Dodaj do ulubionych

obecność dzieci na pogrzebie rodzica

05.04.09, 10:12
co o tym myślcie? nawiązuję do dyskusji, która wywiązała się pod
artykułem o pogrzebie jade goody, której życzeniem było, aby jej
synkowie w nim nie uczestniczyli. a co wy o tym myślicie? czy małe
dzieci powinny brać udział w pogrzebie rodzica, czy powinno im się
oszczędzić tego stresu i być może traumy na całe życie?
ja uważam, że małe dzieci nie powinny być obecne podczas takiej
uroczystości, szczególnie rodzica. ich psychika jest jeszcze nie
ukształtowana i krucha, i takie przeżycie może skrzywdzić je na całe
życie. dzieci nie są w stanie pojąć całej sytuacji, zrozumieć co tak
naprawdę się dzieje i jakoś tego "przeżyć". do tego cała ceremonia
jest zwykle nieprzyjemna, śpiewy, czerń, zapach kadzidła- nawet
dorośli ciężko to znoszą, a co dopiero małe dzieci...powinno się im
wytłumaczyć, że ktoś bliski musiał iść do nieba, czy gdziekolwiek-w
zależności od wiary i zaprowadzić potem na grób, tłumacząc, że w tym
miejscu możemy wspominać zmarłego i że jego miłość zawsze będzie z
nami. mówię tu oczywiście o małych dzieciach, myślę, że te, które
chodzą już do szkoły, z pomocą psychologa dziecięcego mogłyby już w
takiej ceremonii uczestniczyć.
swoją drogą, abstrachując od medialnych wyczynów tej dziewczyny-
naprawdę strasznie mi żal jej i jej dzieci...
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 10:14
      Ja natomiast uwazam, ze jak najbardziej powinny brac udzial.
      Mysle, ze lepiej darowac dziecku widok rodzica (czy w ogole
      kogokolwiek) w trumnie. Natomiast msza + cmentarz? Tak, to jest
      element zycia, z ktorym dziecko sie predzej czy pozniej zetknie.
      Mysle, ze utrata rodzica jest i tak trauma. Uczestnictwo w pogrzebie
      jej nie poglebi bardziej.
    • aluc Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 10:19
      całe nieszczęście polega właśnie na tym, że uważamy, że przejście
      przez doświadczenie śmierci kogoś bliskiego nie jest możliwe bez
      pomocy psychologa

      wszystko zalezy do dzieci, ale moim zdaniem zasadą powinno być
      uczestniczenie w pogrzebie - przede mną pogrzeby w rodzinie były
      skrzetnie ukrywane, pierwszy raz widziałam pogrzeb (mojej babci) w
      wieku mocno dorosłym i był dla mnie szokiem, chociaż specjalnie
      wrażliwa nie jestem

      a moja czteroletnia wówczas siostrzenica była i przy śmierci babci i
      na pogrzebie i bylo to dla niej normalne, naturalne i żadnej traumy
      nie zostawiło
      • echtom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 10:58
        > całe nieszczęście polega właśnie na tym, że uważamy, że przejście
        > przez doświadczenie śmierci kogoś bliskiego nie jest możliwe bez
        > pomocy psychologa

        Całe nieszczęście polega na tym, że uważamy, że przejście przez JAKIEKOLWIEK doświadczenie nie jest możliwe bez pomocy psychologa. Po ch... jakiś obcy psycholog na rodzinnym pogrzebie? Jeżeli dziecko ma brać w nim udział, to chyba lepiej pod opieką jakiejś kochającej cioci czy babci.
        Instytucja psychologa to przekleństwo naszych czasów. Psychika ludzka jest tak skonstruowana, że potrafi się uporać z traumatycznym doświadczeniem w ciągu dwóch lat, a naturalne wsparcie daje w tym procesie rodzina i przyjaciele, dla wierzących także osoba duchowna. Kiedy słyszę, że ktoś przez DZIESIĘĆ lat chodzi na terapię i nadal nie może się pozbierać, zgroza mnie ogarnia.
    • nangaparbat3 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 10:26
      Każde dziecko jest inne, każda rodzina inna i pogrzeby są rozne.
      Myśle ze w rozwazanej sytuacji najistotniejsze jest, jak drugie z rodzicow i reszta najblizszej rodziny radzą sobie z sytuacją - uwazam, ze lepiej, aby dziecko uczestniczyło w pogrzebie, ale pod opieka kogos bardzo bliskiego i doroslego, kto skupi sie na udzielaniu temu dziecku wsparcia (na tyle na ile temu konkretnemu dziecku bedzie ono potrzebne).
      Pootwierane trumny i całowanie trupa dla mnie są w ogóle nie do przyjecia, niezaleznie od ewentualnej obecności dzieci.
      • phantomka Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:23
        W temacie jestem doswiadczona, tzn. bylam dzieckiem uczestniczacym w
        pogrzebie ojca. Doswiadczonym rowniez pod wzgedem braku opieki
        psychologa. Tu mala uwaga do echtom: pieprz.sz jak potluczona. Nie
        masz pojecia o problemie, to lepiej nie trudz swoich palcow na
        wypisywanie bzdetow nt. radzenia sobie ze smiercia. Jestem jednym z
        wielu przykladow dziecka pozostawionego bez opieki specjalisty po
        smierci ojca. Nie ma co liczyc, ze drugi rodzic pomoze dziecku w
        uporaniu sie z bolem, bo on sam ten bol w sobie ma. Moja mama
        naprawde walczyla o zachowywanie pozorow, o normalne funkcjonowanie -
        dla dzieci. Niestety nie znalazl sie nikt z zewnatrz, kto pomoglby
        nam - dzieciom przejsc przez to. Uplynelo 19 lat a ja nie uporalam
        sie ze smiercia swojego ojca. Jest to dalej bardzo zywe, az
        nienaturalnie.
        Sam pogrzeb wspominam okropnie. Takiego zalu, goryczy, zlosci,
        atakow placzu, dziecko latwo nie zapomina....Gdybym nie byla na
        pogrzebie, pewnie z perspektywy lat mialabym o to zal do mamy, ale
        wiem tez, ze bylo to zle i niepotrzebne doswiadczenie.
        Pare lat przed moim tata, zmarl dziadek, z ktorym bylam silnie
        zwiazana. Nie przezylam tej smierci, nie utkwila mi ona tak mocno w
        pamieci, nie spowodowala zlych wspomnien. U dziadka na pogrzebie nie
        bylam, moze cos w tym jest.
        • gryzelda71 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:32
          phantomka napisała:
          Uplynelo 19 lat a ja nie uporalam
          > sie ze smiercia swojego ojca. Jest to dalej bardzo zywe, az
          > nienaturalnie.

          Może kiedyś nie było szans na pomoc psychologa,no ale skoro do tej pory nie
          uporałaś się ze śmiercią ojca to chyba czas skorzystać z pomocy.Dziwi mnie,ze do
          tej pory tego nie zrobiłas.
          • phantomka Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:46
            Pewnie, ze najzdrowiej byloby teraz przepracowac ten temat. Jednak
            my nie rozmawiamy o terazniejszosci, a o tym, co takie wydarzenie
            wyrzadza w zyciu dziecka, a nie osoby doroslej. Ja tylko
            przedstawiam punkt widzenia takiego wlasnie dziecka. Nie prosze o
            rady nt. mojego postepowania w zyciu doroslym. Czy choc raz na tym
            forum mozna zamknac sie w temacie postu, czy jest to zbyt trudne dla
            niektorych?
            • echtom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:52
              Czy choc raz na tym
              > forum mozna zamknac sie w temacie postu, czy jest to zbyt trudne dla niektorych?

              Jak najbardziej możemy. Jedni podadzą przykłady dzieci, u których pogrzeb
              pozostawił traumę, inni przykłady dzieci, u których nie pozostawił i tyle z
              dyskusji.
            • gryzelda71 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:55
              Dosć trudne.
              Więc byłam dzieckiem na pogrzebie mojej matki.Traumy brak.
              I jak 1:1?
              • phantomka Re: gryzelda 05.04.09, 20:28
                ciezko zrozumiec, ze pilam do ciebie i twojego zdziwienia, ze do
                dzisiaj nie doszlam do psychologa. Rozumiesz teraz sens mojej
                wypowiedzi, czy tlumaczyc dalej?
        • echtom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 11:38
          Małe sprostowanie - nie wypowiedziałam się n/t uczestniczenia dziecka w
          pogrzebie, bo nie mam w tej kwestii doświadczenia i też mam wątpliwości.
          Świadomie też pominęłam wsparcie ze strony drugiego rodzica.
          • inez21 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 12:05
            Oczywiście ze powinny uczestniczyć,no chyba,że bardzo małe 2-3
            letnie to może nie ale starsze oczywiście że tak.
            To sama śmierć rodzica jest traumą a nie pogrzebsad
            Mój tata zmarł nagle wkiedy miałam 19 lat a moja siostra 11,
            szczerze mówiąc traumę i lęki mam do dzisiaj ale napewno nie jest to
            spowodowane pogrzebem.
            Nie wiem skąd się bierze takie przekonanie,ze dziecko trzeba chronić
            przed wszelkimi emocjami??? Niestety nie da się nikogo uchronić
            przed życiem i smiercią i myslę,ze madrym jest aby dać dziecku nawet
            małemu szansę na pożegnanie rodzica.
        • croyance Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 17:13
          Phantomka, ale co zlego jest w tym, ze czujemy bol? Przeciez w takich
          sytuacjach tak wlasnie powinno byc. Skoro mowimy o przeklenstwach
          naszych czasow, jest nim miedzy innymi IMHO zalozenie, ze cierpienie
          to patologia, wszyscy powinni miec wysoka samoocene, depresja jest
          nienormalna etc.

          Takie zycie, ze raz sie czlowiek smieje, a raz placze. Ja rozumiem,
          jesli cos - jak w Twoim przypadku - sie przeciaga i kladzie cieniem
          na dalsze zycie. Ale szukanie pomocy specjalisty z powodu naturalnego
          w koncu smutku wydaje mi sie przesada. I mowie to jako psycholog.
          • phantomka Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 20:31
            Bolem jest strata ojca czy matki, pogrzeb jest dodatkowa trauma, z
            ktora ciezko sobie poradzic, bo jej sie nie rozumie, a wczuwa sie w
            nia, tj. w cay ten obrzadek, w te lamenty, spiew, nastroj, itd. To
            jest wlasnie cos, czego ja chcialabym uniknac. Przeciez nikt nie
            kwestionuje potrzeby bolu, bo jasne jest to, ze bol jest w nas od
            samego momentu, jak uslyszymy ze nasz rodzic nie zyje.
    • peresia Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 12:23
      Moja córka miała 2,5 roku jak zmarł mój Mąż, a jej ojciec. Na
      pogrzebie nie była, została pod opieką mojej mamy i sąsiadki.
      To było dla mnie bardzo silane przeżycie i nie chciałam, żeby
      widziała moje zbyt silne emocje związane z pożegnaniem Męża.
      Gdyby była starsza zapewne uczesniczyłaby w pogrzebie.
      Obecnie jesteśmy na etapie oglądania zdjęć, na których widnieje Mąż,
      córka doskonale Go pamięta, pamieta nawet jakie lody jedli na
      tydzień przed Jego śmiercią, a przecież w lipcu minie dwa lata...
      Chyba lepszy widok ojca usmiechającego się na zdjęciu, niż w
      trumnie, przynajmniej dla tak małego dziecka.

      IMHO nigdy nie wiadomo jak człowiek zachowa się w takiej sytuacji i
      jakie decyzje podejmie, i czy będą one dobre dla dziecka w
      przyszłości. Sama się nieraz nad tym zastanawiam, czy dobrze
      zrobiłam...
      • majenkir Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 15:29
        peresia napisała:
        > Sama się nieraz nad tym zastanawiam, czy dobrze
        > zrobiłam...

        Wg mnie - bardzo dobrze...
    • mikroesde Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 13:37
      Pewnie zależy od wieku dziecka. Ważne jest żeby nie ukrywać przed dzieckiem
      tematu śmierci, spokojnie wytłumaczyć, dzieci tak fajnie wszystko przyjmują, tak
      naturalnie. W dzisiejszych czasach coraz bardziej odrzucamy ten temat, również
      wśród dorosłych, potem ciężko sobie poradzić gdy dochodzi do śmierci najbliższej
      osoby.
      Na pogrzeb nie wzięłabym dziecka w wieku na przykład 3 lat, bo: w kościele
      zadawałoby milion pytań zaczynających się od "a co to... a dlaczego..." a w
      takiej sytuacji byłoby mi pewnie zbyt trudno na to odpowiadać.
    • croyance Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:04
      Teraz to wszystko jest 'trauma'. Ktos na kogos krzyknie i od
      razu 'trauma'.
      • echtom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:21
        Teraz to wszystko jest "dys", ADHD itp. A biznes psychoterapeutyczny i
        farmaceutyczny kwitnie.
        • andaba Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:27
          Oczywiście, że powinny być. Zwłaszcza na pogrzebie rodzica. I tak samo babci, cioci czy sąsiadki.
          Trauma? Jaka trauma? W moim dzieciństwie większość ludzi umierała w domu, a nawet jeżeli nie, to przywozili ich do domu i oczekiwali na pogrzeb w domu. Dzieci przychodziły do babci, żegnały się, oglądały zmarłą, brały udział w czuwaniu przy zwłokach. Nie przypominam sobie, żeby ktoś z tego powodu miał traumę.
        • madameblanka Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:31
          he he, dokładnie - wizyta 150 zeta, oj koszą kase koszą. Trauma na całe życie,
          buuuhahaha właśnie na takich psychologowie czekaja z otwartymi rękami.
    • golfstrom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:34
      Myślę, że kompletnym nieporozumieniem jest przekonanie, że śmierć
      rodzica może po dziecku spłynąć jak woda po kaczce. Więc
      przekonanie, że się dziecko wyłącza z życia rodiznnego, żeby je
      ochronić, to jest wg mniepomyłka. I śmierć rodzica to jest trauma,
      tyle że nie musi być traumą na całe życie.

      Kiedykolwiek słyszę historię ludzi dorosłych, którzy zostali przez
      rodzinę odsunięci od smierci, gdy umarło jedno z rodizców, albo
      któreś z rodzeństwa, to zawsze powatarza się ten sam wątek: brak
      możliwości pożegnania się, poczucie, że ta zmarły nagle zniknął i
      zostawił (odrzucił) to dziecko. Więc moim zdaniem, należy dac
      dziecku szanse na pożegnanie, na zamknięcie tego związku.

      Oczywiście nie mówię z doświadczenia, bo całe szczęście taka
      sytuacja była mi oszczędzona. Ale - jak zwykle - uważam,że każdą
      sytuacje można obrócić na pożytek,jaki na szkodę. Zależy, czy osoby
      z otoczenia są dobre we wspieraniu psychicznym, czy w utrwalaniu
      traumy.
      • echtom Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 14:56
        > Zależy, czy osoby z otoczenia są dobre we wspieraniu psychicznym, czy w
        utrwalaniu traumy.

        Czasami zgadzam się z psychologami - np. w tym, że żałobę trzeba przeżyć do
        końca, bez zachowywania pozorów, że wszystko jest ok. Pamiętam taki poruszający
        fragment ze wspomnień ludzi, którzy przeżyli śmierć bliskiej osoby: "Mama
        wróciła z pogrzebu naszego brata blada i milcząca i tak już zostało. To znaczy
        zajmowała się nami, robiła wszystko tak, jak trzeba, ale nie wkładała w to
        serca." Samo odczucie bólu po stracie pozostaje na całe życie, ale człowiek z
        czasem zaczyna mimo tego normalnie funkcjonować.
    • kura17 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 15:12
      ja bylam na pogrzebie mojego taty, mialam wtedy 6 lat, moja siostra 2 lata.
      nie pogrzeb byl trauma, a smierc.
      szczerze mowiac, nie wyobrazam sobie nie byc na pogrzebie rodzica.
      • semijo Echtom 05.04.09, 15:30
        Dawno nikogo tak negatywnie nie odebrałam na tym forum. Stopień
        empatii masz chyba na poziomie dżdżownicy. Najpierw czepiasz się
        ludzi którzy ośmielili się walczyć o odszkodowanie za podmienione
        dzieci. Wlepiasz gdzies pomiędzy wierszami o prawnikach cwaniakach,
        którzy wywalczyli dla swych klientów godną sumę a teraz dowiaduję
        się że "Instytucja psychologa to przekleństwo naszych czasów". Może
        pochwal się co ty tak twórczego robisz w swoim życiu, oprócz
        oczywiście wypisywania pierdół na forum
        • echtom Re: Echtom 05.04.09, 15:56
          Forum nie jest do chwalenia i promowania się, tylko do swobodnej dyskusji na
          różne tematy. A co do Twojego negatywnego odbioru - cóż, z racji politycznej
          niepoprawności mam po prostu o jednego wroga na forum więcej.
          • semijo Re: Echtom 05.04.09, 16:13
            Nie jesteś moim wrogiem, generalnie forum aż tak mnie nie ekscytuje.
            I wyobraź sobie ze jest wiele ludzi, którym akurat psycholog pomógł
            i jest wiele ludzi których już nie ma bo przez takich jak ty co
            wyśmiewają tą instytucje, ludzie wstydzą sie zasięgnąc pomocy.
            Możesz sobie podnosic samoocenę nazywając siebie :nieopoprawna
            politycznie", ale dla mnie jesteś prostą pozbawioną empatii osobą.
            • echtom Re: Echtom 05.04.09, 17:44
              Nikomu nie bronię chodzić do psychologa - niektórym rzeczywiście pomaga. Anyway,
              ta instytucja świadczy o słabości więzi międzyludzkich - zamiast wysłuchać i
              wesprzeć człowieka, który ma problem, najprościej wysłać go do psychologa i mieć
              z głowy. A ci, których już nie ma, nie chodzili wcześniej do psychologa, tylko
              do psychiatry - i też im nie pomógł, aczkolwiek w wielu przypadkach pomaga.
              Finansowy aspekt tego terapeutycznego trendu też nie jest bez znaczenia - czy
              znasz psychologa, który powie: "Niech się pani wypłacze w rękaw przyjaciółce, a
              zamiast wydawać pieniądze na terapię, pojedzie na tydzień nad morze." Pomoc
              psychologiczna powinna być doraźna i krótkotrwała - sorry, jeżeli ktoś LATAMI
              poddaje się terapii bez żadnych efektów, coś mi tu śmierdzi.
              • peresia Re: Echtom 05.04.09, 18:07
                Jeżeli ktoś myśli, że psycholog wystawi nam gotową receptę na
                szczęście jest w wielkim błędzie. Jeśli myśli, że za pomocą
                psychoterapii wszystko wokół niego się zmieni też jest w błędzie.
                Psycholog i psychoterapia (mam ją za sobą po śmierci dziecka)
                pozwala na uswiadomieniu sobie tego, że tak naprawdę wszystko zależy
                od nas samych. Nie każdy potrafi sobie to uświadomić, dlatego biega
                od gabinetu do gabinetu mysląc, że psycholog sam upora się z jego
                emocjami. Terapia jest ciężką pracą nad sobą, nie każdy ją
                wytrzymuje, wiele osób rezygnuje.

                Po śmierci Męża skorzystałam z pomocy psychiatry, dostałam leki
                dzięki którym byłam spokojna, mogłam normalnie funkcjonować przy
                dziecku. Leki bez problemu odstawiłam na trzy miesiące przed końcem
                żałoby, bo stwierdziłam, że już ich nie potrzebuję. Zarówno terapię
                po smierci Dziecka, jak i opiekę psychologiczno-psychiatryczną po
                śmierci Męża miałam w ramach NFZ, nie zapłaciłam ani grosza.
                I najważniejsze, że pomogło, wiele zrozumiałam i teraz lepiej radzę
                sobie ze swoimi emocjami.
    • kali_pso Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 15:27

      To zależy.
      Inaczej podeszłabym do sytuacji, która opisujesz a inaczej do nagłej
      smierci rodzica- tutaj synowie towarzyszyli matce w jej chorobie,
      wiedzieli o niej i o jej zbliżającej się śmierci, pogrzeb to
      ostateczne pożegnanie, chociaż cały jej proces chorobowy to taki
      ciąg pożegnań, ale w tym wypadku mieli oni czas na romowy z nią,
      podjecia próby pogodzenia się z nieuniknionym.
      W przypadku tragicznej śmierci ojca/matki np. w wypadku, nie wiem co
      bym doradzała rodzinie- czasem dorośli nie są w stanie sobie z tym
      poradzić, a co dopiero dziecko. Jednak wielokrotnie słyszałam, że
      ludzie żałują, że nie mogli/nie byli w stanie być na pogrzebie
      bliskiej osoby, tak jakby ta nieobecnośc na pogrzebie nie pozwalała
      z jednej strony zatrzasnąć jednych drzwi i otworzyć bramy do nowego
      przecież życia.
      • gacusia1 Tak,to prawda 05.04.09, 17:25
        Potrzebna jest ta ostatnia wspolna chwila,pozegnanie. Nie pozostaje
        juz zadnej zludnej nadziei.
    • lolinka2 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 15:41
      Mój ojciec umarł, gdy miałam 5 lat. Był kawałem sukinsyna,
      alkoholikiem, kobieciarzem itp., niezależnie od powyższych względów
      byłam z nim mocno związana. Po jego samobójczej śmierci, matka
      błyskawicznie skonsultowała się z psychologiem i za radą tej pani,
      nie powiedziała mi o jego śmierci przez kolejny przeszło rok plus
      naturalną koleją rzeczy nie byłam na pogrzebie. Ponieważ przez rok
      poprzedzający śmierć, ojciec pracował 400 km od domu, łatwo było
      sprawę ukryć i zatuszować. Nie mam do matki żalu, wiem w jakim byłam
      stanie (dziecko lat 5, po niemal śmiertelnym wypadku i pół roku
      później infekcji bakteryjnej - też "na krawędzi"). Do tego zawsze
      miałam "na bakier" z odpornością emocjonalną i psychiczną. Rozumiem
      motywy, jakie nią kierowały, ale wiem, jaka schizofreniczna
      rzeczywistość powstała na skutek tej decyzji. Totalny "rozjazd"
      między tym, co czułam przez skórę i z obserwacji otoczenia, a
      komunikatami kierowanymi do mnie wprost...

      Moje dzieci w każdej sytuacji, nieważne jak poważnej, znają prawdę.
      To jest podstawa. Myślę, że w przypadku śmierci rodzica, najbliższej
      z bliskich osób, jest to szczególnie istotne, aby ta żałoba
      wystartowała na etapie "Mama/Tata nie żyje, zakopujemy ciało. To się
      zdarzyło naprawdę, mogę to widzieć". Pomaga to przeżyć etap pierwszy
      żałoby - zaprzeczanie. Oswaja z sytuacją, choć może dla postronnych
      wyglądać brutalnie. Ostatnio w "Małej Czarnej" bardzo mądrze mówiła o
      tym p. Falandyszowa, o tym w jaki sposób przygotowywała dzieciaki na
      rozstanie z ojcem, jak poniekąd narzuciła im udział w pożegnaniu z
      nim w szpitalu a potem podczas pogrzebu - chciała im właśnie ten etap
      żałoby ułatwić. Konfrontację z rzeczywistością - bez możliwości
      ucieczki w kłamstwo, zaprzeczanie, odrzucenie faktu....
      Myślę, że tak powinno być. A potem dużo dużo czasu, spokoju,
      rozmów.... i wspólnych łez. Wspomnień - tych opłakanych i "na
      wesoło", codzienności, to słowo "wspólny" chyba jest kluczem... I
      spokój dorosłego. Żal - tak, smutek - tak, ale spokój - panuję nad
      sytuacją. Mnie tego zabrakło. To stworzyło tę "schizofreniczną
      sytuację" o której pisałam. Nad sytuacją nie panował nikt. Musiałam
      zapanować ja, 5-letnie dziecko. To było złe. To zmieniłabym, gdybym
      mogła. I jednak wzięłabym to dziecko na pogrzeb.
    • wieczna-gosia Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 15:50
      zalezy od:
      pogrzebu
      dziecka
      kim jest zmarly

      jesli spodziewalabym sie ze na pogrzebie strace nad soba panowanie, moge wpasc w
      rozpacz, krzyczec itd- nie zabralabym dziecka, ewentualnie zabra;abym
      powierzajac jednoczesnie opieke nad nim komus innemu. Jesli pogrzeb wpraw mnie
      po prostu w przygnebienie, a dziecko nie ma tendencji do silnego odreagowywania
      emocji- czemu nie?

      Moje dzieci- oprocz najmlodszego, czyli w wieku 7- 17 lat byly na pogrzebie
      ukochanego brata babci. Stare jak to stare zachowaly sie jak powinni sie
      zachowac dorosli ludzi natomiast male dotaly najpierw info ze brat babci
      ukochany ze babcia pewnie bedzie w rozpaczy i placzu i proste instrukcje-
      przytulac, calowac. glaskac, podawac chusteczki. Mnie nie bylo smile natomiast
      podobno male zachowaly sie wzorowo- byly przy babci jak maly murek aniolkow,
      przy okazji mala wnusia brata babci, ktora byla przy jego smierci tez sie do
      nich przytulila i dla niej to bylo duzo ze dzieciaki w jej wieku tak sie nia
      zajmowaly. Poza tym to piekna lekcja milosci. Poza tym babcia cierpiala dosc
      dlugo- i naprawde dla dzieci bylo duzo latwiej zrozumiec babci stan i jej
      przygnebienie dzieki temu ze widzialy jak ona cierpiala.

      Mlodego nie wyslalam dlatego ze on zbyt zywiolowy a mnie tam akurat nie moglo byc.
      • croyance Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 17:16
        Masz racje, Gosia. Jesli dorosly jest w stanie zapewnic dziecku
        parasol na czas pogrzebu, to mysle, ze nie ma przeciwskazan.
    • croyance Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 17:09
      Kiedy mialam 4 lata, zmarla moja ukochana prababcia. Rodzice, w
      trosce o moje dobre samopoczucie, powiedzieli mi, ze 'pojechala do
      Warszawy'. A ja wiedzialam, ze ona nie zyje, i do tej pory mam im za
      zle (nie to, ze im wypominam smile, ze potraktowali mnie jak niedocofa
      i nie dali szansy na zalobe po bliskiej, kochanej osobie. Na pierwszy
      pogrzeb poszlam, kiedy mialam 21 lat i wtedy sie dopiero zszokowalam,
      nie wiedzialam, jak sie zachowac etc. Nie jest dobrze, jak sie dzieci
      nie uczy, ze w zyciu sa i wesela, i pogrzeby.
    • gacusia1 Co to znaczy "male dziecko"? 05.04.09, 17:22
      Moim zdaniem dziecko 3 letnie powinno juz byc uswiadomione na
      okolicznosc smierci. Jesli 3 latek jest uswiadomiony na swoja miare
      to powinien uczestniczyc w pogrzebie rodzica. Mlodsze dzieci nie
      powinny,bo sa zwyczajnie nieswiadome sytuacji i byloby to bez sensu.
      Dziecko w wieku 3-4 lat powinno miec swiadomosc tego,ze czlowiek
      rodzi sie i umiera,ze rosliny,zwierzeta tez umieraja,ze to kolej
      rzeczy. Jesli w rodzinie nie ma tematow tabu,dziecko latwiej
      przyswaja rzeczywistosc.
      • verdana Re: Co to znaczy "male dziecko"? 05.04.09, 17:37
        Moim zdaniem nie istnieje tu jedna prawidlowa odpowiedź. Trzeba znać
        dziecko, okolicznosci, umieć przewidzieć zachowanie się rodziny. O
        ile ogólnie jestem za , to moge sobie wyobrazic, ze gdy najblizsi
        dziecka wiedza, ze na cmetarzu beda się działy scent dantejskie -
        nieopanowana rozpacz, histria itd, to zdecydowanie lepiej, aby
        dziecko nie widziało rodziców w takim stanie. Może zwatpić, czy
        cokolwiek mu w zyciu pozostało.
        Szczególnie mam watpliwosci, jesli pogrzeb to pogrzeb rodzenstwa -
        zachowanie rodziców nad grobem może czasem utwierdzić dziecko w
        przekonaniu, ze ono, pozostale , już się nie iczy, ze rodzice
        stracili wszystko.
    • fajka7 Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 18:42
      "czy powinno im się
      oszczędzić tego stresu i być może traumy na całe życie?
      ja uważam, że małe dzieci nie powinny być obecne podczas takiej
      uroczystości, szczególnie rodzica. ich psychika jest jeszcze nie
      ukształtowana i krucha, i takie przeżycie może skrzywdzić je na całe
      życie. dzieci nie są w stanie pojąć całej sytuacji, zrozumieć co tak
      naprawdę się dzieje i jakoś tego "przeżyć". "

      Wszystko zostalo juz powiedziane, ale dorzuce swoje 3 grosze.
      Uwazam, ze w ten sposob niczego sie dzieciom nie oszczedza, bo
      smierc rodzica jest faktem i nic jej nie umniejszy ani nie
      zalagodzi. Do tego uwazam, ze w kazdej sytuacji, a w takiej
      szczegolnie dziecko powinno miec calkowita jasnosc co sie dzieje i
      jaka jest kolej rzeczy. Uzywasz slowa uroczystosc - no wiec wlasnie,
      uroczystosc pozegnania, ze swej natury smutna, a Ty chesz ja dziecku
      odebrac. Czym zawinilo?
      No i stwierdzenie, ze pogrzeb moze sie okazac traumatycznym
      przezyciem uwazam za naduzycie. O ile zrozpaczeni czlonkowie rodziny
      nie rzucaja sie do grobu za trumna tudziez inne dramatyczne sceny
      nie maja miejsca nie ma powodu, zeby dziecko mialo nie zobaczyc, ze
      inni cierpia.
      Tak wlasciwie to odczytuje Twoje intencje w ten sposob, ze nie brac
      dziecka, bo tam jest smutno. Ja sie w ogole nie zgadzam z taka
      koncepcja traktowania malego czlowieka - fundowania mu dziecinstwa
      jako jednego wielkiego oszustwa - czesto praktykowane.
    • karra-mia Re: obecność dzieci na pogrzebie rodzica 05.04.09, 20:21
      Miałam niecałe 6 lat, jak byłam na pogrzebie mojego taty. Traume to
      u mnie spowodowała sama jego śmierć, w święta Bożego Narodzenia, a
      sam pogrzeb pamietam jak przez mgłę.
      Ale gdyby moja mama mnie nie wzięła wtedy ze sobą, to dziś bym jej
      tego nie wybaczyła. Pogrzeb to ostatnie pożegnanie, ostatnia droga
      ze zmarłym i nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie uczestniczyć w tej
      drodze z moim tatą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka