mamaizyimoniki
25.11.03, 22:41
Należe do tych niestosujących, ale w wyniku wciąż pojawiajacych się watków na
ten temat postanowiłam wejść na forum dotyczące Naturalnego Planowania
Rodziny.
No i poczytałam...
NPR-ówki z takim zawzięciem go bronią, że to takie ok., że jak ktoś mówi o
wstrzemięźliwości przez dłuższy czas w miesiącu, to po prostu nie rozumie
tematu, itp. Tylko jak poczytałam w nie jednym i nie dwóch wątkach, że np. w
przypadku kobiet, które mają bezobjawowo przebiegającą owulację,
współżyć "bezstresowo" (tak to roboczo nazwę) można tylko i wyłącznie w fazie
poowulacyjnej cyklu, a w przypadku kobiet z krótkim cyklem jest to ok. 4 dni,
to gdzie tu miejsce na spontaniczność i luz, o którym z takim przejęciem
piszą panie stosujące NPR?...
Mój wniosek: panie stosujące tą metodę (a nie zajmujące się tym powiedzmy
naukowo) maja tyle watpliwości, że zastanawiam się, dlaczego ją stosują?...
I niech mi nikt nie mówi, że tych wątpliwości jest mniej niż przy
antykoncepcji "pigułkowej" na przykład...
Cytuję trzy kolejne posty z jednego z wątków, dotyczące braku śluzu ze
znamionami płodności:
1. A więc masz I PMN - "zawsze sucho".
W badaniach WHO wykazano przecietne odchylenie dnia szczytu sluzu i
jajeczkowania 2,2 dnia. A jesli chodzi o temperaturę 1-2 dni przed wzrostem
najczesciej. 30% w dniu 1 wyzszego pomiaru, 30% w dniu poprzedzającym, 21%
dwa dni przed, 15% drugiego dnia wyzszej, 2% trzy dni przed i 2% cztery dni
przed.
2. A czy u danej kobiety to bedzie zawsze tak samo (np. 1 dzien przes skokiem
temp.) czy w kazdym cyklu jest inaczej?
3. Niestety nie wiem, czy ktos to badał. Natomiast korelację szczytu i skoku
w stosunku do jajeczkowania badano za pomoca porównywania z obrazem uzyskanym
na USG.
Zaznaczam, że na nikogo nie napadam ;o>
Aha, wolałabym, aby nie wypowiadały się panie, które stosują te metodę, bo
innych, z użyciem środków mechanicznych, nie uznaje Kościół Katolicki.
Violetta