Dodaj do ulubionych

kwiatek od męża

    • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 08:54
      nigdy o tym nie pomyslałam.. urodzenie zdrowego dziecka.. i uczestnictwo w nim
      meza..było najcudowniejsze...
      Moja kolezanka dostała futro z norek.. a teraz tatuś jest tylko od zabaw i
      przyjemnosci..sad
      Moj facet karmi przewija zajmuje sie chodzi na spacery.. niemusze wczesniej
      przygotowywac ubranek- wie w co ma ubrac wie jak podac jedzonko.. wie jak sie
      pobawić.. i osobiscie dla mnie to najwiekszy prezent.. bo wychowujemy Synka
      razem.. ja nie padam na "pysk" / mąż nie uwaza ze przy dziecku powinna robić
      kobieta..
      I to najwiekszy prezent dla mnie....

      Ale ja rowniez- jak to napisała jedna z forumek... jestem zupełnie
      bezinteresowna... a najwiekszym prezentem.. było nasze dziecko

      https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
      [/url]
      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:10
        > Moj facet karmi przewija zajmuje sie chodzi na spacery.. niemusze
        wczesniej
        > przygotowywac ubranek- wie w co ma ubrac wie jak podac jedzonko..
        wie jak sie
        > pobawić.. i osobiscie dla mnie to najwiekszy prezent.. bo
        wychowujemy Synka
        > razem.. ja nie padam na "pysk" / mąż nie uwaza ze przy dziecku
        powinna robić
        > kobieta..
        > I to najwiekszy prezent dla mnie....
        >
        Aha.I to wyklucza kwiaty po porodzie rozumiem? Na zasadzie- nie
        mozna miec wszystkiego?
        Ja tam wyznaje zasade, ze i norki po porodzie i cudowny tatus
        pozniej- to naprawde daje sie pogodzicwink.
        • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:24
          nic sie nie wyklucza..ale nie uwazam abym za porod musiała dostawać prezenty.. i
          nigdy nie byłam materialistką..
          Raczej interesuje mnie jaki człowiek jest a nie co daje.. bo dawać mozna duzo..
          ale co z tego ?
          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 11:13
            A od kiedy to kwestia ofiarowania/przyjecia kwiatow jest zwiazany z
            materializmem? Prezentow na urodziny tez rozumiem nie oczekujesz i
            nie praktykujecie takich zwyczajow?

            > Raczej interesuje mnie jaki człowiek jest

            No i wlasnie- to jak czlowiek postepuje w takich doniosłych chwilach
            swiadczy o czlowieku.Czy wie co wypada, jakie ma maniery.
            • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 11:27
              lola211 napisała:

              > No i wlasnie- to jak czlowiek postepuje w takich doniosłych
              chwilach
              > swiadczy o czlowieku.Czy wie co wypada, jakie ma maniery.
              >

              A to w jakimś podręczniku savoir vivre jest napisane, że WYPADA dać
              kwiaty/prezent za urodzenie dziecka??? Skoro dla ciebie ważniejsze
              jest, że do szpitala przyleci z jakąś błyskotką (w końcu wszyscy
              będą mogli to zobaczyć), a na codzień na przykład prezentuje
              burackie maniery to ok.
              Jeśli chodzi o prezenty urodzinowe, to widzisz nie trafiłaś - nie
              kupujemy sobie prozentów. Idziemy wtedy na jakąś dobrą kolację. Ale
              nigdy nie jest to na zasadzie, że ja czekam i się zastanawiam gdzie
              tym razem zaprosi mnie mąż tylko razem coś wybieramy na co mamy
              ochotę...
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:31
                Skoro dla ciebie ważniejsze
                > jest, że do szpitala przyleci z jakąś błyskotką (w końcu wszyscy
                > będą mogli to zobaczyć), a na codzień na przykład prezentuje
                > burackie maniery to ok.

                JA rozumiem, ze za wszelka cene chcesz udowadniac swoje racje, ale
                troche przystopuj, bo glupoty zaczynasz wypisywac.

                Skoro dla ciebie ważniejsze
                > jest, że do szpitala przyleci z jakąś błyskotką

                Po pierwsze- nie jest WAZNIEJSZE, tylko WAZNE.
                Po drugie- nie do szpitala, bo takie sprawy zalatwialismy w domu, na
                osobnosci.
                Gdy wrocilismy z dzieckiem do domu czekaly na mnie kwiaty.
                Ba,za chwile przyszli zaprzyjaznieni sasiedzi, by powitac nowego
                lokatora- rowniez z bukietem.

                nie
                > kupujemy sobie prozentów.

                No i tyle w temacie- wy nie kupujecie sobie prezentow i próbujesz
                innych przekonac, ze to niepotrzebne.A otrzymywanie prezentow moze
                dac wiele radosci i jest to calkowicie naturalne.

                Ja ide i na kolacje i otrzymuje/daje prezent.
                • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:36
                  Sorki lola,ale nie mogę się powstrzymać
                  > Ba,za chwile przyszli zaprzyjaznieni sasiedzi, by powitac nowego
                  > lokatora- rowniez z bukietem.
                  To ci sami,do których w awaryjnej sytuacji nie mogłaś zwrócić się o pomoc?wink
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:10
                    Tak ci sami- ktorzy po prostu PRACUJAC nie sa na kazde moje
                    zawolanie. Z reguły dostepni WIECZORAMI.
            • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:01
              Cytat No i wlasnie- to jak czlowiek postepuje w takich doniosłych chwilach
              > swiadczy o czlowieku.Czy wie co wypada, jakie ma maniery.

              absolutnie sie z Toba nie zgadzam.. o niczym to nie swiadczy- powiedzmy nie
              zawsze o czyms swiadczy"
              Moj były: zawsze kwiatki na rocznice ( rocznica obchodzona co miesiąc!!)..
              kartki na walentynki itp... z boku ok.. wobec mnie nie czuły..bardzo - za
              bardzo praktyczny..i oszczedzający bardzo na mnie.. ale kwiatek i prezencik byc
              musiał.. oszczednosci były wprowadzana na codzien.. wymowki typu : moglaś kupić
              to taniej!! moglas to moglas tamto..
              Oczywiscie wiedział jak dobrze wypaść przed ludzmi na pokaz.

              Mąż mojej kolezanki: kwiatki - rocznice kolacje przy swiecach drogie lub
              symboliczne podarunki - wlasnie np za trud porodu... co póxniej???
              Ona siniaki na przedramionach- podkrazone oczy..obdukcja.. oczywiscie zawsze
              przepraszał z pieknym bukietem czerwonych róż.. ico z tego???
              Oczywiscie mozesz powiedziec to margines...ale to oznacza ze Twoja teza :"No
              i wlasnie- to jak czlowiek postepuje w takich doniosłych chwilach
              > swiadczy o czlowieku.Czy wie co wypada, jakie ma maniery.

              wydaje sie błedna..

              Niektorzy nie muszą dawać prezentów w doniosłych chwilach..aby byc dobrymi ludzmi...
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:46
                o niczym to nie swiadczy- powiedzmy nie
                > zawsze o czyms swiadczy"

                ALEZ wlasnie swiadczy- ze wie, iz okazje milo jest swietowac.A jak
                widac nie kazdemu ta wiedza jest dana.

                A nie ze ogolnie jest fantastyczny- tego na mysli nie mialam.
                • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:17
                  no wiesz dla mnie to patologia ze o kwiatku pamięta ale tez nie zapomina o biciu..
                  i sor ale jak tu swietowac okazje i po co? jesli nic za tym nie idzie..
                  To tylko modliłabym sie aby o nich zapominał..
                  Wybacz..ale to co piszesz jest dla mnie bez sensu..
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:04
                    Nie rozumiem czego nie rozumiesz.
                    Napisalam jasno i wyraznie- fakt, ze ktos pamieta o okazjach o nim
                    SWIADCZY.Na korzysc.Nie swiadczy o tym, ze ta osoba jest w ogole w
                    porzadku, bo na to sklada sie mnostwo innych parametrow- rozpatruje
                    TYLKO I WYLACZNIE te kwestie.Moze skupmy sie na normalnosci , a nie
                    patologiach?
                    • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:29
                      patologia była przykladem na to ze dawanie prezentow we wzniosłych chwilach nic
                      nie mowi o człowieku.. bo nie wiemy jakie ma intencje i czy uczczenie tych
                      chwil nie swiadczy o chwilowych przypływach uczucia.
                      Ja nie oceniam ludzi po tym czy dają prezenty w chwilach wzniosłych... i nie
                      ma to nic wspolnego z tym czy dany człowiek ma dobre maniery i czy wie co wypada.
                      Sorry nie obraź sie, ale to bezsensu.
                      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:47
                        > Sorry nie obraź sie, ale to bezsensu

                        Bez sensu dla Ciebie, bo nie zadalas sobie odrobiny trudu
                        zrozumienia tego, co napisalam.

                        Otoz KAZDE zachowanie o czyms swiadczy.Kazde.

                        > Ja nie oceniam ludzi po tym czy dają prezenty w chwilach
                        wzniosłych... i nie
                        > ma to nic wspolnego z tym czy dany człowiek ma dobre maniery i czy
                        wie co wyp
                        > ada.

                        Jesli ktos wie kiedy i co wreczyc, to znaczy ze nieobce sa mu zasady
                        kultury.A czy w ogole jest kulturalnym czlowekiem to zupelnie co
                        innego.
                        Jesli zas ktos w oczywistych sytuacjach nie wie, ze trzeba wreczyc
                        ten przyslowiowy kwiatek to znaczy ze po prostu zasady dobrego
                        wychowania w tej dziedzinie sa mu obce.
                        • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:56
                          jak juz uwazam ze to dla mnie bezsensu - to uwazasz ze nie zadałam sobie trudu
                          zrozumienia tego.. nie da się z toba polemizowac.. bo tylko ty myslisz i ty
                          rozumiesz inni nie..

                          To ze ktos daje prezent w jakies tam chwili .nie ma nic wspolnego z dobrymi
                          manierami moim zdaniem.. bo licza sie intencje.. i czasem lepszy całus i dobre
                          słowo niz wielki bukiet i bizuteria.
                          NIc a nic.


                          https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
                          [/url]
                          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 19:20
                            > To ze ktos daje prezent w jakies tam chwili .nie ma nic wspolnego
                            z dobrymi
                            > manierami moim zdaniem.

                            Czyli dajmy na to, jesli mam imieniny, wpada do mnie moj brat i
                            nawet kwiatka mi nie przyniesie, to mam uznac, ze jest z pewnoscia
                            dobrze wychowany tylko nie ma w zwyczaju kwiatow kupowac?
                            Dobre sobie.
                            • insomnia0 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 19:00
                              sad załamka...
        • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 11:53
          Wybacz Lola, ale to dla mnie naprawde dosc prymitywny i zenujacy
          zwyczaj.
          • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:03
            To nie zwyczaj, tylko miły gest.
            • asiaiwona_1 do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 12:10
              dać prezent za trud ciąży i porodu. Czy w przypadku urodzenia martwego
              dziecka też byście oczekiwały prezentu? Bo idąc waszym tokiem
              rozumowania to trudziłyście się "na marne"...
              • kra123snal Re: do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 12:16
                Może Ty po prostu nie masz jakiegoś ogólnego wyczucia chwili, co?
                Myślisz, że obydwoje wtedy cieszą się z takich narodzin?
                • asiaiwona_1 Re: do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 12:22
                  kra123snal napisała:

                  >
                  > Myślisz, że obydwoje wtedy cieszą się z takich narodzin?

                  Kiedy właśnie w postach zagorzałych zwolenniczek "prezentów za trud
                  porodu" nie ma słowa o cieszeniu się chwilą narodzin tylko to co mąż
                  mi kupił.
                  • kra123snal Re: do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 12:26
                    > Kiedy właśnie w postach zagorzałych zwolenniczek "prezentów za
                    trud
                    > porodu" nie ma słowa o cieszeniu się chwilą narodzin tylko to co
                    mąż
                    > mi kupił.

                    Mąż kupuje z jakiegoś powodu akurat po narodzeniu dziecka. Gdyby
                    miał dawać bez okazji, to nie dyskutowałabyś o braku prezentu w
                    kontekście powiększenia rodziny. Nie wiem, czego nie rozumiesz...
                  • przeciwcialo Re: do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 14:58
                    Tym bardziej ze padały opisy jak to sporo przed porodem ów prezent
                    sobie wybierały.
                    • lola211 Re: do tych co uważają że to obowiązek... 24.04.09, 19:23
                      Czasami tak trzeba.Moja mama miala takiego meza, ktory co nie kupil,
                      to bylo do bani.Bezguscie z niego bylo straszne.Placil za cos, od
                      czego ja zeby bolały.Musiala zatem jak krowie na rowie palcem
                      pokazac, co sie jej podoba, zeby nie kupowal prezentow ladujacych na
                      dnie szuflady.
            • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:17
              ok miły gest... jesli kobieta faktycznie zostanie nieoczekiwanie obdarowana..
              i to rozumiem.
              jesli ktos z góry wybiera prezent i zaznacza ze musi dostac.. to juz chyba nie
              jest to miły gest meza.. co wymuszona koniecznosc.. tylko po co?
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:59
              To JEST zwyczaj, obecny w pewnych srodowiskach - byla tu cala
              dyskusja na ten temat, bo ja nigdy sie z tym obyczajem nie
              spotkalam, i dziewczyny mi tlumaczyly, ze to np. dosc powszechne na
              Slasku etc.

              Dla mnie IMHO to zaden mily gest, tylko jakis archaizm, w dodatku
              dosc upokarzajacy dla kobiet i przedstawiajacy jej ROLE w sposob,
              ktory - mam nadzieje - odejdzie do lamusa. Kojarzy mi sie z brakiem
              traktowania kobiety powaznie, a protekcjonalnym glaskaniem jej po
              glowce i zabieraniu jej w pewien sposob rownego uczestnictwa w akcie
              porodu. To cos jak placenie za seks, kiedy nie traktuje sie kobiety
              jako pelnoprawnej uczestniczki aktu, tylko w pewien sposob sie
              ja 'uzywa', a potem sie mowi 'oj, malineczko Ty moja, masz tu drobne
              pieniazki na waciki, szmineczki i te kandyzowane owoce, ktore tak
              lubisz'. Mnie osobiscie to odstrecza i nie chcialabym byc traktowana
              przez meza jak zona pana dziedzica, ktora spiela sie, urodzila 'mu'
              potomka. To nie jest IMHO rowne traktowanie, tylko jakis w moim
              odczuciu nieznosny protekcjonalizm i fundamentalny brak rownosci
              malzonkow.
              • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:04
                Tu macie skecz:

                www.youtube.com/watch?v=SjxY9rZwNGU
                wlasnie z takim traktowaniem kobiet kojarzy mi sie kupowanie jej
                prezentow w 'zamian za trudy porodu', zamiast traktowac ja jako
                rownoprana partnerke.
                • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:16
                  > prezentow w 'zamian za trudy porodu', zamiast traktowac ja jako
                  > rownoprana partnerke.

                  To potraktuj to jako zadośćuczynienie tej ogromnej różnicy, która w
                  sposób niezawiniony, ale rzeczywisty w momencie podjęcia decyzji o
                  dziecku, rodzi się między partnerami. Jako poczucie winy faceta, że
                  on nie mógł, a dla Ciebie przyjemnością to wszystko nie było (jeżeli
                  jesteś masochistką, to wykasuj to sobie)... Taka rekompensata,
                  skoro nie rozumiesz co znaczy kogoś docenić...
                  • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:25
                    A dlaczego facet ma 'zadoscuczyniac' za cos, co nie jest jego wina?
                    I za to, ze to ja chcialam - my chcielismy - miec NASZE dzieci? Ja
                    zreszta, wbrew wiekszosci kobiet, widze tez trdy i stresy faceta, a
                    na biologie nie mamy wplywu i koniec.

                    Czemu, na Boga, facet ma miec poczucie winy, za cos, na co nie ma
                    wplywu? Roznica jest i bedzie, no i trudno trzeba to zaakceptowac, a
                    nie domagac sie diamentow.

                    Bez sensu dla mnie.
                    • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:32
                      > A dlaczego facet ma 'zadoscuczyniac' za cos, co nie jest jego
                      wina?
                      > I za to, ze to ja chcialam - my chcielismy - miec NASZE dzieci? Ja
                      > zreszta, wbrew wiekszosci kobiet, widze tez trdy i stresy faceta,
                      a
                      > na biologie nie mamy wplywu i koniec.

                      Wbrew temu co Ci się wydaje, to większość kobiet widzi trudy i
                      stresy faceta, stąd w tym wątku "wystarczyło mi, że pomagał, że był,
                      że w nocy wstawał, że pieluchę zmieniał", jednocześnie odbywa się to
                      tym samym tropem co u Ciebie, czyli umniejszaniem własnej roli.
                      Chcąc, nie chcąc jesteś w tym błędnym kole, który nie pozwala
                      kobietom rozwinąć skrzydeł, wbrew deklaracjom o równouprawnieniu.
                      • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 00:09
                        W moim malzenstwie rownouprawnienie wyglada tak, ze jesli urodze
                        dziecko, maz pojdzie na tacierzynski urlop, a ja do pracy: to mi
                        wystarczy za jakies tam kwiatki.
                        • lola211 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 11:19
                          To ja wybieram kwiatki.
                          Jakbym nie mogla pierwszego roku spedzic z nowonarodzonym dzieckiem,
                          tylko musialabym pracowac, to bym byla mocno nieszczesliwa.
                          • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 14:46
                            I tu sie roznimy, bo ja oszalalbym siedzac w domu z niemowlakiem. Co
                            innego, jakby zaczelo juz gadac, mozna by sie z nim porozumiec,
                            podyskutowac. Moj maz na szczescie ma instynkt macierzynski (w tym
                            sensie powtarzam schemat domu rodzinnego, gdzie zajmowal sie nami
                            tato) i jest fajnym ojcem (ma juz jednego syna z poprzedniego
                            zwiazku), wiec cos mi mowi, ze u nas bedzie lekko na odwrot. Ale to
                            oczywiscie zalezy od pracy, okolicznosci etc.
                            • lola211 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 15:22
                              > I tu sie roznimy, bo ja oszalalbym siedzac w domu z niemowlakiem.

                              Tego nie wiesz, dopiki niemowlaka nie bedziesz miec w
                              domu.Naprawde.Moze to banal, ale prawdziwy- optyka sie mocno zmienia.
                              • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 15:25
                                No nie wiem. Pracowalam z wieloma kobitkami, ktore w ten sposob
                                funkcjonowaly, i jakos nie widzialam, zeby bylo im zle smile
                  • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:37
                    owszem mozna docenić..ale czy finansowo?

                    taka mnie mysl natchneła wink
                    ze takie dawanie prezentu po trudach porodu... moze byc rozumiana jako praca:
                    wykonana- zapłacone.. i wtedy to juz nie jest takie romantyczne wink
                    taka dygresja... nie zlinczujcie mniewink
                    • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:25
                      Czyli kazdy prezent z jakiejkolwiek okazji nalezaloby tak traktowac.
                      • insomnia0 Re: kwiatek od męża 26.04.09, 20:17
                        oczywiscie ze nie kazdy..a czy tylko dostajesz prezenty jak cos zrobisz? bo o
                        to tu chodziłoby.. na prezent urodzinowy powiedzmy czy na dzien kobiet nie
                        zapracowałaś - a dostałaś//
                        mowa tu przeciez tak jak w argumentacji"trudy porodu" czyli za prace wykonaną..wink
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:08
                To wszystko zalezy od podejscia do tematu- ja zadnego prezentu czy
                kwiatow nie odbieram jako protekcjonalnego gestu, bo po prostu wiem,
                ze inne sa intencje obdarowujacego.
              • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:15
                Dorobiłaś sobie ideologię do niewinnego miłego gestu, który nawet
                stał się zwyczajowym smile To nie jest za dziedzica, bo i po urodzeniu
                dziedziczki dostaje się prezent. Widocznie niektórzy bardziej
                doceniają rolę kobiety, zamiast jej umniejszania w imię źle pojętego
                równego traktowania.
                Masz złe podejście do tego, jak niektórzy do Dnia Kobiet... Albo
                szukasz dziury w całym...
                • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:25
                  Dla mnie zwyczaj ten jest kompletnie obcy i nie postrzegam go jako
                  milego gestu, tylko jak cos bardzo dziwnego.

                  Obawiam sie, ze to roznica kulturowa i zadne przekonywanie jednej
                  strony przez druga tego nie zmienia.

                  Dla mnie takie prezenciki bylyby upokarzajace i bylyby wlasnie
                  umniejszeniem mojej roli: zreszta, przede wszystkim jestem
                  czlowiekiem, potem partnerem, a kobieta na koncu, i nie zycze sobie
                  byc gloryfikowana i poklepywana po glowce tylko z tego powodu, ze
                  akurat biologia zdecydowala tak, ze to ja mam organy plciowe
                  przystosowane do porodu. Ani to moja zasluga, ani meza wina i nie ma
                  co robic z tego wielkiego halo.
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:10
                    Coz, ja tam zamierzam robic wielkie halo z tego, co jest nie lada
                    wyczynem- ty oczywiscie mozesz podchodzic do sprawy trudu urodzenia
                    dziecka jak do najbanalniejszej czynnosci, twoje prawo.
                    • triss_merigold6 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:11
                      Panienka nie miała okazji rodzić więc faktycznie może jej się
                      wydawać, że to taka forma porannego joggingu czy odpowiednik
                      zrobienia stronki w necie.
                      • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:28
                        Pojecia nie masz, czy rodzilam, czy nie, ani czy nie bylam nigdy w
                        ciazy, wiec daj se na luz. To, ze nie mam dziecka, nic jeszcze nie
                        znaczy.
                    • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:27
                      To nie jest banalna rzecz, ale na te roznice nie mamy wplywu i juz.
                      Trzeba przyjac, ze tak jest, i koniec kropka, a nie prosic o
                      naszyjniki i brylanty.
                      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:20
                        > Trzeba przyjac, ze tak jest, i koniec kropka,

                        A niby dlaczego?
                        Jak moj facet dokona sporego wyczynu to ja mu bardzo chetnie
                        podziekuje i okaze to w sposob szczegolny.I tego samego oczekuje w
                        druga strone.
                  • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:25
                    > akurat biologia zdecydowala tak, ze to ja mam organy plciowe
                    > przystosowane do porodu. Ani to moja zasluga, ani meza wina i nie
                    ma
                    > co robic z tego wielkiego halo.

                    To że taka jest biologia nie umniejsza znaczenia faktów o właśnie
                    biologicznych zmianach w ciele kobiety. Nie umniejsza bólu i pewnego
                    poświęcenia...

                    > umniejszeniem mojej roli: zreszta, przede wszystkim jestem
                    > czlowiekiem, potem partnerem, a kobieta na koncu

                    Rozumiem, że dla Ciebie kobieta to nie człowiek... Dopóki nie
                    zaakceptujesz siebie jako kobiety, tak długo wbrew własnemu
                    przekonaniu, będziesz daleko od równego traktowania.
                    • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:28
                      kra123snal napisała:

                      . Nie umniejsza bólu i pewnego
                      > poświęcenia...
                      >
                      > No skoro ty ciążę i poród postrzegasz GŁÓWNIE jako poświęcenie z
                      twojej strony to wcale ci się nie dziwię, że orderu się domagasz
                      • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:26
                        > > No skoro ty ciążę i poród postrzegasz GŁÓWNIE jako poświęcenie z
                        > twojej strony to wcale ci się nie dziwię, że orderu się domagasz

                        Nie orderu a miłego gestu. Order przyjmę, jeżeli chcesz mi go dać big_grin
                        Jakoś nie dziękuję naturze, że to ja mogłam być w ciąży z racji
                        płci. Nie postrzegam tego jako poświęcenie, ale też nie umniejszam
                        znaczenia tego stanu dla kobiety...
                    • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:32
                      Dla mnie jest sie przede wszystkich czlowiekiem, soba, z potem
                      dopiero mezczyzna i kobieta. Kobieta to czlowiek, ale i facet tez
                      czlowiek i jedno nie jest tu lepsze ani wartosciowsze od drugiego.

                      Ja chce byc traktowana jako JA, a nie jako macica: bo moja tozsamosc
                      plciowa nie jest dla mnie podstawa mojej osobowosci, i nie na niej
                      opieram swoje poczucie tego, jakim jestem czlowiekiem.

                      I ja akceptuje to, ze jestem kobieta i bardzo sie z tego ciesze, ale
                      nie bede budowala sobie osobowosci naokolo biustu. Tak samo, jak nie
                      buduje sobie osobowosci wokol np. tego, ze jestem Polka, bo na to
                      tez wplywu nie mialam: nie jest to powod ani do wstydu, ani do dumy,
                      po prostu jest.
                      • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:20
                        Nie sądzę, aby jakaś kobieta zamiatała biustem naokoło i
                        wołała "jestem kobietą, mam macicę" i każda myśl i słowo obracały
                        się wokół cech płciowych. Czasami jednak zdarza się, ze te
                        uwarunkowania płciowe wychodzą na plan pierwszy i nie ma powodu im
                        umniejszać, jak i nie doceniać, szczególnie, że tylko facet
                        masochista chciałby tak na serio się zamienić. To że ból spowodowała
                        biologia, to że pewne rzeczy wynikają z biologii, nie powinno być
                        powodem umniejszania ich roli.
                        • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 23:40
                          No, umniejszac sie nie da, ale czy naprawde sprawe zalatwi
                          pierscionek?
                      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:23
                        A ja dla swojego faceta czesto chce byc tylko kobieta.Chce ,zeby
                        mnie adorowal.I nie przynosi mi to ujmy w zaden sposob, a Ty widze
                        jestes wrazliwa na tym punkcie.
                        • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 23:41
                          Bo ja jestem konkretna i najbardziej sobie cenie partnerskie
                          relacje. Fajnie czasem lezec i pachniec etc., ale na dluzsza mete
                          jakos mnie to nie bawi.
                          • lola211 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 11:25
                            >Fajnie czasem lezec i pachniec etc., ale

                            No i to jest wlasnie najlepszy moment na to "czasami"- nie mam na
                            mysli roli kobiecej polegajacej tylko i wylacznie na lezeniu na
                            szezlongu w oparach drogich perfum.Partnerstwo- zgoda.Ale bez
                            zacierania do granic absurdu tego, co nas rozni- meskiego i
                            kobiecego pierwiastka.
                            • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 14:49
                              No i dlatego np. tanczymy tango, gdzie mezczyzna prowadzi i ja mam
                              sie dostosowac. Jest to jedyna dziedzina, gdzie slucham big_grinDDDD A w
                              domu jest tak, ze maz gotuje obiad, a ja skladam szafe Ikei z
                              mlotkiem w rece.
                      • delfina77 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:52
                        Ja chce byc traktowana jako JA, a nie jako macica: bo moja tozsamosc
                        > plciowa nie jest dla mnie podstawa mojej osobowosci, i nie na niej
                        > opieram swoje poczucie tego, jakim jestem czlowiekiem.

                        Ale w czym problem? Gdy bedziesz w ciazy,a twoj facet bedzie chcial poniesc
                        torbe za ciebie, powiedz mu, ze nie jestes macica i chcesz sama nosic wszystkie
                        ciezkie rzeczy. Zapowiedz mu od razu, by w tym okresie nie dawal ci zadnych
                        forow a po porodzie absolutnie nie przynosil kwaiatow. Taka kobieta to chyba
                        marzenie kazdego faceta, duzo daje i niczego nie oczekuje wzamiansmile
                        • mniemanologia Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:57
                          Nie nosi się komuś ciężkich rzeczy dlatego, że ten ktoś jest w
                          ciąży; to płytkie postrzeganie powodów tego stanu rzeczy.
                          Nosi się komuś ciężkie rzeczy, bo ten ktoś jest słabszy albo
                          dlatego, że może to być dla kogoś szkodliwe itd. Taka jest pierwotna
                          przyczyna.
                          • delfina77 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:03
                            No i co z tego wynika? Wiekszosc facetow mi znanych nosi torby swoich kobiet,
                            ciezarnych i nie, chociaz nie zawsze sa one slabsze od nich. To taki dowod
                            galanterii i symbol tego, ze facet sie troszczy o kobiete, opiekuje nia. Danie
                            kwiatka po porodzie to po prostu kolejny mily gest w tym stylu - po co dorabiac
                            do tego chora ideologie?
                        • adamail Re: kwiatek od męża 04.05.09, 14:46
                          Zaczynam podejrzewać, że ta Pani niczeko nie oczekuje od partnera,
                          bo wie że i tak nic nie dostanie i nie mam na myśli
                          karatów....przepraszam, ale nie mogłam już dłużej powstrzymywać się
                          od złośliwości...
          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:05
            Mysle, ze po prostu nie "łapiesz" intencji.Zakladasz, ze chodzi o
            prezent wynagradzajacy trud, ja zas mam na mysli podkreslenie wagi
            wydarzenia.Wowczas nie ma mowy o zadnej zenadzie czy prymitywizmie.
            • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:09
              lola211 napisała:

              > ja zas mam na mysli podkreslenie wagi
              > wydarzenia.

              Skoro chodzi ci o wagę wydarzenia, to przecież dziecko rodzi się i
              ojcu i matce, więc obojgu "należy" się prezent...
              • triss_merigold6 Nienie 24.04.09, 13:15
                Nie nie. Rodzi KOBIETA. Kobieta MA POŁÓG. Koszty ciąży ponosi
                organizm KOBIETY. Przyjemne to nie jest.
                • croyance Re: Nienie 24.04.09, 13:30
                  No tak, ale co z tego? Nie ma w tym naszej zaslugi, prawda? To nie
                  jest sytuacja, ze w sytuacji wyboru to my podjelysmy sie 'trudow
                  porodu' i jesli chcemy miec dziecko, to musimy przez to przejsc i
                  IMHO nie ma co robic jakichs sentymentalnych z tego powodu szopek.
                  Moj maz np. bardzo by chcial zajsc w ciaze, ale nie moze, wiec bede
                  musiala zrobic to ja i naprawde, nie jest to powod do jakiejs IMHO
                  wielkiej dumy czy cos. Nie zycze sobie tez czuc sie pokrzywdzona i
                  traktowana z tego powodu jako 'sweet fragile little thing' (jak w
                  skeczu podlinkowanym przeze mnie powyzej), bo nie odpowiadam za
                  swoja fizjologie i nie stanowi ona o tym, kim jestem jako czlowiek.

                  Nie robmy z siebie takich ofiar, co to sie mecza Bog wie jak - nikt
                  nam nie kaze rodzic, a jesli chcemy, to przynajmniej nie narzekajmy.
                  • lola211 Re: Nienie 24.04.09, 14:12
                    > Nie robmy z siebie takich ofiar, co to sie mecza Bog wie jak -
                    nikt
                    > nam nie kaze rodzic, a jesli chcemy, to przynajmniej nie narzekajmy
                    Alez ja wcale nie narzekam i nie robie z siebie meczennicy.jedynie
                    SZTUCZNIE i wbrew faktom nie umniejszam swojej roli i trudu porodu.
                  • kra123snal Re: Nienie 24.04.09, 14:31
                    > No tak, ale co z tego? Nie ma w tym naszej zaslugi, prawda? To nie
                    > jest sytuacja, ze w sytuacji wyboru to my podjelysmy sie 'trudow
                    > porodu'

                    Poniekąd natura nas do tego zmusiła...

                    bo nie odpowiadam za
                    > swoja fizjologie i nie stanowi ona o tym, kim jestem jako czlowiek.

                    Człowiek, to nie jest jakaś bezpłciowa postać...

                    > Nie robmy z siebie takich ofiar, co to sie mecza Bog wie jak -
                    nikt
                    > nam nie kaze rodzic, a jesli chcemy, to przynajmniej nie
                    narzekajmy.


                    Zawsze mnie śmieszy taki argument. Ból porodowy w niezależnych
                    badaniach został porównany do bólu przy amputacji nogi na żywca -
                    zabrać facetom znieczulenie, to nie taka męka!!!
                    W obliczu zakazu aborcji wiele kobiet jest zmuszonych do porodu.
                    Nikt nie zaproponował im przeniesienia zarodka do antyaborcyjnej
                    macicy...

                    Nie zycze sobie tez czuc sie pokrzywdzona i
                    > traktowana z tego powodu jako 'sweet fragile little thing'

                    Docenienie kogoś nie umniejsza jego roli, wagi i znaczenia. Faceci
                    się cenią, zacznij i TY.
                    • croyance Re: Nienie 24.04.09, 23:54
                      He he. Czytalam ostatnio smieszna ksiazke, taka PC wersje bajek. I
                      tam, na zyczenie feministek, za kazdym razem, gdy byla mowa o
                      porodzie, dodawano:

                      'i krolowa, po strasznych bolach, ktorych zaden mezczyzna nigdy nie
                      bedzie w stanie docenic, urodzila piekna, mala dziewczynke'.

                      Proponuje w takim razie, zeby dla rownowagi dawac prezenty np.
                      zolnierzom, ktorzy czesto traca nogi i rece w wojnach, chroniac np.
                      kobiety i dzieci. Takie mieso armatnie.
                      • kra123snal Re: Nienie 25.04.09, 14:47
                        > Proponuje w takim razie, zeby dla rownowagi dawac prezenty np.
                        > zolnierzom, ktorzy czesto traca nogi i rece w wojnach, chroniac
                        np.
                        > kobiety i dzieci. Takie mieso armatnie.

                        To przez facetów są wojny. Sami z siebie robią mięso armatnie.
                        • croyance Re: Nienie 25.04.09, 14:50
                          Oj tam przez facetow. Babki potrafia byc rownie agresywne, vide
                          Margaret Tchatcher.
                          • kra123snal Re: Nienie 26.04.09, 20:27
                            Twarda, nie znaczy, że wywoływała wojny. Reagowała tylko
                            militarnie smile Zreszta tylu facetów przed nią a ona dała radę
                            podźwignąć gospodarkę Wlk. Brytanii... Kobiety nie mają wahań
                            testosteronowych, więc i mniejsze parcie na siłowe załatwienie
                            sprawy. Niestety coraz częściej widzę, że kobiety naśladują u
                            facetów kretyńskie zachowania. Ale to tylko naśladownictwo a nie
                            natura smile
                          • bogoosia Re: Nienie 26.04.09, 23:44
                            croyance napisała:

                            > Oj tam przez facetow. Babki potrafia byc rownie agresywne, vide
                            > Margaret Tchatcher.


                            już nie pamiętam gdzie (a nie chce mi się sprawdzać), ale
                            zlikwidowano armie żeńskie, bo kobiety były dużo bardziej
                            bezwzględne i okrutne - wycinaly całe wioski bez mrugnięcia okiem...
                            • hanalui Re: Nienie 27.04.09, 23:08
                              bogoosia napisała:
                              > już nie pamiętam gdzie (a nie chce mi się sprawdzać), ale
                              > zlikwidowano armie żeńskie, bo kobiety były dużo bardziej
                              > bezwzględne i okrutne - wycinaly całe wioski bez mrugnięcia
                              okiem...

                              Amazonki big_grin w serialu Herkules big_grin
                              • bogoosia Re: Nienie 28.04.09, 20:08
                                nie, no ja bardziej real miałam na myśli wink

                    • croyance Re: Nienie 25.04.09, 00:04
                      Czemu skupiac sie na mezu? Nie lepiej przypiac sie do dziecka, i
                      cale zycie wypominac mu pozniej, jak to sie dla niego nameczylysmy?
                      • lola211 Re: Nienie 25.04.09, 11:27
                        Cos ty sie tak uczepilas tego wypominania? na jakiej podstawie w
                        ogole sadzisz, ze kobieta cokolwiek facetowi wypomina?
                        • croyance Re: Nienie 25.04.09, 14:51
                          Bo byla mowa o zadoscuczynieniu.
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:41
                Tak, owszem, chwila jest podniosla dla obydwojga.
                Tyle ze jakos nie wypada kobiecie wreczac facetowi kwiatów, wiesz?
                • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:46
                  lola211 napisała:

                  >
                  > Tyle ze jakos nie wypada kobiecie wreczac facetowi kwiatów, wiesz?
                  >

                  Ale możesz dać facetowi przecież tysiąc innych rzeczy a nie kwiaty.
                  Właśnie, nie odpowiedziałaś na pytanie którejś z forumek co ty dałaś
                  mężowi po porodzie by jak to nazwałaś "podkreślić rangę wydarzenia"?
                  • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:48
                    Bo to jest typowe, ze Matka Polka wynoszona jest na pomniki, a rola
                    ojca jak zwykle marginalizowana.
                    • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:05
                      Dopóki kobiety same będą umniejszac swoją rolę, tak długo będą
                      głaskane po główce...
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:08
                    Nie widze powodu, by cokolwiek dawac facetowi w tym momencie.
                    Ja jestem kobieta, JA osobiscie urodzilam dziecko i to moj udzial w
                    tym wydarzeniu ma byc doceniony łacznie z wydarzeniem pojawienia sie
                    na swiecie dziecka.
                    Nie oczekiwalam prezentow, otrzymalam kwiaty, jak kobieta od swojego
                    mezczyzny.
                    • triss_merigold6 Nie wysilaj się 24.04.09, 14:13
                      Nie wysilaj się, panie są bardzo równouprawnione i dzielne. Skoro
                      tak lubią to super.
                      • croyance Re: Nie wysilaj się 24.04.09, 14:34
                        No spoko, bo diamentowe kolczyki nagle odwroca cala
                        niesprawiedliwosc natury tongue_out

                        To tyle kosztuja te 'poswiecenia'? Da sie je wycenic, rozumiem?
                        • triss_merigold6 Re: Nie wysilaj się 24.04.09, 14:40
                          Nie chodzi o przelicznik na $ tylko o gest. Miły. W szczególnych
                          sytuacjach oczekuję od faceta gestów podkreślających, że mnie
                          docenia bardzo.
                          Nie rozumiesz, trudno, nikt Ci nie zabrania kultywowania takiej
                          formy równouprawnienia jaką preferujesz.
                    • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 16:26
                      lola211 napisała:
                      > Nie oczekiwalam prezentow, otrzymalam kwiaty, jak kobieta od swojego
                      > mezczyzny.

                      Ty się zaczynasz gubić.Kilka miechów wcześniej w innym wątku dostałaś też biżuterię.
                      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:22

                        Akurat mam te bizu na sobie.Otrzymana po urodzeniu dziecka, ale
                        akurat na rocznice naszej znajomosci.2 okazje w 1.
                        • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:27
                          W lutym było:Jesli chodzi o mnie to na okolicznosc urodzenia dziecka otrzymalam
                          bizuterie.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=90916488&a=91002858
                          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:37
                            Bardzo sie ciesze,ze zadalas sobie tyle trudu, by odszukac moje
                            wpisy.

                            Jak napisalam powyzej- otrzymalam bizu po urodzeniu dziecka i na
                            rocznice nasza.Termin sie zbiegł.Otrzymalabym ja i bez pojawienia
                            sie dziecka, ale tak sie zlozylo, ze wraz z kwiatami czekaly na mnie
                            pierscionki - swietowalismy obie uroczystosci.Nie pytalam faceta,ale
                            sadze ,ze gdyby nie rocznica naszej znajomosci, bizu by nie bylo
                            specjalnie na okolicznosc urodzenia dziecka.Kwiaty musowo.
                            A najbardziej obdarowala mnie tesciowa- rodowa zastawa i srebrami-
                            dla wnusi.
                            To sie obłowilam, glupia jestem, ze nie narodziłam wiecej dzieci,
                            tyle okazji zmarnowanych ,no..

                            ----------------------------------------------

                            www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                            • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:40
                              Uwielbiam jak robisz z siebie niunie co nie rozumie o co chodzi.Warto było poszukać.
                              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 19:25
                                Ciesze sie, ze ci tyle przyjemnosci sprawilam.Postaram sie odtad
                                bardzo szczegolowo opisywac sytuacje, z detalami,zeby ci sie nie
                                wydawalo, ze wiesz cos czego nie wiesz.
                • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:47
                  A po co w ogole kwiaty, i to na porodowce? Co wy z tymi kwiatami? Ja
                  za kwiatami nie przepadam i wolalabym, zeby maz mi przyniosl cos do
                  czytania konkretnego np. jak juz leze, a nie kwiaty. No chyba, ze
                  chodzi Ci o to, ze dla podkreslenai specjalnego momentu ktores z
                  malzonkow kupuje wiechec i stawia go np. na stole w domu, zeby byla
                  bardziej uroczysta atmosfera.

                  Juz bardziej widze, ze przychodzi rodzina i gratuluje obojgu
                  rodzicom; bez prezentow czy zawracania glowy, ale po prostu
                  pogratulowac, cieszyc sie z nimi etc.
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:35
                    > A po co w ogole kwiaty, i to na porodowce?
                    NIE NA PORODOWCE, tylko w domu.
                    Ja tam bardzo lubie kwiaty.
            • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:27
              lola211 napisała:

              >Zakladasz, ze chodzi o
              > prezent wynagradzajacy trud, ja zas mam na mysli podkreslenie wagi
              > wydarzenia.

              Z ciekawości zapytam,co twój facet dostał od ciebie?
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:38
              Po co podkreslac, nie wystarczy, ze rodzi sie dziecko? Czy
              dla 'podkreslenia wagi wydarzenia' wymagalabys, zeby np. maz dawal
              Ci kwiaty po seksie?

              Owszem, to wazne wydarzenie, dla CALEJ RODZINY, i chetnie bym np.
              zorganizowala jakas imprezke z zaproszeniem rodzicow i ciotek, zeby
              wszyscy swietowali narodzenie sie nowego czlowieka i szczescie
              rodzicow. Ale pierscionek dla matki to dla mnie jednak zenada i
              pomieszanie pojec.
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:20
                W calym procesie pojawienie sie dziecka na swiecie najwazniejsza
                role odgrywa MATKA.I dlatego jej rola powinna byc podkreslona.
                • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:23
                  lola211 napisała:

                  > najwazniejsza
                  > role odgrywa MATKA.I dlatego jej rola powinna byc podkreslona.
                  >
                  • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:38
                    Jeszcze dodam, ze mozna rownie dobrze traktowac mozliwosc rodzenia
                    dziecka jako PRZYWILEJ dany nam przez nature. Swietnie wyobrazam
                    sobie kulture, w ktorej matka po porodzie daje prezent mezowi, ktory
                    czuje sie poszkodowany przez niesprawiedliwosc natury i czuje sie
                    winna, ze byl on wykluczony z tak metafizycznego i waznego
                    wydarzenia.
                    • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:07
                      "w mękach będziesz rodziła" im to wynagradza tongue_out Dziękują, że to nie
                      na nich spadło...
                    • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:30
                      Jak juz doswiadczysz tej metafizyki i przez tydzien bedziesz wyla z
                      bólu w toalecie to pogadamy.Bo teraz to nie obraz sie, ale jak ze
                      slepym o kolorach..
                      • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:32
                        Lola, a może ty masz po prostu traumę z powodu porodu - straszne bóle,
                        długi poród, potem długie krwawienie, hemoroidy itp - i dlatego
                        sprowadzasz to do rangi olbrzymiego poświęcenia...
                        • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:17
                          Zadnej traumy nie mam- przeszlam 2 porody, szybkie, bo 2 godzinne
                          poczawszy od pierwszych skurczy- jednakze wiem, jaki to jest ból,
                          jak czlowiek sie czuje, jak czuje sie potem, jak go wszystko boli,
                          jak nie moze sie za przeproszeniem normalnie zalatwic w toalecie.To
                          nie jest lekka niestrawnosc, tylko naprawde spory wysiłek i trudna
                          sytuacja.
                          Plus miesiace ciazy- czesto wyczerpujace z wymiotami, zgaga,
                          ociezaloscia.Ja mialam dodatkowe atrakcje w postaci zagrozonej
                          ciazy, ale nawet ciaza normalnie przebyta niesie mnóstwo
                          niedogodnosci.
                      • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 00:15
                        No i kazda kobieta jest wg Ciebie tak straszliwie straumatyzowana?
                        Bo ja Ci powiem, ze jak mojemu mezowi wstawili drena w jadro, to tez
                        nie wygladal, jakby bylo mu wesolo, i nie jestem przekonana, czy nie
                        bylo to gorsze od porodu ...
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:28
                    Z checia odstapie ten przywilej.
                    Wraz z wielomiesiecznym wyautowaniem z zycia publicznego, z bólem,
                    krwia i hemoroidami.
                    • bogoosia Re: kwiatek od męża 26.04.09, 20:29
                      hm, a pretensji teraz do dzieci nie masz? toż teraz do końca życia
                      tego, co mamuni zrobiły nie odrobią... ale zagwarantowałaś sobie, że
                      będzie ci maiał kto podać szklankę herbaty, to ich święty
                      obowiązek... ależ się poświęciłaś...
                • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:36
                  O, i to jest wlasnie ten punkt, w ktorym sie nie zgadzamy. Ja nie
                  uwazam, ze matka jest najwazniejsza - tylko ze oboje rodzicow jest
                  tak samo wazne.
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:33


                    W calym procesie zycia dziecka PO URODZENIU - tak.

                    Ale jak ty porownalas role kobiety i mezczyzny w chwili porodu to ja
                    naprawde nie wiem..To tak jakby twierdzic, ze facet ktory mial
                    operacje na otwartym sercu przezyl dokladnie to samo co jego zona,
                    stresujaca sie podczas JEGO zabiegu.
                    • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 16:11
                      Lola ty się zdecyduj,czy dostajesz suwenira za trudy ciąży i porodu,czy
                      dlatego,że urodzenia dziecka to podniosła i wiekopomna chwila.
                      • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:19
                        Nie dostaje zadoscuczynienia(jak sie tu wmawia) za trud tylko dla
                        podkreslenia mojej w tym roli z uwzglednieniem tegoz trudu wlasnie,
                        bo jakos ciezko akurat to pominac.Plus wielkie wydarzenie.Razem,
                        łacznie.
                • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 16:06
                  lola211 napisała:

                  > W calym procesie pojawienie sie dziecka na swiecie najwazniejsza
                  > role odgrywa MATKA.I dlatego jej rola powinna byc podkreslona.

                  Znaczy się nic twój facet nie dostał.
                  • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:25

                    Oczywiscie, ze nic.
      • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:11
        Nie pisz,jaki twój mąż fajny,bo zaraz dopisze się jakaś pani co uzna,że to
        nic,to norma bo jej oprócz tych oczywistych to jeszcze....i tak naprawdę to masz
        krzyż pański z tym swym chłopemsmile
        • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:27

          ja nie nie targuję.. tylko uwazam, ze za człowiekeim idą czyny ..a nie prezenty...
          A swoją drogą zaobserwowałam,ze facet ktory "robi" przy dziecku wcale nie jest
          normą.. a szkoda..

          https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
          • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:29
            insomnia0 napisała:

            > A swoją drogą zaobserwowałam,ze facet ktory "robi" przy dziecku wcale nie jest
            > normą.. a szkoda..
            Na forum jestsmile
            • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:47
              swoja drogą to ciekawe czy tak jest... czy wypada pisac ze tak jest wink
              • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:54
                Stawiam na to drugie.
              • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:33
                Wsrod moich znajomych normalne jest, ze ojciec bierze urlop,
                pracowalam tez z kilkoma dziewczynami, ktore po 5 miesiacach od
                porodu wrocily do pracy, a w domu z dziecmi zostawali ojcowie. Moze
                w Polsce to nie jest jeszcze tak popularne, ale np. w mojej rodzinie
                to ojciec mial instynkt macierzynski i sie nami zajmowal (jako maly
                chlopiec bawil sie lalkami, a potem byl cudownym tata dla mnie i dla
                brata - podczas gdy matka business woman nosila zdecydowanie
                spodnie, ze tak powiem).

                Dla mnie wiec archaizmem kompletnym jest robienie kobiecie jakichs
                prezentow, i w ogole jestem nieco zszokowana tym zwyczajem.
                • triss_merigold6 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:53
                  Wiesz, Amerykanów wiele europejskich zwyczajów szokuje.
                  • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:05
                    A co maja do tego Amerykanie? Zadna ze znanych mi osob nie jest
                    Amerykaninem, ani Amerykanka.
    • koralik12 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 09:31
      Ja się nie spodziewałam czegokolwiek dostać zupełnie o tym nie myślałam. Ale
      było mi bardzo miło jak mąż podarował mi zawieszkę na szyję -serduszko. To było
      bardzo wzruszające: po porodzie umieścili nas z dzieckiem w osobnym pokoju gdzie
      sobie przez godzinę razem odpoczywaliśmy. Leżałam i przytulałam dziecko, mąż nas
      obejmował i wtedy dał mi ten prezencik. Potem musiał iść do domu a mnie było
      jakoś raźniej w tym szpitalu jak miałam coś co mi mąż zostawił.
    • pola.cocci Re: kwiatek od męża 24.04.09, 10:29
      Ja dostalam irygator do zebow big_grin i b. sie ucieszylam. Zawsze w
      urodziny syna czyszczac sobie jame ustna milo to wspominam.
      Urzadzenie ma juz prawie 3 lata smile
      Moj maz ma zawsze smieszne pomysly na prezenty. Na ostatnie urodziny
      zafundowal mi golonke z mojej ulubionej restauracji na wynos (bo nie
      mielismy z kim syna zostawic). Osobiscie wole takie spontaniczne
      prezenty ze szczerzgo serca niz na sile wymyslane.
      Ale moja szwagierka za urodzenie syna zazyczyla sobie od meza
      pierscionek z diamentem - uwazam, ze to smieszne i smutne.
      Dla mnie najwiekszym prezentem byl moj syn.
      • triss_merigold6 Dlaczego? 24.04.09, 11:24
        Dlaczego uważasz, że to śmieszne i smutne? Ja sobie życzyłam
        kolczyków z brylantami i dostałam. IMO miło jeśli wyjątkowemu
        wydarzeniu towarzyszy niecodzienna oprawa lub gest.
        Śmiesznych prezentów nie lubię, nie mam 15 lat. Jestem dorosłą
        kobietą, noszę biżuterię, używam perfum i takie prezenty najbardziej
        mi odpowiadają.
        • asiaiwona_1 Re: Dlaczego? 24.04.09, 11:29
          triss_merigold6 napisała:

          > Dlaczego uważasz, że to śmieszne i smutne? Ja sobie życzyłam
          > kolczyków z brylantami i dostałam.

          Życzyłaś sobie? Ale to żenujące... Czy samo pojawienie się dziecka
          nie było dla WAS razem najwspanialszym "prezentem" na który, jakby
          nie było, złożyliście się razem???
          Widać, że typowa materialistka z ciebie.
        • pola.cocci Re: Dlaczego? 24.04.09, 11:35
          Dlatego, ze to dla mnie swiadczy w pewnym stopniu o tym, ze to
          dziecko to nie jest wystarczajacy "prezent" i ze trzeba sobie
          dodawac szczescia przez drogie prezenty i jeszcze dla mnie to zwykle
          korzystanie z okazji, zeby od meza wyciagnac jakas droga blyskotke -
          a dla mnie to zwyczajnie obniza range tego wydarzenia, jakim jest
          urodzenie dziecka. Ja za to nie potrzebowalam zadnej nagrody - syn
          mi wystarczyl, zebym byla szczesliwa. No i jak dla mnie szkoda, ze
          musialyscie sobie czegos zyczyc - to tak jakbyscie oczekiwaly
          zaplaty za trud...
          A ja prezenty typu perfumy i bizuterie tez dostaje i ciesz mnie one
          tak samo jak te "smieszne" byle by byly spontaniczne, a nie
          wyproszone.
        • gryzelda71 Re: Dlaczego? 24.04.09, 11:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Dlaczego uważasz, że to śmieszne i smutne? Ja sobie życzyłam
          > kolczyków z brylantami i dostałam.

          To się nie liczy.Wymuszone znaczy.
      • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 11:52
        > Dla mnie najwiekszym prezentem byl moj syn.

        Prezent od męża nie jest zastępstwem dziecka (nota bene dziecko jako
        prezent, to dla mnie potworne podejście) tylko wyrazem JEGO
        docenienia trudów ciąży (pasożytowanie płodu na organizmie matki) i
        porodu (wysiłek fizyczny, nieodwracalne zmiany w ciele). Jeżeli sama
        deprecjonujesz niewątpliwy wysiłek jakim jest dla organizmu ciąża i
        niewątpliwy wysiłek jakim jest poród (np. ból), to rzeczywiście nie
        ma powodu, aby sam mąż dostrzegł te oczywiste oczywistości. Inne
        kobiety nie zaprzeczają faktom a ich mężowie są na tyle rozgarnięci,
        aby zdawać sobie z tego sprawę. Czasami tego wyrazem jest prezent.
        Miło jest dostawać prezenty. Życie powinno być miłe...
        Zakompleksione kobiety, którym wydaje się, że nigdy nie wychodzą
        ponad standard, bo nic specjalnego nie robią, uważają, że nie
        zasługują na prezenty. Pora na psychoterapię smile
        • pola.cocci Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:01
          Kazdy ciaze przezywa innaczej, ja lubilam ten stan i nie czulam sie
          wykorzystana, wiec nie potrzebuje zadoscuczynienia. A moj syn jest
          najwspanialszym prezentem od zycia jaki moglam dostac.
          Z niecierpliwoscia czekam na druga ciaze i drugi prezent
          • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:24
            > wykorzystana, wiec nie potrzebuje zadoscuczynienia. A moj syn jest
            > najwspanialszym prezentem od zycia jaki moglam dostac.
            > Z niecierpliwoscia czekam na druga ciaze i drugi prezent

            To jest tak chore, że aż mnie mdli. Traktowanie dziecka, jako
            prezentu jest obrzydliwe. Jaki to prezent?
            • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:25
              kra123snal napisała:
              >
              > To jest tak chore, że aż mnie mdli. Traktowanie dziecka, jako
              > prezentu jest obrzydliwe. Jaki to prezent?
              >
              Zdecydowanie lepszy, wartościowszy i piękniejszy niż kwiaty,
              pierścionki i inne brylanty.
              • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:29
                Dziecko jest osobnym bytem. Masz podejście, jak przy wykorzystywaniu
                niewolników. Takie fajne Murzyniątko z targu sobie sprawiliśmy...
                • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:52
                  kra123snal napisała:

                  Masz podejście, jak przy wykorzystywaniu
                  > niewolników. Takie fajne Murzyniątko z targu sobie sprawiliśmy...

                  Moje podejście jest takie - dziecko jako "prezent" od życia, owoc
                  naszej miłości.
                  A wasze - dziecko - okazją do prezentów dla matki. To dopiero jest
                  podejście...
                  • triss_merigold6 To wolny kraj 24.04.09, 13:13
                    To wolny kraj i można mieć różne podejścia.
                    Nigdy na potomka nie patrzyłam w kategorii "PREZENT" od życia etc.
                    Dziecko planowane, ja zdrowa, płodna, ciąża przebadana to jaki
                    prezent?! Owoc miłości? Też bez przesady, uczucia były oczywiście
                    ale decyzja o dziecku podjęta z rozsądku.
                    • asiaiwona_1 Re: To wolny kraj 24.04.09, 13:19
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Dziecko planowane, ja zdrowa, płodna, ciąża przebadana to jaki
                      > prezent?! Owoc miłości? Też bez przesady, uczucia były oczywiście
                      > ale decyzja o dziecku podjęta z rozsądku.

                      Ano taki prezent, że nawet zdrowa, płodna i przedadana kobieta może
                      mieć problem z zajściem w ciążę.

                      Dziecko z rozsądku? Czyli, że co, że za jakiś czas to już będzi
                      nierozsądne mieć dziecko czy jak.
                      Dla mnie to taki owoc miłośc, że kocham faceta, chcę tworzyć z nim
                      rodzinę i chcę mieć z nim dziecko. Nigdy nie myślałam o dziecku w
                      kategorii "rozsądnej decyzji"
                  • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:17
                    Dziecko jest okazją do prezentów smile Tak jak i ja jestem okazją do
                    dawania mi prezentów, mój mąż też czasami ma swoje okazje smile To że
                    trafia mi się coś dobrego od czasu do czasu nie znaczy, że nie
                    zasługuję na miłe gesty.
                  • bogoosia Re: kwiatek od męża 26.04.09, 20:09

                    > A wasze - dziecko - okazją do prezentów dla matki. To dopiero jest
                    > podejście...

                    to chyba funkcjonuje w "niektórych kręgach towarzyskich", się należy
                    za urodzenie - paranoja... owszem miło dostać prezent spontaniczny,
                    bo, chwaląc róznouprawnienie, to ma ono swoje granice - kobietę
                    więcej kosztuje i ciąża i poród i i zajmowanie się dzieckiem (z
                    reguły)... ale wymagać, bo się należy? chore...
              • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:47
                nie sposób się z tobą nie zgodzić... szkoda ze tak mało kobiet tak mysli..
        • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:50
          Wy chyba macie jakichs mezow neandertali, jak Boga kocham. Moj maz
          marzy o tym, zeby zajsc w ciaze - ale sie nie da, co nie jest jego
          wina, wiec czemu ma za to placic, a ja do konca zycia mam mu
          wypominac, jak to sie nameczylam?
          • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:53
            no właśnie, a jakby tak mąż zaczął wypominać, ile to się namęczył, jakie to dla
            niego było poswięcenie zrobić dziecko?
          • kra123snal Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:00
            Potraktuj te prezenty jako współczesną formę nagradzania jak za
            dobrą pracę (miękki HR). Jezu!!!!!!!! Mam wrazenie, że jakąś
            cierpiętnicą jesteś. On Ci nie płaci, tylko wyraża szczęście i daje
            Ci dowód tego, że docenia. Jak nie chcesz kwiatków, sraczków, cuda
            wianków, to miłe będzie chociaż "dziękuję, doceniam Twoje starania".
            Jeżeli uważasz, że nawet to jest zbędne, to albo się sama
            oszukujesz, albo cierpiętnicą jesteś. Współczesne kobiety nie
            odnajdują się w cierpieniu, więc może stąd wynika Twoje
            niezrozumienie.
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:11
              Cierpietnica bym byla, gdybym miala postawe roszczeniowa i domagala
              sie specjalnego traktowania tylko i wylacznie z tego wzgledu, ze mam
              macice. No mam, jak bedzie trzeba urodzic to urodze, i tyle, nie
              bede robila z tego wielkiej sprawy. Czy uwazasz, ze mam przez
              nastepne 20 lat domagac sie jakich przywilejow z tego wzgledu? Bo
              taka jestem biedna i mala?

              Moj maz mnie docenia tak czy siak, zadnych durnych prezentow na te
              okazje nie potrzebuje - wlasnie dlatego, ze nie jestem cierpietnica
              i nie uwazam, ze porod to jakas wielka sprawa, z racji ktorej ma mi
              pomnik postawic. Jakby bylo trzeba, to bym mu i nerke oddala, i tez
              nie wymagalabym z tego wzgledu jakichs listow pochwalnych.

              To Wy macie jakies cierpietnicze zaciecie i nie mozecie zrozumiec,
              ze na d. zycie sie nie konczy i nie ona zaiste swiadczy o wartosci
              czlowieka. Ja nie potrzebuje zadnego 'dziekuje', bo to jest NORMALNA
              RZECZ, a nie jakies Bog wie co, tak samo jak nie wymagam podziekowan
              za to, ze umylam podloge, chociaz nie byla moja kolej. Nie mam listy
              na ktorej robie bilans zaslug - raz poswiece sie wiecej ja, raz maz,
              ale to jest normalna kolej rzeczy.
              • hanalui Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:13
                croyance napisała:

                > Cierpietnica bym byla, gdybym miala postawe roszczeniowa i
                domagala
                > sie specjalnego traktowania tylko i wylacznie z tego wzgledu, ze
                mam
                > macice. No mam, jak bedzie trzeba urodzic to urodze, i tyle, nie
                > bede robila z tego wielkiej sprawy. Czy uwazasz, ze mam przez
                > nastepne 20 lat domagac sie jakich przywilejow z tego wzgledu? Bo
                > taka jestem biedna i mala?

                No nie...nie rozsmieszaj mnie.
                Te same baby ktore tu tak niedoceniaja siebie i nie oczekuja
                docenienia przez wlasnego meze czy partnera chca by przepuszczac je
                w kolejkach, ustepowac miejsca w autobusach kiedy sa z dzieciorami
                lub zapylone, od pracodawcow chca by sie im klaniali w pas,
                wspolpracownicy nosili na rekach, ludzie na ulicach schodzili z
                drogi bo nosza lub woza przyszlych podatnikow i tego wszystkiego
                oczekuja od zupelnie obcych ludzi big_grin
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:52
                No mam, jak bedzie trzeba urodzic to urodze, i tyle, nie
                > bede robila z tego wielkiej sprawy.

                Mozna i tak.

                Ja nawet zdana mature swietowalam i otrzymalam z tej okazji prezent,
                wiec tym bardziej urodzenie dziecka na to zasluguje.
                No ale mozna zyc jak widac bez celebrowania nadzwyczajnych zdarzen
                przechodzac nad nimi do porzadku dziennego.
          • triss_merigold6 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:01
            To cudownie, że marzy aby zajść w ciążę, niemniej facetowi to nie
            grozi więc może marzyć dowolnie.
            IMO jak poznasz uroki i nieprzyjemności ciąży, porodu i połogu to
            będziesz mogła oceniać co komu się należy i czy w ogóle.
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:15
              Taaa, spoko Triss. I jak bede zle znosila ciaze, to bedzie wina
              wrednych facetow, ze tak sie wywineli procesowi ewolucji. I maz
              bedzie musial przepraszac mnie na kleczkach co dzien, i posypywac
              glowe popiolem, i uznac swoja malosc i podrzednosc jako gatunku. A
              ja sobie wianuszek na glowe zaloze laurowy.

              Czy do Ciebie, triss, dociera, ze jesli JA bede chciala dziecko, to
              wezme na siebie z checia wszystkie te konsekwencje? No chyba, ze
              bede musiala rodzic wbrew swojej woli, bo MAZ chce nastepcow tronu.
            • mniemanologia Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:35
              Triss, ja poznałam te uroki. I dalej nie uważam, by mi się cokolwiek
              z tej okazji szczególnie należało od męża.
          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 17:30
            wiec czemu ma za to placic, a ja do konca zycia mam mu
            > wypominac, jak to sie nameczylam?

            Skoro dla twojego meza obdarowanie wlasnej kobiety jest tylko i
            wylacznie WYDATKIEM, to nalezaloby wspolczuc takiej sytuacji.
            Ma gest facet, nie ma co.
            a ja do konca zycia mam mu
            > wypominac, jak to sie nameczylam?

            A to ma takie zwyczaje? Bo ja nic nikomu nie wypominam.A przeciez
            domagam sie docenienia mojej roli w urodzeniu dziecka.
        • insomnia0 Re: kwiatek od męża 26.04.09, 20:33
          nigdy ale to nigdy pomyslałam ze moje dziecko wew mnie pasozytuje..a tfu... co
          za okreslenie wstretne.. wiem ze tak jest to nazywane..ale wstretne jak dla mnie..
          • kra123snal Re: kwiatek od męża 27.04.09, 11:27
            Wiem, wiem.... Fasolka rozkwita... Z biologicznego punktu widzenia
            pasożytuje i to nie jest "nazywanie", tylko natura. Nie rozumiem co
            Cię tu obrzydza. Natura? Płód? Forma życia? smile
      • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:34
        eee, ja uważam że się kobiecie za taki wyczyn pierścionek z diamentem należy,
        jak maż ma kasę i nie brakuje na dzieckowe sprawy, to jak najbardziej. A że
        sobie zażyczyła... może po prostu powiedziała wprost co chce, bo stary sam by
        się nie domyślił.
        • panirogalik to miało być do pola.cocci 24.04.09, 12:38
          coś mi się forum kaszani
        • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:46
          Cytat
          ja uważam że się kobiecie za taki wyczyn pierścionek z diamentem należy

          no to mowmy od razu że się nalezy wink a nie jakies "miłe gesty"..
          No to powiedziałaś prawde..smile
          • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 12:53
            no prawda prawda, a co!
            • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:18
              wiesz przynajmniej cenie Cie za szczerość.. kazdemu wolno miec takie poglady jak
              chce.. dobrze jest jak jeszcze sie do nich człowiek przyznaje..
              Po co wymyslać ideologię wink
              • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:35
                no ale mi tu nie wyrywaj tego pierścionka z kontekstu. Napisałam, ze jak maż ma
                kasę. Wiesz, ktoś bukiet kwiatów okupuje ciułaniem kasy a ktoś inny taki
                pierścionek kupuje jednym ruchem. A tak poważnie to myślę, ze jak najbardziej
                kwiaty może kobieta dostać. To jest taki miły gest i bez właśnie dorabiania
                ideologi, że coś za coś.
                • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:45
                  Cytat
                  no ale mi tu nie wyrywaj tego pierścionka ...


                  no gdzież bym śmiała wink na dodatek z brylantem... hihihi

                  https://suwaczki.maluchy.pl/li-17938.png

                  https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
                  • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:48
                    widzę, ze umysł odświeżyłaś i jesteś k. cięta jak brzytwa wink)
                    • insomnia0 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:34
                      jak żyleta wink
                      hehe
    • dag_dag Re: kwiatek od męża 24.04.09, 13:34
      Nie, ja nic nie dostałam i nie przyszło mi nawet do głowy oczekiwać czegoś.
      Gdyby któreś z nas (rodziców) miało już na coś liczyć, to prędzej mój mąż
      powinien coś dostać smile
    • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:01
      Dla mnie ta cala dyskusja to kojelny przyklad tego, ze ojcow jak
      zwykle sie marginalizuje, a Matki Polki wynosi na pomniki - i dziwi
      mnie, ze kobiety nie oburzaja sie i nie uwazaja za obrazliwe, ze
      pozycja ta spowodowana jest jedynie tym, ze maja pochwe i macice.

      Byl tu niedawno watek o tym, czy wykorzystujemy atrakcyjnosc
      fizyczna i wszyscy prawie sie oburzali, ze nie - ale wykorzystywac
      do upojenia fakt, ze ma sie kanal pochwowy mozna i juz nie jest to
      wstyd. Same siebie traktujemy jak chodzace inkubatory, a potem
      pretensje, ze mezczyzni to czy tamto. Nieraz juz widzialam na tym
      forum, jak kobiety rozczulaly sie nad soba, a mezczyznom nie dawano
      nawet prawa do zaloby po poronieniu, bo niewazne, ze JEGO dziecko
      umarlo, wazne, to stalo sie to fizycznie w macicy KOBIETY i TYLKO
      ONA, swieta krowa matka, ma prawo do smutku i wyzszych uczuc (ktore
      nieznane sa 'prymitywnemu' facetowi, o ktorym pozniej w tym watku
      ktos pisze, ze moze 'nie orientowac sie', ile zmian pociaga za soba
      ciaza. Chyba jakies zarty).

      Ojciec ma takie samo prawo do stresu i radosci z powodu porodu jak i
      zona, nie jest jego wina ani wyborem, ze sam rodzic nie moze i tak
      samo nie jest nasza zasluga, ze to nasze cialo jest do tego celu
      wykorzystane przez nature - nie ma wiec powodu sie nadymac, i jest
      to IMHO kompletny brak klasy. Przypomina mi to 'zobacz, jak sie dla
      Ciebie poswiecilam' roznych mamus, ktore nie pozwalaja dziecku do
      konca zycia zapomniec, ze to one 'daly mu dar zycia' i domagaja sie
      splacenia dlugu az do smierci.
      • triss_merigold6 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:09
        Niunia, jest jedna drobna różnica między stresem z powodu porodu u
        pani i u pana. Pani może umrzec. Ryzyko aczkolwiek niewielkie, nawet
        u najzdrowszej baby istnieje, wystarczy, że odklei się łożysko albo
        nastąpią zaburzenia krzepliwości krwi podczas porodu. Panu to nie
        grozi.
        Mogłam olać ciążę i zrobić skrobanke, dylematów etycznych w tym
        zakresie zbyt dużych nie mam. A zdecydowałam się urodzić i ponieść
        związane z tym koszty - większe niż ojciec dziecka z całą pewnością.
        Miło, że ojciec dziecka to rozumiał.
        • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:20
          'Panu to nie grozi' - no jasne, bo przeciez NICZYM jest dla
          niewrazliwego faceta mozliwosc utraty ukochanej osoby,
          najwazniejsze, ze JEMU nic sie nie dzieje.

          Wiesz co, ja bym sto razy wolala wziac na siebie ryzyko smierci, niz
          denerwowac sie, ze umrzec moze maz. To potworne obciazenie
          psychiczne i niejeden facet po nocach spac nie moze, bojac sie o
          zycie zony i dziecka.

          Ty sobie umierasz i finito, a on zostaje potem sam, nieszczesliwy,
          byc moze z dzieckiem do wychowania. No ale co tam, to tylko facet.

          Koszty kobieta w sensie fizycznym ponosi wieksze, fakt - nie mozna
          po prostu uznac, ze tak juz jest, zaakceptowac jako oczywistosc i
          przejsc nad tym do porzadku dzienniego? Trzeba domagac sie
          diamentow? Obrzydliwe IMHO.
          • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 14:39
            Dziewczyny, to jest super dyskusja i fajnie sie z Wami gada, ale
            musze isc teraz. Wroce wieczorkiem. Trzymajcie sie!
          • premeda Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:26
            A przyszło ci kiedyś na myśl, że nie każda kobieta traktuje ciążę i
            poród jako coś super naturalnego i nie przechodzą lajtowo nad tym
            faktem do porządku dziennego. Dla niektórych decyzja o dziecku wiążę
            sie z koniecznoscią przejścia przez dość niemiły stan ciąży i
            jeszcze gorszy poród. Takie kobiety chętnie skorzystałyby z innej
            możliwości przyjścia swojego dziecka na świat, gdyby taka istniała
            ale innych metod nie ma, więc oczekują, że partner ich poświęcenie
            doceni. Jakoś nikt nie polemizuje z tym, że to kobieta ma większe
            prawo do podjęcia decyzji czy chce czy nie dziecka, ze względu na
            koszty jakie ponosi jej organizm.
            • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:31
              A to wiesz, jak ciąża i poród to taka tragedia w jej życiu to zawsze
              można pomyślć o adopcji...

              A zastanowiłyście się jaki to dla dziecka wysiłek przejść przez
              kanał rodny by pojawić się na świecie? Czy i dla nich macie jakieś
              super prezenty? Ale nie mówię tu o wypasionym wózku czy firmowych
              ubrankach, bo to tak naprawdę są rzeczy dla waszj wygody - by
              wygodniej się wózek prowadziło, by ubranko się łatwo zakładało itp.
              Może i dla noworodka by trzeba było jakiś pierścień kupić?
              • hanalui Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:47
                asiaiwona_1 napisała:
                > A zastanowiłyście się jaki to dla dziecka wysiłek przejść przez
                > kanał rodny by pojawić się na świecie?

                A zastanowilas sie jaki to wysilek dla kobiety przecisnac arbuza
                przez otworek wielkosci pomaranczy?

                > Czy i dla nich macie jakieś
                > super prezenty?

                Tak...prezent na miare..zabawki, misie itp. Jest tez zwyczaj dawania
                srebrnej grzechotki lub srebrnej lyzeczki big_grin

                > Może i dla noworodka by trzeba było jakiś pierścień kupić?

                Widzisz...tu nie chodzilo o finansowy wydzwiek tego bo kwiatek tez
                jest wystarczajacym docenieniem trudu.
                Zwyczajnie zal tylek ci sciska ze nikt ci nic nie dal. Jakos srednio
                mi sie chce wierzyc ze istnieje ktos kto nie lubi dostawac
                przezentow od swojej drugiej polowki (a moze dostajesz zawsze
                nietrafione i stad ta niechec big_grin)
                • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:49
                  hanalui napisała:

                  > Zwyczajnie zal tylek ci sciska ze nikt ci nic nie dal. Jakos
                  srednio
                  > mi sie chce wierzyc ze istnieje ktos kto nie lubi dostawac
                  > przezentow od swojej drugiej polowki (a moze dostajesz zawsze
                  > nietrafione i stad ta niechec big_grin)

                  Nic mi aktualnie tyłka nie ściska. Nigdzie nie napisałam, że nie
                  lubię dostawać prezentów. Dostaję - zwykle trafione - i bardzo mnie
                  one cieszą. Ale nadal nie uważam, że za urodzenie dziecka powinnam
                  dostać prezent.
                  • undomestic_goddess Re: kwiatek od męża 24.04.09, 16:25
                    No chyba ściska, bo jak by nie ściskało, to nie obchodziłoby Cię, czy ktoś coś
                    dostał, czy nie.
                    • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 19:42
                      undomestic_goddess napisała:

                      > No chyba ściska, bo jak by nie ściskało, to nie obchodziłoby Cię,
                      czy ktoś coś
                      > dostał, czy nie.

                      Wiesz, akurat chyba ja wiem najlepiej czy w danym momencie coś
                      ściska moją dupę czy nie. A jeśli chodzi o to czy mnie obchodzi czy
                      nie że ktoś dostał prezent - wyraziłam po prostu swoje zdanie co ja
                      na ten temat myślę. Ja osobiście nie czuję się w potrzebie
                      otrzymania prezentu "bo urodziłam dziecko". I w końcu
                      się zastanówcie czy nazywacie to prezentem właśnie "za to, że
                      urodziłyście, za trud i poświęcenie" czy prezentem "podkreślającym
                      ten ważny dzień". Ja akurat nie uważam żeby jedno czy drugie było
                      powodem do otrzymania prezentu. A już tym bardziej oczekiwanie tegoż
                      i wręcz mówienie mężowi, że "masz mi kupić pierścionek".
                      • hanalui Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:28
                        asiaiwona_1 napisała:
                        > Ja osobiście nie czuję się w potrzebie
                        > otrzymania prezentu "bo urodziłam dziecko". I w końcu
                        > się zastanówcie czy nazywacie to prezentem właśnie "za to, że
                        > urodziłyście, za trud i poświęcenie" czy prezentem "podkreślającym
                        > ten ważny dzień". Ja akurat nie uważam żeby jedno czy drugie było
                        > powodem do otrzymania prezentu.

                        A co to ma w takim razie za znaczenie jak sie to nazwie skoro i tak
                        czy siak nie oczekujesz i nie widzisz potrzeby otrzymywania
                        prezentu big_grin.
                        Moge ci jedynie wspolczuc ze to tak wazne i ciezkie dla kobiety
                        fizycznie wydarzenie jest dla ciebie tym samym co pierdniecie czy
                        zrobienie kupy w toalecie - nie wymaga zwracania uwagi i
                        doceniania big_grin
                        Pogratuluj mezowi - jestes idealem: tania i nieoczekujaca niczego,
                        bez wymagan zona
                        • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:38
                          hanalui napisała:
                          >
                          > A co to ma w takim razie za znaczenie jak sie to nazwie skoro i
                          tak
                          > czy siak nie oczekujesz i nie widzisz potrzeby otrzymywania
                          > prezentu big_grin.

                          To, że raz mówicie ( w sumie to lola), że to nie jest prezent za
                          urodzenie, tylko docenienie ważności chwili. Nie rozumiesz, że to 2
                          zupełnie różne rzeczy?

                          > Moge ci jedynie wspolczuc ze to tak wazne i ciezkie dla kobiety
                          > fizycznie wydarzenie jest dla ciebie tym samym co pierdniecie czy
                          > zrobienie kupy w toalecie - nie wymaga zwracania uwagi i
                          > doceniania big_grin

                          Po pierwsze nie powiedziałam, że poród jest dla mnie jak
                          "pierdnięcie" i nie rozumiem czemu mi współczujesz. Sam w sobie
                          poród jest dla mnie ważnym wydarzeniem samym w sobie i nie
                          potrzebuję już "wywyższać" jego rangi prezentami...

                          > Pogratuluj mezowi - jestes idealem: tania i nieoczekujaca niczego,
                          > bez wymagan zona

                          Ideałem nie jestem - jak żadna z nas. Czy tania - chyba też nie. I
                          zdecydowanie nie jestm żoną bez wymagań i oczekiwań. Ale na pewno
                          nie mam wymagań co do prezentu z powodu urodzenia dziecka.
                          • hanalui Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:52
                            asiaiwona_1 napisała:
                            > To, że raz mówicie ( w sumie to lola), że to nie jest prezent za
                            > urodzenie, tylko docenienie ważności chwili. Nie rozumiesz, że to
                            2 zupełnie różne rzeczy?

                            Ale dla twoich potrzeb to nie ma znaczenia bo i tak nie oczekujesz
                            za obie z powyzszych prezentu smile

                            > Po pierwsze nie powiedziałam, że poród jest dla mnie jak
                            > "pierdnięcie" i nie rozumiem czemu mi współczujesz. Sam w sobie
                            > poród jest dla mnie ważnym wydarzeniem samym w sobie i nie
                            > potrzebuję już "wywyższać" jego rangi prezentami...

                            Czyli pierdniecie bo nawet na durne imieniny, gwiazdki, zareczyny
                            czy zdane egzaminy dostaje sie kwiatki, gratulacje i podziekowania.
                            Za pierdzenie z kwiatkami nikt nie stoi
                            Rozumiem ze tak samo jestes przeciwna wreczaniu prezentow i kwiatow
                            na komunie, chrzty, urodziny, sluby, zakonczenia szkoly czy inne
                            tego typu wydarzenia, bo i po co?
                            • asiaiwona_1 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 21:07
                              hanalui napisała:

                              > Rozumiem ze tak samo jestes przeciwna wreczaniu prezentow i
                              kwiatow
                              > na komunie, chrzty, urodziny, sluby, zakonczenia szkoly czy inne
                              > tego typu wydarzenia, bo i po co?

                              Nie, tu nie jestem przeciwna bo dostaję kwiaty na mój ślub, moje
                              urodziny, itp. A urodzenia dziecka nie traktuję jako mojego święta
                              tylko jako święto dziecka...

                              >Ale coz...niektorym widocznie tego trzeba i wystarczy ze sikaja po
                              nogach ze szczescia na sam fakt ze ojciec dziecka i maz/partner
                              zajmuje sie swoja polowka i swoim potomstwem

                              Ale ja nie sikam po nogach ze szczęścia, że mąż przy dziecku pomaga
                              bo to jest tak samo jego jak i mój obowiązek. Po prostu to jest dla
                              mnie wystarczające i nie potrzebuję do tego dowodów wdzięczności.
                      • panirogalik Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:32
                        ja nie mogę, ludzie uważają za powód do podarowania\otrzymania kwiatów\
                        drobiazgów z byle okazji urodzinek, imieninek, rocznic, parapetówy, jakieś
                        walentynki ale z okazji urodzenia własnego dziecka to już nie.
                        • hanalui Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:59
                          panirogalik napisała:

                          > ja nie mogę, ludzie uważają za powód do podarowania\otrzymania
                          kwiatów\
                          > drobiazgów z byle okazji urodzinek, imieninek, rocznic,
                          parapetówy, jakieś
                          > walentynki ale z okazji urodzenia własnego dziecka to już nie.

                          Tez tego nie potrafie pojac.
                          Ale coz...niektorym widocznie tego trzeba i wystarczy ze sikaja po
                          nogach ze szczescia na sam fakt ze ojciec dziecka i maz/partner
                          zajmuje sie swoja polowka i swoim potomstwem big_grin.
              • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 21:11
                > A to wiesz, jak ciąża i poród to taka tragedia w jej życiu to
                zawsze
                > można pomyślć o adopcji...
                >
                Dla mnie ciaza wiazala sie z lezeniem w szpitalu, zabiegami i
                stresem, czy aby na pewno ja donosze, czy moze bede drugiemu dziecku
                wyprawiac pogrzeb.A jakos adopcja nie przyszla mi na mysl- z
                prostego powodu-chcialam miec swoje wlasne dziecko, nie czyjes.
                Wiec ta adopcja tak nie szafuj bez zastanowienia na prawo i lewo.
                Nie ma porownania pomiedzy kobieta a mezczyzna w tej sytuacji- caly
                ciezar urodzenia dziecka spoczywa na kobiecie, a facet jest jedynie
                obserwatorem.Smieszne jest podnoszenie go do rangi wspolrodzacego.
                • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 22:57
                  Dla Ciebie jest smieszne, a dla mnie nie, i ja funkcjonuje w zwiazku
                  z tym inaczej niz Ty. Ani Cie nie przekonuje, zebys przyjmowala moje
                  spojrzenie, ani ja nie przyjme Twojego. I luzik, w koncu nie
                  wszystkie musimy byc takie same, a ja na Twoje zycie nie mam zadnego
                  wplywu.

                  Nie ma co tracic nerwow, bo ja tu opisuje swoje podejscie do pewnych
                  spraw, a nie pisze, co TY i Twoj maz macie robic.
            • mniemanologia Re: kwiatek od męża 24.04.09, 15:45
              To ja proponuje tak: po porodzie kobieta wypełnia specjalny
              kwestionariusz, gdzie szczerze opisuje, na ile się poświęcała, jak
              wielki był jej trud, jak bardzo niemiły był dla niej stan ciąży.
              Przykładamy wynik do specjalnego taryfikatora i te, które się nad
              wyraz poświęcają - w nagrode dostają futro i kolię, te, które
              średnio - pieścionek z brylanetm, a te, które w sumie przeszły to w
              miarę dobrze - kwiatek.
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 22:50
              No toz ja mowie o SWOIM podejsciu, a nie wydaje dyrektywe dla
              spoleczenstwa.
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 22:54
              Moi rodzice, kiedy rodzil sie moj brat, mysleli, ze bede o niego
              zazdrosna i wyskoczyli z pomyslem, ze on - rodzac sie - 'przyniesie
              mi prezent'.

              Pomijajac fakt, ze latami sie pozniej zastanawialam, jak biedny
              Krzysio urodzil sie z rowerem, jak juz sqmalam, poczulam sie ciezko
              obrazona. Bo jak to? Ja, starsza siostra, czekam na braciszka w domu
              z otwartym sercem i miloscia, doczekac sie go nie moge (pamietam do
              dzis moment, gdy mama powiedziala mi, ze jest w ciazy - mialam wtedy
              3 i pol roku i byl to jeden z najszczesliwszych momentow w moim
              zyciu) - a oni tak z tym rowerem, jakby trzeba bylo mnie przekupic,
              albo jakby mlody chcial sie wkupic w moje laski. Nieladnie sad Do
              dzisiaj czuje niesmak, gdy o tym pomysle.
          • triss_merigold6 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 18:37
            Kwestia podejścia. Ostatnią rzeczą o jakiej myślałam podczas porodu
            było to czy ślubny się denerwuje. IMO poród to taki moment w którym
            spokojnie można być skoncentrowanym wyłącznie na sobie i procesie
            rodzenia, nerwy faceta są trzeciorzędne i ma ich nie okazywać, żeby
            nie stresować dodatkowo kobiety.
          • lola211 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 19:31
            > Wiesz co, ja bym sto razy wolala wziac na siebie ryzyko smierci,
            niz
            > denerwowac sie, ze umrzec moze maz

            Wiesz co, to chyba nie pisze croyance tylko jej maz.

            Jak mozna zatracic na tyle instynkt samozachowawczy?

            Jesli juz bym miala wybierac to wole zdecydowanie byc wdowa niz
            trupem- pewnie nie kocham faceta jak ty- bardziej niz siebie.

            To ja juz wszystko rozumiem, naprawde.Te mega troske o uczucia
            biednego zestresowanego misiaczka, ktory ma tyle nerwow bo zona
            rodzi.Az mi go zal normalnie,moze lepiej go na takie sytuacje nie
            narazac?
            • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 23:07
              Moj maz nie pisze, bo nie zna polskiego smile Ale owszem, zdaje sobie
              sprawe, ze mam do wielu spraw 'meskie' (w sensie stereotypowym)
              podejscie. Za to moj maz ma instynkt macierzynski (jak moj ojciec) i
              gotuje obiady smile

              A ja, wyobraz sobie, nie uwazam, ze moje zycie jet zawsze
              priotytetem, i wiele bym zrobila i poswiecila, zeby np. ratowac
              najblizszych. Z czystego egoizmu, bo nie znioslabym, gdybym to ja
              zostala, a reszte szlag trafil. I nie uwazam tez, ze czubek mojego
              nosa jest najwazniejszy na swiecie, i wiem, ze jesli np. choruje, to
              inni sie martwia - tak jak i ja martwie sie o nich.

              To nie jest 'troska o zestresowanego misiaczka', tylko gleboka
              milosc miedzy nami, ktorej nie trzeba podkreslac jakimis kwiatkami i
              pie...mi.

              To
      • mniemanologia I ja się z Tobą zgadzam :) 24.04.09, 15:18
        Jak przeczytałam na CiPie, że mi się jakiś prezent nalezy, to byłam
        w szoku. Przeczytałam to nawet mężowi.
        Przy wypisywaniu nas ze szpitala - dostałam od męża kwiaty. Trochę
        mu głowę zmyłam, że poddał się temu zwyczajowi, o którym czytałam i
        któremu się dziwiłam.
        Prezent Z OKAZJI tego, że pojawił sie potomek? To mąż też
        powinien prezent dostać.
        Prezent W PODZIĘKOWANIU za poród? A za co tu dziękować,
        urodzić i tak musiałam i tak, zresztą dziecko jest prezentem samym w
        sobie.
        Prezent W ZADOŚĆUCZENIENIU / W NAGRODĘ za trud narodzin? To
        przypomina dawanie dziecku prezentu za to, że było dzielne u
        dentysty.
        Tak, mąż mi pomagał i w czasie porodu, i potem. Tak, można patrzeć
        na to tak, że to był jego obowiązek. Ale czy urodzenie dziecka to
        była moja, nie wiem, dobra wola, przysługa? Nie, też obowiązek - jak
        wlazło, to wyjść musi wink Za co tu prezenty?
        Rozumiem, że odwiedzający nas potem przynosili prezenty - dla
        Młodego zabawka/ciuszek, dla mnie kwiaty/czekolada, dla męża wino.
        • miauczurek o matko 24.04.09, 16:46
          Przeczytałam do połowy, dalej nie dam rady.
          Odnoszę wrażenie, że miły zwyczaj (owszem, nie wszędzie znany i
          praktykowany) WYRAŻENIA UZNANIA, RADOŚCI, z urodzenia dziecka
          poprzez obdarowanie matki kwiatami/biżuterią/czymkolwiek innym
          krytykują te, które nic nie dostały. Nie wierzę, że nie rozumiecie,
          że nie chodzi o zapłatę ani rekompensatę trudów porodu, tylko o miły
          gest na pamiątkę tej chwili.

          Ja mam dwoje dzieci, z b. dużą różnica wieku. Przy pierwszym od męża
          nic nie dostałam (oprócz oczywiście posprzątanego mieszkania i
          pomocy, która jest dla mnie oczywista), przy drugim dostałam... dom.
          Ale najbardziej ucieszyłam się ze złotego medalika (chociaż nie
          noszę złota i przestałam być osobą wierzącą smile od teściowej, która
          wręczając mi go powiedziała: "dziękuję ci za wnuków".
          O to właśnie chodzi, a nie o ten medalik.
          Czujecie, laski?
          • mniemanologia Re: o matko 24.04.09, 18:30
            I akurat podpisujesz się pod wypowiedzią osoby, która dostała, a
            krytykuje big_grin
            Ja zamiast biżuterii czy jakichś innych prezentów bardziej cieszyłam
            się atmosferą, jaka była w domu po tym, jak przyjechaliśmy ze
            szpitala. Nie potrzebowałam żadnych dodatków czy wyrażania uznania.
            Pamiętka chwili własnie siedzi przy stoliku i żre jogurt smile
            Ja wolę, żeby mi ktoś powiedział "Ale się cieszę" niż "Dziękuję ci
            za wnuki". Widocznie taka porąbana jestem. Bo ja dziecko urodziłam
            nie dla siebie, nie dla nas, nie dla rodziców czy teściów, tylko dla
            tego dziecka. Zaprosiliśmy je do naszej rodziny.
            • triss_merigold6 Re: o matko 24.04.09, 18:33
              A to jest jakoś sprzeczne z kwiatami czy prezentem i kwiatami, bo
              nie rozumiem?
              Osobiście lubię jak mężczyzna daje mi dowody uczucia i uznania nie
              tylko w formie słów.
              • miauczurek Re: o matko 24.04.09, 18:50
                A to jest jakoś sprzeczne z kwiatami czy prezentem i kwiatami, bo
                > nie rozumiem

                Nie, oczywiście że nie jest sprzeczne. Może nieprecyzyjnie sie
                wyraziłam. Jedno i drugie jest miłe, i jedno drugiego nie wyklucza,
                co usiłuja udowodnić przedstawicielki frakcji "kobiety na traktory".

                Osobiście lubię jak mężczyzna daje mi dowody uczucia i uznania nie
                > tylko w formie słów.

                Ja również. Lubię być kobietą. Nie przeszkadza mi to być osobą
                samodzielną i niezależną pod kazdym względem - to do croyance,
                która, odnoszę wrażenie, nie tylko bardzo nie lubi kobiet, ale ma i
                ze sobą jakiś smutny problem.
                • triss_merigold6 Re: o matko 24.04.09, 19:05
                  Cóż, z wiekiem przeszło mi parcie na bycie absolutnie niezależną i
                  pod każdym względem samowystarczalną. Biżuterię mogę kupić sobie
                  sama ale przyjemniej jesli dostaję od mężczyzny. Dla partnera chcę
                  byc przede wszystkim kobietą a on ma doceniać.
            • croyance Re: o matko 25.04.09, 00:21
              big_grinDDDDDD
          • bogoosia Re: o matko 26.04.09, 21:19
            ja krytykuję nie zwyczaj, gest, ale postawę kobiet, które uważają,
            że im się należy rekompensta, bo one się namęczyły i urodziły... to
            dla nich właśnie zapłata, zadośćuczynienie - a myślę, że głównie
            domagają się tego kobiety, których mężowie prezentami nie zasypują,
            które muszą znaleźć powód by im się należało, bo inaczej nie dostają
            nic... ja planując dziecko, decydowałam się na
            pewne "nieprzyjemności", które z racji natury i różnic płci są
            wliczone w cenę stworzenia nowego człowieka, a są udziałem
            kobiety... nie było to poświęcenie, nie wymagam zadoścuczynienia ani
            od męża, ani w przyszłości od dziecka...

            dla mnie zamiast prezentu po (ja szczerze przyznam, że nie pamiętam
            czy coś dostałam, pytałam męża, on też nie pamięta (to było prawie 7
            lat temu)), dużo ważniejsze było wydanie kasy na własną położną, na
            salę rodzinną do rodzenia... nie wspominam już o oczywistym, czyli o
            obecności faceta w trakcie akcji (i jego postawie ogólnej), bycie na
            każde żądanie podczas pobytu w szpitalu itd. i pomoc po...
            • premeda Re: o matko 27.04.09, 10:36
              Tutaj jesteś w błędzie, bo akurat mój chłop robi mi różne miłe
              niespodzianki (męzowie innych forumek zapewne też). Ostatnio to było
              40 róż tak zupełnie bez okazji, ot przyjechał z pracy i wręczył. Nie
              zamierzam tez wypominać mężowi ani dziecku, że się dla niego
              poświęcę ale potraktuję ciążę i poród jako szczególny wkład od
              siebie na rzecz mojej rodziny, taki którego nikt inny nie wniesie.
            • lola211 Re: o matko 27.04.09, 20:44
              I znowuz albo-albo.

              Mozna miec i polozna i oplacony komfort i meza pod reka podczas
              porodu i pozniej i pomoc po.A jednoczesnie otrzymac prezent.A moze
              to juz za duzo, brak umiaru?

              • moofka Re: o matko 28.04.09, 09:31
                lola211 napisała:

                > I znowuz albo-albo.
                >
                > Mozna miec i polozna i oplacony komfort i meza pod reka podczas
                > porodu i pozniej i pomoc po.A jednoczesnie otrzymac prezent.A moze
                > to juz za duzo, brak umiaru?


                no to juz wtedy sie w doopie przewraca smile



                >
                >
              • bogoosia Re: o matko 28.04.09, 20:14
                ależ ja nie napisałam, że nie można, ale co innego dostać, bo mąż
                domyślny i się umie zachować i sam z siebie kupi,a co innego się
                domagać - idź mi kup, bo się namęczyłam....
                maż mi właśnie przypomniał, że jednak czekał na nas z maluchem w
                sypialni mały sprzęcik do słuchania kołysanek i przyjemnego
                zasypiania ... ale sam na to wpadł, bo mi by do głowy nie przyszło
                powiedzieć idź mi kup, zasłużyłam, może dlatego, że czuję się raczej
                rozpieszczaną niż nie rozpieszczaną żoną pod względem prezentów...
                • lola211 Re: o matko 28.04.09, 20:17
                  ale co innego dostać, bo mąż
                  > domyślny i się umie zachować i sam z siebie kupi,a co innego się
                  > domagać - idź mi kup, bo się namęczyłam....

                  Jak facet malo domyslny, to trzeba mu pomoc.
                  Ja sie z braku żądan dawno wyleczylam i jak mi na czym s zalezy to
                  mowie wprost.
                  • bogoosia Re: o matko 29.04.09, 13:31
                    lola211 napisała:

                    > Jak facet malo domyslny, to trzeba mu pomoc.
                    > Ja sie z braku żądan dawno wyleczylam i jak mi na czym s zalezy to
                    > mowie wprost.


                    myślę, że to od sytuacji zależy, pewnie masz rację, że czasem nie ma
                    się co honorem unosić albo liczyć na domyślność męża, może ja nie
                    mam problemu, bo dostaje w miarę często prezenty bez okazji, więc
                    nie mam ciśnienia, ale jakby nic nie dawał sam z siebie, to bym się
                    upomniała... no i pewnie wykorzyystała taki moment, jak urodzenie
                    dziecka...
                    ale jak się zastanowię, to w sumie, jak z delegacji wraca , to pytam
                    co ma dla mnie i dziecka wink mam tu na myśli "cokolwiek" -
                    ciasteczka, czekoladki, jakiś drobiazg...
                    czyli jednak wink

                    pozdrawiam
                    B.
    • dynema Re: kwiatek od męża 24.04.09, 16:36
      Czytam ten jakze szybko rozwijajacy sie watek, i chcialabym wyrazic
      ubolewanie nad tym jak niektorzy dorabiaja sobie teorie do braku
      empatii i troski w zwiazku i rodzinie.

      Bez okazji moj Tata wycina serduszka z nalesnikow mojej Mamie, a
      moja Mama przynosi mu kawe do lozka. Znajomy jedzie przez cale
      miasto aby kupic ulubiona potrawe Znajomej, a Znajoma robi
      niespodziankowe zamowienia na uwielbiany przez Znajomego zenszen w
      czekoladzie. Tak po prostu, bo tak sie robi jak sie z kims jest i
      kogos sie kocha, a nie dlatego ze na co dzien odkrajaja sobie
      konczyny pilami elektrycznymi.

      Po prostu dawanie prezentow kochanym osobom sprawia NAM radosc. Jak
      ktos postrzega takie zachowania jako 'wysilek' i 'przeprosiny' , to
      chyba powinien sie nad soba mocno zastanowic.

      W mojej rodzinie nie wyobrazam sobie aby ktokolwiek przyszedl po
      pobycie w szpitalu i dostal liste co nalezy posprzatac na 'dzien
      dobry'. Zawsze na taka osobe czekaja: prezenty, ladnie udekorowany
      pokoj, olbrzymi bukiet kwiatow, slodycze i duzo uwagi bliskich.

      Odnosnie uwag, ze Maz jej tez sie stresuje lub uczestniczy w
      porodzie: jak moj kuzyn mial raka, to ja od niego prezentu nie
      oczekiwalam mimo ze bardzo sie stresowalam. A ktos moglby powiedziec
      ze dlaczego z okazji udanej operacji JA nie dostalam prezentu od
      kuzyna a on tak?- przeciez to dla mnie byl taki stres, a on
      przeszedl operacje bezproblemowo , wiec co to niby za wysilek z jego
      strony i z jakiej racji dostal prezenty od rodziny?Powinien sie
      cieszyc ze juz po a nie wredy materialista jeszcze z prezetow sie
      cieszyc, przeciez jak dostanie prezent to momentalnie WCALE nie
      bedzie sie cieszyl z pomyslnej operacji.

      A co do tego ze kilka osob twierdzi ze albo kwiaty albo pomoc w
      opiece nad dzieckiem...to z doswiadczenia wiem ze mialam model ANI
      ANI, a teraz mam model TO i TO. Wole ten drugi.
      • ally się podpiszę 24.04.09, 19:05
        trafiłaś w sedno. dawanie i otrzymywanie prezentów jest fajne i miłe, i tyle.
      • lola211 Re: dynema 24.04.09, 19:34
        Bardzo ładnie i trafnie.
        O to wlasnie chodzi.
      • count_zero Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:23
        Ciekawe, co piszecie. Aż strach pomyśleć o co mógłby zostać
        posądzony mój mąż (pewnie o bycie straszliwym antyfeministycznym
        wsteczniakiem i macho), który w każde urodziny naszej córki
        obdarowuje mnie kwiatami.
    • gryzelda71 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 20:26
      Prezent miła rzecz.Lepiej dostać o jeden za dużo,niż jeden za małosmile
      Tylko tak po porodzie to takie bezpieczne dawanie,dziecko jest,pani
      wymordowana,słowem jest za co obdarować.
      A która dostała prezent,za to,ze zaszła w ciąże?Kiedy jeszcze nic wiadome nie było?
      • croyance Re: kwiatek od męża 24.04.09, 23:38
        To ja jestem widocznie nietypowa, bo na prezentach generalnie mi nie
        zalezy, a za kwiatami nie przepadam. Moj maz robi mi rozne
        niespodzianki, ale zazwyczaj koncepcyjne, czyli bardziej liczy sie
        mysl i pomysl, niz sam prezent (np. bilet na konferencje w Madrycie,
        mna ktorej bardzo chcialam byc; i nie chodzi o to, ze sie szarpnal i
        zaplacil za samolot etc., bo to nie sa w dzisiejszych czasach zadne
        koszty, tylko ze wiedzial, ze mi zalezy, ze znalazl w necie
        informacje, ze chcialo mu sie dzwonic, bukowac, zawozic mnie na
        lotnisko etc.). Pal licho konferencje, ale bylam cholernie
        wzruszona, ze POMYSLAL o tym, co lubie, i ze WIEDZIAL, o czym marze.

        Poza tym dajemy sobie prezenty w stylu kupon na ksiazki albo cat-a-
        pulta, czyli proca, z ktorej strzela sie plastikowymi kotami etc.
        Tak samo powiedzielismy gosciom na slubie, zeby nic nam nie
        przynosili, ale ludziom glupio bylo i sami z siebie jednak cos tam
        przyniesli, i tak dostalismy np. komplet swieczek, szklanego kota i
        skarbonke swinke.
        • lola211 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 11:38
          No i w sumie wszystkim chodzi nam o to samo- by miec poczucie, ze
          facet o nas mysli, ze podejmuje choc minimum trudu, by nas
          zadowolic, chce sprawic nam radosc.
          I jak widac wielu mamom zalezy na tym, by po urodzeniu dziecka
          otrzymac od swojego mezczyzny prezent.
          Nie ma zatem sensu przekonywanie, ze ich potrzeba jest glupia,jest
          wyrazem materializmu czy ze im uwłacza.
          Kwestia naszych osobistych potrzeb.
          • croyance Re: kwiatek od męża 25.04.09, 14:22
            No i dochodzimy do jakiegos consensusu, na sam koniec watku big_grin

            Lubie, jak maz pomysli, i cos wymysli fajnego: kupic diament latwo,
            ale wykoncypowac cos indywidualnego juz trudniej, i o wiele bardziej
            wole to drugie. Masz racje, ze w tym sensie jest to to samo_ bo ja
            oczywiscie wymagam atencji i zaangzowania, tylko fizycznie
            materialny prezent nie jest mi do szczescia potrzebny.
    • szyszunia11 Re: kwiatek od męża 24.04.09, 23:58

      nie czytałam wszystkiego, ale niektóre posty mi srogim pomieszaniem pojęć zajeżdżają... zwłaszcza te co sugeruja, że oczekiwanie upominku (nawet typu "kwiatek") po porodzie to interesowność! cóż, kiepski to interes, nawet ze złotym pierścionkimwink nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecydowałby się na dziecko ze względu na ewentualny prezent poporodowy - czy naprawde to właśnie sugerują tu niektóre osoby?
      ja mam romantyczna naturę, bywam staroświecka, uwielbiam prezenty i niespodzianki... dlatego prezent, choćby symboliczny po urodzeniu dziecka uważam za jak najbardziej wskazany. Niestety jeszcze nie dostałam, ale ja przygotowywuję dla męża "laurkę" z podziękowaniami za nadzwyczajne zaangażowanie w czasie całej ciąży. I nie będę tu rozważać na ile się nalezy co komu. Po prostu to mi serce dyktuje i sprawi nam obojgu przyjemność. I tyle.
      Czasem niektóre osoby sa z domu tak wychowane, ze delikatnie mówiąc "nie orzesadzają" z prezentami, to można im coś delikatnie zasugerować, choćby własnym dobrym przykłademsmile
      • kiziam Re: dywan i zaslony:D 25.04.09, 21:30
        bizuteria mnie nie rajcuje,wiec maz przeanalizowal z czego bym byla zadowolona i
        zaskoczyl mniesmile
        otoz,kupil mi dywan o jakim marzylam i zaslonki(nie moglam sie zdecydowac
        jaki,wiec wybral za mnie[trafny wyborbig_grin]) i wieeeelki bukiet kwiatow.
        naprawde mowe mi odebralo jak wrocilam ze szpitala i to zobaczylambig_grinbig_grinbig_grin
    • adsa_21 Re: kwiatek od męża 25.04.09, 21:33
      uwazam, ze to bardzo mily gest jesli zona od meza dostanie kwiaty
      czy upominek po urodzeniu dziecka. W koncu to ona ponosi trudy i
      znoje porodu, pozniej pologu i karmienia. Jest to nie lada wyczyn.
      Maz - dajac upominek - wyraza swoja wdziecznosc, milosc i radosc z
      narodzin dziecka.
      • luk19mich Re: kwiatek od męża 26.04.09, 13:06
        Teraz ponoc rowniez kobiety kupuja swojemu mężowi upominek tuz po diagnozie ze
        jest ciąża.To prezent za dobry materiał genetyczny,napewno dobry jesli został mężem
        • lila1974 Re: kwiatek od męża 26.04.09, 13:13
          Ja właśnie tak zrobiłam.
          Mąż dostal ode mnie drobny upominek wraz z tstem ciążowym.
          Ja od niego po narodzinach.

          A teraz te drobiazgi bardzo cieszą nasze córki. Są namacalnym
          dowodem, ze rodzice się bardzo cieszyli zarówno na wieść, że przyjdą
          na świat jak i w chwili, gdy się to już stało.

          Starsza nawet co jakiś czas każe sobie wciąż od nowa opowiadać jak
          to było, gdy to serduszko odpadło z łąńcuszka i bardzo uważnie go
          szukaląm nie chcąć by zgubiłą się tak cenna dla mnie pamiątka.
          Serduszko znalazło się na ulicy, przejechane przez samochód ale i
          tak je noszę. Córcię bardzo to rozczula.
    • bogoosia Re: kwiatek od męża 26.04.09, 17:21

      słyszałam, że to taki polski obyczaj - żona "za" ciążę i poród
      dostaje jakąś złota biżuterię... cóż mnie szczerze śmieszą takie
      tradycje, jak i pępkowe i inne takie...
    • mathiola Re: kwiatek od męża 27.04.09, 21:53
      boszzz... kobieto..... czy ty nie masz zmartwień?
      • smerfetka8801 Re: kwiatek od męża 28.04.09, 09:20
        ja jakoś wolę żeby mój mąż uczestniczył w życiu rodziny i dziecka żeby się
        dzieckiem zajmował a nie dawał wyraz temu jaki jest ze mnie dumny jakimś głupim
        kwiatkiem.
        mamy wspólne dziecko które wspólnie wychowujemy to mnie cieszy głupotami się nie
        zajmuję.
        a kwiatki i inne drobne rzeczy dostaję bez okazji od tak-i to mi się podoba nie
        trzeba mnie wynagradzać za coś czego generalnie sama chciałam
        • moofka Re: kwiatek od męża 28.04.09, 09:39
          smerfetka8801 napisała:

          > ja jakoś wolę żeby mój mąż uczestniczył w życiu rodziny i dziecka żeby się
          > dzieckiem zajmował a nie dawał wyraz temu jaki jest ze mnie dumny jakimś głupim
          > kwiatkiem.

          ja wole, zeby mi smieci wyrzucal niz tracil kasy na glupoty z okazji urodzin
          imienin czy cos tam cos
          w koncu normalna sprawa
          kazdy kiedys tam sie urodzil
          czy jakies tam imie ma
          zadna to jego zasluga
          tongue_out
        • lila1974 Re: kwiatek od męża 29.04.09, 17:01
          A to się wzajemnie wyklucza? tongue_out
          • babia-gora Re: kwiatek od męża 30.04.09, 10:40
            A ja uwazam, ze to bylby super zwyczaj. Moja mama do tej pory wspomina, jaki
            piekny, wielki bukiet gerberow dostala od swojego tescia za urodzenie mnie. Ja
            nie dostalam nic od nikogo. Dopiero, gdy tydzien temu urodzilam martwe dziecko
            (18 tydzien ciazy), dostalam olbrzymi bukiet tulipanow. W pracy, od szefa. Niemca...
            • annie_laurie_starr Re: kwiatek od męża 01.05.09, 09:01
              Nie jest to tylko polski zwyczej -wiec bez przesady z Matkami Polkami.

              Gdy urodzilam corke zagraniczny maz przyniosl do szpitala dwa bukiety. Dle mnie
              i dla coreczki. Nie zeby dziekowac za moje trudy, tylko zeby wyrazic swoja
              radosc ze ma dwie takie fajne dziewczyny. Niestety kwiaty musialy zostac na
              korytarzu, bo na sali ich nie dopuscili.

              Znalam kiedys Amerykanska Zydowka, ktora miala sliczna bransoltke z kamieniami
              oznaczajacymi ja, meza i dzieci i to maz wpadl na taki pomysl. Fajnie to
              wygladalo i bylo symbolem tego co dla tej kobiety bylo najwazniejsze w zyciu.

              • konikmorski1976 Re: kwiatek od męża 05.05.09, 16:57
                Boże wy żałosne polskie matki. ja od mojego włoskiego męża dostałam BMW i
                przenieslismy się do nowej willi na sycylię. i tak za kazdym razem, a urodziłam
                6 dzieci. po szóstym miałam od razu liposukcję i to tez był prezent od mojego
                mężusia misiaczka kochanego mojego ajaj jak go uwielbiam tego mojego pysiaczka
                niegrzecznego. niestety wczoraj go zastrzeliła mafiasad szkoda.
                • ledzeppelin3 Re: kwiatek od męża 05.05.09, 17:11
                  Ale Was boli, że laski dostają od mężów brylanty za proód, hehe

                  Super, jak mąż docenia krew, pot i łzy towarzyszące ogromnemu
                  wysiłkowi, jakim jest dla organizmu kobiety ciąża i poród
                  Jak ktoś chce to spłycać, niech spłyca
                  Tylko czemu gardło by przegryzly tym, którym mężowie kupują
                  brylanty?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka