dreptak2k
27.09.01, 06:17
A wiec pozwole sobie otworzyc nowy watek - Emigracja na wesolo i nie tylko.
Proponuje forumowiczom, aby wpisywali tutaj wydarzenia smieszne, dziwne lub
poprostu ciekawe zwiazane z emigracja czy tez ze zwyklymi wyjazdami
zagranicznymi.
Pozwole sobie zaczac kilkoma historiami. Jezeli sie temat rozwinie, dorzuce
kilka nowych.
Moja zona pracuje w duzej firmie, zatrudniajacej wiele osob z calego swiata.
Weszla ona kiedys do pokoju, w ktorym odbywala sie rozmowa na temat imion.
Ludzie wydawali poglady na temat jakie imiona im sie podobaja, jakie nie itp.
Odzywa sie kobieta z Nowej Zelandji.
- Ja mam normalne imie ale za to moja siostra ma bardzo ladne.
- Jak ma na imie twoja siostra? Pytaja wszyscy.
- Huia.
Wszyscy obecni zgodzili sie na to, ze imie jest rzeczywiscie bardzo ladne. Moja
zona nie mogla sie jednak oprzec, mowiac: Powiedz swojej siostrze, zeby nigdy
nie pojechala do Polski.
Na tym wlasnie forum, znalazlem informacje, ze Huia to tez miasto (miasteczko)
w NZ.
Szescioletni syn znajomych - byl wowczas na etapie bardzo mocnego rozdzielana
jezykow - wrocil z wycieczki szkolnej, ktora trwala troche dluzej niz planowano.
- Jestes glodny - pyta sie mama?
- Nie, jedlismy niedawno.
- A co jedliscie?
- Cieplego psa.
Multikultura w Australii.
Znajoma - polska zydowka - wysyla dzieci do szkoly zydowskiej. Jej (starszy)
syn skonczyl podstawowke i - jak to bywa - rozpoczal szkole srednia. Kilka dni
pozniej zakomunikowal, ze przyjdzie tutaj jego nowy kolega, Johan. No coz, jak
na polska zydowke przystalo, slyszac imie Johan zainteresowala sie troche.
Chwile pozniej, drzwi sie otwieraja i wchodzi Johan - Azjata. Znajoma moja
spodziewala sie wszystkiego, tylko nie tego. Zeby ukryc zmieszanie zapytala sie:
- Johan, a gdzie chodziles do podstawowki, tez to Moriah?
- Nie - odpowiedzial chlopak - do Swietego Krzyza.
Opowiedzialem ta historie znajomemu w pracy (Zyd, mlode chlopie). Nie zrobilo
to na nim zadnego wrazenia. Powiedzial: Moj brat przeszedl wlasnie z Moriah do
Swietego Krzyza.
Na marginesie. Kilka lat temu bylem u swojego lekarza - rowniez polskiego zyda.
Bylo to gdzies na przelomie listopada/grudnia. Powiedzial mi, ze juz dostal 6
kartek swiatecznych od swoich pacjetow, o ktorych wie, ze sa mahometanami.
Wpadli kiedys do nas znajomi i po kilku piwach, gdy jezyki rozwiacaly sie juz
troche, opowiedziala nastepujaca historie. Zaznaczam, ze wymaga ona pewnej
znajomosci angielskiego. Nieznajacych tego jezyka przepraszam, nie ma ona sensu
opowiedziana po polsku.
Kilka dni po przyjezdzie do Australii spotkala sie ze zwoja znajoma. Ta, z
kolei, zabrala ja do pub'u, gdzie zamowila dwie Tia Maria z coca-cola. Gdy
dziewczyny wypily, znajoma powiedziala:
- Twoja kolej. Zamawianie drinkow w pub'ie jest bardzo wazna czescia zycia
tutaj. Musisz sie cwiczyc. Idz i zamow: Two Tia-Marias and coke.
Dziewczyna, ze swoja slaba - i tylko szkolna - znajomoscia angielskiego
podeszla do baru. Poniewaz nie czula sie mocna w angielskim, zeby sie upewnic,
ze barman ja zrozumie, wystawila dwa palce i powiedziala:
- Two Tia Marias and cock.
Gdy smiech przetoczyl sie juz przez pub, barman odpowiedzial:
- I can get you two Tia Marias, but I've got only one cock! Drinks are on the
house!
Czekam na inne.