reteczu
12.03.09, 19:19
Miałam dziś pewną sprawę do załatwienia. W google wpisałam to, czego
potrzebuję, wyskoczyła lista adresów. Otworzyłam pierwszy link, a
tam podany numer stacjonarny. Dzwonię. Odzywa się kobieta i mówi:
- Tym zajmuje się mój mąż. Nie ma go w tej chwili. Podam pani
komórkę do niego, ale mam prośbę, niech pani mu nie mówi, że to ja
dałam pani ten numer telefonu.
Ja:
- Oczywiście, całkowita dyskrecja...
Ona:
- Bo my z mężem mamy właśnie ciche dni i nie chcę, żeby wiedział, że
mu pomagam.
Z trudem powstrzymałam parsknięcie śmiechem.