Dodaj do ulubionych

Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych.

02.06.09, 14:53
Chodzi i o odwiedziny kolegow i kolezanek Waszych dzieci. Czy kiedy
tacy goscie przychodza sa czestowani obiadem ? Moze jestem wredna
ale jak inteligentnie wybrnac kiedy nie chce sie takiego goscia
poczestowac? Jestem osoba ,ktora nieznosi gotowac i tak jak dzisiaj
mialam obiad z wczoraj wyliczoni dokladnie na ilosc domownikow. A tu
traf chcial ,ze kolega syna odrobil w domu lekcje i zaraz przyszedl
do nas. Po pieciu minutach od przyjscia syn mowi ,ze kolega jest
glodny?
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:00
      Mój na szczęście nikogo jeszcze nie zaprasza.
      Ale chyba bym im zrobiła jakies kanapki. A synowi dała obiad później.
    • moofka Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:04
      i co zrobilas?
      u mnie na ogol zawsze cos tam sie znajdzie, nie robie co do sztuki
      ale nawet jakby, to chyba glodnemu dziecku kanapki bym nie odmowila
      czy tam miski platkow z mlekiem smile
      • attiya Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:08
        obiad to chyba ma u siebie w domu....zawsze może tam skoczyć jak jest
        głodny....w końcu twój dom nie jest jadłodajnią dla kolegów syna...
    • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:21
      i co zrobilas?
      wyliczasz domownikom?? a jak maz mimo wyliczenia, powie ,ze jeszcze
      nie dojadl to co robisz?
      u mnie kazdy i zawsze sie pozywi, chociaz tez jakos nie uwielbiam
      stac przy garnkach ale zawsze cos sie znajdzie i odpowiadajac-
      czestuje
      • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:33
        jantarowo napisała:
        > wyliczasz domownikom??

        Ja np staram się wyliczać.Co w tym takiego dziwnego?Nie smażę 10 kotletów jak
        nas jest czwórka(wyjątek mielone).
        • hellious Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:10
          Tez nie widze nic dziwnego w wyliczaniu, zwaszcza jesli obiad zostal z wczoraj,
          to oczywiste jest, ze nie ma tego jakos specjalnie duzo. A jak maz niedojadl, to
          ja NIC nie robie, on sobie robi, to co chce\
          • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:19
            wow jaka wyzwolona jestes!
            • hellious Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:21
              Nie rozumiem, dlaczego wyzwolona? bo jak maz glodny to nie lece drugiego obiadku
              robic? Nazywasz to wyzwoleniem?
              • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:27
                zazartowalam, spokojniesmile ale ja np robie jak maz jest
                niedojedzonysmile bo lubie mezowi dogadzac- o , a jak...
                • hellious Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:31
                  Ja mu dogadzam inaczej tongue_out A jak juz zrobilam jeden obiad i sie nie najadl, to
                  robi sobie cos dodatkowo sam. Ale piwo z lodowki to mu czasem rzynosze, az taka
                  zolza nie jestem tongue_out
                • mniemanologia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:48
                  He he, to ja to jestem wyzwolona - w ogóle obiadów mężowi nie
                  gotuję tongue_out
                  Jak coś to razem coś pichcimy, ale to w weekendy.
                  • hellious Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:55
                    hehe, ty to juz femme fataletongue_out
            • ledzeppelin3 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:16
              > wow jaka wyzwolona jestes!

              A tobą przez to, że jestes taką Dobrą Mamą-Karmicielką Wszystkich, najwyraźniej
              niezły wq rw telepie
              • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:46
                zartujesz? chociaz masz racje, telepie mnie wq rw, ze mozna sie
                zastanawiac czy dac dzieciakowi cos do jedzenia.Mnie sie to w moim
                lbie nie miesci:p
                Jak slowo galy mi wyszly ze zdziwienia...
                • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:52
                  Swojemu można i należy dać jeść. Cudze powinno być nauczone nie
                  sępić lub wracać w porze obiadowej do własnego domu. Chyba, że
                  wyraźnie wcześniej na obiad do kolegi/koleżanki zostało zaproszone.
                  Takie to dziwne?
                  • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:58
                    no widzisz dla mnie dziwne, ja bym swoja porcje oddala- taka jestem
                    i juzsmile
                    • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:04
                      A ja nie widzę powodu dla którego miałabym oddać swoją porcję.
                      Pomijam ewentualne ekstremalne sytuacje typu sprowadzenie do domu
                      słaniającego się z głodu bezdomnego dziecka.
                      Robię zakupy, donoszę do domu, gotuję, wracam z fabryki głodna ergo
                      mam prawo zjeść.
                      • jantarowo Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:07
                        moze ja jestem zwyczajnie goscinna a Ty nie...
                        • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 07:52
                          Ciekawe jak z twoja gościnnością kiedy zaprzyjaźnione dzieciaki w liczbie
                          mnogiej dzień w dzień zwalałyby się do ciebie na obiad.
                          Ale ty byś po prostu gotowała więcej i więcej i więcej.....
                          • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 08:59
                            co wyscie sie na to gotowanie uparly smile))))
                            • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:04
                              Bo jantarowa napisał,ze własna porcję oddasmile
                              Często gęsto byłam w takiej sytuacji,jak miałam to dawałam bez
                              problemu,natomiast jak porcje były wydzielone(tak lubię najbardziej,nie ma
                              dojadania pozostałości wieczorem)to robiłam kanapki.Nikt nie siedział głodny,ale
                              zeby specjalnie dogotowywać,czy dosmażać,czy wyciągać i rozmrażać to nie.
                              • schiraz Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:52
                                Dokładnie tak gryzelda, absolutnie nie wyobrażam sobie stać kolejny raz przy
                                kuchni i gotować dla kolegi syna bo jest głodny... A i obiady u mnie na ogół
                                wyliczone, nie lubimy jeść tego samego dwa razy pod rząd więc staram się, żeby
                                nawet stosunkowo podzielne rzeczy typu gulasz czy leczo szykować konkretnie pod
                                ilość osób. Dziecku zaproponowałabym kanapki, chyba, że byłaby to wcześniej
                                umówiona wizyta, wtedy wiedziałabym, żeby porcji obiadowych przygotować więcej.
                                • lila1974 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:06
                                  Jak zwykle przesada ... czy jantarowo, gdzieś napisała, ze masz stać przy garach
                                  extra dla kolegi?

                                  Nie.

                                  Odniosła się dokładnie do wątku autorki - w tym przypadku dałaby jeść, choćby
                                  swoją porcję. Ja podobnie - dałabym swoją, a sama zjadłabym coś innego.

                                  Natomiast gdyby taki proceder dziecko uprawiało notorycznie a ja odniosłabym
                                  wrażenie, ze celowo (i wiedziałabym, że w domu mu jedzenia nie brakuje) - to
                                  ewentualnie zrobiłabym kanapkę lub zaproponowała, by poleciał na obiad do domu
                                  lub (zeźlona ewentualną nachalnością w tym temacie) poprosiłabym, aby przyszedł
                                  później (o ile nie mieszka na drugim końcu miasta).
                • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:00
                  A mnie nie. Jak człowiek stara się racjonalnie gospodarować i nie marnować
                  jedzenia, to kupuje tyle ile zje rodzina i może faktycznie nie mieć 5 kotletów
                  gdy przewidziane były 4 osoby na obiedzie. Teraz jest wielka kampania dotycząca
                  niewyrzucania jedzenia, nie chodzi nawet o pieniądze, ale o to że straszne
                  ilości jedzenia się marnują, gdy duża część ludzkości głoduje, oraz o ilość
                  produkowanych odpadów. Jeśli ktoś stara się przestrzegać zasady niekupowania
                  więcej niż rodzina jest w stanie zjeść, to faktycznie dodatkowy gość na obiedzie
                  może być kłopotliwy.
                  • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:12
                    no czekaj ale to co obiad na stoje i lodowka pusciutka i wymyta?

                    e tam chiraca problem jest czysto zastepczy i sprowadza sie do tego czy pewne
                    rzeczy komus do glowy przychodza czy tez nie. Bywaja u moich corek dzieci, ktore
                    maja wieksze mieszkania i lepsze samochody i nie zapraszaja do siebie bo mama
                    nie lubi. I tam sie na ogol ludzi nie zaprasza smile jak siegne pamiecia w
                    przeszlosc to wiekszosc domow w ktorych bywalam ja raczej nie bylo
                    zamozniejszych- ja do siebie zapraszac nie cierpialam. Chlubnym wyjatkiem byl
                    dom mojej przyjaciolki straszliwie wypasiony a jednak otwarty. No ale tam po
                    prostu byla pani do gotowania smile i nikt glodny nie wyszedl.

                    ja strasznie lubie mlodych ludzi- a teraz nieletni nie szwedaja sie po domach w
                    wieku 7-8 lat bo to jest na ogol towarzystwo zaopiekowane i czlek sie umawia z
                    wyprzedzeniem 2 tygodniowym pod warunkiem ze treningu nie bedzie smile sama tak mam
                    smile ale 14- 15 latki pomykaja same i wtedy sie okazuje kto zaprasza a u kogo
                    kotlety wyliczone i szklanki mleka w lodowce, kromki chleba i plasterki
                    szyneczki smile i tez tych okazji zbyt wiele nie ma- ale ja wole znac towarzystwo
                    corek. Nie na dzien dobry i nie na czesc- w kuchni jak stana to od razu widac
                    ktory facet byl w zuchach, jak ktory sie odnosi do kobiet i ilu pierwszy raz w
                    zyciu obiera ziemniaki wlasnie w mojej kuchni smile

                    O wlasnie przypomnialy mi sie placki ziemniaczane- sama nie robie bo szkoda mi
                    zycia na tarcie ale jak przyjdzie mlodziez to trze, 5 kilo ziemniakow jakies
                    grosze kosztuje, cebula tania, olej tez mozna zainwestowac- a obiad na meskie
                    zoladki w okresie dojrzewania swietny, potra, wyrobia, ja posmaze a oni jeszcze
                    kuchnie umyja, a co sie nagadamy....
                    • aandzia43 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 10:17
                      Tak, karmienie kolegów i koleżanek córki (nastoletniej) to była
                      dobra okazja, by przyjrzeć się towarzystwu. Dopiero wtedy wypełzali
                      z pokoju i dawali głossmileJak się już oswoili, to dawali głos bez
                      jedzenia. Inwestycja się opłacaławink
                    • joanna35 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 10:22
                      Świetny pomysł na poznanie kolegów synasmileGosiu dużą masz kuchnię?
                    • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 10:38
                      W początkowym pytaniu była mowa właśnie o obiedzie, zatem mówię, że u mnie byłby
                      problem. Tzn. nie z dziećmi, bo sama dzieci nie mam więc i odwiedzająca młodzież
                      się raczej nie zdarza, ale gdyby ktoś wpadł w porze obiadu, to byłaby bida, bo
                      by się okazało, że w lodówce są np. 2 udka kurczaka (dla mnie i Węża) i ani
                      jednego więcej - tak jak dziś. Zupy gotuję b. rzadko.
                      Za to myślę, że jakieś placki ziemniaczane, naleśniki czy coś zawsze dałoby się
                      zmontować, więc coś do poczęstowania by się znalazło, z tym że pewnie nie obiad.
                      • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 10:39
                        PS. Oczywiście pomysł z poznaniem w ten sposób towarzystwa nastoletnich dzieci
                        bardzo dobry. U mnie w domu rodzinnym też tak było. I dla gości jakieś
                        pożywienie też się znalazło.
    • deodyma Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:25
      gdy goscie przyjezdzaja do nas na jakis czas, wtedy norlamne jest, ze gotujemy
      dla nich i jedza u nas obiady.
      jesli przychodza na godz badz dwie, sami sa juz po obiedziesmile
      my sie zlazimy wlasnie tak po porze obiadowej, nie wczesniej.
    • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:33
      Nie mam jeszcze takich sytuacji ale w przyszłości nie widze powodu
      aby częstować obiadem inne dziecko, zwłaszcza takie, którego pobyt
      na obiedzie nie był zapowiedziany. Jak gotuję to mam wyliczone
      porcje.
      • milka_milka Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 08:37
        Nie pojmuję. Ja jestem jakoś inaczej wychowana - dla mnie jeśli ktoś w domu,
        gość czy domownik, jest głodny, trzeba go nakarmić. Najwyżej wszyscy zjedzą
        trochę mniej. Nie pojmuję dylematu - jak w ogóle można się zastanawiać, czy dać
        obiad dziecku, które jest gościem u nas. Chore to dla mnie.
        • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:10
          Przez gościa rozumiem kogoś zaproszonego,albo inaczej spodziewanego.Nie
          zapraszam do stołu kolegi syna który przyszedł w trakcie obiadu zapytać czy
          wyjdzie.Jak bawią się długo to owszem,ale wówczas też widzę i faktycznie
          szklankę wody do zupy mogę dolać(przyprawić też),żeby kolega mógł razem z nami
          zjeśc.
        • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:51
          inkasetenta też zapraszasz do stołu? bo akurat zadzwonił jak obiad
          na stole?

          Rozumuję tak - dziecko mieszka po sąsiedzku, skoro przyszło samo.
          Skoro tak - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wróciło zjeść u
          siebie. Wybacz, ale dla mnie dziwne to zwyczaje, że dziecko nie jada
          w domu, tylko upomina o obiad u obcych ludzi (mama nie zauważyła, że
          obiadu nie zjadł?). To tylko u Musierowicz miało swój urok.

          córce skutecznie wklepałam do głowy, że w porze obiadowej się "nie
          wpada" do znajomych. Ma się też nie umawiać w "kłopotliwych"
          godzinach.
        • daga_j Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 14:10
          A ile razy miałaś taką sytuację? Ja zauważyłam, że obce dzieci szybko
          przyzwyczajają się do dobrego i jak zobaczą, że u tej sąsiadki (mamy
          kolegi/koleżanki) zawsze można liczyć na wyżerkę to wizyty będą częściej i
          dziecko zaraz od progu zawoła "ale mi się chce pić, zjadłbym coś".
          Miałam nieco podobną sytuację gdy starsza dziewczynka która czasem przychodziła
          z braciszkiem do mojej małej córki (wówczas), lubiła się bawić z maluchami,
          zawsze ich czymś częstowałam i zauważyłam, że w to m graj, potem było "proszę
          pani mogę u pani posiedzieć bo nie mam kluczy" albo wręcz "mogę u pani
          skorzystać z łazienki bo mamy nie ma w domu" - no ja dziękuję- jak ich matka
          zaniedbuje to ja mam wynagradzać? Jakbym tego chciała to bym rodzinę zastępczą
          założyła czy coś takiego, a nie dzieci po sąsiedzku dopieszczać jak widzę, że
          ich mamuśka tylko opalać się za blokiem lubi.
          Ja nauczę moje dzieci, że jak chcą iść w odwiedziny to po obiedzie, najedzone,
          wiadomo, że pewnie coś dostaną tam jako goście, ale nie pełen obiad, a poza tym
          planuję by odwiedziny były po równo - moje u kogoś, czyjeś u mnie.
    • avvg Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:39
      Ja bym się przede wszystkim skontaktowała z jego rodzicami i zapytała,
      czy dzieciak nie ma jakichś nietolerancji albo alergii, albo cukrzycy
      . Pamiętam, jak kiedyś za moich młodych lat miałam koleżankę,która
      miała alergię na pomidory, a że bardzo je lubiła, to się tym
      oczywiście nie pochwaliła za bardzo mojej mamie, która na hasło
      "jestem głodna" poczęstowała ją pomidorówką... Było pogotowie,
      obrzęki, różne hocki klocki.
    • pieskuba Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:44
      Można zrobić kanapki, szybko usmażyć dla dzieci omlety, zrobić
      grzanki, placki z jabłkami i takie tam...
      • bablara Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 20:25
        No i wlasnie zrobilam kanpaki i parowki. Ale powiem szczerze ,ze dla
        mnie poczestowanie kogos obiadem , jesli nie byl zapowiedziany to
        duzy problem. Nie znosze gotowac, wole nie jesc niz mam to robic .
        Dziecko jada w szkole( tylko nie dzisiaj) a glownym kucharzem w domu
        jest maz i nawet jesli myslicie ,ze to glupie ale jesli on nie
        ugotuje to obiadu nie ma. On to rozumie i akceptuje , w to miejsce
        ja robie duzo innych rzeczy, ktorych on nie lubi robic. Teraz mam
        klika dni urlopu i tym bardziej nie mam ochoty gotowac.
      • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 20:51
        No wybacz, wracam zmęczona z pracy, interesuje mnie szybkie
        zjedzenie obiadu przygotowanego poprzedniego dnia i nagle miałabym
        stanąć przy kuchence i bawić się w dodatkowe smażenie?!
        Nie ma lodówki zawalonej żarciem, nie kupuję wędlin na kilogramy ani
        pieczywa na bochenki więc nie miałabym równiez ochoty na regularne
        dożywianie obcych dzieci.
        • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:35
          > No wybacz, wracam zmęczona z pracy, interesuje mnie szybkie
          > zjedzenie obiadu przygotowanego poprzedniego dnia i nagle miałabym
          > stanąć przy kuchence i bawić się w dodatkowe smażenie?!

          Ja, mnie, moje, mi, mojego...
          MÓJ pełen brzuch, MOJE zmęczenie, CUDZYM dzieciom jeść nie podam.
          Nie po raz pierwszy jestem zaskoczona Twoimi wypowiedziami.
          Maksymalna koncentracja na sobie. Jeśli tak samo jest w realu, jak tu nam
          opisujesz, to pomoc psychologa niezbędna.
          • kra123snal Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 15:04
            Pisze o swoim życiu, to używa takich a nie innych zaimków.
            U mnie w domu czasami jest obiad a czasami mam tylko co dziecku dać
            a sama robię sobie kanapki lub coś w tym rodzaju. Gdyby ktoś mi się
            zwalił na jedzenie, to czasami nawet kanapek nie miałabym z czego
            zrobić, bo chleba kupujemy mało.
            • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 16:14
              Że tak użyję częstego argumentu z tego forum - chleba za mało, żeby poczęstować
              innego, a na internet macie?
              • kra123snal Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 16:30
                Nie obżeramy się, szczególnie bezwartościowymi (chodzi o wartość
                odżywczą) produktami. Czasami trzeba coś dokupić, żeby zjeść. Tak
                trudno zrozumieć, że nie mamy w domu mini sklepiku spożywczego?

                A co do interentu - nie widzę związku.
                • avvg Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 17:50
                  > A co do interentu - nie widzę związku.

                  To musisz być naprawdę mało bystra.
                  • triss_merigold6 Ja też nie widzę związku 03.06.09, 18:47
                    Ja również nie widzę związku między zakupami, które muszę zrobić po
                    pracy, zanieść do domu i ugotować z nich obiad a internetem za który
                    płacę raz w miesiącu.
                    Mając 35 lat potrafię przewidzieć ile zjem, ile zje mój facet a
                    dziecko akurat trzeba pędzić do jedzenia niemal siłą ergo nie
                    trzymam w lodówce zapasów. Ale może własnie dzięki racjonalnemu
                    odżywianiu się jestem zawsze szczupła.
                    • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 03.06.09, 19:45
                      Mam wrażenie, że zbyt często ludzie do Ciebie nie przychodzą i w
                      związku z tym nie do końca wiesz, o jakiej sytuacji rozmawiasz.
                      Bo zasada jest prosta: jeśli nawet masz trzy porcje, to dzielisz je
                      na cztery - dziecko zje z Wami, a Ty będziesz jeszcze szczuplejsza i
                      wspanialsza wink
                      • triss_merigold6 Re: Ja też nie widzę związku 03.06.09, 19:59
                        Niezapowiedziani nie przychodzą. Trudno, żeby do 4,5 latka
                        przychodzili niezapowiedziani goście. Pracuję, wracam o 17, muszę
                        mieć czas na odpoczynek i zajęcie się domem oraz dzieckiem. Ze
                        znajomymi jeśli już to wolę umawiać się na mieście, po to wymyślono
                        knajpy i kawiarnie.
                        Zasada z dzieleniem nie jest moją zasadą. Jakoś w czasach mojego
                        dzieciństwa, w głębokim PRL, dzieci po szkole na obiad szły do
                        własnych domów, nie żebrałam o żarcie u koleżanek tylko miała w
                        domu. Wiesz, ja naprawdę nie muszę być jeszcze szczuplejsza, rozmiar
                        34 mnie satysfakcjonuje.
                        • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 03.06.09, 20:08
                          Dzielenia warto się nauczyć. Chociażby po to, żeby nie utożsamiać
                          zjedzenia obiadu u kogoś z "żebraniem".
                          Ty naprawdę nie widzisz, że brak umiejętności współpracy nie jest
                          powodem do dumy? To jedna z wielu rzeczy, których uczą już w
                          przedszkolu.
                          • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 13:48
                            Najpierw wyskakujesz z internetem, teraz z umiejętnością
                            współpracy... Jedzenie u kogoś powinno być sporadyczne (stąd nie
                            widzę związku ze stałym łączem) a gość powinien jak najmniej
                            zakłócać spokój i życie domowników (stąd nie widzę związku z
                            umiejętnością współpracy). Tak, "goszczenia się" powinni uczyć
                            rodzice od najmłodszych lat i uświadamiać, że rodzice kolegi żywią
                            swoje dzieci a nie wszystkie okoliczne.
                            Jak ktoś ma ochotę poczęstować obiadem, to nie widzę problemu, ale
                            to nie jest norma i nie powinna nią być, że muszę sobie odjąć od
                            ust, aby inni się najedli...
                            W tym altruistycznym zadęciu proponuję Ci jeść 3 obiady tygodniowo
                            a resztę pieniędzy przeznaczyć na "Pajacyk"...
                            • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 13:59
                              Wiesz kra123snal, człowiek rodzi się głupi i głupi umiera (w myśl Twojej
                              sygnaturki) i czasem do końca nie zrozumie pewnych rzeczy.
                              A mi się nie chce tłumaczyć.
                              Jedz te swoje produkty w gronie rodziny i przekazuj swoim dzieciom info, że
                              każdy sobie rzepkę skrobie. Smacznego.
                              • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 14:01
                                Może spod takich skrzydeł jak Twoje wyrastają ludzie roszczeniowi...
                                Im się należy, bo są.
                                • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 14:04
                                  Nie trafiłaś. Raczej tacy, dla których dzielenie się jest zupełnie naturalne.
                                  • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 14:38
                                    Dzielić się trzeba umieć. Ty uprawiasz totalnie bezsensowne
                                    rozdawnictwo.
                                    • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 14:53
                                      > Ty uprawiasz totalnie bezsensowne rozdawnictwo.

                                      Rzucanie zdań pozbawionych głębszego sensu i jakiejkolwiek argumentacji nie
                                      wnosi niczego do dyskusji.
                                      Zostań sobie z tą opinią, jeśli Ci to do czegoś potrzebne.
                                      • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 15:11
                                        Nie widzisz sensu, bo nie chcesz przyznać (co jest całkiem
                                        naturalne), że przekonana o swoim altruiźmie w rzeczywistości
                                        uprawiasz głupotę.
                                        1. Dzieci są inteligentne i można im powiedzieć, że nie ma dla nich
                                        obiadu, ale możesz ewentualnie zaproponować coś innego
                                        2. Jeżeli nic nie możesz zaproponować, możesz powiedzieć, że nic nie
                                        masz (zgodnie z prawdą) i zapewnić, że jest ponownie mile widziany
                                        po posileniu się w domu
                                        W ten sposób uczysz własne dziecko, że jest dla Ciebie ważne (może
                                        zjeść cały obiad i się nim najeść) i że w gościach nie jest
                                        członkiem rodziny, dziecko-gościa, że jest mile widziane, ale
                                        posiłki się je w domu (gdy na posiłek niezaproszone), w gościach
                                        zjada przekąski a wszystkich dookoła sztuki dzielenia się a nie
                                        żerowania.
                                        Jeżeli nadal nie rozumiesz, to mam nadzieję, że w Twoje dziecko u
                                        kogoś zostanie jednak uswiadomione, że rodzice karmią i w gości
                                        idzie się najedzonym.
                                        • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 15:21
                                          Próbujesz zracjonalizować swoje skąpstwo jakimiś pokrętnymi pseudoteoriami
                                          wychowawczymi.
                                          Że jak swojemu dziecku dam jedzenie, a koledze nie to okażę, że jest dla mnie
                                          ważne?
                                          Potrafię pokazać swojemu dziecku miłość na różne sposoby, ale na pewno nie
                                          poprzez wyróżnianie go kosztem innych w dodatku w ich obecności. W ten sposób
                                          uczę go tylko tego, że można kogoś olać prosto w twarz.
                                          No, słaby pomysł. Weź przemyśl to jeszcze raz.
                                          • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 15:42
                                            > Potrafię pokazać swojemu dziecku miłość na różne sposoby, ale na
                                            pewno nie
                                            > poprzez wyróżnianie go kosztem innych w dodatku w ich obecności.

                                            W ten sposób tylko pokazujesz, że inne dziecko, które ma swój dom i
                                            swoje jedzenie jest ważniejsze od jego potrzeb fizjologicznych (w
                                            końcu podstawowych potrzeb).

                                            W ten sposób
                                            > uczę go tylko tego, że można kogoś olać prosto w twarz.

                                            Jeżeli poczęstowanie czymś czym możesz, bez uszczerbku dla reszty
                                            rodziny, jest dla Ciebie olewaniem, to powtórzę - hodujesz
                                            roszczeniowca, w osobie swojego dziecka (mi się należy, bo jestem
                                            głodny i mam w dupie, czy macie co mi dać).

                                            Słabym pomysłem jest nieuświadamianie dziecku, ze od żywienia jest
                                            własny dom i głodnym się nigdzie nie chodzi.

                                            Twoje metody są również szkodliwe ze względów zdrowotnych, z powodu
                                            wszechobecnej alergii.

                                            Ale to Twój tron... Nie dziw się tylko, ze inni mają więcej rozumu i
                                            wyobraźni...
                                            • rodriga Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 16:00
                                              że inne dziecko, które ma swój dom i
                                              > swoje jedzenie jest ważniejsze od jego potrzeb fizjologicznych (w
                                              > końcu podstawowych potrzeb).

                                              No i tu jest pies pogrzebany.
                                              Nie uważam, że żarcie jest najważniejsze, je się przy okazji i dla wszystkich
                                              starczy. Żołądek nie przysłania mi mózgu.
                                              • kra123snal Re: Ja też nie widzę związku 04.06.09, 16:08
                                                Jeżeli nie rozumiesz co to jest potrzeba fizjologiczna i czemu służy
                                                prawidłowe żywienie, szczególnie dla rozwijającego się organizmu...
                                                to rzeczywiście jałowa ta nasza rozmowa. Może to z niedożywienia?
          • triss_merigold6 ROTFL 03.06.09, 17:51
            Tak, jestem skoncentrowana na sobie oraz własnym dziecku. Dzieki
            temu ograniczam zbędne stresy i mogę lać z góry na opinię otoczenia.
            Mnie to odpowiada i nie odczuwam potrzeby korzystania z pomocy
            psychologa w tym zakresie.
            Nie mam potrzeby bycia najbardziej gościnną matką w okolicy.
            Cudze dziecko niezapowiedziane w porze obiadowej mogę poczęstować
            ewentualnie kanapką.
    • teraz_asia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:46
      Dzieci- dwie sztuki, 6 i 11 lat, upiornie towarzyskie. To znaczy,
      własciwie codziennie przewala sie u nas co najmniej kilkoro dzieci
      różnego wieku i płci, niektóre na pół godziny, niektóre na
      popołudnie albo i wieczór. Jedzą, jeśli są głodne, czyli zawszesmile
      albo owoce i herbatniki, czy tosty, jeśli pora podwieczorku, albo
      obiad, jeśli jedzą go moje dzieci. Nawet jeśli mam wyliczone
      kotlety, to najwyżej dzielę im na pół, albo dosmażę jajko, ale
      zazwyczaj i tak mam jakąś "podzielną" zupę. Nie wyobrażam sobie
      sytuacji, że wołam moje dziecko na obiad, a kolegę proszę, żeby
      poczekał w pokoju....
      Zresztą to działa w obie strony, bo jeśli moje młode akurat pałętają
      się u kolegów, też ZAWSZE sa częstowane tym, co domownicy jedzą.
      Takie, o dziwo, sielskie kontakty mamysmile
      • margotka28 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 15:56
        teraz_asia napisała:

        > Nie wyobrażam sobie
        > sytuacji, że wołam moje dziecko na obiad, a kolegę proszę, żeby
        > poczekał w pokoju....

        Miałam koleżankę, krórej mama wołała na obiad córkę, a ja czekałam w
        pokoju obok. I strasznie się wtedy nudziłam.
        Ja tak nie robię, częstuję dzieci, kiedy przychodzą w odwiedziny.
        • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:27
          Hm... a nie przychodziło Ci wtedy do głowy, że należy iść do siebie
          i tam zjeść obiad?
    • zuzanka79 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 16:42
      >A tu
      > traf chcial ,ze kolega syna odrobil w domu lekcje i zaraz
      przyszedl
      > do nas. Po pieciu minutach od przyjscia syn mowi ,ze kolega jest
      > glodny?

      Kanapki robię albo tosty. Ewentualnie jeżeli to jest pora przedkolac
      yjna to robię naleśniki albo gofry. Dzieci u mnie głodne nie siedzą,
      choć też nie raz mogłoby mi się nie chcieć im przygotować.
    • gacusia1 Nie czestuje obiadem!!! 02.06.09, 20:23
      Bo ZAWSZE mam ugotowane porcje na jeden raz(albo na 2 razy) i ni
      cholery nie starczy dla dodatkowej osoby. No,chyba,ze ja odstapie
      swoja porcje-no way!!! .-P
      Zawsze pytam,czy dzieciary sa glodne-jesli tak,to wstawiam
      frytki,daje jogurt,kanapki,jakies ciastka ale NIE OBIAD!
      Druga sprawa,ze kanadyjskie dzieci nie jadaja "normalnych" obiadow
      tylko pizze,hamburgery,frytki,hot-dogi.
      • milka_milka Re: Nie czestuje obiadem!!! 03.06.09, 08:51
        Nie odstąpisz dziecku? Nie rozumiem, naprawdę chyba jestem z innego świata.
        • attiya Re: Nie czestuje obiadem!!! 04.06.09, 10:24
          milka_milka napisała:

          > Nie odstąpisz dziecku? Nie rozumiem, naprawdę chyba jestem z innego świata.

          obcemu? nie, od tego ma swoich rodziców.
    • kali_pso Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 20:57

      U mnie nie byłoby problemu- ja NIGDY nie mam ściśle wydzielonych
      porcji. Jak jest zupa, to tak, żeby starczyło na dwa obiady( często
      mrożę), kotlety, ryba, mięso w sosie, naleśniki, placki- jest tego
      więcej niż dla naszej trójki, mam na następny dzień lub zamrażam.
      • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:04
        A jak trafi właśnie na ten "następny dzień"?
        Ja bym pewnie coś wymyśliła, usmażyła naleśniki albo zrobiła jakiś makaron z
        sosem, ale akurat kotletów to u mnie przeważnie jest tyle, że są wyliczone co do
        sztuki.
      • monnap Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 05:09
        Az trudno uwierzyc ze wiekszosc z was nie ma w domu nic do jedzenia
        poza wydzielonycm obiadem. To jakis kosmos. Nikt tu nie mowi o
        jakis wariackich zapasach, ale nie wyobrazam sobie latac do skelpu
        codziennie, jakis chleb, jajka, ser, mleko czy dzem to chyba sie
        znajdzie w kazdym domu. Moze ten dzieciak nie zjadl z jakiegos
        okreslonego powodu - nie zdazyl, czy rodzice nie wrocili jeszcze z
        pracy. Naprawde tak ciezko zrobic cos dziecku do jedzenia? Straszne
        jest to co piszecie. U mnie lodowa sie nie domyka, i jak bym dala
        mezowi jedno udko na obiad to chyba by padl ze smiechu. Zreszta
        reszte z obiadu mozna wziac pozniej do pracy i podgrzac w
        mikrofali. Lepsze to niz wcinanie kanapek. U mnie w domu zawsze
        byl wybor jedzenia i tak samo jest u mnie. Nawet nie
        zastanawialabym sie nad nakarmieniem glodnego dziecka. A co jesli
        wasze dziecko byloby glodne z jakiegos powodu u kolegi?
        • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 09:20

          > Az trudno uwierzyc ze wiekszosc z was nie ma w domu nic do
          jedzenia
          > poza wydzielonycm obiadem. To jakis kosmos. Nikt tu nie mowi o
          > jakis wariackich zapasach, ale nie wyobrazam sobie latac do skelpu
          > codziennie, jakis chleb, jajka, ser, mleko czy dzem to chyba sie
          > znajdzie w kazdym domu.

          Takie jedzenie jest, tak jak ryz, makaron, i inne rzeczy niepsujace
          sie. Niemniej nie uwazam ze koniecznie jest zebym musiala sie bardzo
          wyginac by cos cudzemu dziecku przygotowac.
          Kanapka ok. Ale obiadu nigdy nie mam na wyrost.





          Moze ten dzieciak nie zjadl z jakiegos
          > okreslonego powodu - nie zdazyl, czy rodzice nie wrocili jeszcze z
          > pracy.



          I co? I to jest moj obowiazek sie martwic? Jak moja matka nie
          zdazala z pracy to dostawalam kase na kupne pierogi albo kupowala mi
          abonament w stolowce.
          Albo kazala samej cos zrobic, chociazby pizze mrozona.


          Naprawde tak ciezko zrobic cos dziecku do jedzenia? Straszne
          > jest to co piszecie. U mnie lodowa sie nie domyka, i jak bym dala
          > mezowi jedno udko na obiad to chyba by padl ze smiechu.


          A moj by padl gdyby dostal 2 uda + ziemniory. Bo nie je duzo, nie
          jest chlopem od kosy by zrec jak chlop ze wsi.


          A co jesli
          > wasze dziecko byloby glodne z jakiegos powodu u kolegi?


          Nie dopuscilabym do tego.
          Robilabym obiady na dwa, kupowala gotowe, zostawiala pieniadze. Bez
          przesady. Sa sklepy, mrozonki, pieniadze, stolowki- dziecko
          normalnie myslacego rodzica glodne chodzic nie bedzie.
          • monnap Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 16:20
            Wiesz, nie wszaystko jest takie biale i czarne i rozne rzeczy sie
            zdarzaja. Mowisz ze nie dopuscilabys do tego aby twoje dziecko
            chodzilo glodne - moze ci sie jeszcze zdarzyc. Moj maz nie jest
            chlopem od kosy, ale nie jest ez panienka z okienka i na diecie i
            jak nie zje wszystkiego toi dobrze, ale nie musi myslec o tym, ze
            wiecej nie ma bo w domu wydziela sie zarcie. To nie jest dla mnie
            normalne.
            • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 16:36

              > Wiesz, nie wszaystko jest takie biale i czarne i rozne rzeczy sie
              > zdarzaja. Mowisz ze nie dopuscilabys do tego aby twoje dziecko
              > chodzilo glodne - moze ci sie jeszcze zdarzyc.

              Niby jakim cudem? Skoro pory posilkow sa ustalone, a jak posilku
              nie ma to dostanie kase i pojdzie na pierogi.
              Poza tym jesli nawet pobedzie glodne przez chwile to chyba nie umrze.
              Ja tez bylam glodna jak czekalam na obiad, po szkole tez lecialam
              glodna do domu i jakos zyje.


              Moj maz nie jest
              > chlopem od kosy, ale nie jest ez panienka z okienka i na diecie i
              > jak nie zje wszystkiego toi dobrze, ale nie musi myslec o tym, ze
              > wiecej nie ma bo w domu wydziela sie zarcie.

              Alez u mnie nie wydziela sie tak, ze nie mozna sobie nic przekasic
              jak sie ma ochote. Jest wiele rzeczy ktorymi sie mozna dopchac jak
              za malo, niemniej u mnie to sie nie sprawdza.Jemy malo,tak zeby nie
              wyrzucac, bo raczej pod wieczor juz nie mam ochoty na odgrzewanie
              resztek obiadu, tylko na kanapke albo jajko.
              Jedno udko+ ziemniaki albo ryz i surowka to mojemu mezowi wystarcza.
              Nie tyra na budowie ani w kopalni wiec nie potrzebuje zestawu z 4000
              kalorii.



              To nie jest dla mnie
              > normalne.


              No dla mnie tez nie.
    • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:02
      dolewam wody, dorzucam koncentratu, albo kostki, daje kanapke, ogolnie zapraszam
      do pomocy (kolega glodny- to chodz cos mu przygotujesz). ale ogolnie mam tak:
      glodny nie wyjdzie nikt, ale jak nie mam ekstra zupy to nie mam i tyle.
    • nangaparbat3 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:23
      U nas głównie bywa chlopak corki - dostaje obiad, a jak ja mam duzo pracy albo
      źle sie czuje, to obiad robi (tzn. gotuja wspolnie, z tym ze on umie gotowac, a
      ona nie, więc robi za podkuchenną).
    • reszka2 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 21:54
      Rany kota, ale z was sknery... czy coś w tym rodzaju. 90% wątkouczestniczek
      pożałowałoby łyżki zupy czy dodatkowego ziemniaka. Niewiarygodne.
      Dobrze, że moje dzieci nie chodzą do waszych domów. Moje zawsze jedzą u
      odwiedzanych kolegów/koleżanek i vice versa. I jest to tak naturalne jak to, że
      u kolegów oddychają i korzystają z ubikacji, jak zajdzie potrzeba.
      Dotychczas wydawało mi się przygarnięcie zgłodniałego dzieciaka do stołu (choć
      nienawidze gotowania) tak oczywiste, a tu proszę.
      Ano cóż - Marceli Szpak ma znowu okazję, aby dziwić się choremu światu
      • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:00
        Mnie by sie nie chciało dodatkowo gotować ani uzupełniać zakupów. A
        obce dzieci mają chyba rodziców, którzy dają im obiad albo jedzą w
        szkole?
        • mamaemmy Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:12
          Ja jestem przeczulona,bo miałam znajomych,którzy potrafili u nas siedzic kilka
          dni wyjadajac do ostatniego okruszka rzeczy z lodówki i szafek smilePisałam kiedys
          o tym-na emamie-i wniosek był jeden-byłam za mało asertywna.

          Ale..
          Do mojej Emki przewaznie przychodza znajome dzieci-dzieci przyjaciólek,znajomych
          i sasiadów-w wiekoszosci sa to dzieci niejadki a jednak uwielbiaja moje
          racuszki,sos tatarski czy ciasto 3 bit albo nalesniki smile
          W razie awaryjnych sytuacji,zawsze mam w zamrazalce i lodówce gotowce-zamrozone
          nalesniki,farsze do spaghetti,pizze,gofry,lody,pierogi,mrozone zupy czy
          truskawki do tego zawsze w lodówce sa jajka,ser żółty a w szafkach mąka-wiec
          omlet mozna zrobic w piec minut.

          Ale ja LUBIE gotowac.Wiec jest to ta róznica.

          Ale..znów ale.Jak mam obiad to przewaznie mam przygotowane porcje-wyłaczajac
          mielone,bo tego zawsze robie kilkanascie-i nalesniki-z tego samego powodu smile

          Stosuje jednak metode mojej babci-"Gość w dom-łyżka wody do zupy"
          • kali_pso Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:15
            Ale ja LUBIE gotowac.Wiec jest to ta róznica.

            Ale o czym my tutaj mówimy?
            O stałych nasiadówkach wygłodniałych dzieciaków- to może wkurzać,
            czy o sporadycznych wizytach kolegów dziecka? Bo w tej drugiej
            sytuacji, narzekania na niechęć do gotowania jest zwyczajnym
            malkontenctwem ze strony autorki wątku i tyle, IMO.
            • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 08:56
              nie cierrrpie gotowac ale zgadzam sie z kaliposo. Jak do WAS gosc przyjdzie to
              milo dostac ciasto i herbatke no nie? A czym sie rozni gosc dziecka? ze jest
              maly? nie cierpie gotowac wiec dam kanapke. Nie cierpie gotowac wiec gotowac
              bedzie mlodziez. Ale nalesniki z serem to nie zapasc dla budzetu, a zrobienie
              kanapki czy jajecznicy nawet przy oirganicznym wstrecie do gotowania to 3 minuty
              roboty. Teraz sa truskawki- stawiam mikser ze statywem na stol mikser sam
              miesza, misa sie obraca, mlodziez wsypuje skladniki, mlodziez odszypolkowuje
              truskawki, ja nadzoruje, 15 minut i ciasto do pieca. Zrobienie slodkiej chwili
              czy budyniu to 3 minuty. Mlodziez w wieku licealnym nie zawraca glowy tylko sie
              pyta czy moze .... wziac z lodowki bo beda gotowac. Jak moze to bierze, jak nie
              ma to jeszcze po zakupy wysylam.
              • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:13
                U mnie gość niestety ciasta nie dostanie (wyjątkiem są święta, urodziny i
                zaplanowane okazje, na które zapraszam gości i piekę/ kupuję ciasto), może
                dostać pomarańcze, truskawki, czekoladę (gorzką, innej nie mam w domu).
              • kali_pso Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:01
                nie cierpie gotowac wiec dam kanapke. Nie cierpie gotowac wiec
                gotowac
                > bedzie mlodziez.


                No toż przecieżwinkP
                Cały czas mi się wydaje, że robione są tutaj z igły widły...
      • joanna35 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 10:12
        reszka2 napisała:

        > Rany kota, ale z was sknery... czy coś w tym rodzaju. 90%
        wątkouczestniczek
        > pożałowałoby łyżki zupy czy dodatkowego ziemniaka. Niewiarygodne.
        > Dobrze, że moje dzieci nie chodzą do waszych domów. Moje zawsze
        jedzą u
        > odwiedzanych kolegów/koleżanek i vice versa.

        90% wątkouczestniczek albo ściemnia w myśl idei "wszystkie dzieci
        nasze są", albo nie miała jeszcze do czynienia ze
        zmasowanym "najazdem Hunów" i nie wie o czym pisze. Parę lat temu
        dożywiałam w myśl tej idei chyba z połowę osiedlowych dzieci, które
        przesiadywały u nas po 6-8 godzin i pies z kulawą nogą przez tyle
        godzin nie zainteresiwał się ani gdzie dziecko jest ani czy nie jest
        głodne, a były to dzieci 6-7 letnie. Momentami szlag mnie trafiał,
        ale odejmowałam sobie i rodzinie od ust, bo przecież dziecko/dzieci
        (cudze) nie może być godne. Do czasu aż okazało się, że to wcale nie
        jest norma, że inne matki wcale nie uważały, że w dobrym tonie jest
        zaprosić dziecko - moje dziecko - na obiad skoro już jest u nich w
        porze obiadu, bo one nie widziały powodu (i słusznie), żeby
        pozbawiać czegokolwiek własne dzieci, skoro cudze mają rodziców.
        Spaliłabym się ze wstydu gdyby moje dziecko już na dzień dobry
        mówiło do matki kolegi, że jest głodne. Mój syn ma dom, w którym ma
        i matkę i lodówkę i nie życzę sobie, żeby żebrał po obcych.Wszystko
        w temacie. Aha, liczbę kolegów ograniczyłam do jednego w danym
        momencie i przestałam mieć poczucie, że coś tu jest nie "halo".
    • angazetka Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:16
      Problemu jeszcze nie mam, ale pamiętam z własnego dzieciństwa. W
      moim domu oraz w domach osób zaprzyjaźnionych normalne było
      częstowanie dodatkowego dziecka obiadem albo
      kanapkami/słodyczami/michą truskawek, jeśli porcje obiadowe były
      wyliczone. Dziecko-domownik w tym drugim wypadku własciwy obiad
      jadło później. W przyszłości zamierzam powielać ten model smile
    • fajka7 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:34
      Nie wiem jak to jest, gdy sie nie chce kogos poczestowac, bo ja
      zawsze chce. Nie zawsze mam czym co prawda, ale wtedy mowie, ze
      wlasnie chetnie bym poczestowala, ale nie jestem przygotowana na
      gosci, wiec jesli ktos glodny, to moge zaproponowac kanapke albo cos
      innego zastepczego. Zwykle cos sie znajdzie, bo mam w domu duzo
      jedzenia i nie gotuje na styk, a wrecz przeciwnie, hurtowo. Jesli
      nie mam miesa na min. 10 kotletow, to mi sie nawet nie chce zabierac
      za przygotowania. Mam nature hurtownika po tacie smile
    • lola211 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:36
      Zawsze dzieci czestuje,bywalo, ze specjalnie dla kolezanek córki
      smazylam nalesniki, wiedzac ze przyjda.A gdy wpadna bez zapowiedzi
      tez nie ma problemu, bo po prostu z reguły w lodowce cos jest.
      Kupuje z mysla o dzieciach owoce, jakies przekaski, glodne nie maja
      prawa byc.

      • mamaemmy Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:43
        lola211 napisała:

        , glodne nie maja
        > prawa byc.

        o własnie,zdanie klucz.
        • grzalka Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 22:53
          u mnie częsta sytuacja- do córki sporo dzieci przychodzi
          jak mam to daję, jak nie mam to proponuję jabłko lub kanapkę, wydaje mi się, że
          to naturalne
          • eliszka25 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 23:12
            no ja sobie nie wyobrazam sytuacji, kiedy domownicy jedza obiad, a gosc, czyli
            kolega/kolezanka dziecka siedzi i patrzy. jak glodne, to czestuje. zwykle obiad
            nie jest wyliczony dokladnie na porcje, ale gdyby nawet, to przeciez w lodowce
            zawsze cos jest. chocby jakies jogurty babla. po prostu nie wyobrazam sobie nie
            nakarmic glodnego goscia. poza tym zdecydowanie wole takie, ktore samo upomni
            sie, ze glodne, niz takie, ktore siedzi pol dnia i na pytanie, czy czasem nie
            zglodnialo odpowiada niepewnie eee nieee.
        • schiraz Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:03
          Głodne nie mają prawa być - z tym się zgodzę, ale nie musi to być mój obiad.
          Jestem gotowa zrobić im kanapki, zapiekanki jeżeli akurat mam do nich produkty,
          generalnie rzeczy, których przygotowanie nie zajmie mi dłużej jak 15 minut.
          Jednak obiady są u mnie wyliczone, dosłownie co do sztuki, i w takiej sytuacji,
          jeżeli wizyta jest niezapowiedziana gość dostanie coś innego do jedzenia,
          ostatecznie Syn może zjeść swój obiad później a gościowi potowarzyszyć przy
          kanapkach czy czymś innym.
    • escribir Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 02.06.09, 23:31
      Zacznijmy od tego że moje dzieci nie przyjmują niezapowiedzianych gości (ja z
      reszta też nie). Tak samo jak nie chodzą z niezapowiedzianymi wizytami. Wszelkie
      odwiedziny są wcześniej zaplanowane, najczęściej w porze poobiedniej. Wówczas
      mam w zapasie np.owoce, czy jakieś przekąski, albo artykuły na naleśniki.
      Na co dzień nie mam zapasów żywności, obiady są wyliczone (z wyjątkiem zupy,
      placków itp).
      • anna_geras Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 08:45
        Kiedy przychodzi koleżanka do mojej córki, fajnie się bawią i nagle
        moja wychodzi z pokoju i mówi,że sa głodne to robie im coś co akurat
        mogę, tosty czy kanapki (obiad w ogóle gotuję niezbyt często)i nie
        widze problemu.
      • lila1974 niezapowiedziane wizyty 03.06.09, 13:11
        absolutnie mi nie przeszkadzają.
        Gdzie dziecięca spontaniczność? - boję się ludzi o sztywnych zasadach.
    • myga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:02
      Z mojego domu raczej nikt z kolegow/kolezanek dzieci nie wyszedl glodny, jak juz
      nic nie ma, to przeciez mozna zrobic miche popkornu. Ale to dziala w obie
      strony. Jak corka dluzej zasiedzi sie u kolezanki, to tez nie bedzie glodna.
    • mc30 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:07
      w domu zawsze coś się znajdzie do jedzenia
      na pewno coś bym dała, choćby kanapki
    • pamelia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:08
      Ale autorka watku pytała konkretnie o OBIAD a nie o to czy głodne
      dziecię można nakarmić wink Ja też nie przepadam za częstowaniem
      obiadem, bo zwykle (zwłaszcza na drugi dzień) te porcje bywaja
      wyliczone. Dzieciakom robię kanapki, daję jogurt i pic. Ale
      ostatnio do syna codziennie przychodzi kolega który siedzi po 3-4
      godziny. No i kilka razy juz sam zapytał (przez mojego syna) czy
      mógłby dostac obiad. Oczywiście dostał, chociaz nie wygląda na
      zagłodzonego ani rodzina biedy nie klepie. Podejrzewać zaczynam, że
      jego mamie tak wygodnie - wie gdzie dziecko jest, wraca nakarmione i
      git. A mamusia w domu ma spokojniej (bo ma jeszcze półtoraroczną
      córę). Może to trochę wredne, ale od tygodnia prawie go dokarmiam i
      zaczyna mnie to irytować. Kilka razy zapytałam, czy nie musi iśc już
      do domu (po 3 godzinach u nas) - bo może się martwia itp. a on na
      to " mama wie gdzie jestem, mam wrócic na kolacje" :-o I co z takim
      przypadkiem zrobiłybyscie gościnne e-mamy?
      • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:11
        Odesłać do domu. Zwyczajnie - zaplanować z Twoim dzieckiem wyjście na basen/
        zakupy/ spacer, cokolwiek. Kolega musi iść do domu, bo Wy wychodzicie. I tak
        przez kolejny tydzień. Możesz wrócić po pół godzinie, kolegę będziecie mieć już
        z głowy.
        • joanna35 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 16:27
          Chicarica mam dwa pytania - zupełnie serio
          1.W imię czego autorka poprzedniego postu ma się tak "gimnastykować"?
          2. Czego w ten sposób uczy własne dziecko?
      • myga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:19
        pamelia napisała:

        > Ale autorka watku pytała konkretnie o OBIAD a nie o to czy głodne
        > dziecię można nakarmić wink
        ______________
        No jak miala nakarmic obiadem, jezeli go nie miala? Sama napisala, ze miala z
        wczoraj wyliczony. Syn zreszta nie powiedzial, ze kolega chce obiad, tylko ze
        jest glodny. W takiej sytuacji, kiedy mam lub mialam wyliczone porcje, a
        byla/jest pora obiadowa, to pytalam/pytam, czy mam podzielic porcje na pol.
        Czasem sie godzily, czasem wolaly poczekac na pozniej ze zjedzeniem obiadu na
        rzecz jakiejs przekaski typu tosty lub popkorn, ale zeby bylo duuuzo.
      • lila1974 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:21
        Zależy - czy lubię chłopca czy niekoniecznie tongue_out

        Jak niekoniecznie to po prostu ustalam ile czasu może siedzieć i gdy ten czas
        mija - "dobra, chłopaki, dość tego siedzenia - SYNU ty do lekcji (sprzatania ...
        czegkolwiek, a Ty do domu".
    • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:10
      Na takie okazje - kupujesz toster-sandwich (koszt rzędu 25 zł) i trzymasz w domu
      ser żółty, chleb tostowy (może być w zamrażarce), jakieś ogórki kiszone, szynkę,
      keczup etc. Jak dzieci głodne, to "gospodarz", czyli Twoje dziecko, robi
      sandwiche pieczone w tosterze. Zdrowe to nie jest, ale raz na jakiś czas można
      zjeść, a dzieci lubią takie rzeczy, no i same mogą coś takiego sobie zrobić,
      więc nie musisz stać przy garach.
      • ruda_kasia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 09:26
        A na naleśniki mojego ojca pół osiedla przychodziło big_grin choć jego się bali
        okropnie, ale nikt takich nie robił w okolicy.
        I tej wersji się trzymam.
        • owianka Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 16:42
          daj przepis
    • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:20
      Chyba wszystko zalezy od wieku dzieci i czestotliwosci takich
      zdarzen. Pierwszoklasiscie moze nie przyjsc do glowy, ze jest
      nietaktem odwiedzac kogos w porze obiadowej, pietnastolatkowi juz
      powinno.
      Abstrahujac od tego, dziwia mnie argumenty niektorych foremek, ze
      gotuja tylko tyle ile zje rodzina, wiec nakarmienie goscia oznacza
      odjecie od ust czlonko rodziny. ke? wszyscy czlonkowie rodziny jedza
      zawsze dokladnie tyle samo? 200 gram ziemniaczkow + 150 gram miesa +
      200 gram surowki? Stad jesli sa 3 osoby w rodzinie to przyrzadzacie
      600 gram ziemniakow, 450 gram miesa i 600 gram surowki? Serio,
      serio? Nie zdarza sie ze jednego dnia rodzina maz czy dziecko jest
      bardziej glodne i prosi o dokladke? Albo ze nie ma apetytu i
      zostanie zarcie? Zawsze gotujecie na styk i wpychacie ugotowana
      porcje zeby norme wyrobic, chocby potem trzeba bylo zwymiotowac?
      Dziwne.
      • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:26
        Zawsze mam na styk kotlety,oprócz mielonych.Ziemniaków(kasz makaronów )już nie
        porcjuję tak jak i surówek,choć z czasem mam wprawę i przyrządzam tyle ile
        trzeba.Naprawdę nie widzę w tym nic dziwnego.
        • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:28
          gryzelda71 napisała:

          > Zawsze mam na styk kotlety,oprócz mielonych.Ziemniaków(kasz
          makaronów )już nie
          > porcjuję tak jak i surówek,choć z czasem mam wprawę i przyrządzam
          tyle ile
          > trzeba.Naprawdę nie widzę w tym nic dziwnego.


          A dla mnie dziwne. U mnie zawsze gotuje sie wiecej, bo sie moze
          okazac ze cala rodzina bedzie podwojnie glodna. Zdarza sie. I co
          wtedy, gotowac drugi obiad czy dojadac kanapkami?
          • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:40
            Nigdy jeszcze nie zdarzyło się,ze po obiedzie rodzina była głodna i dojadał.Bo
            znam zapotrzebowanie swoich domowników i nie mam potrzeby na wszelki wypadek
            gotować więcej.Może to niepojęte dla innych,ale u mnie się sprawdza.
            • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:45
              Bo
              > znam zapotrzebowanie swoich domowników i


              Przyjmuje do wiadomosci. U nas apetyt domownikow nie jest wartoscia
              stala. Sama czasem nie mam apetytu i skubne dwa trzy kesy, a czasem
              zjadam gore jedzenia. Podobnie maz i dziecko.
              • gryzelda71 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:48
                Zawsze mam jakiś margines,zawsze coś zostanie niz bedziemy niedojedzeni,ale nie
                na zasadzie,że jeszcze niespodziewani goście się posilą.
      • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:01
        Zdziwiłabyś się. Jak gotuję obiad, to przy pomocy wagi kuchennej odmierzam np.
        150 g ryżu na dwie osoby, do tego po kotlecie, surówki też wiem ile mam zrobić.
        Poważnie.
        Nauczyłam się i wiem, że zjem maksymalnie 75 g gotowanego ryżu, 125 g makaronu
        (pół paczki gotuję na 2 osoby), itede, itepe. Ziemniaki jadam rzadko, ale staram
        się obrać tyle ile zjemy. Kotlety liczę na sztuki, np. z 600 g mięsa smażę 4
        spore kotlety. I naprawdę nie chodzimy głodni. Ponieważ gotuję na 2 osoby,
        staram się żeby nie zostawało, bo nie lubię wyrzucać.
        • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:08
          Ja tez tak gotuję. Może dzięki temu nie siedzę na f. oszczędzanie i
          nie zadaję pytań co zrobić z resztkami.
          • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:15
            triss_merigold6 napisała:

            > Ja tez tak gotuję. Może dzięki temu nie siedzę na f. oszczędzanie
            i
            > nie zadaję pytań co zrobić z resztkami.


            To do mnie bylo? Widzialas mnie kiedys na forum oszczedzanie?
        • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:13
          chicarica napisała:

          > Zdziwiłabyś się. Jak gotuję obiad, to przy pomocy wagi kuchennej
          odmierzam np.
          > 150 g ryżu na dwie osoby, do tego po kotlecie, surówki też wiem
          ile mam zrobić.
          > Poważnie.
          > Nauczyłam się i wiem, że zjem maksymalnie 75 g gotowanego ryżu,
          125 g makaronu
          > (pół paczki gotuję na 2 osoby), itede, itepe. Ziemniaki jadam
          rzadko, ale stara
          > m
          > się obrać tyle ile zjemy. Kotlety liczę na sztuki, np. z 600 g
          mięsa smażę 4
          > spore kotlety. I naprawdę nie chodzimy głodni. Ponieważ gotuję na
          2 osoby,
          > staram się żeby nie zostawało, bo nie lubię wyrzucać.

          Ale jednak zdarza ci sie wyrzucac, jak mniemam? Tak wydedukowalam,
          bo skoro piszesz, ze "nauczylas sie ze zjesz maxymalnie 75 dag ryzu"
          to oznacza ze gotujesz 75 dag ryzu, prawda? a jesli jestes mniej
          glodna to co? wpychasz na sile czy jednak wyrzucasz?
          Bo widzisz, ja nie wyrzucamm. Jak zostanie naprawde duzo , to mam
          obiad na drugi dzien (hurrraaa, nie musze gotowac): jak zostanie
          powidzmy jedna porcja to zamrazam i mam do pracy na lunch (hurrraa,
          mam walowke, ni emusze jesc nudnych kanapek).
          Widzisz, i mimo ze ty odmierzasz sobie 75 dag ryzu co do ziarenka,
          to z nas dwojga ja lepiej gospodaruje jedzeniem
    • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 12:54
      Jasne, że częstuję kogoś jedzeniem, kiedy sama jem. Oprócz tego, że żarcie
      samemu na oczach innych jest po prostu mocno niekulturalne, to jeszcze jakieś
      nieludzkie. Zupełnie poza moimi normami.
      W głowie się nie mieści, żeby ktoś siedział obok i czekał, aż ja się posilę. A
      już zwłaszcza głodne dziecko.
      Serio, nie rozumiem problemu i wątpliwości.
      Jak mam mało, to dzielę po równo dla wszystkich. Nawet jeśli są to ostatnie
      skrawki jedzenia jakie mam w domu.
      • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:10
        ależ dramatyzujesz i obrazy niemalże wojenne rysujesz

        nikt nie pisał o jedzeniu kotletów w towarzystwie niepoczęstowanego gościa, racz
        zauważyć
        wszystkie dziewczyny w wątku zadeklarowały częstowanie dzieci czymśtam,
        niekoniecznie obiadem jeśli nie ma go pod ręką

        a Ty się ustawiłaś wygodnie na pozycji szlachetnej, od ust sobie odejmującej
        matki_polki_wszystkie_dzieci_nasze_są i patrzysz dumnie z tej wyżyny na resztę
        • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:15
          Nie dramatyzuję.
          Dziwi mnie, że dla kogoś w ogóle może to stanowić problem.
          Poczęstowałabym tym samym, co sama jem, albo nie jadła przy innych. To proste
          jak drut.

          > a Ty się ustawiłaś wygodnie na pozycji szlachetnej, od ust sobie odejmującej
          > matki_polki_wszystkie_dzieci_nasze_są i patrzysz dumnie z tej wyżyny na resztę

          W sensie że co? Matki polki? Nic nie rozumiem z tego potoku słów połączonych
          podkreślnikami.
          • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:25
            > Dziwi mnie, że dla kogoś w ogóle może to stanowić problem.

            ale że co Cię dziwi?
            że ludzie oszczędzają swój czas/pieniądze/energię i nie smażą kilo schabowych
            jak trzy osoby w domu mieszkają?
            przecież wszystkie osoby w tym wątku pisały o tym, że jeżeli nie ma obiadu do
            częstowania, to własne dziecko też nie je przy koledze, jedzą coś zastępczego

            dziwi Cię, że mogą zdarzyć się natrętne wizyty dzień po dniu, w którym obce
            dziecko wręcz domaga się nakarmienia?
            to widziałam we własnym domu, nikt mi nie musi opowiadać, że takie przypadki są
            możliwe

            > W sensie że co? Matki polki? Nic nie rozumiem z tego potoku słów połączonych
            > podkreślnikami.

            w sensie że matki polki
            piszesz, że karmienie cudzych dzieci full wypasionym obiadem to dla Ciebie
            oczywistość nawet kosztem swojej porcji i oburzasz się wielce gdy inne warianty
            postępowania w takim przypadku zostały Ci przedstawione

            więc owszem, dla mnie to klasyczne przykład wiernopoddańczego matkopolonizmu -
            zero zdrowego egoizmu, zero zachowania granic własnej rodziny, poświęcenie dla
            dobra obcych
            • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:35
              Dziwi mnie, że ludzie mają problem z poczęstowaniem innych swoim obiadem nawet.
              Odnosiłam się do tych osób, które generalnie miały problem z poczęstowaniem
              innego dziecka, nie do większości w tym wątku.

              Jeśli dziecko pojawia się u Ciebie codziennie, to raczej te wizyty są problemem,
              a nie kwestia poczęstowania go obiadem, ta dla mnie w ogóle nie podlega
              dyskusji. Jak nie potrafisz ustalić, że nie chcesz codziennych wizyt, to Twój
              zarzut "zero zachowania granic własnej rodziny" stosuje się raczej do tej
              sytuacji. Jak dziecko bawi się jakiś czas u Ciebie, to chyba jasne, że zgłodnieje.

              Nie pisze o full wypasionym obiedzie, a o równym podziale tego, co akurat mam w
              domu choćby to były resztki.

              Mam nadzieję, że złapiesz różnicę i następnym razem pokusisz się o trafniejsze
              wnioski.
              • rodriga miało być 03.06.09, 13:37
                > Dziwi mnie, że ludzie mają problem z poczęstowaniem innych swoim obiadem.
              • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:48
                ja nie mam dzieci, więc nie mam takich problemów

                > Dziwi mnie, że ludzie mają problem z poczęstowaniem innych swoim obiadem nawet.

                ale co to znaczy "nawet"?? ci ludzie oprócz nieczęstowania obiadem mają też inne
                skazy na charakterze, czy co?

                co Cię dziwi, bo nie wiem dalej - że można nie mieć tylu porcji i okrajanie
                swoich talerzy przynosi efekt w postaci nienajedzenia wszystkich?
                że są biedniejsze rodziny, których nie stać na pełnowymiarowe żywienie
                dodatkowego osobnika?

                że zwyczajnie można uznać, że dziecko, które mieszka naprzeciwko (tak było w
                mojej rodzinie swego czasu) na obiad może po prostu przejść 3 metry do siebie a
                u nas powinny mu wystarczyć przekąski?
                • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 13:54
                  > ale co to znaczy "nawet"?? ci ludzie oprócz nieczęstowania obiadem mają też
                  inne skazy na charakterze, czy co?

                  To znaczy, że nie doczytałaś mojej następnej wypowiedzi.

                  Jeśli żywienie staje się pełnowymiarowe, to głównym problemem jest czas spędzany
                  przez dziecko u Ciebie, a nie samo karmienie. Ale o tym już też Ci pisałam.
                  Tak, tak, nie stać ludzi na ukrojenie połowy kotleta i nałożenie dwóch łyżek
                  ziemniaków i surówki. Proszę Cię...
                  • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 14:07
                    > Jeśli żywienie staje się pełnowymiarowe, to głównym problemem jest czas spędzany przez dziecko u Ciebie, a nie samo karmienie.

                    niekoniecznie
                    w przypadku o którym piszę, nasz wiecznie nienażarty mały sąsiad, miał taki zwyczaj, że już od progu wołał jeść
                    czasem bawił się z moim bratem tylko godzinę czy nawet mniej, a zdążył spałaszować swój drugi (po domowym) posiłek

                    jego matka bardzo się wstydziła tego jego apetytu
                    w sumie nie dziecka wina że wiecznie głód odczuwało ale gdy pojawiał się u nas kilka razy w tygodniu, był problem

                    > Tak, tak, nie stać ludzi na ukrojenie połowy kotleta i nałożenie dwóch łyżek
                    > ziemniaków i surówki. Proszę Cię...

                    wyobraź sobie, że są ludzie u których kotlet w charakterze rarytasu się pojawia
                    znowu z mojego domu przypominam sobie taki okres, gdzie rodzice pod kreską byli i kotlety owszem jedliśmy, ale tylko my, dzieci
                    moja matka jadła niemięsnie żeby mięsnie jadło jej dzieci, więc wybacz, ale w takim systemie regularny sponsoring obcego dziecka, któremu w domu nie brakowało, byłby naprawdę bzdurnym poświęceniem
                    • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 14:13
                      > wyobraź sobie, że są ludzie u których kotlet w charakterze rarytasu się pojawia

                      Wyobraź sobie, że sobie wyobrażam wink
                      Sama przez jakiś czas miałam kilka złotych dziennie na wyżywienie czteroosobowej
                      rodziny. Fakt, dzieci jadły w przedszkolu, ale to i tak nie było dużo. Nawet w
                      tamtych czasach nie przeszło mi przez myśl, żeby gościom podawać coś innego
                      tylko dlatego, że mi się nie przelewa.
                      • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 14:20
                        no to widocznie albo aż tak się nie przelewało, albo Twój instynkt biologiczny
                        został całkowicie zduszony przez bzdurne zasady społeczne

                        w sytuacji niedostatku, wyżywienie siebie i własnego potomstwa winno być prymatem
                        dla Ciebie tym prymatem była może opinia gościnnej matki w Twoim środowisku?
                        • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 14:31
                          To Ty dramatyzujesz i wysnuwasz nietrafne wnioski.
                          Daleko mi było do odruchów skrajnie atawistycznych. Moje "potomstwo" jak to
                          pięknie ujęłaś nie przymierało głodem, tylko mieliśmy mało pieniędzy na
                          wyżywienie. Zamiast przysłowiowego kotleta jadaliśmy tańsze rzeczy.
                          Bo najważniejsze to żeby na MOIM bądź MOJEGO potomstwa talerzyku znalazł się
                          kawał mięsa, tak?
                          Bez przesady.
                          • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 17:55
                            Cóż, przy ograniczonych zasobach zdecydowanie na pierwszym miejscu
                            byłoby u mnie przyzwoite nakarmienie własnych dzieci. I mają do
                            wyboru jeść taniej ale częstować innych a jeść lepiej i odmawiać
                            poczęstunku, stawiam na drugą opcję.

                            Nie żyję w komunie z sąsiadami ani na wsi, gdzie wszyscy się znają i
                            obgadują, nie miewam także niezapowiedzianych wizyt. Nie widze więc
                            problemu.
                            • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 19:28
                              > Cóż, przy ograniczonych zasobach zdecydowanie na pierwszym miejscu
                              > byłoby u mnie przyzwoite nakarmienie własnych dzieci.

                              Ależ jasne, nie musiałaś tego pisać.
                              Jeśli teraz, przy swoich dochodach (o ile dobrze pamiętam, to
                              duże wink nie jesteś w stanie dać gościom obiadu, to nie chcę sobie
                              wyobrażać, co by się działo przy "ograniczonych zasobach".
                              • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:03
                                Cherie, w czasach telefonów stacjonarnych i komórkowych nie mam
                                niezapowiedzianych gości. Jeśli są zapowiedziani to na konkretną
                                godzinę i umawiamy się na obiad/kolację/whatever. I wtedy
                                przygotowane jedzenie mam. Tak trudno pojąć?
                                • rodriga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:20
                                  Kotku, nie mówimy tu o kolacyjkach z Twoimi znajomymi, tylko o
                                  nakarmieniu dziecka przy okazji swojego obiadu - mam nadzieję, że
                                  jarzysz?
                                  Rozumiem zatem, że jak dziecko dorośnie do wieku szkolnego, wizyty
                                  jego kolegów będą zapowiadane z odpowiednim wyprzedzeniem i opcja
                                  przyjścia razem po szkole słabo wchodzi w grę? A jeśli już, to z
                                  własnym lunch boxem? wink
                                  • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:07
                                    rodriga napisała:

                                    >Jak dziecko bawi się jakiś czas u Ciebie, to chyba jasne, że
                                    zgłodnieje

                                    przepraszam, a czy na taką myśl nie powinna wpaść przede wszystkim
                                    matka tegoż dziecka? mnie co najmniej dziwią takie zwyczaje, żeby
                                    dziecko u obcych ludzi prosilo o jedzenie, zamiast pójść do siebie.
                                    Nawet jeśli to przejaw dziecięcej niefrasobliwości, to gdzieś są
                                    rodzice, którym już podobna niefrasobliwość nie uchodzi.
                                    • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:00
                                      burza4 napisała:

                                      mnie co najmniej dziwią takie zwyczaje, żeby
                                      > dziecko u obcych ludzi prosilo o jedzenie, zamiast pójść do
                                      siebie.
                                      >

                                      rany, gdzie sie podziala staropolska goscinnosc? Z rozrzewnieniem
                                      wspominam swoje dziecinstwo (na wsi) gdzie sasiadki zza plotu wrecz
                                      zapraszaly na pajde chleba z dzemem albo smalcem? a jak sie
                                      zasiedzialam bawiac sie przecudnie u ulubionego kolegi - sasiada, to
                                      nikt mnie nie wyganial, tylko czestowali...jako dziecku naprawde
                                      byly mi obce konwenanse i kwestie czy wypada...
                                      • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 10:56
                                        a gdzie się podziało dobre wychowanie? sąsiadki częstowały, a nie ty
                                        domagałaś się posiłku będąc u kogoś. To trochę co innego.

                                        Nie jestem pewna czy to do końca fajnie, ze konwenanse są obce
                                        dziecku - w końcu czym skorupka i tak dalej, a nie mówimy o małych
                                        dzieciach, ale szkolnych, czyli takich które pewne zasady powinny
                                        znać. Poza tym o ile ten brak jest dopuszczalny u dziecka, to już u
                                        jego rodziców - nie bardzo.
                              • chicarica Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:07
                                To nie jest kwestia kasy.
                                Ja też mam raczej przyzwoite dochody i zapowiedzianych gości zapraszam np. na
                                sushi czy krewetki. Chodzi o to, że muszę wiedzieć wcześniej, że tych gości będę
                                miała, bo jak nie będę wiedziała, to naprawdę może być tak, że nie będę miała z
                                czego przygotować prostego obiadu na więcej osób niż planowałam.
                                • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:21
                                  chicarica napisała:


                                  > Ja też mam raczej przyzwoite dochody i zapowiedzianych gości
                                  zapraszam np. na
                                  > sushi czy krewetki. Chodzi o to, że muszę wiedzieć wcześniej, że
                                  tych gości będ
                                  > ę
                                  > miała,


                                  Chicarica, od razu widac ze dziecka nie masz smile zapowidziane wizyty,
                                  krewetki.. LOL. Siedmiolatek akurat sie bedzie zapowiadal na trzy
                                  tygodnie wczesniej na obiad z krewetek...raaaany jakie niezyciowe
                                • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:39
                                  chicarica napisała:


                                  o to, że muszę wiedzieć wcześniej, że tych gości będ
                                  > ę
                                  > miała, bo jak nie będę wiedziała, to naprawdę może być tak, że nie
                                  będę miała z
                                  > czego przygotować prostego obiadu na więcej osób niż planowałam



                                  OT
                                  jestem ciekawa jak wygladaja u ciebie proszone kolacje i menu.
                                  skoro, jak piszesz

                                  >Jak gotuję obiad, to przy pomocy wagi kuchennej
                                  odmierzam np.
                                  > 150 g ryżu na dwie osoby


                                  powiedz prosze, jak to sobie organizujesz? przed spotkaniem
                                  obdzwaniasz wszystkich zaproszonych i prosisz o okreslenie sie, ile
                                  gram ryzu sobie zycza zeby im ugotowac? big_grin
                                  czy profilaktycznie gotujesz za malo (zeby nie zostalo, bo ty taka
                                  oredowniczka nieprodukowania resztek) ? nie glupio ci czasem jak
                                  goscie nie dojedza?

                                  big_grin big_grin
            • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 19:15
              syriana napisała:

              > dziwi Cię, że mogą zdarzyć się natrętne wizyty dzień po dniu
              , w którym obce
              > dziecko wręcz domaga się nakarmienia?





              ale czemu tak dramatyzujesz? piszesz o jakiejs swojej traumie czy
              odnosisz sie do sytuacji autorki watku? Bo jesli to ostatnie, to nie
              odnioslam wrazenia, ze sa to "natretne wizyty dzien po dniu", wrec
              zprzeciwnie, sytuacje takie zdarzaja sie sporadycznie, cyt:

              A tu
              traf chcial
              ,ze kolega syna odrobil w domu lekcje i zaraz
              przyszedl
              do nas.


              czyli trafilo sie sie po prostu.

              Mnie rowniez sie w glowie nie miesci zeby nie poczestowac cudzego
              dziecka gdy sie trafi, ze znajdzie sie w u nas w porze obiadowej
              albo zglodnieje. Zeby robic z tego dramat w trzech aktach odwolujac
              sie do przykladu glodujacych polskich rodzin. Nie wiem, jestescie
              takie chciwe, czy takie niegoscinne?
              • kali_pso Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 19:56
                piszesz o jakiejs swojej traumie czy
                > odnosisz sie do sytuacji autorki watku? Bo jesli to ostatnie, to
                nie
                > odnioslam wrazenia, ze sa to "natretne wizyty dzien po dniu", wrec
                > zprzeciwnie, sytuacje takie zdarzaja sie sporadycznie,


                Dokładnie takie same wrażenie odniosłam, że jest to sporadyczny
                przypadek, który nie wiedzieć czemu spowodował taką ekslozję
                dramatyzmu i przejaskrawień u samej autorki wątku jak i u niektórych
                forumowiczek.
                Dla mnie to proste- kiedy ja jem, dziecko przy mnie głodne siedziało
                nie będzie. Przez gardło by mi nic nie przeszło. Jest tyle
                możliwości, aby nawet przy ograniczonych porcjach nakarmić takiego
                dzieciaka, że zdaje się, jakby niektóre na siłę szukały
                problemu..trochę przykro się to czyta.
                • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:07
                  kali_pso napisała:


                  > Dla mnie to proste- kiedy ja jem, dziecko przy mnie głodne
                  siedziało
                  > nie będzie. Przez gardło by mi nic nie przeszło. Jest tyle
                  > możliwości, aby nawet przy ograniczonych porcjach nakarmić takiego
                  > dzieciaka,


                  no wlasnie, ilez moze zjesc dziecko? dwa ziemniaki, pol ogorka
                  kiszonego i malego mielonego?(bo chyba nie mowimy o wyrosnietych
                  dwudziestolatkach polykajacych trzy normalne dorosle porcje tylko o
                  dzieciach tak? ) Ile to moze kosztowac, jesli w domu przyrzadzone?
                  dwa zlote? Jestem ciekawa, ile z wypowiadajacych sie tu mamus zyje w
                  takiej nedzy, zeby dwa zlote stanowilo wydatek nie do uniesienia?

                  Moja mamm tez byla z gatunku skapcow. Nie zapomne zdarzenia,
                  otworzyla czekolade i akurat przyszla do mnie kolezanka.
                  Poczestowalam kolezanke czekolada...dostalo mi sie potem. Zenada.
                  • kali_pso Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:14
                    Jestem ciekawa, ile z wypowiadajacych sie tu mamus zyje w
                    > takiej nedzy, zeby dwa zlote stanowilo wydatek nie do uniesienia?


                    Mnie się zdaje, że to nie kwestie finansowe mają tutaj największe
                    znaczeniewinkp- pamiętam ze swojego dzieciństwa, że na najlepsze
                    przyjęcie w czasie powrotów ze szkoły mogliśmy liczyć u bardzo
                    biednych rodziców kolegi- chociażby chleb z dżemem, ze śmietaną i
                    cukrem czy ziemniaki z zsiadłym mlekiem- ale nikt nigdy od nich nie
                    wyszedł głodny....miło wspominam tych ludzi.
                    • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:32
                      oj dziewczyny no bo to takie wiesniackie- jak to Triss juz powiedziala- komuna
                      albo wies.
                      • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:34
                        Nie mam dziecka w wieku w którym samodzielnie przyjmuje gości. Jak
                        będę miała to może zmienię zdanie. Niemniej sądzę, że jeśli po
                        przyjściu z pracy zastanę opróżnioną lodówkę to się zapienię, bo nie
                        mam nawyku robienia zapasów żarcia. Słodyczy też nie gromadzę na
                        wszelki wypadek.
                        Nie jest to kwestia kasy tylko bardziej logistyki i nabytej niechęci
                        do niezapowiedzianych zdarzeń nawet małego kalibru, w sensie nagłych
                        wizyt. Nigdy nie marzyłam o tzw. domu otwartym gdzie przewalają się
                        tłumy ludzi.
                        • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:38
                          triss_merigold6 napisała:

                          Niemniej sądzę, że jeśli po
                          > przyjściu z pracy zastanę opróżnioną lodówkę

                          Triss, po Twoich wywodach dochodze do wniosku ze posiadasz jedynie
                          lodowke turystyczna, skoro masz jedzenie tylko na biezacy dzien big_grin i
                          jeden maly zoladek potrafi ogolocic jej zasoby big_grin.
                          • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:48
                            e tam triss jak sadze to nie musi byc takie ekstremum jak otwarty dom, nie
                            smialabym nawet sugerowac. A jak widze objedzona lodowke to sie zapieniam, co
                            jedno ma wspolnego z drugim? mam dzieciaki w takim wieku ze kumaja ze jak chleb
                            "sie zjadl" to trzeba go kupic, cos do chleba tez i juz. I najleiej zadzwonic do
                            mamy smile
                          • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:53
                            Mam jedzenie na 2-3 dni. Z pieczywa 4 (słownie CZTERY) kajzerki. Nie
                            kupuję dużo, bo z doświadczenia wiem, że się zepsuje, zeschnie albo
                            mi znudzi. Pierogi/naleśniki kupuję gotowe na jedną porcję (dziecko
                            nie ruszy). Sklepy są pełne, tesco całodobowe, po co miałabym robić
                            zapasy? Mimo dzieciństwa w PRL nie mam obsesji żarcia, kupowania z
                            górką, upychania w zamrażalniku etc. Nie mam też potrzeby spełniania
                            się przez gotowanie i karmienie, gotuję ze względu na dziecko i
                            dlatego, że taniej mi wychodzi niż stołówka w pracy (niedotowana
                            jest).
                            • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:17
                              to ja cię przebiję - u mnie w porywach są 2 kajzerki, a i to nie
                              zawsze. Po prostu jestem jedyną osobą w domu jadającą pieczywo i
                              dokładnie jedną zużywam na posiłek. Tygodniowo "wychodzi" u nas 15
                              dkg wędliny.

                              Choć naturalnie zdarzało mi się częstować obiadem znajomych córki,
                              to zazwyczaj mam ściśle wyliczone porcje i nie mam z czego zrobić
                              nawet jednej kanapki nadprogramowemu gościowi.
                              • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:34
                                U mnie to samo. Na dwoje- kilka plastrow wedliny, sera- tak na dwa
                                sniadania moze. Bulki wyliczone albo pol chleba, drugie pol
                                zamrozone, bo zanim zjadlabym caly to by usechl ( maz je bialy, ja
                                ciemny wiec mamy dwa chleby)
                                Kotlety mamy dwa, torebke ryzu na dwoje, 5 ziemniakow na obiad.
                                Surowka z polowy ogorka i 2 pomidorow.
                                Zupe gotuje w garnku o danej pojemnosci i wiem ze z tego beda po
                                dwie michy zupy.
                                Nie przechowuje zapasow, nie robie cudow z resztek, nie mysle o
                                zablakanych glodnych bo nie mam na to ani czasu a kasy mi szkoda.

                                Kiedys wpadl do nas pan znajomy w porze obiadu i rozrzedzilam i tak
                                rzadka zupe pomidorowa bo sie chamsko dopominal, a potem szukal
                                usilnie w tej zupie makaronu. W d to mialam- jego problem.

                                Jak bedzie dziecko to bedzie ziemniak wiecej, pol kotleta wiecej.
                                Nie bede miala na czestowania zablakanych gosci.
                                Nie mam wyrzutow sumienia.

                                W moim domu zapasow nie ma, w domu rodzinnym matka tez zapasow nie
                                robila. Ogolnie w kuchni sie nie spelniam i nie zaluje.
                              • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:02

                                > to zazwyczaj mam ściśle wyliczone porcje i nie mam z czego zrobić
                                > nawet jednej kanapki nadprogramowemu gościowi.


                                ciekawe co zrobisz jak zdarzy sie cos nieprzewidzinego. Noge
                                zlamiesz i nastepnego dnia nie wyjdziesz po kolejne dwie kajzerki
                                hyhy, jak rozumiem nic wiecej oprocz dwoch kajzerek nie masz
                                o ludzie
                                • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:28

                                  > ciekawe co zrobisz jak zdarzy sie cos nieprzewidzinego. Noge
                                  > zlamiesz i nastepnego dnia nie wyjdziesz po kolejne dwie kajzerki
                                  > hyhy, jak rozumiem nic wiecej oprocz dwoch kajzerek nie masz
                                  > o ludzie


                                  mam meza, rodzine, znajomych,
                                  ostatecznie sa zakupy przez net, nie wiedzialas?
                                • kra123snal Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 18:08
                                  ciekawe co zrobisz jak zdarzy sie cos nieprzewidzinego. Noge
                                  > zlamiesz i nastepnego dnia nie wyjdziesz po kolejne dwie kajzerki
                                  > hyhy, jak rozumiem nic wiecej oprocz dwoch kajzerek nie masz
                                  > o ludzie

                                  Czyli stąd sie bierze marnotrawstwo jedzenia... Wiem ile jem, mogę
                                  kupić, żeby wywalić jak najmniej, ale potencjalni, zabłąkani, głodni
                                  goście...
                            • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:51
                              Sklepy są pełne, tesco całodobowe, po co miałabym robić
                              > zapasy?

                              Z wygody chociazby. No nie wiem,moze masz sklep w budunku gdzie
                              mieszkasz czynny 6-24 i mozesz w pantoflach i pizamie zejsc i kupic
                              co potzrebujesz w dowolnje chwili. W innym wypadku nie chcialo by
                              mi sie dralowac codziennie do sklepu po
                              2 kajzerki
                              4 plastry zoltego sera
                              2 jajka
                              5 ziemniakow
                              1 ogorek
                              2 pomidory
                              1 rolka paieru toaletowego

                              strata czasu i nerwow na stanie w kolejkach. Wole kupic caly chleb,
                              pol kilo sera, 10 jajek, 2 kg ziemniekow, pol kg pomidorow i cala
                              paczke papieru a zoszczedzony czas na staniu w kolejce 4 x 15 minut
                              przenaczyc na byczenie sie.
                              • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:25
                                Wole kupic caly chleb,
                                > pol kilo sera, 10 jajek, 2 kg ziemniekow, pol kg pomidorow i cala
                                > paczke papieru a zoszczedzony czas na staniu w kolejce 4 x 15
                                minut
                                > przenaczyc na byczenie sie.


                                U mnie zanim by to zeszlo to by sie zepsulo.
                                A w kolejce mega dlugiej to nigdy jeszcze nie stalam.
                                Wole z reszta poleciec codziennie do sklepu niz jesc zeschniety ser.
                                Pol kilo - matko, w tydzien bym tego nie przejadla.
                                • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:30
                                  18_lipcowa1 napisała:


                                  .
                                  > Wole z reszta poleciec codziennie do sklepu niz jesc zeschniety
                                  ser.
                                  >

                                  nie wiem gdzie ty trzymasz ser, moze gole plasterki na talerzyku?
                                  nic dziwnego ze ci wysycha po jednym dniu smile. jako gospodyni od
                                  ponad chyba roku powinnas juz wiedziec, ze sa specjalne pojemniki smile
                                  • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:31


                                    > nie wiem gdzie ty trzymasz ser, moze gole plasterki na talerzyku?
                                    > nic dziwnego ze ci wysycha po jednym dniu smile. jako gospodyni od
                                    > ponad chyba roku powinnas juz wiedziec, ze sa specjalne
                                    pojemniki smile


                                    Nie rozumiesz. U mnie po prostu zanim zejdzie pol kilo to sie
                                    zeschnie, jemy po 2 plasterki na sniadanie, po 2 na kolacje a na
                                    nastepny dzien juz mamy ochote na cos innego.
                                    Niewazne gdzie go bym trzymala, pol kilo u mnie nigdy szybko nie
                                    zejdzie. Nie zremy jak swinie, jestemy we 2, nawet jak dojdzie to
                                    dziecko to i tak bedzie akurat.
                                    • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:34
                                      poza tym to nie komuna jest zeby w kolejkach stac, w osiedlowym
                                      sklepie, supermarkecie to nie pamietam zebym 15 minut nawet stala,
                                      poza tym jak sie ma czas, bo sie nie stoi w garach zeby posilic cala
                                      klase syna czy corki to mozna sie bujnac do sklepu kiedy mi pasuje,
                                      o 8 rano, o 17 albo 22
                                    • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:34
                                      18_lipcowa1 napisała:

                                      >
                                      >
                                      > Nie rozumiesz. U mnie po prostu zanim zejdzie pol kilo to sie
                                      > zeschnie, jemy po 2 plasterki na sniadanie, po 2 na kolacje a na
                                      > nastepny dzien juz mamy ochote na cos innego.
                                      > Niewazne gdzie go bym trzymala, pol kilo u mnie nigdy szybko nie
                                      > zejdzie. Nie zremy jak swinie, jestemy we 2, nawet jak dojdzie to
                                      > dziecko to i tak bedzie akurat.


                                      No tak, zapomnialam ze Lipcowa sie wlaczyla do dyskusji czyli trzeba
                                      jak krowie na rowie big_grin bo inaczej nie zrozumie
                                      pol kilo to symbol, jak ci nie pasi to sobie wstaw 10 plasterkow, po
                                      2 plasterki na dzien
                                      • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:38

                                        > No tak, zapomnialam ze Lipcowa sie wlaczyla do dyskusji czyli
                                        trzeba
                                        > jak krowie na rowie big_grin bo inaczej nie zrozumie


                                        No tak braklo argumentow to trzeba z tej strony.


                                        > pol kilo to symbol, jak ci nie pasi to sobie wstaw 10 plasterkow,
                                        po
                                        > 2 plasterki na dzien


                                        no skad ja mam wiedziec czy symbol, niektorzy tyle kupuja
                                        2 kg ziemniorow to u mnie w miesiac nie zejdzie
                                        a nawet jak mam 10 plasterkow sero to tego sera przez 5 dni z rzedu
                                        nie jem, poza tym po 5 dniach juz bym sie brzydzila, ( schnie,
                                        przynamjniej u mnie)

                                        nie wiem czego nie rozumiesz, ja mam taki system prowadzenia kuchni,
                                        domu i to sie u mnie sprawdza
                                        nie czuje sie w obowiazku karmic zblakanych i niespodziewanych
                                        gosci, zawsze mam ciastka i paluszki a na obiady jak zapraszam to
                                        zapraszam, a jak nie to nie - i nie mam zapasu
                                        • vibe-b Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:42
                                          jakie niejadki na tym forum big_grin big_grin


                                          2 kg ziemniakow na miesiac
                                          2 plasterki sera na dzien
                                          pare plastrow wedliny

                                          to z czego masz ta nadwage?
                                          (sorry, poprostu nie wierze ze tak malo jadasz, jak opisujesz)
                                          • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:50

                                            > 2 kg ziemniakow na miesiac
                                            > 2 plasterki sera na dzien
                                            > pare plastrow wedliny


                                            nie jemy prawie w ogole ziemniakow
                                            do chleba jest jeszcze 100 innych rzeczy

                                            >
                                            > to z czego masz ta nadwage?
                                            > (sorry, poprostu nie wierze ze tak malo jadasz, jak opisujesz)

                                            nie mam nadwagi
                                            • 18_lipcowa1 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 23:58
                                              aha dodam ze nie jadam malo, ja nie wiem co sobie wyobrazasz pod
                                              slowem malo, ale po prostu nie robie zapasow
                                              jemy normalnie, 5 posilkow dziennie
                                              • vibe-b Dzieki 04.06.09, 00:03

                                                ...za te wynurzenia.
                                                Do tej pory sadzilam ze jestem kiepska gospodynia bo u mnie w
                                                lodowce sie nie przewala.
                                                Teraz widze ze jestem rewelacyjna gospodynia, bo mimo wszystko w
                                                lodowce mam troche wiecej niz tylko swiatlo
                                                big_grin big_grin
                                                • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 00:08
                                                  vibe-b napisała:

                                                  >
                                                  > ...za te wynurzenia.
                                                  > Do tej pory sadzilam ze jestem kiepska gospodynia bo u mnie w
                                                  > lodowce sie nie przewala.
                                                  > Teraz widze ze jestem rewelacyjna gospodynia, bo mimo wszystko w
                                                  > lodowce mam troche wiecej niz tylko swiatlo
                                                  > big_grin big_grin


                                                  Alez nie ma za co ,zawsze sie ciesze jak komus sie humor poprawi.
                                                  Ja tam nie mam ambicji na gospodynie roku, jak mam w lodowce swiatlo
                                                  to nie rozpaczam, nie mam szalu kulinarno- zapasowego, maz tez
                                                  jakos do rozwodu i szukania prawdziwej gospodyni sie nie pali, wiec
                                                  nie przeszkadza mi to ,ze nie wygralam w tym dziesiejszym konkursie
                                                  na matke karmicielke wieczoru.

                                                  dziekuje za uwage
                                                  • kali_pso Re: Dzieki 04.06.09, 00:12


                                                    nie mam szalu kulinarno- zapasowego


                                                    To już tylko Lipcowa potrafi- gładko przejść od zawartości lodówki,
                                                    która umożliwiłaby poczęstowanie kolegów dziecka, do "szału
                                                    kulinarno-zakupowego", w który to wpadają te, co małych żebraków
                                                    jednak karmiąwinkP
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 00:15

                                                    > To już tylko Lipcowa potrafi- gładko przejść od zawartości
                                                    lodówki,
                                                    > która umożliwiłaby poczęstowanie kolegów dziecka, do "szału
                                                    > kulinarno-zakupowego", w który to wpadają te, co małych żebraków
                                                    > jednak karmiąwinkP

                                                    Tak tak do lipcowej trza sie koniecznie przy...bac bo wieczor
                                                    stracony. O niekarmieniu cudzych dzieci pisala chicarica, burza,
                                                    triss, syriana ale tylko lipcowa teraz na jedze wychodzi.
                                                    Mam wyliczone bo tak mi wygodniej i nie odejme sobie od geby zeby
                                                    cudzego dzieciaka nakarmic. Teraz zrozumialas przekaz?
                                                  • attiya Re: Dzieki 04.06.09, 08:21
                                                    18_lipcowa1 napisała:

                                                    >
                                                    > > To już tylko Lipcowa potrafi- gładko przejść od zawartości
                                                    > lodówki,
                                                    > > która umożliwiłaby poczęstowanie kolegów dziecka, do "szału
                                                    > > kulinarno-zakupowego", w który to wpadają te, co małych żebraków
                                                    > > jednak karmiąwinkP
                                                    >
                                                    > Tak tak do lipcowej trza sie koniecznie przy...bac bo wieczor
                                                    > stracony. O niekarmieniu cudzych dzieci pisala chicarica, burza,
                                                    > triss, syriana ale tylko lipcowa teraz na jedze wychodzi.
                                                    > Mam wyliczone bo tak mi wygodniej i nie odejme sobie od geby zeby
                                                    > cudzego dzieciaka nakarmic. Teraz zrozumialas przekaz?
                                                    >
                                                    >

                                                    no ale nie wiesz Lipcowa, że na tym forum sa takowe co sobie nie tylko od gęby
                                                    odejma ale i z żołądku wyjmą coby innych nakarmić.
                                                    Sory ale każde głodne dziecko ma rodziców i to ich zasrany obowiązek nakarmić
                                                    dzieciaka. Ja sie nie zastanawiam, czy dziecko jest z tych z patologicznej
                                                    rodziny czy mamusia poszła w tango i dziecia zapomniała nakarmić. To nie mój
                                                    obowiązek. No ale jeśli ktoś woli zjeść 1/10 kotleta to jego biznes. Bo czar
                                                    Musierowicz musi isntieć.
                                                • kali_pso Re: Dzieki 04.06.09, 00:09

                                                  E tam, daj spokój, Lipcowa napisze wszystko, byle tylko zgadzało się
                                                  z tym, co pisze TrisswinkP
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 00:13
                                                    kali_pso napisała:

                                                    >
                                                    > E tam, daj spokój, Lipcowa napisze wszystko, byle tylko zgadzało
                                                    się
                                                    > z tym, co pisze TrisswinkP

                                                    Taktak i wyliczam w lodowce jedzenie tez tak jak Triss.
                                                    Powiem Ci, ze w porownianiu do Triss, to ja jestem zadna gospodyni i
                                                    zadna kucharka bo ona gotuje a ja nie.
                                                  • vibe-b Re: Dzieki 04.06.09, 00:17
                                                    kali_pso napisała:

                                                    >
                                                    > E tam, daj spokój, Lipcowa napisze wszystko, byle tylko zgadzało
                                                    się
                                                    > z tym, co pisze TrisswinkP


                                                    no wiem, tez to zauwazylam, Lipcowa nigdy sie nie wypowiada w watku
                                                    dopoki Triss sie nie wypowie smile wyobrazasz sobie, co by bylo, gdyby
                                                    sie pozniej okazalo, ze nie utrafila w poglady Triss? Glupio byloby
                                                    odkrecac, nie ?
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 00:20

                                                    >
                                                    >
                                                    > no wiem, tez to zauwazylam, Lipcowa nigdy sie nie wypowiada w
                                                    watku
                                                    > dopoki Triss sie nie wypowie smile


                                                    aaaaaaaaaaaaaaaaaaa o niemogepadlam!!!!!
                                                    siedzisz w wyszukiwarce czy jak???
                                                    sprawdzasz? liczysz czas? watki?



                                                    wyobrazasz sobie, co by bylo, gdyby
                                                    > sie pozniej okazalo, ze nie utrafila w poglady Triss? Glupio
                                                    byloby
                                                    > odkrecac, nie ?

                                                    Nie trafilam co najmniej kilka razy. Nie odkrecalam, nie mialabym
                                                    powodu.
                                                  • wieczna-gosia Re: Dzieki 04.06.09, 09:18
                                                    lipiec nie trzeba do wyszukiwarki zagladac prawde mowiac sie mocno zdziwilam jak
                                                    twojego wpisu nie zobaczylam z tekstem o 2 kajzerkach smile

                                                    Ja nie wiem dla mnie zachowania o ktorych piszecie malo maja wspolnego z
                                                    gotowaniem jako takim, w koncu jak dzieciaki siedza razem i sie ucza to w
                                                    zasadzie mozna lody i paczke krakersow zapewnic. Tez nie mam chleba zazwyczaj
                                                    nie dlatego ze go malo kupuje ale dlatego ze mam 2 corki uprawiajace sport 20
                                                    godzin tygodniowo i to nastolatki. Ale ryz, makaroin mam zawsze. Moke- mam
                                                    zawsze jakas, chociazby resztki. Jedno jajko- mam zawsze. Makaron z koncentratem
                                                    pomodorowym sie zrobi, tunczka z puszki sie otworzy- w lodowce zazwyczaj tez mam
                                                    pustki i swiatlo, ale w calej kuchni znajdzie sie cos zeby zrobic. Uwazam ze to
                                                    taka poza po prostu.
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 09:24

                                                    > lipiec nie trzeba do wyszukiwarki zagladac prawde mowiac sie mocno
                                                    zdziwilam ja
                                                    > k
                                                    > twojego wpisu nie zobaczylam z tekstem o 2 kajzerkach smile


                                                    To takie dziwne, ze ktos ma podobne poglady na takie rzeczy?
                                                    Led, syriana, burza pisaly to samo.
                                                    Jestem niezmiernie zafascynowana tym do jakich
                                                    oskarzen/wynurzen/wnioskow posuna sie ludzie zeby komus glupio
                                                    dowalic jak juz brak argumentow.
                                                    Idac tym tokiem myslenia to i Ty komus potakujesz,a ktos Tobie bo
                                                    wsrod tylu ludzi zawsze znajda sie takie z podobnym sposobemm
                                                    myslenia.
                                                    U mnie tak bylo w domu od zawsze, powielam dzialania mojej matki a
                                                    nie Triss.
                                                    >
                                                    > Ja nie wiem dla mnie zachowania o ktorych piszecie malo maja
                                                    wspolnego z
                                                    > gotowaniem jako takim, w koncu jak dzieciaki siedza razem i sie
                                                    ucza to w
                                                    > zasadzie mozna lody i paczke krakersow zapewnic.


                                                    Jasne, ale przeciez watek jest o dzieleniu kotleta na 4?
                                                  • myga Re: Dzieki 04.06.09, 09:39
                                                    Lipcowa, wyluzuj. Czas pokaze. Zycie zweryfikuje poglady, a jak widac, ty jestes
                                                    calkiem reformowalna. Pewnie, ze teraz na sama mysl, ze przyjdzie ci karmic
                                                    stado obcych dzieci sie zżymasz, wcale sie nie dziwie. Ale z czasem, kiedy twoje
                                                    dziecko bedzie nastoletnie i przyprowadzi kolege/kolezanke, to napewno cos im
                                                    tam wyszykujesz, kiedy beda glodni.
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 09:42
                                                    > to napewno cos im
                                                    > tam wyszykujesz, kiedy beda glodni.

                                                    cały wątek się rozbija o to COŚ
                                                    wszystkie skąpe i niegościnne zadeklarowałyśmy robienie kanapek, ale opcja
                                                    imperatywu ciepłego obiadu okazała się w wątku głośniejsza
                                                  • myga Re: Dzieki 04.06.09, 09:45
                                                    syriana napisała:

                                                    > cały wątek się rozbija o to COŚ
                                                    > wszystkie skąpe i niegościnne zadeklarowałyśmy robienie kanapek, ale opcja
                                                    > imperatywu ciepłego obiadu okazała się w wątku głośniejsza
                                                    ________
                                                    Prawde mowiac nie zrozumialam twojej wypowiedzi. Moglabys rozwinac?
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 09:47
                                                    zrobienie kanapek się nie liczy
                                                    w razie konieczności trzeba stanąć na uszach i ominąć parę przeszkód
                                                    logistycznych by gość dostał ciepły posiłek
                                                  • myga Re: Dzieki 04.06.09, 09:51
                                                    Nie, no teraz cie ponioslo. Dla mnie skapy i niegoscinny to nie da nic a nawet
                                                    nie wpusci do domu. Nie ma obowiazku dawac cieply posilek hordzie nastoletnich
                                                    glodomorow. Oni zreszta wcale tego sie nie domagaja. Oni chca duuuuuuuuzo i
                                                    szybko. Ja nawet nie mam czasem z czego zrobic kanapki, ale zawsze mam np
                                                    kukurydze i szybko robie miche popkornu. Albo jakies krakersy i szybki dip do
                                                    smarowania.
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 09:56
                                                    jakie poniosło?
                                                    wykpiłyśmy ciśnienie na dzielenie kotleta i rezygnacje ze swojej porcji, to
                                                    raban się podnosi że to po pierwsze raz na rok się zdarza więc można przeżyć, a
                                                    po drugie ma wymiar edukacyjny

                                                    a Triss jest egoistką bo deklaruje wprost, że w nie ma ochoty przy garach dla
                                                    cudzych dzieci sterczeć, gdy z pracy przychodzi
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 09:57
                                                    acha, i jemy pachnące smakowitości a biedny kolega patrzy na nas głodnym wzrokiem
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:01
                                                    Nie imperatyw ciepłego obiadu, ale zwyczajnego zachowania.
                                                    Może powiem jaśniej, bo zasada jest prosta: chamskie jest jedzenie w
                                                    czyjejś obecności bez poczęstowania tym samym.
                                                    Tyczy się to też sytuacji z inkasentem - jeśli już otwieramy mu w
                                                    czasie obiadu, to usuwamy michę, a nie wżeramy podczas jego pracy.
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 10:08
                                                    > Może powiem jaśniej, bo zasada jest prosta: chamskie jest jedzenie w
                                                    > czyjejś obecności bez poczęstowania tym samym.

                                                    a Ty dalej swoje
                                                    rany, w jednoizbowej chatynce mieszkasz? nie masz kuchni osobnej? w pokoju
                                                    dziecięcym nie założyłaś drzwi?

                                                    > Nie imperatyw ciepłego obiadu, ale zwyczajnego zachowania.

                                                    aaaaaaaa
                                                    jakie to jest zwyczajowe zachowanie??
                                                    na mój i gust wszystkich w tym wątku to poczęstowanie gościa czymś
                                                    a już wybór tego czegoś do mnie należy

                                                    ale dobrze, już dobrze, niech Ci będzie żeś szlachetna i staropolska a my
                                                    egoistki i bezobiadowe terroryski
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:17
                                                    Nie mam kuchni osobnej i nie zamykam dzieci w pokoju, żeby się
                                                    najeść.
                                                    Jak sobie wyobrażasz konkretnie wybór, o którym piszesz? Bo
                                                    wyobrażam sobie, że wszyscy siedzą razem przy stole. I co? "Masz mój
                                                    Piotrusiu kotlecik i ziemniaczki, ty mężu też i ja sobie wezmę,
                                                    sosikiem poleję, a ty Krzysiu masz tutaj kanapeczki". I to jest
                                                    normalne? To buractwo jest zwyczajne.
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 10:19
                                                    rodriga napisała:

                                                    > Nie mam kuchni osobnej i nie zamykam dzieci w pokoju, żeby się
                                                    > najeść.
                                                    > Jak sobie wyobrażasz konkretnie wybór, o którym piszesz? Bo
                                                    > wyobrażam sobie, że wszyscy siedzą razem przy stole.


                                                    No zazwyczaj jak do dziecka przychodzi kolega to siedzi w jego
                                                    pokoju tak?
                                                    Wtedy sie kolege zostawia ( w sumie dobrze wychowany kolega powinien
                                                    wtedy juz wyjsc do swojego domu na obiad) i tyle.



                                                    I co? "Masz mój
                                                    > Piotrusiu kotlecik i ziemniaczki, ty mężu też i ja sobie wezmę,
                                                    > sosikiem poleję, a ty Krzysiu masz tutaj kanapeczki". I to jest
                                                    > normalne? To buractwo jest zwyczajne.

                                                    To jest normalne. Jak ktos ma obiad wydzielony to nie ma dla nikogo
                                                    wiecej. I ten ktos nie bedzie dzielil swojego albo dziecka obiadu.
                                                    Tyle. Czego nie rozumiesz?
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:23
                                                    > Tyle. Czego nie rozumiesz?

                                                    Buractwa i egoizmu. Chyba nigdy tego nie pojmę.
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 10:26
                                                    rodriga napisała:

                                                    > > Tyle. Czego nie rozumiesz?
                                                    >
                                                    > Buractwa i egoizmu. Chyba nigdy tego nie pojmę.


                                                    no chyba nie pojmiesz i przestan juz probowac
                                                  • attiya Re: Dzieki 04.06.09, 10:32
                                                    rodriga napisała:

                                                    > > Tyle. Czego nie rozumiesz?
                                                    >
                                                    > Buractwa i egoizmu. Chyba nigdy tego nie pojmę.

                                                    czyli idąc Twoim tropem niedanie obcemu dziecku obiadu jest buractwem?
                                                    A co jeszcze muszę dać jemu aby na miano buraka n ie zasłużyć?
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:36
                                                    > A co jeszcze muszę dać jemu aby na miano buraka n ie zasłużyć?

                                                    Wszystko to, co dajesz w czasie wizyty swojemu dziecku.
                                                  • attiya Re: Dzieki 04.06.09, 10:40
                                                    rodriga napisała:

                                                    > > A co jeszcze muszę dać jemu aby na miano buraka n ie zasłużyć?
                                                    >
                                                    > Wszystko to, co dajesz w czasie wizyty swojemu dziecku.
                                                    dziewczyno - to dziecię ma swych rodziców i w czasie obiadu w domu powinno
                                                    przebywać a nie u obcych sępić jedzenia.
                                                    To obowiązek jego rodziców nakarmić swe dziecię.
                                                    Ja takowego nie mam.
                                                    In ie widzę powodu aby dawać jemu to samo co daję swojemu. Czujesz róznicę?
                                                    Pewnie nie, bo ty PANI a ja burak

                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:45
                                                    Może i tak jest, jak piszesz smile
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 10:41
                                                    rodriga napisała:

                                                    > > A co jeszcze muszę dać jemu aby na miano buraka n ie zasłużyć?
                                                    >
                                                    > Wszystko to, co dajesz w czasie wizyty swojemu dziecku.


                                                    A jak nie mam tyle?
                                                    To solidarnie nikomu nie dac?
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:44
                                                    > A jak nie mam tyle?
                                                    > To solidarnie nikomu nie dac?

                                                    No tak - to takie dziwne?
                                                    Jak masz jedną pralinkę to lecisz z nią do swojego niunia olewając
                                                    gości, czy jednak chowasz i dajesz później?
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 10:51

                                                    > Jak masz jedną pralinkę to lecisz z nią do swojego niunia olewając
                                                    > gości, czy jednak chowasz i dajesz później?


                                                    No sorry pralinka a obiad na ktory wszyscy czekaja to inna sprawa
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:54
                                                    Obiad jest podzielny - było już o tym dużo tutaj.
                                                  • biala27 Re: Dzieki 05.06.09, 09:02
                                                    Pierwszy raz w swoim - nie tak krótki forumowym bycie - wypowiadam sie na tym
                                                    forum - nie mieści mi się w głowie nie nakarmić głodnego dziecka w moim własnym
                                                    domu - wołałbym sama nie zjeść niż dziecku nie dać - nawet nie swojemu*.


                                                    *matką polką cierpniętnicą nie jestem
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 05.06.09, 10:37
                                                    nie mieści mi się w głowie nie nakarmić głodnego dziecka w moim
                                                    własnym
                                                    > domu - wołałbym sama nie zjeść niż dziecku nie dać - nawet nie
                                                    swojemu*.



                                                    A mi sie w glowie nie miesci jak mozna sobie od ust odjac by dac
                                                    obcemu dziecku ktore w swoim domu ma zapewne swoj obiad.

                                                    >
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 10:22
                                                    jesteś niewolnikiem jednej wizji

                                                    dzieci siedzią u siebie w pokoju i jedzą kanapki, bo po to on jest żeby w nim
                                                    zabawy urządzać a nie pełzać po całym mieszkaniu, w tym czasie rodzice jedzą
                                                    swoje porcję w kuchni
                                                    gość wychodzi, wtedy na stół wjeżdża obiad dla swojego dziecka

                                                    albo dziecko obce bawi się w pokoju, wywołujemy swoje i podajemy mu obiad jak
                                                    jest cukrzykiem i musi zjeść o określonej godzinie

                                                    matko, że też takie rzeczy muszę pisać
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:28
                                                    > albo dziecko obce bawi się w pokoju, wywołujemy swoje i podajemy
                                                    mu obiad jak
                                                    > jest cukrzykiem i musi zjeść o określonej godzinie

                                                    Albo ląduje UFO, nasze dziecko krztusi się z wrażenia, dzwonimy po
                                                    pogotowie, w zamieszaniu gość wyjada nasz posiłek. Przychodzi
                                                    inkasent, ale i tak nie musimy go częstować, bo obiadu już nie ma.
                                                    W głębi duszy wszyscy są zadowoleni, że sprawa rozwiązała się sama.
                                                    Tylko rodzinnego posiłku żal...
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 10:14
                                                    rodriga napisała:

                                                    > Nie imperatyw ciepłego obiadu, ale zwyczajnego zachowania.
                                                    > Może powiem jaśniej, bo zasada jest prosta: chamskie jest jedzenie
                                                    w
                                                    > czyjejś obecności bez poczęstowania tym samym.


                                                    Kolega dziecka zostalby w pokoju z krakersami na czas jedzenia
                                                    obiadu.
                                                  • rodriga Re: Dzieki 04.06.09, 10:21
                                                    > Kolega dziecka zostalby w pokoju z krakersami na czas jedzenia
                                                    > obiadu.

                                                    Jak to napisał ktoś w innym wątku "to forum otwiera mi oczy na
                                                    świat" wink
                                                    No, powtórzę się, sorry - buractwo.
                                                  • syriana Re: Dzieki 04.06.09, 10:25
                                                    dobrze, buractwo, chamstwo i co tam jeszcze chcesz

                                                    delektuj się więć swoimi ćwiartkami kotleta w otwartej kuchni wśród radosnych
                                                    śmiechów dzieci, bo zapewne jesteś niezwykle otwartą i serdeczną osobą, a my się
                                                    zamkniemy w swoich sterylnych mieszkaniach z wyliczonymi porcjami mięsnymi i
                                                    egoizmem jako wartością nadrzędną
                                                  • szyszunia11 Re: Dzieki 04.06.09, 10:57
                                                    syriana napisała:

                                                    >
                                                    > delektuj się więć swoimi ćwiartkami kotleta w otwartej kuchni wśród radosnych
                                                    > śmiechów dzieci, bo zapewne jesteś niezwykle otwartą i serdeczną osobą,

                                                    lol big_grin
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 09:45
                                                    Ale myga toz ja o tym pisze. Zawsze mam w domu cos slodkiego, pizze
                                                    tez zamowie jak sie zloza, kanapke zrobie. Bylo o odejmowaniu sobie
                                                    od ust, ew dzieleniu kotleta by inne dziecko nakarmic. I ja o tym
                                                    wlasnie wink)


                                                    Nie jest to III swiat - glodne dziecko nie umrze jak nie zje u
                                                    kolegi tylko za godzine w swoim domu, nie przesadzajmy.
                                                  • wieczna-gosia Re: Dzieki 04.06.09, 09:19
                                                    poza tym o matus- pizze do domu dostarczaja smile jak rowniez inne KFC a jak ktis
                                                    woli excluzif to sushi na wynos tez jest smile
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 09:22
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > poza tym o matus- pizze do domu dostarczaja smile jak rowniez inne
                                                    KFC a jak ktis
                                                    > woli excluzif to sushi na wynos tez jest smile


                                                    Jasne ale kto ma za to placic?
                                                  • wieczna-gosia Re: Dzieki 04.06.09, 13:46
                                                    ach no jasne o te 30 zlotych cala sprawa sie rozbija wez mnie lipcowa nie
                                                    rozbrajaj smile sciub sciub.
                                                  • 18_lipcowa1 Re: Dzieki 04.06.09, 13:50
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > ach no jasne o te 30 zlotych cala sprawa sie rozbija wez mnie
                                                    lipcowa nie
                                                    > rozbrajaj smile sciub sciub.



                                                    za te 30 zl to ja se wole kupic ksiazke albo pojsc na maseczke niz
                                                    obcemu dzieciakowi kupowac pizze, no jeszcze mnie nie pogielo
                              • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 04.06.09, 11:15
                                ja tam osobiście nigdzie codziennie nie drałuję. Po pierwsze od
                                zakupów mam dziecię, które codzienne zakupy może robić wracając ze
                                szkoły. Ja wracając z pracy przejeżdżam koło kilku sklepow, gdzie w
                                razie potrzeby coś dokupuję. Gdzie w dzisiejszych czasach masz
                                kolejki?

                                pół chleba by mi zczerstwiało, skoro potrzebuję max 4 kromki
                                dziennie. A ja lubię świeży. A co do ziemniaków - to u mnie kilogram
                                zużywa sie przez miesiąc. Poł kilo sera to dla mnie
                                oszałamiająca ilość, z której wywaliłabym 3/4. Wędlinę kupuję raz na
                                tydzień i zamrażam po 10-15 dkg, jak się skończy to wyjmuję na noc i
                                rano jest gotowa do jedzenia. Natomiast nie rozmrozi się w 15 minut,
                                bo pojawił się niespodziewany gość.

                        • myga Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:26
                          Niemniej sądzę, że jeśli po
                          > przyjściu z pracy zastanę opróżnioną lodówkę to się zapienię, bo nie
                          > mam nawyku robienia zapasów żarcia.
                          ___________
                          Triss, zdziwisz sie,ale zmienisz zdanie i to radykalnie. Lodowke bedziesz
                          musiala wypelniac codziennie, a wieczorem juz bedzie pusta. Tez sie dziwilam,
                          ile potrafi zjesc nastolatek plci meskiej, pozostajac szczuplutkim! I wciaz byl
                          glodny. A co do kolegow, to juz ktoras madra mama napisala, ze karmiac kolegow
                          nastolatka/i ma sie kontrole nad towarzystwem, co ostatecznie sie oplaca, a ile
                          radochy takie usmiechniete mlode istoty do domu wnasza, to naprawde warto!
              • syriana Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 20:35

                > ale czemu tak dramatyzujesz? piszesz o jakiejs swojej traumie czy
                > odnosisz sie do sytuacji autorki watku? Bo jesli to ostatnie, to nie
                > odnioslam wrazenia, ze sa to "natretne wizyty dzien po dniu", wrec
                > zprzeciwnie, sytuacje takie zdarzaja sie sporadycznie, cyt:


                tak, wiem że w normalnym środowisku, w którym dziecko ma kolegów znanych matce,
                w którym w domu nie przesiadują zabiedzone oberwańce z dysfunkcyjnej rodziny
                sąsiadów, sytuacje w których niezapowiedzianie trzeba częstować obiadem są rzadkie

                tylko że ja nie rozumiem skąd ten przymus na obiad nawet kosztem wykonywania
                logistycznych wygibasów i dzielenia tzw. przysłowiowego kotleta (proszę o
                przysłowie z kotletem, btw) na połówki i ćwiartki!

                jak najbardziej fair i zrozumiała jest dla mnie sytuacja, gdy dziecko
                odwiedzające zostaje poczęstowane najpierw przegryzką, a gdy się zasiedzi
                proponujemy mu kanapki, bo kuchnia już dziś obiadów nie wydaje
                a tu jakieś kombinowanie, wyciąganie z zamrażalników, przynoszenie z piwnicy
                zapasów niemalże, jakby ten posiłek miał być jednym ciepłym daniem dla biedaka
                na najbliższe tygodnie

                ja widzę w takim spinaniu się mały komfort z obecności obcego w domu
                • wieczna-gosia Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 21:00
                  gdzie kotletow szesc tam nie ma co jest smile

                  mnie tez to drazni smile jak sa niezapowiedziani goscie to cos dostana, lecz nie
                  jest powiedziane ze bedzie to obiad. Jak nie mam to nie mam i tyle. Jak mam to
                  dam. jak mam zupe to ja rozciencze. Jak do pelni szczescia zabraknie kotleta- to
                  oddam, bo ja akurat nie lubie mieska smile ale jak zabraknie trzech to nie bede
                  dzielila tylko dam kanapki smile
                • burza4 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:23
                  Mnie uczono i sama też tłumaczę córce odkąd zaczęła wyfruwać na
                  świat, że nie wypada zwalać się komuś na łeb w porze posiłków. Jak
                  się zasiedzi, i przychodzi np. pora obiadowa - to się zabiera tyłek
                  w troki do domu, żeby nie przeszkadzać.

                  Szczególnie jak do domu 2 kroki.

                  • triss_merigold6 Re: Tak sie zastanawialam jak to wyglada u innych 03.06.09, 22:37
                    Mnie też tak uczono. Obiad po szkole miałam w domu, przynajmniej
                    zupę.
                    Dzis mam 4 kajzerki, bo robiłam zakupy, lol.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka