kontuzja nogi na tyle że nie mogę chodzić. Dzwonię z domu na ostry dyżur z
pytaniem czy przyjmą, pewnie że przyjmą, kolejka ok 80 osób. więc tłumaczę że
mam kilkumiesięczne dziecko i nie mogę pozwolić sobie na kilkugodzinne
czekanie w szpitalu z takim maluchem, w odpowiedzi słyszę że pozostaje mi
liczyć na łaskę pacjentów

ręce opadają. dzwonię do drugiego szpitala
podobna sytuacja. dzwonię do przychodni na chirurgię i dowiaduję się że
numerków już nie ma ale mogę przyjść i poprosić to lekarz może przyjmie, tyle
że potrzebne jest skierowanie. a po skierowanie muszę iść do swojego
internisty. co przeciąga się do następnego dnia. ponadto muszę dotrzeć do tego
lekarza. cały czas skręcam się z bólu.
i teraz teoretycznie jadę z dzieckiem po skierowanie taksówką, dalej do
lekarza kolejny kurs i z powrotem też taxi-wolę iść prywatnie w jedno miejsce
i zapłacić za wizytę (ale dlaczego skoro opłacam składki chorobowe i to nie
małe?). mogę też jechać taxi na ostry dyżur i czekać do wieczora w kolejce z
małym dzieckiem.
nie mam z kim zostawić dziecka a mąż jest w delegacji więc nie ma kto mnie
zawieźć.
ręce mi opadają na ten system