Dodaj do ulubionych

Piknik rodzinny a alkohol

27.06.09, 20:59
Coraz więcej firm organizuje rodznne pikniki dla pracownikow i ich
rodzin. Byłam na takim, po raz pierwszy (i ostatni.... brrr...) i
mam kilka reflekcji. Większość mam biegala z dziecmi, tatusiowie
natomiast pili. I mój mąz, ktory w normalnych warunkach (czytaj:
poza spotkaniami z kolegami z pracy) sie nie upija, tu dał popis
swoich pijackich umiejętności, czyli pokazywał jaki to z niego
luzak. A jako, ze mieszkamy w małym mieście, to spotkałam mnóstwo
znajomych osób (znajomych mi , chociazby dlatego, ze jestem
nauczycielką). I wiecie, tak naprawdę, to mi wstyd za meza, ktory
ledwo wszedl do samochodu. A z perspektywy bycia szefem, nigdy bym
poważnie nie myslała o pracowniku, ktory upija się, niezaleznie od
tego, jaka to impreza. Co sądzicie? Nie potrafiię wyluzować? Czy
może nie z tego świata jestem?
Obserwuj wątek
    • patka_s Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:06
      A jak szef i inni pracownicy? smile
      • alfa36 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:16
        To duża firma, nie znam szefów (ale chyba jest tak, ze oni nie bawią
        się z pracownikami), może jeden z nich gdzieś mi mignąl, ale
        wyglądał na obserwującego imprezę. Pracownicy natomiast różnie. Byli
        tacy, ktorzy przykładnie bawili się z dziecmi.
    • lolinka2 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:24
      Czym jest "reflekcja" pani nauczycielko?
      • patka_s Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:26
        lolinka, czy ty nigdy nie popełniłaś żadnego błendu? Nigdy
        się nie przejęzyczyłaś? Idealna kobieta...
        • lolinka2 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:30
          patka_s napisała:

          > lolinka, czy ty nigdy nie popełniłaś żadnego błendu?

          błENdu nie popełniłam nigdy, błędy zapewne się zdarzyły...
          Nie trawię natomiast niedokształconych nauczycieli.
          • patka_s Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 15:50
            specjalnie napisałam z błędem słowo "błendu", jakaś ty inteligentna.
            • lolinka2 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 19:36
              Droga patko_s, śmiem twierdzić, iż cierpisz na przewlekły brak umiejętności
              konstruktywnej krytyki, przejawiający się w Twoich postach. Pozwolę sobie
              doradzić Ci, jak to się robi: nie atakujemy osoby, której opinia nie jest zgodna
              z naszą, możemy natomiast (jeśli mamy ochotę) skrytykować jej postępowanie/
              twórczość etc. W świetle powyższego Twoje słowa "jakaś ty inteligentna"
              prezentują interpersonalny poziom... sześciolatki. Spróbuj to przeformułować,
              tak treningowo, ciekawa jestem efektu. Powodzenia w samodoskonaleniu życzę,
              lolinka2
              • panmisiek Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 21:12
                nic dodac, nic ujac... dokladnie to samo tyczy sie Twojego
                pierwszego komentarza nawiazujacego do popelnionej literowki wink
                Uwielbiam takich ludzi - chcialas koniecznie zablysnac - a tu taki
                klops...
                • lolinka2 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 21:28
                  Mój pierwszy komentarz, pozwolę sobie przypomnieć, był pytaniem, skierowanym do
                  autorki terminu "reflekcja". Swoją drogą, autorka nie była uprzejma na to
                  pytanie odpowiedzieć. Zadała natomiast kolejne, z błędem - nie mnie i nie w tej
                  chwili rozsądzać: celowym czy nie - na które odpowiedź uzyskała, znów
                  (nie)zręcznie omijając moje. Po czym padła krytyka personalna IQ, na
                  nieszczęście autorki podle nietrafiona...
                  Ja nie chcę błyszczeć, jako rzecze moja sygnaturka "mnie to vichy" smile
                  Upraszam jedynie o staranną co do czystości języka polskiego kadrę nauczycielską
                  (wszak w jej ręce powierzam moje dzieci oraz ich przyszłe wykształcenie).
                  Zachęcam też do rozwoju umiejętności komunikowania się z innymi. Naprawdę
                  świetna sprawa smile
                  • fonkmaster Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 23:27
                    Naprodukowałaś się lolinko dla jednej literówki. Jeśli uważasz, że to adekwatne
                    do popełnionego błędu ja proponuję nadziać Panią Nauczycielkę na pal.
                    • czarna.porzeczka Re: Piknik rodzinny a alkohol 30.06.09, 00:45
                      Naprodukowałaś się lolinko dla jednej literówki. Jeśli uważasz, że
                      to adekwatne
                      do popełnionego błędu ja proponuję nadziać Panią Nauczycielkę na
                      pal.
                      --
                      ... i podpalic!

                      a do lolinki: jaki nick, taka i sygnaturka. Moglabys jako
                      wzrastajace pnacze jezykoznawstwa i inteligencji dobrac cos bardziej
                      wysmakowanego.
                      • lolinka2 Re: Piknik rodzinny a alkohol 30.06.09, 15:21
                        nie lubię zmieniać nicków, ten do mnie przyrósł przez 8 lat... smile
      • alfa36 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:28
        Przepraszam za literówkę.... ech jakież te mamy forumowe
        spostrzegawczesmile
        • n-lgimnazjum Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 21:56
          Literówkę powiadasz... Uprzedzając ewentualne komantarze, nie
          popełniam ani błędów ani 'błendów'.

          Myślę, że Twój mąż nie powinien pić alkoholu, szczególnie w
          obecności szefa. Co się stało, to się nie odstanie.A Ty powinnaś się
          dokształcić zamiast przejmować się pierdołami.
          • amilos Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:50
            Literówkę powiadasz... Uprzedzając ewentualne komantarze, nie
            > popełniam ani błędów ani 'błendów'.

            a w takim razie co to jest "komantarz"
            • nutka07 Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 08:13
              Trafiony zatopiony wink
              • iwles Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 15:02

                > Uprzedzając ewentualne komantarze, nie
                > popełniam ani błędów ani 'błendów'.



                ... że o braku przecinka przed drugim "ani" nie wspomnę wink
        • kropkacom Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 08:21
          > spostrzegawczesmile

          Czepialskie i z misją jak dla mnie.
        • ideefiks literówka, powiadasz? 29.06.09, 16:00
          alfa36 napisała:

          > Przepraszam za literówkę.... ech jakież te mamy forumowe
          > spostrzegawczesmile

          gdybyś napisała:

          reflekaja
          reflekwja
          reflekeja
          reflekdja
          reflekxja
          reflekzja

          to faktycznie mogłabyś się tłumaczyć literówką, ale "c" jest za
          daleko na klawiaturze od "s"... tongue_out
          • itaka5 Re: literówka, powiadasz? 29.06.09, 22:38
            Litości. Czy Wy nie macie innych problemów jak wytykanie literówek? I to na siłę w dodatku, żeby pokazać że JA to błędów nie robię. Nigdy, żadnych. Żałosne. Zamiast sensownie odpowiedzieć na wątek, to jakieś akcje uncertain Pisanie na klawiaturze jednak różni się od pisania długopisem na kartce, więc proszę mieć to na uwadze, i spójrzcie czy same czasem nie robicie takich błędów głupich, których normalnie pisząc byście nie popełniły. Uff.. uncertain
          • mallard Re: literówka, powiadasz? 30.06.09, 15:10
            ideefiks napisał:

            > [...]"c" jest za daleko na klawiaturze od "s"... tongue_out

            Prefix, bijesz pianę i nic więcej!
          • mallard Re: literówka, powiadasz? 01.07.09, 15:47
            ideefiks napisał:

            > gdybyś napisała:
            >
            > reflekaja
            > reflekwja
            > reflekeja
            > reflekdja
            > reflekxja
            > reflekzja
            >
            > to faktycznie mogłabyś się tłumaczyć literówką, ale "c" jest za
            > daleko na klawiaturze od "s"... tongue_out

            Prefiks, nasz drogi forumowy "Szerloku"!
            Tu masz dowód, że literówka s - c, jest jak najbardziej możliwa:
            forum.gazeta.pl/forum/w,88104,97331105,97333538,Re_aha_i_jeszcze_mialam_3_chomiki.html

            Pozdro!
      • umasumak Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:12
        lolinka2 napisała:

        > Czym jest "reflekcja" pani nauczycielko?

        Literówką jak sądzę.
      • mallard Re: Piknik rodzinny a alkohol 30.06.09, 14:32
        lolinka2 napisała:

        > Czym jest "reflekcja" pani nauczycielko?

        No brawo Loliś, od pieknej strony się pokazałaś!
        A co na to nauka S.J.?
    • gryzelda71 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:03
      Współczuję.To wielki obciach.
    • marzeka1 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:05
      Obciachowe zachowanie męża.
    • gku25 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:15
      Uwierz mi-za jakiś czas nikt tego pamiętać nie będzie.
    • kicia031 Re: Piknik rodzinny a alkohol 27.06.09, 22:41
      Chyba wiele zalezy od srodowiska - w niektorych jest przyzwolenie na picie i
      szewfowie patrza na to pozytywnie lub co najmniej neutralnie.
      • kropkacom Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 08:21
        Trzeba było mężowi wręczyć dzieci a nie samej za nimi biegać. Bo tak to
        wyglądało jak rozumiem? Co do obciachu sama ostatnio byłam obciachowa więc już
        nikomu nie wypominam takich jednorazowych wybryków smile
    • nutka07 Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 08:18
      Byla tu kiedys Pani, ktora sie 'chwalila', ze maz po takich wybrykach premie
      duza dostal. Moze beda z tego jakies profity wink

      Na powaznie. Ja nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. Byla bym bardzo zla.
      Jak napisala jdna z dziewczyn wszystko zalezy od podejscia szefowo. Sa tacy to
      przychylnie patrza na picie.
    • wierzba_placzaca Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 12:02
      Coz, szefowie zapewne pili w swoim gronie.
    • xxe-lka Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 12:20
      brrrrr kiedy jeszcze pracowłam w tzw. korporacji nie znosiłam tego
      typu imprez i wymigiwałam sie jak mogłam
      teraz alkohol na imprezach rodzinych owszem jest w postaci wina/piwa
      w normalnych ilościach
      • alfa36 Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 12:54
        Rzeczywiście ja biegałam za dzieckiem (jednym), ale nie w tym rzecz,
        ze mi się to nie podobalo. Ostatnio tak mało czasu mialam dla synka,
        że nie było to dla mnie w żaden sposób męczące. Problem w zachowaniu
        mojego męża i jego kolegów z pracy. Małz dzis się kaja, bo nie
        omieszkałam wygłosić kazania, a że z reguły tego nie robię, więc tym
        bardziej jest mu glupio. Tylko, że to też przecież nie o to chodzi...
    • panirogalik Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 12:53
      obciach straszny, zwłaszcza że ty jesteś nauczycielką. Ale trudno, stało się.
      Jak ktoś ci przypomni tą sytuację śmiej się i powiedz, ze mąz nie pije prawie
      wcale alkoholu więc nawet niewielka ilosc mu szkodzi z braku wprawy. Poza tym
      nie zna swoich możliwości w piciu bo nie miał okazji sprawdzić, dlatego tak wyszło.
    • inguszetia_2006 Re: Piknik rodzinny a alkohol 28.06.09, 13:54
      Witam,
      Obciach, bo facet musi umieć pić. Niech obali dwa litry, ale wraca w
      pionie i damie drzwi otwiera;-D
      Nie przejmuj się, to był piknik, gdzie można było sobie popić i twój
      mąż nie był jedyny na pewno. W pracy mąż nie pił, a na pikniku miał
      prawo się ubzdryngolić. Szkoda tylko,że nie zna swoich możliwości i
      sponiewierał się jak jakiś gimnazjalista.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • 18_lipcowa1 chyba nie ma znaczenia czy to piknik 28.06.09, 13:56
      czy impreza firmowa bez dzieci czy delegacja
      ogolnie obora najwieksza jest spic sie tak
      wstydzilabym sie za meza gdyby mi tak zrobil
      na szczescie nie robi
      • alfa36 Re: chyba nie ma znaczenia czy to piknik 28.06.09, 20:40
        Ja się wstydzę z swojego męża. Ale co z tego.... Jemu dziś też
        glupio i podejrzewam, ze sam sobie obiecuje, ze już nigdy.... ale
        tylko obiecuje, bo już mu się zdarzylo wrocic z zakladowej
        imprezy... a wlasciwie nie wrocic, bo doszedl tylko do drzwi i też
        obicywał. Tylko, że przez 10 lat (tyle go znam) małz mial bardzo
        mocną glowę, a ostatnio jakos nie... albo moze towarzystwo inne.
        Wlasciwie nie znam tych ludzi z pracy, spotykają się rzadko i zawsze
        tylko w męskim gronie. To był pierwszy piknik, na ktorym bylismy,
        wczesniej, jakos się nie składało (na szczęscie).
      • alfa36 No, ale na pytanie 28.06.09, 20:41
        odpowiedź uzyskalam. To nie ja jestem niedzisiejsza, to mój mąż nie
        ten....
        • inguszetia_2006 Re: No, ale na pytanie 28.06.09, 21:14
          Witam,
          Nie zyskałaś żadnej odpowiedzi.
          Utwierdziłaś się tylko w przekonaniu,że maż pić nie umie.
          I tego się trzymaj i nie kategoryzuj zanadto, nie bądź mieszczką.
          Na drugi raz, zostaw dziecinę z dziadkami albo opiekunką i zabaw się
          należycie wraz z mężem. Nie popadaj w cierpiętnicze i apokaliptyczne
          tony tylko z tego powodu, że mąż raz na sto lat nadużył trunku.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • alfa36 Inguszetia 29.06.09, 11:30
            Dzięki... postaram się..
            A swoją drogą nie należę do kobiet, ktore zabraniają picia alkoholu
            (a sporo takich kobiet jest), bo zwyczajnie z domu wyniosłam takie
            przekonanie. Moj tato po alkoholu był bardzo wesoły (moj mąz też
            taki jest), mama nigdy nie zabraniała picia, ale ojciec znał (zna)
            umiar.
            • michalng Re: Inguszetia 29.06.09, 19:07
              > Moj tato po alkoholu był bardzo wesoły (moj mąz też
              > taki jest), mama nigdy nie zabraniała picia, ale ojciec znał (zna)
              > umiar.

              Czyli myślisz ze nigdy sie nie upił ? Czy może raczej nie jeździłaś z nim na
              spotkania z kolegami z pracy ? smile
    • fo.xy Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 12:50
      impreza to impreza - mozna wyluzowac, ale jesli to piknik rodzinny z
      dziecmi, to wydaje mi sie, ze powinno sie trzymac fason i spedzic
      ten czas z dzieckiem, bo w koncu to tez dla niego jest.

    • magoska1984 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 12:57
      dla mnie też się to gryzie. Też wczoraj byłam na pikniku rodzinnym.
      Podeszliśmy na chwilkę do sąsiadów i pierwsze co było to...kto pije.
      Jak zobaczyłam minę męża to powiedziałam, że ja. Po pół godz
      byłabym zgon, normalnie od nich uciekłam. Mało rodzinne, dzieci
      biegają dookoła, a reszta pije.
    • przylga Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 13:24
      Ja na takiej imprezie wypijam 2 butelki wódki, potem seks z
      koleżanką zza biura i wracam do rodziny.
      • gringo68 kto się chce skuć, zawsze to zrobi 29.06.09, 14:13
        przyniesie piersiówkę, czy walnie "drinka" z kumplami za
        winklem...piknik firmowy nie ma nic do rzeczy...

        jeśli taka impreza zrobiona jest w formie grilla, jak najbardziej
        mozna wystawić beczkę piwa i wino...bez sensu jest iść w hipokryzję
        i udawać ,że procownicy to abstynenci...
      • latajacy_melex Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 14:27
        A ja bez porządnego pawia z takiej imprezy nie wychodzę.
    • dziodu Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 14:23
      to ja Ci napiszę z punktu widzenia faceta. Są trzy wyjścia-albo Szanowny
      Małżonek pił bo:
      - wszyscy piją, kto nie pije ten donosi (wbrew pozorom to funkcjonuje do
      dzisiaj i to nie tylko w środowiskach "patologicznych")
      - pił, bo był zestresowany, bo szefowie, bo koledzy z pracy, bo wszyscy patrzą,
      kto z kim, itp, itd
      - pił bo najzwyczajniej w świecie lubi, jak prawie każdy facet, pójść po
      bandzie ostro raz na czas - a że to akurat był piknik firmowy? Każda okazja jest
      dobra.
      Nie przejmowałbym się w ogóle, chyba że będziesz miała tak co tydzień wink A tak
      to facet popił, teraz ma pewnie moralniaka, w którym Ty go umocniłaś i jak znam
      życie to nieprędko się tak przy Tobie pochla. Pozdrawiam
    • efi-efi Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 14:28
      >czyli pokazywał jaki to z niego
      > luzak. A jako, ze mieszkamy w małym mieście, to spotkałam mnóstwo
      > znajomych osób

      - a jakbyś nie spotkała tych znajomych to by było wszystko ok?

      >naprawdę, to mi wstyd za meza,

      - jak się można wstydzić za kogokolwiek oprócz siebie?

      >Nie potrafiię wyluzować?

      - dokładnie

      Pojechaliście na piknik, wyluzować się, pobawić, odpocząć.
      Na pikniku alkohol był dostępny , większość piła mniej lub więcej. Twój mąż ,
      który jak sama twierdzisz na codzień się nie upija - zrobił to. I co z tego?
      On miał kaca. A Ty przestań przejmować się tzw.opinią społeczną. I rzeczywiście
      wrzuć na luz , kobieto.
      • alfa36 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 14:45
        Moralniaka ma ,na pewno. I rzeczywiście, opinią publiczną się
        przejmuję.... jakby nikt mnie tam nie znał, to brzydko mówiąc,
        olałabym to. I zapowiedziałam juz, że w tym roku żadnego grila z
        sąsiadami (z nimi też sie upija, ale ... latem to i na podwórku spać
        może).... choć sąsiadami to akurat sie nie przejmuję. Wysnułam taki
        oto wniosek: skoro jak nic nie mowię, pozwalam pić do bólu małż się
        upija, to zacznę, jak większość żon - zabraniać picia... zawsze to
        mniej wypije, albo będzie kluczyc jak dziecko.... ale wtedy też
        mniej wypije.
        • efi-efi Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 14:51
          >pozwalam pić do bólu

          - co to znaczy, że Ty POZWALASZ ? Wytłumacz mi to wielkimi literami.
          Wyszłaś za mąż , czy wziąłaś chłopa w jasyr?

          > zacznę, jak większość żon - zabraniać picia...

          - uciekłabym ze związku , w którym mąż zabraniałby mi czegokolwiek
        • notting_hill Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 17:03
          Jeśli Twój mąż się upija ZA KAŻDYM RAZEM kiedy jest impreza i jedynym
          sposobem, żeby się nie upił jest Twoje zabranianie imprezy, to, mimo
          że nie zechcesz mi uwierzyć, Twój mąż ma problem alkoholowy, a Ty
          zaczynasz się zachowywać jak typowa współuzależniona.
          Zdaję sobie sprawę, że trudno w to uwierzyć, bo wielu ludzi tak
          funkcjonuje, ale popatrz na zachowanie innych i wyciągnij wnioski. Są
          ludzie, którzy upijają się raz na ruski rok albo wcale, mimo że
          alkohol jest dostępny do oporu, wiedzą kiedy przestać i nie mają
          jazd. Rezygnacja z picia nie stanowi dla nich żadnej sprawy, bo mają
          następnego dnia gdzieś jechać, bo się umówili albo po prostu nie mają
          ochoty. Albo po prostu przyszli z dziećmi i nie uważają za stosowne
          się sponiewierać. Osoba z problemem natomiast solennie w to wierzy,
          że też tak potrafi, ale jak tylko dotknie alkoholu, wszystkie
          przyrzeczenia dają w łeb. Popatrz więc uważnie jaki model prezentuje
          pan mąż i wyciagnij wnioski. Bo to nie fakt, że ludzie widzą może
          stanowić problem, naprawdę.
          • iwoniaw Przeczytaj notting_hill, bo słusznie pisze! 29.06.09, 17:14
            > Zdaję sobie sprawę, że trudno w to uwierzyć, bo wielu ludzi tak
            > funkcjonuje, ale popatrz na zachowanie innych i wyciągnij wnioski. Są
            > ludzie, którzy upijają się raz na ruski rok albo wcale, mimo że
            > alkohol jest dostępny do oporu, wiedzą kiedy przestać i nie mają
            > jazd. Rezygnacja z picia nie stanowi dla nich żadnej sprawy, bo mają
            > następnego dnia gdzieś jechać, bo się umówili albo po prostu nie mają
            > ochoty. Albo po prostu przyszli z dziećmi i nie uważają za stosowne
            > się sponiewierać. Osoba z problemem natomiast solennie w to wierzy,
            > że też tak potrafi, ale jak tylko dotknie alkoholu, wszystkie
            > przyrzeczenia dają w łeb.

            To jest właśnie kwintesencja tematu. Nie znajomi, nie co szef powie, nie to, czy
            mąż ma moralniaka i czy ty wyluzowana czy przesadzasz.
          • michalng Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 21:26
            > Jeśli Twój mąż się upija ZA KAŻDYM RAZEM kiedy jest impreza i jedynym
            > sposobem, żeby się nie upił jest Twoje zabranianie imprezy, to, mimo
            > że nie zechcesz mi uwierzyć, Twój mąż ma problem alkoholowy, a Ty
            > zaczynasz się zachowywać jak typowa współuzależniona.

            A mi się wydaje ze to raczej syndrom psa spuszczonego ze smyczy. Normalnie mu
            "nie wolno" to jak mu wolno to chleje ponad miarę.
          • alfa36 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 23:14
            notting_hill napisała:

            > Jeśli Twój mąż się upija ZA KAŻDYM RAZEM kiedy jest impreza i
            jedynym
            > sposobem, żeby się nie upił jest Twoje zabranianie imprezy, to,
            mimo
            > że nie zechcesz mi uwierzyć, Twój mąż ma problem alkoholowy, a Ty
            > zaczynasz się zachowywać jak typowa współuzależniona.

            Upija się rzadko (nigdy na imprezach z tancami, a na tych bywamy
            dosc często), więc nie podejrzewam go o problem alkoholowy. Ja nigdy
            nie zabraniam, ale znam wiele kobiet, ktore to robią i niekoniecznie
            ich mezowie są alkoholikami (ale mają słabe glowy, to fakt). Tak się
            składa, że znam dom z alkoholikiem i sporo o wspołuzależnieniu
            czytalam.
      • gryzelda71 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 16:47
        > - jak się można wstydzić za kogokolwiek oprócz siebie?

        PEWNIE,ŻE MOŻNA.Mój mąż,mój wybór.
        • efi-efi Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 16:56
          gryzelda71 napisała:

          > > - jak się można wstydzić za kogokolwiek oprócz siebie?
          >
          > PEWNIE,ŻE MOŻNA.Mój mąż,mój wybór.

          - a jakby miał kochankę to też byś się TY wstydziła?
          • gryzelda71 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 17:01
            Gdybym musiała paradować w takim trojkącie to tak.Bo autorka wracała z nawalonym
            mężem.
            • efi-efi Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 21:48
              -gryzelda71 napisała:

              > Gdybym musiała paradować w takim trojkącie to tak.Bo autorka wracała z nawalony
              > m
              > mężem.

              - przecież to ON był pijany, a ona trzeźwa. Czego się ma wstydzić, że go źle
              wytresowała?
              Każdy za siebie odpowiada, w końcu mówimy o dorosłym człowieku.
              Ja w ogóle nie widzę problemu z tym,że gość (który nie uchlewa się notorycznie)
              dał nieźle w szyję. Pośmiałabym się , a nie płakała.
              • triss_merigold6 Mniej "Cosmopolitan", proponuję 29.06.09, 21:57
                Nie czytaj już "Cosmo", nie wszystkie zalecenia należy traktować
                dosłownie.
                Ja sobie, na przykład, mnóstwa rzeczy nie życzę. Nie życzę sobie
                żeby dziecko oglądało czy to własnego ojca czy mojego partnera pod
                wpływem jakichkolwiek środków odurzających. Nie życzę sobie, żeby
                podejmował określone rodzaje pracy. Nie życzę sobie również, żeby
                prowadził życie towarzyskie ze szkodą czasową dla mnie. Swoje
                życzenia wyrażam wprost. Oczywiście pan nie musi ich realizować ale
                jakoś podchodzi ze zrozumieniem.
                Tak, jestem faszystką.
                • dziodu Re: Mniej "Cosmopolitan", proponuję 30.06.09, 13:52
                  kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień - czytając czasami niektóre posty
                  ma się wrażenie, że cześć forumowiczów jest bardziej papieska niż sam papież i
                  nigdy żadnego błędu (aczkolwiek czy w tym konkretnym przypadku mówimy o
                  błędzie?)nie popełnił. Ja nie widzę żadnego problemu - facet skuł się porządnie,
                  nikogo nie obraził ani nie skrzywdził (?), nie robi tego co 3 dni - w czym
                  problem? Nikt nie jest doskonały. Zapewniam Was Miłe Panie, że połowa Waszych
                  mężów / partnerów dla świętego spokoju nie wdaje się z Wami w dyskusje, że to
                  nie pasuje a że tamto, itp. Pozdrawiam
                  • gryzelda71 Re: Mniej "Cosmopolitan", proponuję 30.06.09, 14:00
                    Są kobiety co im na głowę mąż napluje to się nie obrażą.Ale to żaden powód,zeby
                    mój mąz się upijał na rodzinnym pikniku.
                  • triss_merigold6 Wyjaśnię Ci 30.06.09, 14:11
                    Oczekuję od faceta dokładnie tego samego co oferuję w pakiecie. Ja
                    się nie skuwam przy dziecku ani bez obecności dziecka - te czasy mam
                    za sobą i już nie muszę testować odporności organizmu. Mój aktualny
                    partner nie pije w ogóle i to mi odpowiada.
                    Ponieważ nie przynoszę facetowi wstydu publicznie, oczekuję, że
                    także nie będzie robił obciachu. W jakikolwiek sposób.
                    Nie życzę sobie dyskomfortu. Czy facetowi pasuje? Nie wiem, to wolny
                    kraj, jeśli mu nie pasuje może odejść. Jestem wystarczająco stara i
                    niezależna, żeby sobie pozwolić na klarowne stawianie wymagan.
                    • michalng Re: Wyjaśnię Ci 30.06.09, 16:20
                      > Ponieważ nie przynoszę facetowi wstydu publicznie, oczekuję,

                      Przynosisz mu wstyd tutaj smile Publicznie na tym forum . smile Biedny facet tongue_out
                      • triss_merigold6 Re: Wyjaśnię Ci 30.06.09, 17:07
                        Interesujące. Nie uważam swoich poglądów za szczególnie drastyczne.
                        Nie nawołuję do eksterminacji upijających się na piknikach
                        rodzinnych tylko zaznaczam, że nie życzyłabym sobie takiego
                        zachowania. Moje poglądy nie muszę podobać się wszystkim facetom, to
                        wolny kraj. Nie widzę absolutnie nic szokującego w stawianiu pewnych
                        wymagań.
              • nanuk24 Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 23:06
                > Ja w ogóle nie widzę problemu z tym,że gość (który nie uchlewa się notorycznie)
                > dał nieźle w szyję. Pośmiałabym się , a nie płakała.

                Tak wiemysmile Twoja tolerancja nie zna granic, bo Ty nawet nie widzisz problemu
                kiedy maz zone za pomoca piesci ustawia do pionu.
    • eas_y Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 15:01
      a właściwie to sie wsiada do auta a nie wchodzi
      • iwles Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 15:07

        a skąd wiesz, może oni żukiem przyjechali wink
    • mniemanologia Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 16:44
      Moim zdaniem nie potrafisz wyluzować.
      Nie przejmuj się, mało kto potrafi smile Tylko że większość osób nie
      daje po sobie poznać albo szybko to w sobie zwalcza.
      Ja to widzę tak: skoro piknik jest rodzinny, to nie ma że mamusie
      zajmują się dziećmi, a tatusiowie chleją. W ogóle nie ma chlania. Ja
      rozumiem - piwo, nawet dwa wypić (wiadomo, zależy od osoby), ale
      upijanie się na imprezie rodzinnej? Gdyby to było firmowe wyjście na
      piwo czy inna impreza - to tak (i tu szef nic nie ma, nie raz
      widziałam pijanego szefa, phi). Ale jeśli już się zdarzył taki błąd
      w sztuce - każdemu się może zdarzyć. Rozumiem, że Ci głupio, ale co
      się stało... Więc wyluzuj smile
    • gagunia Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 17:20
      U mnie na imprezach firmowych piją wszyscy - od szefa po szeregowego pracownika.
      U mojego męża też. Rzadko się zdarzają ekscesy i pijaństwo do upadłego. Nawet
      jeśli, to znamy się dobrze i jest to jedynie powód do śmiechu dnia następnego. I
      to śmiechu nie złośliwego wcale. Po prostu dobrze się bawimy.
      Na imprezach z dziećmi raz się oszczędza mąż, innym razem ja. A najczęściej na
      tego typu wypadach jesteśmy z dzieckiem jakieś 2-3 godziny, po czym odstawiamy
      młodego do babci i ze spokojnym sumieniem bawimy się tak, jak mamy ochotę.
      Nigdy nie roztrząsam czyjegoś pijaństwa na imprezach. Każdy ma prawo wyluzować
      się tak, jak lubi. O ile nie rzyga publicznie i nie awanturuje się za każdym razem.
    • swan_ganz w sumie to głupie.... 29.06.09, 21:40
      ale większość ludzi uważa, że takie imprezy są właśnie po to by dać
      w palnik.... Czasem wynikają z tego kłopoty dla "dających w palnik"
      bo po znieczuleniu stają się zbyt szczerzy wobec otoczenia i potem
      ta szczerość odbija się czkawką w firmie....
      Nie napisałaś o jaką firmę chodzi ale na przykład w mojej firmie
      podczas takich spotkań zawsze kręcą się wśród pracowników jakieś
      obce osoby o bardzo otwartych osobowościach dążących do bardzo
      szybkiej "przyjaźni".... Krótko mówiąc są to wynajęci przez firmę
      psycholodzy mający za zadanie wyłapać tzw. "słaby element";
      poskarżysz się takiemu przyjacielowi, że masz już dość, że żona cię
      nie rozumie, że dzieci cię nie poznają, że pies na ciebie szczeka
      jak wracasz z roboty bo nie rozpoznał pana... I to wystarczy by
      później zraportowali o twoich słabościach czy wątpliowściach bo w
      niektórych korporacjach nie ma miejsca dla ludzi posiadających
      wątpliwości.... Żona narzeka, że cię w domu nie ma? To wymień ją na
      inny model ale nie przychodź z tym problemem do roboty....

      Tak więc być może Twój problem z nadmiernie wyluzowanym podczas
      impres firmowychy mężem sam się rozwiąże bo np; nie będziecie mieli
      już okazji do brania udziału w takich imprezach smile
      • alfa36 swan ganz 29.06.09, 23:04
        Mam nadzieję, ze nam źle nie życzysz.... A mąż glownie o sporcie
        rozmawia.... Na mnie raczej się nie skarży. A i nikt obcy się nie
        kręci... chyba.... bo ze wszystkimi witał się.... bardzo wylewniesmile
        • czarna.porzeczka Re: swan ganz 30.06.09, 00:54
          alfo, wspolczuje monotematycznego meza. Jak moj o sporcie tylko
          nawijal to go wymienilam na lepszy model, co to interesuje sie nie
          tylko sportemwink
    • o-qrde.pl Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 23:45
      Na wszystkich imprezach firmowych ludzie zachowuja się, jakby ich
      spuścili ze smyczy.
    • czecz-enka Re: Piknik rodzinny a alkohol 29.06.09, 23:52
      wiesz na imprezach firmowych roznie to bywa, sa mniej i bardziej powazne, ale na
      pikniku rodzinnym upic sie jeszcze jak sie ma z soba zone i dziecko to naprawde
      przekracza moje poczucie dobrego smaku uncertain
      ale co do szefa to sie nie zgodze, znam nawet jednego ktory lubowal sie w
      upijaniu pracownikow
    • czarna.porzeczka Re: Piknik rodzinny a alkohol 30.06.09, 00:42
      Zgadzam sie z TOBA W ZUPELNOSCI. Wybacz totalna szczerosc, ale trzeba
      byc kompletnym idiota, zeby sie schlac na sluzbowej imprezie. Niestety
      to polski standard. Tyle ze firmy sa czesto "zagraniczne" i taki
      piknik ma na celu obserwacje i odsiewke takich wlasnie pracownikow. Bo
      jako rzecze film polski: "(...)a kazdy pijak to zlodziej(...)"
      Masz racje ze Ci wstyd za durnia, bardzo wspolczuje, pozdrawiam
      • j-50 Re: Piszesz jak baba 30.06.09, 02:46
        Żaden chłop nie zrobi bez sensu z siebie pośmiewiska. Bo to chłop
        czuje się odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. Dobry układ chłopa z
        babą polega zatem na tym, że baba mu rogów nie przyprawia, a chłop
        nie pije. Oboje się natomiast wspierają. Walkę płeci uprawiasz
        zatem! Ta walka musi się skończyć zawsze tragicznie dla baby. Jak
        nie wierzysz - to tylko spróbuj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka