mkrysinska
08.12.03, 11:50
Wiem, że tematy dotyczące kontaktów z teściami a zwłaszcza teściowymi są
tutaj poruszane bardzo często, i wiem że rady są niemal zawsze takie same -
po prostu przetrzymać, ale mi to już coraz mniej wychodzi.
Pominę nasze kontakty wzajemne, po prostu staram sie jej unikać (chociaż to
trudne, bo mój mąż wyznaje zasadę, że do jego mamy chodzimy zawsze wszyscy
razem). Jak już tam jesteśmy to też zaciskam zęby i nie odpowiadam na
zaczepki, gdy mówi do małej "Jakich ty masz niedobrych rodziców..." Ale
teraz gdy mała troszkę podrosła (ma ponad roczek) zaczęło sie kupowanie
prezentów. Moja teściowa nie jest zbyt zamożna, ale mimo tego coś tam zawsze
małej kupuje. I niestety są to rzeczy strasznej jakości, takie zabawki ze
sklepów wielobranżowych lub supersamów, lub klatki ze śpiewającymi
plastikowymi ptaszkami, lub okropne obrazki, wazoniki itd. Nie dość że jest
to straszne (po prostu zero gustu) to zabawki po pierwszej zabawie
najczęściej sie rozpadają i wtedy ze środka wypadają różnie "ciekawe"
elementy, typu plastikowe ostre szybki, maleńkie diody, kabelki itd.
Niestety prośby, "groźby", tłumaczenia nie skutkują. Do teściowej mówi sie
jak do słupa. Nie pomaga nawet pokazywanie tych rozwalonych zabawek i
tłumaczenie jakie niosą zagrożenie dla malucha. Oczywiście teraz zabieramy
te zabawki i dziecko nie bawi sie nimi wcale. I teraz przykład ostatnich
Mikołajek - w prezencie dziecko dostało taki srebrny nieduży samochód!!! Jak
sie włoży baterie to jeździ i strasznie wyje. Mąż zwrócił babci uwagę, że to
trochę niewłaściwy prezent dla rocznej dziewczynki i zapytał po co go
kupiła.
Babcia odpowiedział "Bo Karolina tak ładnie bawi sie tym samochodem, który
dostała na urodziny od drugich dziadków i ja nie jestem gorsza i też jej
kupiłam samochód". Tylko że tamten "samochód" to jeździdełko - słonik.
NIKT nie jest w stanie wytłumaczyć mojej teściowej ,że najpiękniejszy
prezent to książeczki, które mała uwielbia (takie po 2-3 zł.), lub jeśli
kupuje ubranka to body lub śpioszki (też są tanie)a nie rzeczy typu RÓŻOWO-
POMARAŃCZOWA czapka z ogromnymi pomponami (drugi prezent na Mikołajki),
zresztą czapka dużo za mała.
Na razie po prostu chowamy lub wyrzucamy te rzeczy, ale przecież mała
niedługo będzie większa i tak łatwo nie da sobie zabrać nowych zabawek.
Jak to wytłumaczyć osobie, dla której bezpieczeństwo i właściwy rozwój
dziecka powinno być szczególnie ważne. Nic nie pomaga, babcia jest z siebie
dumna, a małej mówi, że to my jej żałujemy zabawek.
Ratujcie!!!