Jadę trasą na Radzymin. Mijamy jedną panią, drugą później duecik.
Dziewczyny ładne, zgrabne. Siąpi deszcz, one skąpo ubrane, na wysokich
obcasach i pod górkę /stały na podjazdach/.
Mi w ciepłym samochodzie aż się zimno zrobiło.
Powiem wam, że szczerze im współczułam. Tylko nie wiem czy słusznie...
Skoro już decydują się na takie zarobkowanie, to dlaczego wybrały stanie na
drodze a nie agencję tudzież rólkę w pornolu??
Pieniądze praktycznie te same, ale i klient wyselekcjonowany, tyłek nie
marznie, muzyka w tle /

/ no w każdym bądź razie warunki domowe.
Czy one aż tak są głupie żeby tak dać się tłamsić? Świecić gołym tyłkiem
/bardzo nie zdrowo, oj nie!/, oddawać kręcącemu się w pobliżu alfonsowi 70%.
Obsługiwać obleśnych nieumytych i niewyżytych typów, a w razie buntu i w pysk
dostać od alfonsa??
Uważacie że one to lubią czy naprawdę tak życie je przycisnęło? Po to żeby
zarobić ten tysiąc więcej, zniszczyć sobie zdrowie, reputację i życie??
Uff, chciałam się podzielić refleksjami, dziękuję za uwagę.
P.S Prośby i pytania typu: skąd wiem ile oddaje się sutenerowi nie będą
rozpatrywane, chyba ze będzie to korekta tejże sumy