Dodaj do ulubionych

Polskie absurdy - służba zdrowia

30.06.09, 17:33
kontuzja nogi na tyle że nie mogę chodzić. Dzwonię z domu na ostry dyżur z
pytaniem czy przyjmą, pewnie że przyjmą, kolejka ok 80 osób. więc tłumaczę że
mam kilkumiesięczne dziecko i nie mogę pozwolić sobie na kilkugodzinne
czekanie w szpitalu z takim maluchem, w odpowiedzi słyszę że pozostaje mi
liczyć na łaskę pacjentów sad ręce opadają. dzwonię do drugiego szpitala
podobna sytuacja. dzwonię do przychodni na chirurgię i dowiaduję się że
numerków już nie ma ale mogę przyjść i poprosić to lekarz może przyjmie, tyle
że potrzebne jest skierowanie. a po skierowanie muszę iść do swojego
internisty. co przeciąga się do następnego dnia. ponadto muszę dotrzeć do tego
lekarza. cały czas skręcam się z bólu.
i teraz teoretycznie jadę z dzieckiem po skierowanie taksówką, dalej do
lekarza kolejny kurs i z powrotem też taxi-wolę iść prywatnie w jedno miejsce
i zapłacić za wizytę (ale dlaczego skoro opłacam składki chorobowe i to nie
małe?). mogę też jechać taxi na ostry dyżur i czekać do wieczora w kolejce z
małym dzieckiem.
nie mam z kim zostawić dziecka a mąż jest w delegacji więc nie ma kto mnie
zawieźć.
ręce mi opadają na ten system sad
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 17:35
      a wg ciebie jak to powinno wyglądać?
    • angazetka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 17:58
      > Dzwonię z domu na ostry dyżur z pytaniem czy przyjmą, pewnie że
      przyjmą, kolejka ok 80 osób. więc tłumaczę że mam kilkumiesięczne
      dziecko i nie mogę pozwolić sobie na kilkugodzinne
      > czekanie w szpitalu z takim maluchem, w odpowiedzi słyszę że
      pozostaje mi liczyć na łaskę pacjentów sad ręce opadają.

      Rozumiem rozgoryczenie, ale chyba rozumiesz, że te 80 osób w kolejce
      nie siedzi tam dla przyjemności własnej, a dlatego, że jest chore, i
      zasadniczo w nosie ma to, że Ty masz małe dziecko, bo oni też mają
      swoje bardzo ważne sprawy.
      I przyznam, że nigdy nie widziałam 80 osób w kolejce na ostry dyżur,
      a ostatnio trochę pozwiedzałam szpitale (jako pacjentka).
    • reszka2 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:21
      A na czym polega wg ciebie absurd?
      Bo nie rozumiem.
      Oczywiście, że stany po urazach są "obsługiwane" przez SORy, czyli dawniejsze
      ostre dyżury. Tam jest mozliwość zdiagnozowania, zasięgnięcia ewentualnie opinii
      specjalisty, w twoim wypadku ortopedy/chirurga, i zaopatrzenia- unieruchomienia
      w szynie czy gipsie.
      I niestety, niestety, ale prawie na pewno spotkasz tam ludzi, którzy będą
      bardziej od ciebie chorzy, pomimo tego, że malowniczo skręcasz się z bólu. Tam
      zupełnie zdrowi zasadniczo nie przychodzą.
      ja sobie zdaję sprawę z tego, jak to funkcjonuje, ale absurdalne jest nazywanie
      absurdem problemu, który w twoim wypadku sprowadza się do tego, że nie masz z
      kim zostawić dziecka.
      A propos - ostatnio składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosiła ok. 200 zł
      miesięcznie. Na chorobowe - ok. 40 zł. Na emerytalne - ok. 580 zł. Więc nie
      wiem, o której mówisz, że jest niemała? Bo najwyraźniej nie wiesz, na co
      płacisz, a to juz jest poważny błąd z twojej strony.
      • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:30
        dziewczyny, dajcie spokój, przecież wszyscy wiemy, że cała nasza SZ
        to jeden wielki absurd.
        To, że autorka nie miała z kim dziecka zostawić to wiadomo nie jest
        niczyją winą, ale tu nie tylko o to chodzi.
        Po mojemu to powinno wyglądać tak: sama wybieram ubezpieczyciela,
        płacę składkę w instytucji, która mi najbardziej odpowiada i w razie
        czego idę do tego lekarza, który jest w stanie mi pomóc najlepiej w
        danym momencie.
        A nie na zasadzie, że bulę co miesiąc grube pieniądze, a później tak
        czy inaczej ląduję prywatnie i bulę ponownie. Mnie osobiście wkurza,
        że zmuszona jestem opłacać składkę, z której od lat nie korzystam. I
        w taki sposób też zrozumiałam ten wątek.
        • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:32
          zlotarybka_1 napisała:
          > Po mojemu to powinno wyglądać tak: sama wybieram ubezpieczyciela,
          > płacę składkę w instytucji, która mi najbardziej odpowiada i w
          razie
          > czego idę do tego lekarza, który jest w stanie mi pomóc najlepiej
          w
          > danym momencie.

          I zapewniam cie ze zaden z ubezpieczycieli nie zapewni ci dostepu do
          kazdego rodzaju lekarza 24/24, na kazde widzimisie, bez kolejki i
          bez odpowiedniego uzasadnienia lub skierowania.
          Nawet w karajach gdzie jest prywatna sluzba zdrowia lub czesciowo
          panstwowa, majac prywatne ubezpieczenie i udajac sie na ostry dyzur
          czekasz.
          Z zalozycielki przypadkiem to w zaleznosci od stanu moglaby nawet i
          czekac 12 godzin
          • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:28
            hanalui napisała:
            > I zapewniam cie ze zaden z ubezpieczycieli nie zapewni ci dostepu
            do
            > kazdego rodzaju lekarza 24/24, na kazde widzimisie, bez kolejki i
            > bez odpowiedniego uzasadnienia lub skierowania.

            doskonale zdaję sobie z tego sprawę i dlatego napisałam, że mając
            wybór mogłabym udać się do lekarza, który mógłby mi udzielić
            najlepszej pomocy w danym momencie. Nie oczekuję, że zapłacąc
            prywatną składkę wszyscy czekać będą na mnie z otwartymi ramionami
            24/24.
            Ale mam opłaconą prywatną opiekę lekarską (kwota składki
            porównywalna do tej, którą ściąga mi obowiązkowo państwo) i
            zapewniam, że standard opieki jest wiele wyższy, w nagłych
            przypadkach nie muszę czekać całą noc na dyżurze w szpitalu.
            Poza tym nie przekonują mnie Twoje zapewnienia, że w krajach gdzie
            prywatna opieka zdrowotna istnieje - też nie jest najlepiej. Ja nie
            porównuję naszej sytuacji do krajów bardziej rozwiniętych, bo służba
            zdrowia pozostawia wszędzie wiele do życzenia.
            Piszę tylko jak byłoby bardziej sprawiedliwe w kwestii płacenia
            składek.
            • beatrycze123 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 23:07
              Złotarybko, twoja prywatna klinika nie wykona w ramach twojej składki
              skomplikowanej operacji, nie wyleczy dziecka chorującego na białaczkę, nie zrobi
              mnostwa rzeczy...
              Jak chcesz iść do internisty, okulisty czy zasięgnąc jakiejś porady- tak, wtedy
              chętnie cię przyjmą.
              • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 09:01
                wiem doskonale, że w niektórych przypadkach (o zgrozo!!!) byłabym
                skazana na państwową opiekę medyczną. Ja po prostu boleję nad tym,
                że w tym sektorze nie ma wolnego rynku, jest jeden wór, do którego
                MUSZĘ wrzucać swoje składki, a jeżeli jakość usług mi nie odpowiada
                to mogę pójść gdzie indziej, ale i tak płacić nadal muszę. Nie
                rozumiem dlaczego nie można sprywatyzować służby zdrowia.
                • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:18
                  zlotarybka_1 napisała:
                  > Nie
                  > rozumiem dlaczego nie można sprywatyzować służby zdrowia.

                  Bo mogloby sie okazac ze polowy spoleczenstwa nie stac na lekarza
                  zwyklego o super specjalistach czy o super ciezkich chorobach nie
                  wspomne; ze w koncu trzeba bedzie pracowac uczciwie w 1 miejscu a
                  nie w 5; bo moze sie okazac ze dzisiaj lekarz pracujacy w 5
                  miejscach i liczacy za wizyte prywatna 100 zl bedzie chcial za
                  wizyte 300 zl; bo mogloby sie okazac ze bedzie tak jak z
                  komuna...wszyscy sie jej chcieli pozbyc, a jak sie jej pozbyli to
                  tesknia do tych dobrych czasow gdzie tyle rzeczy bylo za darmo big_grin
                  • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:28
                    hanalui napisała:
                    bo mogloby sie okazac ze bedzie tak jak z
                    > komuna...wszyscy sie jej chcieli pozbyc, a jak sie jej pozbyli to
                    > tesknia do tych dobrych czasow gdzie tyle rzeczy bylo za darmo big_grin

                    big_grin
                  • e_r_i_n Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:07
                    hanalui napisała:

                    > bo mogloby sie okazac ze bedzie tak jak z
                    > komuna...wszyscy sie jej chcieli pozbyc, a jak sie jej pozbyli to
                    > tesknia do tych dobrych czasow gdzie tyle rzeczy bylo za darmo big_grin

                    Do komuny tęsknią chyba tylko idioci.
                  • wieczna-gosia Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:03
                    w USA tak maja ze tazdy ubezpiecza sie sam. I maja super? Bynajmniej- co drugi
                    film oparty na faktach o historii choroby zawiera motyw "nasze ubezpieczenie
                    tego nie pokrywa, kochanie zastawilem dom" Super- jak sie ma co zastawiac.....
            • hamerykanka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:08
              Ekhem, ze sie wtrace....smile
              W Stanach, ponoc wysoko rozwinietym kraju wyglada to tak ze oboje z
              mezem mamy ubezpieczenie, czesciowo placone przez jego pracodawce.
              Ubezpieczyciel ma liste lekarzy na stronie internetowej, u ktorych
              wizyty refunduje i do ktoregos z nich musisz sie zapisac. Czy cie
              zapisza to inna historia, nie wszyscy maja miejsca. Do lekarza
              umawiasz sie telefonicznie a on stara sie (choc nie obiecuje)
              przyjac cie tego samego dnia, ale to moze byc i za pare dni.
              Oczywiscie po godzinach pracy nikt cie nie przyjmie i zostaje ci
              albo Emergency albo Urgent Care (cos podobnego do Emergency ale
              mniej ostre). I tam w kolejeczce miedzy innymi pacjentami czekasz
              sobie zwykle pol dnia. Badania mojego meza z uszkodzonym
              nadgarstkiem zajely od 8 rano do 3 po poludniu. Z czekaniem na to i
              na tamto w miedzyczasie. Ja mu przemycalam picie bo w tej czesci
              szpitala nie wolno bylo, a wiem ze maz zle sie czuje jak ma niski
              poziom cukru we krwi. Z dentysta podobnie. Musialam pojechac do
              zabiegu ktory nie jest refundowany, z kieszeni poszlo mi ponad 1000
              dolarow. Ubezpieczenie zaplacilo 300....
              Oczywiscie tez placisz za kazda wizyte, przy naszym ubezpieczeniu 20
              dolarow. Niby niewiele, ale przy jego rehabilitacji 2 razy w
              tygodniu juz uzbieralo sie 700 dolarow.
              Tak wiec wyglada kraj ekh.. rozwinietysmile)
              • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:41
                hamerykanka napisała:

                > Ekhem, ze sie wtrace....smile
                > W Stanach, ponoc wysoko rozwinietym kraju wyglada to tak ze oboje
                z
                > mezem mamy ubezpieczenie, czesciowo placone przez jego pracodawce.
                > (...) Oczywiscie tez placisz za kazda wizyte, przy naszym
                ubezpieczeniu 20
                > dolarow. Niby niewiele, ale przy jego rehabilitacji 2 razy w
                > tygodniu juz uzbieralo sie 700 dolarow.
                > Tak wiec wyglada kraj ekh.. rozwinietysmile)

                Problem w tym ze wielu paniom sie wydaje ze jesli przestanie istniec
                skladka zdrowotna panstwowa a beda tylko prywatne ubezpieczenia
                zdrowotne i sprywatyzowana SZ to zaplaca skladeczke, i za to beda
                mialy dostep do wszelkiej masci lekarzy i specjalistow na juz, bez
                kolejek, 24/24, badania jakie im sie zamarza wykonywane od razu na
                miejscu i wszystko bedzie takie cieple i kolorowe smile

                Malo sobie zdaje sprawe ze skadeczka z pewnoscia bedzie wyzsza niz
                teraz, ze placic trzeba bedzie placic za kazdego z osobna, za
                kazdego dzieciaka, ze uzaleznia ja od wieku i stanu zdrowotnego, ze
                lekarz i badanko prywatne bedzie sporo drozsze niz teraz.
                Ubezpieczyciel da limit na wizyty, ograniczy za co zwraca i kiedy.
                • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:38
                  Bo laski ogladaja dr hausa i ostry dyżur i jeszcze kilka amerykańskich seriali i
                  mysla,ze to dokumentwink
              • nanuk24 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 22:56
                Jeszcze tylko dodam, ze ZADNA firma ubezpieczeniowa nie przyjmie chorego
                klienta! I zanim firma zechce cie przyjac w swoje grono klientow robi ci
                szczegolowo setki badan zeby wykluczyc jakakolwiek chorobebig_grin

                Totez mojej kolezanki jedno dziecko chore na autyzm jest nieubezpieczone, bo
                zadna firma nie chce go ubezpieczyc.
              • nanuk24 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 23:03
                Kiedys wyladowalam na Emergency, posiedzialam sobie pare godzin, szpital
                wystawil mi rachunek za...zajecie miejsca w poczeklani(ubezpieczenie nie
                pokrylo); dali tabletke przeciwbolowa, za ktora policzyli $10(za ta cene mam
                cale opakowanie proszkow - szt 100). badanie i lekarza ub pokrylo, ale musialam
                zaplacic $200 deductiblebig_grin
              • kra123snal Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:22
                Sorry, ale przykład amerykańskiej służby zdrowia nawet nie zachęcał
                do wzorowania się na nim naszych reformatorów, raczej był brany "jak
                to nie powinno wyglądać", więc nie ma co o tym mówić.
                A co do problemu głównego, to kolejki są, bo jest wielu
                ubezpieczonych. Jeżeli twój prywatny ubezpieczyciel będzie miał
                procentowo tyle samo ubezpieczonych co publiczna służba zdrowia, to
                też będziesz siedziała w kolejce. Nagłe przypadki są z nazwy dość
                niespodziewane i trudno je wpisać na konkretną godzinę.
      • count_zero Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:57
        Uwierz, choć być może to trudne, nie wszyscy płacą takie same składki. Ja płacę
        duuużo wyższe, a z państwowej służby zdrowia korzystałam ostatnio z 15 lat temu.
        • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:06
          count_zero napisała:

          > Uwierz, choć być może to trudne, nie wszyscy płacą takie same
          składki. Ja płacę
          > duuużo wyższe, a z państwowej służby zdrowia korzystałam ostatnio
          z 15 lat temu


          To sie ciesz ze los byl dla ciebie laskawy bo moglby byc mniej
          laskawy i moglabys miec bialaczke lub inne cholerstwo, i byc moze
          nie placilabys duzo a w szpitalach spedzalabys swoje zycie
          • count_zero Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 22:26
            ja tobie też życzę zdrowia.

      • kicia031 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 03.07.09, 07:33
        A propos - ostatnio składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosiła ok. 200 zł
        > miesięcznie. Na chorobowe - ok. 40 zł. Na emerytalne - ok. 580 zł.

        Hm, zbadalam swoj ostatni druk RMUA -

        Emerytalne - 1800 X2 ( platne przez mnie i przez pracodawce)
        Rentowe lacznie 1100 - ode mnie i od pracodawcy
        chorobowe 450
        wypadkowe 220 platne przez pracodawce
        zdrowotne - 1400

        Moim zdaniem to bardzo duze sumy pieniedzy, a swoje zdanie opieram tez na tym,
        ze na ubezpieczenie w prywatnej przychodni placimy 160pln za 5 osobowa rodzine,
        uwzgledniajac wizyty domowe. Dzwonie, umawiam sie na konkretna godzine,
        najpozniej nastepnego dnia.
        Kiedy mialam w domu wypadek wymagajacy skomplikowanego szycia, zadzwonilam na
        ostry dyzur w mojen przychodni i za godzine, gdy tam dotarlam czekal juz na mnie
        lekarz chirurg. wszystko to oczywiscie w ramach ubezpieczenia.

        Podobnie jak polowa tego spoleczenstwa, od co najmniej 10 lat nie skorzystalam
        ani razu z uslug NFZ czy tez panstwowej sluzby zdrowia. Wiec nie bredz mi tu o
        braku kasy, tylko co najwyzej o owej kasy marnotrawieniu.
    • ciocia_luta Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:31
      O święta naiwności....
      Nidgy , przenigdy ostrych dyżurów i kłębienia sie w poczekalniach. "Ulegasz
      wypadkowi", "tracisz przytomność", masz "powazne obrażenia" sąsiadka dzwoni po
      pogotowie , albo sama dzwonisz... Możesz jeszcze se banie walnąć bo do pijanych
      lecą jak w dym i robia im wszystkie badania na cito. Bez kolejki of kors.
      • ollele Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:41
        no tak, te pilne przypadki na ostrych dyżurach to właśnie pijaki z porozwalanymi
        głowami!
        • angazetka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:43
          A pewnie, lepiej poczekać, aż się wykrwawi... uncertain
      • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 08:23
        O święta naiwności

        Owszem, przylecą do Ciebie jak w dym, a potem wystawią Ci rachunek
        za bezpodstawne wezwanie karetki. Nie wiem , jak można wypisywać
        takie głupoty zwłaszcza, że ulicę dalej może umierać człowiek. A
        wracając do postu, Autorka wątku absurdem nazywa fakt, że osoba, z
        którą rozmawiała przez telefon i która poznała jej skomplikowaną
        sytuację rodzinną nie zaproponowała, że jak tylko się pacjentka
        pojawi to ona wprowadzi ją do gabinetu bez kolejki i przyjmie na
        siebie zmasowany atak min, pretensji i wrzasków 80 pacjentów. To SZ
        jest winna temu, że chorzy ludzie są kompletnie pozbawieni empatii i
        współczucia dla innych.Chociaż akurat ten brak zrozumienia jestem
        wstanie zrozumieć.
        • ciocia_luta Nie wystawią 01.07.09, 11:41
          Polecam lekturę stosownych komunikatów NFZ.
          Cytat:zgodnie z art. 28 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, pogotowie
          ratunkowe udziela świadczeń zdrowotnych w razie wypadku, urazu, porodu, nagłego
          zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia.
          BTW oddziały ratunkowe nie sa w stanie wyegzekwować pieniędzy od zalanych w
          trupa pacjentów, którym ze względu na urazy polibacyjne trzeba niestety zrobić
          komplet badań, wiec straszenie osob trzeźwych z urazem jest po prostu idiotyzmem.
          Ale nie pierwszy raz widze na forum dziwne wspołczucie ematek dla pijaków. smile
          • joanna35 Re: Nie wystawią 01.07.09, 13:28
            Dla mnie idiotyzmem jest wzywanie pogotowia do skręconej nogi.
            Trzeba mieć nierówno pod kopułką, żeby coś takiego radzić, w
            sytuacji kiedy sprawę przy odrobinie pomyślunku można rozwiązać we
            własnym zakresie. No chyba, że w karetce mają RTG. gipsownię i
            nianię dla bobaska smile
            • ciocia_luta Re: Nie wystawią 01.07.09, 14:07
              Skoro płaci składki, korzysta z usług NFZ. Proste.
              Nikt pacjentce łaski nie robi.
              Dla mnie skrajnym idiotyzmem jest kłębienie się przez wiele godzin z dzieckiem
              w poczekalni pełnej zakrwawionych i obrzyganych pijaków oczywiście "pilnie
              potrzebujących".
              Ale widać są ematki, które lubią wyzwania. Lubisz, uważasz , ze ci to służy,
              kibluj w poczekalni. Ja jestem zdania, że należy korzystać z tego, za co się
              płaci i konsekwentnie egzekwować swoje prawa.
              • joanna35 Re: Nie wystawią 01.07.09, 15:25
                Luta weź sobie zimny prysznic, bo ten upał Ci szkodzi. Pytam się
                jeszcze raz - jak przyjazd karetki rozwiązuje problem Autorki wątku?
                A , jakbyś nie doczytała, to problemem była nie tyle kontuzjowana
                noga co brak opieki do dziecka.
    • ollele Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:38
      a więc absurdem jest to że w kolejce czeka aż tylu pacjentów!
      absurdem jest wymaganie skierowania do chirurga kiedy nie mogę chodzić!
      obstawiam zakłady że kobieta ciężarna z podobną kontuzją byłaby obsłużona poza
      kolejnością, a kobieta z pięciomiesięcznym dzieckiem karmiąca piersią zalicza
      się do grona standartowych pacjentów i może spędzić pół dnia w szpitalu dyszącym
      zarazami z każdej strony na takie małe dziecko.
      Jasne, że w kolejce czekają pacjenci mogący poczekać, a przypadki pilniejsze
      załatwiane są poza kolejnością i stąd ta kolejka.
      Rozumiem, że każdy w tej kolejce jest chory i oczekuje na pomoc, jednak w
      pewnych sytuacjach należy pomyśleć logicznie i nie narażać małego dziecka na
      kontakt z chorymi. karmię piersią więc zostawienie dziecka na kilka godzin jest
      nierealne.
      • angazetka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 18:42
        > Jasne, że w kolejce czekają pacjenci mogący poczekać, a przypadki
        pilniejsze załatwiane są poza kolejnością i stąd ta kolejka.

        No i zapewne, gdybyś tam poszła, ludzie by Cię przepuścili. Tylko
        że, szczerze, człowieka skręcającego się z bólu guzik obchodzi, że
        nie masz z kim zostawić dziecka i że karmisz je piersią. Ich ból
        jest dla nich wazniejszy niż Twój, a niemowlę u boku to nie
        jest "pilniejszy przypadek".
        • girasole01 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:01
          Ale raczej 80 pacjentow z bolu sie nie skrecalo. Ktos tam napisal,
          ze zdrowi na SOR nie ida. Otoz niestety nie do konca jest to prawda.
          Znam ludzi, ktorzy na ostry dyzur przychodza zawsze jak tylko sie
          gorzej poczuja, albo "na kontrole". Przykre to, ale sa tacy.
        • in-ca Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:04
          Zgadzam się, gdybym siedziała z bólem na poczekalni, wisiałoby mi, czy jakaś
          baba przyszła i chce wejść bez kolejki, bo nie ma z kim dziecka zostawić. Sorry,
          ale to Twój problem, każdego boli tak samo, a może kogoś bardziej niż Ciebie.
          • ola_motocyklistka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:49
            Z punktu widzenia pacjenta jest to absurd. Mi się też zdarzyło siedzieć na
            SOR-ze z objawami neurologicznymi parę godzin, a moja koleżanka z krwawieniem w
            ciąży, które skończyło się poronieniem. Tak nie powinno być, za nasze ciężko
            zapracowane pieniądze. Z drugiej strony jak siedzę parę godzin i czekam, to nie
            mam zamiaru siedzieć tak do nie wiem kiedy i przepuszczać wszystkich. Przyczyna
            leży w organizacji służby zdrowia, i tu się zgodzę,ze to absurd. Organizacja
            jest koszmarna i jakaś taka nie do końca nie pomyślana, i przez to są wszędzie
            kolejki, no może nie 80 osobowe, bo takich jeszcze nie widziałam w żadnym szpitalu.
            • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:00
              ola_motocyklistka napisała:

              > Z punktu widzenia pacjenta jest to absurd. Mi się też zdarzyło
              siedzieć na
              > SOR-ze z objawami neurologicznymi parę godzin, a moja koleżanka z
              krwawieniem w
              > ciąży, które skończyło się poronieniem. Tak nie powinno być, za
              nasze ciężko
              > zapracowane pieniądze.

              Moja kolezanke w ciazy (troche za polowka) z paralizujacymi bolami
              brzucha z pracy zabralo pogotowie gdzies ok godz 14. Lekarza
              doczekala sie kolo 2 w nocy. Dodam ze nie w PL
              • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 22:56
                hanalui napisała:

                > Moja kolezanke w ciazy (troche za polowka) z paralizujacymi bolami
                > brzucha z pracy zabralo pogotowie gdzies ok godz 14. Lekarza
                > doczekala sie kolo 2 w nocy. Dodam ze nie w PL

                Ale co z tego?
                Przykład godny nasladowania?
                • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 00:19
                  nangaparbat3 napisała:

                  > hanalui napisała:
                  >
                  > > Moja kolezanke w ciazy (troche za polowka) z paralizujacymi
                  bolami
                  > > brzucha z pracy zabralo pogotowie gdzies ok godz 14. Lekarza
                  > > doczekala sie kolo 2 w nocy. Dodam ze nie w PL
                  >
                  > Ale co z tego?
                  > Przykład godny nasladowania?

                  A wspomnialam gdzies ze trzeba to nasladowac??? Chyba rozumiesz co
                  to jest przyklad, czyjas historia smile
      • demonii.larua Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:47
        Wybacz, ale nigdy na ostrym nie widziałam kolejki liczącej 80 pacjentów, to po
        pierwsze. Po drugie - skoro nie możesz chodzić wzywasz pogotowie, po trzecie
        zostawienie dziecka karmionego piersią pod czyjąś opieką jest jak najbardziej
        realne - pomyśl sobie co by było gdybyś musiała być hospitalizowana, na pewno
        zabrałabyś dziecko ze sobą do szpitala, bo przecież karmisz piersią...
      • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:47
        ollele napisała:

        > a więc absurdem jest to że w kolejce czeka aż tylu pacjentów!

        Oni tez placa skladki i nie siedza tam dla widzimisie

        > absurdem jest wymaganie skierowania do chirurga kiedy nie mogę
        chodzić!

        Ale tak wyglada normalna kolej rzeczy (nie tylko w PL ale i na
        swiecie)...jak ci ogolny nie moze pomoc to wysyla cie dalej do
        specjalisty. Co by to bylo gdyby sobie sami pacjenci decydowali co
        im dolega i zawracali d...lekarzom specjalistom tam gdzie rzecz moze
        zalatwic internista.

        > obstawiam zakłady że kobieta ciężarna z podobną kontuzją byłaby
        obsłużona poza
        > kolejnością, a kobieta z pięciomiesięcznym dzieckiem karmiąca
        piersią zalicza
        > się do grona standartowych pacjentów i może spędzić pół dnia w
        szpitalu dyszący
        > m zarazami z każdej strony na takie małe dziecko.

        Mozesz karmic mlekiem odciaganym, mozesz karmic butelka, mozesz
        zabrac dzieciaka ze soba, kobieta w ciazy nie moze sobie brzucha w
        domu zostawic.

        > Jasne, że w kolejce czekają pacjenci mogący poczekać, a przypadki
        pilniejsze
        > załatwiane są poza kolejnością i stąd ta kolejka.

        Gdyby w PL dzialal system podobny jak na slynnym serialu ER to
        spedzilabys w poczekalni 12-14 godzin bo w pierwszej przyjmowane
        kolejnosci ofiary wypadku, krwiawiacy, umierajacy, polamani a ty ze
        skrecona noga czy niemoznoscia chodzenia bylabys na szarym koniuszku
        i z pewnoscia dziecko, i karmienie nie byloby brane pod uwage w
        kolejce. I gdybys juz nawet miala wchodzic a okazaloby sie ze wiaza
        ofiary wypadku lub przyszedl jakisktory sie pocial nozem to nadal
        bys czekala smile

        > Rozumiem, że każdy w tej kolejce jest chory i oczekuje na pomoc,
        jednak w
        > pewnych sytuacjach należy pomyśleć logicznie i nie narażać małego
        dziecka na
        > kontakt z chorymi. karmię piersią więc zostawienie dziecka na
        kilka godzin jest
        > nierealne.

        Jest realne, odciagasz pokarm, dajesz sztuczne, zostawiasz z
        opiekunem ktory nakarmi dziecko.
        A co bedzie jak nie daj Boze poloza cie w szpitalu??? Sadzisz ze
        jakis specjalny szpital bez chorych powinni dla ciebie wykreowac ???
        • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:40
          o matko, a co Ty tak się uparłaś z tym porównywaniem nas do reszty
          świata... W wątku narzekamy na naszą służbę zdrowia, z tego co widzę
          nikt jeszcze nie napisał: "szkoda, że u nas nie jest tak jak w
          Kanadzie/USA/Niemczech".
          No dobra - przekonałaś mnie - na zachodzie nie jest lepiej - i co w
          związku z tym? Mam się cieszyć, że jest do dupy, ale wszędzie tak
          jest więc spoko?
    • mrs.solis Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 19:14
      Wierz mi,nie tylko w polsce takie absurdy maja miejsce. Ja na
      pogotowiu ze skrecajacym sie z bolu 14 miesieczniakiem spedzilam 6
      godzin w poczekalni. Nikt sie nie litowal jej bolem brzucha. Nie
      miala goraczki, wiec mogla czekac.
      • sarah_black38 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:09
        Absurdów naszej służby zdrowia nie widzi się , gdy nie ma potrzeby korzystania z
        ,,opieki" zdrowotnej. Mam zatkany kanalik łzowy. Objawia się to ostrym bólem
        oka, pieczeniem,łzawieniem, lecącą ropą z oka.Do tego słabiej widzę na to oko.
        Na zabieg muszę czekać prawie rok ( takie są kolejki i jedyny szpital w regionie
        wykonujący ten zabieg).Na to ze taki stan zapalny mam praktycznie co dwa, trzy
        tygodnie, że najlepszy setny z rzędu antybiotyk nie pomaga to nikogo specjalnie
        nie obchodzi. Na moje pytanie ,,Pani doktor, dlaczego muszę tak długo czekać i
        jak ja mam żyć z tym ostrym bólem oka" - pani powiedziała,że lepiej w naszym
        kraju nie chorować. Aż strach pomyśleć, co mogłoby być, gdyby człowiek
        zachorował na coś bardziej poważnego.

        Przecież taki kanalik łzowy to głupstwo..........
        --
        Kryzys na Poddaszu...
    • przeciwcialo Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:00
      No ale gdzie tu absurd?
      na ostrym dyzurze zdrowych nie znajdziesz. Zawał zawsze bedzie miał
      pierwszeństwo przed skrecona noga.
      A ze masz dziecko...twoja sprawa, dziecko ma zwykle ojca który
      najpewniej 2 rece posiada.
    • pitahaya1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:13
      Ano takie życie.
      Generalnie jestem objęta tzw. prywatną opieką medyczną. Niemniej jednak akurat w
      tym przypadku musiałam mieć historię choroby prowadzoną przez państwowy szpital.
      W 2008 roku nie dostałam się z dzieckiem do lekarza. Powód prozaiczny - limity.
      W 2009 roku, wiedząc co mnie czeka, już w pierwszych dniach lutego zapisuję
      dziecko do lekarza na czerwiec , pierwszy dzień po długim weekendzie. Na wizytę
      mam przynieść komplet badań, które robię prywatnie (limity). Wydaję ok. 1500zł
      na badania i w czerwcu jadę z dzieckiem do owego lekarza. Już jestem w W-wie,
      gdy odbieram telefon, że wizyt nie będzie bo pani doktor ma dzień urlopu. Wizytę
      przesunięto mi na sierpień, konkretnie na środek naszego urlopu. Wiem, nikogo
      mój urlop nie interesuje ale ja pod tą wizytę wszystko podciągnęła,
      poprzesuwałam inne rzeczy, zrezygnowałam z wcześniej zaplanowanego wyjazdu
      wakacyjnego. A tu masz, przesunięcie.
      W sierpniu nie mogę, błagam niemal o przesunięcie na dowolny inny termin, innego
      lekarza, cokolwiek, dopasuję się. Niestety, nowe dzieci przyjmuje tylko JEDEN
      LEKARZ w szpitalu i UWAGA!!!! tylko jedno dziecko tygodniowo. Nie wiem, czy
      śmiać się czy płakać.
      W takim razie, skoro "pani nie pasuje" to mam dzwonić w październiku lub
      listopadzie i próbować się zapisać na ...2010 rok.

      Nie wytrzymałam, zapisałam się do owej pani doktor prywatnie, przyjęła nas
      następnego dnia. Dziecko od ponad roku powinno być objęte leczeniem.


      A, żeby było wesoło...
      Ostatnio wyszły mi kiepskie wyniki. Przed zapisaniem leków powinnam zrobić
      dodatkowe badania. I tu Medicover kazał mi się...gonić do lasu. Koniec badań bo
      się limity wyczerpały. Dzwoniąc na infolinię zapytałam, czy sobie kpią ze mnie.
      Nie, limit wyczerpany, mam dzwonić za dwa miesiące i zapisać się w kolejcesmile))))))

      To dopiero idiotyzm. Mój mąż zapytał, czy skoro płacimy na państwową służbę jak
      za buraki i możemy klamkę pocałować, skoro płacimy abonament prywatnie i też nas
      z kwitkiem odsyłają to co?
    • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 20:17
      Z kontuzja nogi,czyli urazem,czyli po wypadku nie musisz mieć skierowania od lekarza rodzinnego.Potrzebny tylko dowód i aktualna ksiązeczka ubezpieczeniowa(ew.rodzinna).Bez niej tez ciebie przyjmą masz tylko obowiązek donieść(chyba do 7 dni).
      Na pogotowiu najczęściej każdy uraz ma swój oddział,dlatego ty powinnas iść na ortopedię a nie laryngologię.Mogłaś zadzwonić na pogotowie i dowiedzieć się gdzie przyjmują na ortopedię (jak masz więcej szpitali w mieście).
    • gacusia1 Eee...przesadzasz... .-)))) 30.06.09, 21:20
      Mieszkam w Kanadzie i tu jest jeszcze gorzej! Dwa lata temu syn
      rozcial sobie glowe,spadl z roweru. Krew sie lala tak,ze musialam
      recznik przylozyc. Mlody mial poltora roku.Pojechalismy na pogotowie
      i....musielismy czekac 3h zeby nas przyjeli i zeby lekarz
      powiedzial "Bez szycia zagoi sie szybciej". Myslalam,ze go zatluke
      wlasnymi rekami! Nie wspomne juz o moim rodzinnym lekarzu,ktory mi
      kazal smarowac egzeme(dostalam po porodzie-chyba jakas zmiana
      hormonalna) kremem Nivea...i brac cieply prysznic.
      • bozenka12 Re: Eee...przesadzasz... .-)))) 30.06.09, 21:46
        ja mieszkam w usa, mam wykupione dosc kosztowne, prywatne
        ubezpieczenie. daje mi to mozliwosc zadzwonienia do swojego lekarza
        i umowienia sie na wizyte tego samego dnia. Ale jak cos sie stanie
        poza godzinami,kiedy gabinety lekarskie sa otwarte i musze isc na
        ostry dyzur, tez czekam godzinami. Sa osoby przyjmowane bez kolejki,
        ale sa to przypadki zawalu serca, wylewu itp. na pewno nie skrecenia
        nogi!! To wlasnie jakis absurd oczekiwac, ze przyjma Cie bez
        kolejki, bo noge se skrecilas. Nie wiesz ile ludzi czekajacych w
        kolejce ma dzieci. Dlaczego mieliby Cie przepuszczac....
    • nangaparbat3 Wyscie powariowaly??? 30.06.09, 23:07
      A coż to za argument, ze gdzie indziej jest jeszcze gorzej? To u nas tez powinno
      byc źle?
      Medycyna ma to do siebie, że im szybciej rozpocznie sie leczenie, tym latwiej i
      pewniej sie wyleczy. Tym wieksze szanse, ze nie bedzie powiklan. I w ogolnym
      rozrachunku - tym taniej. Ale trzeba liczyc głową, a nie dupą.
      • hanalui Re: Wyscie powariowaly??? 01.07.09, 01:33
        nangaparbat3 napisała:

        > A coż to za argument, ze gdzie indziej jest jeszcze gorzej? To u
        nas tez powinn
        > o
        > byc źle?

        NIkt o tym nie wspominal...podawal tylko przyklady ze moze byc
        jeszcze gorzej wink

        > Medycyna ma to do siebie, że im szybciej rozpocznie sie leczenie,
        tym latwiej i
        > pewniej sie wyleczy. Tym wieksze szanse, ze nie bedzie powiklan. I
        w ogolnym
        > rozrachunku - tym taniej. Ale trzeba liczyc głową, a nie dupą.

        Co wcale nie znaczy ze ktos z zawalem czy atakiem serca, albo
        otwartym zlamaniem powinien przepuszczac matke karmiaca ze skrecona
        i bolaca noga bo ona sie spieszy i nie ma opiekunki.

        Tak...masz racje co do tej medycyny, a najlepiej jeszcze zapobiegac
        niz leczyc ale to niestety w PL malo popularne. Dlatego chora
        zakrawajaca na absurd medykalizacja od poczecia
    • dordulka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 30.06.09, 23:31
      No rece opadaja...
      Placimy taaaakie skladki na zuzy i nfzety, a z tych skladek nawet nie mamy refundowanej opiekunki do dziecka na czas naszej niedyspozycji.
    • escribir Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 00:22
      Pod koniec lutego miałam wypadek, poślizgnęłam się na ulicy- efekt: poważny uraz
      kolana (podobny, tyle że mniej spektakularny miałam 3 lata temu). Pogotowie
      przyjechało chyba nawet szybko, tak mi się w każdym razie wydaje, z bólu miałam
      mroczki przed oczami. Ale że dyżur ortopedyczny był na końcu miasta to po drodze
      zaliczyłam każdą dziurę w jezdni (z centrum do szpitala bródnowskiego). To było
      ok. godz. 9, z dyżuru wyszłam ok. 16 !!! ale z nastawioną rzepką i gipsem.
      Po miesiącu szczęśliwy moment- zdjęcie gipsu i skierowanie do zaopatrzenia
      ortopedycznego na stabilizator. Całe szczęście, że był ze mną mąż, bo po 1. po
      zdjęciu gipsu miałam niemalże bezwładną nogę, na dodatek zginająca mi się w
      poprzek, po 2. pokój zaopatrzenia był na piętrze po którym trzeba było wejść po
      schodach, po 3. po otrzymaniu kolejnego papierka trzeba była pójść z nim do
      oddziału NFZ po pieczątkę! - dla warszawianek dodam że byłam w szpitalu na
      Lindleya, a NZF jest przy Mariotcie, na Chałubińskiego. Ciekawe ile godzin by mi
      to zajęło (wliczając schody przy centralnym).
      Teraz chodzę na rehabilitację, co 10 sesji muszę brać kolejne skierowanie na
      następne zabiegi.
      Na sierpień mam wyznaczoną następną wizytę u ortopedy, prawdopodobnie da mi
      skierowanie na operację. A kiedy ona będzie? Wychodzące od lekarza starsze panie
      cieszą się, że wszczepienie endoprotezy będą miały JUŻ za dwa lata!
    • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 08:38
      I co w końcu zrobiłaś? Jak cała historia się zakończyła?
    • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 09:53
      a ja widze absurd w ostrym dyzuze.
      a w zasadzie całym systemie gdzie gania sie czlowieka od lekarz do
      lekarza bo jak mam zatkane ucho i chce isc do laryngologa to musze
      gonic jeszcze do internisty zeby powiedziec mu ze mam zatkane ucho i
      on da mi skierowanie do laryngologa.
      albo złamie sobie noge to najpierw internista a dopieor potem
      chirurg bo najwidoczniej sama nie jestem w staniue stwierdzic, ze
      zalmałam noge.

      jakis czas temu tez wyladowałam z corka (2,5 roku) na ostrym dyzuze.
      przede mna no nie 80 ale z 10 osob - tez z malymi dziecmi a byla
      godzina ok 21.
      no to siedze i czekam.
      czekam, czekam
      jeden pacjent siedzi w gabinecie z 20 minut.
      juz mam wchodzic - przylazi policja z aresztantem (ma kajdanki na
      rekach) i ładuja sie bez kolejki bo taki maja przywilej.
      niby tylko na chwile
      a ja czekam nadal
      jest juz po 22
      corka ledwo widzi na oczy, jest marudna i kjeszcze sie obsikała
      super
      wreszcie wchodze do gabinetu
      przyjmuje lekarz ok 80, który wyglada jak pielegniarka z "Włatcy
      móch" wink
      pyta o co chodzi
      tłumacze
      pózniej przez 10 minut wypelnia jakies papiery (odnośnie naszej
      wizyty)
      po 15 minutach wychodze ze skierowaniem do szpitala na pediatrie
      jade na drugi koniec miasta najpierw do domu pzrebrac zasikana córke
      potem do szpitala
      znowu kolejka bo przede mna sa dzieci, które tez były na pogotowiu
      w domu byłam bardzo pózno, wkurzona i zmeczona

      od razu chciałam jechac do szpitala (na pediatrie - gdzie udziela
      mojej córce najlepszej pomocy),który mam 2 minuty od domu.
      ale ostatnio mnie nie przyjeli tylko najpierw kazali jechac na
      pogotowie i jak tam sobie nie poradza z przypadkiem to poprosic o
      skierowanie i dopiero przyjechac - wiec sobie darowałam.

      nigdy wiecej ostrego dyzuru.
      • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:01
        > albo złamie sobie noge to najpierw internista

        Jak złamiesz od razu idziesz na ortopedię.
        A dlaczego dziwi ciebie,ze do szpitala trzeba miec skierowania.Jak dziecko zle
        się czuje to powinno byc obejrzane przez lekarza i ten decyduje co dalej.
        • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:09
          gryzelda71 napisała:

          > > albo złamie sobie noge to najpierw internista
          >
          > Jak złamiesz od razu idziesz na ortopedię.
          >

          No właśnie, NIKT nie wymaga jakiś zaświadczeń od internisty. Skąd takie bzdury??
          • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:17
            bacha1979 napisała:
            > No właśnie, NIKT nie wymaga jakiś zaświadczeń od internisty. Skąd
            takie bzdury?

            oczywiście, ze nie wymaga sie ZAŚWIADCZEN
            wiekszośc specjalistów natomiast wymaga SKIEROWAŃ!!!!!!
            • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:18
              Nie z wypadku.Bo czym innym jest zlamanie nogi?
            • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:20
              Dobrze wiesz o co mi chodzi, nie czepiajmy sie słowek.
              NIKT w sytuacji o której pisałaś(złamanie nogi) nie wymaga skierowania o
              internisty. Nie pisz proszę bzdur, jeśli nie jesteś tego pewna.
              • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:27
                bacha1979 napisała:
                > NIKT w sytuacji o której pisałaś(złamanie nogi) nie wymaga
                skierowania o
                > internisty.


                no oczywiscie wiesz najlepiej co jest wymagane w MOIM ośrodku
                zdrowia!!!!


                > Nie pisz proszę bzdur, jeśli nie jesteś tego pewna.

                ależ ja jestem pewna!!!!!!
                • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:32
                  No wiesz, pisałaś o systemie, nie o TWOIM ośrodkutongue_outtongue_out To tak jak sie czepiamy
                  słówektongue_outtongue_out
                  • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:40
                    bacha1979 napisała:
                    > No wiesz, pisałaś o systemie, nie o TWOIM ośrodkutongue_outtongue_out

                    ehhh.... no comment
                • angazetka Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:40
                  > no oczywiscie wiesz najlepiej co jest wymagane w MOIM ośrodku
                  > zdrowia!!!!

                  No, skoro Twój ośrodek zdrowia łamie przepisy, to może gdzieś to
                  zgłoś?
                  • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:52
                    angazetka napisała:

                    > > no oczywiscie wiesz najlepiej co jest wymagane w MOIM ośrodku
                    > > zdrowia!!!!
                    >
                    > No, skoro Twój ośrodek zdrowia łamie przepisy, to może gdzieś to
                    > zgłoś?

                    Dokładnie, zamiast tworzyć teorie na forum, lepiej wyjaśnić taką sprawę.
                    To nie boli.
        • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:24
          gryzelda71 napisała:
          > Jak złamiesz od razu idziesz na ortopedię.

          to tez jest kwestia organizacyjna w danej placówce
          u mnie w przychodni trzeba mieć skierowanie do chirurga.


          > A dlaczego dziwi ciebie,ze do szpitala trzeba miec skierowania.Jak
          dziecko zle
          > się czuje to powinno byc obejrzane przez lekarza i ten decyduje co
          dalej.

          no tak.
          tyle, ze na ostrym dyzuze nie bardzo radza sobie z małymi dziecmi
          (bo o takim mowie)
          ja 2 razy byłam z corka i 2 razy dostalam skierowanie do szpitala.
          a nie były to jakies poważne problemy - za drugi razem była to
          zwykła reakcja uczuleniowa po zjedzeniu orzeszków ziemnych.
          a lekarz na dyzuze nie poradził sobie.
          wiec po co pytam mialam tam siedziec pól nocy????

          dziecku mojej przytjaciółki niedawno na ostrym dyzuze przepisali zła
          dawke antybiotyku wiec po tym incydencia ja raczej wiecej sie tam
          nie pojawie a jesli bede zmuszona to od razu bede wymagała
          skierowania do szlitala.
          • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:29
            Bo lekarz na pogotowiu nie ma specjalizacji ze wszystkich dziedzin.I chyba
            lepiej upewnić się dając dziecko skierowania do specjalisty niż potem płakac,bo
            coś się stała a lekarz nie zauważył i nie skierował gdzie trzeba.
            Dawka antybiotyku...Mam zaufanie domoich lekarzy,ale zawsze w domu sprawdzę
            zanim podam.
            • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:36
              gryzelda71 napisała:
              > Bo lekarz na pogotowiu nie ma specjalizacji ze wszystkich dziedzin

              otóż własnie - dlatego dziwi mnie wymaganie skierowania (bo o to
              spytałas wczesniej)
              najrozsadniej (i mniej kosztownie) byłoby gdbym OD RAZU mogła
              zglosic sie z dzieckiem w szpitalu na pediatrii (bo mówie o nagłym
              wypadku, zazwyczaj o póznej porze) a nie najpier "bujac" sie na
              ostry duzyr po skierowanie.
              • ib_k Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:40
                > najrozsadniej (i mniej kosztownie) byłoby gdbym OD RAZU mogła
                > zglosic sie z dzieckiem w szpitalu na pediatrii


                tak to ty jesteś lekarz że wiesz co jest twojemu dziecku?
                a może ta gorączka to nie jest grypa ale zapalenie wyrostka-chirurgia, albo salmonella-zakaźny, złamanie palca u nogi-ortopedia, a może zwykły rotawirus, na który wystarczy panadol?
                • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:43
                  ib_k napisała:
                  > a może ta gorączka to nie jest grypa ale zapalenie wyrostka-
                  chirurgia, albo sal
                  > monella-zakaźny, złamanie palca u nogi-ortopedia, a może zwykły
                  rotawirus, na k
                  > tóry wystarczy panadol?

                  smile
                  ale te rzeczy pediatra w szpitalu tez rozpozna - nie sadzisz????
                  wiec bedzie tylko pediatra - kolejny specjalista
                  a nie
                  ostry dyzur-pediatra-kolejny specjalista
                  • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:49
                    No u nas na pogotowiu,które przyjmuje po godzinach pracy przychodni i dni wolne
                    od pracy jest pediatra.A tzw internista jednak lepiej oceni stan zdrowia
                    dziecka,niz zdenerwowana mama.
                    I chyba nie wiesz co piszesz z tymi samodzielnymi wyprawami do szpitala.To
                    dopiero by było.
                    • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:57
                      gryzelda71 napisała:
                      > No u nas na pogotowiu,które przyjmuje po godzinach pracy
                      przychodni i dni wolne od pracy jest pediatra

                      no i to jest dobre rozwiazanie.

                      > od pracy jest pediatra.A tzw internista jednak lepiej oceni stan
                      zdrowia dziecka,niz zdenerwowana mama.

                      hmmm...niestety nie mialam okazji sie przekonac.
                      bo w przypadku corki korzystalam z pomocy internisty na ostrym
                      dyzurze 2 razy i 2 razy zostałam odeslana do szpitala.
                      i to z niezbyt powaznymi sprawami.sama podejrzewałam ze te plamy to
                      uczulenie ale ponieważ miałam w domu miesiecznego synka po dlugim
                      pobycie w szpitalu i po 2 antybiotykach wiec chciałam mies absolutna
                      pewnośc ze to np nie ospa.
                      • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:01
                        No i uzyskałas pewność.Czyż nie o to chodziło?
                        Już widzę twoje oburzenie,zeby odesłane do domu dziecko rozchorowała się bardziej.
                        • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:11
                          gryzelda71 napisała:
                          > No i uzyskałas pewność.Czyż nie o to chodziło?

                          smile no nasza rozmowa to troche jak ze śplepym o kolorach.
                          oczywiście, ze sie upewniłam ale skoro u ciebie na ostrym dyzuze
                          jest pediatra nie nie wiesz jak to jest przez pół nocy wozic sie z
                          dzieckiem pom lekarzach.
                          ja miałam okazje sie przekonac, tak samo jak miałam okazje sie
                          przekonac, ze na ostrym dyzuze moje dzieci pomocy nie otrzymaja.
                          • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 15:49
                            Na moim pogotowiu pediatra odesłał moje dziecko do szpitala,bo tam zbadaja uszy
                            dikładniej(czy nie ma zapalenia ucha).Mogłam nie jechac,a jednka to
                            zrobiłam.Zeby miec pewność.Niewiele spałam i ja i dziecko tamtej nocy.
                            • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:10
                              smile

                              po pierwsze - no to pomysl sobie, ze ja w tej sytuacji musiałabym
                              najpierw odsiedziec swoje na pogotowiu, potem w szpitalu na
                              pediatrii a dopiero pózniej w nastepnym szpitalu na laryngologii (bo
                              domyślam sie, ze skoro ucho to odesłali Cie na laryngologie?

                              a po drugie - gdyby moje dziecko bolało ucho to od
                              razu "uderzalabym" do laryngologa. ale .... nie tak szybko bo:
                              - do laryngologa potrzebne jest skierowanie od pediatry
                              - u mnie w mieście nie ma doraźnej pomocy laryngologicznej (wiec
                              ciesz sie, ze u Ciebie jest i dorażna pomoc pediatryczna i
                              laryngologiczna)

                              nadal nie wiesz o co mi chodzi????
                              • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 18:49
                                Wiem o co tobie chodzi.Tak mam to szczęście,ze mieszkam w mieście ze szpitalami
                                wszelkiej maści do wyboru do koloru.Co nie znaczy,że jak dziecku coś dolega to
                                tam jadę.Najpierw pediatra(rodzinny),a jak juz nieczynny pogotowie.Tam decydują
                                co dalej.Nie twierdzę,że jest idealnie,ale nie rozpaczam,że jest jak jest i nie
                                nakręcam się tylko dlatego,że pani powiedziała,ze na izbie przyjęc jest 80
                                osób(chyba liczba osób przesadzona)
              • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:50
                ewcia1980 napisała:
                > najrozsadniej (i mniej kosztownie) byłoby gdbym OD RAZU mogła
                > zglosic sie z dzieckiem w szpitalu na pediatrii (bo mówie o nagłym
                > wypadku, zazwyczaj o póznej porze) a nie najpier "bujac" sie na
                > ostry duzyr po skierowanie.

                Moze dla ciebie...z punktu widzenia szpitala nie.

                Ostatnio tak sie wlasnie pojawilam bardzo poznym wieczorem z
                podejrzeniem ospy u dziecka, w zasadzie wyslalam meza zeby zapytal
                czy moge w ogole sie tam pojawic bo to choroba zakazna i od razu mi
                powiedziano ze w zadnym wypadku bo oni tam maja b. chore i
                umierajace dzieci, i ostatnio rzecza jakiej potrzebuja to
                przyniesienie ospy z zew. Skierowano mnie na pogotowie...i ja to
                rozumiem. Do szpitala mialam jednak blizej.

                Bylabys zadowolona gdyby twoje dziecko bedace w szpitalu na rota lub
                zapalenie pluc dostalo jeszcze np ospy bo mamuncia z widzimisie od
                razu do szpitala leci?
                • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:05
                  hanalui napisała:
                  > Bylabys zadowolona gdyby twoje dziecko bedace w szpitalu na rota
                  lub zapalenie pluc dostalo jeszcze np ospy bo mamuncia z widzimisie
                  od razu do szpitala leci?


                  no widzisz - a mnie własnie z ostrego dyzuru odeslali do szpitala.
                  i to z wypryskami, które okazaly sie byc uczuleniem chociaz nie
                  wykluczałam własnie ospy.

                  i raczej nie był to problem dla dzieci na oddziale bo my na oddział
                  nawet nie wchodziłysmy.
                  na pediatrii drzwi sa przeciez zamykane wiec zadna "mamuśka" z
                  chorym dzieckienm z ulicy sie tam nie "wtarabani"
                  • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:11
                    ewcia1980 napisała:
                    > no widzisz - a mnie własnie z ostrego dyzuru odeslali do szpitala.
                    > i to z wypryskami, które okazaly sie byc uczuleniem chociaz nie
                    > wykluczałam własnie ospy.

                    Ale jak mniemam na ostrym dyzyze stwierdzili ze to nie ospa a cos
                    innego smile

                    > i raczej nie był to problem dla dzieci na oddziale bo my na
                    oddział
                    > nawet nie wchodziłysmy.
                    > na pediatrii drzwi sa przeciez zamykane wiec zadna "mamuśka" z
                    > chorym dzieckienm z ulicy sie tam nie "wtarabani"

                    Nie wiem jak to wyglada dokladnie, bo nie dane mi bylo wejsc w
                    ogole, powiedziano tylko mezowi ze jesli bylaby to ospa beda musieli
                    odkazac, styrylizowac cala poczekalnie czy cos w tym stylu
                    • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:21
                      hanalui napisała:
                      > Ale jak mniemam na ostrym dyzyze stwierdzili ze to nie ospa a cos
                      > innego smile

                      no właśnie nie smile
                      pan doktor właściwie nie za wiele do nas mówił.
                      ot po prostu jak powypisywał te wszystkie swoje papierki to oddał mi
                      ksiazeczke zdrowia ze skierowaniem do szpitala.
                      i tyle.


                      > Nie wiem jak to wyglada dokladnie, bo nie dane mi bylo wejsc w
                      > ogole, powiedziano tylko mezowi ze jesli bylaby to ospa beda
                      musieli
                      > odkazac, styrylizowac cala poczekalnie czy cos w tym stylu


                      smile eeee... troche przesada z tym odkażaniem.
                      oddział pediatryczny tak samo jak noworodkowy jest zamkniety dla
                      bezpieczenstwa dzieci.
                      a ospe czy inne choroby "przytargac" moga i rodzice odwiedzajacy
                      dzieciaki.
                      ja miałam watpliwą przyjemność korzystac i z pomocy internistycznej
                      i pediatrycznej i okulistycznej i laryngologicznej właśnie w
                      szpitalu i chory z ulicy na zaden oddzial nie wchodzi.
                      Przyjmowany jest w gabinecie, do którego schodzi lekarz.
                      (bylo tak w kilku szpitalach)
                      • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:40
                        ewcia1980 napisała:
                        > no właśnie nie smile
                        > pan doktor właściwie nie za wiele do nas mówił.

                        Co nie znaczy ze lekarz nie pomyslal: krucze to nie ospa, nie wiem
                        dokladnie co to niech jedzie do szpitala smile

                        > smile eeee... troche przesada z tym odkażaniem.

                        Naprawde nie wiem...to mi powiedziano, wiec przyjelam jak dogmat smile.
                        Wezwalam prywatnego lekarza do domu..bo i na pogotowiu i w szpitalu
                        pewnie musialabym zaplacic bo nie mam polskiego ubezpieczenia wiec
                        bylo mi obojetne smile
                        • ewcia1980 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:50
                          hanalui napisała:
                          > Co nie znaczy ze lekarz nie pomyslal: krucze to nie ospa, nie wiem
                          > dokladnie co to niech jedzie do szpitala smile

                          no tego nie wiem - w myslach nie czytam.
                          wiem natomiast, ze na pogotowiu, gdzie nie mam pediatry, fachowej
                          pomocy male dziecko nie otrzyma i jechanie tam mija sie z celem.
                • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:07
                  hanalui napisała:
                  statnio tak sie wlasnie pojawilam bardzo poznym wieczorem z
                  > podejrzeniem ospy u dziecka, w zasadzie wyslalam meza zeby zapytal
                  > czy moge w ogole sie tam pojawic bo to choroba zakazna i od razu mi
                  > powiedziano ze w zadnym wypadku bo oni tam maja b. chore i
                  > umierajace dzieci, i ostatnio rzecza jakiej potrzebuja to
                  > przyniesienie ospy z zew. Skierowano mnie na pogotowie...i ja to
                  > rozumiem. Do szpitala mialam jednak blizej.
                  >
                  > Bylabys zadowolona gdyby twoje dziecko bedace w szpitalu na rota lub
                  > zapalenie pluc dostalo jeszcze np ospy bo mamuncia z widzimisie od > razu do
                  szpitala leci?

                  Dokładnie, gdyby każdy przypadek trafiał do szpitala to beztroskie matki
                  właściwie z każdym przypadkiem by jździły do szpitala, bo po co sie fatygować
                  gdzie indziej. A tu trzeba pomyśleć, że niekoniecznie to co odpowiada
                  pojedynczej osobie jest faktycznie idealnym rozwiązaniem.
    • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:08
      Dzięki Bogu rzadko korzystam z opieki na fundusz, ale we wrześniu mój mąż złamał
      sobie nogę, trafiliśmy do przychodni na ostry dyżur i złego słowa nie powiem .
      NIKT nas nie dosyła do internisty, trzeba było trochę poczekać, ale bez paniki.
      Wszytko odbyło się sprawnie, szybko, bez zbędnych formalności. Potem lekarz
      wypisał zwolnienie, nawiasem mówiąc przesympatyczny gość, kazał dzwonić w razie
      jakikolwiek wątpliwości.
      2 lata temu mój ojciec miał wypadek, zakładano mu kilkanaście szwów na nogę,
      wtedy zawiozłam go do szpitala na ostry dyżur, pamiętam, ż żeby nie jeździć od
      szpitala do szpitala to zadzwoniłam na pogotowie is pytałam gdzie sie mam w tej
      sytuacji udać. I nie błąkałam sie niepotrzebnie.
      Z moich osobistych obserwacji (podkreślam osobistych obserwacji i doświadczeń)
      trzeba najpierw samemu myśleć, dopiero potem wymagać od innych.
      • gryzelda71 zgadzam się z tobą 01.07.09, 10:11
      • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:27
        > Z moich osobistych obserwacji (podkreślam osobistych obserwacji i doświadczeń)
        > trzeba najpierw samemu myśleć, dopiero potem wymagać od innych.


        I tu akurat sie mylisz. Czlowiek nagle chory, z urazem, czy chocby z oslabieniem
        i gorączką, ktorego boli, ktory jest pozbawiony normalnych swoich mozliwosci
        poruszania sie, dzialania, ma pelne prawo nie myslec. To obowiazkiem NFZu
        powinno byc dostarczanie ludziom informacji - co, gdzie, kiedy, jak - jakie
        procedury, gdzie zadzwonic i jak sie dowiedziec. Po prostu kazdy ubezbieczony
        powinien miec na przykład ulotke, na ktorej bedzie kilka najwazniejszych dla
        niego - w razie czego - numerow telefonow, pod ktore sie bez problemu sie
        dodzwoni, i gdzie zostanie kompetentnie poinformowany, co ma robic. Chocby tyle
        - czy to naprawdę az tak kosztowne i trudne do zorganizowania?
        • ib_k Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:37
          Po prostu kazdy ubezbieczony
          > powinien miec na przykład ulotke, na ktorej bedzie kilka najwazniejszych dla
          > niego - w razie czego - numerow telefonow, pod ktore sie bez problemu sie
          > dodzwoni, i gdzie zostanie kompetentnie poinformowany, co ma robic.

          ależ bzdury piszesz! ta ulotka za chwilę wyląduje w najbliższym koszu na śmieci


          To obowiazkiem NFZu
          > powinno byc dostarczanie ludziom informacji - co, gdzie, kiedy, jak

          nie, to twoim obowiązkiem jest zorientować się co i gdzie, średnio inteligentny człowiek nie powinien mieć z tym problemu, jest telefon, net i "koniec języka za przewodnika"

          tworzycie głupie netowe sytuacje w aby udowodnić swoje racje
          • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:01
            ja tam zadnych sytuacji nie stworzylam.

            Mozna zadbac o taki ksztalt i jakosc, by w koszu nie ladowala. Mozna przekazac w
            taki sposób, by do ubezpieczonego dotarlo, ze to wazne.
            I powtarzam: na tym polega choroba, ze chory ma uposledzone mozliwosci - i
            fizyczne, i często intelektualne, i oczywiscie odpornosc na stres.
            ale nasza sluzba zdrowia nie ma zadnego, ale to zadnego przygotowania
            psychologicznego, chorego traktuje sie jak klienta, ktory przyszedl do
            deikatesow po kartofle. Tyle ze te "delikatesy" bardziej przypominaja stragan.
        • bacha1979 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:49
          nangaparbat3 napisała:

          > > Z moich osobistych obserwacji (podkreślam osobistych obserwacji i doświad
          > czeń)
          > > trzeba najpierw samemu myśleć, dopiero potem wymagać od innych.
          >
          >
          > I tu akurat sie mylisz. Czlowiek nagle chory, z urazem, czy chocby z oslabienie
          > m
          > i gorączką, ktorego boli, ktory jest pozbawiony normalnych swoich mozliwosci
          > poruszania sie, dzialania, ma pelne prawo nie myslec. To obowiazkiem NFZu
          > powinno byc dostarczanie ludziom informacji - co, gdzie, kiedy, jak - jakie
          > procedury, gdzie zadzwonic i jak sie dowiedziec. Po prostu kazdy ubezbieczony
          > powinien miec na przykład ulotke, na ktorej bedzie kilka najwazniejszych dla
          > niego - w razie czego - numerow telefonow, pod ktore sie bez problemu sie
          > dodzwoni, i gdzie zostanie kompetentnie poinformowany, co ma robic. Chocby tyle
          > - czy to naprawdę az tak kosztowne i trudne do zorganizowania?

          Nie wiem czy trudne czy nie trudne, ale wierz mi, że mi dopytanie się co robić w
          konkretnej sytuacji nie zajęło dłużej niż minutę.

          W sytuacji poważnego wypadku wadomo, wzywa sie pogotowie i nie bawi się w
          ustalanie co gdzie i jak.
          • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:06
            A nie slyszałaś o "niepowaznych" wypadkach, ktore skutkuja przewleklymi, a
            czasem nie dajacymi juz sie wyleczyc skutkami?
            NFZ nie dba o profilaktykę, o informowanie, stawia chorych w sytuacji petentow,
            majacych sprostac wymyslonym przez urzednikow procedurom, zbieracpieczatki i
            podpisy, odstac swoje w kolejkach. Trzeba miec kupe zapasowej energii, by
            sprostac biurokratycznym wymogom, a akurat chory tej energii nie ma.
        • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:53
          I co te ulotki co miesiąc nowelizowane(przychodnie likwidują,przenoszą itp)maja
          rozsyłać wszystkim ubezpieczonym?
          Bo na nr 999 z tego co piszesz problemem jest zadzwonic,to co będzie z ulotkami?
          • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:08
            ano własnie - przychodnie likwiduja przenosza, pacjent dowiaduje sie o tym
            często dopiero wtedy, kiedy potrzebuje pomocy i bedąc chorym nie ma siły, zeby
            bawic sie w detektywa.
            Dla Ciebie i paru innych tu osob nos jest dla tabakiery, po prostu.
            • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 15:53
              Wybacz,właśnie po to,żeby nie bawic się w detektywa dzwonię pod 999 i pytam
              gdzie konkretnie mam się udać,a jak nie jestem w stanie dojechac,czy stan
              zdrowia wyklucza samodzielne przybycie wzywam pogotowie.Zawsze dostaje informację.
              • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:16
                Jestes pewna, ze numer pogotowia powinien byc tym, pod ktorym są udzielane
                informacje?
                • ib_k Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:45
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Jestes pewna, ze numer pogotowia powinien byc tym, pod ktorym są udzielane
                  > informacje?

                  tak, to jest dokładnie ten numer pod który powinnaś dzwonić, tam uzyskasz info jaki szpital ma ostry dyżur i pod jaki rejon podpadasz, i uprzedzając, dzwoniłam na pogotowie (wrocław)kilkanaście razy w ciągu ostatnich kilku lat, nigdy nie czekałam długo na połączenie, a właściwie byłam łączona natychmiast

                  • gryzelda71 Dokładnie jest tak jak piszesz. 01.07.09, 18:50
                  • kra123snal Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:49
                    To jest telefon alarmowy a nie informacja. W tym czasie
                    jakaś osoba ciężko chora może mieć problem z wezwaniem karetki.
                    • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 13:17
                      To jest telefon na pogotowie.I może będzie to dla ciebie niespodzianką,ale nie
                      jest ten nr obsługiwany przez jedną osobęsmile
                      • kra123snal Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 16:19
                        Może ci uświadomię, że jeżeli informacyjnie będzie na niego każdy
                        dzwonił, to żeby spełniał swoją alarmową rolę, musiałoby być
                        zatrudnionych co najmniej tyle obsługujących co zasięgających
                        informacji. Dla kogoś w czasie zawału, po wypadku, itp. może nie być
                        tego czasu, w którym ty się dowiadujesz, gdzie masz jechać, bo nie
                        chcesz krążyć po mieście. To jest telefon na pogotowie ALARMOWY.
                        Dzwonić się powinno, gdy ma się ALARMOWĄ sprawę.
                        Na 997 dzwonił ktoś, żeby spytać o dzielnicowego w rejonie?
                        • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 03.07.09, 12:08
                          Z dwojga złego lepiej zadzwonic pod 999 i zapytać gdzie ortopedia,czy wzywać
                          ambulans do skręconej,bolącej kostki?
      • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 13:32
        Święte słowa, ale jak widać na e- matce winę za własną nieudolność
        najlepiej zrzucić na wszystkich innych, z pijakami włącznie.
        • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 15:35
          joanna35 napisała:

          > Święte słowa, ale jak widać na e- matce winę za własną nieudolność
          > najlepiej zrzucić na wszystkich innych, z pijakami włącznie.

          Na tym wlasnie polega choroba czy uraz, ze czlowiek z bardzo zaradnego i
          samowystarczalnego robi sie w jednej chwili nieudolny.
          • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 15:58
            Zakładam, że skoro Autorka rozpatrywała opcję pojechania do lekarza
            z dziecięciem to nie leżała plackiem tylko była w stanie "zapakować"
            dziecko do samochodu, tudzież prowadzić samochód.
          • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:00
            Czy ty aby nie przesadzasz?Piszemy o skręconek kostce,więc chyba mózg się nie
            skręcił jednocześnie.
            Ileż jest sytuacji,ze nagle i niespodziewania choroba spada na ciebie ,że
            tracisz i jasnośc umysłu i sprawnośc fizyczną.Sorki,ale krew mnie zalewa,jak
            pani wzywa pogotowie,bo dziecko od 3 dni ma 40 stopni gorączki.Rozumiem,ze
            czekała az przjdzie.Albo pan przychodzi na pogotowie i musi byc natychmiast byc
            przyjęty bo ma 39 od wczorajszego ranka.
            • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:13
              Miałam babcie, lekarke. Powiedziala kiedyś, ze żeby lekarz mial pojecie o
              chorobie, powinien sam ja przjsc.
              Wydalo mi sie to wtedy dziwaczne, ale z czasem przyznaje jej racje.
              Co do skreconej kostki: mialam kiedys "skręconą" - a dokladniej uszkodzona
              torebke stawową, co powodowalo bol tak silny, ze nie bylam w stanie nawet oprzec
              chorej nogi o ziemię, a pierwszą noc, lezac w łózku z jakimis kompresami i
              nafaszerowana prochami przeciwbolowymi, po prostu przepłakalam.
              Jestem tez w stanie wyobrazic sobie, ze mniej dolegliwy uraz kostki moze byc
              powazna sprawą, kiedy trzeba nosic na rękach dziecko - a trzeba.
              jak juz pisalam w innych miejscach - nasza SZ widzi w chorym petenta, ktory w
              dodatku moze ją (a pewnie i zamierza) naciagnac, a z reguły przesadza. I tak tez
              chorych traktuje.
              Oczywiscie zdarzaja sie wyjatki, wspaniali lekarze czy pielegniarki, ale to
              wtedy zasługa wylącznie ich osobowosci, a nie obyczaju i nawyków SZ.
              Nawiasem mowiac - SZ jest taka jak my wszyscy, hurtem, z nieba w końcu nie
              spadła. U mnie w pracy tez w kazdym dopatruja sie potencjalnego oszusta, przez
              co wyniki są o wiele slabsze, niż mogłyby byc.
              Taki los społeczenstwa, gdzie cwaniactwo jest zaletą.
              • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 18:57
                Powiem tak.Skręcona kostka to pikus w porównaniu z byłym moim urazem.Przeżyłam i
                nadal zyję i naczekałam sie i poczekałam,ale litości,nie bede biadolić tylko
                dlatego,że pani powiedziała to i owo.Działać trzeba(co autorka zrobiła),a nie
                biadolić.
                • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 20:19
                  Bronisz SZ jak Rejtan.
                  A ona własnie taka, jak Rzplita w tamtych czasach.
                  • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 22:41
                    A Ty za to czepiłaś się tej służby zdrowia , że hej. Z tego co
                    wywnioskowałam to przeszkodą było 80 pacjentów, nie lekarze i
                    pielęgniarki. I, biorąc pod uwagę wasze opinie o SZ to naprawdę nie
                    widze powodu, żeby pracownicy SZ musieli nadstawiać karku za
                    pacjenta przed innymi pacjentami, którzy płacą i wymagają i mają
                    świete prawo być obsłużeni wg. kolejności zgłoszeń. To do kogo masz
                    pretensje, że nikt w kolejce nie wykazuje się empatią i taktem. Do
                    lekarzy? Jakie społeczeństwo takie kolejki.
                  • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 07:39
                    Nie bronię.
                    Ale nie znosze biadolenia i nic nierobienia.Bo dla wielu ideałem byłoby ,zeby
                    lekarz raz w tygodniun przychodził do domu i w razie potrzeby zawoził do
                    odpowiednich placówek.
                    Tak jak pani płacząca ,że boli ja kolano,ale do lekarza nie pójdzie bo taaaakie
                    kolejki.Nic tu słuzba zdrowia nie poradzi.
    • asieksza Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:11
      No to ja dorzucę jeszcze jeden kwiatek.Córce ucieka oczko, poszliśmy
      do okulisty. Pani doktor pobieżnie zbadała małą i odesłała na
      skiaskopię na oddział. Czekaliśmy półtora miesiąca, mała przyjęta na
      oddział , założony wemflon oczywiście bolało więc mała połakała.
      Okazało się, ze badanie można było wykonać bez uśpienia a mała nawet
      komputerowe dała sobie zrobić ( w gabinecie w którym byliśmy
      wcześniej ) . Dostajemy skierowanie do Poradni Leczenia Zeza, termin
      za kolejne dwa miesiące i o zgrozo przyjmuje nas dokładnie ta sama
      pani doktor. ( już nie wspomnę, że na numerku mieliśmy napisane, że
      przyjęcia w godz 9-12, mieliśmy nr 16 więc pojechaliśmy o10.30 a
      pani doktor pojawiła się dopiero o 11). Czy nie można było załatwić
      wszystkiego za jednym zamachem unikając niepotrzebnego stania w
      kolejkach, zwalniania się z pracy , kosztów dojazdów - jak dla mnie
      kompletny absurd
      • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:13
        Ale lekarze musza trzymać się przepisów.
    • nangaparbat3 celem przepisów 01.07.09, 10:33
      nadrzędnym celem przepisow regulujacych dzialanie słuzby zdrowia nie jest
      mozliwie najszybsze i najlepsze (rozumiem - w miare posiadanych srodkow, OK)
      udzielenie pomocy choremu, tylko ZABEZPIECZENIE SIE PRZED EWENTUALNYM OSZUSTWEM.
      I w zwiazku z tym wszystko bierze w łeb.
    • ollele Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:46
      Sprawa zakończyła się tak:
      pojechałam na ostry dyżur, przedstawiłam legitymację zasłużonego honorowego
      dawcy krwi, i po krótkiej rozmowie z pielęgniarką zostałam przyjęta przez lekarza.
      • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 10:54
        Ale co się nażładkowałaś to twojewink
        • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 13:35
          Gryzelda, chyba pierwszy raz w życiu się z Tobą zgadzamsmileA swoja
          drogą jestem pielęgniarką i że też nigdy nie wpadłam na to, żeby od
          progu wrzeszczeć, że ja bez kolejki bo służbą zdrowia jestem i mnie
          się należysmile
      • iwles Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:03


        czyli podtrzymujesz swoją opinię, że polska służba zdrowia to jeden wielki absurd ?
    • mustardseed Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:32
      Nie widze absurdy w sytuacji opisanej przez ollele.
      No moze taki, ze wrazie sytuacji kryzysowej ollele nie zapewniła
      opieki nad dzieckiem.

      Doprawdy nie wiem, czego sie spodziewała: pokoju dla kobiety
      karmiącej na tej izbie przyjęć czy co?
      • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 11:51
        a dlaczego nie mialaby sie tego spodziewac w Kraju Miłośnikow Życia i Wartosci
        Rodzinnych?
        • mustardseed Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 12:15
          A od kiedy Polska jest 'Krajem Miłosników Życia i Wartości
          Rodzinnych'? Jakieś fakty?
          • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 12:40
            Masz racje, my miłujemy tylko Życie Poczęte.
            Fakt podstawowy: www.bezuprzedzen.org/prawo/art.php?art=150
            • mustardseed Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 12:54
              I natym się niestety kończy. Jak tylko matka urodzi - fora ze
              dwora, radź se sama.
              • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 16:30
                Dlatego tak mnie to wkurza.

                A przypomnial mi sie taki banal: siedmiodniowy synek kolezanki w trafil do
                szpitala, ona z nim, zeby byc przy dziecku i karmic. Do siedzenia dano jej
                taboret (czyli siedzisko bez oparcia, jakby kto mial wątpliwosci) - kobiecie
                tydzień po porodzie do siedzenia na wiele godzin.
                A ona, na co dzień wrecz pyskata, nie upomniala sie - bo byla po porodzie
                rozchwiana jeszcze, bo przerażona chorobą synka.
                I nie bede sie w tym taborecie doszukiwac zlosiwosci - absolutnie - ale braku
                elementarnej empatii i uwaznosci, jak najbardziej.
                • berecik7 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 20:14
                  Jeśli nie znacie sekretu tłumów na ostrym dyżurze, to go wam wyjawię. Otóż
                  limity NFZ i półroczne kolejki do specjalistów sprawiają, że co cwańsze
                  jednostki pędzą na ostry dyżur, podkoloryzują trochę i dostają skierowanie na
                  komplet badań na cito. Przychodzą tam raniutko, ustawiają się w kolejkę i
                  czekają. A jeśli tobie coś się stanie np. o 14-ej, to właśnie trafiasz w środek
                  tego dzikiego, bardzo chorego tłumu.

                  Trafiłam kiedyś na Wołoską na ostry. Czekających - jakieś 15 osób. W poczekalni
                  - 3 (słownie: trzy) krzesełka. Ciekawe, co byście poradziły autorce wątku w tej
                  sytuacji - położenie się z dzieckiem na podłodze w korytarzu??? Osobom, które
                  uważają, że wszystko u nas jest tak, jak powinno być, życzę dużo zdrowia...
                  • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 01.07.09, 20:21
                    W poczekalni
                    > - 3 (słownie: trzy) krzesełka. Ciekawe, co byście poradziły autorce wątku w tej
                    > sytuacji - położenie się z dzieckiem na podłodze w korytarzu???

                    Bo autorka to samotna matka,żyjąca na pustyni i niemająca absolutnie żadnych
                    znajomych.
                    • chalsia Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 01:48
                      > Bo autorka to samotna matka,żyjąca na pustyni i niemająca absolutnie żadnych
                      > znajomych.

                      autorka tego wątku - nie, ale opisanych przez ciebie wyżej kobiet jest całkiem
                      sporo - samotnych matek z dala od rodziny i bez znajomych.
                      • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 07:42
                        opisanych przez ciebie wyżej kobiet jest całkiem
                        > sporo - samotnych matek z dala od rodziny i bez znajomych.

                        Czy to tez wina SZ?
                        • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 09:52
                          Brak liczby krzeseł odpowiedniej do liczby ewentualnych czekajacych na zbadanie
                          to jak najbardziej wina SZ.
                          Podobnie - niezadbanie o przyzwoite oswietlenie korytarzy, tak aby czekajacy,
                          czasem ponad godzine, pacjent mógl czytac. Czy moze przesadzam z wymaganiami?
                          • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 09:59
                            Tak z ciekawości ile krzeseł powinno byc na izbie przyjęć?
                            A z tym światłem,to jak zarówek nie ma,czy pielęgniarki złośliwie gaszą?

                            Ale serio uważasz,że to,ze jakaś pani nie mam z kim zostawic dziecka to wina
                            sz?Bo ja o tym pisałam,nie o urządzaniu szpitali i SOR-ów.
                            • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:09
                              gryzelda71 napisała:

                              > Ile krzeseł powinno byc na izbie przyjęć?

                              Dokładnie tyle, ile potrzeba - czyli ilu czekajacych. To mozna dosc łatwo
                              oszacowac, tylko trzeba chciec to zrobic. Jesli mimo to bedzie krzesel za malo,
                              mozna dostawic. Ale tez trzeba chciec o to zadbac.

                              > A z tym światłem,to jak zarówek nie ma,czy pielęgniarki złośliwie gaszą?
                              Ostatnio mialam nieprzyjemnosc w dwoch roznych przychodniach - oświetlenie w
                              jednej nie dzialało, w drugiej bylo bardzo slabe i mimo wlaczonego siedziałam w
                              połmroku.



                              >
                              > Ale serio uważasz,że to,ze jakaś pani nie mam z kim zostawic dziecka to wina
                              > sz?Bo ja o tym pisałam,nie o urządzaniu szpitali i SOR-ów.

                              Uważam, ze SZ powinna brac pod uwage mozliwosc, ze naglej pomocy moze
                              potrzebowac osoba, ktora nie ma z kim zostawic małego dziecka. I na przykład
                              poprosic ja bez kolejki - bo poczekalnie placowek SZ to dla małych dzieci
                              zupełnie nieodpowiednie miejsce.
                              • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:15
                                A jak matka wymaga hospitalizacji,to SZ co wówczas powinna zrobić?
                                Masz bardzo ciekawe pomysły.Ciekawe gdzie sa poczekalnie z 80 krzesłami(tak jak
                                w tytułowym wątku było ponoc tylu czekajacych)
                                A zgłosiłas problem z oświetleniem?
                                • ollele Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:04
                                  hospitalizacja to zupełnie inna sprawa. w tak skrajnych przypadkach jasne jest
                                  że angażuję kogoś z rodziny a dziecko przechodzi na butelkę. ciekawi mnie czy
                                  forumki piszące że mogłam zostawić jednorazowo z kimś dziecko i na ten czas
                                  podać mu butelkę mają dzieci?! mamy które przestawiały dzieci na butelkę wiedzą
                                  o czym piszę.
                                  liczyłam na zwykłą ludzką życzliwość, jednak okazuje się że to złudne. powinnam
                                  wpaść na izbę spanikowana i z krzykiem i wtedy zapewne zwróciłabym na siebie
                                  natychmiast uwagę lekarzy, a i gabinet oddzielny by się znalazł-bo matka z
                                  dzieckiem. byłam jakiś czas temu z dzieckiem u swojego pediatry. wpadła do
                                  przychodni kobieta z krzykiem że jej syn miał wypadek i potrzebuje lekarza, no
                                  więc lekarka wybiegła na korytarz a tu wchodzi kolo lat 17 poobcierany, matka
                                  jego dalej szum robi, chłopak rzeczywiście pokrwawiony tu i tam i mówi że
                                  przewrócił się na rowerze. ale cóż za akcja, weszli od razu do gabinetu,
                                  pielęgniarka zaopatrzyła obtarcia i na tym się skończyło.
                                  tak jak pisała któraś z was, że część z tych czekających na ostrym to ci którzy
                                  potrzebują komplet badań na cito. i wiem, że ludzie tak robią.
                                  może gdybym od razu wręczyła pielęgniarce na izbie pokaźną bombonierę nie
                                  miałabym problemu z wejściem bez kolejki. i niestety to prawda. bardzo często
                                  miejsce w szpitalu lub wizytę u specjalisty załatwia się właśnie w ten sposób.
                                  znajomi w jeden dzień załatwili miejsce w sanatorium w konstancinie córce po
                                  operacji. przykłady można mnożyć. ja uczciwie chcąc dostać się do specjalisty
                                  odczekuję właśnie kolejkę która częściowo przedłuża się właśnie z powodu takiego
                                  załatwiania spraw.
                                  wyjątek stanowią emamy wink tu jest idealnie.
                                  • gryzelda71 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:05
                                    Wszak zostałas obsłużona.Co jeszcze należałoby zrobić,żebys uznała,że jest ok.
                                  • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:59
                                    ollele napisała:
                                    > ciekawi mnie czy
                                    > forumki piszące że mogłam zostawić jednorazowo z kimś dziecko i na
                                    ten czas
                                    > podać mu butelkę mają dzieci?! mamy które przestawiały dzieci na
                                    butelkę wiedzą
                                    > o czym piszę.

                                    Tak...zakladalam ze bede musiala wyjsc np do lekarza na badania i
                                    byc moze bedzie koniecznosc podania butelki, mialam zapas mojego
                                    mleka w zamrazarce i znane mi mamy nawet jesli nigdy nie wyszly i
                                    nie skorzystaly mialy swoje mleko na czarna godzine odlozone w
                                    lodowce.

                                    > i niestety to prawda. bardzo często
                                    > miejsce w szpitalu lub wizytę u specjalisty załatwia się właśnie w
                                    ten sposób.
                                    > znajomi w jeden dzień załatwili miejsce w sanatorium w
                                    konstancinie córce po
                                    > operacji. przykłady można mnożyć.

                                    Bo zalatwiania, lewe zwolnienia, lapowki i inne sa spolecznie
                                    akceptowalne. Jak mniemam pogratulowalas kolezance jaka sprytna
                                    zamiast jej bure zrobic smile

                                    > ja uczciwie chcąc dostać się do specjalisty
                                    > odczekuję właśnie kolejkę która częściowo przedłuża się właśnie z
                                    > powodu takiego załatwiania spraw.

                                    No coz...punkt widzenia zalezy wiec od punktu siedzenia, jak czekasz
                                    w kolejce to wkrurzasz sie na zalatwiaczy...jak zalatwiajacymi jest
                                    twoja rodzina czy ty sama to jestes zadowolona big_grin
                                    • ollele Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 13:06
                                      prowokacja? fałszywe oskarżenia! odwaga na emamie w większości przypadków
                                      sprowadza się do pisania tu, na forum. i już widzę jak rugasz swoją koleżankę za
                                      lewe zwolnienie! ooo, przepraszam, Ty masz same prawe koleżanki big_grin
                                      gratuluję zaradności w kwestii mleka! zawsze można podrzucić dziecko z porcją
                                      mleka tłumacząc się wizytą u lekarza. to nie w moim stylu, póki karmię dziecko
                                      jest przy mnie niezależnie gdzie idę, idę tam gdzie mogę zabrać dziecko, nawet
                                      do lekarza i ku Twojemu zdziwieniu nie oczekuję specjalnego traktowania u
                                      lekarza. wizyta u lekarza przeważnie jest naznaczona na konkretną godzinę więc
                                      nie czuję się specjalnie uprzywilejowana faktem posiadania dziecka. skręcenie
                                      nogi to niecodzienny przypadek a życzliwość to teraz rzadko spotykana cecha sad
                                      • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 14:21
                                        ollele napisała:
                                        > i już widzę jak rugasz swoją koleżankę z
                                        > a
                                        > lewe zwolnienie! ooo, przepraszam, Ty masz same prawe koleżanki big_grin

                                        A zebys wiedziala ze nie mam smile...prawi ludzie maja prawych
                                        przyjaciol, oszusci oszustow...to bardzo proste big_grin. Skoro nie rugasz
                                        kolezanki oszustki to znaczy ze i sama jestes oszustka bo
                                        przymykanie oka na kradziez to tez kradziez...wiem...jak my
                                        kradniemy to ok...ale jak nie daj boze nas okradaja to juz zle smile

                                        > gratuluję zaradności w kwestii mleka! zawsze można podrzucić
                                        dziecko z porcją
                                        > mleka tłumacząc się wizytą u lekarza.

                                        CO to znaczy podrzucic??? Moze zostawic z ojcem dziecka,
                                        nianka...jakos nie widze w tym zadnego podrzutu, ale za to wpychanie
                                        sie przed jakas inna matke ktora moze zostawila swoje dziecko z
                                        ojcem jest super fajna sprawa.

                                        > skręcenie
                                        > nogi to niecodzienny przypadek a życzliwość to teraz rzadko
                                        spotykana cecha sad

                                        I na takie niecodzienne wypadki mialam mleko na czarna godzine, bo
                                        ja nie oczekuje specjalnego traktowania tylko dlatego ze zdarzyl sie
                                        wypadek i pilnie potrzebuja dziecko zostawic pod meza opieka big_grin. Ale
                                        do tego to trzeba ruszyc troche makowka a nie tylko liczyc na
                                        spoleczenstwo i jego dobroc.
                                  • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 18:12
                                    > liczyłam na zwykłą ludzką życzliwość,

                                    Podobno dobro, które dajemy innym do nas powaracasmile
                              • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:25
                                Jesli mimo to bedzie krzesel za malo,
                                > mozna dostawic. Ale tez trzeba chciec o to zadbac.
                                Oczywiście, tylko kto ma latać z tymi krzesłami - pielęgniarka czy
                                lekarz? Wybacz, ale chyba nie od tego są.
                                > Uważam, ze SZ powinna brac pod uwage mozliwosc, ze naglej pomocy
                                moze
                                > potrzebowac osoba, ktora nie ma z kim zostawic małego dziecka. I
                                na przykład
                                > poprosic ja bez kolejki - bo poczekalnie placowek SZ to dla małych
                                dzieci
                                > zupełnie nieodpowiednie miejsce.

                                To osoba, wiedząc , że zyje na pustyni powinna taką sytuację
                                pzrewidzieć zanim zaciążyła, a nie wysuwac idiotyczne roszczenia pod
                                adresem SZ.
                                • nangaparbat3 i to jest wlasnie to 02.07.09, 10:42
                                  esli mimo to bedzie krzesel za malo,
                                  > mozna dostawic. Ale tez trzeba chciec o to zadbac.
                                  Oczywiście, tylko kto ma latać z tymi krzesłami - pielęgniarka czy
                                  lekarz? Wybacz, ale chyba nie od tego są.
                                  I lekarz, i pielęgniarka są u siebie w pracy gospodarzami. I zadnemu z nich
                                  korona z głowy nie spadnie, jesli widzac, ze ludzie nie maja gdzie usiąśc,
                                  wystawia z najblizszego pomieszczenia jakies krzeslo. Oczywiscie zakładam, ze
                                  potrzeby "krzesłowe" sa sensownie oszacowane i brakuje jednego-dwoch , a nie 15
                                  krzeseł.
                                  Widziałam, jak krzesło z gabinetu osobiscie wyniosł pacjentce mój gin, no ale to
                                  prof. dr hab., a tacy juz sie mniej przejmuja urojona koroną niz pielęgniarka.
                                  • gryzelda71 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 10:50
                                    Szpital ma dyzur.Mnóstwo ludzi czeka na przyjęcia na różne odziały(skierowania
                                    na zabiegi itp)Każdy z kimś do towarzystwa.Chyba by mnie przujeli za dwa
                                    dni,gdyby pielęgniarki zamiast zająć sie swoja pracą co chwila wyglądały i
                                    orientowała się czy wszyscy siedząsmile
                                    • nangaparbat3 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 10:59
                                      Nie oczekuje wygladania. Ale, jeśli juz przechodzi i nie jest na maxa
                                      zaabsorbowana czym innym (bo rozumiem, ze moze byc), to rzuca okiem, ocenia
                                      sytuacje i jesli zobaczy, ze ktos kto wyraźnie powinien siedziec, nie ma na
                                      czym, to krzeslo dostawi. W sumie człowiek z pewnym doswiadczeniem w pracy
                                      ludźmi, niekoniecznie nawet w branzy medycznej, dosc latwo orientuje sie, komu
                                      łatwo postac, a komu zdecydowanie nie.
                                      • gryzelda71 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 11:04
                                        ktos kto wyraźnie powinien siedziec, nie ma na
                                        > czym, to krzeslo dostawi

                                        Co to znaczy?Jak wygląda taka osoba?Byłas kiedys na izbie przyjęć w szpitalu jak
                                        ma ostry dyzur?
                                        • nangaparbat3 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 18:48
                                          Byłam, byłam.
                                  • ollele Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 11:07
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Widziałam, jak krzesło z gabinetu osobiscie wyniosł pacjentce mój gin, no ale t
                                    > o
                                    > prof. dr hab., a tacy juz sie mniej przejmuja urojona koroną niz pielęgniarka.
                                    >

                                    Tekst jest THE BEST!!! wink urojona korona!~he dobre!!!
                                  • joanna35 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 18:04
                                    Nangaparbat3 wiesz co gdybym ja pod drzwiami gabinetu czuła się tak
                                    świetnie, żeby całą jolkę rozwiązać to poczuwałabym się do
                                    ustapienia miejsca osobie "wygladającej" na bardziej chorą niż ja.
                                    No, ale mnie wychowali nie uchowalismile Dlatego ja nie udaję, ze nie
                                    widzę, bo wsadziłam nos w piśmidło żeby potem wymądrzać się na forum.
                                    • nangaparbat3 Re: i to jest wlasnie to 02.07.09, 18:49
                                      Mylisz i mieszasz posty, sytuacje, okolicznosci. Trudno w ten sposob rozmawiac.
                          • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:03
                            > Podobnie - niezadbanie o przyzwoite oswietlenie korytarzy, tak aby
                            czekajacy,
                            > czasem ponad godzine, pacjent mógl czytac. Czy moze przesadzam z
                            wymaganiami?
                            Jeżeli czekający ponad godzinę pacjent ma chęć czytać to znaczy
                            tylko tyle, że może jeszcze trochę poczekać, bo aż tak bardzo nie
                            cierpi. Uwielbiam czytać, ale zdarzyły mi się parę razy takie
                            dolegliwości, że ksiązka to byłaby ostatnia rzecz po jaką bym
                            wyciągnęła rękę.
                          • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:03
                            > Podobnie - niezadbanie o przyzwoite oswietlenie korytarzy, tak aby
                            czekajacy,
                            > czasem ponad godzine, pacjent mógl czytac. Czy moze przesadzam z
                            wymaganiami?
                            Jeżeli czekający ponad godzinę pacjent ma chęć czytać to znaczy
                            tylko tyle, że może jeszcze trochę poczekać, bo aż tak bardzo nie
                            cierpi. Uwielbiam czytać, ale zdarzyły mi się parę razy takie
                            dolegliwości, że ksiązka to byłaby ostatnia rzecz po jaką bym
                            wyciągnęła rękę.
                            • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:11
                              Jeżeli czekający ponad godzinę pacjent ma chęć czytać to znaczy
                              > tylko tyle, że może jeszcze trochę poczekać, bo aż tak bardzo nie
                              > cierpi.

                              Nie rozumiem.
                              • joanna35 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:15
                                Jeżeli w korytarzu izby przyjęc przeszkadza Ci oświetlenie, bo NIE
                                MOŻESZ czytać w komfortowych warunkach to znaczy, ze jeszcze nigdy
                                nic nie bolałao cię naprawdę mocno, tylko tyle. A pomyslałaś przy
                                okazji tego super oświetlenia, ze mogą być osoby z urazem głowy, z
                                migreną , którym to oświetlenie może przeszkadzać? Nangaparbat3 nie
                                ma sytstemu, który uszczęśliwi wszystkich - to co Tobie przeszkadza
                                innym może zwisać i odwrotnie. Ilu ludzi tyle koncepcji na SZ.
                                • nangaparbat3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:49
                                  Koncepcja migreny czy urazu głowy to rzeczywiscie argument, jednak nie nim
                                  kieruja sie SZ - urazu głowy mozna sie chyba najpredzej spodziewac na pogotowiu
                                  wlasnie, a tam, jak pamietam, bez problemu rozwiazalam jolke, wiec jasno było.
                                  W najrozniejszych miejscach, gdzie ludzie czytaja, wylozone sa czasompisma, a w
                                  placowkach SZ jeszcze ulotki etc - wiec jednak czytanie to nie taka fanaberia.
                  • mondovi Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:19
                    > Jeśli nie znacie sekretu tłumów na ostrym dyżurze, to go wam wyjawię. Otóż
                    > limity NFZ i półroczne kolejki do specjalistów sprawiają, że co cwańsze
                    > jednostki pędzą na ostry dyżur, podkoloryzują trochę i dostają skierowanie na
                    > komplet badań na cito.

                    nie tylko. miałam wątpliwą przyjemność być na izbie przyjęć raz. kolejka na 5h
                    czekania, wiekszość dzieci z gorączką, chłopiec, który połknął kawałek
                    plasteliny itp. niemal każdy wychodził z zaleceniem, że nastepnym razem w takiej
                    sytuacji ma się zgłosić na pomoc doraźną. rodzice idą tam, gdzie bliżej po prostu.
    • beamek8 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 09:19
      Jak jeszcze raz przeczytam narzekania na to, że trzeba płacić składki na
      państwową służbę zdrowia to mnie skręci. Poczytajcie sobie dokładniej, jak się
      żyje w krajach bez państwowej służby zdrowia.

      W UK służba zdrowia jest państwowa w 100%, nie mozna za nic dopłacić, prywatnie
      możńa iść najwyzej do dentysty czy chirurga plastyczego. Ale jest o niebo lepiej
      niż w Polsce z tego powodu, że jest lepiej zorganizowana, a pracownicy są
      uprzejmi i zwyczajnie pomocni. W sytuacji autorki wątku dzwonię na specjalny
      numer NHS24 (a nie w 5 miejsc), wyjaśniam sytuację i pielęgniarka lub lekarz
      radzi mi czy z tymi objawami mogę poczekać do rana i iść do rodzinnego czy mam
      jechać gdzieś bądź wzywają pogotowie. Nie ma więc na ostrym dyżurze ludzi "na
      kontrol" i dokładnie wiem, gdzie powinnam być i jest tam już cała moja
      dokumentacja. Z dzieckiem nie czekałam nigdy dłużej niż 10 min. Partner czekał
      raz ze skaleczonym palcem 4 godziny, ale myślę że z dzieckiem na kolanach byłoby
      szybciej, bo na szczęście to personal decyduje o kolejności, nie pacjenci.
      • nangaparbat3 no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 09:53
        >>>W sytuacji autorki wątku dzwonię na specjalny
        numer NHS24 (a nie w 5 miejsc), wyjaśniam sytuację i pielęgniarka lub lekarz
        radzi mi czy z tymi objawami mogę poczekać do rana i iść do rodzinnego czy mam
        jechać gdzieś bądź wzywają pogotowie.
        • joanna35 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 09:58
          nangaparbat3 a słyszałaś o przypadkach , które wyglądały jak zwykłe
          zatrucie pokarmowe, a kończyły się śmiercią, bo jak pokazywała
          sekcja był to zawał?
          • joanna35 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 10:00
            Kto wtedy ponosi odpowiedzialność karną z tytułu udfzielania porady
            przez telefon? Do kogo pretensje ma nieutulona w żalu rodzina?
          • nangaparbat3 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 10:13
            nawet widziałam na wlasne oczy, ale szczęśliwie chory sam byl wybitnym diagnostą
            i predko sie polapal, wiec przeżył.
            Myślę, ze osoba udzielajaca informacji tez o takich przypadkach slyszała i
            bierze pod uwagę.
            • joanna35 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 10:18
              > Myślę, ze osoba udzielajaca informacji tez o takich przypadkach
              slyszała i
              > bierze pod uwagę.
              Pewnie słyszała, tylko co można zdiagnozowac na podstawie objawów -
              wymioty, nudności i osłabienie? Bo rozumiem, że nawet gdyby wpadła
              na to, że to zawał to ekg przez telefon nie zrobi. I nie
              odpowiedziałaś na moje pytanie o odpowiedzialności.
              • nangaparbat3 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 10:55
                Przeciez to jest proste, osoba udzielajaca informacji w przypadkach wątpliwych
                kaze wezwac pogotowie. To jest tez odpowiedź na pytanie o dopowiedzialnosc.
              • hanalui Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 11:46
                joanna35 napisała:

                > > Myślę, ze osoba udzielajaca informacji tez o takich przypadkach
                > slyszała i
                > > bierze pod uwagę.
                > Pewnie słyszała, tylko co można zdiagnozowac na podstawie
                objawów -
                > wymioty, nudności i osłabienie? Bo rozumiem, że nawet gdyby wpadła
                > na to, że to zawał to ekg przez telefon nie zrobi. I nie
                > odpowiedziałaś na moje pytanie o odpowiedzialności.

                Zanim lekarz zleci ekg to tez robi wywiad i na jego podstawie
                decyduje czy jest ono potrzebne czy nie, nie robia go w koncu
                kazdemu. Tu pytania sa przez telefon, wywad przez tel...jesli wiec z
                wywiadu im wyjdzie ze trzeba ekg to kaza przyjechac lub wzywaja
                karetke.
                Rozmowy sa nagrywane...i to nie taki sobie zwyczjny wywiadzik...oni
                maja specjalne normy i procedury postepowania, zestawy pytani,
                bardzo szczegolowo...kilka razy zdarzylo mi sie dzwonic na tak
                infolinie z chorobami dziecka i jak do tej pory sie nie mylili.
                Zawsze jak kazali przyjezdzac to bylo to cos powaznego, jak kazali
                czekac to okazywalo sie ze na drugi dzien mijalo.
                Wiesz...moze zwyczajnie niektore spoleczenstwa, ludzie sa glupi i
                nie potrafia zdiagnozowac powagi sytuacji. W PL te powazne sytuacje
                to nawet katar wiec pewnie taki system by nie zadzialal.
                Poza tym pracownicy tych infolini so swietnie przeszkoleni, mnostwo
                razy pokazywali w tv szczegolne przypadki jak ci paramedycy
                instruuja jak odebrac porod bo postepuje za szybko, gdy w
                miedzyczasie ktos jedzie. Bylo o dziewczynce 5 latce ktora
                zadzwonila na ta linie bo jej mama z cukrzyca stracila przytomnosc i
                jak jej radzili co jak ma sprawdzic, jak ja ulozyc, pomoc gdy w tym
                samym czasie wysylali ambulans.
                I pamietam z mojego rodzinnego miasta w PL jak pogotowie zlalo 14
                latke ktora dzwonila o pomoc do umierajacej na raka matki i ja zlali
                bo mysleli ze to dowcip i kazali komus doroslemu sie zglosic, a ze
                nikogo nie bylo to nikt nie przyjechal. I ciagle slychac w gazetach
                o ludziach ktorzy umieraja pod progiem pogotowia bo lekarz nie moze
                wyjsc lub nie chce bo...itp
                • titta Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 19:03
                  Nie przesadzala by m z tym "ciagle". Tym bardziej w porownaniu z
                  Anglia, gdzie system jest dobry ale nie doskonaly (jak wszedzie
                  gdzie pracuja ludzie) i rozne wypadki sie zdazaja. .
        • gryzelda71 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 10:12
          UK jest juz tak rozwinięte,ze każdy obywatek umie swietnie opisac objawy,a panie
          pod tym specjalnym nr są dodatkowo jasnowidzkami,i nigdy się nie mylą.
          A tak serio.Moja siostra z niemowlakiem jeżdziła do dwóch przychodni,bo w jednej
          szczepiła,a w drugiej robiła bilans.To ja wole po polsku.
          • kra123snal Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 12:00
            W Polsce też tak może być, jeżeli w przychodni podstawowej nie ma
            punktu szczepień.
            • gryzelda71 Re: no i własnie o cos takiego mi chodzi 02.07.09, 13:14
              Nie spotkałam się w mim mieście z taką sytuacja.
      • zlotarybka_1 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 10:25
        beamek8 napisała:
        > Jak jeszcze raz przeczytam narzekania na to, że trzeba płacić
        składki na
        > państwową służbę zdrowia to mnie skręci.

        na to jest bardzo prosta recepta: nie czytaj wątków o służbie
        zdrowia. Jeżeli taki wątek się pojawia to na bank ktoś będzie
        narzekał na płacenie składek. A szkoda gdyby Cię skręciło.
    • wieczna-gosia Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 11:09
      dzwoni sie na pogotowie i przekonuje pania ze naprawde musisz zobaczyc sie z
      lekarzem, naprawde naprawde i nie mozesz podjechac na ostry dyzur. Na noge
      faktycznie trudno, al zawsze mozesz powiedziec ze wywalajac sie huknelas lbem w
      zlew, albo ze co cos dretwieje. Uwazam ze faktycznie z paromiesieczniakiem w
      sytuacji bezpomocowej to jest zasadne wezwac pogotowie, co napisala gosia ktora
      nigdy nie uznala za zasadne pogotowia wzywac. Ale z niemowleciem przy piersi i z
      powaznym urazem- wezwalabym. A najpierw zadzwonila do kolezanki lekarki z
      zapytaniem co mam powiedziec zeby karetka przyjechala a co smile
      • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 12:09
        wieczna-gosia napisała:
        > al zawsze mozesz powiedziec ze wywalajac sie huknelas lbem w
        > zlew, albo ze co cos dretwieje. Uwazam ze faktycznie z
        paromiesieczniakiem w
        > sytuacji bezpomocowej to jest zasadne wezwac pogotowie, co
        napisala gosia ktora
        > nigdy nie uznala za zasadne pogotowia wzywac. Ale z niemowleciem
        przy piersi i
        > z
        > powaznym urazem- wezwalabym. A najpierw zadzwonila do kolezanki
        lekarki z
        > zapytaniem co mam powiedziec zeby karetka przyjechala a co smile


        Mam nadzieje ze nigdy sie nie zdarzy i ze nie bedziesz miec
        pretensji do SZ ze nie przyjedzie kartetka do twojej umierajacej
        matki lub majacego zawal meza bo wlasnie jakas paniusia za rada
        swojej znajomki lekareczki wezwala pomoc bo nie ma z kim niemowlaka
        zostawic.
        Gratulacje pomyslow. Za cos takiego to powinni takie kary smarowac...
        • ledzeppelin3 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 16:13
          HEhe każdy kij ma dwa końce
          Jak pracowałam w pogotowiu, to normą były wezwania typu: "Postrzał"! jechało się
          na sygnale, a okazywało się, że to panowie zrobili libacje i jeden oparzył się
          żelazkiemtongue_out
          Albo pijaczek mówił, że się siekierą walnął w nogę, panie
          Przyjeżdżało się i co? pijaczka dolegliwość to obrzydliwy, grzybiczy schodzący
          paznokieć z palucha
          I weź wyegzekwuj od takiego (a każdy jeden rencista, a jakże, za nasze podatki,
          a jakże) kasę za przyjazd karetki i że w tym czasie ze dwie osoby kropnęły na zawał
          I potem rodziny tych co kropnęły pozywaja pogotowie, ze sie nie staiwło na czas,
          a jakże
          Pacjent rzecz niewdzięczna, jak mawiają tongue_out
          • gorka-winter Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 18:43
            Ja mam wrażenie, że niektóre z was mają problem z myśleniem
            przyczynowo-skutkowym i rachunkami. Jeśli wjeżdżam z pięciomiesięcznym dzieckiem
            na ostry i nie przyjmą mnie bez kolejki (wszak nie skręcam się "malowniczo", jak
            to ktoś określił, z bólu) i kibluję tam załóżmy 3 godziny, to jakie jest
            prawdopodobieństwo, że dziecko złapie jakiegoś syfa od przewalającego się tłumu?
            Dość wysokie, prawda? No właśnie, więc trzy dni później znowu "naciągam"
            panstwową służbe zdrowia na wizytę u pediatry, a może i specjalisty - np.
            laryngologa. Koszty rosną...A wystarczy pomyśleć i pokalkulować - tu nie chodzi
            o humanitaryzm, coby matkę z dzieckiem przepuścić (nie wymagajmy humanitaryzmu w
            kraju, gdzie przede wszystkim kobieta kobiecie wilkiem, co widac na e-mamie),
            tylko o proste wyliczenie kosztów pewnych zachowań. Niestety, ci co umieli
            liczyć i myśleć logicznie już wyjechali.
    • titta Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 18:54
      Nie musisz pisac, ze polski. Wszedzie, gdzie mieszka sporo ludzi
      jest tak samo. W polsce wcale nie tak zle (mozesz isc prywatnie). W
      Szwecji znajomi (Szwedzi) zglosili sie z placzacym, goraczkujacym
      niemowleciem na pogotowie. Po 6 godz dziecko sie uspokoilo, to
      poszli do domu. Alternatywa jest jedynie wezwanie karetki. Ja
      ostatnio przesiedzilam 8h na pogotowiu z angina ropna (sic!), bo
      pielegniarka w regionie stwierdzila, ze do lekaza umowi mnie dopiero
      za trzy tygodnie!, a jesli koniecznie chce wczesniej, to sobie
      wlasnie na pogotowie moge isc. Chetnie zmienie moj "rejon" na polska
      przychodnie.
    • ida771 Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 21:13
      dużo tu jest tragicznych rzeczy ale jedna zależy od ciebie. Nie masz z kim
      zostawić dziecka. Nie masz rodziny, bliskich osób, przyjaciół, sąsiadów którym
      możesz zaufać. No i mąż mógłby urwać sie z delegacji by zaopiekować się wami.
      • tlusta.augusta Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 22:03
        Nie przyszło ci do głowy, że mąż może być w delegacji np. w USA? Jak miałby się
        niby "urwać"? Naprawdę cieszę się waszym szczęściem, że nie wiecie, co to znaczy
        nie móc liczyć na NIKOGO.
        • hanalui Re: Polskie absurdy - służba zdrowia 02.07.09, 23:35
          tlusta.augusta napisała:

          > Naprawdę cieszę się waszym szczęściem, że nie wiecie, co to znacz
          > y
          > nie móc liczyć na NIKOGO.

          Ja wiem co to znaczy...dziadkowie mojego dziecka nie zyja, my
          mieszkamy za granica i procz meza, i dziecka nie mam tu zadnej
          rodziny.

          Natomiast ty musisz byc strasznie nieprzyjazna i okropna osoba skoro
          w jakims naglym przypadku nie masz NIKOGO - przyjaciol, znajomych,
          sasiadow czy nawet platnej opiekunki czy pomocy ktora wyswiadczyla
          by ci pomoc, przysluge, nawet platna. Nad czyms takim trzeba
          zwyczajnie pracowac, takie rzeczy nie spadaja z nieba...jak ktos to
          wczesniej powiedzial...dobro swiadczone innym wraca rowniez do
          nas...widocznie skoro nie masz nikogo, nikomu zadnego dobra rowniez
          nie wyswiadczasz...przykre to, a roszczenia zawsze sa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka