Dodaj do ulubionych

lekarz wrogiem rodzica?

02.05.09, 12:38
Mój TZ jest lekarzem - internistą. Sytuacja była taka. Pełni dyżur na izbie przyjęć. Miejscowość jest nieduża, nie ma pediatrii, dzieci odwożone są do innego miasta. Ratownicy przywożą niemowlę, chcą żeby zobaczył je lekarz. TZ widzi, że z dzieckiem coś złego się dzieje. Dziecko przelewa się przez ręce,ma słaby kontakt, nie wiadomo jak z przytomnością, TZ boi się o ewentualne niedotlenienie. Z dzieckiem jest matka. Matka w sposób agresywny odzywa się do TZ, nie chce pozwolić na zbadanie dziecka. TZ chce zrobić badanie wstępne, podłączyć urządzenia, które będą monitorowały funkcje życiowe, założyć wenflon do podania leku, podać tlen gdyby trzeba - żeby malec się nie niedotlenił. Tłumaczy matce co podejrzewa, co musi zrobić aby zabezpieczyć dziecko. Kiedy próbuje badać dziecko matka wyzywa go, a następnie wyrywa mu dziecko, chwyta na ręce, zaczyna nosić po izbie przyjęć i krzyczeć,że dziecko będzie się bało w czasie badania, że ma je zostawić,że ona musi mieć je na rękach aby było spokojne, że dziecko ma spać. To jest izba przyjęc, nie ma czasu na wielogodzinne przekonywania, badanie jest utrudnione, matka agresywna. W międzyczasie TZ informuje centrum pediatryczne o dziecku, załatwia miejsce na oddziale, dzwoni po karetkę z lekarzem, która dziecko w pełnym zabezpieczeniu (pulsoksymetr, cała reszta) odwiezie. Nie może jednak założyć ani pulsoksymetru, ani tlenu, ani wenflonu bo walczy z nim matka, wyrywa dziecko i wyzywa. W końcu TZ wyrzuca ostro matkę za drzwi, zakłada dziecku potrzebne urządzenia, czeka na przyjazd karetki, lekarza, dziecko zostaje bezpiecznie odwiezione do szpitala.
czy lekarz rzeczywiście musi być wrogiem? co powinien zrobić żeby nie wzbudzać takich reakcji?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 12:53
      Ale to o spowodował agresję matki,czy juz w takim stanie dotarła na pogotowie?
    • graue_zone [...] 02.05.09, 12:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • owianka Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 12:59
        Towarzysz życiowy?
      • vibe-b Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 14:58
        graue_zone napisała:

        > Pytanie pierwsze: co to znaczy TZ?


        rzeczywiscie, najbardziej znaczace , wrecz kluczowe w calej sprawie
        jest rozwiklanie zagadki co znaczy skot TZ- czy to moze inicjaly? a
        jesli tak to od jakiego imienia i nazwiska? Mamy odpowiedz na to
        pytanie , to mamy rzeczowe argumenty do kontynuowania dyskusji big_grin big_grin
    • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 12:57
      TZ - inaczej nie mąż
      CO niby mial zrobic nie tak - chcial zbadac dziecko, zabezpieczyc je, zalozyc wenflon, pulsoksymetr - zeby dziecko bylo bezpieczne. ale podstawa to badanie. a mama zaczela sie tak zachowywac od momentu wejscia na izbe przyjec, jak tylko TZ chcial zbadac dziecko
      przeciez lekarz nie moze pomoc jesli nie zbada, nie dotknie, nie zrobi co trzeba
      • maroco1977 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 12:59
        jestes matka? chyba nie. czasami rodzice zachowuja sie nieobliczalnie, chca
        uchronic dziecko przed calym swiatem, a nie moga co powoduje w nich agresje.nie
        wiem jakbym zareagowalagdybym byla na miejscu tej matki, w takich chwilach nie
        mysli sie racjonalnie, bo wszystko wypiera strach, ludzka natura ot co
        • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:02
          strach moge zrozumiec. jak latwo u nas wszystko sie tlumaczy ludzka natura. ale gdyby z powodu uniemozliwienia badania, szarpania sie z lekarzem dziecku cokolwiek sie stalo to wine ponosi lekarz. calkowita wine. a matka jeszcze oskarzy. najpierw lekarz jest traktowany jak najwiekszy wrog, a potem sie okazuje, ze wszystko ma zrobic, wszystkiego sie oczekuje
          poza tym - czy w ramach chronienia przed calym swiatem ma byc chronienie pzred lekarzem? przed zbadaniem?
        • angazetka Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 15:48
          > czasami rodzice zachowuja sie nieobliczalnie, chca
          > uchronic dziecko przed calym swiatem, a nie moga co powoduje w
          nich agresje.

          Uchronić dzieko przed lekarzem, który chce mu pomóc? To po co szła
          na izbę przyjęć?
      • graue_zone [...] 02.05.09, 13:01
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:03
          co niby takiego mialoby byc?
          co takiego jest w zapowiedzi, ze trzevba dziecko zbadac i podac potrzebne urzadzenia, zabezpieczyc?
          poza TZ na izbie byly pielegniarki, byly swiadkami, ze wlasnie tak bylo.
          • graue_zone [...] 02.05.09, 13:08
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • gryzelda71 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:04
          graue_zone napisała:

          > Może zdarzyło się coś, co
          > ją przeraziło, może było coś jeszcze, o czym TZ nie mówi?

          Może "ryknął"na matkę,ale dziwnie skomentował stan dziecka.
      • gryzelda71 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:02
        Może matce w takim razie należałoby zaordynować coś na uspokojenie?
    • niiikaa Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:20
      Matka była po prostu nieziemsko zdenerwowana. I nie ma w tym nic dziwnego.

      Przypuszczam, że twój TZ nie miał żadnych możliwości wpłynięcia na zachowanie matki. Szkoda, że pielęgniarki mu nie pomogły bo z tego co piszesz to były bierne w tej sytuacji. Może gdyby one - w końcu kobiety a często też matki - porozmawiały ze zdenerwowaną i przerażoną kobietą byłoby łatwiej.

      Swoja drogą - żaden lekarz nie jest szkolony na wypadek takiej sytuacji.
    • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:22
      TZ jest spokojny. A i tendencji do dziwnych komentarzy nie ma. Stara sie komunikatywnie i zrozumiale mowic do pacjentow. Matce powiedzial co podejrzewa, co musi zrobic, o co chodzi. A ona nawet chyba nie sluchala tylko od razu krzyki. No i to wyrywanie dziecka przy probie badania.
      No a skonczylo sie, ze wyrzucil ja z izby przyjec. Wyrzucil wtedy, gdy szarpiac go i wyrywajac dziecko probowala uniemozliwic zalozenie pulsoksymetru. Bo wazniejsze bylo dobro dziecka, zeby ono bylo bezpieczne i zeby byla pewnosc, ze nie bedzie niedotlenienia albo naglego zdarzenia
      Na podanie leku uspokajajacego musi sie zgodzic sama osoba zainteresowana, nie mogl przeciez podac bez jej zgody
      • kzet69 [...] 02.05.09, 13:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • kzet69 ????? 03.05.09, 10:34
          a mógłbym zapytac o przyczynę usunięcia postu? bo czegos tu nie
          rozumiem
          • kzet69 Re: ????? 12.05.09, 22:53
            jakoś przez tyle dni adminka nie potrafiła mi odpowiedziec... trudno
            widocznie zapracowana kasowaniem...... żal i brak kultury pani
            adminko....
            • lila1974 kzet69 15.05.09, 11:31
              na priv proszę kierować pytania o usunięte wątki
    • demonii.larua Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 13:54
      Lekarze powinni przechodzić specjalne szkolenia jak zachowywać się z rodzicami w
      podobie opisanej przez Ciebie kobiety. Powinni mieć patent na szybką pacyfikację
      takowych. Miałam styczność z jedna taką, jako współczekająca na izbie przyjeć -
      masakra kompletna, darła ryja na lekarza, uniemożliwiała zbadanie dzieciaka, co
      chwilę wybiegała z gabinetu z dzieciakiem na rękach, policje w końcu wzywać
      chciała, dopiero drugi lekarz babę uspokoił, siłowo. Nerwy nerwami, lekarz też
      ma nerwy - tylko zawsze to on musi być opanowany, bo jeśli nie to skończony
      konował bez grama empatii.
    • reszka2 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 16:22
      Jest dokładnie jak pisze kz69. I twój TZ koniecznie musi sobie przepracować
      ścieżkę prawną,na takie okoliczności. Jak pracowałam na izbie przyjęć, to
      mieliśmy na widoku komórkę do dyżurnego sądu rodzinnego i można było z niej
      korzystać o każdej porze. Na właśnie takie przypadki.
      Oczywiście, że rozumiem, że niemowlę możliwe że było w stanie zagrożenia życia,
      bez kontaktu, ale prawo jest takie, że bez zgody opiekuna prawnego, najczęściej
      rodzica, to nie można sprawdzić, czy dziecko ma wszy za uszami, a co dopiero
      dokonywać zabiegów naruszających tkanki ciała, jak chociażby założenie wenflomu.
      Być może mamusia była chora psychicznie - też się zdarza, albo naczytała się
      jakiegoś forum, gdzie inne mamusie szczegółowo opisują, co one z takimi
      konowałami robią.
      Mam nadzieje, ze mamusia nie zjawi się u drzwi z załogą któregoś programów typu
      Uwaga, ze skargą na naruszenie nietykalności cielesnej własnej (została siłą
      wyrzucona za drzwi) oraz dziecka (wenflom i inne rzeczy). Bo ona poda swoją
      wersję, a TZ nic nie poda - bo jego obowiązuje tajemnica lekarska, czyli
      nic-o-tym-co-się-zdarzyło-w-ambulatorium.
    • kicia031 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 20:49
      A nie mozna bylo dziecka przebadac u matki na rekach? zabiego medyczne sa wazne,
      ale wazne jest tez, bydziecko czulo sie bezpiecznie. Twoj partner jako
      internista najwyrazniej nie ma doswiadczenia z malymi dziecmi, sadze, ze dla
      wielu pediatrow byloby to naturalne zachowanie.
      • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 20:56
        Nie do kazdego badania mozna badac na rekach.
        Trzeba dziecko polozyc, musi byc stabilnie do niektorych badan. Wbrew pozorom staze na oddzialach dzieciecych mial, dzieci TZ bardzo lubi, obchodzi sie delikatnie. Ale naprawde nie wszystko mozna zrobic kiedy matka trzymac dziecko na rekach.
        • karra-mia Re: lekarz wrogiem rodzica? 02.05.09, 21:04
          vicky ale czasem naprawde rodzice zachowują się irracjonalnie w
          sytuacji zagrażającej życiu dziecka. matce można było dac coś na
          uspokojenie, pielęgniarki mogły z nią pogadać, cokolwiek, żeby jej
          uzmysłowić, że lekarz chce pomóc, a nie zrobić krzywdę. Jesteś
          matką? Jeżeli tak to powinnaś zrozumieć, że czasem rodzice róznie
          reagują. na pewno nie chciała swojemu dziecku zaszkodzić, ale obawa
          przed tym, że ktoś mógłby zrobić jej maleństwu krzywdę była większa
          niż racjonalne myślenie, dlatego też personel medyczny powinien być
          wyszkolony także na takie okoliczności. Nie próbuj na siłę teraz
          robić z tej matki jakiejś przestępczyni.
      • reszka2 przecież to matka się miotała, nie dziecko 02.05.09, 21:19
        Tu z opisu wynika, że dziecku należało zabezpieczyć podstawowe czynności zyciowe
        i wyekspediować do wyspcjalizowanego oddziału/.


        Dziecko miało kilka miesięcy, było półprzytomne i na pewno sprawiało znacznie
        mniejszy kłopot niż miotająca się matka.
        Przymus bezpośredni - w stosunku do matki - wydaje się że mógł być jedyną metodą
        działania, aby dziecko dojechało jeszcze żywe do pediatrów. Tylko jak mówię -
        musiałoby to mieć podstawy prawne.
    • gacusia1 Powinien zawiadomic policje lub ochrone w szpitalu 02.05.09, 21:33
      no ale to chyba LEKARZ powinien wiedziec???
      Po drugie,opisane przez ciebie zachowanie matki wskazuje na to,ze
      albo byla nacpana albo sama cos dziecku podala i bala sie,ze sie to
      wyda.
      • vicky1 Re: Powinien zawiadomic policje lub ochrone w szp 02.05.09, 21:55
        Dziecko pojechalo na oddzial specjalistyczny w specjalnej karetce.
        Natomiast jak chodzi o to, zeby powiadamiac policje, szukac ochrony, powiadamiac prokurature - to jest to inaczej gdy jest dzialnaie pod presja czasu. W przypadku takiego dziecka kazda chwila sie liczy, kazdy moment, zeby nie bylo niedotlenienia mozgu, zeby wszystkie funkcje zyciowe byly jak najlepsze. Zanim sciagnie sie policje, zanim zaczna sie procedury czy powiadomi sie prokurature to ucieka ten cenny czas dla dziecka, a konsekwencje zaniechania moga byc straszne. Dlatego TZ wybral dzialanie, zeby jak najlepiej zabezpieczyc dziecko, zeby ono przede wszystkim bylo bezpieczne. Wybor drogi urzedowej przez wzywanie policji, prokuratury zabralby wiele czasu zbyt cennego gdy w gre wchodzi male dziecko.
    • fajka7 Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 00:30
      "czy lekarz rzeczywiście musi być wrogiem? co powinien zrobić żeby
      nie wzbudzać
      > takich reakcji?"

      Nie nie musi byc wrogiem i najprawdopodobniej nie on wywolal te
      reakcje, a panika matki. Nie jestem przekonana, ze cos wiecej albo
      inaczej mogl zrobic- czasami nic sie nie da wiecej zrobic ani lepiej
      i tak juz jest. Po prostu trudny przypadek mu sie trafil, tak tez
      bywa.
      Moze i powinien byc przeszkolony na taka okolicznosc, chociaz nie
      jestem az tak pewna czy sa metody, ktore pozwola werbalnie
      spacyfikowac czlowieka agresywnego w wielkim stresie w tak krotkim
      czasie jak mialo to miejsce. Czasami sa potrzebne srodki
      nadzwyczajne. Byc moze rzeczywiscie istnieje jakis trik
      psychologiczny, ktory pozwolilby rozbroic te matke w 2 minuty, a byc
      moze w takich sytuacjach dziala tylko przymus - fajnie by bylo w
      takim razie, gdyby mial umocowanie w przepisach.
      Ja potrafie zrozumiec te matke, ale nie ja usprawiedliwic. Jezeli
      nie radzi sobie w emocjami w takim stopniu, powinna sie poddac
      jakims badaniom i moze terapii. I o takim incydencie lekarz moglby
      zawiadomic odpowiednie sluzby, jesli w ogole ktos sie zajmuje takimi
      sprawami, zeby zabezpieczyc dziecko na przyszlosc.
      • babcia47 Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 17:21
        popieram ta wypowiedź..lekarz internista czy pediatra nie jest od
        uspokajania, pacyfikowania czy przekonywania rozhisteryzowanej
        mamusi w sytuacji gdy ma ratowac życie dziecka i liczy sie kazda
        minuta. Mamusia też chyba do tego lekarza nie przyniosła swojego
        dziecka by wszem i wobec pokazac swój ból i niepokój a po to by dla
        dziecka szukać pomocy. W takich chwilach i przy takich rodzicach
        uzasadnione jest usunięcie, nawet przemoca rozhisteryzowanego
        rodzica z gabinetu zabiegowego lub oddziału szpitalnego..dla dobra
        dziecka i innych "normalnych" matek. Sama miałam problemy z powodu
        podobnego zachowania "mamuśki", która najpierw z dzieckim 2,5 letnim
        z bólem brzucha wskazującym na zapalenie wyrostka latała 3 dni po
        lekarzach prywatnie żądając przyniesienia dziecku ulgi..zamiast
        zgłosić sie na pogotowie zgodnie z ich zaleceniem..kolejna lekarka-
        pediatra przyjmujaca ja w prywatnym gabinecie wezwała pogotowie, bo
        z dzieckiem było naprawde źle,straciło przytomność, w ostatniej
        chwili zrobiono operacje dziecku bo wyrostek się już rozlał. Potem
        byłą na oddziale chirurgicznym, gdzie ja "lezałam" z 16-miesięecznym
        synem po wypadku. Dziecku przy zakłądaniu weflonu pękały zyłki
        (podobnie jak mojemu), zmiany opatrunku wywoływały u dziecka
        płacz..ale głównie dlatego, ze mamuśka w tym czasie wydzierała sie
        na niewinne pielegniarki tak, ze chyba słychać ja było na
        parterze..wrzaski były irracjonalne, histeria nie do opanowania,
        budziła dzieci po zabiegach śpiace w sąsiedniej sali, niepokoiła
        chorych..ale najgorsze, ze po czymś takim pielęgniarki podobnie
        traktowały inne matki. Po wielu nieudanych próbach wkłócia się z
        kroplówka u mojego syna, odganianiu mnie gdy proponowałam
        pomoc..dopiero gdy zrezygnowały, podałam leżącemu synkowi pierś,
        przytrzymałam nózke i poprosiłam o ponowna próbę..wkłóły sie za
        pierwszym razem..i mnie zaczęły traktowac jak sprzymierzeńca w
        leczeniu dziecka a nie przeszkode. Posrednio przez taką "pindę" moje
        dziecko niepotrzebnie się wycierpiało..i jej dziecko również, bo
        słysząc mamy krzyki równiez płakało
    • nutka07 Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 10:16
      Z Twoim TZ juz w porzadku?
    • asia_i_p Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 10:40
      Twój TZ akurat nic nie mógł zrobic - reakcja matki opierała się
      prawdopodobnie na jej wcześniejszych doświadczeniach z medycyną, za
      które twój TZ nie odpowiada. Rozumiem lekarza, który w sytuacji
      ratowania życia wyrzuca rozhisteryzowaną matkę - pod warunkiem, że
      potem, niezależnie od stopnia jej nieracjonalności, porozmawia z nią
      i wytłumaczy, co się dzieje.
    • agni71 Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 11:53
      Ludzuie bywaja naprawde rózni, i rodzice i lekarze i w kazdej grupie
      trafic mozna na oszoloma uncertain

      ewidentnie matka była jakas spanikowana, może miała wczesniej złe
      wspomnienia z "opieki lekarskiej", a może zawsze sie tak zachowuje.

      Ja z kolei mam jedna pediatre w przychodni, ktora każde pytanie,
      sugestie z mojej strony (dotyczace oczywiście zdrowia moich dzieci),
      odbiera jak atak na siebie. I co ja mam zrobić? Zaczęłam jej unikać
      i chodze do drugiej, bo stwierdziłam, że nie mam ochoty na
      uspokajanie pani doktor i tłumaczenie, ze nie chcę podwazyc jej
      kompetencji...
    • nutka07 Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 12:15
      Czy Twoj TZ mowil co robila reszta personelu podczas calego zajscia?
      Byl pozostawiony sam sobie?
    • haganna Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 19:52
      Prawdopodobnie matka była w szoku, albo pod wpływem jakichś
      substancji. Trochę to dziwne, że lekarz tego nie dostrzegł, tylko
      pomyślał "no tak, lekarz wrogiem rodzica". Tego na studiach nie
      uczą, ale dorosły, dojrzały człowiek powinien to zauważyć. Szkoda mi
      tej matki, bo zamiast jej pomóc potraktowano ją z buta. Powinien się
      nią zająć personel medyczny. Jeśliby ta matka pozwała tego lekarza,
      to prawdopodobnie mogłaby coś wywalczyć. Może nie za leczenie wbrew
      jej woli, ale za takie jej potraktowanie i za brak pomocy (jej).
      Jest jeszcze jedna kwestia. Znamy opowieść tylko od jednej ze stron,
      ciekawe jak postrzega tą sytuację ta matka.
      • protozoa Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 13:43
        A czy ta pani może BEZKARNIE OBRAŻACLEKARZA, AWANTUROWAC SIĘ???? pEWNIE TAK, A
        SZKODA, BO JAK BY MIAŁA SPRAWĘ W SĄDZIE GRODZKIM TO MOŻE BY NASTEPNYM RAZEM SIE
        OPAMIĘTAŁA.
    • protozoa Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 21:22
      Chyba jesteś albo krótko żona TZ, albo TZ bardzo krótko lekarzem.
      To co potrafią zrobic rodzice nadaje sie na wielotomowe dzieło. Traktuja lekarza
      jak wroga a jak cos sie zdarzy to oczywiście winia....lekarza. Ja w przypadku
      agresji pacjentów lub ich rodzin po pierwsze staram sie miec max. duzo świadków,
      po drugie odnotowuje w karcie zachowanie, w skrajnych sytuacjach wzywam stosowne
      słuzby. Nie robie niczego na siłe, zwłaszcza w sytuacji opisanej wyżej.
      W medycynie obowiązuje zasada R(atuj) W( łasna) D(upę). Niestety także z winy
      pacjentów.
      • osa551 Re: lekarz wrogiem rodzica? 03.05.09, 23:02
        > Chyba jesteś albo krótko żona TZ, albo TZ bardzo krótko lekarzem.

        Może po prostu ma chęć leczyć ludzi i ratować ludzkie życie a nie odbębniać
        godziny w pracy. Nawet jeśli matka dziecka właśnie przeszła załamanie nerwowe i
        stała się chwilowo niepoczytalna, albo się naćpała - to nie jest powód żeby nie
        ratować dziecka.

        Nie robie niczego na siłe, zwłaszcza w sytuacji opisanej wyżej.
        > W medycynie obowiązuje zasada R(atuj) W( łasna) D(upę). Niestety także z winy
        > pacjentów.

        Mam jednak nadzieję, że większość lekarzy w tym kraju, to ludzie którzy poszli
        na medycynę z powołania, a nie tylko dlatego, że u nich w rodzinie jest taka
        tradycja od kilku pokoleń.
        • protozoa Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 13:40
          Powołania? Czy powołaniem zapłacisz czynsz? Czy kupisz jedzenie? Wyjedziesz na
          wakacje? Nie!!!! Wiec zostawmy powołanie do czasu, gdy będzie to srodek płatniczy.
          Osobiście nie chce byc zaatakowana przez niepoczytalnego pacjenta, nie chcę
          szarpać się z cpunami, nie chce byc oskarzona o to, ze bez wiedzy matki
          dotknęłam dziecko itd.
          Przyjmijcie do wiadomości, ze lekarze maja prawo do ochrony w miejscu pracy,
          niestety jest ona zbyt mała. Za każdą próbe zaatakowania lekarza w pracy
          atakujący powinien odpowiadać karnie i byc ścigany z urzędu, a kary powinny byc
          wysokie. Wtedy "chwilowe załamania nerwowe" zostałyby skutecznie wyleczone.
          P.S. Dzis moi synowie zdaja mature z jęz. polskiego. Denerwuję się jak każda
          matka. Czy mam iść pod szkołe i obrzucic inwektywami nauczycieli???
          • osa551 Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 15:26
            Moja matka była lekarzem i znam wielu lekarzy, widzę też różnice w podejściu
            różnych lekarzy do pacjentów. Uważam, że niektórych nie powinno się przyjmować
            na akademię medyczną. Po prostu mają takie podejście do ludzi, że lepiej, żeby
            nie leczyli. I takie zdanie ma też wielu lekarzy, których znam. Że po prostu ich
            koledzy traktują pacjentów jak petentów a swoją pracę jak odbębnianie 8h w biurze.

            Jasne, najlepiej dać umrzeć albo poważnie się niedotlenić takiemu niemowlęciu
            tylko w celu ochrony własnego tyłka. Usiądziesz i będziesz patrzyła jak dziecko
            umiera? Naprawdę? Trochę ciężko w to uwierzyć, ale ok.

            Wiec zostawmy powołanie do czasu, gdy będzie to srodek płatnic
            > zy.

            W jakim celu dokładnie studiowałaś na akademii medycznej? Tylko po to żeby
            zapłacić rachunki i wyjechać na wakacje? mogłaś równie dobrze zostać księgową -
            pewnie byś lepiej na tym wyszła. Do tego żadne powołanie nie jest potrzebne.
            • protozoa Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 17:23
              Skończyłam medycynę i robię to co lubię. Staram się pomagać ludziom najlepiej
              jak potrafię i mam setki(!) listów wdzięcznych, wyleczonych pacjentów, którzy
              pamietaja o świętach czy moich imieninach.
              Nie zawsze jestem miła, nie jestem przesłodzona, hołduję zasadzie mojego
              Mistrza, że głowy nie nalezy tracic, bo tracąc głowę traci sie pacjenta.
              I......jeśli do pacjenta/rodziny nie dociera moje tłumaczenie, jesli dochodzi do
              prób rękoczynów to po pierwsze: nie mam zamiaru mieć kłopotów z prawem a po
              drugie nie chcę być ofiarą pobicia. NIGDY, PRZENIGDY nie będę robiła nic wbrew
              woli pacjenta.
              A pracuję równiez po to, zeby zapłacić czynsz, wyjechać na wakacje.
    • protozoa Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 13:48
      Ten post skłonił mnie do następującej reflekcji: dlaczego my lekarze mamy
      pozwalac po sobie jeździć? Jeżeli jakikolwiek pacjent złapie mnie za rękę -
      przestaję przyjmowac, stwierdzam, że boli mnie reka, idę na rtg z podejrzeniem
      uszkodzenia reki. A co z pacjentami - to juz nie moja sprawa. Chory lekarz ( a
      do tego pobity przez pacjenta - są świadkowie- nie może przyjmować.
    • alabama8 Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 15:13
      Twój TZ jest internistą a nie pediatrą - to po pierwsze, nie potrafi
      więc zająć się niemowlęciem! Po drugie wenflon, pulsoksymetr i całą
      resztę MOŻNA zakładać gdy niemowlę spoczywa w rękach matki.
      Byłaś kiedyś w szpitalu? Widziałaś jak się postępuje z niemowlętami?
      Niemowląt się nie znieczula bo przecież się nie poskarżą, a i tak
      wiecznie ryczą więc wszystko jedno czy to z rozpaczy, samotności czy
      potwornego bólu. Niemowlę się zabiera i oddaje matce po zabiegu,
      badaniu, spłakane.
    • nutka07 Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 15:56
      W swietle Twoich wczesniejszych postow dotyczacych zdrowia TZ, mam watpliwosci
      co do jego 'prawdziwej' wersji.
    • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 04.05.09, 19:32
      No coz, wiem, ze TZ lekarzem jest dobrym.
      Tamta sytuacja zakonczyla sie na szczescie dobrze. Niemowlaczek dojechal do szpitala karetka, jest hospitalizowany bo jak najbardziej powazne przyczyny byly.
      A do osoby, ktora zarzuca mi, ze TZ nie nadaje sie, ze relacja niewiarygodna - osoba moze sie zmienic. Skoro zwiazek mimo trudnosci trwa, to widac, ze moze sie znacznie zmienic. Podejrzenia pewne moga sie nie potwierdzic, a inne zachowania zmienic na dobre. Na szczescie dla nas wszystkich wiele rzeczy moze sie zmienic jesli ktos pracuje nad tym
      TZ lekarzem jest dobrym, szanowany przez pacjentow, cenia go tez za podejscie, spokoj.
      • konikmorski1976 Re: lekarz wrogiem rodzica? 05.05.09, 17:51
        a moze on jest TW?
        • alabama8 Re: lekarz wrogiem rodzica? 13.05.09, 08:26
          Podczytałam tak pobieżnie poprzednie posty autorki, wygląda na to że
          pan Doktor leczy farmakologicznie nerwice. To już nie jest mały
          pikuś. I weź tu teraz bądź babo mądra i zaufaj lekarzowi. Gdyby tak
          rozchisteryzowana matka niemowlęcia wiedziała o tym to zapewne w
          szoku, po histerii popadłaby by w katatonię lub inne odrętwienie ze
          zdziwienia.
          Ja też ślepia ze zdziwienia rozwieram. "Lekarz wrogiem rodzica?" No
          nie koniecznie, ale "Lekarz farmakologicznie leczący nerwicę czy
          depresję przyjacielem matki?"...
          • vicky1 Re: lekarz wrogiem rodzica? 13.05.09, 08:50
            TZ nie przyjmuje zadnych lekow.Problemy, ktore byly ustapily. Byc moze nie kazdy wierzy, ale z wielu problemow mozna wyjsc jesli sie chce i jesli sie nad czyms pracuje. Z cala pewnoscia nie bierze lekow, bo nie ma najmniejszej potrzeby aby to robil.
            Poza tym gdyby ktos chcial wiedziec. Nerwica czy depresja nie jest przeciwskazaniem do wykonywania zawodu. WIele osob leczy sie farmakologicznie, przyjmuje leki a przy tym wykonuje takie zawody jak lekarz, prawnik, policjant, nauczyciel. Nie ma przeciwskazan. Gabinety psychiatrow w szwach pekaja, a nie zaludniaja ich krasnoludki. Tyle tylko, ze jest to prywatna sprawa danej osoby, a sam fakt nerwicy lub depresji nie oznacza niepoczytalnosci czy ograniczenia wiedzy, umiejetnosci, spadku przydatnosci do zawodu.
            DLatego nie ma na co wytrzeszczac oczu i nie ma sie czemu dziwic.
            A TZ zadnych lekow nie bierze, nie mial zreszta ostatecznie zadnej diagnozy. Problem byl inny, ale nie musze na forum tlumaczyc sie jaki.
          • kocianna Re: lekarz wrogiem rodzica? 13.05.09, 08:50
            Hej, nie przesadzaj, różne są rodzaje depresji i nerwicy i nie wszystkie się
            poddają psychoterapii. Ale to temat na osobny wątek, który już zresztą był.
            • kocianna Re: lekarz wrogiem rodzica? 13.05.09, 08:51
              Ups, nie dotczytałam o co chodzi. Przepraszam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka