Dodaj do ulubionych

Grochola - bleeee :-(

05.12.03, 21:59
Czy lubicie, a wlasciwie nie lubicie jej ksiazek? Nie znosze
jej 'lyteratury'. Uwazam ja za szkodliwa spolecznie. Feministka - dziwadlo,
ale jestesmy tolerancyjni, wiec niech sobie niebozatko zyje. A bohaterka
czeka na rycerza na bialym koniu. Straszne... Ile potem biednych kobiet
identyfikujacych sie z Judyta cierpi w codziennosci z rycerzem, bo przeciez
rycerz wad nie moze miec.
Obserwuj wątek
    • italia100 Re: Grochola - bleeee :-( 06.12.03, 08:02
      Przeczytałam tylko jedną książkę Grocholi - "Nigdy w zyciu", ale zgadzam sie
      całkowicie. Schemat niemal harlekinowy. Zastanawiałam sie dlaczego to takie
      popularne i wydaje mi sie, że ta ksiązka daje pewne poczucie komfortu (mozna
      sobie żyć byle jak i o nic sie nie starac, a szczęście jak ma przyjść to
      przyjdzie) i nadziei (zawsze może sie los odwrócić, niezależnie od sytuacji,
      trzeba tylko cierpliwie czekać).
      Takie zdejmowanie z człowiek odpowiezialności za własny los jest pewnie
      szkodliwe, ale w końcu te ksiązki nie są po to, żeby z nich czerpać wiedzę o
      życiu tylko dla rozrywki. Sama Grochola nie wydaje mi sie jakaś specjalnie
      szkodliwa, bo to samo co ona robią choćby seriale. WIęc także bez Grocholi
      mozna sobie zapewnic inspiracje do marzeń o rycerzu na białym koniu.

      Ale zgadzam się - to trochę irytujące, ze to prawdziwe Szczeście i Spelnienie
      przychodzi zawsze pod postacią faceta, bez którego kobieta jest jakaś
      niezrównowazona i z niczym sobie nie daje rady. No i ten jedyny, wyczekany dar
      losu musi być idealny, a jak się zdradzi z jakąś wadą to znaczy, ze to nie ten
      i trzeba zagryźć zeby i czekać dalej. Oczywiście praca czy dziecko nie mają
      zadnej wartości i wpływu na poziom szczęścia. Wiec nie trzeba sie starać, zeby
      w pracy robić coś ciekawego, bo to nie ma znacznia. Najważniejsze to wyczekać
      tego wymarzonego Brr...
      Anika
      • bazylea1 Re: Grochola - bleeee :-( 12.12.03, 17:50
        zgadzam sie w 100%. jedyna myśl książki to że kobieta może być szczęsliwa
        wyłącznie przy boku faceta. gdyby chociaż była zabawna jak B.J. ale nie... to
        jedyna książka którą kupiłam i wyrzuciłam do śmieci bo wstyd mi było mieć tak
        kiepską książkę w domu.
    • agatamazur Re: Grochola - bleeee :-( 06.12.03, 11:50
      ach co to z niej za " pisarka" takie sobie bzdury , na które szkoda czasu, za
      to gorąco polecam literaturę doroty terakowskiej, rewelacja , wszystkie jej
      pozycje , nawet dla nastolatkow wartościowe z tzw. głębią, polecam
      szczegolnie "ONO" , na takiej literaturze można się rozwijać , bo ona cos daje
      poza zajęciem rąk i oczu......
    • aniask_mama Re: Grochola - bleeee :-( 06.12.03, 19:28
      Dziewczyny, ale czy jak Wam sie nie podoba, to znaczy, że jest: do niczego,
      beznajdzieja, szkodliwa i w ogóle "be"? Tak się składa, że literatura to
      kwestia gustu, jednym się podoba "Dziennik B.J", a innym Trylogia, a jeszcze
      inni uwielbiają Dantego. i co? I nic. Każdy ma prawo czytać, co lubi.
      PS
      Nie jestem wielbicielką Grocholi, dodam dla jasności wink
      • mumin_ek Re: Grochola - bleeee :-( 06.12.03, 21:11
        Wszystko po kolei: do niczego, beznadziejna, szkodliwa i wogole 'be'.
        Literatura - owszem - kwestia gustu, ale czy harlekin w wydaniu spod strzechy
        to literatura? Czy serial to kino? Raczej guma do zucia dla mozgu, tyle ze dla
        niektorych zawiera substancje zamulajace tenze...
        Moze bym nie zaczynala tej dyskusji, gdyby nie caly szum dokoloa Grocholi -
        wszedzie ja cytuja i ach i och - polska Brigdet Jones. Daleko jej do BJ nawet,
        nie mowiac juz o Wladcy Pierscienia...
        Ale coz, gume do zucia tez sie reklamuje, tyle ze wszyscy wiedza, ze to guma
        tylko, a nie mietowka...
        • izams A ja lubię 06.12.03, 22:14
          Witam - a ja lubie - przeczytałam ze dwie ksiązki i po prostu przy nich :
          " złapałam oddech , się wyluzowałam i pośmiałam " właśnie dlatego , że takie
          " lekkie" , nierealne i nie wymagające wysiłku umysłowego - po prostu całkiem
          fajne polskie harlekiny.

          poz, Iza

          • anatemka Re: A ja lubię 07.12.03, 14:10
            Bardzo lubię książki Grocholi, nie wiem czy czytałyscie jej
            debiutancką: "przegryźć dżdżownicę" ? Wyznaję zasadę: nie lubię- nie czytam.
            • cytrynka3 Re: A ja lubię 02.02.04, 20:30
              Ja także lubię twórczość Grocholi. I zgadzam się z anatemką: nie lubię-nie
              czytam. I dziwią mnie co najmniej opinie, że literatura tej autorki jest
              szkodliwa społecznie. Każdy człowiek jest inny i czego innego do szczęścia
              potrzebuje, dla jednych to będzie praca zawodowa, dla innych dzieci a dla
              jeszcze innych wspaniały mężczyzna etc.
              Cytrynka
        • wieczna-gosia Re: Grochola - bleeee :-( 07.12.03, 20:37
          No i wszystko OK bylo do momentu dopoki nie okazalo sie ze stawiasz wyzej
          Brigett Jones. A tamta to na rycerza nie czeka? Czeka. I to znajduje go w
          jeszcze gorszej sztampie bo serce lamie (buuu...) na przystojnym i zawsze
          eleganckim kolesiu z buira a ksieciem okazuje sie koles w skarpetki w
          trzmiele.
          Wladcy Pierscienia to my do tego w ogole nie mieszjamy to jest fantasy a nie
          latwa lekka i przyjemna literatura wakacyjna wink)
          Nie przepadam z Grochola, ale jak mam ochote sie poluzowac to i harlequinka
          wrzuce. Nie przepadam za brigett Jones mniej wiecej tak samo. A w ogole to
          szum wokol Grocholi cichnie- bo na topie to bodajze teraz dwie niezbyt
          nieszablonowe ksiazeczki czyli Niania w Nowym Jorku oraz Nie wiem jak ona to
          robi. Jedna oparta o klasyczny uklad kopciuszka- biedna i dobra haruje zla i
          bogata sie bawi a w tym wszystkim dziecko, a druga o rownie sztampowe pani
          bizmesmen co to wszystkim udowadnia ze mozna pogodzic prace z macierzynstwem z
          moralem ze jednak nie mozna bo maz odchodzi a dzieci niedopilnowane wink)
          Ja mysle ze nic zlego w takiej literaturze nie ma o ile czytamy jeszcze cos.
          Tak jak w serialach. Milosc do "M jak milosc" nie musi zarznac milosci dla
          Kurosawy wink
          • mamaadama4 Re: Grochola - bleeee :-( 07.12.03, 21:47
            czytać można różne rzeczy, pod warunkiem, że nie wszystko bierze się
            smiertelenie powaznie.
            A co do książki "Nie wiem jak ona to robi" to jestem w połowie i niexle się
            usmiałam
            danka
            • wieczna-gosia Re: Grochola - bleeee :-( 08.12.03, 13:05
              Danka ja tez przy nie wiem jak ona to robi rzalam wink
              Co ie zmienia faktu ze wznisla literatura to nie jest. Bardziej mi chodzilo to
              to ze sporo ksiazek na tzw. topie jest napisana dosyc sztampowo, co nie
              umniejsza ich wartosci rozrywkowej.
              Dochodze zreszta do wniosku ze czlowiek mocno opczytany dochodzi do takiego
              wniosku w pewnym momencie ze kazda nowa ksiazka kojarzy mu sie z inna ktora
              juz czytal. Z filmami zreszta tak samo. Wpadam wtedy w marazm, stwierdzam ze
              nic nowego na mnie w tych dzidzinach nie czeka, biora wlasnie grochole i ide
              na terminatora III. Ani po jednym ani po drugim przynajmniej nie spodziewam
              sie nowatorstwawink))))
          • mumin_ek Re: Grochola - bleeee :-( 08.12.03, 13:09
            Hehehe, pewnie ze wole Bridget Jones - przynajmniej smieszne. No i ten jezyk -
            rewelka. W dodatku, kazdy bohater jest wiarygodny. To z zalozenia byla parodia,
            Gosia. I jako taka mi sie bardzo podoba. Napisana z duzym poczuciem humoru i
            dystansem. Na dodatek odwoluje sie do Jane Austen. Sama struktura Bridget Jones
            jest ciekawa. I zauwaz, ze Bridget nie wpada w ramiona rycerza bez skazy. Tam
            takowego nie zauwazylam. Nie konczy sie rowniez 'i zyli dlugo i szczesliwie'.
            Grochola lekka i przyjemna nie jest. Dostalam mdlosci juz na poczatku, wiec nie
            nadaje sie na powiesc wakacyjnawink
            I Niania i Nie wiem jak ona to robi nie sa rewelacyjne. Niedopracowane i
            niewiarygodne. Brakuje im lekkosci piora, dzieki ktoremu powstala Bridget. Ale
            czytalam w przekladzie, wiec wersja oryginalna moze byc duzo lepsza.
            Z literatury wakacyjnej - "Wiek niewinnosci", Oscar Wilde, "Biala Orchidea".

            Pozdrawiam,
            Muminkowa Mama
    • miola Re: Grochola - bleeee :-( 08.12.03, 09:55
      Hmmm, feministka która uważa że kobieta może być szczęśliwa tylko u boku
      mężczyzny.... Coś mi się nie zgadza...
      Myślę, że dojrzałe podejście do literaturty przez małe i duże L objawia się
      dystansem do autora, jego poglądów i bochaterów. Ja akurat nie uważam Grocholi
      za wielka pisarkę, jej książki są na poziomie doskonałych wypracowań (matura,
      klasa humanistyczna), ale czytam je i dobrze się bawię, tak samo jak przy
      Chmielewskiej. I uważam że przy obecnym poziomie czytelnictwa, taka Grochola
      odnosi większe zasługi dla tegoż poziomu niż np. Jerzy Pilch czy Olga Tokarczuk.
      • izams Re: Grochola - bleeee :-( 08.12.03, 10:22
        Witam - zgadzam sie z miola - i cos jeszcze raz dodam - tak jak napisałam w
        swoim powyższym wątku - dla mnie jest to rodzaj lekkiej przyjemnej książeczki.
        Ja nawet nie pamietam tutyłów ani treści - ale właśnie po 10 godzinach
        stresującej i odpowiedzialnej pracy taka literatura dała mi odprężenie i
        mnóstwo śmiechu. Też jestem z fan - klubu czytelników Chmielewskiej i jako
        nastolatka Musierowicz.

        A co do pani Grocholi - należy o niej mówic kobieta - sukcesu. Z tego co wiem ,
        ze zwykłej kobiety , w dodatku samotnie wychowującej dzieci zaczęła pisać
        książki , które " chwyciły ", ma duże grono czytelniczek, pisała scenariusz do
        któregos z seriali i ostatnio czytałam w GW , że pracuje nad jakimś spektaklem
        teatralnym .
        A tak jak wiadomo - " Ludzie wszystko wybaczą , ale nie sukces "
        poz, Iza
        • grzalka Re: Grochola - bleeee :-( 10.12.03, 20:33
          Ja powiem tak- świetnie mi sie czytało, ale teraz, poza tym, że była jakaś
          kobieta z problemem z facetami nic więcej nie pamiętam. Podobnie jak z Bridget
          Jones.
          Ale żeby obrzydzenie, to nie......
    • solange1710 Re: Grochola - bleeee :-( 13.12.03, 15:01
      A może trzeba zacząć od tego, że Grochola wcale nie jest dla tych, którzy
      szukają wielkiej literatury, klasyki w najwyższej formie i z najwyższej
      półki... Też wychowałam się na Małgorzacie Musierowicz, która w każdej książce
      przekonywała mnie,że na każdy problem jest skuteczne rozwiązanie. I co? Żyje w
      świecie, w którym sprawy wcale nie rozwiązuja się same, ani z taką łatwością,
      jak można by się spodziewać. A jeśli chodzi o księcia na białym koniu? Która z
      Was chciałaby mieć taki ideał w domu, co to zajmuje się wszystkim, zna się na
      wszystkim, a najlepiej wychodzi mu ubóstwianie kobiety? Ja nie! Nie chce nawet
      takiego, co mnie bedzie kwiatem kalafiora nazywał... Wystarczy, że ma inne
      bardziej "praktyczne" walory wink)
      A Grocholę czytam, bo lubię. Bo zmęczona pracą i zajmowaniem się dziećmi lubię
      siegac po literaturę (tak - LITERATURĘ), która daje mi relaks i nadzieję na
      lepsze jutro - jakkolwiek dziwnie to nie brzmi.
      I jeszcze jedno - umiem wypoczywać i przy Grocholi, i przy Cohelo... Wszystko
      zależy do dnia. I dlatego dobrze, że literatura jest tak różna, jak rózne sa
      nasze potrzeby i oczekiwania.
      • kasjusz3 Re: Grochola - bleeee :-( 06.01.04, 09:04
        Literaura jest albo dobra, albo nie jest literaturą.
        Grochola, jako przykład czystej grafomanii, połączonej z megalomanią samej jej
        osoby, zdecydowanie podpada pod drugą część podziału.
        Podobnie Cohelo, choć ten przynajmniej warsztat ma jako taki.

        Cóż, gusta są różne i ponoc się o nich nie dyskutuje, więc proszę tę wypowiedź
        potraktować jako bardzo subiektywną.

        pozdrawiam
        Kasjusz
    • aluc Re: Grochola - bleeee :-( 06.01.04, 11:28
      te wszystkie książeczki to po prostu czytadła, świetne na podróż pociągiem albo
      na plażę, głębi się po nich nie spodziewam
      tyle, że na przykład Bridgett i Nie wiem jak ona to robi są czytadłami
      niezłymi, a Grochola już taka niezła nie jest

      ale co do szkodliwości, to się nie zgodzę, bo jak już naród ma czytać, to
      lepiej, żeby czytał Grocholę niż Leszka Bubla wink a w kwestii szkodliwości
      społecznej to znacznie bardziej szkodliwe są pisemka kobiece z dolnej półki wink
      • mumin_ek Re: Grochola - bleeee :-( 06.01.04, 11:47
        No o pisemkach z dolnej polki to juz nie wspominalam.

        A pod postem Kasjusza sie podpisuje. Zebyz ta Grochola chociaz warsztat jakis
        miala (najlepiej krawiecki wink...

        Kasia
      • mela007 Re: Grochola - bleeee :-( 06.01.04, 11:51
        Grochala jest lekkim czytadlem, nie wiem dlaczego tak te ksiazki sa wychwalane.
        Natomiast "Niania w Nowym Jorku" i "Nie wiem jak ona to robi" - powalily mnie.
        Slabym poziomem niestety, w zestawieniu z super recenzjami jakie maja w prasie.
        O ile w niani zdarzaja sie w miare usczypliwe - trudno mowic ze zabawne
        momenty, to "Nie wiem jak ona to robi" jest po prostu smutna, z obrzydliwie
        moralizatorskim koncem - o wyzszosci rzucenia pracy nad nierzuceniem, z czym
        sie niestety zgadzam ale na co nie moge sobie pozwolic ..... Maz kupil mi ja na
        gwiazdke czytajac tylko recenzje - a mnie przeczytanie jej w swieta zepsulo po
        prostu humor - bo o tym ze faceci maja lepiej wiem i bez niej wink

        Jedno co mi sie podobalo to ubijanie babeczek smile z luksusowych na domowe - sama
        wczesniej przerabialam to samo w przypadku kupionych w super cukierni makielek
        na tegoroczna wigilie w szkole dziecka - gdzie zamozne-zadbane-niepracujace-
        mamusie-11letnich- jedynakow przescigaly sie w wykazywaniu jakie posiadaja
        pokazowe umiejetnosci kulinarne kontra te pracuje i zabiegane wink

        Nie polecam zdecydowanie tej ksiazki nawet na plaze - moze dlatego ze sama
        przerabiam to na co dzien.
        Mela_edziecko
    • kasjana Re: Grochola - bleeee :-( 06.01.04, 22:38
      Przeczytałam "Nigdy w życiu". Z jednej strony czytałam to sobie powoli i
      przyjemnie, ale nic nadzwyczajnego nie widziałam i uważałam, że sama potrafie
      napisać książkę sto razy ciekawszą. I zabrałam się do roboty.

      Namęczylam się, żeby była mądra i dowcipna, zajęła około 170 stron. I nie mam
      ochoty teraz jej przeczytać, bo jest beznadziejna. Teraz już nie krytykuję
      Grocholi, ani innego pisarza. smile
      • ochotka69 Re: Grochola - bleeee :-( 29.01.04, 22:22
        Przeczytałam Nigdy w zyciu Serce na temblaku i musze powiedziec ze wypoczełam
        sobie przy tej lekturze.
        A porownania w stylu to dobra a to niedobra literatura jest conajmniej nie na
        miejscu. Tak jak stwierdzenia slucham tylko dobrej muzyki. A jaka to jest
        dobra muzyka? Dla jednego powazna dla drugiego hip-hop.
        Ktos tu napisal, ze ta ksiazka ma jakis dziwny wplyw (feministyczna i jakas
        taka), hmm a skoro tutaj tak sobie dyskutujemy nad ta ksiazka i pania
        Grocholą,to wcale nie jest taka zła, nie odchodzi tak sobie odrazu w
        zapomnienie.
    • ania.freszel Re: Grochola - bleeee :-( 01.02.04, 15:19
      ja tam wole 5 Grocholi niz jednego Harry Pottera. To jest dopiero
      bleeeeeeee!!!!!!!!!
      AF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka