sanika
10.11.03, 11:53
Mam dość. Najchętniej krzyczałabym na całe gardło, tak by mnie wszyscy
usłyszeli. Mam ochotę trzasnąć drzwiami, mam ochotę zabrać dziecko i pójść
gdzieś daleko. Tylko doką tylko po co? Kocham mojego męża i tworzymy raczej
udany związek poza małymi sytuacjami takie jak ta: czasem mój mąż sam od
siebi obiecuje ,że przyjdzie wcześniej z pracy, oczywiście słowa nie
dotrzymuje, ale dziś mi szczególnie przykro. Cały zeszły tydzień wracał z
pracy po godzinie 18.00. Następnie do póznych godzin nocnych siedział jeszcze
przed kompem tylko po to by dzisiaj wrócic wcześniej z pracy, tylko po to by
zostać tam dosłownie na 2 godzinki( ma własną firmę). Nic nie mówiłam, bo
wiedziałam , ze coś w
zamian dostanę- dzień znim. Dziś dowiaduję się, ze to była jedna wielka
ściema. Wcale nie ma zamiaru wrócić wcześniej z pracy, a nawet pózniej, bo
obiecał coś komuś,że mu zrobi. Dlaczego nie potrafi dotrzymać obietnicy mnie?
Czy ja już się nie liczę. W dodatku ma pretensje, że jestem na niego zła, bo
dziś jest w pracy, bo przecież mówił ,że będzie w pracy ( ale miał byc tam
krótko)i twierdzi ,że jak mi coś nie pasuje to moge odejść.... Wierzcie, że
najchętniej bym to zrobiła, może wtedy by zrozumiał, że byłam i czekałam...