attiya
08.07.09, 14:10
Teoretycznie z kim by się nie rozmawiało to każdy twierdzi, że takowej nie ma.
Ale gdy np. moje kuzynki wyznania prawosławnego wychodziły za mąż to ślub
tylko w kościele katolickim, chrzest także. Niema mowy o synowej wyznania
prawosławnego. W szkole zdarzało mi się słyszeć epitety typu "kacapka". W
pracy w Warszawie też nie raz słyszałam teksty gdy brałam urlop na święta
prawosławne "A ile to można świętować? Przecież święta już były". Syna w
cerkwi ochrzciliśmy "po cichu". Czyli nikt nic nie wie. A później oficjalnie w
kościele. Gdy ksiądz chodzi po kolędzie i jako jedyni na ulicy go nie
przyjmujemy to nie raz słyszy się teksty typu "Wszyscy przyjmują to dla dobra
dziecka i wy zróbcie to samo". Ale gdy sie spytam każdej jednej osoby czy jest
tolerancyjny to zawsze pada odpowiedź "tak". Pod warunkiem, że wszyscy dookoła
są tacy sami.