alfa36
27.06.09, 20:59
Coraz więcej firm organizuje rodznne pikniki dla pracownikow i ich
rodzin. Byłam na takim, po raz pierwszy (i ostatni.... brrr...) i
mam kilka reflekcji. Większość mam biegala z dziecmi, tatusiowie
natomiast pili. I mój mąz, ktory w normalnych warunkach (czytaj:
poza spotkaniami z kolegami z pracy) sie nie upija, tu dał popis
swoich pijackich umiejętności, czyli pokazywał jaki to z niego
luzak. A jako, ze mieszkamy w małym mieście, to spotkałam mnóstwo
znajomych osób (znajomych mi , chociazby dlatego, ze jestem
nauczycielką). I wiecie, tak naprawdę, to mi wstyd za meza, ktory
ledwo wszedl do samochodu. A z perspektywy bycia szefem, nigdy bym
poważnie nie myslała o pracowniku, ktory upija się, niezaleznie od
tego, jaka to impreza. Co sądzicie? Nie potrafiię wyluzować? Czy
może nie z tego świata jestem?