Dodaj do ulubionych

slowo "praca" do jednego wora

03.05.09, 19:25
a do drugiego siedzenie w domu z dzieckiem.
Wedlug forum ematki praca w przedszkolu z 30 dzieci, praca w sklepie, praca
przy sprzataniu, praca przy dodawaniu cyferek przez 10 ngodzin jest lepsza niz
siedzenie w domu z dzieckiem przez np. 3 lata.
Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam.
zaraz dokoncze bo musze odejsc w tym momencie
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 19:43
      "Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam. "- masz prawo. Wiele kobiet pracuje w
      wymienionych przez ciebie zawodach nie zawsze dlatego, że chce, a musi, przymus
      ekonomiczny. Nie mają prawdopodobnie męża, który zarobi na niepracującą żonę i
      dzieci. I co wtedy? Mają wisieć "na opiece", MOPSach, Caritasach, bo "są matkami
      i wychowują dzieci"?
      • fabryka.lodow.napatyku [...] 03.05.09, 19:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • gryzelda71 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 20:06
          fabryka.lodow.napatyku napisał:
          nie rozumiem tego wszechobecnego strachu na tym forum, ze co
          > bedzie jak maz zostawi albo umrze

          Bo dla niepracującej pani jest to jakiś problem.Zwłaszcza śmierć.I zwłaszcza w
          sytuacji,gdy pracował na czarno.
        • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 20:11
          "nie rozumiem tego wszechobecnego strachu na tym forum, ze co
          bedzie jak mąż zostawi albo umrze "- moja matka młodo została wdową, moja
          znajoma została sama z 3 dzieci, świetnie zarabiający mąż zginął w wypadku w
          Niemczech- po prostu TAKIE rzeczy TEŻ się zdarzają.
    • gryzelda71 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 19:45
      fabryka.lodow.napatyku napisał:

      > Wedlug forum ematki praca w przedszkolu z 30 dzieci, praca w sklepie, praca
      > przy sprzataniu, praca przy dodawaniu cyferek przez 10 ngodzin jest lepsza niz
      > siedzenie w domu z dzieckiem przez np. 3 lata.

      Ematki nie pracują na takich stanowiskach.Każda ma niezwykle rozwijająca i
      przynoszącą nieziemska satysfakcję pracęsmile
      • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 19:50
        Oczywiście pracy nie można lubić, prawdziwa matka tylko jako kapłanka domowego
        ogniska ze świeżo upieczoną szarlotką jest matką, no i zawsze jej mąż doceni, że
        jest w domu, wspiera....
        • gryzelda71 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 19:56
          Ależ nawet wskazane lubić to co się robi.
          Kolejny watek o wyższości matek ...nad matkami....
          A najważniejsze,żeby być zadowolonym z własnych wyborów.
          • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 19:59
            Z tym się całkowicie zgodzę.
            • zuzanka79 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 21:44
              I ja też.
      • sir.vimes Tak trochę OT - jaka praca daje satysfakcję? 03.05.09, 22:17
        Bo ja znam zachwycone swoją pracą fryzjerki, sprzedawczynie itp. Rozwijają się
        też, bardziej zresztą niż niejeden menago. Osobiście - wolałabym sprzedawać
        staniki czy torebki niż, powiedzmy, pracować w kadrach. I szkolenia też z
        pewnością ciekawszesmile

        nie pracują na takich stanowiskach.Każda ma rozwijająca i
        > przynoszącą satysfakcję pracęsmile
        • gryzelda71 Re: Tak trochę OT - jaka praca daje satysfakcję? 04.05.09, 10:41
          sir.vimes napisała:

          > Osobiście - wolałabym sprzedawać
          > staniki czy torebki niż, powiedzmy, pracować w kadrach. I szkolenia też z
          > pewnością ciekawszesmile

          Aż zapytam panią z bazarku u której fajne majtki kupuje jak to jest z tymi
          szkoleniamismileI czy zimą nie zamieniłaby się z panią z kadrsmile
          • 18_lipcowa1 Re: Tak trochę OT - jaka praca daje satysfakcję? 04.05.09, 11:03
            fajne majtki mozna sprzedac w rowniez w ekskluzywnym butiku i
            zarabiac wiecej niz pani z kadr,albo np. przez net.
            • gryzelda71 Re: Tak trochę OT - jaka praca daje satysfakcję? 04.05.09, 11:13
              O bosze znowu ty i twoje niepojęcie świata.

              Ale na bazarku tez PRAWDA?
              • 18_lipcowa1 Re: Tak trochę OT - jaka praca daje satysfakcję? 04.05.09, 11:17
                Dobrze ,ze Ty tak cudnie swiat pojmujesz.
    • 18_lipcowa1 z drugiej strony 03.05.09, 20:23
      dla mamy siedzacej w domu
      praca to zasuwanie po 12 godzin w dni robocze i weekendy
      • deodyma [...] 03.05.09, 20:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: z drugiej strony 03.05.09, 20:38
        no nieprawda bo pozniej sie zajmuje maz, a chodzac do pracy to w weekendy tez
        sie trzeba dzieckiem zajmowac
        czy tez w tygodniu po pracy
        • yenna_m Re: z drugiej strony 05.05.09, 22:34
          wiesz, zalezy od posiadanego w domu modelu męża wink
    • lilka69 Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 20:44
      zamiast wlasnej czasem naciaganej intuicji?

      pediatry ( i dobrze by bylo immunologa)i psychologa-czy dobrze jest aby dziecko
      szlo do przechowalni zwanej zlobkiem

      psychologa i lekarza rodzinnego-aby zasuwac 40 godz w tygodniu i wiecej w jakims
      zakladzie pracy? przeciez to dla zdrowia niedobre!

      • kunegunda_reich Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 20:56
        lilka69 napisała:


        > psychologa i lekarza rodzinnego-aby zasuwac 40 godz w tygodniu i wiecej w jakim
        > s
        > zakladzie pracy? przeciez to dla zdrowia niedobre!


        40 h /tyg. to dużo?Przecież to normalne godziny pracy. Nie każdy jest takim
        patentowanym leniem jak ty Lilka, hehe. I co, już pracę rzuciłaś?
        • insomnia0 Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 21:04
          a dlaczego nazywasz ja leniem? niektorzy pracują 1 godz czy 3 godz..i zarabiają
          wiecej niz ci co robią 8 dziennie..
          A ich praca moze byc wydajniejsze efektywniejsza..
          bez sensu to co napisalas....
          • kunegunda_reich Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 21:11
            insomnia0 napisała:

            > a dlaczego nazywasz ja leniem? niektorzy pracują 1 godz czy 3 godz..i zarabiają
            > wiecej niz ci co robią 8 dziennie..

            dość prymitywnie rozumujesz - nie tylko kasa się liczy w pracy. Nie wiesz o tym?

            > A ich praca moze byc wydajniejsze efektywniejsza..

            tak są tacy ludzie, ale nasza Lilieczka do nich nie należy,zwłaszcza, żw dopiero
            co wróciła z wychowawczego

            > bez sensu to co napisalas....

            po prostu nie zrozumiałaś
            • lilka69 Re: kunekunda 03.05.09, 21:20
              otoz to- nie tylko kasa sie liczy zatem rozwazam nie powrot na wychowawczy w
              krotkim czasie po poprzedniej czesci ale moze prace przez 1 dzien w tygodniusmile

              zazdroscisz? kury domowe-sluchajcie- zazdroszcza nam! choc pewnie kunegudna
              obroci kota ogonem aby sie nie przyznac...
              • kunegunda_reich Re: kunekunda 03.05.09, 21:29
                lilka69 napisała:

                >
                > zazdroscisz? kury domowe-sluchajcie- zazdroszcza nam! choc pewnie kunegudna
                > obroci kota ogonem aby sie nie przyznac...


                NAM?,przecież pracujesz? hehe, jasne, zazdroszczę. Najbardziej twojego
                kurzego móżdżku choć chyba kury obrażam teraz...Kunegudnatongue_out Tiaaa
            • insomnia0 Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 21:33
              twoje rozumowanie jest prymitywne.. bo co trzeba tyrac bog wie ile godzin aby
              sie narobic i nie byc leniem.. a moim zdanieniem moze osiągnąć wiecej i ta praca
              moze byc bardziej efektywna i nie musi oznaczac harówki..
              pomysl nie boli... zrozumiałam, tylko zaczynasz obracac kota ogonem bo głupio
              Ci sie zrobiło..
              • kunegunda_reich Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 21:51
                insomnia0 napisała:

                > twoje rozumowanie jest prymitywne..

                za trudne do pojęcia?

                bo co trzeba tyrac

                dramatyczne zaiste, najlepiej korzystać z mopsu

                bog wie ile godzin aby
                > sie narobic i nie byc leniem.. a moim zdanieniem moze osiągnąć wiecej i ta prac
                > a
                > moze byc bardziej efektywna i nie musi oznaczac harówki..

                ale JAKIEJ harówki kobieto? 40 h/tyg harówka??? przypominasz mi pewnego
                bezdomnego, który na prośbę mojego znajomego o pomoc w przeniesieniu czegoś
                ciężkiego wybełkotał, że jego godność nie pozwala mu na TAKĄ pracę i
                wrócił do picia taniego wina


                • insomnia0 Re: a moze posluchacie specjalistow 03.05.09, 21:58
                  wiesz jaki masz problem? za szybko oceniasz innych.. tak 40 godz harowka..
                  mozna miec wieksza satysfakcję i sie nie narobić i pracowac okazjonalnie i
                  wiecej zarabiać .. ba nawet wyobraz sobie nie korzystac z zasobu portfela
                  podatnikow.. Ale jak wiekszosc ludzi, aby byc dobrym obywatelem trzeba harowac
                  od rana do nocy.. wpsolczuje.

                  Przypominasz mi sfrustrowaną osobę.. zazwyczaj szczesliwi i zadowoleni z zycia
                  nie porownują ludzi do nierobow..



                  https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
                  [/url]
                  • echtom Re: a moze posluchacie specjalistow 05.05.09, 21:26
                    Szczerze mówiąc, niewiele jest prac, w których można zarobić grube tysiące,
                    pracując 1 godzinę tygodniowo. Zwykle w zarobienie sensownych pieniędzy trzeba
                    zainwestować trochę wysiłku i czasu - nawet ponad tygodniowy standard.
                • lilka69 Re: kunegunda-nie moge sie powstrzymac 03.05.09, 22:00
                  od dodania jeszcze czegos.

                  rozumiem analogie do tego bezdomnego. ale ja cie chce o cos zapytac i to bedzie
                  wpisane miedzy wierszami skoro lubiesz pisanie nie wprost- co sadzisz o
                  francuzach z ich czasem tygodniowej pracy 35 godzin??

                  nic dobrego pewnie. to ciekawe...a maja wyzszy poziom zycia niz polacy...
                  • kunegunda_reich [...] 04.05.09, 20:01
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • lilka69 Re: kunegundo- specjalistko 05.05.09, 15:15
                      do spraw ortografii. moze i nia jestes ale nie zauwazylas, ze ja
                      WSZYSTKO pisze mala litera.

                      dla ciebie rada-zdanie zaczyan sie wielka litera. wtedy bedziesz juz
                      mogla brac udzial w kazdym konkursie orto.
                      • kunegunda_reich Re: kunegundo- specjalistko 05.05.09, 21:16
                        lilka69 napisała:

                        > do spraw ortografii. moze i nia jestes ale nie zauwazylas, ze ja
                        > WSZYSTKO pisze mala litera.

                        Nie chce ci się pisać poprawnie (lenistwo - wracamy do punktu wyjściatongue_out) czy
                        jednak nie umiesz (analfabetyzm wtórny)?

                        >
                        > wtedy bedziesz juz
                        > mogla brac udzial w kazdym konkursie orto.

                        ty też możesz -ktoś musi być ostatni

                        • lilka69 Re: kunegundo- specjalistko 06.05.09, 10:02
                          przyznaje sie do lenistwa i braku powaznego traktowania ciebie
                          dlatego pisze mala litera
                          • kunegunda_reich Re: kunegundo- specjalistko 06.05.09, 21:14
                            lilka69 napisała:

                            > przyznaje sie do lenistwa i braku powaznego traktowania ciebie
                            > dlatego pisze mala litera

                            nie kompromituj się już, już pokazałaś na co cię staćtongue_out
                            • lilka69 Re: kunegundo- he he he 07.05.09, 10:30
        • lilka69 Re: kunekunda 03.05.09, 21:11
          a dlaczego nazywasz mnie leniem? czy to socjalizm w ktorym obowiazywal przymus
          pracy? ja pracy nie rzucialam.zastanwiam sie nad opcja urlopu wychowawczego(
          mozna wykorzystywac w kilku czesciach- patrz kodeks pracy) lub pracy 1 dzien w
          tygodniu. roznica w zarobkach nie bedzie dla mnie powalajaca a ilosc czasu dla
          dziecka tak.
          • kunegunda_reich Re: kunekunda 03.05.09, 21:24
            Kunegunda

            na każdym kroku podkreślasz jaka to straszna jest praca na pełny etat (?) i jak
            męczy cię twoja praca. A najśmieszniejsze jest to, że w głowie ci się nie
            mieści, że ktoś może chcieć pracować dla samej pracy a nie z konieczności.
            • lilka69 Re: kunekunda 03.05.09, 21:34
              rozumiem, ze jestes PIERWSZA PRACUJACA TYLKO DLA PRZYJEMNOSCI a wynagrodzenie
              oddajesz jakijs instytucji dobroczynnej.

              nie rozsmieszaj mnie i innych
              • kunegunda_reich [...] 03.05.09, 21:41
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • lilka69 Re: kunekunda 03.05.09, 21:56
                  mnie tez praca sprawia przyjemnosc ale...nie az taka aby pracowac 40 godz w
                  tygodniu i czasu dla dziecka nie miec
                  • lilka69 Re: odnosnie 40 godzinnego tyg pracy 03.05.09, 22:03
                    wiem, ze niektorzy musza tak pracowac. z jednej strony wspolczuje im, z drugiej
                    podziwiam, to dla mnie abstrakcja!
                    • kunegunda_reich Re: odnosnie 40 godzinnego tyg pracy 04.05.09, 20:07
                      lilka69 napisała:

                      > wiem, ze niektorzy musza tak pracowac.

                      albo chcą - niepojęte dla ciebie, prawda?

                      z jednej strony wspolczuje im,

                      to raczej ty jesteś godna współczucia bo nie rozumiesz niczego poza swoimi
                      odczuciami. Trochę to smutne,takie ograniczenie.

                      z drugiej
                      > podziwiam, to dla mnie abstrakcja!

                      powinnaś od razu po urodzeniu iść na rentętongue_out, żałosne!
          • lilka69 Re: kunekunda-na koniec 03.05.09, 21:37
            a co ty robisz przy komputerze o tej porze? nie czas prasowac bluzke i spodnice
            na jutro do pracy?wink
            • kunegunda_reich [...] 03.05.09, 21:43
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • lilka69 Re: kunekunda-to mi imponujesz 03.05.09, 21:57
                jestem najlepiej zorganizowna osoba wsrod wszystkich osob,ktore znam.
                • marzeka1 Re: Lilko 03.05.09, 22:03
                  Medal sobie każ wykuć i pomnik postawić.
                  • bi_scotti Rodzina 03.05.09, 22:33
                    Gdy sie para decyduje na zalozenie rodziny jakos sobie musza we
                    dwoje ustalic co kto bedzie robil kolo dzieci zanim nie pojda na
                    full-time do przedszkola czy szkoly. Moj maz siedzial w domu z 3
                    poki byli za mali na Junior Kindergarten (w sumie niecale 6 lat) -
                    karmil, przewijal, spacerowal, gotowal, sprzatal, remontowal dom,
                    uprawial ogrodek i pozostawal pelen szczescia. Ja w tym czasie
                    pracowalam poza domem zabezpieczajac rodzinie chleb na stole i dach
                    nad glowa. Pracowalismy OBOJE i kazde swoje zajecia ogolnie lubilo
                    choc od czasu do czasu kazde z nas mialo serdecznie dosc wink
                    Normalka.
                    W wiekszosci rodzin ta osoba siedzaca w domu jest kobieta, bo widac
                    wiekszosc kobiet tak woli. I to jest gites tylko ja nie rozumiem
                    dlaczego tyle z nich wciaz domaga sie tego
                    publicznego "dowartosciowania", ze siedzenie w domu z
                    dzieckiem/dziecmi TEZ jest praca. No - JEST! Kazdy normalny czlowiek
                    sobie z tego zdaje sprawe - nie ma powodu po raz kolejny udowadniac
                    czegos, co dawno udowodnione. Moj maz (ani ja!) nigdy nie mial
                    watpliwosci, ze jest doceniany za swoje wysilki, nigdy nie popadl w
                    kompleksy "kury domowej", wyzywal sie w wolnym czasie w swoich hobby
                    i szczerze mowiac, wciaz wspomina tamte lata z lezka w oku, bo po
                    prostu byl szczesliwy z dziecmi w domu.
                    Czy kobiety naprawde musza zawsze do wszystkiego dorabiac ideologie
                    i wymuszac na wszystkich publiczne uznanie za cos, co robia z
                    wlasnej, nieprzymuszonej woli?
                    • kali_pso Re: Rodzina 03.05.09, 23:07
                      W wiekszosci rodzin ta osoba siedzaca w domu jest kobieta, bo widac
                      wiekszosc kobiet tak woli. I to jest gites tylko ja nie rozumiem
                      dlaczego tyle z nich wciaz domaga sie tego
                      publicznego "dowartosciowania", ze siedzenie w domu z
                      dzieckiem/dziecmi TEZ jest praca



                      No nie wiem...według mnie częściej tą osoba jest kobieta, bo: facet
                      lepiej zarabia i jego pobyt w domu to degradacja finansowa rodziny
                      by była, oraz takie są oczekiwania społeczeństwa, że to matka,
                      będzie z dzieckiem, bo to "naturalne jest przecież". Zresztą, dla
                      wielu osób to taka oczywistość, że nawet rozmów się nie prowadzi w
                      tej materii..no może w rodzinach eforumowych prowadzi, zapomniałamwink
                      p. Tutaj każda decyzja jest podjęta wspólnie, mąż szanuje uczucia
                      żony, nie wypomina siedzenia w domu a po przyjściu z pracy nie ma
                      pretensji o brak obiadu i brud w kuchni...taaaaa.....
      • e_r_i_n Re: a moze posluchacie specjalistow 04.05.09, 08:21
        lilka69 napisała:

        > pediatry ( i dobrze by bylo immunologa)i psychologa-czy dobrze
        > jest aby dziecko szlo do przechowalni zwanej zlobkiem

        Mądry tego typu specjalista odpowie, że wszystko zależy od dziecka.
        • lilka69 Re: erin 04.05.09, 10:35
          lekarz uczy sie ogolnych zasad i wzorow postepowania na studiach. cos ci oraz
          niekktorym innym forumowiczkom pomieszalo sie z tym INDYWIDUALNYM postepowaniem.
          • e_r_i_n Re: erin 04.05.09, 10:39
            Tia, jasne - uczy sie ogolnych zasad, ktore potem mam nadzieje
            dostosowuje do pacjenta. Jesli nie, to ja dziekuje za takiego
            lekarza.
            • lilka69 Re: erin 04.05.09, 15:21
              bo ty jestes z tych mamus co to wymagaja indywidualnego podejscia i zachwytu nad
              twoim uroczym dzieciatkiem.

              moze bys wynajela studenta medycyny na wylacznego pediatre dla swoejego dziecka.
              mialabys pewnosc co do indywidualnego traktowania. proponuje isc za ciosem i
              nauczyciela do indywidulanego nauczania.
              • e_r_i_n Re: erin 04.05.09, 17:57
                Poważnie? A skąd wiesz?

                Boże, jak ja Ci dziękuję, że trafiam na myślących ludzi na swojej drodze.
                W tym na lekarzy, którzy widzą w nas pacjentów, a nie kolejne przypadki.
                I jeszcze do tego nie muszę za to płacić tongue_out
                • lilka69 Re: erin 04.05.09, 19:28
                  albo trafilas albo...wydaje ci sie, ze trafilas bo milo sie do ciebie odzywajasmile
                  a robia i tak swoje
                  • e_r_i_n Re: erin 04.05.09, 19:43
                    Pewnie tak. Kurna, dzięki za pomoc wink
      • wieczna-gosia Re: a moze posluchacie specjalistow 04.05.09, 16:54
        lideczko jesli u ciebie sa tylko zlobki w postaci przechowalni to wspoilczuje smile
        • lilka69 Re:wieczna gosiu 05.05.09, 15:12
          mysle, ze to do mnie mimo,iz zwrocilas sie do liDeczki.

          nie wspolczuj mi bo ja NIGDY nie zamierzalabym oddac dziecka do
          przechowalni zwanej zlobkiem.

    • kali_pso Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:26


      Gdybym miała pracować jako urzędnik( dzień w dzień 8 godzin z tymi
      samymi osobami przez 5 dni w tygodniu) pracownik korporacji( lizanie
      dupy wyżej postawionym, żeby do czegos dojść) czy na słuchawkach w
      banku( wysłuchiwanie pretensji od jakiegoś niezorientowanego kretyna)
      wolałabym odbyć stosunek z jeżem a co dopiero spędzić trzy lata z
      ukochanym dzieckiem w domuwink
      • fabryka.lodow.napatyku Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:35
        wg mnie praca programisty jest ciekawa, daje satysfakcje
        wg mnie, jedna z gorszych-praca z malymi dziecmi(wolalabym byc sprzedawca 1000 razy)
        ale to jest b. subiektyne, bo dla kogos moze byc calkiem odwrotnie
        co mnie razi na forum, to wysylanie ematek zajmuujacych sie wlasnymi dziecmi
        dluzej niz rok w domu do pracy, ale juz niewazne jakiej, byleby do pracy
        i druga rzecz, robienie w zyciu wszystktkiego z mysla, ze maz odejdzie, umrze, i
        go nie bedzie-i co wtedy?
        • fabryka.lodow.napatyku Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:38
          > wg mnie, jedna z gorszych-praca z malymi dziecmi(wolalabym byc sprzedawca 1000
          > razy)

          chodzilo mi o prace z groada obcych dzieci
          co mi sie ostatnio bardzo spodobalo, w rozmowie z ponad 60 letnim
          wujkiem-opowiadal jakies tam rozne rzeczy, m.in.o swojej rodzinie i synowej, i
          mowi, no Kasie nie pracuje, tzn. pracuje, ale nie musi jezdzic do pracy
          piekne slowa wg mnie w ustach takiego dziadka
        • bi_scotti Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:40
          fabryka.lodow.napatyku napisał:

          robienie w zyciu wszystktkiego z mysla, ze maz odejdzie, umrze,
          > i
          > go nie bedzie-i co wtedy?

          Od tego to akurat sa ubezpieczenia. Zupelnie powaznie uwazam, ze
          kazda osoba nie przacuja zawodowo i pozostajaca na utrzymaniu
          partnera/wspolmazonka, czy to maz, czy zona, powinna KONIECZNIE tego
          pracujacego obok siebie ubezpieczyc na okolicznosc smierci,
          kalectwa, przewleklej choroby itd. Jak rowniez spisac kontrakt na
          wypadek rozwodu - to sa bardzo wazne sprawy, szczegolnie gdy sa
          dzieci!
          • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:44
            "Jak rowniez spisac kontrakt na
            > wypadek rozwodu - to sa bardzo wazne sprawy, szczegolnie gdy sa
            > dzieci!"- no co ty? Przecież Misio nie umrze, nie rozwiedzie się, bo powiłam
            mu dziecię i się poświęciłam.
            • bi_scotti Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:45
              marzeka1 napisała:

              no co ty? Przecież Misio nie umrze, nie rozwiedzie się, bo powi
              > łam
              > mu dziecię i się poświęciłam.

              Ha ha ha - a co bedzie jak Misia ta blond zdzira z ksiegowosci
              uwiedzie?
              wink
              • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:50
                No ale Misio mi obiecał, że będzie ze mną, w domu zawsze szarlotka, podłogi
                umyte, dzieci dopilnowane, więc jaka zdzira z księgowości. To tylko brzydkie
                plotki o Misiu smile
          • fabryka.lodow.napatyku Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:48
            zgadzam sie, takie cos nawet posiadamy
            ale pisalam to streszczajac wypowiedzi niektorych na tym forum
            mozna krotko podsumowac:"w domu siedziesz?dzieckiem sie zajmujesz?a jak cie
            chlop zdradzi?wio do roboty, niewazne jakiej"
            a siedzac z dzieckiem3-4 lata mozna robic takie rzeczy, jakich juz nigdy w zyciu
            nie bedzie sie robilo
            osobiscie, akurat bylam z dzieckiem krocej niz 3 lata i dluzej niz rok, ale
            robilam tyle rzeczy, wyjezdzalam w tyle ciekawych miejsc, mnostwo mnostwo
            ciekawych rzeczy, ktorych teraz pracujac juz nie powtorze w takiej formie
            • kali_pso Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:57
              :"w domu siedziesz?dzieckiem sie zajmujesz?a jak cie
              chlop zdradzi?wio do roboty, niewazne jakiej"
              a siedzac z dzieckiem3-4 lata mozna robic takie rzeczy, jakich juz
              nigdy w zyciu
              nie bedzie sie robilo


              No, no nie wylewajmy jednak dziecka z kapieląwinkP
              Można, będąc w domu, się rozwijać co nie zmienia faktu, że się nie
              zarabia i w potencjalnej katastroficznej chwili w życiu, zostaje
              często z ręką w nocniku. Nie ma co na siłę udowadniać, że to tylko
              wrózenie z fusów to całe "a co będzie....", bo bywa to jednak,
              niestety, udziałem życia kobiet, które zbyt mocno wierzyły w
              uczciwość partnera.
              Cóż, można być rozwiniętym i zwiedzić pół świata, opiekując się
              dzieckiem a później zostać bez niczego- można czy nie?
              I o to chodzi, żeby być świadomym i decyzje, jakie by nie były,
              podejmować świadomie.
              • fabryka.lodow.napatyku Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 23:01
                kali_pso napisała:

                > :"w domu siedziesz?dzieckiem sie zajmujesz?a jak cie
                > chlop zdradzi?wio do roboty, niewazne jakiej"
                > a siedzac z dzieckiem3-4 lata mozna robic takie rzeczy, jakich juz
                > nigdy w zyciu
                > nie bedzie sie robilo
                >
                >
                > No, no nie wylewajmy jednak dziecka z kapieląwinkP
                > Można, będąc w domu, się rozwijać co nie zmienia faktu, że się nie
                > zarabia i w potencjalnej katastroficznej chwili w życiu, zostaje
                > często z ręką w nocniku.

                ale powiedz mi co zyska kobieta, ktora moze pracowac tylko w zawodzie nie
                wymagajacym wyksztalcenia ani doswiadczenia przez 3-4 lata, ktorej maz zarabia
                krocie, ze co ona straci
                • bi_scotti [...] 03.05.09, 23:09
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • fabryka.lodow.napatyku [...] 03.05.09, 23:21
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • echtom Re: slowo "praca" do jednego wora 05.05.09, 21:35
                      Też bym nie wolała. Z najstarszą córką "siedziałam" w domu ponad 2 lata i do
                      dziś żałuję, że nie mogłam tego powtórzyć przy młodszych.
        • marzeka1 Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:41
          A ile czytałaś na forum postów od kobiet, których mężowie nie cenią tego ich
          poświęcenia, bycia matką 24/24, ile razy zdarzyło się mi czytać, jak mąż stosuje
          wobec żony szantaż ekonomiczny (no bo on, panisko, ZARABIA), ile było wątków o
          depresji z powodu monotonii życia zamkniętego w obrębie domu???
          Może zamiast udowadniać wyższość Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem, czyli matki
          domowe kontra te pracujące, niech po prostu każda wybiera to, co jej pasuje i
          tyle. Jest w domu i jest z tego zadowolona- OK, pracuje (chce, lubi, musi) - też
          OK. Po prostu- wybór.Nie godzę się na wartościowanie mnie, bo pracuję i
          zadzieranie nosa- mój Misio to tyyyyyle zarabia, że nie muszę.
          • fabryka.lodow.napatyku [...] 03.05.09, 22:51
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kropkacom Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:55
            Macie kompleksy. Jedna bo musi pracować, bo ten misio mało zarabia, bo
            przyszłość, bo lubi a druga bo ją nie ciągnie do kariery czy nie ma możliwości.
            Dajcie już z tym spokój.
          • lilka69 Re: marzeka 03.05.09, 23:16
            a ile razy czytalas na forum o depresji z powodu pracy-wrednego szefa, braku
            satysfakcji, zmeczenia, malego wynagrodzenia. moze i wiecej?

            na co ty sie nie godzisz to juz mi i innym wszystko jedno zatem po co to podkreslasz
        • kali_pso Re: slowo "praca" do jednego wora 03.05.09, 22:50


          Praca z dziećmi, o ile robisz to z zamiłowania, również daje
          satysfakcję, wcale niegorszą niz praca programistywinkP
          Ja cenię sobie kontakt bezpośredni z "klientem", żadne tam "od moich
          decyzji zależy stan stóp procentowych"- a o życiu przeciętnego
          kredytobiorcy nie wiem niczego. Zobaczyć przebłysk zrozumienia na
          twarzy mojego ucznia, poczuć, że to poniekąd moja zasługa, być
          dumnym z niego- bezcenne. Tego nie dałoby mi żadne przerzucanie
          papierków czy walenie w klawiaturę.
    • lilka69 Re: odnosnie smierci meza 03.05.09, 23:21
      ciagle o tym czytam na forum. podawane jest to jako przestroga aby niepracujace
      zawodowo kobiety opamietaly sie i do pracy poszly.

      no i co z tego, ze meza przjedzie walec. po prostu trzeba sie ogarnac, zalatwic
      opieke do dziecka i isc do tej pracy zawodowej jak miliony innych kobiet.
      proste? proste.( o ile prostym moze bec przestawienie sie z wiecznych wakacji w
      domu na 40 tygodniowa harowke w zakladzie pracy)
      • kali_pso Re: odnosnie smierci meza 03.05.09, 23:39

        > no i co z tego, ze meza przjedzie walec. po prostu trzeba sie
        ogarnac


        Nie no oczywiste jest, że dla kobiet "ogarnięcie" się po śmierci
        męża trwać powinno tyle, co dla Ciebie zmiana butów. Butów dodajmy,
        które kupować możesz sobie w ilościach hurtowych(jak sama
        twierdzisz) tylko dlatego, że masz dobrze zarabiającego męża i
        możesz sobie pozwolić na zarabianie wyłącznie na własne przyjemności-
        nie chwytasz konfliktu między własnym zachowaniem a pouczaniem
        innych?
        • lilka69 Re: kali pso 04.05.09, 10:39
          a ty nie chwytasz konfliktu pomiedzy KONIECZNOSCIA oplacenia rachunkow i
          kupienia jedzenia a pozwoleniem sobie na oplakiwanie meza?
          odpowiem ci bo moze sama nie bedziesz umiala wyciagnac wniosku.


          nie bedzie na to CZASU po prostu! trzeba bedzie sie ogarnac i isc do pracy.
    • fajka7 Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 02:13
      "Wedlug forum ematki praca w przedszkolu z 30 dzieci, praca w
      sklepie, praca
      > przy sprzataniu, praca przy dodawaniu cyferek przez 10 ngodzin
      jest lepsza niz
      > siedzenie w domu z dzieckiem przez np. 3 lata.
      > Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam."

      Zalozylas nastepny watek, ktory do niczego nie doprowadzi, bo sama
      stosujesz skrajnosci i uogolnienia.
      Po 1. nie wg forum ematki, bo kazda zwykle opisuje swoja wlasna
      perspektywe i zdania sa podzielone.
      Po 2. praca przy sprzatniu lub w sklepie zupelnie obiektywnie moze
      byc lepsza od siedzenia w domu z dzieckiem chocby z powodow
      ekonomicznych lub psychologicznych i nie ma co z tym dyskutowac.
      Przeciez to zupelnie indywidualna sprawa.
      Po 3. Ty sie z tym nie zgadzasz, a ja sie na przyklad zgadzam no i
      co? Ja szanuje, ze masz inny pomysl na siebie, ale z laski swojej
      nie pouczaj innych jak maja zyc.
      Zazwyczaj dziewczyny pracujace stoja na stanowisku, ze praca jest
      lepsza, ale mowia wyraznie, ze jest lepsza dla nich, nie dla Ciebie.
      Ze one tak wola/musza/chca, Ty nie musisz. Mowia "nie wytrzymalabym
      w domu tyle czasu" - i mowia o sobie. Moga nawet nie rozumiec, ze
      ktos moze wytrzymac, ale rzadko to potepiaja, a nie rozumiec im
      wolno.
      Takie jednostronne opinie pozbawione refleksji, ze kazda matka
      powinna isc do pracy, bo tak, zdarzaja sie bardzo rzadko, a Ty tutaj
      w czambul cale forum potepiasz robiac dokladnie to co krytykujesz,
      czyli narzucajac swoj model myslenia.
      A do pracy wysylane przez forum sa wylacznie te dziewczyny, ktore
      wyraznie pisza, ze jest im w domu z dzieckiem zle- bo sie nudza, bo
      nie potrafia zagospodarowac czasu, bo maz wypomina kase, bo sie
      cofaja itd. I wtedy slysza "to idz do pracy", wlasnie jakiejkolwiek
      nawet- bo wyjdziesz z domu, zyskasz niezaleznosc ekonomiczna, a moze
      sie tez rozwiniesz.
      Ja tu nie widze zadnego konfliktu.
      Sprobuj zrozumiec, ze sama praca, nawet nierozwijajaca pozornie,
      moze sie okazac bardzo rozwijajaca chocby w sensie takim, ze ratuje
      kobiete przed depresja. I to juz jest wartosc sama w sobie. Czesc
      dziewczyn, ktore dzieki pracy (czyli samemu wyjsciu z domu) nabraly
      wiatru w zagle to po prostu rozumie i wie jak wiele to moze dac i
      tylko dlatego taka rada tak czesto jest udzielana sfrustrowanym
      mamom domowym, ktore sie byc moze przeliczyly ze swoimi
      mozliwosciami, bo do siedzenia w domu z dzieckiem latami tez trzeba
      miec predyspozycje jak do kazdej innej roboty.
      • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 11:42
        Fabryko lodów (podoba mi się Twój nick smile ), nie wziełas pod uwagę
        kwestii finansowej, czy jak któraś wyżej pisała przemocy
        ekonomicznej.
        Jest baaardzo dużo mężczyzn (przypuszczam, że mężów ematek też,
        tylko żadna się tu nie przyzna), którzy pracę z dziećmi, czy pracę
        domową uważają za nic. Takie żźony muszą pójść do pracy, żeby miały
        pieniądze nawet na dosłowne podpaski.

        Takim facetem jest mój teść, który mówił, mi, że ja siedzę w domu i
        nic nie robię, bo "tylko wychowuję dzieci" i "machnę ścierką raz na
        dzień" - to odnośnie sprzątania. I tak nauczył mojego męża.
        Mój mąż ma do tej pory poczucie, że kobieta "siedząca w domu" to
        leser. Nawet o mojej szwagierce, która zdecydowała się być w domu z
        dzieckiem, powiedział "darmozjad". I tak mówi o wszystkich
        kobietach, które nie pracują zawodowo.

        Uwierz mi, tacy mężczyzni też są, ich żony MUSZĄ iść do pracy, bo
        nie mają innego wyjścia. Nawet, gdyby była to praca sprzedawcy
        pietruszki na chodniku.

        Z tego, co zauważyłam w moim otoczeniu i wśród moich znajomych par,
        większość facetów nie lubi dzielić się zarobionymi przez siebie
        pieniędzmi. W wiekszości par nie ma wspólnych pieniedzy i są
        konflikty na tle finansowym. Mówię o parach, w których kobieta
        jest/była na macierzyńskim/wychowawczym.

        Trudno w takich przypadkach
        realizować się, chodzić na kursy, uprawiać sport, zwiedzać ciekawe
        miejsca, bo za co? Na wszystko trzeba kasy. Pozostaje tylko
        siedzieć "w chałupie na dupie" i czekać, aż mąż sypnie paroma
        groszami, z których będzie kazał rozliczyć się co do złotówki.
        • filipianka Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 11:48
          > Z tego, co zauważyłam w moim otoczeniu i wśród moich znajomych par,
          > większość facetów nie lubi dzielić się zarobionymi przez siebie
          > pieniędzmi. W wiekszości par nie ma wspólnych pieniedzy i są
          > konflikty na tle finansowym. Mówię o parach, w których kobieta
          > jest/była na macierzyńskim/wychowawczym.

          naprawdę???!
          dla mnie to abstrakcja co piszesz
          fakt, nie zaglądam wszystkim dokładnie pod kołdrę, ale z tego co zaobserwowałam
          to żadni moi znajomi nie mają takiego stosunku do pieniędzy
          kasa jest wspólna i wydawana na wspólne potrzeby
          i to niezależnie od bycia lub nie na urlopie wychowawczym

          https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<-
          emama upgrade
          • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:00
            Filipianka, nie wszystko od razu widać. Jakbyś poznała nas, to też
            do głowy by Ci nie przyszło, że mój mąż potrafił mnie zostawić na 3
            dni z dziećmi bez złotówki, że mi nie dawał pieniędzy. Tak by Cię
            omotał gadką, że pomyślałabyś, że to ideał. I tak wyglądamy z
            zewnątrz - jak IDEALNE małżeństwo. Jest nam dobrze, mamy wszystko,
            mamy poieniądze tzn. ON ma pieniądze, a że dookoła się nie chwali
            tym, że żonie nawet złotówki nie dał to już inna sprawa. Bo po co
            się takimi rzeczami chwalić.
            A jak jest naprawdę, wie rodzina i niektóre moje koleżanki, którym
            chciałam powiedzieć.
            • filipianka Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:08
              pewnie, jak piszesz, są tacy co świetnie się maskują, ale skoro ukrywają ten fakt to chyba jednak uważają go za niepochlebny, bo skoro uważaliby że takie postępowanie jest OK to pokazywaliby to bez ściem, a może nawet by się tym chwalili
              w ogóle nie rozumiem pojęcia "dawania" pieniędzy
              tzn on je trzyma przy dupie?
              naturalnym jest dla mnie że pieniądze są wspólne, tak jak wspólne jest życie, gospodarstwo domowe, dzieci
              i leżą w miejscu dostępnym dla obojga (albo w domu w "pudełeczku", albo na dostępnym dla obojga koncie)
              • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:16
                Filipianka, dla Ciebie naturalne jest, że pieniądze są wspólne, ale
                są tacy, dla których naturalne to nie jest.

                Każdy ma swoje konto i tyle.

                Mam nawet koleżankę, której mąż kazał podpisać intercyzę, bo zaczął
                więcej zarabiać i chciał kupić mieszkanie. Ta się uniosła honorem,
                intercyzę podpisała, teraz mieszka U NIEGO. Płacą PO RÓWNO co do
                złotówki za rachunki, życie, pomimo tego, że ona zarabia kilka razy
                mniej, noż on. I jeszcze drugie dziecko sobie z nim zrobiła.

                Różne są sytuacje. Dla wielu mężczyzn, owszem, dzieci są wspólne,
                ale pieniądze już nie.
        • michalinka75 Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:05
          Tak własnie jest, że różne są w zyciu sytuacje, i mam nadzieje ze kazda mama sama sobie odpowie na pytanie co w jej przypadku jest lepsze i zdecyduje czy ma pracować zawodowo, czy w domu...
          U nas wyglada to tak, że wspólnie z mężem podjelismy decyzję że ja zostaję z dziećmi w domu, przynajmniej przez pierwsze 2 lata ich zycia, a on zarabia, nie zamierzam się nikomu tłumaczyć z naszej decyzji, ani udowadniać że jest jedyną słuszną, dla nas jest najlepszym rozwiązaniem.
          Nie wyobrazam sobie natomiast sytuacji, że mąż wydziela mi pieniądze, one sa wspólne, tak samo jak nasze dzieci.
          Wiem natomiast, ze kobiety moga czuć się gorsze przez to ze nie maja przez siebie zarobionych pieniędzy, bo ja tez miałam takie odczucia, mimo że zupelnie nikt mi niczego nie wypominał. Jednak poprawiłam sobie samopoczucie zdobywając przez kilka lat na studiach stypendium naukowe, no zawsze coś smile
    • sloooneczko Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:19
      słowo praca możemy definiowac jako wysiłek, pewien trud
      tak więc opieka czy nad własnym dzieckiem czy też inną osobą, za
      pieniądze czy też nie będzie zatem pracą.

      matki są różne
      jedne mają chęci i możliwości aby poświęcic czas i byc z dzieckiem
      inne mają chęci, a nie mają możliwości
      inne żyją po to aby się 'realizowac' zawodowo i uważają, że samo
      posiadanie dziecka już wystarczy, a zając się może nim ktoś inny w
      tym czasie
      • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:28
        Poza tym, różnie wygląda to "siedzenie" w domu z dzieckiem. Są
        matki, które siedzą dzień w dzień na ławeczce i plotkują całymi
        dniami, a dzieci gdzieś w okolicy się bawią. O której godzinie bym
        nie przechodziła obok placu zabaw, zawsze ten sam zestaw mamusiek
        siedzi. Od rana do wieczora. A dzieci biegają same. Nie wiem, kiedy
        one robią obiad, nie mówiąc już o jakiejś zabawie/rozmowie czy
        kontakcie z dzieckiem. Bo czy wracam z pracy, czy idę do sklepu, czy
        jak mam urlop i przechodzę tamtędy w ciągu dnia, one ZAWSZE tam
        siedzą. Te same.
        Są też matki, które w wychowanie dzieci się angażują, czytają im,
        wymyślają zabawy edukacyjne itp.
        • sloooneczko Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:34
          z własnego doświadczenia Ci powiem, że przy dobrej organizacji i
          pomocy choby męża można miec czysto w domu, miec ugotowany obiad,
          miec czas na ploty z koleżankami, wyjście na fitnes, szkołę i
          organizowac rozwijająco czas dziecku. Plac zabaw nie jest dla mam,
          tylko dla dzieci. Ona mają tam się bawic i najlepiej jak bedą to
          robic z innymi dziemi, a mamy nie muszą sztywno w rzędzie siedziec
          na ławce i patrzec co dziec robi, a mogą w tym czasie mając malucha
          na oku plotkowac z koleżankami. Nie jest to trudne do wykonaniawink
          • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 12:47
            Słoneczko, ale to nie o to chodzi, że one maja nie plotkować,
            podczas gdy dzieci się bawią.
            Chodzi mi o taki typ matek, które non stop od rana do wieczora tam
            siedzą, nie mając kontaktu z dzieckiem.

            Przecież takie dziecko musi pójść spać (w zależności od wieku) w
            ciągyu dnia, zjeść jakis posiłek ciepły w domu przy stole. Pobyć
            trochę w domu. Musi mieć kontakt z matką, która powinna mu poczytać,
            pouczyć czegoś, pokazać jakieś gry, zabawy itp.

            Pewnie, że trzeba z dzieckiem wyjść na świeże powietrze w ciągu
            dnia, ale na Boga! Nie na cały dzień!
            Jaki kontakt może mieć dziecko z matką i matka z dzieckiem, jeśli
            ona CAŁY DZIEŃ siedzi na ławce, a dziecko gdzieś biega. I karmi je
            herbatnikami!

            To jest cały czas ten sam zestaw matek. Co ciekawe, są niezadbane, z
            nadwagą, nieatrakcyjne, ze znudzonymi minami.
            W taki dzień, jak dzisiaj, one są tam od ok. 10 i będą siedziały do
            ok. 22. Z tymi dziećmi.
            • sloooneczko Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 13:06
              i takie egzemplarze też się zdarzają niestety
      • e_r_i_n Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 13:08
        sloooneczko napisała:

        > jedne mają chęci i możliwości aby poświęcic czas i byc z
        > dzieckiem
        > inne mają chęci, a nie mają możliwości
        > inne żyją po to aby się 'realizowac' zawodowo i uważają, że samo
        > posiadanie dziecka już wystarczy, a zając się może nim ktoś inny w
        > tym czasie

        A jeszcze inne łączą pracę i posiadanie dziecka, niekoniecznie
        dlatego, ze musza/stawiaj TYLKO na kariere.
        Nawet w takim spokojnym poscie widac postawe 'pracuje, bo musi, albo
        bo karierowiczka'.
        A sa takie, co pracowac CHCĄ. Ale tez nie kosztem dziecka. Bo i
        jedno (dziecko), i drugie (praca) sa wazne i madrze wartosciujac
        priorytety da sie to ze soba pogodzic.
        Ja bym pewnie byla kilka szczebli wyzej w tym momencie, gdyby nie to
        na przyklad, ze prace musze konczyc w okolicach 16, zeby widziec
        dziecko za dnia i przytomne. Oraz dlatego, ze mnie dosyc mocno
        potrzebuje.
        A pracuje przede wszystkim dlatego, zeby miec satysfakcje - owszem,
        w tym finansowa.
        No i dlatego, ze mam meza bezrobotnego wink
        • zawsze-chetna Re: slowo "praca" do jednego wora 04.05.09, 13:48
          Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby uszanować czyjś wybór i
          czyjeś decyzje. I nie krytykować kogoś za to, że myśli/robi inaczej,
          niż my.

          Ja też nie cierpiałam krytykowania mnie, kiedy ja poszłam do pracy,
          a moje dzieci do żłobka. Że jak tak można, że zła matka jestem.
          Tylko ci ludzie nie znali mojej sytuacji rodzinnej, finansowej, nie
          znali mojego męża, układu, jaki między nami był, nie wiedzieli, czy
          pracuję, bo muszę, czy chcę, nie wiedzieli, czy chętnie zostawiam
          dzieci w żłobku, czy niechetnie, ALE ZA TO CHĘTNIE KRYTYKOWALI.
        • lilka69 Re: erin 04.05.09, 15:24
          priorytet najwazniejszy i ten na pierwszym miejscu moze byc tylko jeden. co dla
          ciebie jest tym pierwszym- praca czy dziecko?
          • zawsze-chetna Re: erin 04.05.09, 15:27
            dla mnie priorytetem była możliwośc przezycia, jeśli nie poszłabym
            do pracy, a dzieci do złobka, nie miałabym pieniędzy nawet na
            rajstopy, czy znywacz do paznkoci lub jedzenie, gdyby
            mąż "zapomniał" kupić

            jak widać, życie nie jest czarno-białe i nie jest tak, że albo
            dzieci, albo praca, sa też inne sytuacje
          • fajka7 Re: erin 04.05.09, 16:48
            Przeciez Erin wyraznie napisala, ze ze wzgledu na rodzine ogranicza
            prace i swoja kariere, wiec to co najwazniejsze jest jasno
            zaznaczone, czego nie rozumiesz?
            Ja ze swej strony chcialam dodac, ze cokolwiek w zyciu robimy,
            robimy to kosztem czegos innego.
            I nie ma co przed przyznaniem tego faktu uciekac, bo to jest po
            prostu normalne.
            Gdy ide do pracy, zawsze odbywa sie to kosztem mojej rodziny, bo
            najzwyczajniej w swiecie w tym czasie sie nia nie zajmuje.
            Dzieci nigdy nie dostaja od rodzicow tyle czasu ile potrzebuja, ile
            by chcialy. Bo dziecko chcialoby miec rodzica 24 na dobre przy sobie.
            Kazde rozstanie z rodzicem, to dla dziecka jakas strata i to po
            prostu fakt.
            Ale dzieci nie zdaja sobie sprawy, ze placenie tej ceny oplaca im
            sie w calkowitym rozrachunku, bo rodzice dzieki temu sa w stanie
            zapewnic im byt, rozwoj, zyskuja sily i energie by dac im wiecej
            milosci. Od tego sa dorosli, zeby to widziec i rozstrzygac - na jaki
            koszt moge narazic moje dziecko, moja rodzine, aby w efekcie
            zrekompensowac im te straty.
            Ja naleze do matek, ktore pracuja, bo chca. Jest mi to potrzebne dla
            zdrowia psychicznego. Oczywiscie, ze te kilka godzin moj syn wolalby
            spedzic ze mna i mnie potrzebuje w tym czasie. Ale ja nie jestem w
            stanie dac mu tego, co powinien dostac, jesli bede spedzac z nim
            cala dobe. Moge mu to dac wylacznie, jesli ja dostane przerwe od
            spraw domowych i zrobie cos dla siebie. Dotyczy to rowniez
            zarabiania pieniedzy.
            Moglabym powiedziec, ze nie potrzebuje zarabiac, bo moj maz zarabia
            dobrze. Rzecz w tym, ze ja chce zarabiac, lubie zarabiac, ten skutek
            uboczny mojej pracy rowniez przynosi mi satysfakcje.
            Mozna to oceniac na rozne sposoby, ale jakie to ma znaczenie, co
            ktos w zwiazku z tym mysli o mnie, skoro tak jest dobrze mnie i
            mojej rodzinie?
          • wieczna-gosia Re: erin 04.05.09, 16:53
            mam wrazenie ze erin odpowiedziala na to pytanie tzn. dla mnie jest to jasne.
            • marzeka1 Re: zawsze-chetna 04.05.09, 17:28
              Kurczę, czytam to, co piszesz o swoim związku, mężu i układzie, jaki jest między
              wami. Dla mnie to jakiś kosmos, piszesz, że na pozór jest IDEALNIE, tylko
              dlaczego godzisz się na utrzymywanie takiej "idealności", dlaczego głośno, np. w
              rodzinie,nie powiedziałaś, że zostawił cię na 3 dni z dziećmi bez kasy???
              Podtrzymujesz niejako tę fikcję. W ogóle nie mogę wyobrazić sobie bycia z kimś,
              kto do tego stopnia nie szanowałby nie. Kosmos.
              • zawsze-chetna Re: zawsze-chetna 04.05.09, 17:30
                Marzeka, a gdzie napisałam, że godzę się na utrzymywanie idealności?

                I skąd wiesz, czy powiedziałam głosno w rodzinie, że zostawił mnie
                bez kasy?

                Byłaś świadkiem tych zdarzeń? Bo jakos Cię nie widziałam.
                • marzeka1 Re: zawsze-chetna 04.05.09, 18:00
                  Hej, nie napadam, dziwię się, bo z opisu tak jakoś mi to wyszło. Przepraszam,
                  jeśli uraziłam, ale nie znam żadnego bliskiego mi faceta, który tak jak twój mąż
                  i teść zachowuje się wobec żony w kwestiach finansowych. Dlatego twoja opowieść
                  z lekka mnie przeraziła.Nie złość się, bo nie chciałam, byś tak to odebrała.
                  • zawsze-chetna Re: zawsze-chetna 04.05.09, 18:07
                    miało być oczywiście wyjścia, a nie wyjącia smile
          • e_r_i_n Re: erin 04.05.09, 18:00
            Oczywiście, że praca = kasa = super ciuchy z 2-10-15! Wiesz, ja jestem patologia
            rozmnażająca się bez mieszkania, mająca męża nieroba, więc nie mam wyboru sad
            • zawsze-chetna Re: erin 04.05.09, 18:05
              Dobra, Marzeka, sorry, że się rzucam.

              Więc to nie jest tak, że siedziałam cicho, zrobiłam rozpierduchę na
              cztery fajerki. Wszyscy dookoła wiedzieli, do siostry zadzwoniłam,
              żeby nam zrobiła zakupy jedzeniowe, wszyscy się o tym dowiedzieli.
              Nie lubie co prawda obnosic sie z e swoimi sprawami i uważam, że
              sprawy małżeńskie powinno załatwiać się w czterech ścianach, ale
              czasami nie ma wyjącia. Tym bardziej, że mój szanowny małżonek
              poczuł się tak pewnie, że nie sądził, że ja zacznę mówić.

              Wsciekał się niemiłosiernie, że o tym opowiadam. Ale ja mu mówiłam,
              że skoro to jest takie normalne zachowanie to dlaczego się tego
              wstydzi.
              • marzeka1 Re: I dobrze 04.05.09, 18:08
                O dobrze zrobiłaś, znaczy mąż czuł, że jest nie w porządku, że źle
                postąpił.życzę w takich kwestiach walecznoścismile
                • zawsze-chetna Re: I dobrze 04.05.09, 18:13
                  ależ wiedział, wiedział, dobrze wiedział, a ja udawałam głupią big_grin i
                  zawsze przy znajomych coś tam palnęłam, niby przypadkiem, że jak go
                  nie było, siostra nam robiła zakupy, bo nie zostawił nam nawet
                  złotówki, i tak dalej, podawałam mnóstwo takich przykładów, że to
                  niby normalne

                  on się wpieniał i wstydził, a ja z uśmiechem na twarzy nie
                  odpuszczałam

                  od tamtej pory minęło kilkanascie lat i udało mi się go "wychować" i
                  nauczyć, jak się dba o rodzinę i porzucił swoje zachowania, które
                  wyniosł z domu rodzinnego

                  jego ojciec kazał oddawać matce 2 zł za kawałek sera, który kupił,
                  albo jak szedł do dklepu i zabrakło mu kilka złotych z tych, co mu
                  teściowa dała, to po przyjściu ze sklepu od razu był ryk, że go
                  chciała oszukać i musiała mu oddać to, co wydał ze swoich, nawet,
                  gdyby to było 50 groszy

                  w takich warunkach wyrastał mój mąż i takie wzorce miał
                  • bi_scotti Praca vs. dziecko 04.05.09, 21:32
                    Wlasnie dlatego, ze bardzo kocham moje dzieci, nie wyobrazam sobie
                    spedzenia z Nimi ilus tam pierwszych miesiecy czy lat. Dla Ich
                    wlasnego dobra zdecydowanie lepiej, ze w Ich okresie niemowleco-
                    wczesno-dzieciecym byl z Nimi Ich tata, bo On po prostu jest duzo
                    lepszy w te domowe klocki niz ja. I powiem szczerze, ze gdy patrze
                    wokol to RZADKO, bardzo RZADKO widze kobiete, ktora jest lepszym
                    rodzicem niz facet. Problem tylko w tym, ze wiekszosc kobiet jest
                    okropnie zaborczych w kwestii "macierzysntwa", zyja w przekonaniu,
                    ze wszystko wiedza najlepiej jesli chodzi o opieke nad dziecmi i ich
                    wychowanie, tkwia swiecie przekonane, ze maja ten jakis super-
                    naturalny "instynkt macierzynski", ktory wszystko zalatwi. Nawet tu
                    na forum sa czasem watki o tatusiach, ktorzy niby czegos tam nie
                    potrafia od karmienia po ubieranie i inne takie bzdury - bo z
                    zalozenia "mama wie lepiej". A to jest jedno wielkie oszustwo -
                    jedynie te kobiety, ktore same mialy kilkoro mlodszego rodzenstwa i
                    mialy mozliwosc obserwowac jak sie malymi dziecmi nalezy opiekowac,
                    moze powiedziec, ze wiedza co robia - dla wszystkich pozostalych to
                    jest taka sama nauka na zywym organizmie jak dla faceta. A faceci,
                    bedac wielokrotnie bardziej metodyczni i mniej histeryczni,
                    najczesciej sprawdzaja sie lepiej w roli opiekunow. Problem tylko w
                    tym, ze wielu nie chce sie do tego przyznac, bo im tak wygodniej wink
                    Dziecko potrzebuje kochajacego opiekuna ale czy to bedzie mama,
                    tata, babcia, wujek, czy kuzyn to jest juz kwestia umowna w
                    rodzinie.
                    Precz z poswiecaniem sie! Niech kazda/kazdy robi to, co umie
                    najlepiej i co mu sprawia frajde, wtedy i dzieci beda szczesliwe smile
    • yenna_m Re: slowo "praca" do jednego wora 05.05.09, 22:32
      tzw siedzenie w domu to jest praca, ktora realnie mozna wycenic wartoscia, ktora
      sie oszczedzilo, nie wydajac jej na nianie na przyklad

      ino jednak praca zarobkowa daje wolnosc
      daje luz finansowy i poczucie bezpieczestwa, ze nawet, jesli facetowi cos odbije
      albo cos mu sie stanie, to dam sobie rade

      uwielbialam byc z dzieciakami w domu
      bycie na wychowawczym nie uwazam za strate czasu

      jednak niezaleznosc finansowa uwielbiam bardziej
    • liliankaa77 Re: slowo "praca" do jednego wora 07.05.09, 19:29
      Nie rozumiem w jakim celu porównuje się pracę zawodową z obowiązkami
      domowymi.
      Przecież to dwie całkowicie odmienne sfery życia.
      Zaradna, inteligentna, ambitna osoba potrafi pogodzić życie zawodowe
      z rodzinnym.
    • liliankaa77 Re: slowo "praca" do jednego wora 07.05.09, 19:33
      Dodam jeszcze, że niektórzy mają większe ambicje niż zostać
      utrzymanką i nie wyobrażają sobie siedzieć na garnuszku u męża,
      choćby ten mąż zarabiał nawet miliardy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka