atowlasnieja
18.01.09, 09:37
Mój drogi mąż. Wspominamy jak pilnwałam siostrzeńca gdy jeszcze nie
miałam córki.
M(mąż) - Co ci siostrzeniec zrobił, że ty się z nim nie bawiłaś?
J(JA) - Nic, po prostu nie mam na to ochoty. Podrzuciła mi go ta
kukułka (siostra moja), nie zapytała czy chcę, kazała się nim
zająć... to pilnowałam żeby nie zrobił sobie krzywdy.
M - No ale czemu się z nim nie bawiłaś?
J - Bo nie lubie dzieci.
M - Ty go nie lubisz? (z powątpiewaniem)
Tłumaczę baranowi, że nie lubie dzieci. Że własne dziecko jest dla
mnie zupełną pomyłką a on jak katarynka "ty lubisz dzieci, ty lubisz
dzieci".
Czy on uważa że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą?