Dodaj do ulubionych

Kto sie boi prowadzic auto...?

    • fantasmagorii emigrantko 30.01.09, 22:17
      mogłabym napisać taki sam post. ja się po prostu chyba do tego nie
      nadaję, do bycia kierowcą. jak trąbią na męża, to myślę sobie, ze
      jakby tak na mnie zatrąbili, to by mi wszystko się wyłączyło, koło
      odpadło, a ja bym zemdlała.
      A co dopiero dzieci wozić?
      Ale jako pilot jestem najlepsza! A moje rady nieocenione!
      gdyby było miejsce z tyłu, to bym tam migiem wylądowała. Albo knebel
      na przednim siedzeniu - bym jeździła z nim w gardle.
      • mojkolargol Re: emigrantko 30.01.09, 22:29
        Podpisuję się rękami i nogami. Mam tak samo. Czuje, że się po prostu do tego nie
        nadaję i to nie jest kwestia braku wprawy. Nie potrafię skoordynować myślenia ze
        zmianą biegów, z nerwów mi się trzęsą ręce a serce wali jak oszalałe. A jak raz
        się chciałam przełamać i usiadłam za kółkiem to miałam stłuczkę (a żeby było
        śmieszniej z winy tego drugiego kierowcy, notabene też kobiety).
        Za to robię za GPSa mojego męża. Tylko strasznie upierdliwy ten GPS wink
      • emigrantka30 Ulzylo mi troche 30.01.09, 22:33
        No wiec ulzylo mi, ze jak widze nie jestem jakims dziwologiem odosobnionym.
        Poiki co musze sama przed soba szczerze sie przyznac, ile z tego leku to ten
        faktyczny lek, a ile uroslo z myslenia od tym a nadmiarze i z presji (taki juz
        ze mnie typ, ze im bardziej ktos naciska tym bardziej ja sie blokuje).

        Zgadzam sie z twierdzeniem, ze nie kazdy musi prowadzic, i nie kazdy sie do tego
        nadaje. Problem z tym, ze ja niby jezdze dobrze, tylko boje sie byc w aucie
        sama. Boje sie, ze bez innego doswiadczonego kierowcy obok, w jakiejs trudnej
        sytuacji po prostu spanikuje, nie bede w stanie ocenic dobrze sytuacji i zrobie
        cos glupiego. Jak pomysle np. o jezdzie przez Warszawe w godzinach szczytu, o
        skrecaniu na rondzie przy Bitwy Warszawskiej albo o jezdzie przez Bankowy to mi
        sie slabo robitongue_out... te tramwaje i ten caly ciag aut aaaaatongue_out.
        Ale faktycznie - musze po prostu chyba w ogole ZACZAC jezdzic, gdziekolwiek moze
        wczesnymi popoludniami, moze w weekedny i nie po centrum.
        • butelnia Re: Ulzylo mi troche 31.01.09, 01:01
          mam identyczniesad
          Niestety ja mam prawko od 10-ciu lat.W PL jakoś jezdzilam,ale
          mieszkalam w malym miasteczku,dalej sie prawie nie
          wypuszczałam.Teraz mieszkam w Szkocji i za nic nie wsiądę za
          kierownicę,Jak tylko pomyślę,że wyjeżdżam z bramy kręci mi się w
          głowie i nie wiem w ktora stronę jechaćsadRaz sprobowałam to mąz
          mnie opierniczyl,że jeżdze jakbym pierwszy raz w życiu
          prowadziła.Tragedia jest,bo teraz chcemy sie przeprowadzic i gdybym
          jezdziła,miałabym więkśzy wybór domów,a tak musze kupić coś blisko
          szkoły syna.sadSkąd się w nas to bierze,ten lęk i czarnowidztwo?
      • mathiola Re: emigrantko 30.01.09, 22:39
        Moja siostra na otrąbienie na (małym) rondzie zareagowała zjechaniem w uliczkę
        pod prąd, przejechaniem przez pas zieleni i zaparkowaniem na chodniku big_grin A potem
        siedziała i obożowała: o boże.... o boże.... nie pojadę dalej... nie pojadę...
        Ja siedziałam z tyłu i myślałam, że ją zabiję. Nie lubię takiej paniki z byle
        powodu. Jak mnie ktoś strąbi mówię spokojnie sama do siebie: i czego trąbisz
        ch... i jadę dalej. Wielkie mi co, wariatami się przejmować. Każdy popełnia błędy.
        • doral2 Re: emigrantko 30.01.09, 22:44
          hehehe, moja sąsiadka w reakcji na otrąbienie opuszcza szybę w oknie i subtelnie
          pokazuje środkowy palec big_grinbig_grinbig_grin
          • aga_rn Re: emigrkatko 01.02.09, 07:11
            Hihi, to moja strategia tez, chociaz palca pokazalam 2 lub 3 razy w
            ciagu mojej kariery jako kierowca, jak bylam juz totalnie wkurzona.
            Z reguly olewam totalnie co inni sadza o mnie na drodze i nie daje
            sie "zastraszac" wink wrecz przeciwnie, np.jezeli ktos chce mi wisiec
            na ogonie a ja nie zamierzam lamac przepisow jezeli chodzi o
            przekroczenie predkosci - jade z przepisowa predskoscia, nawet
            jezeli facet za mna jest wkurzony bo nie moze mnie wyprzedzic (bo
            ruch z drugiej strony nie daje mu szansy). A ja wtedy smieje sie pod
            nosem.
            Dla mnie jazda z mezem to byla katorga. Tu gdzie mieszkam mozna zdac
            egzamin pisemny (badz na komputerze) ze znakow i zasad ruchu
            drogowego. Potem mozna prowadzic auto (z pewnymi obostrzeniami) o
            ile obok kierowcy siedzi ktos kto posiada " pelnoprawne prawo
            jazdy". Po zdaniu egzaminu z jazdy wreszcie moglam zaczac jezdzic
            samodzielnie. Pierwszy moj samotny wyjazd byl do sklepu na rogu -
            pare minut a poczulam zupelna wolnosc wink i poczulam sie bardzo
            pewnie za kierownica. I juz mi to zostalo - kupilam sobie moje
            pierwsze auto (Corolke) i robie ok. 35 tys. rocznie. Na dodatek, z
            racji tego ze mieszkam w kraju w ktorym sa srogie zimy, z roku na
            roj szlifuje swoje umiejetnosci z jazdy w bardzo trudnych warunkach
            drogowych. A dla wszystkich ktorzy boja sie jezdzic proponuje
            wprawki za kierownica w sobotnie i niedzielne poranki - kiedy ruch
            na drogach jest maly. Powodzenia ! Samochod to czasami wolnosc !

            www.youtube.com/watch?v=7i7nTEapfkE&feature=related
    • hamerykanka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 22:43
      Ja tak mam czasem w duzym ruchu na drodze. Przez dwa lata mieszkalam
      na prowincji, do pracy i z pracy ta sama droga, bez korkow, no
      czasem kapeluszasty kowboj w pickupie mnie wkurzalsmile. Teraz mieszkam
      w duzym miescie, jezdzic musze, ale nie lubie tego ze trzeba miec
      oczy dookola glowy bo ktos zmienia pas na moj nie patrzac w
      lusterko, ze inny slalomem jedzie po wszystkich pasach. Wole
      spokojnie przemeszczac sie z punktu A do B. Druga rzecz ze nie mam
      orientacji w terenie i na inne trasy niz do sklepu/zlobka/ksiegarni
      ktore znam, uzywam GPSu. Cudowny wynalazek choc odwiedzajac znajoma
      po raz pierwszy i tak pobladzilam, bo wstukalam "najkrotsza trase".
      I tak prowadzilo mnie po cudzych tylnych podworzachsmile.Moja znajoma z
      kolei boi sie prowadzic moj samochod bo za duzy (mam SUVa, ona
      malutkiego sedana), za duzo z przodu maski, za wysoko i wogole. Ja z
      kolei siedzac w mezowskim samochodzie tez sie boje, bo czuje sie
      jakbym siedziala bezposrednio na asfalcie i malo widzesmile)
      • phantomka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 23:09
        Ja co prawda dopiero przed egzaminem, ale juz po kursie. Mialam
        rowniez ta nieprzyjemnosc miec wypadek samochodowy, wiec strach
        przed jezdzeniem mam. No ale wlasnie co zabawne, bardziej boje sie
        jechac z kims, anizeli jak sama siedze za kierownica. Nie czuje
        wtedy leku, na kursie jezdzilam jak normalny kierowca (w sensie nie
        20 km/h, hehe) Jakos tak kierownica w rekach daje mi poczucie
        panowania nad sytuacja, chociaz mam swiadomosc, ze na drodze wiele
        zalezy nie ode mnie, ale od innych kierowcow.
        • agusia79-dwa Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 01:38
          prawo jazdy zrobiłam w wieku 17 lat.Nie jeździłam przez 8 lat (jakoś
          nikt mi nie chciał dać auta). Zaczęłam jeździć z moim mężem. Do dziś
          pamiętam ten stach- 31 grudnia 2005. Bałam się jak diabli, ale
          jechałam- 20km/h. Nigdy nie usłyszałam, że mam nie rozwalić auta-
          mój M. uważa, że samochód to tylko samochód. Moja pierwsza jazda bez
          osoby towarzyszącej?- zapomniałam włączyć światełsmile i całą drogę
          zastanawiałam się dlaczego nic nie widzęsmile.
          CIeszę się, że jeżdżę, chociaż do miasta wojewódzkiego jeszcze nie
          wybrałam się sama jako kierowca.
          PS. Jakoś nie mamy dylematów kto pije, a kto prowadzi- zawsze mój
          mąż.
          • e_r_i_n Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 15:31
            agusia79-dwa napisała:

            > PS. Jakoś nie mamy dylematów kto pije, a kto prowadzi- zawsze mój
            > mąż.

            Tzn. i pije, i prowadzi? wink
            • socka2 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 15:41
              robie prawko, bo musze - byc skazana na meza, badz tesciow w kwestii
              samochodowej - no more wink za tydzien egzamin smile
    • przeciwcialo Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 15:45
      Ja pół roku temu zdałam egzamin na prawko- jeżdże rzadko i z dusza
      na ramieniu.
      • zuzanna56 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 20:57
        Mam prawo jazdy od kilkunastu lat. Na początku bardzo bałam się
        jeździć, ale jestem wygodna i wolałam jechać do pracy 10 minut
        samochodem niż 20 minut autobusem i marznąć na przystanku. Wtedy
        mieliśmy jeden samochód, więc jeździłam nim do pracy 2-3 razy w
        tygodniu i jakoś lęk przełamałam.

        Teraz mam do pracy kilkanascie kilometrów, wożę też dzieci do szkoły
        i nie wyobrażam sobie nie mieć własnego samochodu.

        Myślę, że ten lęk trzeba po prostu oswoić, jeździć częściej.
        • paliwodaj Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 01.02.09, 08:09
          chyba zadna z Was nie pobila mojej kolezanki w strachu przed
          samochodemsmile
          Mojej dobrej kolezanki, ktora nie obraza sie za zarty o Gosi-
          kierowcy smile
          Prawo jazdy ma od wiekow, nie jezdzi, twierdzi ze chyba w poprzednim
          wcialeniu zginela w wypadku. Nie jeden probowal Gosie uczyc jezdziec
          i nie jeden sie poddal. Np. Gosia wsiada z jej Matka do samochodu
          zaparkowanego na parkingu przodem. Matka :"no jedziemy" , Gosia
          odpala samochod, dodaje gazu i przejezdza kraweznik, wjezdza w
          krzaki za trawnikiem, Matka "Goska, najpierw do tylu!!!"
          Gosi rodzina posiada 3 samochody, 2 zarejestrowane na Gosie, jezdzi
          jej maz i Matka.
          Razu pewnego jeden z samochodow "Gosi" uzytkowany przez MAtke sie
          popsul , ubezpieczenie pokrywalo wypozyczenie samochodu na czas
          naprawy. Pojechaly wiec obie do wypozyczalni, Pan zaprowadzil Gosie
          z Mama do samochodu, wreczyl kluczyki i czeka az odjedzie...Gosia
          sklamala ze cos tam ja boli i pojechala MAtka.

    • adsa_21 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 01.02.09, 10:12
      mam dokladnie to samo!
      boje sie, podczas jazd probnych mialam mala stluczke.
      nie umiem, nie potrafie..narazie dalam sobie siana z prawkiem. z 6
      razy podchodzilam i nic z tego, stresow i palpitacji serca tylko sie
      nabawilam.widocznie nie nadaje sie do tego i juz!
    • kali_pso Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 01.02.09, 10:17

      Miałam.
      Dawno, dawno temu, pod dośc długiej przerwie.
      Jednak po powrocie do pracy trzeba było pokonać strach.
      Bez samochodu w moim przypadku jak bez ręki.
      Teraz nie przeraża mnie nawet to, że mam pojechać w miejsce gdzie
      nigdy nie byłam- plan miasta i do dzieła.


      Z obserwacji wiem, że niepewny kierowca jest takim samym zagrożeniem
      na drodze, jak ten szarzujący. Dlatego polecam wziąc kilka
      dodatkowych lekcji i nie wyjeżdząc za wczesnie na ulicęwinkP
      • paliwodaj Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 06:09
        dziewczyny a ja mysle ze gdybyscie naprawde musialy to
        przelamalybyscie opory i strachy. ( swoje i mezow tez)
        Ja od dziecka chcialam byc kierowca i nie mialam problemow, ale tez
        i nie mialam innego wyjscia. Maz pracuje i nie ma mozliwosci byc
        kierowca dla mnie i 3 dzieci, ktore trzeba zawiezc do szkoly,
        przedszkola, terapie, zajecia, lekarza i tysiac innych miejsc. Nie
        mamy tu rodziny, znajomym przeciez nie zawracalabym glowy kilka razy
        dziennie.
        Z moich obserwacji czesto wlasnie maz/partner nie wspiera kobiety w
        dazeniach do bycia kierowca. Czesto panowie obawiaja sie o swoje
        samochody no i jak mysle zdrowie i zycie rodziny tez.
        Moj tez strasznie przezywal poczatki mojego jezdzenia, ale zobaczyl
        ze ciagle z wypraw samochodowych wracam zywa wiec dal na luz. A gdy
        w poczatkach mojego jezdzenia po drodze mialam zatankowac to
        wybiegl za mna z domu i krzyczal " tylko ropy nie nalej!" smile
        Naprawde mowie Wam - da sie to zrobic!
    • nangaparbat3 ja sie bałam 02.02.09, 09:03
      I zyłam w przeświadczeniu (bardzo głebokim), że po prostu nie jestem w stanie -
      a na większym skrzyzowaniu stane pośrodku i zaczne plakac.
      Na to że zaczęlam jeździc wpłynęly dwie sprawy:
      1. Mąż mnie zostawił (oczywiscie zabierajac samochod)
      2. Podarowano mi autko.
      Skoro mi je podarowano, wypadało przynajmniej spróbowac zrobic pj. Sprobowałam -
      i od pierwszej lekcji po prostu pokochalam prowadzenie.
      A ze bylam sama, musiałam sama sobie radzic z jeżdżeniem.
      Co prawda na początku miałam taka wizje, ze trzeba zacząc z kimś, ale po dwoch
      próbach spasowalam.
      Na początku jeździłam po nocach, jak nie ma ruchu. Potem codziennie do pracy, a
      nocami przerabiałam nowe trasy. To trwało jakis miesiac.
      Po poł roku pojechalam z dzieckiem nad morze - w jedna strone nocowałysmy w
      połowie drogi, z powrotem juz nie.
      Jeżdżę od 8 lat, przejechałam ponad 100 000.
      Myślę, ze moze nie jeździłabym wcale, gdyby mi sie małżeństwo nie rozpadło.
      • kmms4 Re: ja sie bałam 02.02.09, 09:15
        codziennie jeżdziłaś wieczorami ??
        MI też tak mąż karze, ale ja wymyślam wymówki żeby nie dzisiaj sad to
        bez sensu ale jest silniejsze odemnie.
        • nangaparbat3 Re: ja sie bałam 02.02.09, 10:06
          Nie, nie codziennie.
          Po dwoch probach jeżdżenia w towarzystwie doswiadczonych kierowcow myslalam, ze
          juz nigdy nie sprobuje sama.
          I ktoregoś dnia, a raczej ktorejś nocy, wracałam ze spaceru z kundlem,
          uswiadomilam sobie, ze prawie nie ma ruchu, a konczy mi sie benzyna. Wiec
          odstawilam psa i pojechalam na stację.
          Drugiej nocy przerobiłam trasę do pracy, a rano pojechalam - i przeżyłam.
          Zaczelam jeździc do pracy codziennie (choc mam blisko i finansowo to sie w ogole
          nie opłacalo, ale pomyślalam, ze albo bede jeździc dzień w dzień, albo nigdy),
          za to nowe trasy przerabialam noca lub nad ranem. Potem w ten sposób
          przerabialam juz tylko trasy nowe i trudne.
          Najważniejsze było dla mnie, zeby jeździc samej - po prostu wtedy lepiej sie
          koncentruję, a z drugiej strony wiem, że to JA sobie poradzilam, więc na drugi
          raz tez sobie poradzę.
    • malila Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 09:59
      Bałam się jeżdżenia panicznie. Najbardziej wtedy, gdy miałam wsiąść
      do samochodu jako kierowca po raz pierwszy od uzyskaniu prawa jazdy
      czyli po roku od egzaminu. Jechałam z mężem. Pierwszą myślą po
      ruszeniu była chęć wyskoczenia z samochodu. Tego zrobić nie mogłam.
      Nie mogłam też pozabijać innych użytkowników drogi, więc skupiłam
      się na jeździe. I zobaczyłam, że umiem jeździć; ) Potem przez
      miesiąc jeździłam jedną krótką trasą. Kiedy nabrałam absolutnej
      pewności i lekkości w jeżdżeniu, wydłużałam trasę, zmieniałam,
      zaczynałam jeździć w inne miejsca coraz trudniejszymi drogami. Na
      szczęście nigdy nie miałam problemu z orientacją w terenie: patrzę
      na mapę i widzę drogę. To duże ułatwienie.
      Po mniej więcej roku poczułam jakim relaksem jest prowadzenie
      samochodusmile
    • jkk74 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 10:12
      Ja mam prawo jazdy od mniej-więcej 8 lat z kawałkiem. Nie boję się jeździć, ale
      nie lubię siedzieć za kierownicą. Jak muszę - to wsiadam i jadę, ale nie jestem
      fanatyczką samochodową.
      Ooo akurat w sobotę tak było - byliśmy u rodziny pod Warszawą. Mąż wypił, ja
      wracałam. Akurat śnieg napadał ech. Ale poradziłam sobie i jeszcze mnie mąż
      pochwalił wink I wcale nie jechałam 50 smile na trasie toruńskiej to i 120
      wdepnęłam jak miałam luz.
    • mamongabrysi Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 12:12
      musisz spróbowac - idz na ten egzamin. ja tez sie boje ale dojezdzam do pracy
      60km. jazda w "terenie" to pikus - ja sie boje miasta i parkowania. Ale mam taka
      strategię - obmyslam sobie którędy pojadę i gdzie zaparkuję i pomaga.
      Pozdrawiam
      • krokre Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 22:31
        Ja też się boję, ale mam nadzieję że mi ten strach kiedyś minie i odważę się
        zrobić prawko a potem jeździć po ulicach smile))
        • patrice7 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 02.02.09, 22:45
          Ja się boję spotykać takich niepewnych kierowcow jak niejedna z was.
          Nie ma nic gorszego na drodze od niepewnego kierowcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka