facet-bezsenność-awanturki-help!!!

18.12.03, 18:41
Hej!

Zwracam się do Was z prośbą o pomoc.

Sama sobie nie radzę. Męża nie da rady tak łatwo wychować jak dziecka smile

Otóż mój facet pracuje głównie w domu, przy kompie. Od czasu do czasu
wychodzi do pracy na popołudnie i wieczór.

Gdy nasza młoda siedziała w domu, pracowaliśmy z facetem po nocach. Młoda
kładziona była spać około 21-22-giej, myśmy stukali w kompy do 2-giej, 3-
ciej. Całe towarzystwo wstawało około 9-tej, dwa razy w tygodniu facet był
zmuszony podrywać się o 5-tej rano i to był ból uncertain

Młoda poszła do przedszkola.

M.in. dlatego, żebysmy mogli wreszcie pracować w dzień, a w nocy spać.

I zaczął się cyrk, który trwa od września i powoduje konflikty w naszym
związku.

Wyłącznie ja wstaję do młodej i wyłącznie ja odprowadzam ją na godzinę 8-mą
rano do przedszkola (piszę "wyłącznie", bo to jest reguła, sporadycznie
zdarzyło się - gdy zachorowałam - że odprowadził ją tata). Dwa razy w
tygodniu ja wędruję do pracy na godziny dopołudniowe. Prawie wyłącznie ja
przyprowadzam młodą do domu po południu (w dni, w które nie mam zajęć pracuję
w domu przy kompie) - nawet jeśli popołudniu też wędruję pracować poza domem.

Przestawiłam się na inny cykl dobowy - muszę chodzić spać mniej więcej około
22-giej, inaczej o tej 6.30 byłabym martwa - ja potrzebuję sporo snu.

A mój facet...

Nadal z uporem pracuje w nocy. Przesiaduje do 3-ciej... albo 4-tej... albo 6-
tej rano!!! Złego słowa powiedzieć mu nie można - "przecież pracowałem!!!"

Zgadnijcie, o której wstaje? uncertain

Około 11-tej... albo 13-tej... jak Bozia da.

Dodam, że mamy maciupeńkie lokum, dwa pokoje - młodej oraz tzw. duży, he he
całe 15 m2. Gdy facet pracuje, szumi wiatraczek i dysk kompa, słychać
cholerny stukot klawiatury, no i włączone jest światło, chociazby mała
lampka, ale ja biedna, nauczona jestem spać w ciszy i mroku.

Ostatnio coraz częściej, właściwie ciągle, sypiam na dodatkowej sofce w
pokoiku młodej. Sofka niezbyt wygodna, a i co to za spanie bez faceta...?!
Okropnie mi brakuje takiego właśnie fizycznego konatktu, po prostu dosłownie
spania z facetem (dosłownie, nie w wiadomej przenośni, aż tak już źle to nie
jest smile))) )

No i jest ta 6-ta rano, albo 6.30.

Budzę się, prysznic, tynk na twarz, ubieram się, zaspana. Budzę młodą,
pomagam jej się ubrać. Ale mało kiedy spokojnie się wyrabiam. Facet śpi snem
kamiennym. Poprosić go o pomoc (zapięcie młodej butów, ubranie kurtki,
podanie leków), to obraza boska! Zapalić światło (np szukając czapki czy
zeszytu do logopedii), obraza boska!

Wracam z przedszkola - albo nawet już z pracy!!! - i co zastaję? Zasłonięte
okna, niewywietrzone mieszkanie, rozmemłane wyro, a w wyrze zaspany facet
obrażony, że się go budzi... przecież 9-ta ewentualnie 12-ta rano to blady
świt...

Ratujcie mnie, jak przestawić faceta na dzienny tryb życia?

Żadne argumenty na niego nie działają (co gorsza, młoda była ostanio chora,
dwa tygodnie w domu, żeby wyrobić z naszym rękodziełem artystycznym smile)))
rzeczywiście facet musiał przysiąść solidnie do kompa - miał argument dla
siebie). Domyślam się, że wypracował sobie biedak bezsenność - ale problem w
tym, że jemu z tym wygodnie i on po prostu nie chce, bo nie i już! nie ma
mowy o melatoninie, czy czymś podobnym.

Ratunku...
    • mamaestery Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 18.12.03, 18:55
      ja mam IDENTYCZNA sytuacje tylko juz po etapie rozwiazania problemu...chyba u
      mnie o tyle jest dobrze ze jestem na wychowawczym urlopie i czasami poprostu
      moge chodzic nieprzytomnasadale doszlismy do takiego kompromisu ze on z dwa razy
      w tygodniu siedzi sobie dlugo(ale nie dluzej niz 1,2 w nocy chociaz bywaly
      czasy ze siedzial caaaaale noce)a ja cichutko czekam na niego(bo napewno nie
      pojde do corci do pokoju ,wlasnie dla zasady)a reszte nocy kladziemy sie w
      miare spokojnie...chociaz czasami nadal wybuchaja konfilkty na tym tle i w
      sumie w tym czasie szukamy mieszkania do zamiany-wiekszego....
      pozdrawiam
      • pesteczka5 Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 03:44
        To jest chyba nieuleczalne... Jestem skrajną pesymistką po tym, jak usiłowałam
        przekonać meża, że bez jego łapska w talii nie moge spać!!!
        Płakałam
        prosiłam
        próbowałam zrozumieć
        jakoś żyć
        krzyczałam
        powiesiłam małżeństwo na włosku

        Dalej słyszę w nocy stuk klawiatury
        stopniowo słabnący
        gdy się fatygowałam do gabineciku, w mdłym bladozielonym świetle lampki
        widziałam a)mężą śpiącego na sofie, coś sie ma ładuje/otwiera/przegrywa a on
        tylko na momencik i... na sofie do rana?awantury z żoną
        b)męża z głową na klawiaturze, chrapiącego.

        Można a) obudzić: trwa to godzinę, po drodze wysłuchuję połowy tego nad czym
        ptracował, nie wytrzymuję, on ze dwa razy na dobre zasypia, a w końcu jest
        wściekły - po co taki facet w łóżku
        b) zostawić i w poczuciu dramatu wrócić do zimnego łóżka, pochlipując przed
        snem
        c) przed świętami, po spowiedzi i ew. w przypływie miłości przykryć kocem
        odchodząc

        Rano całuje mnie w oczy wychodząc albo w rękę jak pamięta awanturę i-

        da capo al fine

        Pa
    • addria Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 08:08
      A może by go tak od tego kompa jakimś seksownym wink argumentem przekonać i
      następnie po fakcie (akcie wink zasnąć słodko w jego objęciach (faceta, nie
      argumentu wink, powtarzając seans każdego wieczoru, aż mężuś o ludzkiej porze
      chodzić do łóżka się nauczy i wtedy intensywość argumentacji odstawić (lub
      nie wink))
      • odalie Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 08:26
        Coś Ty.

        Wróci do kompa.

        Sprawdzone.
    • kerstink Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 09:11
      A moze:

      1. Zostawic go rano z dzieckiem i wychodzic. Ja tak robie, ale moj maz zdaje
      sobie sprawe, ze odprowadza dziecko do przedszkola. Znikam jak najwczesniej bo
      bylabym 'wykorzystana' do roznych robot. A ja to mam te robote po poludniu z
      dziecmi, jak jego nie ma. Innym argumentem dla mojego wczesnego wyjscia sa
      korki, ktore chce unikac.

      2. Drugie dziecko, kazdy mialby z kim spac.

      3. Jesli ci przeszkadza swiatlo to niech twoj maz sobie kupi taka mala lampke,
      ktora sie podlacza do portu USB. Moj ma i juz swiatlo mi nie przeszkadza.

      K.
      • kerstink Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 09:12
        Aha, z ta lampka to nie wiem, jak to jest w przypadku komuterow stojacych, moj
        ma notebook.
        K.
    • hancik5 Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 09:27
      A ja myślałam, że tylko ja o 2 w nocy gotowa jestem trzepnąć czymś twardym w
      kompa, bo to chyba jedyny sposób na ściągnięcie Wojtka do łóżka. Innne sposoby
      (np. miłe chwile zamroczenia) najwyżej opóźnią porę pojawienia się mężusia przy
      komputerze. 2 i 3 w nocy to normalne pory, kiedy przestaje szumieć ten straszny
      nocny potwór ( w dzień bardziej go lubię). Boję się o męża,bo jego sen to 5-6
      godzin na dobę, co pare dni 7 godzin. Przecież to za mało !!! Gdy wychodimy
      rano z Kasią do przedszkola (7.30) on już często wstaje. Ja nie mogłabym spać
      tak mało, jak Kasia była malutka tyle i mniej spałam, ale wspominam to jak
      najtrudniejszą chyba rzecz w moim życiu. Pozdrawiam żony nocnych mężów !! Acha,
      jestem przykładem nieświadomego powielania stylu życia rodziców - mój ojciec
      nocny marek, mama - skowronek. Obiecywałam sobie, że u mnie będzie inaczej a
      tu - MASZ BABO PLACEK. Cześć !!
    • evee1 Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 11:04
      A mi sie wydaje, ze on po prostu woli pracowac w nocy. Ja to rozumiem,
      bo w nocy jest jakas taka cisza i spokoj, ktora pozwala na lepsze skupienie
      sie. Szczegolnie jak sie pracuje przy komputerze. Ja z domu teraz nie pracuje,
      ale jak mi sie zdarzalo w przeszlosci, to przyznaje, ze w nocy bardzo dobrze
      mi sie to robilo.
      Ale ja raczej wybieram prace w dzien, bo cierpie jak mam za malo swiatla.
      Ja rozumiem, ze brakuje Ci meza w lozku. Ja tez lubie z moim spac.
      Inna sprawa jest wiatraczek i stukanie w klawiature - to po prostu
      przeszkadza.
      Moze sprobuj isc z nim na kompromis. Przede wszystkim przemeblujcie jakos
      chalupe, tak zeby Tobie bylo wygodnie w nocy w pokoju corki. Moze sprzedac
      te niewygodna sofke i kupic jakies wygodniejsze lozko? Nie wiem na czym spi
      mala, ale przyszlosciowo to lozko mogloby byc jej.
      A z mezem umowic sie, zeby trzy noce w tygodniu chodzil spac troche
      wczesniej, zebys miala go ze soba w lozku. Moze stopniowo sam sie przestawi,
      choc wielkich nadziei bym z tym nie wiazala.
      • pesteczka5 Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 12:18
        Odalie, właśnie, wróci...

        Albo nie zuważy, bo zapracowany.

        Albo mnie obudzi o trzeciejsmile) Zresztą sama czasem jak wstanę do karmienia,
        siadam przy nim i gadamy, coby było trochę życia małżeńskiegowink I jak doczekam
        do 5 to idziemy spaćsmile albo spaćsmile

        Mamy dwoje dzieci, ale nie o to chodzi, żeby każdy miał z kim spać (tak bywa z
        konieczności, nawet wyrka rozkładamy dwa, zeby jedno dziecko nie budziło
        drugiego jak wylezie ze swojego łózia jak chce z nami) Chodzi o to, że ja
        wciąż niepoprawnie czuję się powołana do SPANIA Z MĘŻEM!
      • zarra Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 12:35
        Ja wyuczyłamsmile Trwało to ładnych parę miesięcy awantur,łez,
        wyzywania mnie od terrorystek.Potem dłuuugo było różnie,potem byłam w ciąży i
        znów konsekwentnie walczyłam o cisze i faceta w łóżku na dobranoc.
        Ogólnie o to żebyśmy razem chodzili spać.Ja i tak późno się zabieram do spania.
        A nie zasnę jak w domu coś się jeszcze dzieje.
        No i po kolejnych paru miesiącach awantur
        (ale ja w ciąży więc on bardziej uległy),
        i paru dniach jego obrazy że ma terror w domu,
        udało się i od roku chodzimy razem spać. Czasem jeśli on coś tam musi zrobic
        to ja przymykam na to oko (zdarzyło się pare razy), a że przy niemowlęciu
        padam na twarz i nic mi nie przeszkadza to te pare razy to zniosłam.
        Ogólnie ustalamy razem ze czas spać,a jak ja już umyta,
        a on jeszcze siedzi to siadam koło niego (takam wredna)
        i czekam aż on pójdzie (razem zawsze rozkładamy wyro więc niby czekam aż mi
        pomoże).
        No w każdym razie udało się (tfu-tfu,zeby nie zapeszyć)
        i myślę że jeszcze trochę mąż mnie lubi,bo drogą do sukcesu byłam po prostu
        heterą okropną wink

        A z mężem ustal że np.odprowadzacie rano małą na zmianę.
        I konsekwentnie,po trupach wink No tak to niestety z nimi czasem trzeba.

        Chyba ze ustalicie ze on pracuje tylko w nocy
        i jesli jest to do b.późna to ty odprowadzasz, a on przyprowadza.
        Ale rozumiem że chodzi ci o to że przeszkadza ci po prostu szum kompa.
        Musicie zatem ustalic zasady tak zeby wilk byl syty i owca cala.
        No i żebyście sie nie przestali lubić wink

        U mnie to nie była męża nocna praca przy kompie tylko zwykłe przesiadywanie
        więc miałam lepszą kartę przetargową tzn.on nie miał żadnej pozatym że jestem
        okropna wink

        pozdrawiam i napisz jakie rezultaty
        • odalie Re: facet-bezsenność-awanturki-help!!! 19.12.03, 14:32
          Dziś/wczoraj:

          - poprawiałam prace, potem wsiąkłam na eDziecku wink, małżonek pracował - ja
          poszłam spać do córeczki na sofkę (nie jest to-to wąskie czy krótkie, ale zbyt
          miękkie i skrzypi, gdy się przewalam z boczku na boczek) około 2.45 a on, któz
          go wie, o której, zresztą gdzieś w okolicach drugiej zaczął grać w Herołsów i w
          takim stanie go zostawiłam

          - rano wstał wcześniej niż ja i na dodatek ogarnął ten niesamowity bajzel w
          pokoju (bajzel jest z gatunku totalnych... wolę nie opisywać smile))) ) - noo,
          zaskoczył mnie, zaskoczył

          - przed snem wyprosiłam i przyznam, że się nie opierał, a wręcz przeciwnie
          zgodził, żeby poszedł z młodą do przedszkola. Pomogłam ją ubrać, dałam
          szczepionkę, uczesałam i wyprawiłam. Potem dokończyłam wystawianie ocen na
          pracach, wyszykowałam się i ruszyłam spokojnie na zajęcia.

          - małżonek po powrocie z przedszkola zabrał się do pracy, ale teraz, gdy ja
          wróciłam to zastałam go słodko owiniętego kołderką na sofce w pokoiku
          młodej smile))) śpi sobie, wyśpi się i znowu dawaj to samo wieczorem... jak
          przypuszczam

          - do przedszkola ruszam teraz ja, mam do załatwienia coś na mieście no i dziś
          akurat nie pracuję poza domem wieczorem, więc dziś mnie to tak nie rusza

          .....................

          Aha, przeszkadza mi nie tylko szum, ale przede wszystkim klekot klawiatury,
          nieustanny klekot niczym krople deszczu stukające o dach z balchy falistej smile

          Mój idealy układ - facet pomaga mi wyszykować młodą, w tym czasie ja się nie
          rozdwajam i nie denerwuję, tylko spokojnie kończę makijaż i ubieram jak lubię

          - ja idę z nią do przedszkola, wracając kupuję ciepłe bułeczki, może coś
          załatwiam

          - wracam, około 9-tej zjadamy śniadanko (mowa o dniach, gdy nie wychodzę),
          czyli niech tam do tej 9-tej facet tkwi w wyrku...a potem ścielenei,
          wietrzenie, sprzątnięcie i wio, każdy do swojego kompa

          Ech...
Pełna wersja