Dodaj do ulubionych

Byleby był..

25.01.09, 13:22
Przeczytalam wlasnie autobiografie Brigitte Bardot.Kurde, babka
niezle pokrecona faktycznie, od zarania.Nic sie jej wiecznie nie
podobalo, wszedzie warunki nie takie, ludzie nie ci, pogoda okropna,
zawód do bani.Malkontentka, no zdarza sie.Ale czego zrozumiec za
chiny nie potrafie to jej niewiarygodna wrecz potrzeba posiadania
chlopa.Byle jakiego, byleby byl.I nie chodzi o to , ze odmawiam jej
prawa do kochankow i jestem oburzona brakiem moralnosci.Tylko uderza
brak szacunku do siebie samej.W imie posiadania mezczyzny u boku
byla w stanie przymknac oko na jego braki intelektualne,inny z kolei
ja bil, ponizal, a i tak wolala to niz byc sama.Do czasu az sie jej
znudzil i dawaj, nastepnego, ktory sie napatoczyl.Totalny chaos
uczuciowy.A jak juz ktory byl normalny i zakochany, to go perfidnie
zdradzala.
No i ten niechlubny watek z dzieckiem, ktore urodzila i ktorym sie
nie zajmowala, no ale jak sama tlumaczy, matka nigdy byc nie chciala.
Dobrze, ze zajela sie prawami zwierzat, przynajmniej tyle dobrego w
zyciu zrobi.

Czy naprawde zycie bez mezczyzny u boku jest tak okropne, ze lepiej
dac sie upokarzac, osmieszac, szarpac, ale byc w zwiazku?
Obserwuj wątek
    • fergie1975 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:26
      są takie kobiety, znam conajmniej dwie, "nieważne jaki byle by był", to smutne,
      ale chyba to należy traktować jako rodzaj choroby, może uzależnienie...
      • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:31
        Jestem w stanie zrozumiec tysiace kobiet w trudnej sytuacji, ktore
        zyja z trudnym partnerem, bo nie maja sie gdzie podziac- wiadomo,
        szara rzeczywistosc.Ale gdy kobieta ma warunki,jest pania zycia i
        mimo wszystko zgadza sie na takie traktowanie, to juz jest chyba
        choroba.B.B. miala pewnie w glowie kompleks kobiety samotnej czytaj
        niepełnowartosciowej- tak chyba kiedys postrzegano singielki.
        • marty_chce_do_dzungli Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:37
          Lola ale to jest biografia, a nie autobiografia. Jakby do pisania mojej zasiadł
          ktoś niepowołany, to daje sobie rękę uciąć, że wyszłoby iż ze mnie niezły
          gagatek był.

          A szukanie akcpetacji w mężczyznach przez piękne kobiety nie jest zjawiskiem,
          ani dziwnym, ani nowym, ani wyjątkowym. Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor,
          Jennifer Aniston...mam wymieniać dalej...chyna jest na to termin psychologiczny
          --
          • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:41
            biografia, nie autobiografia powiadasz hmm..

            www.biblionetka.pl/ks.asp?id=59536
            • marty_chce_do_dzungli Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:47
              Aha.
              Nie doczytałam. Cofam więc o tej biografii.

              Ale drugą cześć postu utrzymuję.
        • fergie1975 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:56
          kiedyś to i owszem, po części mogę zrozumieć, strach przed staropanienstwem i
          odrzucenie przez znajomych, bo jak ktoś jest sam to coś z nim nie tak.
          Ale teraz w dobie singli to nie rozumiem, ani takich kobiet co warunków nie mają
          a chcą, ani takich co mają, a nie chcą odejść (bo najczesciej "kochają"). musi
          coś w tym być, bo ja bym wolała suchy chleb w przytułku, niż dręczenie na dzień
          dobry dla zasady.
    • kali_pso Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:39

      W imie posiadania mezczyzny u boku
      byla w stanie przymknac oko na jego braki intelektualne,inny z kolei
      ja bil, ponizal, a i tak wolala to niz byc sama.Do czasu az sie jej
      znudzil i dawaj, nastepnego, ktory sie napatoczyl.Totalny chaos
      uczuciowy.A jak juz ktory byl normalny i zakochany, to go perfidnie
      zdradzala.




      Dla mnie to głębszy problem niż tylko pragnienie posiadania gaci w
      szafie. Jeśli zaznałaś w życiu wiele cierpień ze strony faceta, to
      podświadomie nastawiasz się, że każdy kolejny związek może być
      podobny. Przelotne związki nie ranią tak bardzo, jak te, co do
      których miało się poważne plany. Nastawisz się więc na powierzchowne
      doznania. to, że facet Cie poniża i bije nie ma w takiej sytuacji
      najmniejszego znaczenia, bo Ty juz sie pogodziłaś z tym, że i tak
      nic z tego nie będzie.
      W takich ramach, czujesz się bezpiecznie- spotkanie na
      drodze "dobrego" człowieka, powoduje, że Twój misternie sklecony mur
      obronny zaczyna się walić, bo stajesz w obliczu czegoś, czego nie
      znasz. Boisz się tego, boisz się uwierzyć, że może jednak to jest to-
      myslisz, że wcześniej czy później i tak znowu zostaniesz na lodzie,
      więc aby uniknąć po raz kolejny bólu, sama uderzasz i ranisz.
      • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:48
        Pierwsza jej miloscia byl Vadim i to ona go zdradzala, jak juz
        pierwsza namietnosc minela i przyszla proza zycia.Ona byla chyba
        uzalezniona od "motyli w brzuchu", tak pewnie maja osoby z natury
        kochliwe.
      • fergie1975 Re: Byleby był.. 25.01.09, 14:01
        trochę nie rozumiem, a jaką masz teorie gdy na początku przez parę lat jest
        cudownie, a potem facetowi odwala i zaczyna napi.. kobietę przy każdej okazji i
        z powodu wszystkiego, mają dorosłe dzieci, albo nie mają dzieci wcale, w każdym
        badz razie dzieci to nie problem, a ona trwa na posterunku, stara się, sprząta i
        gotuje i nie odchodzi. Czy to się jakoś w psychologii nazywa?
        • kali_pso Re: Byleby był.. 25.01.09, 14:14


          przez parę lat jest
          > cudownie, a potem facetowi odwala i zaczyna napi.. kobietę przy
          każdej okazji


          To się nie bierze z powietrza na ogół- ona zawsze mógł być nerwowy,
          agresywnie manifestować swoje zdanie, mówić- "ja to zrobię
          lepiej", "daj już spokój", "te kobiety...", "wiem co dla ciebie
          najlepsze" ale nie było katalizatora dla wybuchu furii. Później-
          strata pracy, stres, idiota-szef i lawina rusza..
          A ona? Przyzwyczajenie, wdrukowane przekonanie, że "raz się bierze
          ślub", znikome poczucie wartości i strach przed byciem samodzielną(
          bo nadopiekuńczość mężowska wynikająca z jego dominującej postawy
          też potrafi nas wyjałowić z właściwej samooceny- vide Lucy Crownwink
          • fergie1975 Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:18
            no niestety masz chyba rację sad
    • elza78 Re: Byleby był.. 25.01.09, 13:53
      > Czy naprawde zycie bez mezczyzny u boku jest tak okropne, ze lepiej
      > dac sie upokarzac, osmieszac, szarpac, ale byc w zwiazku?

      mnezczyzna mezczyzna, samotnosc jest czyms strasznym i mysle ze o to w tym
      wszystkim chodzi...
      z reszta fajnie byc niezalezna singielka gdy ma sie 20 30 pare lat, 40, 50 60...
      zdziczala dziwaczka z kotem...
      smutne ale prawdziwe i nie chodzi tu o faceta, tylko o kontakt z drugim
      czlowiekiem ktoru w pewnych sytuacjahc zapewnia jedynie staly (w miare) partner...
      • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 14:05
        Samotnosc u boku partnera zdarza sie bardzo czesto.
        czy brak mezczyzny oznacza samotnosc? Trzeba zadbac raczej o grono
        zaufanych przyjaciol, to duzo lepsza gwarancja niz partner.I miec
        swoje zainteresowania, swoj swiat, a nie istniec tylko jako
        towarzysz kogos innego.
        • elza78 Re: Byleby był.. 25.01.09, 15:22
          to slogany ktore dewaluuja sie na starosc, w wieku emerytalnym kiedy dzieci
          wyfruna z domu czlowiek zostaje sam jak palec i jedynie partner zyciowy jest
          osoba ktora wowczas zostaje smile
          ja nie mowie o patologiach gdzie sie tluka i tak dalej, ale sa czasem
          malzenstwa, ktore wzajemnie doskonale sie usupelniaja chociaz z zewnatrz
          wygladaja na koszmarnie klotliwe i niedobrane pary...
          wracajac do tematu, starosc to taki czas kiedy nei ma przyjaciol, wszyscy maja
          swoje problemy i maja cie w dupie... zostaje ci kot jak pisalam singielka to
          fajna babka zalozmy do 40 potem to rownia pochyla - odsunieta na boczny tor
          zdziwaczala stara baba, smutny los...
          ja nie pisze o tym ze trzeba miec faceta za wszleka cene, ale o tym ze warto
          miec kochanego mezczyzne ktory jest z nami na dobre i na zle.
          co do dbania o przyjaciol - w rodzinie mojej przyopadek bliski, zajebisci
          przyjaciele, obrotna inteligentna osoba, oczytana, z ogromnymi zainteresowaniami
          i co? w przeciagu 2 lat choroba pozbawila ja mozliwosci chodzenia, przyjaciele
          ci najbardziej oddani jakos znikneli sami z pola widzenia...
          zycie takie poprostu wypadasz z obiegu kazdy ma cie w dupie...
          samotnosc to parszywy stan...
          • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 17:44
            Wiekszosc znanych mi pan po 50 tce jest samych, glownie wdowy.Nikt
            nie ma zadnej pewnosci, ze bedzie miec opiekuna na starosc.Jak sie
            ma zainteresowania, krag przyjaciol, rodzine w postaci dzieci
            chociazby to naprawde nie jest sie samotnym i wcale nie trzeba od
            razu dziwaczec.To grozi kobietom, ktore nie potrafia poradzic sobie
            z syndromem pustego gniazda raczej.
            • fergie1975 Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:26
              tylko że większość takich kobiet niestety nie dostrzega nic poza własnym
              gniazdem domowym i w pewnym momencie są rzeczywiście same, nie dbają o
              niezależność i samodzielność.
    • 18_lipcowa1 Re: Byleby był.. 25.01.09, 15:23
      Lola no przeciez czytasz forum to wiesz ze lepiej byle jaki niz
      zaden.
      Nie widac tego tu?
      Ladne, inteligentne dziewczyny a z jakimi smieciami sa?
      • toniesamowite Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:26
        z tego co mi wiadomo,to zwyczajnie lubila sex.Nie zalezalo jej tyle
        na byciu z kims w zwiazku, co na kochankach i przyjemnosci stad
        plynacej.Sama piszesz zreszta,ze zdradzala swoich - panow- wiec
        gdzie doczytalas,ze zalezalo jej na owych - panach- z nie wlasnie na
        sexie?
        • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:55
          W calej ksiazce przewija sie motyw potrzeby bycia kochana, milosci
          do tych wszystkich po kolei kochankow,strachu przed samotnoscia.To
          jej wlasne slowa.
    • mearuless Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:28
      moja tesciowa to malo jest podobna do brigitte ale tak jak ona potrzebowala
      chlopa bardziej niz tlenu...smile
      musiala mu sluzyc, podawac czula sie wtedy spelniona. taka prawdziwa
      kobieta....szkoda ze kosztem mojego meza...
      on mowi ze najpierw byli jej "narzeczeni" a on gdzies tam na koncu....
      bo jej zdaniem kobieta bez chlopa jest nic nie warta tz ze juz nikt jej nie
      chce....gupia babasmile
      • guderianka Re: Byleby był.. 25.01.09, 19:59
        nie czytałam biografii BB
        ale skoro jej było dobrze z takimi chłopami to..co nam do tego ?
        • lola211 Re: Byleby był.. 25.01.09, 20:27
          No wlasnie nie bylo, ciagle cos bylo nie tak.
    • wjw2 Re: Byleby był.. 25.01.09, 20:39
      > Czy naprawde zycie bez mezczyzny u boku jest tak okropne,

      Nie jest tak okropne, ale to moje zdanie skromne zdanie, bo byle jak
      to lepiej wcale.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka