Dodaj do ulubionych

NPR...........................................

25.11.03, 22:41
Należe do tych niestosujących, ale w wyniku wciąż pojawiajacych się watków na
ten temat postanowiłam wejść na forum dotyczące Naturalnego Planowania
Rodziny.
No i poczytałam...
NPR-ówki z takim zawzięciem go bronią, że to takie ok., że jak ktoś mówi o
wstrzemięźliwości przez dłuższy czas w miesiącu, to po prostu nie rozumie
tematu, itp. Tylko jak poczytałam w nie jednym i nie dwóch wątkach, że np. w
przypadku kobiet, które mają bezobjawowo przebiegającą owulację,
współżyć "bezstresowo" (tak to roboczo nazwę) można tylko i wyłącznie w fazie
poowulacyjnej cyklu, a w przypadku kobiet z krótkim cyklem jest to ok. 4 dni,
to gdzie tu miejsce na spontaniczność i luz, o którym z takim przejęciem
piszą panie stosujące NPR?...

Mój wniosek: panie stosujące tą metodę (a nie zajmujące się tym powiedzmy
naukowo) maja tyle watpliwości, że zastanawiam się, dlaczego ją stosują?...
I niech mi nikt nie mówi, że tych wątpliwości jest mniej niż przy
antykoncepcji "pigułkowej" na przykład...

Cytuję trzy kolejne posty z jednego z wątków, dotyczące braku śluzu ze
znamionami płodności:

1. A więc masz I PMN - "zawsze sucho".
W badaniach WHO wykazano przecietne odchylenie dnia szczytu sluzu i
jajeczkowania 2,2 dnia. A jesli chodzi o temperaturę 1-2 dni przed wzrostem
najczesciej. 30% w dniu 1 wyzszego pomiaru, 30% w dniu poprzedzającym, 21%
dwa dni przed, 15% drugiego dnia wyzszej, 2% trzy dni przed i 2% cztery dni
przed.
2. A czy u danej kobiety to bedzie zawsze tak samo (np. 1 dzien przes skokiem
temp.) czy w kazdym cyklu jest inaczej?
3. Niestety nie wiem, czy ktos to badał. Natomiast korelację szczytu i skoku
w stosunku do jajeczkowania badano za pomoca porównywania z obrazem uzyskanym
na USG.

Zaznaczam, że na nikogo nie napadam ;o>
Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki.

Violetta
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: NPR.......................................... 25.11.03, 23:03
      Zazanaczam, nie stosuje i nie stosowałam nigdy tej metody. Forum NPR
      podczytuje, bo czytam wiele róznych rzeczy.
      Zdziwił mnie strasznie twój post (do tego to wykropkowanie.....). Dlatego tak z
      ciekawości pytam - o co ci chodzi? Kilka razy czytałam to co napisałaś i nie
      wiem, to manifest jakiś? Bo pytań nie widzę. Chyba, że to wtrącone w
      środku "...panie stosujące tą metodę (...) mają tyle wątpliwości, że
      zastanawiam się dalczego ją stosują?.."
      Jeżeli o to ci chodzi to chyba lepiej zapytaj je wprost.
      Jako nie stosująca NPR - pytanie proszę...
      danka
      • mamaizyimoniki Re: NPR.......................................... 25.11.03, 23:18
        Danko, jeśli chcesz to specjalnie dla ciebie niech będzie to manifest.
        A w ogóle to czy forum jako takie jest tylko i wyłącznie do zadawania pytań?

        forum (łc. ‘rynek, plac’wink 1. miejsce publicznych wystąpień, przemówień. 2.
        zebranie poświęcone omawianiu spraw z danej dziedziny, a także członkowie
        takiego spotkania.


      • matna_b Re: NPR.......................................... 25.11.03, 23:32
        Zgadzam się w całej rozciągłości z mamąadama4. Twój post nie wniósł nic
        konstruktywnego natomiast mógł wielu osobom sprawić przykrość. I ten nieznośny
        ton wyższości...
        Pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości dla inaczej myślących
        Martyna
        • mamaizyimoniki Re: NPR.......................................... 26.11.03, 00:59
          matna_b napisała:

          > Zgadzam się w całej rozciągłości z mamąadama4. Twój post nie wniósł nic
          > konstruktywnego natomiast mógł wielu osobom sprawić przykrość. I ten
          nieznośny ton wyższości...

          Ton wyższości??? poważnie??? upsss, przepraszam panią, ale chyba jest pani w
          błędzie... Od kiedy wyrażanie swojego zdania jest pojmowane jako wywyższanie
          się? Dla mnie chowanie głowy w piasek kiedy ma się odmienne zdanie jest z kolei
          zachowaniem niepoważnym.

          Tu dygresja:
          Do dziewczyn, które piszą do mnie na priv: odpowiadam tylko na forum; piszcie
          to co myślicie, a nie wymyślacie jedno tu, a myślicie drugie; jeszcze bardziej
          przeraża mnie, kiedy pisze do mnie ktoś, kto nigdy nie wypowiadał się
          publicznie na forum - zmiana nicka i zmiana poglądów???

          > Pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości dla inaczej myślących
          > Martyna

          Jestem w tym momencie bardzo wyrozumiałą osobą; gdybym nie była to objechałabym
          cię za przypisywanie mi domniemanego tonu wyższości w pierwszym poście. Czyżby
          efekt aureoli w wyniku czytania innych watków?.........................
      • chalsia Re: NPR.......................................... 25.11.03, 23:55
        Mamaadama,

        A mnie ten post nie zdziwił wcale, bo to klasyka Mamyizyimoniki. Ona już tak ma
        (odsyłam na wychowanie, tytułu watku nie pamiętam ale jest "na wierzchu",
        autorka ta sama, cos ponad 100 postów).

        Pozdrówko smile)
        Chalsia
    • anndelumester Re: NPR 25.11.03, 23:14
      Nie stosuję,nie jest to "moja metoda" z różnych względów.
      Jednak podziwiam dziewczyny i panie stosujące NPR za wytrwałość,
      wstrzemięźliwość i zaangażowanie.
      Rozumiem motywy "ekologiczne " - nigdy nie zapomnę publikacji pani Kingi
      Roszkowskiej Wisniewskiej - bardzo "strejtedzowskie" : )
      co do motywów religijnych - nie komentuje ...
      W tym roku była bardzo ciekawa dyskusja na łamach Tygodnika Powszechnego na
      temat Kościoła i antykoncepcji, a najciekawsze były listy do redakcji.
      pozdrawiam
    • gandzia4 Re: NPR.....w drugą stronę 25.11.03, 23:34
      Stosowałam tą metodę w drugą stronę tzn. miałam problem z zajściem w ciążę i
      poleciła mi ją lekarka by ustalić jak przebiega mój cykl. Absolutnie nie jest to
      metoda dla mnie, jeśli chodzi o zapobieganie. Co miesiąc usiłowałyśmy wyczytać z
      wykresu temperatury kiedy była owulacja i wychodziło to bardzo różnie, a długość
      cyklu była zawzse ta sama i prowadziłam bardzo regularny tryb życia. Lepiej
      wyglądało wróżenie ze śluzu. Powtarzam mi się ta metoda nie podoba, stosowałam
      ją tylko dla tego cuda, które się urodziło (po dodaniu tabletek i stania na
      głowie po każdym....., ponoć mam dość antykoncepcyjną budowę wewnętrzną)))
      pozdr Agniecha mama nastolatki i maluszka
    • praktycznyprzewodnik Re: NPR.......................................... 26.11.03, 00:08
      Co rozumiesz przez "bezobjawowo przebiegającą owulację" ? I dlaczego można
      wtedy współzyc tylko przez cztery dni ? Faza poowulacyjna trwa około 10-12 dni
      niezaleznie od długości cyklu.

      Tak, badano korelację objawów dostepnych obserwacji przez kobietę i terminem
      owulacji uzystaknym obrazem USG. I wyniki potwierdzają zasadność obserwacji
      domowej.

      Twoje wątpliwości biorą się stą, ze sądzisz, ze NPR polega na ustalaniu DNIA
      jajeczkowania. A ustala sie tylko dni, w których współzycie może doprowadzić do
      ciąży, czyli dni plodne. A to nie jest to samo.
    • murex Re: NPR.......................................... 26.11.03, 00:13
      Nie chcę żeby się ktoś obrazil, ale generalnie po przeczytaniu przykladów w
      poście Violetty naszla mnie jedna refleksja: kobiety stosujące tą metodę mają
      chyba za dużo czasu. Ja nie stosuję, nie stosowałam i stosować nie będę bo ja
      najczęściej nie wiem w co mam ręce wlożyć, czy wieczorem popracować tworczo,
      czy umyć gary, czy może coś ugotować i najmniej w tym wszystkim obchodzi mnie
      śluz. Szkoda mi czasu na takie glupoty. Ktoś wymyślil tabletki, kapturki,
      prezerwatywy itp. itd. m.in. po to by kobietom pomóc, a nie zaszkodzić i ja mam
      zamiar z tego korzystać (tak jak z pralki automatycznej). Przepraszam, ale to
      moje podejście do sprawy. murex
      PS
      Na forum bywam bardzo żadko (ostatnio chyba ze 3 miesiące temu) więc możecie na
      mnie teraz napaść, nie będzie mi przykro.
      • mruwa9 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 01:10
        Bzdury wypisujecie, koleżanki! Nie znając tematu... Stosujemy NPR od ponad 8
        lat, mimo nieregularnych cykli, nieregularnego trybu życia (wg. ortodoksów NPR
        przed północą powinnam dawno spać: co ja tu robię o tej porze???)i
        permanentnego braku czasu. W międzyczasie doczekaliśmy się dwójki planowanych
        dzieci, więc wykluczam naszą bezpłodność jako przyczynę skuteczności metody. Od
        czasu pojawienia się dzieci niespecjalnie mam nawet czas na regularny pomiar
        temperatury, opierając się wyłącznie na obserwacji śluzu (przy każdej wizycie w
        toalecie, a więc "przy okazji, nie poświęcając na to specjalnie czasu) oraz
        szyjki. I działa. To nieprawda, że okres wstrzemięźliwości musi być dłuższy niż
        okres, gdy "możemy bezkarnie". To nieprawda, że nasze życie intymne jest pełne
        stresu, obaw przed ciążą, smutne i sporadyczne. To nieprawda, że "możemy" tylko
        3-4 razy w miesiącu. Regularne zażywanie pigułek czy zakładanie
        kapturków/prezerwatyw itp. manipulacje są zdecydowanie bardziej czasochłonne
        niż NPR. Aha, i to nieprawda, że jedyną metodą antykoncepcji "dla nowoczesnej
        kobiety" musi być pigułka. A jeśli chodzi o okres poowulacyjny, to jest on
        zdecydowanie bardziej stały (ok. 14 dni po owulacji pojawia się miesiączka) niż
        faza przedowulacyjna (skąd wzięłaś te 4 dni???). Gdy zaobserwuję u siebie okres
        płodny, to już mogę z dużą dokładnością zaznaczyć w kalendarzyku/wykresie
        dzień następnej miesiączki. W ciągu ponad 8 lat (fakt, odliczając trochę czasu
        na ciążę) nie zawiedliśmy się na NPR. Prawidłowo stosowany NPR ma wskaźnik
        Pearla niemal taki sam, jak pigułka,czego "nowoczesne kobiety" oraz firmy
        farmaceutyczne, także większość ginekologów, niestety, nie chcą przyjąć do
        wiadomości. Bo kupno pigułek to co miesiąc kilkadziesiąt złotych zostawione w
        aptece. Do NPR wystarczy termometr rtęciowy za 4 złote i zeszyt 16-kartkowy,
        który starczy na 3 lata....
        Nie potępiam kobiet stosujących pigułki czy inne metody "nienaturalne" (dobrze,
        że istnieje mnogość metod planowania rodziny - każdy może dobrać coś dla siebie
        najlepszego), ale zanim zaczniecie coś krytykować, zasięgnijcie informacji,
        żeby nie wprowadzać siebie i innych w błąd.
        • mamaizyimoniki Re: NPR.......................................... 26.11.03, 01:25
          mruwa9 napisała:

          > Bzdury wypisujecie, koleżanki! Nie znając tematu... Stosujemy NPR od ponad 8
          > lat, mimo nieregularnych cykli, nieregularnego trybu życia (wg. ortodoksów
          NPR
          > przed północą powinnam dawno spać: co ja tu robię o tej porze???)i
          > permanentnego braku czasu. W międzyczasie doczekaliśmy się dwójki planowanych
          > dzieci, więc wykluczam naszą bezpłodność jako przyczynę skuteczności metody.
          Od
          >
          > czasu pojawienia się dzieci niespecjalnie mam nawet czas na regularny pomiar
          > temperatury, opierając się wyłącznie na obserwacji śluzu (przy każdej wizycie
          w
          >
          > toalecie,

          Sorry, ale sądzę, że gmeranie sobie w pochwie przy każdej wizycie w toalecie
          nie dla każdego jest przyjemnością i może dlatego też nie chylą czoła przed
          npr...

          > a więc "przy okazji, nie poświęcając na to specjalnie czasu) oraz
          > szyjki. I działa. To nieprawda, że okres wstrzemięźliwości musi być dłuższy
          >niż okres, gdy "możemy bezkarnie". To nieprawda, że nasze życie intymne jest
          >pełne stresu, obaw przed ciążą, smutne i sporadyczne. To nieprawda,
          że "możemy" tylko
          >
          > 3-4 razy w miesiącu. Regularne zażywanie pigułek czy zakładanie
          > kapturków/prezerwatyw itp. manipulacje są zdecydowanie bardziej czasochłonne
          > niż NPR.

          No teraz to wygląda na to, że ty wypowiadasz się na temat, którego nie
          zgłębiłaś... Zakładanie prezerwatywy przy jego nawet nie mistrzowskim
          opanowaniu jest zdecydowanie mniej czasochłonne. I bardziej przyjemne.
          Zapewniam cię....................

          Aha, i to nieprawda, że jedyną metodą antykoncepcji "dla nowoczesnej
          > kobiety" musi być pigułka. A jeśli chodzi o okres poowulacyjny, to jest on
          > zdecydowanie bardziej stały (ok. 14 dni po owulacji pojawia się miesiączka)
          niż
          >
          > faza przedowulacyjna (skąd wzięłaś te 4 dni???). Gdy zaobserwuję u siebie
          okres
          >
          > płodny, to już mogę z dużą dokładnością zaznaczyć w kalendarzyku/wykresie
          > dzień następnej miesiączki. W ciągu ponad 8 lat (fakt, odliczając trochę
          czasu
          >
          > na ciążę) nie zawiedliśmy się na NPR. Prawidłowo stosowany NPR ma wskaźnik
          > Pearla niemal taki sam, jak pigułka,czego "nowoczesne kobiety" oraz firmy
          > farmaceutyczne, także większość ginekologów, niestety, nie chcą przyjąć do
          > wiadomości. Bo kupno pigułek to co miesiąc kilkadziesiąt złotych zostawione w
          > aptece. Do NPR wystarczy termometr rtęciowy za 4 złote i zeszyt 16-kartkowy,
          > który starczy na 3 lata....

          A widzisz, i tu jest pies pogrzebany!!! Tylko czemu o tym nie piszą
          zwolenniczki npr?... Co więcej, myślę, że większośc z nich na siłę wmawia
          wszystkim, że to szóste dziecko było świadomie planowane. Ciekawa jestem, jak w
          obecnych czasach zapewnić piątce czy szóstce dzieci godne życie przy zarobkach
          jednego z małżonków? Bo przy takiej ilości potomstwa to pewnie trudno jeszcze
          zawodowo sie udzielać, prawda?...

          > Nie potępiam kobiet stosujących pigułki czy inne metody "nienaturalne"
          (dobrze,
          >
          > że istnieje mnogość metod planowania rodziny - każdy może dobrać coś dla
          siebie najlepszego), ale zanim zaczniecie coś krytykować, zasięgnijcie
          informacji,
          > żeby nie wprowadzać siebie i innych w błąd.
          • umargos Re: NPR.......................................... 26.11.03, 02:46
            mamaizyimoniki napisała:

            > Sorry, ale sądzę, że gmeranie sobie w pochwie przy każdej wizycie w toalecie
            > nie dla każdego jest przyjemnością i może dlatego też nie chylą czoła przed
            > npr...
            Nigdzie nie trzeba sobie "gmerać". W większości wypadków wystarczą normalne
            obserwacje śluzu, a nie jest to wiedza tajemna.

            > Zakładanie prezerwatywy przy jego nawet nie mistrzowskim
            > opanowaniu jest zdecydowanie mniej czasochłonne. I bardziej przyjemne.
            > Zapewniam cię....................
            Co jest przyjemne?? Zakładanie czy seks z prezerwatywą??? Osobiście szczególnym
            fanem "wyrobów gumowych" nie jestem...ale co kto lubi :o)))))))

            > A widzisz, i tu jest pies pogrzebany!!! Tylko czemu o tym nie piszą
            > zwolenniczki npr?... Co więcej, myślę, że większośc z nich na siłę wmawia
            > wszystkim, że to szóste dziecko było świadomie planowane.
            Hmm...nie znam ani jednej osoby, posiadającej 5-6 nieplanowanych dzieci,
            stosującej NPR, ani ze słyszenia ani osobiście. Te które znam niczego nikomu
            nie muszą wmawiać, bo z powodzeniem stosują NPR i mają tyle dzieci ile chcą lub
            mogą mieć.
            Oczywiście nie znam takowych również spośród stosujących środki
            antykoncepcyjne, ale to akurat obok tematu.

            A NPR można potraktować jako sposób życia. Z jednej strony daje dobrą lub
            bardzo dobrą znajomość swojego ciała, tego jak funkcjonuje, to cenna wiedza, z
            drugiej strony są relacje z partnerem. Bez dobrych wzajemnych relacji, bez
            wzajemnej akceptacji metodę stosować trudno lub nie sposób. Tego brak przy
            stosowaniu pigułek, bo wtedy tylko jedna osoba ingeruje poważnie w naturalne
            działanie organizmu...środki hormonalne obojętne dla zdrowia nie są, choć
            szkodzić nie muszą. Niektórym jednak szkodzą bardzo. A w niektórych wypadkach,
            np takich jak mój, wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję, że nie bedę łykac
            pigułek, choć on jest często i czasem długo poza domem..i raczej abstynencja w
            grę nie wchodzi :o))). Osobiście miał co prawda zastrzeżenia co do skuteczności
            NPR, wynikające, jak mniemam, z niewiedzy, które stopniowo mu rozwiewam. Na
            powrót jak kilka lat temu, prowadzę obserwacje, zapisuję, analizuje (nie
            zabiera to dużo czasu, bo to zwykle rzut oka), na razie nie mierze temperatury,
            bo wyszłyby pomiary z księżyca, jako że ostatnio baaardzo mało sypiam i późno
            chodzę spać, a rano zrywam się jak dziecko mnie wybudzi. Sumienie mnie nie
            gryzie przy stosowaniu prezerwatywy, więc kiedy przypadają dni płodne to ją
            stosujemy. Kiedy się kończą to z niej rezygnujemy. Korzystamy też bez większych
            lęków z niepłodności przedowulacyjnej :o)))
            Metoda jest dobra dla tych, którzy chcą ją stosować i włożą trochę wysiłku żeby
            się jej nauczyć. Nikt nikomu niczego przecież nie narzuca.
            I nie przeżywamy jakoś stresów...nie boimy się, że dziecko będzie wcześniej niż
            planujemy, ba, nawet kiedy ryzykujemy, robimy to ze świadomością konsekwencji i
            szczerze mówiąc dużą radość nam sprawia, a przy okazji to taki nasz prywatny
            test skuteczności metody. Póki co działa doskonale :o)))))
            Pozdrawiam
            Ula
          • mamaadama4 Re: NPR.............do mamyizyimoniki 26.11.03, 11:58
            Po pierwszym poście myślałam, że jestes nieszkodliwią sensatką, teraz
            stwierdzam, że jestes wulgarna a do tego masz klapki na oczach.
            Cóż, po raz kolejny potwierdza się, że najbardziej szkodliwa jest ignorancja i
            zwyczajny brak dobrej woli.
            danka - zdeklarowana zwolenniczka prezerwatywy
            • mamaizyimoniki Re: NPR.............do mamyizyimoniki 26.11.03, 12:15
              mamaadama4 napisała:

              > Po pierwszym poście myślałam, że jestes nieszkodliwią sensatką, teraz
              > stwierdzam, że jestes wulgarna a do tego masz klapki na oczach.
              > Cóż, po raz kolejny potwierdza się, że najbardziej szkodliwa jest ignorancja
              i
              > zwyczajny brak dobrej woli.
              > danka - zdeklarowana zwolenniczka prezerwatywy

              Zwolenniczko prezerwatywy, łaskawie prosze o definicję wulgarności.
              A może zbyt pruderyjna jesteś?
              • utka NIE KARMIC TROLLA !!! 26.11.03, 12:27
                Dziewczyny, skonczymy te jalowa dyskusje, bo staje sie to coraz bardziej
                przykre i do niczego, ale to niczego nie prowadzi. Po sie tak ladowac
                negatywnymi emocjami ? Ktos sie lepiej czuje, ze sie tu z kims pokloci ?

                Niech sobie kazdy wierzy w co chce i postepuje jak chce.

                I tak nikogo do niczego tu nie przekonamy .......... tylko moze Mama Izy i
                Moniki bedzie sie dalej zastanawiac jak to jest z tym NPR ....... ale niech sie
                zastanawia, skoro nie ma co robic w wolnym czasie .........

                ZACHOWAJMY KLASE NA BOGA !!!

                • mamaizyimoniki Re: NIE KARMIC TROLLA !!! 27.11.03, 00:21
                  Rozumiem, że twój post miał być wyrazem tej (hmm...) KLASY?...

        • mamaizyimoniki Re: NPR.......................................... 26.11.03, 01:35
          mruwa9 napisała:


          > Nie potępiam kobiet stosujących pigułki

          Taaak?
          Cytat z innego wątku z twojego postu:
          "Mnie odpowiada NPR, Ty mozesz przynosic zyski firmom farmaceutycznym zajadajac
          sie pigulkami - na
          zdrowie."

          Może i nie potępiasz...

          • wieczna-gosia Re: NPR.......................................... 26.11.03, 08:13
            "A widzisz, i tu jest pies pogrzebany!!! Tylko czemu o tym nie piszą
            zwolenniczki npr?... Co więcej, myślę, że większośc z nich na siłę wmawia
            wszystkim, że to szóste dziecko było świadomie planowane. Ciekawa jestem, jak
            w
            obecnych czasach zapewnić piątce czy szóstce dzieci godne życie przy zarobkach
            jednego z małżonków? Bo przy takiej ilości potomstwa to pewnie trudno jeszcze
            zawodowo sie udzielać, prawda?..."

            Zwolenniczki NPR o tych rzeczach pisza sporo, ty weszlas na forum zeby
            utwierdzic sie w przekonaniu, ze to metoda do rzyci wink) i tyle wyczytalas wink

            A co do 5 dzieci (hehe) to faktycznie nie zamierzam cie przekonywac ze sa one
            planowane i ze moge je utrzymac, bo to moja sprawa. Skad moge wiedziec ze ty
            ze swoja dwojka nie przedziesz ledwie i ze nie zazdroscisz mi tego ze dzieci
            mam wiecej i jakos sobie radze. Na prace zawodowa tez nie narzekam wink)) gdybym
            bardzo chciala- widze tu pewne mozliwosci. Ale nie chce. Przypuszczam ze
            gdybym miala dwoje dzieci- sprawa wygladalaby podobnie i tez bym nie chciala
            pracowac zawodowo, nie poczuwam sie do etosu wink))

            Ale do tej liczby dzieci chiclam sie odniesc bo wyglada jakby wszystkie osoby
            stosujace ta metode mialy 5 dzieci z wyjatkiem tych ktore maja 6: znam dwie
            osoby z 5 dzieci- to praktyczny przewodnik i ja (ja to nawet formalnie mam
            jeszcze 4...)wink) Bo Bogusia z 5 dzieci z tego co pamietam stosuje inne
            metody wink) Reszta ma standardowa liczbe dzieci chili dwoje, ewentualnie troje,
            sporo ma jedno wink)

            nie wiem skad wzielas te 4 dni w miesiacu, moze masz takie cykle ze tyle by
            tobie wychodzilo, mi wychodzi ze 30 w porywach do 50 wink)) wiec i na
            spontanicznosc nie narzekam. Poza tym moja droga Wiolu wink)) istnieja dni kiedy
            niewskazany jest stosunek plciowy z wytryskiem zwany tez kopulacja w ksiazkach
            biologicznych wink Od tego jestesmy ludzmi by sobie radzic a stulecia braku
            antykoncepcji doprowadzily nie tylko do gwaltwnego rozrostu populacji-
            niektore panie bojac sie o zajscie wymyslily rozne zastepcze cuda wink))

            Wiola jesli nie lubisz grzebac sobie w szyjce przy kazdej wizycie w toalecie,
            a zakladanie prezerwatywy jest przyjemniejsze i szybsze niz pomiar temperatury-
            to stosuj. Ja nie rozumiem o co ten atak. Ty nie lubisz wiec przez analogie
            reszta tez nie lubi tylko sie zmusza? To tak jak z tym wychowaniem nie? Nie
            wychowuja tak jak ja wiec wychowja zle? Jaki piekny prosty swiat wink)
            • wieczna-gosia Re: NPR.......................................... 26.11.03, 08:42
              a chcialam jeszcze dodac odnosnie placenia firmom. Mozna miec termometr i
              zeszyt, ja juz wpadlam w szpony przemyslu NPR i place za program komuterowy
              ktory pomaga mi przy interpretacji, oprocz tego mozna sobie zainwestowac w
              rozniaste maszynki do mierzenia plodnosci, w kursy i kasety pogladowe, oraz w
              koszulki i kubeczki z haslami ideologicznymi. Tak wiec wbrew pozorom NPR tez
              znalazl swoje miejsce w biznesie antykoncepcyjnym nie jest tylko przywilejem
              nawiedzonych katoliczek smile co mnie cieszy bo wiarowo niezaangazowana jestem wink
            • mama5plus Re: NPR.......................................... 26.11.03, 15:40
              wieczna-gosia napisała:


              > Ale do tej liczby dzieci chiclam sie odniesc bo wyglada jakby wszystkie osoby
              > stosujace ta metode mialy 5 dzieci z wyjatkiem tych ktore maja 6: znam dwie
              > osoby z 5 dzieci- to praktyczny przewodnik i ja (ja to nawet formalnie mam
              > jeszcze 4...)wink) Bo Bogusia z 5 dzieci z tego co pamietam stosuje inne
              > metody wink)

              Od biedy moglabym sie w Wasze szeregi zaliczyc wink ale zwazywszy na nasza
              czestotliwosc …eee nie bede Wam plamy kladlawink. Lezacego sie nie kopie wink
              Lepiej to zlozyc na karb `alternatywnych metod naturalnych` albo I czego
              innego wink
              A tak w ogole to my w licznych przerywnikach stosujemy super skuteczna metode.
              Jak by nie bylo to tez naturalna. Jeszcze jak he he.
              Ciaza sie nazywa wink


          • zabcia_m Re: NPR.......................................... 26.11.03, 08:43
            Mamoizyimoniki,

            Przeraża mnie Twoja zajadłość - nie jesteś czasem prawnikiem? Tyle zadać sobie
            zachodu by wyszukać inny wątek, zacytować by niekoniecznie obronic swoje
            zdanie wink Wyszukac definicję "forum" itp. ... jestem w szoku smile
            W temacie NPR jestem neutralna, stosujemy prezerwatywy i stosunek przerywany, a
            ostatnio od kiedy nareszcie mam regularne okresy to nawet po śluzie poznaję
            kiedym płodna wink Ale po takiej "wpadce" z mężem, która dziś ma 10 lat
            uwierzyłybyście w cuda, więc nie uda mi sie męża przekonac do
            zaniechania "gumek" i "strzelania na sufit" wink
            Zaciekawia mnie NPR bez względu na powody jego stosowania, jestem biologiem i
            fascynuje mnie funkcjonowanie organizmów żywych, ale chyba jak to ujęłaś do
            obserwacji sluzu nie zawsze trzeba sobie "gmerać". Ja swój sluz widzę na
            papierze toaletowym, którym w celach higienicznych wyobraź sobie wycieram sie
            po siusianiu smile
            Tylko nie krzycz, potrafię sobie wyobrazić, że czasem trzeba "pogmerać" bo
            sluzu mało, ale wcale nie myśle żeby to było obrzydliwe - nie wkładałaś sobie
            nigdy tamponów czy też globulek?

            Pozdrawiam smile
            Wiem, że jest ciekawiej jak jest taki "adwokat diabła", który zaostrzy
            dyskusję, ale nie trzeba się obrażać, kobiety mniej zajadłości smile

            Żabcia
            • mama5plus Re: NPR.......................................... 26.11.03, 15:43
              zabcia_m napisała:

              > Mamoizyimoniki,
              >
              > Przeraża mnie Twoja zajadłość - nie jesteś czasem prawnikiem?


              Eeee chyba nie. Z prawnikami to mozna sobie sensownie podyskutowac wink
              No chyba,ze tym adwokatem diabla smile


        • gochagocha Re: NPR.......................................... 26.11.03, 22:01
          Prawidłowo stosowany NPR ma wskaźnik
          > Pearla niemal taki sam, jak pigułka,czego "nowoczesne kobiety" oraz firmy
          > farmaceutyczne, także większość ginekologów, niestety, nie chcą przyjąć do
          > wiadomości.

          I tu sie osmieszasz kobieto ! Jesli uwazasz, ze NPR ma taki wskaznik jak
          pigulka to Twego postu nie mozna traktowac powaznie.
          • calico Re: NPR.......................................... 26.11.03, 22:30
            gochagocha napisała:


            > I tu sie osmieszasz kobieto ! Jesli uwazasz, ze NPR ma taki wskaznik jak
            > pigulka to Twego postu nie mozna traktowac powaznie.


            Owszem, owszem, ale się chyba pomyliłaś, bo to Twojego postu nie da się
            traktować poważnie, zatem się trochę pośmieję hahahahahahahahaha.
            Najpierw sprawdź rzetelne badania, a potem podyskutujemy.

            pa

            • gochagocha Re: NPR.......................................... 27.11.03, 07:19
              calico napisała:

              > gochagocha napisała:
              >
              >
              > > I tu sie osmieszasz kobieto ! Jesli uwazasz, ze NPR ma taki wskaznik jak
              > > pigulka to Twego postu nie mozna traktowac powaznie.
              >
              >
              > Owszem, owszem, ale się chyba pomyliłaś, bo to Twojego postu nie da się
              > traktować poważnie, zatem się trochę pośmieję hahahahahahahahaha.
              > Najpierw sprawdź rzetelne badania, a potem podyskutujemy.
              >
              > pa
              >

              Uwazam, ze nie mamy o czym dyskutowac bo ZAWSZE zanim cos napisze sprawdzam 2
              razy.
              • reszka2 Re: NPR.......................................... 27.11.03, 08:15
                Drogie panie tu się nie ma co śmiać, tylko trzeba zaglądnąć do źródeł,
                najlepiej niezaangażowanych ideologicznie. Ja znalazłam w książce wielkiego
                zwolennika antykoncepcji hormonalnej (dla którego nie masz granic ni kordonów
                jeśli chodzi o tabletki anty) Johna Guillebauda, wskaźnik Pearla dla fazy
                niepłodności poowulacyjnej równy 1-2, czyli dający sie porównać z tabletkami.
                Sam autor wyglądał na zaskoczonego. Natomiast juz tak pieknie nie ma w fazie
                niepłodności przedowulacyjnej, tu jest wiecej, nie pamietam ile, sprawdzę na
                życzenie. Dla całego cyklu, oceniony jest mniej - wiecej 6-12.
                • reszka2 Aby nie być gołosłowną, choć na szybko 27.11.03, 08:56
                  wiem.onet.pl/wiem/0141b1.html
                  • calico Re: Aby nie być gołosłowną, choć na szybko 27.11.03, 18:40
                    Ja znalazłam jeszcze coś takiego a propos wskaźnika Pearla:

                    Środki wczesnoporonne
                    ,,spirala'' 3,5
                    ,,spirala'' z dodatkiem miedzi 1,6
                    ,,minipigułka'' 0,9 - 3,1

                    Środki antykoncepcyjne
                    stosunek przerywany 10 - 25
                    prezerwatywa 3
                    krążek dopochwowy + krem 4
                    tabletki dopochwowe 7
                    krem dopochwowy 8
                    pianka w sprayu 7,6
                    pianka ,,owulum" 5
                    ,,pigułka'' 0,2 - 0,8

                    Sterylizacja przez operację:
                    3 - 10 ciąż na 1000 sterylizowanych kobiet

                    Metody naturalne:
                    metoda Rötzera - wariant podstawowy 0,2

                    pzdr

                • gochagocha Re: NPR.......................................... 27.11.03, 09:19
                  O tym mowa. Cyfry niestety nie klamia.
                  • reszka2 Re: NPR.......................................... 27.11.03, 09:47
                    Ale o które cyfry chodzi? O te, które potwierdzają porównywalną z tabletkami
                    skuteczność npr w fazie poowulacyjnej?
                    • gochagocha Re: NPR.......................................... 27.11.03, 13:24
                      Mowmy o calym cyklu. Bez wygodnych dla swojego stanowiska ograniczen.
                      Stwierdzenie, ze w nieplodnej fazie poowulacyjnej kazda metoda ma ten sam
                      wskaznik chyba nie bedzie twierdzeniem nieprawdziwym, prawda?
                      • reszka2 Re: NPR.......................................... 27.11.03, 15:32
                        Wiesz, Gocha, w czym jest problem ze strony wszystkich ortodoksów? Na
                        niemozności zaakceptowania faktów. Ortodoksi kościelni nie przyjmuja do
                        wiadomości lub co gorsza ukrywają fakty o których pisałam powyżej (o różnej
                        skuteczności w zależności od fazy cyklu). Natomiast ortodoksi anty nie sa w
                        stanie zaakceptowac prostego faktu, popartego liczbami, że w cyklu miesięcznym
                        jest czas kiedy praktycznie niemozliwe jest zajść w ciążę, więc jeśli się go
                        potrafi rozpoznac, (co wbrew powszechnym opiniom nie jest wiedza tajemną, bo
                        uczą się tego niepiśmienne Buszmenki, które nawet termometru nie mają) to można
                        cieszyć się skutecznością antykoncepcyjna jak tabletki hormonalne, bez
                        przyjmowania tychże. Nie widzę nic bulwersującego że jest to moją częścią, jak
                        ręka czy noga – mam, to korzystam, bo wiem.
                        No i nie w każdej metodzie – w hormonalnych nie ma cyklu, więc co tu porównywać?
                        • gochagocha Re: NPR.......................................... 27.11.03, 19:06
                          No a tak wlasciwie to o co Ci chodzi? Stanowiska ortodoksow mnie nie
                          interesuja. Sama podalas liczby, ktore mowia same za siebie a teraz chcesz
                          udawadniac, ze wielblady sa garbate. No bo sa, niestety. I sama musisz sie
                          przemoc i zaakceptowac fakty, ktore przeciez Ty podalas.
                          Moje stanowisko jest proste do zaakceptowania - jesli ktos ma ochote sie
                          kochac wtedy kiedy MOZE to prosze bardzo, ja wole sie kochac wtedy kiedy CHCE
                          i mam na to ochote.
                          A na dodatek nieuwaznie czytasz posty - napisalam, ze w poowulacyjnej czytaj
                          bezplodnej fazie cyklu KAZDA matoda jest jednakowo skuteczna. Nie doczytalas
                          czy czytasz wybiorczo, czyli tak jak to robia Twoim zdaniem ortodoksi? Jestes
                          ortodoksa?
                          Nie wiem z czego wynika Twoje zacietrzewienie. Moze malo seksu? Moze zbyt duzo
                          stresow zwiazanych ze stosowaniem NPR? (jezeli oczywiscie stosujesz te
                          metode)? Moze jakies problemy malzenskie z tym zwiazane, bo np. maz chce
                          czesciej niz Ty mozesz.
                          Nie musisz odpisywac bo tak naprawde to mnie to nic a nic nie interesuje.
                          Naskakujesz na mnie choc wiesz, ze mam racje. To Cie pewnie tak boli.
                          Pozdrawiam
                          • ashan Re: NPR.......................................... 27.11.03, 21:17
                            gochagocha napisała:

                            > Nie wiem z czego wynika Twoje zacietrzewienie. Moze malo seksu? Moze zbyt
                            duzo
                            > stresow zwiazanych ze stosowaniem NPR? (jezeli oczywiscie stosujesz te
                            > metode)? Moze jakies problemy malzenskie z tym zwiazane, bo np. maz chce
                            > czesciej niz Ty mozesz.

                            Mniam, jakiż smakowity post! Ileż rzeczowych argumentów! I oczywiście nic ad
                            personam! wink))

                            Dla mnie bomba i rewelacja! wink))

                          • reszka2 Re: NPR.......................................... 28.11.03, 08:30
                            Gocho, jako że nie mam w zwyczaju odpowiadać na chamskie i prymitywne wycieczki
                            personalne,( choć rozumiem że to wyraz skrajnej bezradności wobec faktów – jak
                            się nie wie co powiedzieć to się chrzani o życiu seksualnym autora atakowanej
                            wypowiedzi, ach, co za klasa!, ale nie martw się, nie ty jedna, a poza tym jak
                            tam twoj seks ostatnimi czasy wink), to jedynie poinformuję cię w kwestii
                            formalnej – kobiety na tabletkach anty nie mają cyklu jako takiego – bo jest
                            zastąpiony różnymi wariantami hormonów z zewnątrz, nie mają też miesiączki –
                            maja krwawienie odpowiadające miesiączce, co jest napisane na każdej ulotce.
                            Więc choć planowo deklarujesz że nie interesuje cię co odpowiem – mam nadzieję
                            że sobie choć to przeczytasz celem wzbogacenia własnej wiedzy – jak widać mocno
                            kulejącej. Obawiam się że tak jest ze wszystkim...
                  • mama5plus Re: NPR.......................................... 27.11.03, 12:37
                    Jakie cyfry???
                    I dlaczego `niestety`?
                    Dobrze,ze nie klamia. Klamstwo to grzech przeciez wink
    • adzia_a No dobra, spróbuję wyjaśnić... 26.11.03, 08:16
      No dobra, wyjasnię krótko i zwięźle. Chociaż nie mogę się oprzeć wrażeniu że
      Wioleta i tak wie lepiej, ile będe miała dzieci, czy planowane i jak u mnie
      z "tymi" sprawami" wink))))) więc nie wiem, czy jest sens, ale może ktoś inny
      zrozumie.

      Dla mnie NPR wynika z selekcji negatywnej - wiem że kobiecie w XXI wieku
      trudno pojąc, jak można nie chcieć stosować pigułek, ale uwierzcie, że można,
      tak jak można być wegetarianinem (i tu coś dla osoby, która stwierdziła, że te,
      co stosują NPR to pewnie mają za duzo czasu - z całym szacunkiem, ale to nie
      Twój czas, podobnie jak i mnie nic do tego, ile kto czasu poświęca na
      komponowanie bezmięsnych posiłków). Nie chcę sterować sztucznie swoim
      organizmem i mam do tego prawo, które to prawo jest coraz częściej wyśmiewane :-
      ( Podobnie jak nie chcę mieć w sobie obcego ciała, nie chcę się bawić z
      nieskuteczną i uciążliwą chemią - zostają metody barierowe, które owszem są OK,
      ale w stałym związku człowiek nie chciałby przez cały czas na tym jechać. Więc
      u nas akurat to jest metoda "kombinowana".

      Abstynencja ani oziębłość nam nie grozi smile, dzięki za troskę (podszytą
      poczuciem wyższości, ale niech będzie).

      I to by był chyba ostatni raz, kiedy komukolwiek cokolwiek na ten temat
      tłumaczę. Dodam, że zadziwia mnie upór we wtrącaniu się w czyjeś życie
      osobiste, zadziwia mnie talent do wyciągania daleko idących wniosków na temat
      tegoż życia - prawdziwe polskie piekiełko. A już liczenie ludziom dzieci i
      dociekanie, czy są planowane czy nie, uważam za prawdziwe chamstwo.

      Tyle się pisze o tolerancji, Każdy szczyci się, jak to toleruje gejów,
      obcokrajowców i dzieci niepełnosprawne. A jak się ma pod ręką kogoś, kto nie
      jest na Liście dla Poprawnych Politycznie wink to już jego poglądów tolerować
      nie trzeba, prawda? I można z wielką pewnością siebie ładować się w jego życie
      i je oceniać...
      • adzia_a Re: No dobra, spróbuję wyjaśnić... 26.11.03, 08:24
        Dodam, że jeśli dalej nie rozumiesz, to możesz sobie wytłumaczyć, że ludziska
        po prostu lubią sporty ekstremalne wink Ze to są dziwacy i że ani chybi Ty masz
        lepiej wink Może ta świadomość da Ci tyle radości, że będziesz w stanie lepiej
        radzić sobie z faktem, że nie każdy myśli tak jak Ty wink))

        Ja tam np. nie mogę pojąc, jak ktoś może tracić czas na żużel, albo słuchanie
        zespołu Łzy, no ale to nie moja broszka, nie? wink
      • addria Re: Tak na marginesie o pseudotrosce 26.11.03, 08:29
        adzia_a napisała:

        >
        > I to by był chyba ostatni raz, kiedy komukolwiek cokolwiek na ten temat
        > tłumaczę. Dodam, że zadziwia mnie upór we wtrącaniu się w czyjeś życie
        > osobiste, zadziwia mnie talent do wyciągania daleko idących wniosków na temat
        > tegoż życia - prawdziwe polskie piekiełko. A już liczenie ludziom dzieci i
        > dociekanie, czy są planowane czy nie, uważam za prawdziwe chamstwo.

        No właśnie. Ja kiedyś coś skrobnęłam o takowym wtrącaniu obcych ludzi i
        oczywiście znalazły się osoby, które mię zrugały, żem wredna, bo nie przyjmuję
        ze zrozumieniem "troski" tych "życzliwych", że może mają rację, że się czepiam
        i wogóle, że to MOJA WINA, ze ktoś mi z buciorami w życie włazi.
        Nie lubię tego, oj nie....
    • kolorko Re: NPR.......................................... 26.11.03, 08:40
      Podoba mi się[teoretycznie]
      Coraz bardziej [NPR]
      Dojrzewam do działań zmierzających w kierunku zgłębienia tajników NRP.
      Do tej pory byłam przekonana, że to nie dla mnie- bardzo nieregularne cykle,
      czasami praca do póżna albo i całą noc- słyszałam, że to przeszkody.
      Przed urodzeniem dzieci przez pół roku przyjmowałam tabletki- w moim przypadku
      plusem niewątpliwie były krótsze i mniej obfite krwawienia [normalnie tydzień z
      nocnymi podpaskami] i możliwe, że właśnie ze względu na długość i intensywność
      krwawień zdecyduję się przyjmować tabletki[3 lata temu z powodu krwotoku w
      czasie miesiaczki wylądowałam w szpitalu],narazie karmię piersią drugie dziecko
      i- jak się dowiedziałam- nie jest to przeszkoda do stosowania NPR, więc chyba
      zacznę się uczyć ,tym bardziej ,że nie przeraża mnie ewentualna wpadka ,gdyż
      chcemy mieć trójkę...
      pozdrawiam- Ania
    • utka Re: NPR.......................................... 26.11.03, 08:52
      >Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
      innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki.<

      a od kogo oczekujesz odpowiedzi ??????? Od takich samych 'bardzo
      kompetentnych' w sprawie NPR, jak Ty ???????? - smiech mnie bierze. Ja stosuje
      NPR (z powodzeniem !!!) od prawie 4 lat, antykoncepcja hormonalna sie brzydze,
      podobnie jak prezerwatywa, no i szczerze to niewiele mam do powiedzenia w tym
      temacie (podobnie, jak Ty w sprawie NPR, jak widze), ale jakos nie przychodzi
      mi mi do glowy zakladac watku o tabletkach i wyglaszac swoich watpliwych bardzo
      madrosci ........
      Radze wiec, bys zajela sie tym o czym masz troche wieksze pojecie .... Tak
      chyba bedzie z pozytkiem dla wszystkich Droga Mamo Izy i Moniki.

      pozdrawiam
      • adzia_a Mam pomysła... 26.11.03, 09:11
        Wiecie co?
        Już wiem, jak rozruszać forum smile

        Koncepcja opiera się na tym, że :
        - zakładamy wątek o czymś, na czym się kompletnie nie znamy
        - oczywiście z góry zastrzegamy, że nie mamy nic przeciwko nikomu, i w ogóle
        tolerancja z nas aż kapie
        - a zaraz później wyciągamy kilka wniosków na temat tych, co inaczej myślą,
        albo znają się na temacie lepiej niż my
        - oczywiście dodając, że oni są jacyś tacy biedni i pewnie zgorzkniali, no, ale
        skoro chcą, to ich sprawa...
        - na deser podając kilka oświeconych naukowych faktów, o których albo wszyscy
        już słyszeli, albo nie słyszał nikt, bo właśnie przed chwilką te fakty zrodziły
        się w naszej główce smile)))

        Czy nie sądzicie, że to genialne?

        Na przykład "Po co ludzie hodują papugi? Tak się zastanawiam, nie mam nic
        przeciwko tym ptaszkom, ale wydaje mi się, że oni to chyba mają za dużo czasu.
        Karmić trzeba i sprzątać, nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to obrzydliwe i w
        ogóle mnie nie bawi. Nie mówiąc już o tym, że ostatnio naukowcy udowodnili, że
        wszystkie papugi w nocy są czarne i nie wiadomo, co one tam kombinują. Poza tym
        z tego, co piszą hodowcy papug, to te stworki są takie hałaśliwe, że
        właściciele w zasadzie śpią tylko dwie godziny w nocy, nie wiem jak dla Was
        ale dla mnie to stanowczo za mało. No i czemu kościół twierdzi, ze czerpanie
        przyjemności z hodowli papug jest grzechem.".

        Czy jest jakieś forum dla hodowców papug? wink Chętnie bym tam wrzuciła taki
        wątek smile))))
        • utka Re: Mam pomysła... 26.11.03, 09:15
          Adzia, dzieki !!!!!!!!!! Niezly poczatek dnia mi sie szykuje.
          No i gratuluje trafnosci spostrzezen !!!! Jestes w tym "THE BEST". nikt nigdy
          lepiej sprawy nie ujmie !!!!

          pozdrawiam serdecznie
        • ann_mart Re: Mam pomysła... 26.11.03, 09:26
          Adziu, umarłamsmile)))) dobre wejście!
        • dewcia Re: Mam pomysła... 26.11.03, 10:24
          smilesmilesmilesmilesmilesmilesmile... Więcej nie mogę, bo leżę na podłodze i zwijam się ze
          śmiechu.
          • dewcia Re: Mam pomysła... 26.11.03, 10:27
            Trochę ochłonęłam. Ale wiesz Agnieszko, że pomysł nie jest zbyt nowatorski, bo
            na to już dawno wpadła mamaizyimoniki. Ona to wie jak rozruszać forum wink
        • mama_wiktora Re: Mam pomysła... 26.11.03, 11:37
          adzia!!!!!!!!!!!!!!! jesteś genialna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! chętnie założę twój
          fan klub!!!!!!!! a jak zmienię orientację, to niewątpliwie się zakocham!!!!!!!!

          Pozdrowienia!!
        • mama5plus Re: Mam pomysła... 26.11.03, 16:05
          adzia_a napisała:

          > Wiecie co?
          > Już wiem, jak rozruszać forum smile

          Eeee tam Adzia. Nie mydlic tu oczyskow ludziom jakas dywersyjna odnoga wink

          Przyznajcie sie w koncu nikczemne, ze autorka watku to super agentka z kregu
          NPR-u
          Wasza gruba ryba reklamowa wyslana w celu zawladniecia forum.
          No naganiacz po prostu, co tu w muline owijac!
          A niech mnie kule I w ogole…Powazna sprawa panie wladzo wink
          Spamerki jedne podstepne jestescie i trzeba ten post usunac! wink OT co!
          Razem z wieczna gosia bo ona wtyczka jest.wink

          Ja to juz sie nawet zlapalam. Plotka mi mowcie.
          Wczoraj piknelam tam do Was (co to znaczy sila antyreklamy big_grin) bo do szostego
          sie na gwiazdke przymierzamy. Ktos w koncu musi za te matke z szostka wedle
          zyczenia tu robic.big_grin
          Tyle,ze po takiej deklaracji PRZED faktem to juz chyba udowadniac nie musze,
          ze nieplanowane ;p
          O ja naiwna jestem. Jakbym sie wczoraj urodzila wink
        • unruzanka Re: Mam pomysła... 26.11.03, 16:37
          Ad. Mam pomysla
          Ha, ha, ha! Ja mam dwie papugi i obie sa bardzo smieszne, bardzo brudza i
          trzeba po nich sprzatac. Dzis rano - o 7.00 nie maglam dobudzic Adwokata i
          Sedziny (tak sie nazywaja), z reguly sa bardzo ciche, Adwokat cwira tylko
          wtedy, kiedy ma ochote byc blizej ze swoja zona oraz kiedy jest glodny (ot,
          facet...).
          Mamy z mezem jeszcze krolika - Alinke. Tez nam daje popalic, trzeba sprzatac
          jej klatke, karmic i najwazniejsze - duzo glaskac i przytulac. Kochane
          stworzonko.
          A tak powaznie - stosowalam tabletki antykoncepcyjne przez pol roku, potem maz
          kazal mi je wyrzucic. Zle sie po nich czulam, przytylam 5 kg, bylam
          niedowytrzymania humorzasta itp. Po nastepnych kilku miesiacach zdecydowalismy
          sie na dzidzio i po 4 miesiacach prob zaszlam... I wiecie co? Jestem bardzo
          szczesliwa.
          Ania i Olenka (23.03.2004)
    • odalie Re: NPR.......................................... 26.11.03, 09:13
      :.......]

      (pewnie nie widać dobrze, co to jest - a jest to emoticon opadniętej szczęki)

      • ruda_kasia Re: NPR.......................................... 26.11.03, 09:36
        JAko żywo... A kaczki pamiętacie he, he
    • odalie Re: NPR.......................................... 26.11.03, 09:20
      Jako zdegenerowana dekadentka w czarnej pelerynie smile))) zadam Tobie
      Mamoizyimoniki pytanie (tak z ciekawości, przecież nie chcę nikogo atakować):

      - z tą niechęcią do penetracji pochwy to u Ciebie skąd się wzięło?

      I czy nie stwarza to problemów, no wiesz, w pożyciu z mężem?

      Rozumiem, mama zdecydowanymi klapami wyuczyła, że ręce zawsze tylko na
      kołderce, ale żeby dorosła kobieta w XXI wieku bała się własnego ciała....
      • chalsia Re: NPR.......................................... 26.11.03, 21:25
        Odalie,

        ostatnio nie jestem w nastroju do śmiechu, ale Twój post mnie setnie ubawił.
        wink)))))

        Pozdrówko,
        Chalsia
        • odalie Chalsiu... 26.11.03, 21:55
          Chociaż ups, jak mawia się w naszej globalnej wiosce, jednak to "argument do
          osoby", i jest mi teraz trochę wstyd, taaak się staram nie popełniać błędów
          logicznych uncertain

          Z drugiej strony ja mam w tym poważny interes ("interes"? "w tym"? - ups, ups,
          znowu gra słówek, oj, oj - [tu kiwanie paluszkiem, na skruchę]) - naprawdę
          ciekawi mnie, czemu kobieta (zakładam, że bez zaburzeń czy schorzeń
          ginekologicznych) ma silne opory przed badaniem szyjki macicy? A nie pytałabym
          tak z marszu, pytam osobę, która ze swojej strony zainteresowana jest życiem
          intymnych innych dziewczyn.

          Ja nie stosuję NPR sensu stricte, ale rozumiem potrzebę zrozumienia własnego
          ciała, życia w harmonii z procesami dyktowanymi przez naturę. Jak brałam
          pigułki smile)))), też musiałam wiedzieć, co, jak, dlaczego, gdzie się co
          metabolizuje i co z tą przysadką, i czemu tak, anie inaczej. Ja generalnie z
          tych, co to mają na wierzchu to, co w środku. A nic co ludzkie, co moje, nie
          jest mi obce. Także w sferze erotyki.

          ....................

          Pozdrawiam!
    • ann_mart Re: NPR.......................................... 26.11.03, 09:23
      mamaizyimoniki napisała:

      > Zaznaczam, że na nikogo nie napadam ;o>
      > Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
      > innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki.

      No niestety, mimo, że zaznaczasz, że na nikogo nie napadasz, Twój post
      odczytałam jako napastliwy i "napadający" właśnie.

      Ja tez jestem z tych niestosujących (czy może teraz stosujących wybiórczo, z
      konieczności, ze wspomaganiem innymi środkami chemicznymi i prezerwatywą w dni
      płodne, bo tabletek nie mogę uzywać ze wzgledów zdrowotnych, zaś naturze
      całkowicie nie ufam - i sobie przede wszystkim bo ja leniwa jestem).

      Muszę Ci jednak oddać sprawiedliwość, że chyba zostałaś też trochę źle
      zrozumiana.
      Dziewczyny wydaje mi się, może się mylę, że Violetta miała na myśli, że chce
      żeby dziewczyny, które stosują NPR ze względów religijnych nie wypowiadały się,
      zaś interesują ją wypowiedzi tych, które stosują z innych pobudek. Jak wieczna
      gosia.

      Ale ogólnie postawą Violetty jestem zniesmaczona, bo ze wszystkich jej
      wypowiedzi przebija ocena "mój pogląd jest jedynie słuszny kto go nie popiera
      jest głupi" (tak jak w tym wątku na wychowaniu).

      Bo widzisz Violetto ja tą metodę znam częściowo, pewnie wiele w mojej wiedzy
      stereotypów i dlatego nie uwazam się za kompetentną by oceniać rozum i
      postepowanie osób ją stosujących - nic mi do tego - w końcu nikomu się krzywda
      nie dzieje. I myslę, że to już przysłowiowe "sześcioro dzieci" to raczej mają
      osoby nie stosujące żadnych metod antykoncepcji czy NPR, nie obrażając tych co
      je mają z wyboru. Bo w koncu to, że się chce mieć tyle dzieci ile się zdarzy
      (lub Bóg da) jest kwestią wyboru właśnie.

      I Żabko - odszczekaj smile))) bo prawnikiem jestem, a chyba zajadłości zarzucić mi
      nie możesz? smile)))
      • nici1 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 09:49
        Któraś z Pań wspominiała że brzydzi się antykoncepcji hormonalnej i gumek - i
        co powoecie mi że ona jest tolerancyjna w stosunku do osób stosujących taką
        metodę antykoncepcji? J osobiście stosuję gumki i niech nikt mi nie mówi że to
        fuj, bo ja nie mam nić do osób stosujących NPR.
        Pozdrawiam NICI.
        • reszka2 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:01
          Wypowiedź że się brzydzi tego czy tamtego nie ma nici do tolerancji. To jej
          opinia. Na litość boską, nie mylcie pojęć. Nietolerancyjna by była gdyby
          powiedziała że ona sie brzydzi, oraz potępia/gardzi/użala się nad tymi
          tepakami/wielbicielami gumek/grzesznikami którzy używają.
          • mamaizyimoniki Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:43
            reszka2 napisała:

            > Wypowiedź że się brzydzi tego czy tamtego nie ma nici do tolerancji. To jej
            > opinia. Na litość boską, nie mylcie pojęć. Nietolerancyjna by była gdyby
            > powiedziała że ona sie brzydzi, oraz potępia/gardzi/użala się nad tymi
            > tepakami/wielbicielami gumek/grzesznikami którzy używają.

            Zacytuję niżej swój pierwszy post, bo ręce opadają.
            Gdzie tu słowo, które wskazywałoby, że jestem w stosunku do stosujących npr
            niegrzeczna, czy jakś tam jeszcze (do wyboru) wg was. Starałam się wyrazić
            swoje zdanie w sposób, który moim zdaniem nikogo nie obraża. Pojawiły się
            natomiast zaraz później posty, w których wyraża się oburzenie z powodu mojego
            tonu wyższości (?), niegrzeczności (?) itp.
            Pytam raz jeszcze: efekt aureoli?
            Pytam także: jeżeli jesteście tak tolerancyjne, to czemu nie tolerujecie
            ekstrawertyków?
            Pytam: czy to ja napadam? Owszem, ale widać pogadać się z wami nie da. Mój
            pierwszy post miał jedynie wywołać dyskusję na temat tego, czy rzeczywiście
            stosowanie npr wiąże się z tak dużą skutecznością, czy rzeczywiście nie jest to
            takie kłopotliwe przy różnych cyklach; było ta forum NPR także coś o długości
            życia plemników (niestandardowej) w sprzyjających warunkach.

            Sorry, ale tym razem wkurzyły mnie wasze teksty o moim tonie wypowiedzi. Stąd
            następne posty.
            Co do ostatniego akapitu: wiem, że są osoby, które stosują npr nie dlatego, że
            tak im odpowiada, ale dlatego, że KK... ach i tak przecież wyjdzie, że się
            wywyższam.

            Więc proszę nie zarzucać mi takowych zachowań. Zresztą jak ktoś pisze nie po
            waszej myśli, to tez nie przebieracie w słowach, więc o czym mowa?????

            Ach, jeszcze jedno. Wiem, że wiele jest na forum osób, które mają inne zdanie
            niż zwolenniczki npr. Tylko wiecie co, teraz to chyba są już pewne, że jeżeli
            to swoje zdanie wyrażą, to i w innych dyskusjach od razu dostaną po głowie.
            Prawda _ _ _ _ _????

            Dziękuję za ewentualne prześledzenie wątku
            Ja osobiście uważam go za zamknięty

            Violetta



            "Należe do tych niestosujących, ale w wyniku wciąż pojawiajacych się watków na
            ten temat postanowiłam wejść na forum dotyczące Naturalnego Planowania
            Rodziny.
            No i poczytałam...
            NPR-ówki z takim zawzięciem go bronią, że to takie ok., że jak ktoś mówi o
            wstrzemięźliwości przez dłuższy czas w miesiącu, to po prostu nie rozumie
            tematu, itp. Tylko jak poczytałam w nie jednym i nie dwóch wątkach, że np. w
            przypadku kobiet, które mają bezobjawowo przebiegającą owulację,
            współżyć "bezstresowo" (tak to roboczo nazwę) można tylko i wyłącznie w fazie
            poowulacyjnej cyklu, a w przypadku kobiet z krótkim cyklem jest to ok. 4 dni,
            to gdzie tu miejsce na spontaniczność i luz, o którym z takim przejęciem
            piszą panie stosujące NPR?...

            Mój wniosek: panie stosujące tą metodę (a nie zajmujące się tym powiedzmy
            naukowo) maja tyle watpliwości, że zastanawiam się, dlaczego ją stosują?...
            I niech mi nikt nie mówi, że tych wątpliwości jest mniej niż przy
            antykoncepcji "pigułkowej" na przykład...

            Cytuję trzy kolejne posty z jednego z wątków, dotyczące braku śluzu ze
            znamionami płodności:

            1. A więc masz I PMN - "zawsze sucho".
            W badaniach WHO wykazano przecietne odchylenie dnia szczytu sluzu i
            jajeczkowania 2,2 dnia. A jesli chodzi o temperaturę 1-2 dni przed wzrostem
            najczesciej. 30% w dniu 1 wyzszego pomiaru, 30% w dniu poprzedzającym, 21%
            dwa dni przed, 15% drugiego dnia wyzszej, 2% trzy dni przed i 2% cztery dni
            przed.
            2. A czy u danej kobiety to bedzie zawsze tak samo (np. 1 dzien przes skokiem
            temp.) czy w kazdym cyklu jest inaczej?
            3. Niestety nie wiem, czy ktos to badał. Natomiast korelację szczytu i skoku
            w stosunku do jajeczkowania badano za pomoca porównywania z obrazem uzyskanym
            na USG.

            Zaznaczam, że na nikogo nie napadam ;o>
            Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
            innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki."


            • reszka2 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:52
              To było do postu nici, ale uderz w stół...
            • adzia_a Też coś zacytuję: 26.11.03, 10:56


              >Co więcej, myślę, że większośc z nich na siłę wmawia
              >wszystkim, że to szóste dziecko było świadomie planowane.

              Dziękuję za uwagę.
            • reszka2 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 11:01
              Jeżeli zwolenniczki innych niż npr będą miały do powiedzenia czy zapytania coś
              sensownego, to niczym po niczym nie dostaną. Ale oczywiście ty wiesz lepiej, że
              dostaną.

              Nie przebieramy w słowach... A któż powiedział że NPR łagodzi charakter?

              Ekstrawertyków lubimy, jeżeli mają coś sensownego do powiedzenia.

              Na temat skuteczności NPR w twoim pierwszym poście nie było ani słowa, a w
              każdym razie ja, prostaczka, nie doczytałam się.

              Jeżeli wchodzisz do dyskusji ze sztywnym i nieruszalnym stanowiskiem które
              uważasz za jedynie słuszne, to rzeczywiście nie ma mowy o dyskusji. Bo nie
              chcesz się dowiedzieć, a jedynie udowodnić swoje racje.
            • wieczna-gosia Re: NPR.......................................... 26.11.03, 13:15
              Ach, jeszcze jedno. Wiem, że wiele jest na forum osób, które mają inne zdanie
              niż zwolenniczki npr. Tylko wiecie co, teraz to chyba są już pewne, że jeżeli
              to swoje zdanie wyrażą, to i w innych dyskusjach od razu dostaną po głowie.
              Prawda _ _ _ _ _????


              zdradze ci Wiola sekret.
              Wiesz dlaczego powstalo osobne forum o NPR?
              Wlasnie dlatego ze jest nas malo. jest nas MNIEJSZOSC. A jednoczesnie od
              ginekologow trudno wydebic wiedze na temat tej metody ( w przeciwnienstwie do
              wszystkich innych). Slowem przeciwniczek NPR jest tu teoretyczna wiekszosc.
              Jesli natomiast wyskoczylabym z postem o tym ze nie wiem po co wlasciwie
              stosowac pigolki bo to sztuczne, hormonalne i fe i trzeba pamietac i w dodatku
              sie palic nie powinno to ogol pigolki bioracy wskoczyl by na mnie z sila
              wodospadu i wyczyscil niczym correga tabs wink I sie nawet nie dziwie wink))

              Nie napisalas w pierwszym poscie- mam ochote pogadac o tej skutecznosci,
              dlugosci cykli i zyciu plemnikow jak rowniez o spontanicznosci (pomijam juz ze
              wszystkie watki sa na forum NPRowym z odpowiedziami), to bysmy pogadaly. Ty
              zagadujesz w formie udowodnij mi ze nie jestes wielbladem- piszesz ze kobiety
              z 5 dzieci wmawiaja otoczeniu ze ich chcialy, ze zwolenniczki NPR wmawiaja
              tylko ze sa spontaniczne i czuja sie zabezpieczone. A ja nikomu nie bede
              udowadniac ze wielbladem nie jestem.
              Dla ciebie Wiola moge byc nawet swistakiem i zwijac sreberka chociaz lyzka
              twierdzi ze to niemozliwe wink
              • utka Re: NPR.......................................... 26.11.03, 13:24
                GOSIA, BARDZO CIE LUBIE WIESZ - LUBIE CIE ZA DZIECI, ZA POCZUCIE HUMORU I ZA
                IMIE ...... i dlugo by wyliczac .....

                tez goska ....... i tez chce miec duzo dzieci, choc na razie 0! (slownie: zero
                na koncie) - jak mi to wyszlo (a raczej nie wyszlo) nie wiem, mimo stosowania
                tej jakze zawodnej przedpotopowej metody.
            • mama5plus Re: NPR.......................................... 26.11.03, 15:52
              mamaizyimoniki napisała:


              >
              > Zacytuję niżej swój pierwszy post, bo ręce opadają.


              Ooooooo, a co?! Znowu nie zrozumialy?!
              Oj to juz na tradycje zakrawa.wink
        • utka Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:09
          To, ze ja sie brzydze wcale nie znaczy, ze nie bede Pani 'reki podawac' -
          szanuje Pani wybory i nie zamierzam ich oceniac ...... po prostu. Kazdy jest
          inny i kazdy ma prawo decydowac o sobie - takie moje zdanie.
          Jak urazilam - przepraszam
      • zabcia_m Re: NPR.......................................... 27.11.03, 12:46
        HAU ... HAU... wink

        Pozdrawiam wszystkich prawników - ja fanka Ally McBeal smile))

        Żabcia
    • hancik5 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:18
      Brawo dziewczyny, podpisuję się pod tym , czyli :

      - nie toleruję w sobie sprzętów z metalu czy tworzywa sztucznego
      - nie uznaję wtrącania się w sprawy moich hormonów i sztucznego ich regulowania
      - wstrzemięźliwość w pewnych dniach cyklu jest według mnie dobrą szkołą
      wzajemnych relacji małżeńskich
      - mam wrażeni,że łatwiej o tolerancję dla gejów, lesbijek niż dla
      ludzi "niepoprawnych politycznie"
      - po 7 latach małżeństwa mam jedno dziecko i dopiero teraz staramy się o drugie
      - jestem osobą wierzącą, ale to NIE MA NIC DO MOICH POGLĄDÓW NA TE TEMATY
      To jest moje życie i jestem bardzo szczęśliwa. Od mojego męża nie mogę się
      czasem opędzić i w naszym małżeństwie nie ma nudy, mimo, że nasze wzajemne
      podrywy nie zawsze kończą się w łóżku. Dobrze mi jest na świecie i proszę mi
      nie wmawiać,że jestem ciemnogród (bo wierząca), oziębła czy że tak powiem
      dosadnie "bez jaj" . Aha, na dodatek jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji,
      coo już niektórych doprowadza do szewskiej pasji, na szczęście nie na
      tym forum. Moje poglądy to doświadczenie życiowe. 10 lat temu wyglądały one co
      nieco inaczej, ale wtedy robiłam takie głupoty, żelepiej Wam o tym nie pisać.
      Chciałabym mamoizymoniki, abyś uszanowała te moje poglądy.Pozdrawiam.
    • odalie o tolerancji-do Mamyizy... 26.11.03, 10:47
      A teraz na poważnie, chociaż to moje zapytanie powyżej (o przyczyny tak silnej
      niechęci do penetracji pochwy, do dotykania się TAM) wcale nie było całkiem nie
      na poważnie, także.

      .........................

      Mamoizyimoniki, jak nie lubisz NPR... to nie jedz, jak mawia mój facet.

      Jeśli czegoś nie lubimy, to nie róbmy tego, tak po prostu.

      I tak po prostu pojmijmy, że ktoś inny może i owszem, lubić, robić, a nawet
      chwalić się tym i propagować.

      To raz, a dwa - nikt nikomy nie każe stosować NPR pod przymusem. Nikt nad Tobą
      nie stoi z biczem i nie podpala stosu pod ładnie zebranymi w kupkę gumkami i
      kartonikami z tabletkami hormonalnymi (ciekawe, jak to by się paliło? pewnie
      kiepsko).

      Owszem, kościół katolicki w swoich procedurach wymaga, aby narzeczeni,
      dopraszający się o sakrament małżeństwa w tym kościele właśnie (choć tyle
      innych fajnych do wyboru), przeszli szkolenie w zakresie NPR - ale nikt, nigdy
      nie jest w stanie ani tym bardziej nie mam zamiaru sprawdzać, czy i jak
      małżonkowie stosują NPR - jest to kwestia sumienia, do obgadywania ze
      spowiednikiem, wyłącznie.

      Zaczepki w stronę forum o NPR są tym bardziej przykre, że o ile się orientuję,
      celem forum nie jest szerzenie jakiejkolwiek ideologii, a wyłącznie
      rozpowszechnianie _rzetelnych_ informacji o NPR - nieważne, czemu dziewczyny
      chcą stosować NPR, i czy tylko do obserwacji, czy jako jedyną metodę
      antykoncpecji.

      Rozumiem, że walczymy z czymś, co wydaje się nam szkodliwe. Na przykład Ty,
      Mamoizyimoniki, sprzeciwiasz się mylnym w Twoim mniemaniu metodom wychowania
      bez kar fizycznych - jak rozumiem dlatego, że jak uważasz doprowadzają one do
      hodowania "Januszków". I z Twojego punktu widzenia masz rację - kto by chciał
      żyć w społeczeństwie "Januszków", otoczony "Januszkami".

      (Ja dla odmiany sprzeciwiam się gloryfikowaniu bicia, bo według mnie każda
      przemoc fizyczna wobec dziecka jest wielką krzywdą, a na dodatek prowadzi do
      wychowania agresywnych frustratów albo bezradnych wazeliniarzy, nieszanujacych
      godności ludzkiej.)

      No i teraz pytanie - a czym _Tobie_ szkodzi NPR?

      Ustaliliśmy już, że nikt Ciebie do NPR nie zmusza.

      Na rynku jest wybór wielu innych środków, parafrazując Wyspiańskiego, "pigułki
      trzymają się mocno", co nowość na świecie, zaraz wchodzi i do nas (Cerazzette,
      Depo-provera i te pe).

      Że ktoś na NPR wpadnie...?

      Przecież nie Ty.

      Że jakaś dziewczyna nie pójdzie ze swoim facetem do łóżka w jakiś tam dzień...?

      No właśnie...?

      Powiedz mi, czemu uważasz za słuszne dyskredytowanie NPR.

    • aluc Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:56
      OK, odpowiem hurtem

      stosuję NPR
      nie wierzę ani w Boga katolickiego, ani żadnego innego
      mam jedno dziecko (zaplanowane dokładnie, łącznie ze znakiem zodiaku)
      mam nieregularne cykle i PCOS
      w dni płodne używam - o zgrozo - PREZERWATYWY
      pracuję często 10-12 godzin na dobę
      moje dziecko nie zawsze przesypia całą noc
      i na koniec to najgorsze wyznanie...

      jestem wykształcona wyższo, a nawet podyplomowo, z rozgrzebanym doktoratem, a w
      dodatku jestem prawnikiem

      powiesić się tylko wink

      kobieto, zastanów się, co piszesz, do kogo i po co
      • kd0319 Re: NPR.......................................... 01.12.03, 22:11
        Ja tez hurtem jak aluc, bo sil nie mam, jak czytam te naukowe wypowiedzi
        kolezanek oswieconych...

        stosuje NPR
        wierzaca jestem mniej niz srednio, wiec to nie z powodow religijnych;
        mam jedno dziecko, dokladnie zaplanowane;
        od zawsze mam bardzo nieregularne cykle
        pracuje duzo i do pozna, spie malo i z przerwami, bo dziecko sie czasem budzi;
        maz mnie wciaz kocha, a ja jego i co dziwne - wciaz mamy o czym rozmawiac po 5
        latach malzenstwa i mamy ochote na siebie, co nie znaczy, ze zawsze konczy sie
        w lozku;
        wyprobowalismy tabletki, prezerwatywy i inne gadzety - niestety, naprawde mi
        nie odpowiadaja;
        do szkoly chodzilam i nawet studia skonczylam, tez podyplomowe, o innych
        osiagnieciach nie wspominajac...
        Zapewniam: MOZNA, TYLKO TRZEBA CHCIEC...

    • fionna Re: NPR.......................................... 26.11.03, 10:56
      Robi sie polskie piekiełko....Tolerancja....
      Na początku też powiem, że podobnie jak mamaizyimoniki nie stosuje NPR. Bo nie,
      bo to jest moja decyzja. Nie cierpie jak ktos wtraca sie w moje zycie, narzuca
      swoje zdanie, poucza. Uwazam, ze kazda kobieta wybiera metode, jaka jej pasuje.
      I to jest tylko jej sprawa, no i ewentualnie faceta.
      Nigdy nie podnievcalo mnie mierzenie sobie temperatury, obserwowanie sluzu itd,
      nie wyobrazam sobie, bym mogla dac sobie wsadzic kawalek druta, gumki to tez za
      duze ryzyko i mala przyjemnosc. Tak jakos najbardziej pasuja mi tabletki, nigdy
      nie mialam po nich jakich skutkow ubocznych, nie pale i prowadze w miare zdrowy
      tryn zycia.
      Pozdrawiam wszystkich - wyluzujmy troche przed swietami

      • reszka2 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 11:04
        fionna napisała:

        > Robi sie polskie piekiełko....Tolerancja....
        > Na początku też powiem, że podobnie jak mamaizyimoniki nie stosuje NPR. Bo
        nie,
        >
        > bo to jest moja decyzja. Nie cierpie jak ktos wtraca sie w moje zycie,
        narzuca
        > swoje zdanie, poucza. Uwazam, ze kazda kobieta wybiera metode, jaka jej
        pasuje.
        >
        > I to jest tylko jej sprawa, no i ewentualnie faceta.
        > Nigdy nie podnievcalo mnie mierzenie sobie temperatury, obserwowanie sluzu
        itd,
        >
        > nie wyobrazam sobie, bym mogla dac sobie wsadzic kawalek druta, gumki to tez
        za
        >
        > duze ryzyko i mala przyjemnosc. Tak jakos najbardziej pasuja mi tabletki,
        nigdy
        >
        > nie mialam po nich jakich skutkow ubocznych, nie pale i prowadze w miare
        zdrowy
        >
        > tryn zycia.
        No i co z tego? Jak to się ma do tematu dyskusji?
      • adzia_a Re: NPR.......................................... 26.11.03, 11:11
        Fionna, i tak jest OK.

        Nie ma nic złego w tym, że każdy stosuje to, co mu odpowiada. Natomiast z dużą
        przykrością obserwuję, jak jeden drugiego chce rozliczać ze stosowanych metod,
        w dodatku używając chwytów poniżej pasa, jak rzekome dowody naukowe, jak
        wypominanie innym liczby dzieci, jak ocena czyjegoś życia. I o tym jest ten
        wątek.

        W sumie, to nie dotyczy tylko metod planowania rodziny. Na Wychowaniu jest np.
        wątek o tym, czy stosować pieluszki tetrowe czy jednorazowe - i zobacz, tam są
        konkretne, podparte doswiadczeniem argumenty. Nikt się nad nikogo nie wywyższa,
        że stosuje co innego. Czyli można tak rozmawiać? Można. jak się tylko
        chce...inna rzecz, że niektórym się nie chce.
        • odalie Re: NPR.......................................... 26.11.03, 11:18
          Nooo, Adziu, ale rozmowa o dziecięcych pupciach (pampersy-tetra) to nie rozmowa
          o seksie, a jak wiadomo, seks ludzi rusza...

          Jak mawia pewien mój znajomy, trzymanie łapy w cudzych majtach jest sposobem na
          zdominowanie właściciela majt - kto rządzi naszym życiem erotycznym, ma nas na
          smyczy i rządzi nami. Stąd teoria, że rozmaite kościoły i religie tak lubią
          wtrącać się do "majt" (budując systemy zasad moralnych i operując poczuciem
          winy czy wstydu), bo lubią rząd dusz...

          Ale to tak na marginesie.
          • mruwa9 BTW, ............................... 26.11.03, 13:58
            Może to zabrzmi jak bajka (choć nie dla stosujących NPR) , metoda ta pozwala
            bardzo dokładnie obliczyć przewidywany termin porodu:w naszym przypadku
            znając datę poczęcia dzidziusia, już kilka dni po poczęciu (!, jeszcze przed
            wykonaniem testu ciążowego), wyliczyłam przewidywany termin porodu, zanotowałam
            na wykresach, a jakże. Potem zeszyt z wykresami odstawiłam na kilka miesięcy ;-
            ). Później jeszcze pojawiały się różne inne szacunki terminu porodu (obliczone
            na podst. daty ostatniej miesiączki, USG, itp.).. Terminy te (zakładające
            poczęcie w 14 dniu cyklu, a nie- jak to u mnie bywa - w okolicy 30-40 dnia
            cyklu) były o 2-3 tygodnie wcześniejsze, niż wyznaczony przeze mnie. Moje
            dzieci urodziły się dokładnie pośrodku kilkudniowego ( 4-dniowego) okresu
            szacowanego przeze mnie. I tak 2 razy... A na pewno nie 6...
            Pozdrawiam.
            Spokoju życzę.
            • agaa5 Do Mamyizymoniki 26.11.03, 14:28
              W jednym się zgadzam ze zwolenniczkami NPR, że każdy ma prawo do stosowania met
              planowania rodziny jak che kiedy chce itd.Wolny wybór.Nikt nie powinien
              zaglądać innym do sumienia, kieszeni czy choćby ilości dzieci a niech mają i 10-
              oro (pod warunkiem że nie wiąże się to z obciążeniem innych podatników).

              Natomiast zadziwia mnie sposób w jaki niektóre forumowiczki-NPR wygłaszaja
              swoje opinie(że nie wymienię z nicka).Szczególnie te które użyły epitetów. Na
              to z całą pewnością Mamizymoniki nie zasłużyła.Przykro mi.
              Aga




    • mader1 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 16:28
      Dziewczyny ???? Nie moge uwierzyc, poprosilyscie mameizyimoniki do
      zareklamowania forum NPR ??? smile))
    • ligia76 Re: NPR.......................................... 26.11.03, 16:48
      Hej smile

      Przeczytałam post mamyizyimoniki i prześledziłam całość dyskusji. Ostateczne
      całkowicie zgadzam się z agaa5. Nie znalazłam w poście mamyizyimoniki niczego
      obraźliwego. Miała pytania i sugestie które napisała, po to w końcu jest
      forum. Sama nie stosuję NPR, a kobietom które tą metodę stosują zazdroszczę
      systematyczności i pracowitości. Każzdy ma swoją drogę na życie, nie zawsze
      taką samą, co wcale nie oznacza że gorszą.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • mamaadama4 Re: NPR....................................do ligi 26.11.03, 21:28
        Może ty czytałas inny post, w takim razie powiedz mi, w którym miejscu postu
        inicjującego ten wątek mamaizyimoniki zadaje jakieś pytanie i ma jakiekolwiek
        sugestie? Bo ja tam nic takiego nie widziałam.
        danka
    • mama5plus Re: NPR.......................................... 26.11.03, 18:31
      Ah te dlugie, jesienne wieczorybig_grin
      Czlowiek wchodzi na e-mame, uh, na forum a tu zewszad wyziera temat sezonu wink
      I na gwalt szukanie przepisu `Jak to robic zeby nie zrobic`wink.
      A sio!Pierniczki nastawiac zeby zdazyly do swiat dojrzec.
      Co wieczor tak mozna to i w Nowym Roku bedzie zajecie.
      Pozniej tylko piec, piec i piec. I tak do wiosny.
      I od razu `okres plodnosci` sie skroci wink
    • adzia_a No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 11:59
      Piszesz:

      >Mój wniosek: panie stosujące tą metodę (a nie zajmujące się tym powiedzmy
      >naukowo) maja tyle watpliwości, że zastanawiam się, dlaczego ją stosują?...

      >I niech mi nikt nie mówi, że tych wątpliwości jest mniej niż przy
      >antykoncepcji "pigułkowej" na przykład...

      Oczywiście że tych wątpliwości nie jest mniej. Oczywiste jest, że jest ich
      mnóstwo - zarówno natury technicznej, jak i etycznej, jak też kwestia braku
      zaufania do siebie i swoich obserwacji. Dlatego właśnie powstało tamto forum.
      Gdyby wątpliwości i niewiadomych nie było, nie byłoby ono potrzebne, przyznasz
      chyba. Gdyby NPR polegało na prostym, kalendarzykowym wyliczeniu, też nie
      byłoby potrzebne.

      Analogiczna sytuacja jest z forum "Zdrowie kobiety". Zobacz, ile tam pytań o
      pigułki, ich skutki uboczne, zastosowanie, dobór, co robić w przypadku
      zapomnienia itp. Ale przecież nikt nie dziwi się, czemu inne osoby je stosują i
      nie kwestionuje ich wyboru (no, gwoli uczciwości przyznam, że zauważyłam, iż
      takie wątki się zdarzają - ale raczej tego typu wypowiedzi są skutecznie
      torpedowane). Wiele osób pomaga i dzieli się swoimi doświadczeniami bez
      uprzedzeń i złośliwości. Fakt, zdarzają się osoby złośliwe, ale przyznasz, że
      to nie jest poziom, do którego powinni równać inni, co nie?

      A problemy tych osób nie są jakoś wyśmiewane i nikt im nie mówi "skoro masz
      tyle wątpliwości, to po co to stosujesz". Więc czemu osoby stosujące inne
      metody nie mają prawa mieć wątpliwości, problemów i dzielić się swoimi
      doświadczeniami?
      • reszka2 Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 15:30
        Ach, Adzia, łatwiej zaakceptować homoseksualistę (to podobno teraz nawet modne
        mieć geja wśród znajomych), cyklistę lub filatelistę, niż stosujących NPR. A
        jak jeszcze nie daj Boże robią to ze względów religijnych, a zwłaszcza religii
        katolickiej, to już w ogóle ciemnota i tragedia.
        • mopek1 Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 19:01
          Jestem mężatką od 2 lat, wcześniej mieszkaliśmy razem przez rok, znamy się od 8
          lat. Na początku myślałam o NPR, ale te metody potwornie wpływały na moje
          samopoczucie, powodowały frustracje i niechęć do „zabaw”, co z kolei nie
          wpływało pozytywnie na związek. Chcemy mieć dzieci, nie upieramy się też przy
          ilości... Na razie pierwsze będzie w lutym. Ale pomijając planowanie rodziny,
          jak funkcjonują wasze związki i jakie macie podejście do sexu?
          Uprzedzam, że rozumiem ludzi którym absolutnie wystarcza kilka razy w miesiącu
          i nie jestem wrogiem NPR, po prostu wydaje mi się, że dla tych którzy lubią
          spontaniczność i mają tzw. duże „potrzeby” nie jest to po prostu metoda zbyt
          doskonała. Może tak jest, że zwolennicy naturalnych metod po porostu mają inne
          oczekiwania wobec antykoncepcji?
          W związku z tym moje pytanie do wszystkich stosujących NPR: Co rozumiecie,
          przez udany sex w związku?
          • mamaadama4 Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 21:07
            Mopek czy ty aby na pewno, z potrzeby poszerzenia własnych horyzontów zadałaś
            takie pytanie?
            Sorry, ale to z daleka pachnie prowokacją, nawet jeżeli nie było to twoim
            zamiarem.
            danka
            • mopek1 Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 21:39
              Przyznaję, mogło zabrzmieć prowokacyjnie, ale nie o to mi chodziło. Po prostu,
              nadal myślę, że NPR byłyby wygodne i zdrowe, gdyby ich zastosowanie w przypadku
              mojego związku było możliwe. Jeśli ktoś mnie przekona, że lubi sex, robi to w
              miarę często, spontanicznie itd., a stosując NPR NAPRAWDĘ kontroluje poczęcia
              to może ponowię próbę zastosowania. Zależy mi na tym szczególnie dlatego, że
              planuję drugie dziecko w rozsądnym odstępie po pierwszym, a pigułki które
              brałam, zablokowały mi owulację i musiałam trochę „pokombinować” z zajściem.
              Teraz, kiedy urodzę chętnie stosowałabym NPR i zdecydowała się na kolejnego
              dzidziusia powiedzmy za 2 lata, nie narażając się na problemy z owulacją itd.
              Zależy mi jednak na dobrym samopoczuciu, a pewność, że zajdę w ciążę wtedy
              kiedy będę chciała jest dla mnie warunkiem koniecznym, także z powodów
              zawodowych.
              • ma.pi Re: No to może coś w odpowiedzi... 28.11.03, 16:07
                mopek1 napisała:

                > Przyznaję, mogło zabrzmieć prowokacyjnie, ale nie o to mi chodziło. Po
                prostu,
                > nadal myślę, że NPR byłyby wygodne i zdrowe, gdyby ich zastosowanie w
                przypadku
                >
                > mojego związku było możliwe.

                A jezeli nie mozesz zastosowac w Twoim zwiasku to nie jest wygodne i zdrowe?

                Jeśli ktoś mnie przekona, że lubi sex, robi to w
                > miarę często, spontanicznie itd., a stosując NPR NAPRAWDĘ kontroluje
                poczęcia
                > to może ponowię próbę zastosowania.

                Ja stosuje NPR. Sex mam tak czesto jak mam ochote, zawsze spontanicznie, nigdy
                sie nie zmuszam. Stosuje od 15 lat. Dwoje dzieci zaplanowanych co do godziny.
                Wystarczy?


                Zależy mi na tym szczególnie dlatego, że
                > planuję drugie dziecko w rozsądnym odstępie po pierwszym, a pigułki które
                > brałam, zablokowały mi owulację i musiałam trochę „pokombinować” z
                > zajściem.
                > Teraz, kiedy urodzę chętnie stosowałabym NPR i zdecydowała się na kolejnego
                > dzidziusia powiedzmy za 2 lata, nie narażając się na problemy z owulacją itd.
                > Zależy mi jednak na dobrym samopoczuciu, a pewność, że zajdę w ciążę wtedy
                > kiedy będę chciała jest dla mnie warunkiem koniecznym, także z powodów
                > zawodowych.


                A tutaj to tylko Ty sobie mozesz odpowiedziec, czy jestes na tyle
                odpowiedzilana, zeby dokladnie obserwowac swoj organizm, nikt za ciebie tego
                nie zrobi.

                Pozdr.
            • umargos Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 22:00
              To chyba jest prowokacja, choć pewnie niezamierzona. Dla mnie NPR jest
              alternatywą do stosowania środków hormonalnych, których stosować nie chcę i nie
              zamierzam, a chyba wszystkie (oprócz słownie jednego opakowania) pigułki jakie
              w życiu zażyłam, dużo ich nie było, było elementem leczenia. Nie chcę, bo nie
              lubię i nie czuję się po nich dobrze. Nie odżegnuję się natomiast od stosowania
              środków typu prezerwatywa. I w związku z tym, choć nadal jest to te kilka dni w
              miesiącu, kiedy mój miły jest w domu, a dodatkowo oboje nie padamy na tzw.
              pysk, to jakoś nie mam wrażenia żeby pojawiał się problem. Przeciwnie, odkąd
              dogadałam się po porodzie ze swoim ciałem, jest coraz lepiej. I nie mam
              poczucia ograniczenia przez to, że fakt zastosowania dodatkowego zabezpieczenia
              uzależniam od obserwacji (bo temp. póki co nie mierzę) i bardzo dobrze, niejako
              automatycznie "pamietam", kiedy już można wszelkie zabezpieczenia sobie
              odpuścić. Najważniejsze jednak, co już pojawiało się w postach powyżej, jest
              to, że jeżeli komuś NPR nie odpowiada, to przecież nie musi stosować big_grinDD. Poza
              wszystkim, u wielu osób (u mnie też) środki hormonalne mają istotny wpływ na
              libido. Niby bezpiecznie, a ja mam taką sobie ochotę big_grin. I o udanym sexie w
              takim wypadku przynajmniej ja, mówić bym absolutnie nie mogła.
              Oczywiście jeżeli rzecz odnosi się do osób stosujacych wyłacznie NPR to
              absolutnie nie mam zdania, ale przecież ile związków, tyle relacji i poglądów.
              Pozdrawiam
              Ula
          • libra.alicja Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 21:33
            mopek1 napisała:
            > W związku z tym moje pytanie do wszystkich stosujących NPR: Co rozumiecie,
            > przez udany sex w związku?

            Czyżbyś liczyła na jakieś sensacyjne wyznania NPR-ówek?

            Pojmowanie "udanego seksu w związku" nie zależy od stosowanych metod
            antykoncepcji lub planowania rodziny, więc nie doszukuj się na siłę sensacji.
            • adzia_a Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 21:58

              Szczerze mówiąc, ja też rozumiem takich, co to im te parę razy wystarczy, ale
              co to ma wspólnego z NPR? Jeśli jeszcze do tego człowiek się nie wzbrania przed
              spacerkiem do apteki co jakiś czas wink to już w ogóle nie wiem, w czym problem.

              Do zaniżania średniej krajowej się osobiście nie poczuwam smile dziękuję, wszyscy
              zdrowi.

              To nie jest takie proste ani oczywiste, że konkretna metoda powoduje jakieś
              problemy w związku. Na pewno dla wielu par NPR jest problemem i może rodzić
              frustracje - mogą więc sięgnąć po coś innego, no nie? Ale z drugiej strony
              myślę że podobne problemy mogą pojawić się w związkach, gdzie kobiecie nie
              służą tabletki (bo np. niektórym mogą niekorzystnie wpływać na pociąg
              seksualny, albo nie może ich stosować z przyczyn zdrowotnych, a faceta to nie
              interesuje).

              Różne przykłady można by wymyślać, chodzi o to, by wybrać metodę korzystną dla
              nas. Żeby i jakość, i ilość była na satysfakcjonującym nas poziomie, no i
              stosunek skuteczności do skutków ubocznych był taki jak trzeba. A to wbrew
              pozorom wcale takie proste nie jest, zawsze trzeba zapłacić jakąś cenę...

              PS. Mam jeszcze takie pytanie natury terminologicznej. Co to oznacza, że ktoś
              jest "zwolennikiem" albo "przeciwnikiem" NPR. Znaczy, że jesli nie gustuję w
              kuchni meksykańskiej, to od razu jestem jej "przeciwniczką"? wink))) (to tak OT)
          • anndelumester Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 22:11
            > W związku z tym moje pytanie do wszystkich stosujących NPR: Co rozumiecie,
            > przez udany sex w związku?
            Mopek, nie sądzę żebyś się doczekała jakiś odpowiedzi : )
            Kiedyś "ośmieliłam się" napisać coś o spontaniczności i odzew był, że nie o
            spontan w tym chodzi : )
            To jest delikatna materia.
            Cóż, każdy ma inne oczekiwania,potrzeby, doświadczenia.
            Polecam Ci natomiast strony lmm - jest tam na sporo na temat życia seksualnego.
            Niestety słowo udany/udane w wyszukiwarka wywala tylko 6 razy : ( a
            spontaniczny jeszcze mniej.
            pozdrawiam
            absolutnie hedonistyczna, prawie maniaczka : )) a.



          • wieczna-gosia Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 22:20
            Jako wybitna ekshibicjonistka seksualna moge odpowiedziec nawet i na
            prowokacyjne pytanie wink)
            > jak funkcjonują wasze związki i jakie macie podejście do sexu?
            Podjescie do seksu mam entuzjastyczne w zwiazku dziekuje wszyscy zdrowi i od
            13 lat zaspokojeni wink)
            > jak funkcjonują wasze związki i jakie macie podejście do sexu?
            > Uprzedzam, że rozumiem ludzi którym absolutnie wystarcza kilka razy w
            miesiącu
            Ja tez rozumiem natomiast sie absolutnie nie zaliczam wink))
            Po raz kolejny dodam ze pod haslo seks w zwiazku jest pojeciem pojemnym jesli
            ktos rozumie zwykle biologiczne spolkowanie z wytryskiem w pochwe to
            faktycznie moze miec problem ja pod tym pojeciem rozumiem wszystko poczawszy
            od erotycznego dyszenia mezowi przez telefon (hehe) po kamasutre w calosci
            oraz w szczegolach wink)

            Ja serio wam powiem wink)) ja tam wole pytania wyrabane prosto z mostu i w twarz
            niz takie tam po oplotkach smecenie i mowienie o mnie per "pani" jak w watku
            inauguracyjnym wink)
            • mama5plus Re: No to może coś w odpowiedzi... 27.11.03, 22:56
              A ja jeszcze dodam (choc taka tam ze mnie NPRka), ze dziala stymulujaco na
              kreatywnosc oj dziala u nas ( i nie mylic z prokreacja wink ) bo gumki `zamiast`
              tez sie przejesc moga po kilku razach (w cyklu wink )
              W ciazy, gdy mozna na kazdym miejscu i o kazdej dobie bo czlek zabezpieczony po
              zeby, juz ta wyobraznia co nieco kuleje, wysilac sie nie trzeba i o rutyne
              latwiej. Ot, pieta achillesowa spontanicznosci wink
              • adzia_a Re: No to może coś w odpowiedzi... 28.11.03, 08:16
                Hmmm...
                Coś sobie przemyślałam.
                Piszesz, Mopek, że jesli ktoś Ci udowodni, że lubi seks i jest spontaniczny to
                przejdziesz na NPR...

                OK, seks lubię. To chyba nic nadzwyczajnego, co nie? Zdaje się, że dotyczy to
                większości zdrowych kobiet koło trzydziestki smile

                Co do spontaniczności - najbardziej ogranicza ją dziecko, które jest już coraz
                starsze. Niedługo będzie drugie, zatem spodziewam się większych ograniczeń, bo
                przecież nie mniejszych. Tylko, że dla nas naprawdę spontaniczność nie jwst
                najważniejsza - i co gorsza, niestety nie mogę nic na to poradzić wink
                Najwyraźniej wg niektórych domorosłych seksuologów coś jest ze mną nie tak ;-
                ))))

                A co do przekonywania kogokolwiek do NPR, to osobiście zupełnie mnie to nie
                interesuje. To nie jest ani jakaś sekta, ani piramida finansowa wink więc nie
                mam w tym żadnego interesu.

                Mam natomiast interes w tym, żeby ludziska przestali się wypowiadać na temat
                proporcji ilościowo - jakościowych mojego związku, nawet w postaci ironicznie
                zawoalowanej. I to jest jedyny powód, dla którego w ogóle się na ten temat
                wypowiadam.

                PS. I chociażby przyszło tysiąc atletów wink, to i tak się nikogo nie przekona,
                że osoby stosujące NPR, czy też interesujące się tematem nie muszą być
                przeciwnikami antykoncepcji i co więcej, potrafią też z niej korzystać...
                • adzia_a Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 08:44
                  Słuchajcie, a nie kojarzą Wam się niektóre wypowiedzi z tekstami na temat
                  cesarek na życzenie?

                  Chociażby człowiek klepał dniami i nocami, że po naturalnym porodzie wszystko
                  w "tych sprawach" jest u niego okej, to i tak jest mnóstwo osób, które nigdy
                  nie rodziły, ale i tak wiedzą lepiej, że wcale nie jest OK wink

                  Ja już sama nie wiem, co myśleć o ludziach, których do tego stopnia pochłania
                  cudze życie seksualne wink
                  • utka Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 08:56
                    Tak sie dzieje niestety, jak sie cala instytucje malzenstwa, czy relacje miedzy
                    dwojgiem ludzi sprowadza do seksu tylko i to stawia na pierwszym miejscu !
                    Tak ja to widze.

                    • mopek1 Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 09:23
                      No! Nie na pierwszym miejscu, ale trudno mówić jednocześnie o innych aspektach
                      skoro tematem wątku jest NPR.
                      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, przepraszam jeżeli kogoś uraziłam, naprawdę
                      nie szukałam „sensacji” tylko poszerzenia horyzontów na temat, który kiedyś
                      zarzuciłam, a teraz mam ochotę odświeżyć. Pozostał mi niedosyt tylko w jednym
                      aspekcie. I to jest pytanie do dziewczyn NPR-ówek, które tutaj pisały o udanym
                      pożyciu, jak z kontrolą, czy naprawdę nie zdarzyły wam się nieplanowane ciąże?
                      Tzn. zrozumiałam i przyjęłam wszystkie „alternatywne” sposoby zabawy, ale
                      chodzi mi o prostą statystykę na własny urzytek, ile z was i po jakim czasie
                      stosowania NPR może powiedzieć z czystym sumieniem, że wszystko jest tak jak
                      planowałyście? I żeby nie robić kolejnej prowokacji, rozumiem, że w normalnym
                      kochającym się związku nieplanowane dziecko nie jest tragedią na miarę
                      Tytanika, chodzi mi po prostu o praktyczną, życiową skuteczność metody!
                      • utka Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 09:29
                        wiec bede pierwsza - npr od prawie 4 lat, jak do tej pory O! (slownie: zero!)
                        dzieci - teraz jednak bardzo juz chcemy miec maluszka i od przyszlego miesiaca
                        zaczniemy podchodzic do npr nieco inaczej ...
                      • adzia_a Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 09:42
                        Ja tam mam nieplanowane dziecko - z czasów, kiedy stosowało się inne metody i
                        parę razy się poszło na żywioł smile Chociaż w zasadzie z takim podejściem do
                        sprawy trudno jest powiedzieć, że tak do końca nieplanowane smile))

                        Drugie już przemyślane, ale bez "monitorowania" cyklu - tak samo na żywioł smile

                        Nie w tym jednak rzecz. Nie będę ściemniać, że to wszystko jest takie łatwe,
                        proste i stuprocentowo skuteczne, bo ta metoda - jak żadna inna - zakłada dużą
                        wiedzę i duże doświadczenie. Ja tam i tak nie do końca sobie ufam, i tak
                        stosuje się "wspomaganie" (no i w związku z tym nie rozumiem problemów ze
                        spontanicznością - jak nie można a trzeba wink to przecież można się
                        zabezpieczyć, jaki problem). W związku z powyższym trudno mi jest mówić o
                        skuteczności metody jako takiej, bo chyba raczej powinny się wypowiadać osoby,
                        które stosują NPR w wersji "czystej" wink

                        Mnie wystarczy wersja, w której wiem, kiedy 1. na pewno można, kiedy 2. na
                        pewno nie można, a kiedy 3. nie wiadomo, czy można - to jak dla mnie lepsza
                        wersja od tej, w której występuje tylko punkt 3 wink
                      • dewcia Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 10:24
                        No to odpowiadam na konkretnie postawione pytanie. Ja po blisko 10 latach
                        stosowania NPR wspomaganego w okresie płodnym prezerwatywą i jakimś kremem
                        plemnikobójczym, muszę stwierdzić, że u mnie działa (opieram się jedynie na
                        obserwacji śluzu). Żadnej wpadki przez ten czas i jedno planowane dziecko
                        (udało się za pierwszym razem). A w NPR podoba mi się to, że wiem, kiedy można
                        bez żadnej chemii i innych takich wink. Pozdrawiam
                    • agaa5 Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 09:25
                      Taaaaa... smile))))
                      • agaa5 Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 10:34
                        Internet płata figle. ''Odniosłam'' się do przedostatniej wypowiedzi Utki, po
                        której...ręce i nogi mi opadły smile))
                        • utka Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 11:19
                          Agaa, takie sa moje refleksje niestety po leturze niektorych listow i to nie
                          tylko z npr-owskiego watku; nie pisze. ze wszyscy, 100%, wiekszosc itp. itd. -
                          wiec to nie jest jakies uogolnianie czy stawianie wszystkich pod jedna kreska.
                          Tak mi sie niestety znaje, ze dla niektorych sprawy seksu sa najwazniejsze, tak
                          jakby to tak naprawde konstytuowalo zwiazki miedzy dwojgiem ludzi. Jak w lozku
                          zle, malo spontanicznie, to cala reszta tez musi byc do niczego ...... no i
                          watpliowsci co do tego czy to jest aby wlasciwy facet i czy moze nie lepiej sie
                          rozwiesc, bo przeciez nie jest dobrze. Co wiec mozna myslec o watrosci takich
                          zwiazkow ?

                          Napisze Ci jeszcze, ze ja stosuje npr w wersji scislej - zadnych srodkow
                          dodatkowych i wspolzycie tylko w fazie poowulacyjnej (czyli w czasie ok 8-10
                          dni). Przyznaje racje, ze najwieksza ochote na seks mam w okresie
                          okoloowulacyjnym, jak wszystkie z nas, bo taka jest biologia naszego organizmu -
                          takie to troche zwierzece samicze instynkty (nie chce tu juz porownan dosadnych
                          uzywac, mysle, ze wszyscy zrozumieja). Jest to tak oczywiste, jak to ze slonce
                          codziennie wstaje. No ale wlosow z glowy nie rwe i zadnych nerwic z tego powodu
                          nie mam, ze wtedy nie moge. Radzimy sobie inaczej w tym czasie i jest
                          naprawde ! cudownie. W moim zwiazku najwazniejsza jest milosc, przyjazn,
                          bliskosc, zrozumienie, zaufanie. Milosc fizycza jest cudowna i bardzo wazna,
                          ale nie na tym sie skupiamy i kilkunastodniowa abstynencja nie maci nam
                          umyslow.
                          To tyle - chyba troche zboczylam z tematu i nie wiem czy jasno sie wyrazimlam,
                          ale czasu zbyt wiele nie mam
                      • evee1 Re: Takie sobie skojarzenie... 28.11.03, 10:53
                        Juz nie wiem na ktory post odpowiadac smile).

                        Ja mam kolezanke, ktora stosuje NPR od prawie 10 lat i ma trojke
                        dzieci zaplanowana az do bolu smile)).
                        Ja niestosuje, to znaczy obserwuje sie i wiem kiedy bym mogla, a kiedy
                        nie, ale i tak uzywamy gumek, bo ja jestem ta dziwna co woli w gumkach
                        niz bez smile)).
                        Ale, ale, mam znajomego, ktorego zona zaszla w nieplanowana ciaze na
                        pigulkch i w prezerwatywie. Byli baaaardzo zszokowani, bo drugiego
                        dziecka w ogole nie planowali. Jak widac takie przypadki tez sie zdarzaja.
    • anmala Re: Mam takie wrażenie...... 28.11.03, 15:07
      No właśnie, mam takie wrażenie, że mamaizyimoniki ma pretensje do garbatego,że
      ma proste dzieci.

      Co cię obchodzi kto jak śpi, ważne żeby się wyspał.

      Forma w jakiej zadajesz pytania, no cóż przypomina mi ona opowiadanie Szwejka .
      Brzmiało to jakoś tak:
      Na ulicy X stoi 5 pietrowy dom. Mieszka w nim 20 rodzin. Na każdym piętrze na
      ścianie frontowej jest po 8 okien , na pozostałych ścianach po 5 na piętrze.
      Dach jest spadzisty i jest na nim 12 kominów. A teraz pytanie : W którym roku
      zmarła babka stróża?
      Pozdrawiam Ania
      • umargos Re: Mam takie wrażenie...... 28.11.03, 16:09
        Dobra puenta big_grinDDDDDDDDDDDDD
        Ula
        • mamaadama4 Re: Mam takie wrażenie...... 28.11.03, 16:44
          hehe, co do spontanicznego seksu i NPR kontra inne metody. Jak najbardziej
          spontanicznie (na ile 3 dzieci pozwla, stosujemy prezerwatywy, a tu proszę...
          Adaś jest cudnownym przykładem jak skuteczny jest ten rodzaj zabezpieczenia.
          Chyba tylko steryzlizacja daje 100% skuteczności.
          A jak juz gwm wielokrotnie pisała i ze spontaniczna chęcia seksu w płodnych
          dniach mozna sobie poradzić, w końcu nie zawsze musi to być w zgrzebnej koszuli
          pod pierzyną. Czy mam jakoś bardziej dosłownie napisać? Chyba nie dam rady,
          rumienię się. Bo seks to wolę "uprawiać" niz się na jego temat rozpisywać.
          danka
          • aluc Re: Mam takie wrażenie...... 28.11.03, 17:12
            mamaadama4 napisała:

            > Chyba tylko steryzlizacja daje 100% skuteczności.

            nie daje smile co więcej, jej skuteczność jest przeszło dwukrotnie niższa niż na
            przykład Depo-Provery (0,5% i 0,2%)
            • mama5plus Re: Mam takie wrażenie...... 28.11.03, 18:06
              aluc napisała:

              > nie daje smile co więcej, jej skuteczność jest przeszło dwukrotnie niższa niż na
              > przykład Depo-Provery (0,5% i 0,2%)

              O to to to wink
              Czytalam kiedys artykul o rodzinie, ktora po wielokrotnej sterylizacji
              (vasectomii) skonczyli chyba na siodemce dzieci (w tym raz blizniaki) a mieli
              skonczyc na dwojce. Lekarze za glowy sie lapali bo co faceta `poprawili` to
              zona znowu w ciazy.wink
              A ze kobieta miala wyjatkowo niski prog tolerancji bolu i kazda ciaza zahaczala
              o depresje to w koncu sprawa w sadzie sie skonczyla.
            • chalsia Re: Mam takie wrażenie...... 29.11.03, 13:23
              Aluc.

              Sterylizacja KOBIETY daje 100% skuteczności - wystarczy WYCIĄĆ jajniki.
              Podwiązywanie (czy u kobiet czy mężczyzn) jest jednak zawodne.

              Jest jednak JEDNA 200% pewna metoda - szklanka wody zamiast. smile))

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • aluc Re: Mam takie wrażenie...... 30.11.03, 10:09
                chalsiu, przez sterylizację jako metodę antykoncepcyjną rozumiem podwiązywanie
                jajowodów, a nie wycięcie jajników, żeby była jasność smile
                • edytkus Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 05:55
                  aluc napisała:

                  > chalsiu, przez sterylizację jako metodę antykoncepcyjną rozumiem
                  podwiązywanie
                  > jajowodów, a nie wycięcie jajników, żeby była jasność smile

                  No to Aluc czas poszerzyc horyzonty smile) bo metod sterylizacji kobiet jest kilka
                  z usunieciem macicy wlacznie. Co do jajowodow to moga byc podwiazne, czesciowo
                  wyciete, itp.:
                  www.epigee.org/guide/tl.html
                  Wbrew temu co napisala Chalsia tego typu sterylizacja ma 99% skutecznosci przez
                  pierwszy rok po zabiegu, po czym moze sie zmniejszac z latami (jajowody moga
                  samoistnie sie "zaleczyc"). Niemniej jest to dotad najskuteczniejsza i raczej
                  nieodwracalna dlugoterminowa metoda antykoncepcyjna.
                  • wieczna-gosia Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 09:03
                    Chalsia: Sterylizacja KOBIETY daje 100% skuteczności - wystarczy WYCIĄĆ
                    jajniki.
                    Podwiązywanie (czy u kobiet czy mężczyzn) jest jednak zawodne.

                    Edytkus: Co do jajowodow to moga byc podwiazne, czesciowo
                    > wyciete, itp.:
                    > www.epigee.org/guide/tl.html
                    > Wbrew temu co napisala Chalsia tego typu sterylizacja ma 99% skutecznosci
                    przez> pierwszy rok po zabiegu, po czym moze sie zmniejszac z latami (jajowody
                    moga
                    > samoistnie sie "zaleczyc").

                    Edytkus chyba nie doczytalas wink
                    Chalsia wyciela jajniki nie jajowody.
                    Nie mam watpliwosci ze ta metoda daje 100% skutecznosci wink
                    • adzia_a Mogę o coś zapytać? - OT 02.12.03, 09:07
                      Tak zupełnie poza tematem.
                      Czy naprawdę w cywilizowanych krajach kobieta może na własne życzenie zażądać
                      wycięcia jajników?
                      I co za tym idzie, rozwalenia sobie gospodarki hormonalnej do końca życia????
                      I naprawdę ludzie na to idą?
                      A może po prostu nie uważałam na biologii (no nie uważałam, co tu kryć wink ) i
                      przeceniam ich rolę wink
                      Oświećcie mnie, bom się wielce zdziwiła...
                      • mruwa9 Re: Mogę o coś zapytać? - OT 02.12.03, 12:18
                        Po pierwsze, w Polsce sterylizacja (bez względu na okoliczności i motywy) jest
                        prawnie zakazana ( jako metoda antykoncepcji). Mimo to, praktyka jest inna
                        (znam sporo przypadków, gdy np. u kobiety niepełnosprawnej umysłowo, a
                        lubiącej "spoufalać się" z kolegami z okolicznych zawodówek, przeprowadzono
                        sterylizację). Też często np. przy kolejnym u danej kobiety cięciu cesarskim
                        (np.2-3-4), ginekolodzy wyświadczają "przysługę" pacjentce, podwiązując
                        jajowody. Przy czym w tym ostatnim przypadku można ewentualnie mówić o
                        wskazaniach medycznych do sterylizacji (np. gdy kolejna ciąża i cięcie będą
                        zagrażać życiu kobiety). Niemniej to nie jest usunięcie jajników. Planowe
                        usunięcie jajników u kobiety w wieku rozrodczym (po urodzeniu planowanej liczby
                        dzieci) jest dopuszczalne wówczas, gdy w rodzinie pacjentki zdarzają się często
                        nowotwory jajnika, sutka, i badania genetyczne wykazują, że kobieta jest
                        nosicielką mutacji genu, odpowiedzialnej za zwiększone ryzyko zachorowania na
                        raka jajnika. Wówczas taka operacja jest poniekąd operacją ratującą życie, gdy
                        prawdopodobieństwo zachorowania na raka jajnika wynosi np. 80%.
                        Na Zachodzie prawo jest bardziej liberalne i dopuszcza sterylizację jako metodę
                        antykoncepcji, choć zapewne nie chodzi o usunięcie jajników (poza powyższym
                        przykładem, ale wówczas na celu nie ma się antykoncepcji), ale podwiązanie
                        jaowodów lub nasieniowodów. Problem tu jednak jest z odwracalnością zabiegu.

                        A po drugie, jako "praktykująca NPR" odpowiadam na jeden z powyższych postów:
                        1. Obserwacje w NPR nie są bardziej czaso- ani pracochłonne niż pamiętanie o
                        zażyciu pigułki czy zakładanie prezerwatywy, czy innych globulek, kapturków,
                        itp.
                        2. Seks spontaniczny i radosny - pewnie tak samo, jak u par stosujących
                        pigułki i inne "sztuczne" metody; inna rzecz, że trudno mówić o spontanicznym
                        seksie, gdy się ma dzieci. Wtedy, bez względu na stosowaną metodę
                        antykoncepcji, ma się ograniczony czas i miejsce sad(. Nie narzekamy, jest nam
                        ze sobą dobrze,bynajmniej nie jesteśmy smutną parą spełniającą "obowiązek
                        małżeński" szybko, smutno i pod kołdrą, 1 w miesiącu... wink
                        3.NPR na pewno nie jest metodą dla każdego: absolutne minimum to motywacja i
                        współpraca obojga partnerów (jeśli chłop wraca pijany do domu i
                        egzekwuje "obowiązek małżeński" bez pytania o fazę cyklu partnerki, trudno
                        zaproponować tę metodę).
                        4. Zalety: mierząc temperaturę, gdy widzę np. 14 dnia po skoku temperatury, że
                        nagle rano pomiar jest niski, to na 100% mogę się uzbroić w podpaskę tego
                        dnia; jeśli natomiast ( w przypadku starania się o dzidziusia) 16-17 dnia
                        wysokiej temperatury dalej spadku temperatury nie ma (nawet jeśli pojawia się
                        plamienie lub krwawienie), to mogę wyliczać termin porodu i zaoszczędzić 20 zł
                        na teście ciążowym.
                        • adzia_a Re: Mogę o coś zapytać? - OT 02.12.03, 12:36
                          Hej, dzięki za wyjaśnienie, oczywiście pytałam tylko o to wycięcie jajników (a
                          nie o podwiązanie - to jest chyba stosunkowo niewielka ingerancja w funkcje
                          organizmu), bo
                          dziewczyny pisały, że jest to stosowana metoda sterylizacji i zaczęłam się
                          zastanawiać, czy rzeczywiście stosuje się ten zabieg w innym celu niż ratowanie
                          zdrowia lub życia...
                    • praktycznyprzewodnik Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 16:33
                      Na zachodzie mówi sie nawet o coraz silniejszejpresji wywieranej na kobiety, by
                      sie poddały sterylizacji. Szczegolnie te, które pracuja w zawodach wymagających
                      dlugiego skomplikowanego przygotowania na koszt pracodawcy. Warunkiem podjecia
                      procedury awansu byłoby przedstawienie odpowiedniego zaswiadczenia.
                      • ma.pi Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 17:29
                        praktycznyprzewodnik napisała:

                        > Na zachodzie mówi sie nawet o coraz silniejszejpresji wywieranej na kobiety,
                        by
                        >
                        > sie poddały sterylizacji. Szczegolnie te, które pracuja w zawodach
                        wymagających
                        >
                        > dlugiego skomplikowanego przygotowania na koszt pracodawcy. Warunkiem
                        podjecia
                        >
                        > procedury awansu byłoby przedstawienie odpowiedniego zaswiadczenia.


                        Czy aby na pewno?
                        Wiesz w takie bajki co to robia na zachodzi to ja nie bardzo wierze. Sama tu
                        zyje. Mam bardzo dobro prace. Jezdze na szkolenia na koszt pracodawcy. I sa to
                        szkolenia nie nalezace do najtanszych. (np. na poczatku stycznia ide na 3
                        dniowy kurs ktorego koszt wynosi $3000 USD).
                        Na zachodzie pracodawcy sa bardziej otwarci na rodzine.
                        Ostatnio nawet moj szef sie pytal, kiedy planuje nastepne dziecko. I to nie
                        dlatego, ze planowalby w zwiazku z tym nie zwolnic. Notabene do tej pracy
                        zostalam przyjeta jak bylam w 4-tym miesiacu ciazy i waidomo bylo za za
                        niedlugo wybede na jakis czas. Po powrocie miejsce na mnie czekalo.

                        I znam dardzo duzo takich przypadkow jak moje. Natomiast nigdy nie spotkalam
                        sie z tym o czym Ty piszesz.

                        Pozdr.
                        • ewunia_uk Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 18:00
                          Na ktorym Zachodzie takie rzeczy sie dzieja? Ja mieszkam w Anglii i tutaj
                          jakby jakis pracodawca nawet napomknal o planowaniu rodziny pracownicy to by
                          sie to skonczylo w sadzie smile))
                          Nawet na rozmowie wstepnej nie wolno pracodawcy zapytac sie o stan cywilny,
                          posiadanie dzieci albo planowanie dzieci.
                          • evee1 Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 18:27
                            To prawda. Ja w jednej z poprzednich prac na rozmowie sama
                            powiedzialam, ze jestem w ciazy, chociaz nie bylo tego jeszcze
                            widac. Na co mi odpowiedziano, ze to ich nie interesuje i oni
                            nie maja prawa tego brac pod uwage przy przyjmowaniu do pracy.
                            I prace dostalam...
                            No, ale sa inne niedogodnosci. Na przyklad nie kazdy pracodawca
                            placi za urlop macierzynski.
                      • wieczna-gosia Re: Mam takie wrażenie...... 02.12.03, 23:02
                        Praktycznyprzewodniku uwielbam cie i twoja wiedze na temat NPR, ale TAKA
                        sytuacje jestem sobie w stanie wyobrazic pod jednym wszakze warunkiem- ze jest
                        to praca na czarno. A tu ani o skomplikowanym przygotowaniu ani o sciezce
                        awansu mowy byc nie moze wink)) raczej o wyzysku czlowieka ktory nie jest
                        przeciez obecny jedynie w krajach 3 swiata np w Polsce wink) Jesli to praca na
                        czarno to jestem sobie w stanie wyobrazic prace w pampersach, przymusowe
                        sterylizacje i aborcje. W pozostalych przypadkach- nie wierze.
                      • mamaadama4 Re: Mam takie wrażenie...- do praktycznego 02.12.03, 23:08
                        Musisz mieć wyjątkowe informacje z tajnego źródła!!! Sorry, ale to śmieszne.
                        danka
                        • adzia_a Re: Mam takie wrażenie...- do praktycznego 03.12.03, 08:39
                          A ja sobie wyobrażam taką sytuację. I to bynajmniej nie przy pracy na czarno.

                          Tylko że nie na Zachodzie, a w Polsce, niestety sad Bez problemów mogę sobie to
                          wyobrazić...

                          Osobiście jestem za dopuszczalnością sterylizacji (bo to jest operacja
                          dotycząca TYLKO i WYŁĄCZNIE naszego organizmu i dotyczy dorosłych ludzi,
                          gotowych ponieść konsekwencje swoich decyzji) - ale jestem na 90% pewna, że
                          wielu pracodawców nie miałoby obiekcji z taki mwłaśnie wykorzystaniem tego
                          faktu.
                      • aluc Re: Mam takie wrażenie...... 03.12.03, 10:19
                        oj przewodniku, mam takie wrażenie, że jakby sterylizacja dopuszczalna była w
                        Polsce, to z pewnością tu takiego zaświadczenia by wymagano ... ale na zgniłym
                        zachodzie jednak trochę inaczej proporcje są wobec tych spraw ustawione, może
                        mniej oficjalnie prorodzinne jest państwo, ale w praktyce jest o niebo lepiej
                        niż w naszym

                        ale zastrzegam, że nie mówię z własnego doświadczenia, jeno z doświadczenia
                        osobistych koleżanek i lektury forów zagranicznych

                        w Indiach za to za poddanie się dobrowolnej sterylizacji radio podobno można
                        dostać smile ale tam to chyba z zupełnie innych powodów robią
                        • praktycznyprzewodnik Re: Mam takie wrażenie...... 03.12.03, 15:36
                          Jesli to nieprawda, posostaje się tylko cieszyć.
    • pysia-aga Re: NPR.......................................... 02.12.03, 18:17
      mamaizyimoniki napisała:

      >
      > Zaznaczam, że na nikogo nie napadam ;o>
      > Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
      > innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki.
      >
      > Violetta

      Jako NPR-ówka jednak coś napiszę, choć trochę off-topic.
      Niby dlaczego mam się nie wypowiadać, skoro Twój post dotyczy (między innymi)
      mnie? Gada się o mnie a ja mam siedzieć cicho i patrzeć jak mnie ktoś
      obsmarowuje? Niby dlaczego?
      Ja tu czegoś nie kumam...
      jak zwykle o NPR najwięcej wiedzą osoby, które go nie stosują, buhaha...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka