syriana Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 15:58 aleście się do wszystkie do tych brylantów, spa i prezentu za poród przyspawały chodzi o cenienie siebie - swojego czasu, oczekiwań wobec związku, potrzeb jakie by one nie były obowiązku lubienia biżuterii nie ma niewymagające żony biorą się z głupich kobiet, które nie tylko nie mają żadnych zainteresowań, których głód zaspokojenia popychałby je do wygospodarowania czasu na nie ale i głupich przez to, że nie rozumieją że swoją wiernopoddańczą postawą dają przykład dzieciom, córkom zwłaszcza jako taka córka mogę powiedzieć, że szacunku to Wam nie przydaje co więcej - wychodzenie z tych myślowych szufladek, które mi wykwitły na obserwacji współuczestniczącej jest cholernie męczące i czasochłonne Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:23 Czasem negatywny przykład matki działa mobilizująco Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:36 pod warunkiem, że jest uświadamiany jako negatywny a nie brany za jedyny obowiązujący i oczekiwany Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:42 A od czego Twoim zdaniem to zależy? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:47 Od czego? W moim przypadku pewnie od rysu chrakterologicznego- cały tata jestem, co po wielokroć powtarza mi moja mama w czasie takich akcji jak u tego tapiceraP Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 19:24 Ja też z wiekiem staję się coraz bardziej podobna do ojca. Mama nie może się z tym pogodzić, bo chciałaby mnie urobić na swój obraz i podobieństwo, a ja patrząc na nią, utwierdzam się za każdym razem w przekonaniu, że nigdy w życiu Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:05 tak, od charakteru, dojrzałości, pewnego typu umysłowości i inteligencji - nie bójmy się tego powiedzieć hehe na moją matkę zdarza mi się patrzeć jak na niedojrzałą nastolatkę, która pełnię szczęścia osiąga gdy raz w roku dostaje bukiet róż na rocznicę ślubu, którym może się pochwalić później w towarzystwie koniecznie oznajmiając "mój mąż mi kupił" pamiętam z dzieciństwa jeszcze, że bardzo często używała tej frazy przy ludziach "mój mąż mi kupił futro" - gdy jako żywo sama je sobie sprawiła mnie, dziesięciolatkę zaciągając do sklepu w roli recenzenta chryste, ze trzy zimy to chyba przeżywała biżu po urodzeniu syna też dostała, szkoda, że pępkówkę ja musiałam oglądać a że oprócz róż raz w roku, zostaje jakieś 300 dni mrukliwych odzywek, subtelnej dyplomacji werbalnej coby nie wywołać burzliwej reakcji z bzdurnego powodu, cóż.. lepiej wzdychać, że to życie jest ciężkie niż się rozejrzeć wokół by zobaczyć że nie musi być w niektórych dziedzinach Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:36 A czy kazda ematka zasluguje na okazywanie szczegolnych wzgledow? na przyklad taka co caly dzien spedza na klepaniu w klawiature? I jeszcze sie szczyci ze w domu syf (jak to niektore sie przechwlaja czesto). To w sumie ta kawa z biedronki i bizuteria z bazarku pasi jak ulal Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:43 No wiesz, nie myślałam, że dla Ciebie porządek w domu jest miarą wartości człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:52 echtom napisała: > No wiesz, nie myślałam, że dla Ciebie porządek w domu jest miarą wartości człow > ieka Sam motyw porzadku to moze nie (choc przyznasz ze widzac zasyfione miejsce nie myslisz dobrze o wlascicielu, prawda?),ale bardziej mi chodzilo o kwestie jalowego spedzania zycia. Z czasow dziecinstwa i dorastania pamietam pare sasiadek, ktore dzien w dzien od rana do wieczora wysiadywaly na lawce przed blokiem posuwajac glupoty (a maz w pacy zarabial na pasozyta) Teraz czasy sie zmienily i mamy internet zamiast lawek przed bloiem , ale motyw przewodni ten sam Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:18 pare sasiadek, ktore dzien w dzien od rana do > wieczora wysiadywaly na lawce przed blokiem posuwajac glupoty (a maz > w pacy zarabial na pasozyta) w te klimaty doskonale wpisuje sie motyw: "Mąż mi kupił..." Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:44 > w te klimaty doskonale wpisuje sie motyw: > "Mąż mi kupił..." a nie, ten motyw nie dotyczy tylko pasożytów Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:46 > a nie, ten motyw nie dotyczy tylko pasożytów ale ogolnie patriarchalnego modelu rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 19:20 Nie powinnam się tłumaczyć, ale w klawiaturę to głównie zarobkowo klepię, a na forum się przełączam w ramach odpoczynku. Wtedy i tak jestem zbyt zmęczona na sprzątanie. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 22:05 > A czy kazda ematka zasluguje na okazywanie szczegolnych wzgledow? na > przyklad taka co caly dzien spedza na klepaniu w klawiature? I > jeszcze sie szczyci ze w domu syf No wiesz, może mieć inne walory, bardziej cenione przez męża, niż biegłość w obsłudze mopa Odpowiedz Link Zgłoś
undomestic_goddess Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:18 No dobra, Triss, w życiu nie myślałam, że się kiedykolwiek z Tobą zgodzę. Ale w tej sprawie zgadzam się całkowicie. Widzę ten etos i związaną z nim frustrację na codzień. Bo z jednej strony święta matkożona urobi się po łokcie, nosem podpierając, wszystko dla rodziny, dla siebie już czasu nie ma, a jeśli hobby, to jakaś namiastka, bo przecież czasu na to nie ma. (Opisuję to, co widzę) A z drugiej strony rośnie żal i frustracja, że ta jej rzeczywistość to nie jest 'i żyli długo i szczęśliwie.' Osobiście nie widzę możliwości życia z kimś całkowicie poświęcając siebie i swoje pasje, bo wtedy w związku zostaje jedna osoba, która jest ważna. Dla mnie prosta droga do depresji, jeśli w takim związku miałabym pozostać. I nie rozumiem, dlaczego Wasi partnerzy ciągle Wam w tych domach i przy dzieciach 'pomagają'? Pomoc partnera to byłoby dla mnie poniżające. Nie potrzebuję jego pomocy, bo akurat to przedsięwzięcie jakim jest nasza rodzina jest wspólne i oboje na nie pracujemy. A co do wymagań, szlag jasny trafiłby mnie na miejscu, gdybym została z brzuchem na tydzień przed porodem sama z dzieckiem starszym w domu, a on pojechał hobby pielęgnować. Jego w analogicznej sytuacji pewnie też. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika A potem jest jak u Kazia M ;-) 02.05.09, 13:44 Dopiszę się jeszcze Zdążyłam sie już naumieć, ze związki i relacje między ludźmi mogą mieć naprawdę dziwaczne dla mnie formy - ja bym w życiu w takim układzie nie wytrzymała, a ludzie bywają szczęśliwi. Ale zauważyłam też druga prawidłowość - jesli realizuje się tylko jedna ze stron, a druga ją "wspomaga" rezygnując ze swoich koncepcji życiowych (albo ich nie posiada i programowo wybiera "poświęcenie" przykrywając tym braki koncepcyjne ), usuwa przeszkody spod nóg strony aktywniejszej i zaniedbuje swój własny rozwój - zwiazek zwykle się rozwala. Zamiast "wdzięczności" jest totalny klops i brak szacunku, często też ze strony dzieci. Rozpad następuje zwykle w "opcji Marcinkiewicza" (niekoniecznie w tym wieku ) - czyli kiedy wychuchany małżonek (częściej facet) zauważa, że zamiast interesującej drugiej połówki ma obok nieprzystającą do swojego wywalczonego statusu zaniedbaną i nieobytą osobę, a wokół - mnóstwo innych ciekawych i atrakcyjnych. Zgadzam sie, ze niektóre kobiety mają wtłoczony do głowy gorszy status i służebną rolę. I są z tego dumne - to już jest dla mnie zagadką. Im gorzej tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:42 No to ja jestem tanią żoną. Jak się dorobimy kokosów- to będę drogą żoną. A mój tani mąż będzie drogim mężem Jak kasa jest, to obydwoje jemy szynkę za 60zł, jak nie ma- to pasztet za 2.50. Czy jestem wymagająca? Nie, w opisanej postaci nie. Nie wymagam kwiatów, diamentów, nie oczekuję, że pan mąż będzie wynajdywał mi hobby i rozrywki. Oczywiście, jak kwiatek się pojawi- to przyjmę z przyjemnością, ale jak odczuję głęboką potrzebą posiadania zielska w wazonie, to sama sobie kupię i tyle. Podobnie biżuterię. Hobby ja mogę mieć swoje, a mąż swoje. I niby czemu miałabym się czepiać o samotne wyjścia? On nie ma pretensji, jak wychodzę do przyjaciolek, a ja nie wiszę mu nad głową na kursie motocyklowym. Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Oj triss 27.04.09, 09:01 Trafiłaś na bardzo podatny grunt. Nie znasz powiedzenia "uderz w stół a nożyce się otworzą" Za bardzo zgeneralizowałaś. A że jak widać większość nie potrafi zrozumieć wypowiedzi jako całości to do przewidzenia było ze zacznie się przepychanka i zaciekła walka jak któraś znajdzie w całej wypowiedzi nawet niewielki fragment dotyczący jej samej. A jak nie znajdzie o sobie to i tak coś się nie spodoba, np pępkowe. Co do tego hasła to może po prostu funkcjonuje ono w różnych rejona, we Wrocławiu wszyscy dobrze wiedzą co to znaczy pępkowe - ojciec narodzonego dziecka stawia flaszkę ( może to być jedno [piwo, kieliszek wina albo największa wódka - co kto woli) kolegom, rodzinie... Nie wiem za co i po co i niekoniecznie tak jest ale wszycy wiedzą co to znaczy... Co do wątku to jedne są minimalistkami a inne zołzami co to grosza przy sobie nie utrzymają i muszą wszystko wydać. No tak w życiu było, jest i będzie. Każdy żyje jak chce, uczy się na własnych błędach, ma różne swoje powody do takiego zachowania. Jak można posatwić potrzeby i wydatki np. kobiety która zarabia dużo, stać ją na wszystko, jej praca wymaga nieskazitelnego stroju, makijażu a kobiety która rzeczywiście zajmuje się domem, dziećmi, nie pracuje, nei zarabia. Po co stawiać takie osoby obok siebie i porównywać? Jaki jest cel takeigo porównania i wytykania że ta co nie zarabia powinna wymagac najdroższych kosmetyków i w ogóle powinna chceć wiecej. Ludzie dostosowują swoje życie do sytuacji w jakiej się znajdują. Gorzej jak znajdzie się głupiec który wie zawsze lepiej co inny powinien, jak powinien zyć i wyglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-chetna Re: Oj triss 27.04.09, 11:35 Ale to głownie NASZA wina, czyli kobiet. Tak wychowujemy nasze córki. Przekazujemy im wzorce, że kobieta ma nizszy status, że ma byc poddańcza wobec rodziny, ze kobieta MUSI, a mąż MOŻE. Takie poglądy ma nie tylko starsze pokolenie (nasze teściowe, matki etc), ale też pokolenie dwudziesto-, trzydziestolatek. Zobaczcie nawet tu, na tym forum, gdzie piszą kobiety młode, jakie mają poglądy. Na przykład większość pisze, że mąż im w domu POMAGA, że przy dzieciach POMAGA, że przed świętami POMÓGŁ, bo zrobił zakupy i jakieś duperele. Ja tego nie rozumiem, pomóc to mi może koleżanka, sąsiad, np zostać na chwilę z dzieckiem, jak ono jest chore, a ja muszę do sklepu wyskoczyć. Ale mąż???? Mąż ma OBOWIĄZEK, tak samo, jak ja, tworzyć nasz dom, rodzinę. Nie mam czasu latać po forum i szukać wątków na ten temat, a parę durnot by się znalazło. Jedą z nich był na przykład wątek kobiety, którą mąz zostawił z kilkumiesięcznym dzieckiem, ulatniając się i nie płacąc alimentów. No i ta kobieta przez większość innych KOBIET została zbesztana, zwyzywana od nierobów. Że chce naciągnąć męża i ojca dziecka na kasę. Wiekszość KOBIET pisała jej, żeby się wziąła do roboty. Że skoro mąż nie płaci, to ona powinna mu dać święty spokój, nie wymagać alimentów, nie wymagać interesowania się dzieckiem, ani brania udziału w wychowaniu dziecka. Facet olał malutkie dziecko, olał żonę i dla większości kobiet to ok. A ona zła, bo kasę na dziecko chciała. Wypowiadało się tam też kilku facetów, żaden, ale to żaden z nich nie skrytykował kobiety, natomiast bardzo zle (w przeciwieństwie do kobiet)ocenili zachowanie jej męża. Innym przykładem jest wątek, który tutaj ktoś przytoczył, o tej kobiecie w końcówce ciąży, której mąż chciał jechać "uprawiać hobby". Żenada. Same się nie szanujemy. I, co gorsze, przekazujemy takie wzorce naszym dzieciom. Przecież nasi synowie nas obserwują, widzą, jakie relacje są między rodzicami. Jak myślicie, jacy będą w przyszłości dla swoich żon? A jakie będą nasze córki, które obserwują nas i widzą, że kobieta jest podnóżkiem dla faceta? Ja bardzo rzadko piszę na forum i też rzadko je czytam. Ale jak już czytam, to włos mi się jeży na głowie. Nie zdawałam sobie sprawy, że takie poglądy mogą mieć młode kobiety. Myślałam, że to tylko starsze pokolenie tak ma. Na przykład moi teściowie, u nich kobieta jest służącą. A mąż pan i władca wydaje rozkazy. Ale czytając to forum i inne też, stwierdzam, że nasze pokolenie niewiele się różni. Nie piszę o wszystkich kobietach, bo są takie, które się szanują, ale ich jest mało. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Oj triss 27.04.09, 11:52 Między innymi to ja jestem ta opcja, której mąż w domu POMAGA. Co prawda karmię go tekstami, że to jego zakichany obowiązek, jak i mój, ale to tak bardziej profilaktycznie, bo w głębi duszy tak właśnie myślę - dom jest bardziej moim poletkiem niż jego. Dla odmiany ja mu mogę pomóc w remoncie czy sprzątaniu samochodu, ale nie uważam, bym musiała niektóre prace wykonywać na równi z nim, bo to nasz dom lub nasz samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka ha ha ha 27.04.09, 12:02 dziwne w tym watku jest to,że te najbardziej krzykliwe i najbardziej wyzwolone są.....rozwódkami Czyżby sznowny małżon nie wytrzymał konkurencji z kremem HR i uciekł? P.S W odpowiedź,że małżon wymieniony bo dążymy do doskonałości i wywalamy to co stare i co nam nie odpowiada nie wierzę. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: ha ha ha 27.04.09, 13:11 A to akurat mnie szczególnie nie dziwi, z tym, że ten mechanizm tłumaczę sobie nieco inaczej, bo w przypadku niektórych po prostu WIEM jak było. A było tak, że kiedy pani oczekuje od małżonka że małżonek będzie o nią dbał, szanował ją, doceniał i dopieszczał, a małżonkowi niespecjalnie się chce, to pani bardziej niezależna, wyzwolona itp. jest znacznie bardziej skłonna do wymiany takiego pana na odpowiedniejszego, niż zahukana kura domowa ze ścierką w łapce, która uważa swojego męża za cudo, bo ten przynajmniej jej nie leje. Ot, życie. Co nie znaczy, że te "krzykliwe i wyzwolone" są same. Są po prostu w nowych związkach, bardziej satysfakcjonujących, niż małżeństwa z których mają dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: ha ha ha 27.04.09, 18:11 > dziwne w tym watku jest to,że te najbardziej krzykliwe i najbardziej > wyzwolone są.....rozwódkami Ja akurat nie, Ale przecież wiadomo nie od dziś, że baba bez chłopa nic warta nie jest i pewnie była wybrakowana, skoro ją zostawił. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: ha ha ha 27.04.09, 19:14 Jestem rozwódką z gachem na stanie, liczy się? Ja naprawdę rozumiem, że pewne rzeczy nie mieszczą Ci się w główce. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Mąż może _pomagać_, tyle, że Triss o czym innym 27.04.09, 12:20 moim zdaniem pisała. Owszem, potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której mąż (czy żona) właśnie _pomaga_ w porządkowaniu/ aprowizowaniu _wspólnego_ domu. Wszystko zależy od umowy i podziału obowiązków. Jeśli facet jest jedyną pracującą zarobkowo osobą, albo pracującą znacznie dłużej niż żona, to trudno, aby i _całość_ obowiązków donmowych należała do niego. Co więcej, pewnie większość wówczas należy do żony i moim zdaniem w takiej sytuacji to jest w porządku. Ale przecież w poście Triss było o czym innym. Nie był to postulat zostania księżniczką co to leży i pachnie, a mąż jest służącym, dostarczycielem kasy i wykonawcą wszystkich czynności domowo-opiekuńczych, tylko raczej spostrzeżenie, że wiele kobiet (tak, opisujących problemy, na które w ogóle nie powinny pozwolić, na tym forum m.in.) jest nie tylko służącą księciunia i potomstwa, ale jeszcze pozwala im się utwierdzać w przekonaniu, że to ok. Jasne, że nie każdy musi lubić/ mieć kasę na SPA, kawior i ubrania z górnej pólki na co dzień. Tyle, że nie jest normalne, gdy jedna strona może się relaksować, wydawać kasę na swoje przyjemności (nieważne, czy to piwo z biedronki czy gadżety za tysiące złotych), wyjadać z lodówki obiad przeznaczony dla 4 osób nie myśląc nawet, że druga od miesięcy np. nie dosypia wstając do dziecka, kasy na siebie nie może wydawać w ogóle, bo musi _najpierw_ zaspokoić zachcanki _wszystkich innych_, jest _jedyną_ osobą w rodzinie poczuwającą się do myślenia o reszcie domowników (czy coś w lodówce jeszcze dla nich zostało, czy gdy odda się zajęciu x dzieci będą zaopiekowane a konieczne czynności zrobione td.) To nie jest normalne, jest za to nagminne - na emamie to widać i Triss ma rację, że duża część tych kobiet ma tak na własne życzenie, bo pozwala się traktować jak bezpłatna służąca bez wychodnego. I dyskutowanie o wyższości Diora nad Ziają czy o tym, jak to prezent czy uprzejmość ze strony faceta są szowinistycznym przejawiem machismo czy też miłym gestem jest w tym kontekście rzeczywiście - nie wiem, na ile świadomą - próbą "zamiecenia pod dywan" faktu, że jednak wiele kobiet pozwala się traktować gorzej, niż by chciały być traktowane. Więc lepiej od razu krzyczeć, że jeśli czyjś mąż robi więcej niż mój, to to tylko "kreacja forumowa" albo powiedzieć coś na temat "leniwych bab wykorzystujących naiwnych facetów", co to są "za dobrzy" i "co oni w ogóle w takiej leniwej zołzie widzą". Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Mąż może _pomagać_, tyle, że Triss o czym inn 27.04.09, 12:27 Iwoniu Mam nadzieję, że podpięłaś się pode mnie z czystej sympatii Mnie akuratnie tłumaczyć tego za bardzo nie trzeba. Mierzi mnie zarówno opcja żony-służki, jak i żony-super wyzwolonej. I w tym wątku ... no, może bardziej w wątku o tych nieszczęsnych kwiatach od męża, dostrzegam przegięcie w obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Mąż może _pomagać_, tyle, że Triss o czym inn 27.04.09, 12:38 > Iwoniu > Mam nadzieję, że podpięłaś się pode mnie z czystej sympatii No jakżeby inaczej Zgadzam się z Tobą co do przeginania w obie strony. Jednak Triss akurat założyła wątek o paniach, co to dają się traktować jak pomiotła, a potem zdziwione, że tak włąśnie są traktowane (i podaje przykłady z forum, niewydumane), a natychmiast pojawia się frakcja sugerująca - no właśnie, nie wiem co: że w gruncie rzeczy ci roszczeniowi, leniwi i nieempatyczni mężowie mają rację, bo przecież leniwe, roszczeniowe i durne żony też chodzą po tym świecie? Przecież to absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Mąż może _pomagać_, tyle, że Triss o czym inn 27.04.09, 12:59 > No jakżeby inaczej > Zgadzam się z Tobą co do przeginania w obie strony. Jednak Triss akurat założył > a > wątek o paniach, co to dają się traktować jak pomiotła, a potem zdziwione, że > tak włąśnie są traktowane (i podaje przykłady z forum, niewydumane), ale na strazy takiego porzadku najsilniej stoja kobiety watek o tych nieszczesnych kwiatach swietnie to pokazuje padaly komentarze typu "ja nic nie dostalam, ba nawet nie chcialam, ale ja nie mam nasrane w glowie czyli kazda, ktora chce w glowie nasrane ma podobnie z tym zostawianiem zony w ostatnim miesiacu jaki jazgot, jaka egoistka co zlego jest w byciu egoistka? zarzut wytrych, ktorym mozna babe zawsze do parteru sprowadzic, zeby za duzo nie chciala arobila wiecej i ciszej przy tym wszystkim ja rozumiem, ze tu nie o rownouprawnienie idzie bo ja podobnie jak lila w domu wcale nie chce sie rownouprawniac ja lubie byc kobieta i lubie jak mi to moj mezczyzna podkresla, ze jestem Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw O toto, Moofka 27.04.09, 13:37 > ale na strazy takiego porzadku najsilniej stoja kobiety > watek o tych nieszczesnych kwiatach swietnie to pokazuje > padaly komentarze typu "ja nic nie dostalam, ba > nawet nie chcialam, ale ja nie mam nasrane w glowie > czyli kazda, ktora chce w glowie nasrane ma > podobnie z tym zostawianiem zony w ostatnim miesiacu > jaki jazgot, jaka egoistka Spod klawiatury mi wyjęłaś - i faktycznie, nie chodzi o to, co ja uważam za pożądane, a co za niekonieczne w MOIM małżeństwie, tylko o to, że lekceważenie pragnień żony przez męża jest na forum przez kobiety usprawiedliwiane, pragnień męża przez żonę - piętnowane. A jak która napisze, że niekoniecznie trzeba być służącą we własnej rodzinie i pomiotłem we własnym domu, to zaraz huzia na Józia (na Józię właściwie) - bo co się taka wychyla, ja miałam do dupy, to i inna niech nie ma lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Mąż może _pomagać_, tyle, że Triss o czym inn 27.04.09, 18:13 Iwoniaw dokładnie. Wreszcie głos rozsądku Odpowiedz Link Zgłoś
majula06 Re: Oj triss 29.04.09, 12:38 Nietety zawsze chętna ma rację, niestety. Nasza mentalność jest taka od setek lat i nic się praktycznie nie zmienia. Zwrócicie uwagę np. na politykę, wsystkie partie liczące się są założone i liderami są mężczyźni, czy jest jakaś licząca się partia gdzie kobiety są u władzy? My same sobie "zgotowałyśmy" taki los, teraz wszyskie opisujemy swoje oburzenie itp. po czym odchodzimy od laptopów i co ? "dzielnie" gotujemy, prasujemy, sprzątamy, wychowujemy dzieci. Ręce mi opadają np. jak mój mąż mówi do mnie ,że nasz syn jest przeze mnie niewychowany !, ja mu odpowiadam ,że on nie jest tylko moim synem , ale też i jego. Mąż przez swoją postawę, podejście do związku , wypowiedzi też przecież daje jakis obraz? i co słyszę? ,to samo. To się chyba nigdy nie zmieni, jesteśmy jak te "woły" co ciągną , ciągną ... Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-chetna Re: Oj triss 29.04.09, 12:59 Majula, no niestety mam rację, chociaż w tym wypadku wolałabym nie mieć. I niestety, jak pisałam wcześnie, nic sie nie zmienia, nawet w naszym pokoleniu, nie zmieni się też nic w pokoleniu naszych dzieci. Bo niby skąd? Ponarzekamy sobie na forum albo z koleżanką przy winku, a robimy dokładnie odwrotnie. Ja rozumiem, że nasze matki, teściowe etc mogą mieć poglądy, że kobieta ma służyć mężczyznie, że kobieta to podgatunek. Wtedy były takie czasy i takie myślenie było dla większości normalne. Teraz są inne czasy, kobiety robią karierę, mówią (niestey na mówieniu się kończy) o równouprawnieniu, o feminizmie, a co się do cholery zmieniło w naszym podejściu do mężczyzn? Nic! Jesteśmy takie same, jak nasze babki, matki, tylko gadamy więcej. Nadal traktujemy siebie jak kogos gorszego od mężczyzn. Nadal uczymy nasze córki, żeby były skromne, czyste, grzeczne, że im to nie wypada, tamto nie wypada. A chłopców jak wychowujemy? Pozwalamy im na wszystko, bo to przecież...chłopiec. Na codzień widzę takie sytuacje. Chłopcowi matka pozwala ganiać po drzewach, brudzić się, taplać w kałuży, a córce..każe GRZECZNIE bawić się i kołysać lalkę w wózeczku. Taki przykład ostatnio widziałam. I matka wcale nie jakaś starsza, wrecz przeciwnie - wyglądała na 20 parę lat. No ręce opadają. Zresztą przypuszczam, że takich przykładów każda z nas mogłaby podać sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
ciocia_luta Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:58 Święta racja Triss. Tanie, bezmyślne, poniżane woły robocze. Agresywne tylko wobec innych kobiet i swoich dzieci. Najczęściej zapuszczone, nieatrakcyjne, z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Wychodzące za mąż za ewolucyjne odpady, przemocowców i alkoholików (jedno piwo ; wieczorem)) Matki Polki.... Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:59 Dokładnie. Wpadające w kapiącą pianą wściekłość usłyszawszy, że MOŻNA inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 13:46 Większość kobiet nie ma tak na własne życzenie. Większość z nas tak właśnie zostało wychowanych. Jak się która temu sprzeciwia, z miejsca nie tyle faceci, co matki i teściowe próbują je nawrócić na "jedyną słuszną drogę, którą powinna podążać kobieta". Mój facet w mieszkaniu nie sprząta - tak, tak, nie sprząta i mam odwagę to powiedzieć. Sprzątania on ode mnie też nie wymaga (nie może nawet, bo z samej mojej przekory musiałby być syf non stop). Jego ciotka kiedyś zwróciła mi uwagę, że JA nie zadbałam o to, aby mój facet miał czysty garnitur kiedy jechaliśmy na wesele. Doczepiła się też do garów w zlewie. Kiedy jej powiedziałam, że nie mam zamiary robić wszystkiego sama i za niego odpowiedziała "taka jest niestety rola kobiety, że MUSI wziąć na swoje barki większą odpowiedzialność". Moja Mama też z kobiet cierpiętnic "jak to, on cały dzień w pracy, a ty mu nawet obiadu nie zrobiłaś ?". Zapomniała tylko dodać to, co zawsze powtarzała - opieka nad dziećmi to najcięższa praca. Sama całe życie się zrywała do wszystkiego, a teraz na stare lata oczekuje wdzięczności, bo ona tak się poświęcała, nocki zarywała, a teraz przynajmniej wypominać może. Teściową mam na szczęście z innej bajki i o "odpowiedzialność" w nadmiarze kotów z nią drzeć nie muszę. Pracujemy razem w warsztacie. Teraz ja siedzę przed kompem i piję kawę, on konserwuje samochód w kanale. Za chwilę ja będę wieszać pranie, on w tym czasie będzie malował samochód. Sprzątanie jest moją działką, ale choć obydwoje znamy się na naprawie samochodów, kiedy mi coś się zepsuje, on będzie od tego aby to naprawić, nie ja. To, co mnie doprowadza do szewskiej pasji to słowa ciotki mojego faceta "M. ci kupił ładne meble, M. za to zapłaci ?" do k.... nędzy, nie M. tylko MY kupiliśmy meble i JA za to zapłacę. Nadal w wypowiedziach starszych kobiet cały czas słychać zależność od faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-chetna Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 13:58 Figrut, jak pisałam wcześniej, tez uważam, że to kobiety za przeproszeniem srają na inne kobiety. I od zawsze powtarzam, że największym wrogiem kobiety jest...inna kobieta. I nie tylko starsze pokolenie tak ma, młode też, co widać nawet na tym forum. A teściową do Twojej ciotki mam podobną, kiedyś mi zaraz po ślubie powiedziała, że muszę pilnować, żeby mąż brał lekarstwa jak był chory. Oczywiście powiedziałam jej co sądzę o tym słowie "muszę" i wyjażśniłam, że nie wyszłam za trzylatka, tylko za dorosłego faceta. Takie jest podejście 95% kobiet i tak wychowujemy swoje córki i synów. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 20:47 o jeeenyyy, mi się przypomniało jak męża wujcio ze wsi pytał mojego męża czy mieszkam "tam u niego" (ze względu na studia mieszkałam raz u siebie w domu raz u rodziców). No szczęście mąż sam poprawił że nie u niego tylko u siebie, u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 23:35 > Nadal w wypowiedziach starszych kobiet cały czas > słychać zależność od faceta. Przypomniałaś mi rozmowę z moją młodą 30-letnią znajomą, która się wpieniała, kiedy jej matka prosiła ojca o pozwolenie na kupno eleganckiego szlafroczka, a ojciec stwierdził autorytatywnie, ze drugi jej niepotrzebny. Ale tu przykład z góry nie działał, bo owa znajoma powiedziała, że nie wyobraża sobie, że mogłaby prosić męża o pozwolenie na kupno czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
stalin-owiec bezczelna baba 28.04.09, 11:49 Czyli wydaje pieniadze meza bez pozwolenia? Wydawala? Bezczelna znajoma. Czy moze zle zrozumialem? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: bezczelna baba 28.04.09, 16:32 Chyba źle Ona po prostu sobie nie wyobraża, że mogłaby nie mieć własnych (tzn. przez siebie zarobionych) pieniędzy i być całkowicie zależna od męża. Odpowiedz Link Zgłoś
zulu_gula1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 12:43 Zazwyczaj narzeka sie na kobiety, które wyciągają od męża ostatnie pieniądze, bo "nie mają się w co ubrać", choć szafa pęka, a tu proszę...Kobiety są oszczędne, bo muszą i tyle. Każda wolałaby wydawać na siebie więcej, lecz trzeba mierzyć siły na zamiary. I co w tym złego? Nie rozumiem tego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
robin0819 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 14:14 A może tak? Zarabiam 1500zł, nic nie robie w pracy, maż mi załatwił zebym nie siedziała w domu i sie nie nudzila... Gotować nie umiem,ale sie jeszcze naucze.Czasem cos sprzatne bo tak wypada... Przed slubem obiecywalam ze sie wszystkiego naucze,teraz nie ma czasu... Maz ma kilka hobby i dobrze, ja nie mam,ale jego sa regularne i o stalych porach, wiec moge wtedy... OD 3-4 godzin spedzam w łazience, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu latam za jakimis ciuszkami... Obowiazkowo raz w tygodniu fryzjer i 3 razy w miesiacu kosmetyczka.. Wydaje "na siebie" od 3000-4500.Rodzic narazie nie chce... Maz zabiera mnie do kina,teatru,kupuje kwiaty, prezenty bez okazji- lata ze mna po sklepach i ma anielska cierpliwosc... Przynajmniej 2 razy w roku gdzies wyjezdzamy, w tym raz zagranice.. Ja mu cos czasem kupie na imieniny czy urodziny,ale za abrdzo sie nie przykladam... Drogie Panie chciałyscie równoprawnienia, teraz mało która z was ma pojecie o gotowaniu,czasem od świeta coś sprzatnie,jak kupujecie prezent to po najnizszej lini oporu... Same chcecie byc zaskakiwane,obsypywane prezentami-a kiedy cos swojemu facetowi kupilyscie bez okazji?Kiedy zrobilyscie mega niespodzianke zabralyscie go do knajpy, za maisto, same z siebie kupilyscie sexowna bielizne,przygotowalyscie romantyczna kapiel albo zrobilyscie masaz swojemu facetowi? chcecie zebysmy jak najwiecej zarabiali, byli dobrymi ojcami,mieli czas na wszystko kosztem wlasnych hobby... A moze wiecej kompromisow, mniej myslenia o sobie i wlasnej urodzie... My tez czasem chcemy byc zaskakiwani i "wynagradzani" za nasze wyżeczenia... Ołtarze od dawien dawna wsytawiane sa wam,my ich sie nie domagamy- czasem chcemy odrobine wdziecznosci i poczucia ze wam tez zalezy... Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 14:39 > Same chcecie byc zaskakiwane,obsypywane prezentami-a kiedy cos > swojemu facetowi kupilyscie bez okazji?Kiedy zrobilyscie mega > niespodzianke zabralyscie go do knajpy, za maisto, same z siebie > kupilyscie sexowna bielizne,przygotowalyscie romantyczna kapiel albo > zrobilyscie masaz swojemu facetowi? > chcecie zebysmy jak najwiecej zarabiali, byli dobrymi ojcami,mieli > czas na wszystko kosztem wlasnych hobby... > A moze wiecej kompromisow, mniej myslenia o sobie i wlasnej > urodzie... Przyznam Ci rację, choć przez większość nie będzie to mile widziane w tym wątku O to właśnie chodziło mi w wątku Elejny, której mąż robi wszystko dla niej i z tego co napisała wynika, że jest to właśnie taki osioł do norek i jaguara (zapożyczone od Mallard-a). Są żądania, a nie ma dawania od siebie, nie ma partnerstwa. Być może Triss zbyt mocno kontrastowo napisała pierwszy post, ale też miała w nim dużo racji. Mało kiedy spotykam się z takim nastawieniem faceta - jedz resztki, zwijaj się jak w ukropie, ja odpoczywam, ty pracuj w domu i w pracy na okrągło. Zwykle to niestety kobiety same z siebie robią gorszy gatunek człowieka, bo tak im wpojono. Matka zadowalała się pomięsnymi resztkami, bo najpierw mąż musiał się najeść, zmywała po obiedzie sama i było to dla niej zupełnie naturalne, zabierała dzieci sprzed oczu ana i władcy, bo on po pracy musiał odpocząć. Co robiła matka, robi często i córka, choć wiele się już zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 15:05 Zwykle to niestety kobiety same z siebie robią gorszy gatunek > człowieka, bo tak im wpojono. Co robiła matka, robi często i córka, choć wiele się już zmien > iło. cóś w tym jest..sama nie mam córki ale musiałam nieźle potrząsnąć synowa bo mi rozpuszczała syna ze szkodą dla siebie i dziecka.. rączki mu zaczeły przyrastać do niewymownej, choc wczesniej były całkiem sprawne, jakis taki mułowaty się zrobił.. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 15:35 babcia47 napisała: > > jakis taki mułowaty się zrobił.. no wiesz...o własnym synu tak ) a to o tobie dobrze świadczy - pewnie jesteś wymierającym gatunkiem, bo wręcz teściowe z zasady zachęcają jeszcze synowe do własnego upadlania się dla dobra jej syna.... Odpowiedz Link Zgłoś
elejna Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 12:20 > O to właśnie chodziło mi w wątku Elejny, której mąż robi wszystko dla niej i z > tego co napisała wynika, że jest to właśnie taki osioł do norek i jaguara > (zapożyczone od Mallard-a). Zostałam wywołana to sie wytłumaczę . Mąz owszem robi dla mnie wiele ,spełania zachcianki ,zabiega ale ja nie jestem typem pachnącej królewny. Mam w zyciu niezły zapier*** realizuje sie zawodowo , pracuje w domu , opiekuje sie autystycznym dzieckiem. Nie zyje beztrosko , nic nie robiąc poza piciem najlepszej kawy przy najnowszym modelu macbooka . Odpowiedz Link Zgłoś
fields1 Ale o co ci chodzi ? 28.04.09, 14:18 Przedstawiłaś cały katalog "zalet". Tylko po co ? Odpowiedz Link Zgłoś
wojgall Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 18:08 Witam. Kiedyś był jakiś raport i obliczono, że praca pani domu jest warta ponad 1000 PLN miesięcznie. Wydaje mi się, że ołtarzyków stawiać nie trzeba wystarczy, że taki mąż żone na rękach nosi Ja bym na pewno nosił pozdrawiam wszystkie ematki i eżony Odpowiedz Link Zgłoś
audronea Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 19:16 wojgall napisał: > Witam. > > Kiedyś był jakiś raport i obliczono, że praca pani domu jest warta > ponad 1000 PLN miesięcznie. Wydaje mi się, że ołtarzyków stawiać nie > trzeba wystarczy, że taki mąż żone na rękach nosi Ja bym na pewno > nosił > > pozdrawiam wszystkie ematki i eżony Witaj, po takim poście aż chciałoby się sprawdzić i zamienić "bym" na "będę" ... pozdrawiam ni(e)matka i ni(e)żona Odpowiedz Link Zgłoś
wojgall [...] 29.04.09, 13:29 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 20:27 Hm, taka zone to znam tylko jedna i jej faktycznie mi szkoda, bo wszystko jest na jej barkach i tylko dzieki jej determinacji to malzenstwo jeszcze istnieje. Ja nie jestem wymagajaca pod wzgledem materialnym, ale moj maz tez nie. Lubimy jesc wiele artykulow z Biedronki Bez wielu rzeczy moim zdaniem niepotrzebnych jestem w stanie sie obejsc. Kwiaty dostaje od meza przy wielu okazjach, upominki tez, urlop co roku musi byc. Nie czepiam sie o sporadyczne samotne wyjscia meza, tak jak on sie nie czepia o moje. Kazdy ma to co lubi i na co sobie pozwala Odpowiedz Link Zgłoś
elan_der BRAWO Triss, a to się wszystkie kuropatwy teraz 28.04.09, 22:41 oburzają pewnie, ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 AGD i bankomat 28.04.09, 22:52 Jest mnóstwo związkow, w ktorych żona to tanie AGD, ale nie mniej takich, gdzie maż to całodobowy bankomat. Wielu mężow nie szanuje żon, i wiele zon nie szanuje mężów. Często chodzi o te same pary. Postawa roszczeniowa nie jest zadnym rozwiazaniem, bo tak samo ma sie do szacunku i wiezi jak AGD i bankomat. Odpowiedz Link Zgłoś
wojgall Re: AGD i bankomat 28.04.09, 23:49 Żona i mąż to przede wszystkim powinni być przyjaciele i partnerzy Odpowiedz Link Zgłoś
arkady.ronin Partnerstwo a postawa roszczeniowa 29.04.09, 00:10 W świecie gdzie wszyscy są równi nikt nie jest uprzywilejowany. Albo partnerstwo albo postawa roszczeniowa bazująca na szantażu seksualnym. Nie znam kobiety która nie mówiłaby jednocześnie o równouprawnieniu i nie stosowała metod manipulacji seksualnej. Dziecko weryfikuje rolę kobiety w życiu. Kobieta w swoim bycie ma zapisaną taką a nie inną rolę. Wychowywanie dziewczyn w duchu równouprawnienia to dawanie im niemożliwych nadziei na bycie kimś kim nie są. To tak jakby przylecieli na ziemie aniołowie z Plutona i jak by ziemianie wywalczyli sobie po latach równe prawa do latania po niebie. Wynaturzenie ludzkiej cywilizacji doprowadzi nas w końcu do zagłady rasy samców alfa i samców alfawomanów. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Partnerstwo a postawa roszczeniowa 29.04.09, 02:33 Wychowywanie dziewczyn w duchu > równouprawnienia to dawanie im niemożliwych nadziei na bycie kimś kim nie są. T > o > tak jakby przylecieli na ziemie aniołowie z Plutona i jak by ziemianie > wywalczyli sobie po latach równe prawa do latania po niebie. Skoro tak myślisz, to zatrzymałeś się w średniowieczu. Mamy tak rozwiniętą cywilizację, że kobieta może robić dokładnie to, co i mężczyzna bez większego wysiłku fizycznego, a więc jest na dokładnie tej samej pozycji co mężczyzna. Fakt, predyspozycji fizycznej się nie przeskoczy, a więc mężczyzna nadal będzie producentem spermy, kobieta producentką jajeczek i inkubatorem do rozwoju dwóch połączonych komórek. Wszystko inne jesteśmy w stanie wykonywać na równym poziomie (no, może jeszcze po za sikaniem pod wiatr i celowaniem w słoik na szafie ). Teraz o tym kim jestem. Jestem marynarzem nawigatorem z zawodu (tak, tak, kobieta), a mechanikiem, blacharzem i lakiernikiem samochodowym z konieczności. Konieczność nie oznacza mniejszych umiejętności niż u faceta. Oznacza najzwyczajniej w świecie konieczność tak, jak konieczność pracy w każdym innym zawodzie dającym pieniądze na utrzymanie. Pewnie jestem nawet lepsza w swych umiejętnościach od faceta, bo równie dobrze potrafię operować szlifierką kątową, nożycami do cięcia blachy, wiertarką, "migomatem", ciąć mieszanką azotu z tlenem (palnikiem), baaa, również wyrzynarką, kłaść gładź na ściany,położyć panele podłogowe, wymienić i wyregulować zawiasy w szafkach jak i robić to, czego mój facet nie potrafi - ugotować obiad, być domową fryzjerką, wyprać, NORMALNIE posprzątać, coś podszyć. Nie wszystkie kobiety to potrafią, ale chciałam Ci uzmysłowić, że większość kobiet jest w stanie DOBRZE się tego nauczyć. Biada Wam mężczyźni, bo możemy załatwić Was jak trutni. Wykorzystać do zapłodnienia, poobgryzać skrzydełka i wyrzucić na pastwę losu niczym ród pszczół Ostatnie dwa zdania to żart oczywiście, ale jakże możliwy w rzeczywistości.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: Partnerstwo a postawa roszczeniowa 02.05.09, 13:51 Jak na razie to ty sam sobie przeczysz. Najpierw piszesz o partnerstwie, a później wyjeżdżasz ze "świętym uwarunkowaniem biologicznym". Faktycznie - koncepcja, że posiadanie kranika z przodu predystynuje do zostania przywódcą jest dosyć przyjemna, ale niestety jest kompletnie durna. Jak chcesz sie przekonać, do jakich wspaniałości prowadzi cywilizacja budowana na "naturalnej przewadze siły fizycznej" wybierz sie do dowolnego zakładu karnego. Tam sa takie "nieba na ziemi" . Odpowiedz Link Zgłoś
forencka Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 00:41 Tez taka jestem i wkurza mnie to. Właściwie nie wiem czy to dobrze czy źle. Cóż, życie to nie bajka Odpowiedz Link Zgłoś
superslaw Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 09:12 moja tesciowa to taka kobieta własnie i tez szczyci sie tym niebywale Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 10:56 pomiędzy stroną 23 a 29 zapytałam męża, czy jestem tania i niewymagająca, jak ocenia moje inwestycje w samą siebie, czy przeginam, a może zbyt mało dobrego sobie wyrządzam... Odpowiedź była długa, że przeginam - z ilością pracy, potrzeby traktuję nader oszczędnie (o rrrranyyyy, nie myślałam, że un taki rozrzutny - w moim odczuciu nabywanie znacznej ilości odzieży, obuwia plus używanie kosmetyków aptecznych bez ograniczeń to raczej rozrzutność, ale okazuje się, że definicje mamy inne: dla niego rozrzutnością byłoby życie ponad stan, a skoro nas stać...) oraz, że jeśli przegnę, nie omieszka mi donieść. Po czym nabył na Allegro ze swojego konta obserwowaną przeze mnie sukienkę i dwa kremy Eucerin (bo się kończą). tiaaa, ale to taki miś (używając nomenklatury forumowej), co to gotów mnie rozrywkowo na weekend do spa wysłać, obym tylko chciała (a ja się durna bronię, bo nie lubię jak mi przy paszczy i kadłubie grzebią). I ogólnie wielbiący ślady moich stóp Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 11:00 A co to za wysyłanie przez misia jak najpierw musisz sama na te spa zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 11:24 gryzelda71 napisała: > A co to za wysyłanie przez misia jak najpierw musisz sama na te spa zarobić. i tu wpadłaś w pułapkę stereotypu płci. Bo gdyby ów "misio" był kobietą, która pracuje na niskopłatnym etacie, dodatkowo obrabia domową logistykę, obsługuje mężusia (w kwestiach jadła, napoju, prania, sprzątania i przypominania o zobowiązaniach) i to ta kobieta wypychałaby mężusia na - powiedzmy - ryby (nurkowanie/ spływ kajakowy/ mecz ukochanej drużyny sportowej), na który to wypad musiał on de facto zarobić, rzuciłby się chór ematek, że taka pani jest masochistką, męczennicą, a gdzież jej tam do kobiety wyzwolonej oraz, że w ogóle to sama powinna gdzieś pojechać... A tu mamy mężczyznę w roli takiej pani domu łaskawej dla drugiej połowy... i co? zonk? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 11:57 Zaden zonk.Prezent to prezent.Co to za niespodzianka jak muszę na nią kasę własnoręcznie zarobioną wyłożyć.Dotyczy to obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 12:10 a ja gdzieś pisałam, że to miał być prezent? nie przypominam sobie - raczej pisałam o przyzwoleniu na utylizację wspólnej kasy (nie lubię podziałów na moje i twoje) na moją zachciankownię vel pilnowanie przez męża, żebym zaznała stosownych rozrywek. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 12:13 A co musi dbać o główną siłę roboczą.Tak jak niektóre panie dbają o mężów.Kto im zapewni lepszy byt Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 13:52 lolinka2 napisała: > a ja gdzieś pisałam, że to miał być prezent? > nie przypominam sobie - raczej pisałam o przyzwoleniu na utylizację > wspólnej kasy (nie lubię podziałów na moje i twoje) na moją > zachciankownię vel pilnowanie przez męża, żebym zaznała stosownych > rozrywek. a czy to nie ty pisalas o mezu, ktory jedynie chalupe dobrze obrabia, i ty w zwiazku w tym tydzien po porodzie na zarobek chodzilas? w tym kontekscie "gest pana" brzmi cokolwiek dziwnie Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 14:10 "w związku z tym" - interesujący zwrot, zdecydowanie zmieniający wymowę tego, o czym pisałam. Tak, pisałam ja. O tym, że chciałam sobie udowodnić że "stary człowiek i może", i że nie wypadłam z obiegu - i polazłam na to tłumaczenie. A potem na dziesiątki innych, w zupełnie nieprzepisowym okresie. dla twojej wiadomości, moofka: małżon pracuje na etacie. Aczkolwiek przyznam, że tęsknię za czasami, kiedy był wyłącznie w domu. Jakoś łatwiej i lżej mi się wówczas żyło... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 14:12 Bodajże 5 dni po porodzie autorka tezy o wspólnej kasie szła do roboty ze śpiewem na ustach, bo ktoś MUSIAŁ iść do roboty a nie był to pan. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 11:00 nie wiem skąd wytrzasnęłaś takie rewelacje. Bywalczynie emamy w zdecydowanej większości deklarują się jako kobiety nowoczesne i wyzwolone. Poza wypadkami wciskania 2-latków w spodenki rozmiar 68, co skutkuje rozcinaniem ich nożyczkami. Równiez po wątku dot. dylematu, czy założyć welon ślubny matce dwojga dzieci byłam rozczarowana. Odpowiedz Link Zgłoś
wojgall [...] 29.04.09, 13:39 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 mały cynizm 29.04.09, 13:46 a mi sie wydaje,że opiasana przez Ciebie postawa wynika tylko z jednego i wcale to nie sa małe oczekiwnaia tylko BRAK KASY Jak sobie kobiet aprzeliczy,ze drogi kosmetyk, złoty piercionek z brylanetem kosztuja tyle co wakacje dla dziecka(przykłądowo) to woli biżuterie z bazarku. Ale czy tak naprawde woli tani kosmetyk i bubel z bazarku- absolutnie Nie- nie stac jej na inne luksusy , wobec tego w chwili obecnej , w tym czasie i miejscu zamista pachniec coco Channel, w norkach z brylantami pachnie Currara pipijać małą czarna z Buiedronki w kreacji z lupeksu i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
ccicci Re: mały cynizm 29.04.09, 14:10 Nie chodzi o pieniądze, tylko o zasady i relacje wzajemne. U nas pieniądz nie stanowi większego problemu. Najpierw stawiam sobie cel a potem zastanawiam się skąd wziąć na to środki. Dotychczas to się sprawdzało, bo bogactwo rodzi się w głowie.(Mąż na mnie nie pracuje). To raczej kwestia wzajemnych oczekiwań i tego co sami chcemy dać. Prawda jest taka, że im dalej od ślubu tym mniej facetowi zależy a tzw. gospodarność żony ma gdzieś. Każdy chce jak najmniej dać a jak najwięcej zyskać. Natura matki jest taka ,że bardziej jej zależy na dzieciach i spokoju w domu, że poświęci swoje życie , własne wygody, wygląd i zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 Re: mały cynizm 29.04.09, 14:13 Npisałam,ze jestem cyniczna. i tak będe podejrzewac za tym pośweicaniem ostatniego grosza na dzieci i oszczedzaniu na sobie nie stoi nic innego jak właśnie pobudki czysto finansowe wynikajce z a) braku gotówki b) chorobliwego skąpstwa, i oszczedzania na przyszłość Odpowiedz Link Zgłoś
ccicci Re: mały cynizm 29.04.09, 14:17 Kotbehemocie, spłyciłaś problem. Nie chodzi o oszczędzanie pieniędzy i kupowanie tanioch, ale o dogadzanie innym kosztem siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 Re: mały cynizm 29.04.09, 14:21 Bo ja jestem cyniczna- o czym napisałam))))) Ale dogadzanie innym oprócz siebie wynika z dobroci serca oraz a)braku gotówki zeby dogadzac tez sobie b)posiadaniem gotówki ale wolą jej oszcedzania Więc jak widzisz, nawet za dobrym sercem stoja pieniadze)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
majula06 Re: mały cynizm 29.04.09, 14:38 smutne jest to ,że na przestrzeni kilku lat męzczyźni bardzo się zmieniają , np. na poczatku naszej znajomości mąż dawał mi kwiaty, jak miałam imieniny czy urodziny to potrafił kupić jakiś prezent. Teraz ( znamy się 8 lat, małżeństwem jesteśmy 4 lata) jak miałam imieniny to znowu nic mi nie dał, jak wyczuł, że jest mi przykro to powiedział,że jestem materialistką, i życzenia powinny mi w zupełności wystarczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: mały cynizm 30.04.09, 15:47 majula06 napisała: > smutne jest to ,że na przestrzeni kilku lat męzczyźni bardzo się > zmieniają , np. na poczatku naszej znajomości mąż dawał mi kwiaty, > jak miałam imieniny czy urodziny to potrafił kupić jakiś prezent. > Teraz ( znamy się 8 lat, małżeństwem jesteśmy 4 lata) jak miałam > imieniny to znowu nic mi nie dał, jak wyczuł, że jest mi przykro to > powiedział,że jestem materialistką, i życzenia powinny mi w > zupełności wystarczyć. Po czterech latach małżeństwa? Tak szybko? No, no, ale mu poluzowałaś. Myślę, ze dwie, trzy (bo po jednej nie zaskoczy) wSciekłe awantury jako odzew na taki chamski tekst naprostowałyby go. Pewnie zaraz napiszesz, ze "bez łaski", że "takich wyawanturowanych kwiatków to ty nie chcesz". Nie to nie. No to ich miec nie bedziesz. Trzeba było przez te cztery lata być dla niego kobietą, nie mamuską. Teraz już tylko terapia szokowa. Odpowiedz Link Zgłoś
majula06 Re: mały cynizm 01.05.09, 09:52 Chyba się nie uda, mąż prawie codziennie robi mi awanturę jak wraca z pracy,że syn ( przysposobiony) ma np. bałagan w swoim pokoju, ,że nie umyte jest coś, jest coś przestawione w gabinecie, bądź na biurku jest coś więcej niż laptop, bo nie zdążyłam poskładać ubranie po wysuszeniu ( piorę codziennie około 3 razy), że za dużo wydałam pieniędzy, że piszę na forum,że z kwiatka opadły listki i trzeba juz pozbierać, generalnie ,że jestem brudasem, fleją a dzieci wychowuję na tumanów ( mamy dwoje własnych i trzecie z poprzedniego małżeństwa). Próbowałam załatwić nianię abyśmy gdzieś raz na jakiś czas wyszli ( kino, kawa, spacer) , ale on nie widzi potrzeby, nie ma takiej potrzeby , na wakacje jakbym nie wierciła mu w brzuchu też byśmy nigdzie nie jechali, dzieci nic by nie zobaczyły. Kisimy się we własnym sosie, on mi mówi naprawdę przykre rzeczy ( moderator by usunął) ja przestałam biernie słuchać i też nie pozostaję mu dłużna. Dzieci to wszystko widzą i słyszą, fajny wzorzec, ta świdomość ,że przez nas być może będą mieć problemy ze sobą w przyszłości... Rozbrajające jest to,że po dzikiej awanturze przychodzi do mnie jak gdyby nic i się chce przytulić( amnezja jak mnie wyzywał), jak chcę z nim porozmawiać to i tak wszystko jest przeze mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: mały cynizm 02.05.09, 00:32 No tak, brak kwiatka to pikuś wobec przemocy. Naprawdę współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: mały cynizm 30.04.09, 15:54 kotbehemot6 napisała: > Bo ja jestem cyniczna- o czym napisałam))))) Ale dogadzanie innym oprócz > siebie wynika z dobroci serca oraz > a)braku gotówki zeby dogadzac tez sobie > b)posiadaniem gotówki ale wolą jej oszcedzania > Więc jak widzisz, nawet za dobrym sercem stoja pieniadze)))))) A co ma dobroć do cierpiętnictwa i traktowania siebie, jak pomietło? Brak gotówki? A i owszem, w sytuacji ewidentnych neidoborów finansowych matka zawsze w pierwszej kolejności dbać bedzie o zaspokojenie potrzeb dziecka. Ale niekoniecznie folgować będzie mężowi. To już nie jest kwestia ilości zasobów. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: mały cynizm 02.05.09, 13:55 W zasadach ekonomii jest zapisane, że dogadzanie ZAWSZE odbywa sie kosztem innych Kwestia dogadania sie z innymi i traktowania ich potrzeb z szacunkiem, a nie urabiania połowy ludzkości od małego w przekonaniu, że powinny z "fanaberii" rezygnować. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Nie nie 02.05.09, 14:21 Jesli rodzina ma ograniczony mocno budżet to KAZDY powinien oszczędzać a nie tylko pani redukować wydatki na siebie. Zbyt wiele jest sytuacji kiedy pan beztrosko kupuje nowy drogi gadżet (bo przecież to jego pieniądze i mu się należy) a pani z własnej pensji opędza rachunki, żarcie, potrzeby dzieci. BTW jak się ma do oszczędzania niedawny wątek o zupie? Pani ugotowała gar DLA WSZYSTKICH, pan przyszedł i zeżarł cały i we łbie mu nie powstało pytanie czy żonie może zostawić, bo wróci głodna z pracy. Sporo ematek radośnie pochichotało "ojej jak mu smakowała ojej na drugi raz ugotuj więcej, ojej chichichi to tylko facet". Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Nie nie 02.05.09, 15:12 triss_merigold6 napisała: > Jesli rodzina ma ograniczony mocno budżet to KAZDY powinien > oszczędzać a nie tylko pani redukować wydatki na siebie. zgoda pełna, tyle, że.... ja uważałam to dotychczas za normę - ewidentnie byłam w błędzie. P.S. Co do gara zupy - o zgrozo zdarzyła mi się sytuacja identyczna. Ugotowałam, smakowało - i zeżarłam, zanim ktokolwiek wrócił z pracy/przedszkola/szkoły... Aczkolwiek nie było to w sytuacji, gdy musieliśmy oszczędzać itp. Rodzina zjadła pizzę. Odpowiedz Link Zgłoś
clooney_g Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 14:40 PiS za pieniądze podatników Cię wynajęło ? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 15:02 Mój nie. Odpowiedz Link Zgłoś
wojgall [...] 29.04.09, 20:28 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnafascynacja [...] 30.04.09, 15:23 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 A tak na marginesie 30.04.09, 16:22 Jak tam z wymagającymi małżami? Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 07:32 jak to JAK? opisałam swojego, nieszczególnie wymagającego, natomiast mocno troszczącego się o mnie (swoją małżę), i zostałam zakrzyczana przez wojujące_feministki_o_nie_do_końca_ustalonych_poglądach , że ten chłop to i tak powinien siedzieć w chałupie na d....użym krześle, bo biorąc pod uwagę fakt, że to głównie ja nas utrzymuję - taka jego karma i psi obowiązek. I weź tu dogodź takiej I chwała Panu, że mój chłop ani superkosztowny ani superwymagający nie jest. I dodatkowo, że nie pracuje superdługo ani superciężko - mam komfort samorealizacji plus świadomość, że dzieci nie dogląda obca mi osoba, albo jakaś tam babcia, za przeproszeniem, tylko własny ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 10:10 Ukochani mojej corki i mojej siostrzenicy spotkali sie kiedys u nas na obiedzie i po kwadransie doszli do wspolnego wniosku: gdyby nasi ojcowie nie gotowali, mamy umarłyby z głodu. Świat sie bardzo predko zmienia, ale feministki (sama tez sie zresztą uważam za jakiś rodzaj feministki) często zdają sie tego nie zauważac. No i nie jestem pewna czy roszczeniowośc =feminizm, to chyba bardziej skomplikowane, nawet chciałam z ciekawosci caly wątek przeleciec, ale jednak wole poczytac książke Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 13:59 lolinka2 napisała: > opisałam swojego, nieszczególnie wymagającego, natomiast mocno > troszczącego się o mnie (swoją małżę), i zostałam zakrzyczana przez > wojujące_feministki_o_nie_do_końca_ustalonych_poglądach , że > ten chłop to i tak powinien siedzieć w chałupie na d....użym krześle, > bo biorąc pod uwagę fakt, że to głównie ja nas utrzymuję - taka jego > karma i psi obowiązek. Nic nie zrozumiałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:08 zrozumiałam tyle, że obowiązkiem mojego męża jest zajmowanie się mną i to na maxa, i w ogóle żaden to wyczyn, że mi dogadza, bo przecież ja pracuję i zarabiam. I że to on powinien być tą "niewymagającą, tanią, żoną" Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:17 Ale co to za dogadzanie jak wysyła cię do spa ,za które musisz sama zapłacić.Powinnaś się cieszyć,że pozwala twoje(wiem,wiem wasze) pieniądze wydawać? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:27 Jeso. Ja też do SPA za swoje jeździłam i za kosmetyczkę/fryzjera płacę ciężko zarobioną własną kasą. Ale mogę i chcę i nie uważam, żeby moja potrzeba takiego akurat relaksu była nieistotna w zestawieniu z potrzebami faceta (innymi, nie SPA oczywiście). Przy napiętym budżecie SPA out, bo ważniejsze są np. rachunki czy opłacenie przedszkola. Chodzi o to ustawianie się na ostatnim miejscu w kolejności dziobania. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:35 Triss,jesteś sobie sterem i okrętem,więc nie porównuj swojej sytuacji do sytuacji lolinki,bo to nie to samo. Jak ją czytam to sprawia właśnie wrażenie tej ostatnie w szeregu do dziobania,bo i na wszystko musi zapracować i jakoś wymagania maciupe ma. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:51 To teraz jestem sterem, żeglarzem i czym tam jeszcze ale lata spędzone z mężczyznami pod jednym dachem i ze wspólnym budżetem pamiętam. Mnie też wielokulturowy przekaz pokoleniowy nakazywał ustawiać się na ostatnim miejscu, moja matka robiła to automatycznie chociaż ojciec - i w sumie to jest śmieszne - wcale tego nie wymagał. Odpowiednio motywowany/kopany chodzi jak w zegarku, bo jego obecna partnerka wymagać potrafi. Moja matka dopiero pod koniec życia zaczęła dochodzić do wniosku, że układ był nierówny i że straciła w ogolnym bilansie zysków i strat. I u siebie takie automatyczne reakcje zwalczałam bardzo świadomie i nieraz z wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Lolince współczuję i pamiętam wypowiedzi jej misia pysia na jednym z forów gazety. Sfochowany, wtedy bezrobotny leń patentowany latający za innymi pannami, żeby go dowartościowywały, żadna praca bidusiowi nie pasowała przez lata całe. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:56 No i ja się do wypowiedzi lolinki odniosłam,a nie ogólnie kobiet.Bo też pamiętam jej wypowiedzi i nie widzę w jej układzie niczego co chciałabym przenieść na własny grunt.A już zazdrościć.... Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: A tak na marginesie 02.05.09, 14:54 > Ale co to za dogadzanie jak wysyła cię do spa ,za które musisz sama > zapłacić.Powinnaś się cieszyć,że pozwala twoje(wiem,wiem wasze) pieniądze wydaw > ać? Ale to są ICH pieniądze wspólne niezależnie od tego, czy pracuje Lolinka, czy jej mąż zarobkowo. U Lolinki jest tylko inna sytuacja w domu, bo to ONA przynosi pieniądze do domu, a ON w tym domu pracuje teoretycznie niezarobkowo (choć w praktyce nie tracą na opiekunkę dla dzieci i pomoc domową). Jak to jest ? To JEST partnerstwo a nie wyzysk. Chciałyśmy równouprawnienia, więc je mamy i teraz krzyk się podnosi, bo to ONA do domu pieniądze przynosi, a ON się leni opiekując się dziećmi i domem ? Pieniądze zarobione przez Lolinkę są do rozdysponowania przez RODZINĘ, a nie samą Lolinkę. Tak samo pieniądze przynoszone przez męża, są do rozdysponowania przez RODZINĘ, a nie męża. Proste, tylko role odwrotne niż tradycyjnie się przyjęło. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:01 figrut napisała: Pieniądze zarobione przez Lolinkę są do rozdysponowania > przez RODZINĘ, a nie samą Lolinkę. No to już wiem,dlaczego lolinka taka szczęśliwa,ze mąż coś o spa dla niej wspomniał. Przecież nie chodzi kto i ile przynosi do wspólnej kasy,ale o dumę lolinki,ze sama zarabia i jeszcze jej mąż pozwala jej do spa jechać.Wręcz namawia,bo sama nie ma takich potrzeb. Bo cały ten watek o potrzebach bardziej i rezygnacji z nich Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:30 Taaaaaak.... I wiecej powiem: teraz przy jakiejś okazji Lolinka zapewne za zarobione przez siebie pieniadze wysle do spa męża, bo praca w domu i przy dzieciach nie ma końca, i nalezy mu się. Słusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:32 I mąż skorzysta.Bo nie dziobie ostatni Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:36 gryzelda71 napisała: > I mąż skorzysta.Bo nie dziobie ostatni Nie zrozumiałaś mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:51 a finalnie lolinka z rodziną skończyli w kajakach na Pilicy. AMEN (wszystko mnie boli, dziś, uuuuu) W czerwcu powtórka z rozrywki. SPA do mnie nie mówi, sorry... Chłop sam, nawet wyniesiony ręcznie, nigdzie nie pojedzie, bo nie lubi. A dodatkowo: miło, że ktoś jeszcze rozumie, o czym piszę i czyta to bez uprzedzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:19 hurra, a już myślałam, że mam jakiś zapląt umysłowy i niezrozumiale się wyrażam, czy cuś... A tu proszę - odrobina chęci i ludzie rozumieją. Dokładnie, figrut. Prosty schemat w wersji odwróconej. I dlatego pisałam o feministkach z nieustalonymi poglądami, bo odnoszę wrażenie, że dobrze jest jedynie wtedy, wg niektórych tu obecnych, kiedy pani zarabia ewentualnie wyłącznie na waciki i samorozwój, a jeśli się jej nie chce zarabiać na waciki, to i tak powinna być wielbiona i mieć wszystko na tacy plus luksusy, bo jest Wielką Panią; sytuacja kiedy facet nie pracuje (lub pracuje mało, albo jest to praca niskopłatna) jest już niedopuszczalna... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 15:48 Generalnie chodzi o bilans zysów i strat oraz poczucie, że nie jest się wykorzystywaną oraz traktowaną jak pomiotło. Sytuacja kiedy ojciec nie pracuje ponieważ przebywa na urlopie wychowawczym jest IMO ok pod warunkiem, że kobieta naprawdę przyzwoicie zarabia. I ma to być wybór pary a nie stawianie pani pod ścianą na zasadzie "musisz orać, bo jak nie to dzieci będą głodne". Kwestia odpowiedzialności za związek i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 triss, mała prywata 02.05.09, 16:01 po pierwsze - dziękuję za wyrazy współczucia wyrażone w tym wątku, zachowam sobie na przyszłość - na sytuację, kiedy istotnie będą potrzebne po drugie - odnosząc się do powyższego postu, moje poczucie jest jak najbardziej ok, gdybym się czuła wykorzystywana - małżon nie byłby egzemplarzem gatunku chronionego przed tą informacją, dostałby przekaz jasny i ruszył do zarabiania (był taki moment - zaliczałam kilkumiesięczną depresję w wersji warzywopodobnej - przejął na ten czas całość obowiązków związanych z zarabianiem; wcześniej podczas mojej równie długiej hospitalizacji zarabiał mniej więcej 70% naszych miesięcznych dochodów, druga część była z mojego ubezpieczenia). po trzecie - kwestie rozwiązania opieki nad potencjalnymi dziećmi obgadaliśmy jeszcze przed ślubem, świadoma decyzja na spokojnie. i wreszcie po czwarte - niesmacznie mi się czyta, jak po raz kolejny cytujesz moje/nasze piśmiennictwo z b. czarnego okresu w życiu (tamten wątek płodziliśmy oboje i to, co gorsza, oboje w stanie - ekhm - dość dalekim od poczytalności). Bez takich, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: A tak na marginesie 02.05.09, 23:00 Ale o czym Ty piszesz, Triss? Jak dotad znam tuziny, czy raczej kopy par, gdzie ona szła na wychowawczy, a on - jak to nazywasz - byl stawiany pod scianą. I tylko jeden mój znajomy siedział z corka na wychowawczym, i była to decyzja pary. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: A tak na marginesie 03.05.09, 08:25 > powinna być wielbiona i mieć wszystko na tacy plus luksusy, bo jest > Wielką Panią; sytuacja kiedy facet nie pracuje (lub pracuje mało, > albo jest to praca niskopłatna) jest już niedopuszczalna... co kto lubi ja nie lubie jako matka malych dzieci- w tym niemowlaka ktorych codzienne oporzadzanie - czy szumnie wychowanie - jest zadaniem bardzo absorbujacym cenie sobie to, ze nie musze sobie glowy zawracac zarabianiem na dom, a tym glownie zeby dzieci byly zdrowe i bezpieczne, ewentualnie przelew za prad puszczony na czas w tym kontekscie - nawet robiac pracujacemu mezowi obiad czy kanapke do pracy nie czuje sie wykorzystywana jestem przy tym chwalona za moja niedochodową dzialalnosc i nikt mi z przekasem nie wytyka ze jestem Wielka Pani, jak robisz to ty w tym watku - co jest nieco znamienne, ale komentarz odpuszcze na podstawie twoich wpisow odnosze wrazenie, ze ty uwazasz, ze albo baba nosi na sobie ciezar utrzymania domu, albo ma siedziec cicho i byc "tania i niewymagajaca zona" bo inaczej wielka pania rznie? chce za duzo? w dupie jej sie przewraca, luksusow oczekuje? nie bardzo rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: A tak na marginesie 03.05.09, 09:26 moofko, ja opisywałam trend dość charakterystyczny na forum, na podstawie lektury rozlicznych postów przez moje prawie 8 lat bytności tutaj... na podstawie twoich wpisow odnosze wrazenie, ze ty uwazasz, ze albo baba nosi n > a > sobie ciezar utrzymania domu, albo ma siedziec cicho i byc "tania i > niewymagajaca zona" bo inaczej wielka pania rznie? chce za duzo? w dupie jej si > e > przewraca, luksusow oczekuje? > nie bardzo rozumiem > uważam, że należy wyważyć oczekiwania, potrzeby i możliwości - ażeby obie strony czerpały ze związku i trybu życia satysfakcję, ot co. i dodatkowo uważam część wpisów na forum za tendencyjną i wspierającą teorię, o wyznawanie której byłaś uprzejma posądzić mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Gryzelda 02.05.09, 15:35 To popatrz tak: zona pracuje kilka godzin dziennie, zajmuje sie domem i dziecmi, zarabia mało. Mąż od rana do nocy, zarabia duzo/bardzo duzo. On jedzie sam na Hawaje albo do Patagonii - a żona jeszcze go zacheca. No? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Gryzelda 02.05.09, 15:40 Fajnie jakby mąż pojechał.A jeszcze fajniej,jak zabierze rodzinę.A znając po wpisach na forum lolinka nie pojedzie.Bo nie będzie w tym czasie zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Gryzelda 02.05.09, 22:49 Wielu meżow tez nie jedzie, bo zarabia. Wielu zarabia i na tygodniowy lub dziesieciodniowy urlop zabiera zone (niepracujacą), dzieci, a czasem i teściową. A co do Lolinki, to nie mow za nią, moze. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Gryzelda 03.05.09, 08:57 Odnoszę konkretnie do sytuacji lolinki,nie stastystycznych żon i mężów. I nie wypowiadam się za nią tylko piszę co myślę,a że tobie takie myślenie nie podoba się cóż nie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Gryzelda 02.05.09, 15:41 Odstrzał. W sytuacji kiedy partner/ka spędza mnóstwo czasu w pracy samotny długi wyjazd jest ostatnią rzeczą jaką ma prawo IMO zrobić. Wiem, że dość monotonnie to podkreślam ale osobiście mam potrzebę spędzania czasu z facetem i robienia różnych atrakcyjnych rzeczy RAZEM. Zwyczajnie podczas wyjazdów, wyjść, spotkań towarzyskich lepiej się bawię z chłopem niż sama. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Gryzelda 02.05.09, 22:51 Sama sie odstrzel, skoro juz gadamy tym jezykiem. To było w zwiazku z samotnym wyjazdem Lolinki do spa. Poza tym ja akurat uważam, że od czasu do czasu chwila samotnosci nalezy sie kazdemu - chyba ze ktos nie ma takich potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
pumpernikiel.pl prowokacja... 01.05.09, 23:02 nie ma tanich zon, taniej dziwka wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
yskejp Re: prowokacja... 02.05.09, 12:21 > taniej dziwka wychodzi Jednak najtansza w zyciu jest mamusia. I renta sie chetnie podzieli Odpowiedz Link Zgłoś
adaria38 Re: prowokacja... 04.05.09, 14:39 dokładnie... mamusia gacie upierze, wyżywi, posprząta itd. synusiowi wystarczy, że jest. a jak mamusię choroba złoży to się wezwie siostrę żeby się mamusią zajęła, bo kobieta z kobietą lepiej się zrozumie. a przy okazji siostra bratu gacie upierze, wyżywi, posprząta... jak już nie ma mamusi a siostra wała pokaże to trzeba się bedzie ożenić. teraz baby bez ślubu nie chcą obsługiwać pana. Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs [...] 02.05.09, 13:37 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 02.05.09, 14:09 Czytamy ze zrozumieniem. Cudzysłów. Tu jest cudzysłów. Opis to kompilacja przypadków z e-matki. Odpowiedz Link Zgłoś