Dodaj do ulubionych

Frustracja młodej mamy

17.02.09, 21:56
Niebieska linia, zarty wolnesad
Oni pracuja dwa razy w tygodniu po kilka godzin... zenada.
Chcialam zapytac, jak pomoc pewnej dziewczynie i musze tydzien czekac...

A tak w ogole, to ani slowa o groznej depresji poporodowej, a przeciez to
jeden z objawow...
Obserwuj wątek
    • misiupka1 Frustracja młodej mamy 18.02.09, 21:12
      jasne,takie pitolenie - po pierwsze nawet samo odciagniecie pokarmu
      sprawia wiele trudnosci, no chyba ze ktos ma kupe kasy i odciagacz
      elektryczny, nie mowiac o tym ze kazdy noworodek nie ma w geny
      wpisane ze potrafi i chce pic z butelki - ja probuje mojego od kilku
      tygodni juz nauczyc i nic z tego. Probowalam roznych butelek itp.
      Wiec o przespanej nocy moge sobie tylko pomarzyc. Masaz itp, haha...
      Nawet na godzine mojego malego nie da sie z kims zostawic bo sie
      drze, a nie je regularnie i caly czas sie odrywa od piersi i
      wierzga, kopie, macha raczkami, totez nigdy sie porzadnie nie naje i
      nie je co 2-3 godziny tylko kiedy mu sie podoba. W ogole takie rady,
      ze wydawac by sie moglo autor nie ma dzieci albo zapomnial juz jak
      to jest. Jedyne z czym sie zgodze to ze wygadanie sie czasem pomaga,
      no i odpuszczenie sobie domowych obowiazkow, ale to drugie nie
      pomaga ze stresem a jedynie daje troche wiecej czasu, np na prysznic
      albo napisania emaila. Bo z drugiej strony jak na przyklad ja nie
      posprzatam i mam brud czy balagan to sie frustruje i denerwuje tym
      jeszcze bardziej. A kobiety, ktore maja wyrozumialego, pomocnego,
      wspolczujacego meza to chyba mozna na rekach jednej reki policzyc.
      • mama-maxa Re: Frustracja młodej mamy 18.02.09, 21:20
        taaaa jasne. Ja pamietam, że tez myślałam czasem, że rzucę tym w
        cholere, bo albo komuś zrobie krzywdę albo sobie... na szczęście u
        mnie mój mąż mi truł, że damy radę, że każdy ma trudności na
        początku i że przede wszystkim spokój. Tak truł, że wkońcu
        uwierzyłam i zaczęło być super. Teraz po dwóch ponad latach od
        porodu mogę powiedzieć, że macierzyństwo super sprawa i że nic nie
        było problemem, ale trza miec kogoś, żeby się czasem wesprzeć.
        • lelieb Re: Frustracja młodej mamy 19.02.09, 10:51
          Wiecie co,jestem przekonana,ze wiele młodych mam ma podobne problemy,ale nie
          przyznaje się do tego.Bo wstyd,bo nie wypada...Od mojego porodu minęło już ponad
          7 miesięcy i czuję się źle.Te pierwsze miesiące szybko minęły,było nawet
          nieźle.Miałam wielką pomoc ze strony męża i rodziców,a to jest bardzo
          cenne.Gorzej jest teraz.Tzn pomoc nadal mam,tylko...czuję ,że coś jest nie
          tak.Siedzę cały czas w domu,a wcześniej pracowałam.Córeczka jest wspaniała,(była
          chciana i planowana,bardzo ją kocham)ale ostatnio (od jakichś 2 mies) bywa,że
          zajmuję sie nią mechanicznie.Tzn karmie,przewijam,bawię sie itd,ale bywa ,że nie
          czuję z tego radości.No ale przecież nie można być czymś non stop
          podekscytowanym,prawda?Mąż twierdzi,że dobrze sobie radzę,ze jestem super
          mamusią i takie tam (dobrego mam tego męża),ale ja tego jakoś nie czuję.A z tą
          pomocą jest tak,że od samego początku moi rodzice chcieli jak najwięcej pomóc
          (mieszkamy w jednym domu).Moja mama jest mądrą i kochana babcią,tylko mam
          wrażenie,że od początku zamiast mi czasem coś powiedzieć/pokazać wolała mnie
          wyręczyć.Pomaga naprawdę,córunia ją uwielbia,tylko z tego wszystkiego ja nie
          czuje się wystarczająco dobrą matką.Wiem,ze moja mam chce dobrze,ale czasem mam
          ochotę sobie strzelić kiedy słyszę "zrób tak,albo tak,daj jej trochę pic,chyba
          jej za gorąco..."Ale do diabła ja wiem kiedy chce sie dziecku pić i te wszystkie
          inne rzeczy! No ale nie kłócę się bo po co robić krzywe akcje...To i inne rzeczy
          sprawiają ostatnio,że mam jakieś kurna stany depresyjnesad Może któraś z was
          poradzi mi coś mądrego.założyłam niedawno watek "Co robicie...." ,jak sie komuś
          chce to niech zaglądnie.Chciałabym za wszelką cenę wziąść sie w garść/zebrać do
          kupy,ale jak? Pozdrawiam Was kochane emamy.
          • golfstrom Re: Frustracja młodej mamy 03.03.09, 23:05
            Hej dziewczyno, ależ Ty masz wszystkie oznaki zmęczenia materiału!
            Potrzebujesz odmiany i "dorosłej rozmowy". Masz ten komfort, że masz
            pod ręką kogoś, kto jest w stanie zająć się dzieckiem praktycznie w
            kazdej chwili - wykorzystaj to! Zapisz się do klubu dyskusyjnego,
            zacznij jakiś mało intensywny kurs, umawiaj się raz na tydizeń lub
            dwa z koleżanka do kina - zrób cokolwiek, co nie będzie związane z
            zajmowaniem się dzieckiem, bo to naprawde pomaga.

            Ja miałam tak samo, dopóki nie zaczęłam raz na tydzień chodzić do
            pracy (byłam wtedy jeszcze na macierzyńskim). Dostałam kompletnie
            inny zestaw problemów do rozwiązania i nagle pobyt w domu zaczłą
            wyglądac inaczej. I na rady Twojej mamy tez zaczniesz reagować
            inaczej.

            Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia smile
            • orzeszek2 Re: Frustracja młodej mamy 04.03.09, 11:59
              Zgadzam sie z poprzedniczka - po ok.4 miesiacach mialam takie same
              odczucia - wszystko niby dobrze, ale coraz mniej cieszy.. pomoglo
              znalezienie innych aktywnosci, oderwanie sie na chwile od tematu
              dzieciecego. naprawde dziala smile po 2h poza domem, mam ochote
              wycalowac moje dziecko z kazdej strony i bawic sie z nim do
              upadlego big_grin
              powodzenia!
              • moniowiec Re: Frustracja młodej mamy 20.07.09, 15:21
                popieram, potrzebna odskocznia. w moim przypadku dopiero powrót do pracy pomógl. nie nadaję się na kwokę. mam teraz mniej czasu ale potrafię bardziej z wszystkiego się cieszyć.
          • ledzeppelin3 Re: Frustracja młodej mamy 04.03.09, 12:10
            leleieb, chyba potrzebujesz się sprawdzić w roli. Odstaw babcię na
            miesiąc. Wiem, że to trudne, bo razem mieszkacie. Może czas pomyśleć
            o rozłączeniu się? Kazdy człowiek chce w końcu stanąć na własnych
            nogach. Wiesz, jakiego kopa wiary w siebie i mocy da Ci sprawdzenie
            się samodzielne w roli matki? Bo to jest niesamowita rola, nie
            sprowadzająca się tylko do podcierania pupy, jak Ci się teraz
            wydaje. Kiedy zobaczysz, że potrafisz sama dać sobie radę z
            dzieckiem, sporo rzeczy Ci się poukłada. Bo pewnie dotychczas
            zawwsze ci rodzice byli w odwodzie i nie miałas szansy poczuć się
            matką w 100 procentach, pewnie nadal czujesz się córeczką mamy, a
            Twoje dziecko- to jakby bardziej Twoja młodsza siostrzyczka. Inna
            rzecz to fakt, że może jesteś po prostu zmęczona niemowlakiem.
            Myślę, że jak mała zacznie być kontaktowa, usłyszysz "mama", to też
            Ci się bardziej zechce.
            • wiktoriasb Re: Frustracja młodej mamy 15.03.09, 17:46
              oj może to dziwne ale cieszę się, że nie jestem sama. Synek zaraz
              skońccy 4 mc, całą ciąże prawie przesiedziałam w domu bo źle się
              czułam... A teraz mąż idzie na cały dzień do pracy a ja siedzęw
              domu. no i nagle chce mu się iść z kolegami na piwo crying
          • nineveh Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 17:53
            Taki post uswiadamia nam jedno: nalezy wprowadzic kontrole urodzin. Takie osoby
            jak Ty nie powinny dostawac zezwolenia na zaplodnienie, bo zwyczajnie nie sa
            odpowiednio dojrzale do posiadania potomstwa.
          • mokrusek Re: Frustracja młodej mamy 11.03.09, 07:51
            droga lelieb,

            myślę, że najbardziej chodzi o babcię, czyli twoją mamę

            ja mam matkę pracocholiczkę, więc moja 4-miesięczna córka widzi
            babcię raz na trzy tygodnie jak dobrze pójdzie. Ale to mnie nie
            uchroniło od uwag typu: "jej się chce pić" albo: "głodna jest -
            dokarmiaj tak i tak" lub innych tego typu rad, a bardziej poleceń...
            Robie jedną z dwóch następujących rzeczy: odpowiadam: "w kuchni jest
            wszystko co potrzeba- zapraszam do akcji" i oddaję dziecko mamie.
            Niech się babci powydziera na rękach, jeśli babcia ma na to ochotę,
            bo oczywiście nie zdarzyło się, zeby mój smyk chciał pić czy jeść na
            zawołanie wink

            Druga rzecz: staram się, żeby dziecko, jeśli jest z babcią było
            tylko z babcią. Ja wtedy wychodzę załatwiać swoje sprawy. Nie
            wyrywamy sobie dziecka z rąk, nie licytujemy się co jest dla małej
            najlepsze itp. Babcia ma prawo do kontaktu z dzieckiem; staram się,
            żeby czas który z nim spędza był dla mnie okazją do odpoczynku, a
            nie stresem, zwlaszcza, że rzadko się te okazje zdarzają w moim
            przypadku. Spróbuj tych sposobów, może ci pomogą.

            I nie daj sobie w mówić, że nie jesteś wystarczająco dobrą matką, bo
            teraz kupa, a teraz pić czy odwrotnie, a ty robisz inaczej. JESTEŚ
            dobrą matką, ale nawet najlepsza matka jest też człowiekiem i
            powinna się realizować również w innych dziedzinach, jeśli ma taką
            potrzebę.

            Ja bym na twoim miejscu wrócila do pracy - nawet w niepełnym
            wymiarze lub do pracy przez Internet, w domu.

            Pozdrawiam serdecznie
      • mim288 Re: Frustracja młodej mamy 19.02.09, 17:40
        Nie bardzo kumam takie artykuły. Ostatecznie jak ktoś chciał mieć
        dziecko, to chyba wiedział, że trzeba je karmic przewijać, chodzic
        na spacer itd i w koncu, że dziecko to nie lala i że czasem płacze.
        Jeśli chciał "spotykac sie z dorosłymi" od rana do nocy, chodzic do
        pracy, czy na koncert (jak roziumiem często i bez problemu), to
        było sobie nie fundowac dziecka. Do pracy zresztą mozna iść -
        istnieja opiekunki, żłobki, niekiedy babcie. Uprzedzając zrzuty -
        mam dwoje małych dzieci nie zapomniałam więc jeszcze, "jak to
        jest", tyle, że np. narzekać, jak trudno jest mi z dzieckiem samej
        w domu nie miałam okazji - jak pierwsze miało 6 mies musiałam
        wrócic do pacy - wracałam czasami o 22, jak dzwoniłam do domu, że
        bedę później słyszałam w słuchawce płacz, w nocy (która dla mnie
        trwała z całych 5 godzin) Młoda sie do mnie przytułała, jadła -
        jednym słowem spanie nie było mi raczej dane, ale jakos nie
        uważałam tego za cos strasznego, z czym wczesniej się nie liczyłam.
        • nutka07 Re: Frustracja młodej mamy 19.02.09, 18:21
          Ostatecznie jak kobieta zdecydowala sie na dziecko to niech liczy sie z trudami
          ciazy i porodu. Niech nie narzeka i nie trzesie tylkiem przed godzina zero.
          Chyba wiedziala, ze porod to nie jest bulka z maslem i czasami boli. Zreszta
          moze isc i zrobic cesarke.
          Aha i zeby nie bylo urodzilam 2 dzieci naturalnie, bez znieczulenia.
          • rionka Re: Frustracja młodej mamy 03.03.09, 22:51
            A cesarka to "czasem" nie boli? Radzę iść i spróbować...
            oczywiście nie piszę tego serio...Chciałam uświadomić tej i innym
            koleżankom przekonanym o cudzie "cesarskiego porodu", że cesarka to:
            nieprzjemność cewnikowania, ryzyko znieczulenia
            podpajęczykowego /poprzez wkłucie w kręgosłup/, niesamowity ból
            pooperacyjny tylko częściowo złagodzony farmakologicznie, a także
            unieruchomienie przez dobre 2 doby... zajmowanie się dzidziusiem w
            pierwszej dobie pod porodzie, gdy jesteś podłączona pod króplowki i
            ze względu na twoje bezpieczeństwo nie możesz unieść nawet główy,
            jest niestety fikcją...
            Wiem, bo przeszłam przez to. I nie dlatego, że wybrałam łatwiejszy
            sposób", ale dlatego że takie było wskazanie lekarskie.
            Powtarzam - cesarskie cięcie to operacja z wszelkimi tego
            konsekwencjami!
            ... ale patrząc na moją kochane dziecię twierdzę, że i tak było
            warto smile)
          • ledzeppelin3 Re: Frustracja młodej mamy 04.03.09, 12:12
            > Aha i zeby nie bylo urodzilam 2 dzieci naturalnie, bez
            znieczulenia.

            No patrz jaka dzielna i wspaniała jesteś. Pewnie tylko pochwalić nie
            ma kto.
        • asia_i_p Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 17:38
          A ja nie bardzo kumam twój post. Chodzi o to, żebyś ty się poczuła
          wspaniale, czy te zdołowane jeszcze gorzej?
      • morven Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 16:18
        misiupka1 napisała:

        > A kobiety, ktore maja wyrozumialego, pomocnego,
        > wspolczujacego meza to chyba mozna na rekach jednej reki policzyc.

        To zdanie mną zatrzęsło. I powiem, że jak kto sobie pościeli, tak się wyśpi (w
        tym przypadku - dosłownie). Jak się wychodzi za mąż za człowieka, który nie umie
        wykrzesać z siebie pół grama empatii w stosunku do żony, to się potem ma za swoje.
    • smerfetka8801 Re: Frustracja młodej mamy 19.02.09, 13:53
      może nie jestem ekspertem w kwestii frustracji młodej mamy baby blues i tak
      dalej bo nigdy nie miałam nawet dnia załamania ale o czym oni chrzanią w tym
      artykule???szarpanie?wrzaski?klapsy???i kiedy kobieta tak się zachowuje lekiem
      na wszystko jest masaż i te inne???takie pierdoły to chyba na lekki baby blues a
      nie na frustratkę która bije dziecko...
    • hexe28 Frustracja młodej mamy 20.02.09, 17:36
      Wprawdzie moja córcia ma już 1,8, ale doskonale pamiętam to, co się
      działo, jak mała płakała przez pół dnia, a ja nie mogłam jej utulić.
      Obie wtedy wyłyśmy. Zdarzało się, że wychodziłam z pokoju, bo już nie
      mogłam tego wszystkiego wytrzymać. Płakałam jak brałam prysznic, żeby
      nikt nie słyszał i nie widział. Kłóciłam się o byle co. To było
      naprawdę straszne i ta bezsilność...
      Teraz jest trochę lepiej. Od 2 mis. mała budzi się, tylko 2-3 razy w
      nocy. Już nie karmię piersią, ale zaczęły się napady złości. Tęsknię
      za pracą i ludźmi. Mieszkam na wsi z dala od dóbr kultury. Ciężko mi
      się gdziekolwiek wyrwać. Moją jedyną rozrywką są zakupy w
      supermarkecie raz na 2 tygodnie. Mała nie chce z nikim zostawać, więc
      wszędzie ją ciągam ze sobą. Czasem mam już tego wszystkiego dość, ale
      ta moja Wiktoria jest dla mnie wszystkim i będę dalej to ciągnąć.
      Może za jakiś czas będzie odważniejsza i zostanie z babcią.
      Zobaczymy.
      • lelieb Re hexe28 21.02.09, 12:16
        jak długo trwał u Ciebie taki stan i jak sobie poradziłaś? bo czasami jest kurna
        ciężko...
        • hexe28 Re: Re hexe28 21.02.09, 13:38
          Jeszcze czasami mam takie chwile zwątpienia, ale już nie tak ostre.
          Powiedzmy, że skończyły się jak mała zaczęła chodzić i być trochę
          samodzielna. Wtedy sama bawiła się zabawkami, a ja czytałam książkę,
          bo tylko to mnie relaksowało. Wychodziłam na spacery, żeby zobaczyć
          ludzi i poczuć się normalną osobą, a nie tylko mleczarnią i całą tą
          resztą. Wiem, że chociaż Ci ciężko, dasz sobie radę. Uszka do góry =)
          i uściski dla Ciebie i maleństwa
          • lelieb Re: Re hexe28 21.02.09, 16:26
            Dziękuję Cismile Cieszę się ,że u Ciebie już lepiej.Sama nie wiem,niby wszystko w
            porządku,a jakoś tego nie czuję.I taki stan trwa już dłuższy czas,ech...może z
            wiosną minie.
    • mary.uk Re: Frustracja młodej mamy 21.02.09, 02:12
      Zdarzaly sie ciezkie chwile, a ze noie mam nikogo kto by mogl mnie odciazyc, to
      wocilam do pracy. Dla mnie to super rozwazanie.
    • lubie_gazete Re: Frustracja młodej mamy 21.02.09, 13:43
      Nie ma przymusu zachodzenia w ciążę i rodzenia dzieci-jak jesteście takie
      delikatne,bo tu albo nacięcie krocza albo lewatywa albo o zgrozo brak ZZO albo
      frustracje to nie zachodźcie w ciążę i nie ródźcie!
      • hexe28 Re: Frustracja młodej mamy 21.02.09, 16:53
        A co ma do tego delikatność lub jej brak. Spróbuj sama być 24/na dobę na każde zawołanie, tylko ty i dziecko, to zobaczysz w czym rzecz. Żadne "mądre" książki tu nie pomogą i nie przygotują na to co będzie. To nie reklama z uśmiechniętym dzieckiem i matką radosną jak skowronek. To ciężka harówa, tym cięższa jeśli nikt Ci nie pomaga, a dziecko daje w kość.
      • malina510 Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 18:24
        po dopisku pod wypowiedzią widać, kim jestes. zamknij buzię,
        dzewczynko/chłopczyku, bo najwyraźniej nie wiesz, o czym piszesz.
    • mlarka Frustracja młodej mamy 23.02.09, 16:22
      dośc dobre rady trzeba mieć poprostu do tego wszystkiego dystans chociaż żeby być matką trzeba miec też duzo zdrowia i energii dla tego ja biore tran Mollers i mi pomaga jestem żywsza, poza tym jakoś troche łatwiej mi sobie ze wszystkim poradzić.
      • pannadygotka Re: Frustracja młodej mamy 23.02.09, 17:27
        To prawda trzeba nabrać dystansu. Jednak nie wydaje mi się, żeby jakiś tran mi
        pomógł... jedynie czego potrzeba to trochę snu i wsparcie bliskich osób...
        • bunny_blue Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 18:45
          Czytam te wszystkie posty na forach i zachodze w glowe dlaczego kobiety tak sie
          wzajemnie nienawidza. Dlaczego nie daja sobie wzajemnie prawa do slabosci i
          najmniejszego bledu?
          Chcialas to masz. Zagryz zeby i brnij do przodu, nie waz sie jeknac.
          I ta ciagla licytacja kto ma gorzej. Bo ja rodzilam bez znieczulenia, a ja 60
          godzin, a ja wychowalam piatke dzieci.
          To wlasnie przez takie cisnienie ze strony innych mlode matki zamykaja sie w
          lazienkach i placza albo co gorsza krzywdza dzieci. Bo nie wypada sie przyznac
          do slabosci ipoprosic o pomoc.
          Bo gorszy moment oznacza automatycznie bycie zla matka.
          Pozdrawiam wszystkie mlode mamy.
          bb

          • anneczka78 Re: Frustracja młodej mamy 11.03.09, 10:38
            > Czytam te wszystkie posty na forach i zachodze w glowe dlaczego kobiety tak sie
            > wzajemnie nienawidza. Dlaczego nie daja sobie wzajemnie prawa do slabosci i
            > najmniejszego bledu?
            > Chcialas to masz. Zagryz zeby i brnij do przodu, nie waz sie jeknac.
            > I ta ciagla licytacja kto ma gorzej. Bo ja rodzilam bez znieczulenia, a ja 60
            > godzin, a ja wychowalam piatke dzieci.
            > To wlasnie przez takie cisnienie ze strony innych mlode matki zamykaja sie w
            > lazienkach i placza albo co gorsza krzywdza dzieci. Bo nie wypada sie przyznac
            > do slabosci ipoprosic o pomoc.
            > Bo gorszy moment oznacza automatycznie bycie zla matka.
            > Pozdrawiam wszystkie mlode mamy.
            > bb

            Bardzo mądrze piszesz!

            Denerwują mnie posty typu: Jak ktoś chciał mieć dziecko, to chyba wiedział, że
            dziecko czasami płacze... itp.
            Dziecko dziecku nierówne - jedno płacze jak jest głodne, drugie non stop. Matka
            matce też nierówna - są silniejsze psychicznie i słabsze psychicznie kobiety.
            Pomoc dla młodej matki w różnych rodzinach też inaczej wygląda.

            Moje dziecko płakało od urodzenia niemal 24h na dobę i nigdy nie udało nam się
            ustalić żadnej przyczyny chorobowej. Tak miał i już. Czasami budziłam się rano
            (po nieprzespanej nocy) i zastanawiałam się, jak dam radę przetrwać kolejny
            dzień z moim ukochanym, chcianym i wyczekanym dzieckiem. Do ukończenia roku
            płakał bardzo dużo i był wiecznie niezadowolony. Cokolwiek bym nie zrobiła, było
            i tak źle. Myślę, że prawie każdy odczuwałby frustrację w takiej sytuacji.
          • samosiax Re: Frustracja młodej mamy 11.03.09, 11:32
            A ja Was dziewczyny rozumiem i trzymam kciuki. Wiem co to znaczą
            nieprzespane noce, ciągły płacz, siedzenie non stop w domu z
            dzieckiem. Czasami sama się łapałam na naprawdę złych myślach i
            byłam zła później na siebie za takie zachowanie, ale to normalne, bo
            przynajmniej przeszło mi. Jak było już tragicznie z moją psychiką i
            wiedziałam, że zaraz wybuchnę wychodziłąm z pokoju albo przytulałam
            moją malutką,frustracja przechodziła. Mam tę niekomfortową sytuację,
            że mąż nie rozumie co się ze mną dzieje, że ja też potrzebuję
            odpoczynku, snu, zjedzenia spokojnie posiłku a nie w biegu, relaksu,
            spotkań z ludź,i. Małżeństwo wisi na włosku, takie życie. Ale moją
            córcię kocham najbardziej na świecie, zawsze przytuli gdy płaczę,
            rozśmieszy i dla takich chwil warto dziewczyny walczyć. Ten kto
            pisze, ze mamy nie rodzić, nie kochac, nie marudzić, nie użalać się
            nad sobą NIGDy tego nie doświadczyły albo co gorsza doświadczyły,
            zostały umoralnione przez inne "mądre" kobiety i teraz sa
            zgorzkniałe przez to.
            DZIEWCZYNY PŁACZCIE KIEDY CHCECIE, FORA POWSTAŁY WŁAŚNIE PO TO, BY
            BYŁO MIEJSCE GDZIE SIĘ WYGADAĆ. Nie wszystkie mamy przyjaciółki,
            jakiekolwiek osoby do zwierzenia sad
            uśmiech Waszego dziecka wszystko wynagrodzi i szukajcie tych
            lepszych chwil, złe szybko odejda w zapomnienie
            Trzymajcie się.
          • samosiax Re: jesteście dobrymi mamami 11.03.09, 11:34
            Jeszcze jedna ważna rzecz, każda z Was jest najlepszą matką dla
            swojego dziecka, wiecie dlaczego? Bo jak źle się zachowacie,
            pomyślicie macie później wyrzuty sumienia, znacie wartość swoich
            pociech i je kochacie bezgranicznie.
    • siostra_joanna Frustracja młodej mamy 10.03.09, 19:24
      Chyba najważniejsze to pogodzić się z faktem, że teraz to Glutek
      rządzi i ustawia mój plan dnia. Co mi zajęło dobre 2 miesiące smile
      Różnie bywa, takie małe też ma prawo mieć gorszy dzień i być
      bardziej marudne. I cóż, trzeba to przetrwać.
      A wyjście z pokoju na chwilę naprawdę pomaga smile
      • czarnamajka Re: Frustracja młodej mamy 10.03.09, 23:03
        Wiecie co, obojętnie jak silna byłaby kobieta, to spędzając 24h z dzieckiem,
        małym dzieckiem-nie wychodząc nigdzie można dostać kota.
        Psychicznie wysiadasz.
        Mój synek ma 7miesięcy- w nocy 3-4 karmienia, podzieliliśmy się z mężem nockami-
        jedną noc on śpi z koreczkami w uszach- ja karmię, w kolejna ja- przyjemniej
        można złapać troszkę snu smilebo chyba notoryczny jego brak najbardziej mamom
        dokucza smile
        W dzień, jak mąż wróci z pracy w zależności od dnia tyg. [wtorek i czwartek oraz
        weekendy] wychodzę na fitness- i mimo zmęczenia macham nóżką- oraz na angielski.
        W dzień- jest to rzadkość sad - jeśli mogę i koleżanki mają czas/wolne to
        spotykamy się na kawie i plotach-mały śpi w wózku lub siedzi i zajmuje się sobą smile

        Nie ukrywam, że mam lepsze i gorsze dni, potrafię usiąść i ryczeć- ot tak, bo
        psychicznie mam dosyć- pomimo tych rzadkich spotkań, brakuje mi "ludzi" rozmów,
        i marzę o jednym aby przespać 12h big_grin ale to za 18 lat wink
        Nie cieszę się z macierzyństwa tak jak wcześniej to miało miejsce, może po
        prostu jestem najzwyczajniej w świecie przemęczona??-małe dziecko, utrzymywanie
        domu, zdalna praca, fitness...i tak sama sobie narzuciłam to tempo, może czas
        lekko zwolnić?

        Pozdrawiam i głowa do góry smile
        • lelieb Re: Frustracja młodej mamy 11.03.09, 11:01
          Dziewczyny,widzę ,że każdej Super Mamie zdarzają sie gorsze dni.Dużo tu od Was
          ciepłych słów i dobrych rad.Poza nineven,bo...co tu komentować.U mnie juz
          lepiej,trochę inaczej widzę pewne rzeczy.Troszkę się zmieniło,na lepszesmile
          Pozdrawiam.
    • werderka Frustracja młodej mamy 11.03.09, 10:37
      Apropos tematu, polecam książkę "Wzloty i upadki Super mamy" - świetnie
      opisane jak to jest być młodą mamą i co jest tak naprawdę ważne... smile
      • hugo43 Re: Frustracja młodej mamy 15.03.09, 23:13
        to i ja sie dolacze.2 tyg temu urodzilam synka,bardzo chciane i
        wyczekiwane dziecko.i tu skonczyla sie bajka.doszlo jakies
        szalenstwo hormonow,klasyczny babyblues.mam nadzieje,ze minie
        szybko,bo na razie macierzynstwo to ciezka harowka.gdzie ta fala
        milosci,sceny jak z reklam pampersa itd?to dopiero 2 tygodnie,mam
        nadzieje ze ten zly czas minie.tylko dlaczego o tym sie nie mowi?
        spytalam kilka kolezanek o ich poczatki z bobasem,teraz po kilku
        latach mowia jak bylo,wtedy robily dobra mine do zlej gry!
    • aniaurszula Frustracja młodej mamy 12.06.10, 15:06
      wszyscy pisza jak ciezko maja mlode mamy z niemowlakami, zgadzam sie
      z tym czasem tez mialam dosc , dopiero jak poszlam do pracy troche
      sie uspokoilam, ale niestety parcuje tylko 7 miesiecy w roku a wiec
      w zime "siedze"w domui mimo ze corka ma juz piec lat wcale nie jest
      mi latwiej niz jak miala kilka miesiecy, zawsze przyklejona do mnie,
      codzienne wieczorne czytanie bajek przez mame bo corka uwazaa ze
      tata nie umie czytac bajki i mimo wielu prob zawsze jest tak ze to
      ze mna usypia, w zien tez co chwile slysze"mama, choc tu" niewazne
      co robie chce zebym byla przy niej, choc babcia mowi ze gdy jest z
      nia bwi sie ladnie sama i nie ma znia problemu.wystarczy ze mam
      gorszy dzie a nie potraie sie opanowa, nie raz nakrzyczalam na nia z
      byle powodu a mezowi tez sie pare razy oberwalo. moze jestem ta
      gorsza matka ktora nie umie poradzic sobie z dzieckiem ale ja
      poprostu czasem potrzebuje odpoczynku,chwili samotnosci, ciszy .
      obecne jestem w drugiej ciazy i jestem przerazona ze zaczne wszystko
      od poczatku. ogolnie jestem klebkiem nerwow i wiem ze kiedys
      wybuchne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka