annamariamuff
11.05.09, 18:17
Akurat zdarzenie na czasie patrz dyskusja na forum.
Dzis w przedszkolu odbieralam dzieci ( mieszkam zagranica od lat maz
cudzoziemiec dzieci urodzone tu)
Po godzinie 16.00 w naszym przedszkolu nie mozna korzystac z
hustawek i zabawek parkowych, stoje z inna Mama i jej
dzieckiem ,ktore husta sie na hustawce.
Podchodzi wozna i mowi do mojej kolezanki " nie mozna sie hustac po
16.00 przestrzegajcie tego ,nie wymagam tego od cudzoziemcow ( jest
ich sporo w naszym przedszkou) bo oni nic nie rozumieja ale ty
jestes Wloszka wiec powinnas wiedziec jak sie zachowac".No i
cisnienie mi sie podnioslo.Powiedzialam ,ze ja rowniez jestem
cudzoziemka i nie lubie komentarzy tego typu na moj temat .Na co
ona ,ze to nie bylo wymierzone we mnie tylko raczej mowi o
Pakistanczykach ,Albanczykach i "innych takich" .
Ja" to ,ze jestesmy cudzoziemcami nie znaczy ,ze jestesmy kretynami
i nic nie rozumiemy i nie zycze sobie takiego traktowana.Ona " Jak
sobie nie zyczysz to wracaj do siebie".No i skonczylo sie w
gabinecie dyrektora.
Jakos doszlysmy do porozumienia ,dyrektor robil za mediatora.Nie
obchodza mnie osobiste odczucia tej Pani o ile nie wypowiada ich w
miejscu pracy (przedszkolu) gdzie niestety jestem na nia skazana i
sa na nia skazane moje dzieci