Dodaj do ulubionych

Ciasne ale własne?

16.07.09, 15:46
Chciałabym poznać Wasze zdanie, bo trudno mi podjąć decyzję. Może ktoś
podrzuci jakiś argument, który mnie do głowy nie przyszedł.
Dałam się namówić na kredyt "Rodzina na swoim" - że brać skoro dają, korzystać
itd. Okazało się jednak, że nasze możliwości kredytowe nie są oszałamiające i
stanęliśmy przed wyborem: zostać na wynajętym (po znajomości) mieszkaniu -
super lokalizacja, nowe osiedle, dobra cena. Lub kupić coś własnego -
mniejszego niż nam potrzeba, w bloku lub w dużo gorszej lokalizacji. Ale
własnego. Zdecydowałybyście się? Dodam, że chwilowo o odkładaniu na własne M u
nas mowy nie ma, więc czekanie 3 czy 5 lat nic nie zmieni.
Obserwuj wątek
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:00
      zostac na wynajmowanym
      • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:07
        Zostac na wynajmowanym. Biorac kredyt np. na 100+% ;przez pierwsze
        kilka lat i tak nie jest to Twoje mieszkanie tylko banku, ty
        splacasz odsetki. ceny nieruchomosci prawdopodobnie nie pojda w
        gore, albo beda spadac, albo sie unormuja.
        Jak sie rozciagniesz finansowo, to nie masz zadnego zabezpieczenia,
        na wypadek losowych wydarzen: ktos straci prace, ktos nie bedzie
        mogl pracowac bo dziecko, bo choroba, bo cos tam. kupujac jestes
        odpowiedzialna za wszystkie naprawy i remonty, wynajmujac jest to na
        glowie wlaseciela

        Sa rozmaite kaltulatory na internecie z ktorych mozesz skorzystac i
        pomoga Ci wywazyc decyzje finansowa czy wynajmowac czy kupic. Nam
        wyszlo, ze przy obecnym wynajmnie domu, wyszlibysmy do przodu na
        kupnie jezeli zostalibysmy w tym do mu przez.... 25 lat.
    • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:08
      wynajmowanie to glupota. placisz co miesiac komus (najczesciej takie mieszkania
      na wynajem są w kredycie i to najemca spłaca kredyt zaciagniety przez
      właściciela lokum)
      takie coś to poprostu wyrzucanie co miesiąc pieniędzy w błoto. Spłacanie kredytu
      - tym bardziej że jak sama piszesz masz okazję dostać dopłatę do niego, to
      inwestycja. Bo płacisz za coś, co kiedyś stanie się twoje. a nawet jeśli ty tego
      nie doczekasz, to Twoje dzieci będą Ci napewno wdzięczne.
    • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:11
      ja bym obliczyla ile wynosi rata kredytu i porownala ja z oplata za mieszkanie
      wynajmowane. jesli rata drastycznie zmniejszy twoj budzet, to moze bym sie
      zawahala, ale jesli nei bedzie wiekszym obciazeniem niz oplata za wynajem, to
      bez sensu jest płacić komus.
      Aczkolwiek z mojego punktu widzenia powinnam Cie namawiać, do wynajmowaniasmile))
    • bri Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:16
      A wynajem tego mniejszego mieszkania spłacałby ratę kredytu? Jeśli
      tak to kupcie, wynajmijcie, a mieszkajcie cały czas w wynajętym, a
      za parę lat się zobaczy.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:26
        nie, no jasne lepiej sie cisnac w jakiejs klitce albo szarpac co miesiac, ale
        "swoje", ale to mieszkanie i tak nie jest swoje, tylko tym samym pogarsza sie
        warunki zycia
        przyjdzie pora to kupicie
        • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:32
          uważam, że jesli kogos stac na wynajem, to stac go rowniez na rate kredytu. nie
          sadze, zeby pani wynajmowala apartament 200 metrowy, wiec nie przesadzajmy z tym
          przenoszeniem do klitki, bo w mieszkaniu dwupokojowym tez mozna zyc.
          Coz.. jedni mysla krotko, inni dlugoterminowo. Przez pare miesiecy placilismy z
          mezem za wynajem kawalerki. Rata kredytu za mieszkanie dwupokojowe, ktore -
          jeszcze wtedy narzeczony kupil była mniejsza niż to co płaciliśmy za wynajem. Po
          dwóch latach waluta poszła w dół, my mieszkanie sprzedaliśmy i zarobiliśmy na
          całej operacji ponad 100 tysięcy złotych. Kiedy narzeczony starał się o kredyt
          też myślałam, a co jeśli nas nie będzie stać na jego spłatę. Prawda jest taka,
          że jeśli coś się wydarzy, to nie będzie autorki wątku stać również na wynajem,
          więc to żadne tłumaczenie.
        • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:35
          a jesli chodzi o tekst "przyjdzie pora to kupicie..." no cóż.. z całego serca
          życzę każdemu możliwości kupna domu, działki czy choćby mieszkania za gotówkę,
          tyle że z tego forum wynika że jest bardzo wiele osób, które nie są w stanie
          odłożyć 5 tysięcy na coroczne wakacje i biorą na nie kredyty konsumpcyjne -
          jakby nie patrzeć nieco wyżej oprocentowane niż hipotecznebig_grin
          A gdzie tu uzbierać na mieszkanie... Całe życie wynajmować? Dzieci będą miały
          świetne zabezpieczenie...
    • michasia24 Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:31
      nie wiem o co chodzi w tym kredycie ale kupilabym mieszknie, dobra
      rada to kupic i wynajmowac jezeli sie to oplaca
    • broceliande Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:34
      Ja bym kupiła.
      Żeby mieszkać, żadnego wynajmowania własnego mieszkania.
      Rodzina na swoim to niezła oferta, tylko marża banku wysoka.
      Ja jednak taka jestem, że co z tego, że fajna dzielnica,
      lokalizacja, jak to nie Twoje.
      • conny25 Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 16:43
        Ja bym juz nie kupila z tego powodu, ze jest mniejsze niz potrzebujecie!!
        My tez wlasnie, szukamy mieszkania z ogrodkiem, maly domek, ale jeszcze nie za
        bardzo fajne znalezlismy, i napewno nie kupie czegos co mnie do konaca nie
        przekonuje, tylko dla tego zeby bylo moje!! A powiem ci ze place mase pieniedzy
        miesiecznie za wynajemsmile
        • chicoria Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 17:00
          No tak, ile osób, tyle opinii.. Powiem Wam, że mnie sie bardzo marzy wlasne
          mieszkanie. Wreszcie. Cale zycie mieszkam na wynajetym (ze akademika na studiach
          nie wspomne) Teraz wynajmujemy 50 metrow i mniej wiecej tyle samo mozemy tez
          kupic, tyle ze w gorszej lokalizacjisad No i miesiecznie bedzie nas to kosztowalo
          jakies 400zl wiecej. Nie jest to jakies duze obciazenie, ale zawsze.
          • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 19:06
            > "Dodam, że chwilowo o odkładaniu na własne M u nas mowy nie ma"

            >"No i miesiecznie bedzie nas to kosztowal
            > o
            > jakies 400zl wiecej. Nie jest to jakies duze obciazenie, ale
            zawsze."

            Czegos nie rozumiem, najpierw mowisz, ze o odkladaniu na walsnie nie
            ma mowy, czyli nie macie rezerw, a pozniej, ze rata bedzie
            kosztowala WAs o 400 zl/miesiac wiecej niz wynajem.
            W takim razie wez te 400 zlotych i odkladaj miesiecznie, tak jakbys
            splacala kredyt, i zainwestuj w dobra lokate, po 4-5 latach uzbiera
            Ci sie przyzwoita suma i bedziesz mogla kupic cos co jest blizej
            twoim potrzebom. Bardzo watpie, ze rynek nieruchomosci bedzie szedl
            ponad 5% rocznie do gory, raczej bedzie 0% przyrostu, albo ceny beda
            spadac (zalezy od rejonu). Wiec de facto zarobisz pieniadze, nie
            stracisz.

            Wszystko zalezy od rynku i stosunku ceny wynajmu do ceny raty
            kredytu. My wynajmujemy 200m domek z garazem, i roznica jest ok
            1200/miesiac (w innej walucie co prawda), to odkladamy na 5% lokate,
            w miedzyczasie ceny nieruchomosci spadly, wiec gdybysmy kupili 2-
            4lata temu, to caly poczatkowy wklad szlag by trafil, a tak
            pieniadze, robia pieniadze i zebrala sie niezla sumka, za ktora
            pewnie za jakies 2 lata kupimy dom, jaki chcemy. W tym przypadku
            wynajmujac zarobilismy pieniadze.
            • truscaveczka Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 07:23
              Jaaaaaaaaaaa, mieszkanie za 20 tysięcy, gdzie takie dają?
              W temacie zagadnienia - byłam w podobnym punkcie, choć mieliśmy jakieś 30%
              potrzebnej kwoty na mieszkanie - rata kredytu wychodzi nam podobna, jak
              uprzednio opłaty za miezkanie - tj. odstępne. A przynajmniej nikt z dnia na
              dzień nie przyjdzie i nie powie - za 30 dni ma was tu nie być uncertain
              • przeciwcialo Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 07:25
                Dokładnie.
                Z bankiem łatwiej się dogadac niż z upierdliwym włascicielem.
                U nas tez rata kredytu nizsza niz odstepne za podobne mieszkanie.
                • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 14:28
                  > Z bankiem łatwiej się dogadac niż z upierdliwym włascicielem.
                  Obys sie przykro kiedys nie zawiodla


                  > U nas tez rata kredytu nizsza niz odstepne za podobne mieszkanie.
                  Jak to sie ma do obecnej dyskuscji i cen ryzu w Chinach. Sytuacja
                  autorki jest dokladnie odwrotna, mniejsze mieszkanie i drozsze oplaty
                  • przeciwcialo Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 15:49
                    Chyba jednak z bankiem mozna rozmawiac- znajomym zmieniła sie
                    sytuacja finansowa, pozmieniali umowy, obnizyli raty. Mieli czas aby
                    znaleźć nowa pracę i nikt ich z mieszkania nie wywalił.
                    Pewnie w wynajmowanym mieszkaniu nie poszłoby tak łatwo.
        • bri Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 13:45
          Jakieś 10 lat temu rozmawiałam ze znajomą na ten temat. Uważała, że
          głupio robię kupując dwupokojowe mieszkanie, skoro tak naprawdę chcę
          mieć większe albo domek. Na większe nie było mnie wtedy stać.
          Kupiłam na kredyt 47 metrów za 200 tys. i mieszkałam dopóki nie
          urodziłam dziecka. Znajoma wynajmowała i czekała na okazję. W
          momencie kiedy moja córka miała jakieś pół roku sprzedaliśmy
          mieszkanie za 400 tys., a za 350 kupiłam mieszkanie o 30 metrów
          większe. Znajoma dalej czekała na okazję. Teraz mam mieszkanie 76
          metrów i do spłacenia tylko ok. 150 tys. zł kredytu. Znajoma
          stwierdziła wreszcie, że nie ma co czekać na okazję - ma mieszkanie
          takie jak ja na początku i do spłacenia pół miliona uncertain
          • dorek3 Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 23:00
            No to nie wiem na co czekała ta znajoma - pół miliona za 47 m2 to ceny w scisłym centrum w-wy. Jest milion tańszych możliwości, ale widocznie miała takie piorytety.
    • miminko Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 19:15
      chicoria, jest jeszcze jedna opcja, troche bardziej skomplikowana, ale...

      jesli nie odpowiada wam dzielnica, mozecie kupic tam mieszkanie i tak i wynajac
      je komus za rownowartosc raty kredytu + czynsz. sami zas mozecie dalej
      wynajmowac mieszkanie w fajnej dzielnicy. ja tak zrobilam - moje mieszkanie
      wynajmuje za jakies 2200, kredyt+czynsz wynosza <2000, za 2000 wynajmuje tej
      samej wielkosci mieszkanie w dzielnicy, ktora mi bardziej odpowiada. czyli
      wlasne zarabia na siebie a ja nie trace zadnych pieniedzy. tylko musicie dzialac
      dosc sprawnie, zeby kupione mieszkanie nie stalo puste. ominie was masakra (i
      koszty) przeprowadzki! big_grin

      • chicoria Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 19:41
        Myeleganse-dalas mi do myslenia. Zylam w przekonaniu, ze odkladanie nawet 500
        czy 700zl miesiecznie do niczego nie prowadzi, bo musialabym tak zbierac z 10
        lat zeby byla z tego wymierna korzysc dla zakupu mieszkania. Ale jak tak usiasc
        i zaczac kalkulowac, to chyba masz racje. Pewnie powinnam odlozyc na bok
        myslenie emocjonalne pt. chce miec mieszkanko i na spokojnie policzyc,
        zaplanowac. I jeszcze troche wytrzymac. To moze byc wyjscie. Pomysl z wynajmem
        tez niezly, ale trudny w realizacji tu gdzie mieszkam. Ehhh..i za to lubie to
        forum. Zawsze znajda sie zyczliwe osoby gotowe sensownie poradzicsmile
    • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 19:42
      Nie kazdy sie nadaje na wynajemce, to nie jest tak, ze najemca (czy
      aj mu tam) tylko zbiera czynsz to sa obowiazki, naprawy, bycie pod
      telefonem, no i trzeba miec pewnosc, ze wynajmujacy bedzie placil.
      Jak przestanie placic, a bedzie to np.rodzina z malymi dziecmi, to
      moze zajac miesiace, zanim sie ich pozbedziesz i bedzie Cie
      kosztowalo duzo pieniedzy. Nie mowiac juz o kosztach remontu po
      wyprowadzce.
      Odkladajac te 400 miesiecznie przez 4-5 la na rozsadnej locacie
      bedziesz 30 000 do przodu, wynajmujac mieszkanie bedziesz do tylu
      (koszty napraw, ubezpieczenie,podatki itd.), i jeszcze mozesz go nie
      sprzedac z zyskiem, wiec tak czy inaczej bedziesz na minusie.
      Pytanie, czy jak dlugo chcesz w tym mieszkaniu mieszkac? Jak 20-30
      lat to wahniecia rynku nie beda mialy znaczneia, jak 4-5 lat, zeby
      zamienic na wieksze, to obecny rynek slabo temu sprzyja
      • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:16
        przepraszam bardzo, ale proszę wyjaśnijcie mi co z tymi 30 tys. zrobi po tych
        pięciu latach?

        jeśli chodzi o oprocentowanie kredytów hipotecznych to jest ono najczęściej
        bardzo niskie. W związku z tym opłaca się owszem trzymać gotówkę właśnie na
        lokacie, albo inwestowac ją w jakiś sposób, a mieszkanie kupować na kredyt.

        Poza tym dodatkową zaletą spłacania kredytu, a nie płacenia za wynajem, jest
        moim zdaniem to, że w momencie kiedy w zyciu nam się coś nie powiedzie,
        mieszkanie w kredycie można zawsze sprzedać albo wynająć komuś i mieć z tego
        tytułu jeśli nawet nie zysk, to chociaż nie tracić, a w momencie mieszkania
        kątem u kogoś nie ma się w takiej sytuacji praktycznie żadnego zabezpieczenia i
        żadnego pola manewru.
        • przeciwcialo Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:43
          30 tys to może 1/10 mieszkania. A gdzie reszta? Bez kredytu chyba
          nie da się kupic mieszkania.
          Ja wolałabym kupic mieszkanie, w miare mozliwości spłacić wczesniej-
          umowy kredytowe daja takie mozliwości.
          • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:51
            Jeszcze raz. Jezeli chcesz w tym mieszkaniu zostac na zawsze to OK,
            autorka mowi, ze w tej chwili to mieszkanie juz jest dla niej za
            male.

            Wszystko to pod warunkiem, ze ceny nieruchomosci beda rosly, a
            takiej gwarancji nie ma, wrecz przeciwnie, popatrz na inne rynki
            europejskie. Ceny sprzedazy spadaja, wiec jak chcialabys zamienic na
            nos wiekszego za kilka lat, moze bedziesz mogla kupic dokladnie to
            co w tym momencie.
            • bri Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 14:40
              Polski rynek jednak znacznie różni się od rynków zagranicznych i nie
              można zakładać, że trendy cenowe będą u nas takie same jak za
              granicą. Dla porównania liczba mieszkań na 1000 mieszkańców w
              różnych krajach:
              Hiszpania - 510, Francja - 503, Niemcy - 472, Dania - 472, Bułgaria -
              471, Czechy - 427, Chorwacja - 417,3, Austria - 408, Węgry - 406,7,
              Rumunia - 373,0, Polska - 325,4.

              Obecnie banki praktycznie nie udzielają kredytów na deweloperkę.
              Gotowe mieszkania prędzej czy później się sprzedadzą, rynek kredytów
              hipotecznych wróci do normy, a w podaży mieszkań będzie wtedy
              dziura. Moim zdaniem nie ma co liczyć na to, że mieszkania w Polsce
              w najblizszych latach jakoś drastycznie potanieją.
              • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 15:53
                bri napisała:

                > Polski rynek jednak znacznie różni się od rynków zagranicznych i
                nie
                > można zakładać, że trendy cenowe będą u nas takie same jak za
                > granicą.
                Oj będą niestety.Polska od innych krajów rózni się tylko tym, że
                Polacy nie byli przez lata przyzwyczajeni do życia na
                kredyt.Niechętnie bierzemy kredyty.Odwrotnie było w Anglii,
                Niemczech czy Usa gdzie wszystko się kupowało na kredyt.W Polsce ten
                okres trwał bardzo krótko (ok 3 lat).Wtedy dostawało się 1 kredyt na
                110 % a i jak ktoś w miarę zarabiał to mógł sobie wziąć kolejny
                kredycik i kupić mieszkanko pod wynajem.


                > Obecnie banki praktycznie nie udzielają kredytów na deweloperkę.

                Dają tylko mieszkanie nie może być dziurą w ziemii.Musi być stan
                zamknięty z oknami i drzwiami.Musisz też miec wkład własny i dobre
                dochody.Postępowanie banków jest w tej chwili bardzo ostrożne.Banki
                wreszcie zrozumiały że kredyt jest dla ludzi bogatych i tych którzy
                potrafią choć trochę przyoszczędzić.
                > Gotowe mieszkania prędzej czy później się sprzedadzą, rynek
                kredytów
                > hipotecznych wróci do normy, a w podaży mieszkań będzie wtedy
                > dziura. Moim zdaniem nie ma co liczyć na to, że mieszkania w
                Polsce
                > w najblizszych latach jakoś drastycznie potanieją.

                Już tanieją.Sama szukam jakiejś okazji i widzę jacy deweloperzy są
                skłonni do negocjacjismileNa rynku jest mnóstwo mieszkań
                spekulacyjnych i póki one się nie sprzedadzą to deweloperzy dalej
                będą mieć problemy.
                • bri Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 16:12
                  Pisząc "kredyt na deweloperkę" miałam na myśli kredyt dla
                  dewelopera, czyli firmy, która buduje osiedla na sprzedaż, a nie dla
                  osoby fizycznej, która chce sobie kupić mieszkanie.

                  Zgadzam się, że ceny trochę spadły i może jeszcze nieco spadną. Ceny
                  nowych mieszkań w znośnych lokalizacjach, ani mieszkań w starych
                  kamienicach moim zdaniem raczej nie polecą u nas na łeb i szyję.
                  Bardziej mogą tanieć jedynie mieszkania w wielkiej płycie.
                  • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 13:55
                    bri napisała:

                    > Pisząc "kredyt na deweloperkę" miałam na myśli kredyt dla
                    > dewelopera, czyli firmy, która buduje osiedla na sprzedaż, a nie
                    dla
                    > osoby fizycznej, która chce sobie kupić mieszkanie.

                    smile
                    >
                    > Zgadzam się, że ceny trochę spadły i może jeszcze nieco spadną.
                    Ceny
                    > nowych mieszkań w znośnych lokalizacjach, ani mieszkań w starych
                    > kamienicach moim zdaniem raczej nie polecą u nas na łeb i szyję.
                    > Bardziej mogą tanieć jedynie mieszkania w wielkiej płycie.

                    Na łeb na szyję pewnie nie.Myslę, że spadki dobiją do 20 %.Niedawno
                    sprzedawałam mieszkanie w nowym budynku, w bardzo dobrej dzielnicy
                    (Żoliborz ) i cena już była niższa od tej zeszłorocznej o jakieś 10
                    %.Na 10 zainteresowanych mieszkaniem tylko 2 dostała kredyt...
        • jamesonwhiskey Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 12:48
          >Poza tym dodatkową zaletą spłacania kredytu, a nie płacenia za >wynajem, jest
          >moim zdaniem to, że w momencie kiedy w zyciu nam się coś nie >powiedzie,
          >mieszkanie w kredycie można zawsze sprzedać albo wynająć komuś i >mieć z tego
          >tytułu jeśli nawet nie zysk, to chociaż nie tracić, a w momencie >mieszkania
          >kątem u kogoś nie ma się w takiej sytuacji praktycznie żadnego >zabezpieczenia i
          >żadnego pola manewru.


          to wlasnie w sytuacji zakupu "na styk" jesli cos sie nie powiedzie jestes w
          czarnej dupie
          w obecnej sytuacji ceny spadaja wiec moze sie zdazyc ze sprzedaz nie pokryje
          zobowiazan wiec mozesz byc na kilakdziesiat kilkase tysiecy do tylu , wiec nie
          masz mieszkania plus masz dlugi
          w wynajmowanym rezygnujesz, szukasz czegos tanszego, zmieniasz miejsce
          zamieszkania i wychodzisz bez dlugow

          rozsady zakup mieszkania to
          10%-20% wkladu wlasnego
          plus zobowiazania z tego tytulu ponizej 20%-30% dochodu

          zakup mieszkania w innej sytuacji to balansowanie na krawdzi i proszenie sie o
          klopoty
      • miminko Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:17
        myelegans, wszystko zalezy od podejscia. fakt zainwestowania w mieszkanie nie
        oznacza dla mnie koniecznosci zamieszkania w nim, po prostu - jest inwestycja i
        jak kazda inwestycja jest obarczona ryzykiem i generuje jakies koszty.
        podsunelam autorce postu rozwiazanie, ktore nie jest glupie - a na pewno w moim
        przypadku sie sprawdza. mam nieklopotliwych lokatorow, ktorzy nie dzwonia do
        mnie z kazda pie..., mieszkaja tam od poltora roku i jeszcze nic nie musialam
        naprawiac ani remontowac. wychodze na zero, mieszkanie wlasne mam a ekstra kase
        i tak odkladam i inwestuje. ostatecznie, moglabym zainwestowac w jeszcze jedno
        mieszkanie gdyby mnie bylo na to stac i ono mogloby zarabiac na siebie w taki
        sam sposob. a mieszkac moge sobie tam gdzie mi pasuje.
        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:48
          ale co to za inwestycja, skoro wychodzisz na 0?

          Ze Ty masz dobrych lokatorow to wcale nie znaczy, ze inni tak maja.
          MOja przyjaciolka nie mogla sie pozbyc lokatorow przez 6 miesiecy
          odkad przestali placic, jak juz sie wyprowadzili mieszkanie bylo do
          remontu. Na papierze wygladali dobrze, mlode, wyksztalcone
          malzenstwo.

          Shellerka, wszystko dobrze, jak ceny nieruchomosci rosna i jak dlugo
          chcesz mieszkac w tym lokalu.
          Sama sobie przeczysz, bo skoro kredyt jest minimalnie oprocentowany
          to topiac pieniadze w nieruchomosc pozbawiasz sie mozliwosci ich
          inwestowania.
          Turtaj wszystko zalezy od:
          1. co sie bedzie dzialo na rynku nieruchomosci przez nastepne 10-20
          lat
          2. jak dlugo ktos chce w tej nieruchomosci mieszkac, czy do konca
          zycia, albo przynajmniej 10-20 lat, czy chce za 5 lat zmienic
          3. Nieruchomosci w tym klimacie ekonomicznym to nie inwestycja, to
          jedynie dach nad glowa.
          • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 21:17
            wiesz, rozumując twoim torem, to życie powinno wyglądać tak: praca na etacie,
            najlepiej w budżetówce, mieszkanie kątem u rodziców, bo każda inwestycja niesie
            za sobą ryzyko. KAŻDA. Tyle, że potem pojawiają się wątki takie jak ten na
            Kobiecie, w którym pani nie może się nadziwić że są ludzie którzy żyją tak jak
            opisywane w TS panie.
            Jeśli miałabym całe życie myśleć, że lepiej odłożę pieniądze do skarpety, bo
            przecież kto mi da gwarancję, że nieruchomości pójdą w górę, albo waluty w dół,
            to guzik bym miała. No może miałabym święty spokójsmile chociaż któż jest to w
            stanie przewidziećwink

            Piszesz że żadna to inwestycja, bo zysk zerowy. Za rok, dwa być może, ale
            patrząc na to w perspektywie 20 lat np. to będzie się miało mieszkanie np. dla
            swojego dziecka. Bo po 20 latach kredyt będzie w dużej części spłacony, a w
            przypadku sprzedaży zostanie jeszcze gotówka na dalsze inwestycje. Pewnie, teraz
            kiedy dziecko ma kilka lat nie mysli sie o tym, żeby zapewnić mu lokum na start,
            ale za parę lat...
            Zysk zerowy, a nawet stratę i to sporą ma się płacąc co miesiąc za tak naprawdę
            nic. I o ile gdyby założycielka wątku mieszkała w mieszkaniu nie wiem jak to się
            nazywa - nie własnościowym, ale też nie wynajmowanym od nikogo, takie mieszkanie
            od miastasmile wiem że takie też są, to nie namawiałabym jej tak bardzo do brania
            kredytu. Ale w przypadku kiedy nabija kieszeń kogoś... no cóż...
            • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 22:03
              Rozumujac moim torem, to nalezy kupowac to na co nas w tej chwili
              stac, autorka sama pisze, ze nie maja zdolnosci kredytowej,
              dokladanie 400 zlotych miesiecznie to obciazenie, wiec rozciaga sie
              finansowo i zostaje bez zabezpieczenia.
              Jak ja stac niech kupuje, ale jej nie stac. Gdzie jest napisane, ze
              ceny nieruchomosci ida w gore 10% rocznie? Juz chyba nie teraz,
              banka pekla.

              Mimka, zarobisz jak sprzedaz, dopoki nie sprzedaz to sa to
              pieniadze na papierze i nie mozesz mowic o zysku, bo tych pieniedzy
              fizycznie nie masz prawda? Nie mozesz za nie kupic sobie nowych
              mebli, ani nowego samochodu. Twoje zludzenie, ze zarobilas jest
              wylacznie psychologicznie i dobrze dziala na samopoczucie.

              • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 22:55
                a ty nadal nic nie rozumiesz. tak myslec mozna jesli sie mieszka u rodzicow i
                nie ponosi kosztow zwiazanych z wynajmem mieszkania.
                jak można nie widzieć różnicy:
                płacisz komuś 1000 zł - ten ktoś dostaje 1000 zł, ty masz gdzie mieszkać, ale
                tylko do czasu kiedy ten ktoś nie rozwiąze z tobą umowy.

                płacisz bankowi 1000 zł raty - bank dostaje 1000 zł raty, ty masz gdzie
                mieszkać, a mieszkaniem dowolnie dysponować i w perspektywie dłuższego albo
                krótszego czasu mieszkanie bedzie należało do ciebie.

                do tego istnieje możliwość np. odroczenia na jakiś czas spłaty części kredytu w
                razie pogorszenia sytuacji kredytobiorcy, w przypadku najmu, wynajmującego nie
                interesuje fakt, że nagle nie masz kasy na czynsz. Znajduje sobie kogoś na twoje
                miejsce i tyle.

                poza tym w przypadku autorki dochodzi jeszcze dopłata rządowa do kredytu - fakt,
                słyszałam że w takim wypadku marża banku jest większa, ale ponoć również to
                ostatnio się polepszyło.

                • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 01:00
                  Doskonale rozumiem. I masz zupelna racje ale:

                  1. kupuje sie to na co Cie stac. Generalnie jak to dziala na wolnym rynku
                  najwiekszy kredyt hipoteczny nie powinien przekraczac 3-3.5x ROCZNYCH zarobkow,
                  a rata nie powinna przekroczyc 25-30% miesiecznych dochodow. Czyli dochod macie
                  ca. 48000 rocznie (zupelnie sredni) to maksymalny kredyt nie powinien byc
                  wiekszy niz 144 000, w zadnym wypadku nie 300K. Jezeli srednie ceny
                  nieruchomosci na danym rynku sa 5-6X srednich zarobkow to jest to rynek
                  napompowany, ktory (jezeli zakladamy nie PRL-owskie, ale wolnorynkowe zasady)
                  ekonomicznie sie nie utrzyma i ceny beda musialy spasc do poziomu tradycyjnej
                  oplacalnosci.

                  2. przez pierwsze kilka lat jak robisz tradycyjne hipoteczne finansowanie: 80%
                  na 5% racie, na 30 lat, to jak wezmiesz kredyt na 300 tysiecy, to prez kilku lat
                  placisz wlasciwie odsetki. Zakladamy, ze nie kupujesz dla celow spekulacyjnych,
                  zeby odsprzedac za kilka lat z zyskiem, bo tego zysku nie mozesz zakladac w
                  obecnej sytuacji ekonomicznej. Na niektorych rynkach europejskich ceny
                  nieruchomosci spadly 20-30% w ciagu ostatnich 2-3 lat i nadal beda spadaly. To
                  juz nie jest rzecz lokalna, tylko globalna, bo i banki miedzynarodowe.

                  3. musisz miec plan finansowy, ile masz oszczednosci, ile przeznaczasz na koszty
                  mieszkania, ile na inwestycje, ile na czarna godzine.

                  Z rodzicami nie mieszkam od 18 roku zycia. Mialam duze mieszkanie, ktore
                  sprzedalismy 120m z zyskiem 2 lata temu zeby kupic dom, i zdecydowalismy sie
                  wynajmowac. Gdybysmy sprezdali teraz stracilibysmy pewnie ze 20% w
                  optymistycznym przypadku. Pieniadze rosna na lokatach i inwestycjach, a ceny
                  nieruchomosci spadaja. Za rok, dwa pewnie kupimy cos lepszego i w lepszej
                  dzielnicy niz 2 lata temu. Ale zrobilismy analize rynku, przegladali statystyki,
                  czytali wiele zrodel ekonomicznych i decyzja byla sluszna z perspektywy.

                  Kazde okolicznosci sa inne, wiec nie znajac DOKLADNIE sytuacji finansowej
                  autorki typu: ile ma miesiecznego dochodu, jaka ma stala prace,czy maja jeden
                  czy 2 zrodla dochodu, czy maja oszczednosci, czy po kupnie beda zupelnie
                  finansowo wysuszeni, czy spadnie ich jakosc zycia, bo uszczupla sie zasoby
                  gotowkowe ktorymi teraz moga dysponowac.

                  Ja wiem, ze w Polsce rynek wynajmu jest slaby i wlasciwie tylko od osob
                  prywatnych, ale jest to kwestia wlasciwej umowy, mozna ja sporzadzic tak, ze
                  kazda strona jest chroniona. Od tego sa prawnicy. Nie mozna rozwiazac przed
                  czasem umowy tylko dlatego, ze najemcy albo wynajmujacemu sie odwidzialo. Sa
                  mieszkania, ktore mozna wynajac od osob na stale mieszkajacych za granica,
                  ktorzy kupili nieruchomosc tylko dla inwestycji i zamierzaja wrocic na
                  emeryture, jest wiele mozliwosci.
                  Alez ja jak najbardziej urzadzilam dom jak mi sie podobalo, to tez mialam w
                  umowie, pomalowali sciany na kolor jaki im kazalam, powiesilam obrazy i kwiaty
                  gdzie chcialam, a wlasciciel nawet trawniki goli i odsnieza.

                  Do autorki: To jest najwieksza finansowa decyzja Twojego zycia, forum tu nie
                  pomoze, bo nikt nie zna Twojej sytuacji tak jak Ty ja znasz. Jest duzo zrodel,
                  gdzie mozesz poczytac czy i na ile cie stac i nie powinien to byc bank, oni
                  zazwyczaj zanizaja. chcesz po prostu zmiejszyc stopien ryzyka i stresu, a nie ma
                  chyba wiekszego niz zycie na styk finansowy. To co dla innych ma sens, w Twojej
                  sytuacji nie musi. To nie powinna byc decyzja emocjonalna tylko pragmatyczna, co
                  dla CIEBIE ma sens. Te kilka lat czekania moga byc z korzyscia.
                  I juz sie zamykam.
          • miminko Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 21:31
            > ale co to za inwestycja, skoro wychodzisz na 0?
            no wez mnie nie rozsmieszaj z tym pytaniem - w biezacych, comiesiecznych
            rachunkach wychodze na zero, ale mam wlasna nieruchomosc, co odroznia moja
            sytuacje od autorki postu, ktora nieruchomosci nie posiada. wartosc mojego
            mieszkania w ciagu trzech lat wzrosla o prawie 100% - to dla ciebie za mala
            inwestycja? zamierzam je splacic wczesniej niz po 30 latach wink gdybym sprzedala
            je teraz zarobilabym ok. 200 tys. to chyba niezly wynik jak na 3 lata? moze mi
            podpowiesz w jaki inny sposob moglabym przez ten czas zarobic inwestujac podobna
            kwote, przy okazji nie kiwajac palcem? na pewno nie odkladajac 400 zeta
            miesiecznie tongue_out

            mieszkanie wynajelam ludziom poleconym, nie jakims obcym. sa umowy, kaucje,
            mozna sie jakos zabezpieczyc. nigdy nie nastawialam sie ze bede mieszkac do
            konca zycia w tym samym mieszkaniu, tylko dlatego ze je kupilam. i powtarzam,
            jesli by mnie bylo stac kupilabym kolejne i tez wynajela. przynajmniej mialabym
            co zostawic dzieciom w spadku.
          • zuzia.zet Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 09:56
            myelegans napisała:

            > > MOja przyjaciolka nie mogla sie pozbyc lokatorow przez 6
            miesiecy
            > odkad przestali placic,

            Chyba w bardzo nieudolny sposób próbowali sie ich pozbyć.
      • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 20:25
        dlatego nigdy nie wynajęłabym mieszkania rodzinie z dzieckiem, ani studentowismile
        studentka - najrozsądniejszy wybórsmile

        jakoś ani z jednej ani z drugiej strony na to patrząc nie spotkałam się jak
        dotąd z jakimiś problemami tego typu. Za stan mieszkania odpowiada w dużej
        mierze osoba w nim mieszkająca czyli najemca. Dlatego przy podpisywaniu umowy
        najmu spisuje się protokół zdawczo odbiorczy, pobiera się kaucję i zabezpiecza
        się w umowie przed ewentualnymi problemami. Jeśli chodzi o remonty wynikające
        nie z winy lokatora, to sorry, ale to chyba oczywiste, że czy wynajmujesz komuś
        mieszkanie czy mieszkasz w nim sama, to masz takie same obowiązki, bo to twoja
        własność.
        Ubezpieczenie też płacisz (przynajmniej my płacimy) niezależnie czy jest to
        mieszkanie w którym mieszkamy, czy takie które jest komuś wynajmowane. To
        oczywiste. I nie są to jakies ogromne koszty. Podatki - ta... też kupa kasybig_grin
        Nikt mi nie wmówi, że jeśli ktoś spłaca za mnie kredyt (bo mieszka i płaci mi
        czynsz w wysokości przekraczającej ratę kredytu za to mieszkanie + oczywiście
        wszelkie opłaty z tytułu użytkowania lokalu), to będę na minusie! Gdzie tu logika?
        • jowita771 Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 22:33
          Studentka wpadkę zaliczy i co zrobisz?
          • shellerka Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 22:56
            "a gdyby tu było przedszkole... w przyszłości..."
        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 17:27
          > dlatego nigdy nie wynajęłabym mieszkania rodzinie z dzieckiem, ani
          studentowismile
          > studentka - najrozsądniejszy wybórsmile

          To kto Ci zostaje? emeryci? Niekoniecznie, najczesciej juz maja
          lokum. Mlode bezdzietne malzenstwo - sprawa krotka, bo bezdzietne
          moze stac sie dzietne za 9 miesiecy i wtedy eksmisja jest
          trudniejsza.
          Single? Maja to do siebie, ze sie paruja, a jak sie paruja to maja
          dzieci. I tak masz obrot lokatorow co 1-2 lata i problem szukania
          kogos odpowiedniego.

          Z mojego doswiadczenia, wlascicielowi tak bardzo zalezy na dobrych
          lokatorach jak lokatorom na dobrych warunkach. Mnie sie juz
          zdarzylo, ze wlasciciel obnizyl czynsz zebym sie nie wyprowadzala,
          bo mi sie sytuacja finansowa pogorszyla.
    • emigrantka34 kupic wlasne ciasne i wynajac nt 16.07.09, 20:52

    • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 22:47
      teraz jest dobry czas na kupno mieszkania. Jeśli macie zdolność
      kredytową i możliwość skorzystania z preferencyjnego kredytu, to
      dobry czas.
      Wynajmowanie mieszkania od kogoś to pewna niewygoda i raczej
      rozwiązanie tymczasowe: nie mozna nawet urzadzic po swojemu. Poza
      tym najem nie jest tani. Znajomości też nie trwają wiecznie i ktoś
      może z dnia na dzień stwierdzić, że stan obecny mu sie nie opłaca i
      zmienić warunki umowy.
      Sama kupiłam mieszkanie na kredyt, tylko po to by je wynajmować.
      Jest nowe, w dobrej lokalizacji i wynajmuje sie bez problemu - czyli
      najemca spłaca kredyt smile
      • myelegans Re: Ciasne ale własne? 16.07.09, 23:47
        A przez jaki czas najemca wynajmuje? Jest to 1-2 czy 5-10 lat?Jak studenci to na
        krotko, rodzinie nie chce sie wynajmowac, jak mlode malzenstwo, to za 2 lata
        beda chcieli cos wlasnego.
        Pytam z ciekawosci, bo sie zupelnie nie orientuje.

        Wszyscy tutaj radza kupic i wynajmowac, to jaka jest ta demografia wynajmujacych?
        Poza tym, musisz rozwazyc, czy bedzie to dla Ciebie obciazeniem, jak mieszkanie
        bedzie stalo puste przez 1,2,3 miesiace zanim znajdziesz odpowiednich lokatorow,
        bo wtedy bedziesz musiala placic podwojnie za czynsz i kredyt.
        Najwazniejsze to trzymac sie tego na co Cie stac i nie zwiekszac ryzyka
        niewyplacalnosci, jezeli nie masz zadnej rezerwy finansowej.

        Czy sa jakies statystyki jak ksztaltuje sie rynek nieruchomosci w Polsce w
        ostatnich 10 latach pod katem ilosci sprezdanych nieruchomosci i cen za metr
        kwadratowy, w poszczegolnych miastach czy regionach. Warto moze poszukac

        • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 11:10
          myelegans napisała:

          > A przez jaki czas najemca wynajmuje? Jest to 1-2 czy 5-10 lat?
          Jak studenci to n
          > a
          > krotko, rodzinie nie chce sie wynajmowac, jak mlode malzenstwo, to
          za 2 lata
          > beda chcieli cos wlasnego.


          Wynajmują różnie, studentów jeszcze nie miałam - przypuszczam, że to
          dla nich za drogie mieszkanie

          > Pytam z ciekawosci, bo sie zupelnie nie orientuje.
          >
          > Wszyscy tutaj radza kupic i wynajmowac, to jaka jest ta demografia
          wynajmujacyc
          > h?


          a wynajmujacych jest coraz więcej i najemców też


          > Poza tym, musisz rozwazyc, czy bedzie to dla Ciebie
          obciazeniem, jak mieszkanie
          > bedzie stalo puste przez 1,2,3 miesiace zanim znajdziesz
          odpowiednich lokatorow
          > ,
          > bo wtedy bedziesz musiala placic podwojnie za czynsz i kredyt.


          rozważyłam, jest to obciążenie oczywiście, ale wkalkulowane. Z tym
          płaceniem podwójnym to się nie zgodzę, bo rata kredytu to 15-
          krotność wysokości czynszu (mieszkanie we wspólnocie)

          > Najwazniejsze to trzymac sie tego na co Cie stac i nie
          zwiekszac ryzyka
          > niewyplacalnosci, jezeli nie masz zadnej rezerwy finansowej.
          >


          zgadzam się z Tobą, zawsze mam "pod ręką" kwotę na kilka
          najbliższych rat. Poza tym oszczędności, pozwalające spokojnie spać.
          Nie namawiam nikogo, by inwestował w nieruchomości nie mając nic
          innego. Inwestycje takie są niemniej obarczone najmniejszym
          ryzykiem, są to jednak i nwestycje długoterminowe.

          > Czy sa jakies statystyki jak ksztaltuje sie rynek nieruchomosci
          w Polsce w
          > ostatnich 10 latach pod katem ilosci sprezdanych nieruchomosci i
          cen za metr
          > kwadratowy, w poszczegolnych miastach czy regionach. Warto moze
          poszukac
          >


          oczywiście, że są - GUS się kłana (i nie tylkosmile
    • wawan1 Musisz przekalkulować 17.07.09, 08:22
      jaka byłaby rata miesięczna kredytu, a jaka jest cena wynajmu.
      Na pierwszy rzut oka łatwo powiedzieć- kupić. Ale po głebszym
      zastanowieniu być może wcale to nie jest korzystniejsze, bo oprócz
      raty kredytu musisz i tak płacić czynsz+opłaty licznikowe.

      Ja i mój świezo upieczony mąż 6 lat temu stojąc przed podobnym
      wyborem, zdecydowaliśmy się na kredyt. Wtedy ceny mieszkań były w
      dołku, za 48m2 daliśmy 55tys. zł. Blok 20-letni, wielka płyta, 3
      małe pokoje. Póki co wystarczające dla nas +maleństwa, ale już robi
      się ciasno.

      Kredyt już udało się nam spłacić, hipoteka zdjętasmile A i wartość
      nieruchomości wzrosła conajmniej 100%smile

      Zaqstanów sie dobrze, czy jednak nie warto podjąć ryzyka i
      zainwestować. Mieszkanie, to inwestycja na przyszłość.
      • atena12345 Re: Musisz przekalkulować 17.07.09, 11:13
        wawan1 napisała:

        >
        > Zaqstanów sie dobrze, czy jednak nie warto podjąć ryzyka i
        > zainwestować. Mieszkanie, to inwestycja na przyszłość.


        ???? każda inwestycja jest "na przyszłość" - blizszą lub dalszą.
        Ceny nieruchomości są w tej chwili dośc wysokie, ale niższe niż rok
        temu i raczej już nie stanieją - patrz ceny materiałów i rosnące
        ceny robocizny.
        Jeśli miałabym wybór: wynajmować czy spłacać swoje, wybrałabym to
        drugie.
        • nikki30 Re: Musisz przekalkulować 17.07.09, 13:54
          atena12345 napisała:

          > wawan1 napisała:
          >


          > Ceny nieruchomości są w tej chwili dośc wysokie, ale niższe niż
          rok
          > temu i raczej już nie stanieją - patrz ceny materiałów i rosnące
          > ceny robocizny

          smile To są pobożne życzenia wszystkich tych którzy kupili "na górce".
          Do polski kryzys dopiero dociera.Zobacz co się dzieje na rynku
          nieruchomości w Anglii czy Niemczech.W Polsce góra za rok spadki cen
          będą porównywalne.Metr wybudowania mieszkania w dobrej dzielnicy
          Warszawy, w wysokim standardzie nie przekracza teraz 5 tys zł a
          deweloper życzy sobie min.11 tys...
          • myelegans Re: Musisz przekalkulować 17.07.09, 14:25
            > > Ceny nieruchomości są w tej chwili dośc wysokie, ale niższe niż
            > rok
            > > temu i raczej już nie stanieją -

            Skad wiesz? Masz krysztalowa kule, czy z lisci herbaty Ci wyszlo?
            Popatrz na ekonomie globalnie, popatrz na inne rynki.
          • atena12345 Re: Musisz przekalkulować 17.07.09, 16:58
            nikki30 napisała:

            > atena12345 napisała:
            >
            > > wawan1 napisała:
            > >
            >
            >
            > > Ceny nieruchomości są w tej chwili dośc wysokie, ale niższe niż
            > rok
            > > temu i raczej już nie stanieją - patrz ceny materiałów i rosnące
            > > ceny robocizny
            >
            > smile To są pobożne życzenia wszystkich tych którzy kupili "na górce".
            > Do polski kryzys dopiero dociera.Zobacz co się dzieje na rynku
            > nieruchomości w Anglii czy Niemczech.W Polsce góra za rok spadki
            cen
            > będą porównywalne.Metr wybudowania mieszkania w dobrej dzielnicy
            > Warszawy, w wysokim standardzie nie przekracza teraz 5 tys zł a
            > deweloper życzy sobie min.11 tys...

            A wiesz ile kosztuje działka w dobrej dzielnicy Warszawy?
            Moje pobożne życzenie nie ma tu nic do rzeczy. Kupiłam faktycznie w
            największym bumie, ale po zaniżonej cenie po kosztach materiałów.

          • bea116 Re: Musisz przekalkulować 17.07.09, 17:14
            Metr wybudowania mieszkania w dobrej dzielnicy
            Warszawy, w wysokim standardzie nie przekracza teraz 5 tys zł a
            deweloper życzy sobie min.11 tys...

            te 5 tys to cena niestety z księżyca...
            • nikki30 Re: Musisz przekalkulować 18.07.09, 13:50
              Niestety nie z księżyca.Miałam wgląd w dokumenty jednego z
              deweloperów (tzw.biznes plan), któremu prowadzimy całą obsługę
              prawną.Tyle kosztuje metr wykończonego mieszkania w bardzo wysokim
              standardzie w bardzo dobrej dzielnicy(ogromne okna z drewna
              egzotycznego z nawietrznikami, heliosy, drewniana podłoga na
              tarasach itp,itd).Generalnie materiały najwyższej jakości.Jeszcze w
              czasach bumu deweloper za takie mieszkanie żądał najmniej 18 tys zł.
    • butelnia Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 09:51
      moim zdaniem kupić.Musisz jednak podejść do inwestycji
      profesjonalnie i wyszukać mieszkanie,ktorego wartośc w przyszłości
      wzrośnie np.do remontu,który będziesz sukcesywnie przeprowadzać,albo
      z licytacji komorniczej.wtedy masz pewność,ze nawet,gdy ceny
      spadną,na pewno nie stracisz,a jak wszystko pójdzie zgodnie z planem
      zarobisz duużo więcej niż odkładając 4 stówki miesięcznie.W podjeciu
      decyzji powinien ci pomóc rekonesans wsród znajomych,którzy mają
      drogie mieszkania lub domy.ilu z tych ludzi doszło do tego
      odkładając pewną sumę miesięcznie,a ilu ma to dzięki swojej
      przedsiębiorczości,odrobinie odwagi i szczęścia?My w tej chwili
      kupiliśmy mały domek do remontu w Uk,a w Pl budujemy dom i nie
      dlatego,że odkładamy grosz do grosza i oszczędzamy na wszystkim,W
      zeszłym roku sprzedaliśmy mieszkanie kupione w 99r,nie muszę Ci
      chyba mówić o ile wzrosła jego wartość.Nigdy nie odłozylibysmy
      takiej sumy przez te 10lat,nie ma takiej mozliwości.Teraz też nie
      wykańczamy domu tylko część środków przeznaczyliśmy na kupno i
      remont innej nieruchomości,wlaśnie po to,aby za kilka lat sprzedać
      ją z podobnym zyskiem,a wtym czasie mieszkać u siebie i płacić za
      swoje.Dodam tylko,że jeśli jest możliwość kupna,uważam,ze wynajm to
      pieniądze wyrzucone w błoto(prz obecnym spadku cen).
      • kajak75 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 11:46
        Mimo wszystko kupilabym mieszkanie.
        W ostatnich miesiacach panstwa drukowaly sporo pieniedzy, zeby ustabilizowac
        rynki finansowe. Wykupywaly tez rozne instrumenty finansowe z bankow aby dac im
        pieniadze na akcje kredytowe i sprzedawaly obligacje. Jak na razie banki "kisza"
        te pieniadze w swoim depozytach - podaz kredytow nie rosnie specjalnie.

        JAk sie poprawi systuacja gospodarcza banki zaczna znowu udzielac kredytow. Beda
        mialy duze rezerwy, wiec beda mogly duzo pozyczac. Jak sie pojawi duzo pieniadza
        na rynku - moze byc wysoka inflacja. DO tego, zeby schlodzic gospodarke banki
        beda podnosily stopy procentowe.

        Moze sie okazac, ze np. 30 tys, ktore odlozylas nie beda rownowartoscia 7-8 m2
        mieszkania tylko jednego lub mniejsad

        Jezeli kupisz terasz mieszkanie za zlotowki i przyjdzie inflacja - zysk dla ciebie.
    • mustardseed Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 11:59
      Zostałabym w wynajętym, poczekała na lepsze czasy z większą
      możliwościa kredytową.
      Uwaga!Własne na kredyt TO NIE JEST WŁASNE! Tylko banku! To po co
      mieć małe, daleko i jeszcze nieswoje?
      • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 12:16
        np po to by kiedyś było moje, wynajęte moje niegdy nie bedzie
        • mustardseed Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 12:36
          Ale kiedyś twoje wymagania się zmienią, a ty ugrzęźniesz z za małym,
          już nie najnowszym mieszkaniem.
          Wynajmowane, w czasach kryzysu również, daje dużo swobody, nie
          martwisz się o remonty itp, a koszt, jakby policzyc to za kredyt
          wraz z kosztami kredytu, wykończenia itp - wychodzi po równo.
          • super-mikunia Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 12:38
            jak to nie martwisz sie o remonty, remontujesz i to obcym ludziom wink
          • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 16:40
            mustardseed napisała:

            > Ale kiedyś twoje wymagania się zmienią, a ty ugrzęźniesz z za
            małym,
            > już nie najnowszym mieszkaniem.
            > Wynajmowane, w czasach kryzysu również, daje dużo swobody, nie
            > martwisz się o remonty itp, a koszt, jakby policzyc to za kredyt
            > wraz z kosztami kredytu, wykończenia itp - wychodzi po równo.

            bez sensu piszesz, własne można sprzedać, przebudować, wynając itp.
            Wynajmowane niegdy tego nie umożliwi. Ale ja zachęcam do najmowania,
            zapraszam smile
    • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 14:09
      Po pierwsze to nie brać kredytu w programie "rodzina na
      swoim".Kredyt ten jest dużo wyżej oprocentowany, większa jest marża
      i w konsekwencji nic lub niewiele zyskujesz.Program pomóg tylko
      deweloperom i młodym ludziom w podjęciu decyzji o zawarciu związku
      małżeńskiegowink
      Kupowanie mniejszego mieszkania niż potrzeba w dużo gorszej
      lokalizacji to niestety nie jest dobry biznes.W razie czego ciężko
      będzie je sprzedać, a wam trudniej się przyzwyczaić.Warto się męczyć?
      Poczekaj na spadek cen a będzie on na pewno, bo spadki cen
      nieruchomości dopiero do polski docierają.Jeszcze kilka lat temu nie
      wyobrażalny był spadek cen mieszkań w Londynie, a dziś spadek jest
      na poziomie 20 %.Podobnie jest w Niemczech.W Polsce nie będzie
      inaczej...
      Sytuacja gospodarcza też musi się ustabilizować wtedy łatwiej będzie
      z bankiem negocjować obniżenie marży, oprocentowania.Nie masz też
      żadnej gwarancji, że kredyt dostaniesz.
      Ja w tej chwili sprzedałam mieszkanie.Zamierzaliśmy kupić
      nowe.Wycofaliśmy się.Pieniądze ze sprzedaży powędrowały na lokatę i
      czekamy.
    • kura28 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 14:27
      Stawki wynajmu ostatnio bardzo spadły, właśnie przez "biznesmenów"
      kupujących mieszkania na kredyt i wynajmujących je. Parę lat temu to
      był dobry pomysł - ceny mieszkań rosły, w razie problemów można było
      sprzedać mieszkanie drożej niż się kupiło. Obecnie na rynku jest
      mnóstwo mieszkań kupionych na szczycie bańki spekulacyjnej, które
      gwałtownie straciły na wartości i stały się "niesprzedawalne". Ich
      właściele wystawili je więc na wynajem, co spowodowało wrost podaży
      i konsekwencji spadek cen najmu.
      Co z tego wynika dla Ciebie?
      Zorientuj się, czy naprawdę cena po której wynajmujesz mieszkanie
      jest taka okazyjna. Może uda się wynegocjować obniżkę ceny lub
      znaleźć tańsze mieszkanie.

      Jeśli się to uda proponuję zaoszczędzoną w ten sposób kwotę odkładać
      na lokatę, tak aby uzbierać min. 20% wkłądu własnego. Jest szansa,
      że przez ten czas ceny mieszkań spadną (chociaż to dotyczy dużych
      miast - tam gdzie były one nadmiernie napompowane przez bańkę
      spekulacyjną). Wtedy możesz zacząć rozważać kupno mieszkania.
      Nie wierz w sensacyjne zapowiedzi, które tu się pojawiły, że za parę
      lat za 30000 zł będziesz w stanie kupić metr mieszkania. W szczycie
      bańki spekulacyjnej w Warszawie ceny wynosiły ok. 10 tys. za metr,
      ale zdaniem ekspertów taka sytuacja przez wiele lat się nie
      powtórzy. Realny poziom cen to: 1m2 mieszkania=1 średnia miesięczna
      pensja netto w danym regionie.
    • dynema Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 15:39
      Ja bym zrobila tak:

      Mieszkacie w tym co obecnie, kupujecie mniejsze/gorzej polozne i
      wynajmujecie. Mi sie udaje mieszkania wynajmowac tak, aby co
      najmniej pokrywaly rate kredytu.

      Plusy:

      Mieszkasz tam gdzie chcesz i masz wygodnie
      Mieszkanie Twoje wlasne Ci sie samo splaca

      Minusy:

      Jak mieszkanie stoi puste, to musisz placic za obie rzeczy, czyli
      musisz miec na czarna godzine na ok. 2 miesiace oplat.( lub wiecej w
      zaleznosci od miasta).

      Wszystko zalezy od tego na jakie ryzyko jestes gotowa.
    • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 16:09
      ceny nieruchomosci beda spadaly, albo beda w okolicy 0 bo:
      1. banki zwiekszaja stopy oprocentowania - to ZAWSZE na wolnych
      rynkach ciagnely ceny w dol, by miesieczna rata oplacalnosci byla
      taka sama
      2. zmniejsza sie zdolnosc kredytowa ludzi, ktorzy dopiero wchodza na
      rynek nieruchomosci
      3. to co obecnie obserwujemy to banka spekulacyjna odbiegajaca
      daleko od poziomu tego, na co faktycznie konsumenta stac, banka peka
      i historycznie raz peknieta banka juz sie nie napelnia
      Wystarczy spojrzec na Japonie w latach 90 ceny poszybowaly w gore,
      teraz od ponad 15 lat spadaja w dol i sa na poziomie 95 roku,
      chociaz to maly kraj, ograniczona powierzchnia, bogaty i wydawalaboy
      sie, ze popyt powinien przekroczyc podaz.
      Wiec to co sie na rynku nieruchomosci dzialo od 99 roku w gore, nie
      bedzie mialo nijakiego przelozenia na najblizsza 10-letnia przyszlosc

      Ogromnym ryzykiem jest zakladanie, ze ceny nieruchomosci beda rosly
      10% w skali rocznej,czyli obecne 10000/m w Warszawie za kilka lat
      bedzie kosztowalo 30000? Ile osob bedzie mialo zdolnosc kredytowa,
      zeby zaplacic 1.5 miliona za 50m mieszkanie? To jest sytuacja nie do
      podtrzymania. Wiec obecne deycyzje dot. nieruchomosci nie moga byc
      podejmowane stosujac zasady sprzed kilku lat, zakladajace staly
      wzrost cen w nieskonczonosc. Ceny musza sie uksztaltowac na poziomie
      oplacalnosci.
      Nawet jezeli optymistycznie nie beda spadaly, to moga stac w miejscu
      przez wiele lat, co praktycznie rowna sie stracie w ceanch
      nominalnych.
      Wystarczy popatrzec chociazby na amerykanski Shiller Index, ktory
      pokazuje, ze korekcje na rynku nieruchomosci istnialy odkad istnieje
      wolny rynek, ostatnie w latach 80' i 90' kiedy ceny spadly do 30%.
      Zauwazcie, gdzie rynek jest obecnie i tak na prawde malo kto wie jak
      sie zachowa dalej, jedno jest pewne nie bedzie rosnal, moze tylko
      isc w dol. Polska nie jest wyspa, jestesmy powiazani finansowo z
      reszta swiata.

      www.nytimes.com/imagepages/2006/08/26/weekinreview/27leon_graph2.html

      www.finanse.egospodarka.pl/22712,Ceny-nieruchomosci-w-Polsce-beda-nadal-rosly,1,48,1.html
      • bri Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 16:36
        Zgadzam się, że nie bedzie takiego wzrostu cen jak dotychczas, mogą
        nawet nieco spaść w najbliższych latach. Ale drastycznego spadku cen
        nowych lub "zabytkowych" mieszkań w Polsce nie będzie - zgodziłabyś
        się z tym?

        Jednocześnie, jeśli mniej osób będzie stać na kupno, ceny wynajmu
        będą rosły.
        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 17:08
          Ale drastycznego spadku cen
          > nowych lub "zabytkowych" mieszkań w Polsce nie będzie -
          zgodziłabyś
          > się z tym?

          Tego nikt nie wie, moze to byc w ksztalcie L, czyli nie spadek ale
          wieloletnie utrzymywanie sie na tym samym poziomie (wiekszosc
          ekonomistow tak twierdzi), co tak na prawde oznacza spadek.

          > Jednocześnie, jeśli mniej osób będzie stać na kupno, ceny wynajmu
          > będą rosły.

          Niekoniecznie, moze byc dokladnie na odwrot, co widac tez na
          niektorych rynkach. Deweloperzy zbudowali kompleksy, na ktore
          obecnie malo kogo stac, ceny wysrubowane, banki zaostrzaja warunki
          kredytowe, wiec mieszkania stoja puste, w resultacie deweloper tez
          musi placic kredyt i je wynajmuje. Nowe mieszkania, cena wynajmu
          nizsza niz rata kredytu. ale tutaj moga miec wplyw warunki lokalne,
          miasto, dzielnica itd. jak sie to bedzie ksztaltowac.
      • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 16:55
        myelegans napisała:

        > ceny nieruchomosci beda spadaly, albo beda w okolicy 0 bo:


        twierdzę, że jeśli spadną, to niewiele i głównie tam, gdzie są
        bardzo wygórowane - Warszawa, Kraków itp.


        >
        > Ogromnym ryzykiem jest zakladanie, ze ceny nieruchomosci beda
        rosly
        > 10% w skali rocznej


        tylko idiota dziś tak zakłada, ale:
        1. kupując mieszkanie (nawet na kredyt) i wynajmując je tak, by
        kwota za nejem pokrywała ratę kredytu, to za x lat masz własne
        mieszkanie spłacone w większości przez najemcę.
        2. inwestycja w nieruchomości to nie giełda i wzrosty oraz spadki są
        raczej w granicach kilku procent
        3. Bańka spekulacyjna już pękła i twierdzę, że ceny raczej sie
        ustabilizują

        . Wiec obecne deycyzje dot. nieruchomosci nie moga byc
        > podejmowane stosujac zasady sprzed kilku lat, zakladajace staly
        > wzrost cen w nieskonczonosc.



        A ktoś tak zakładał? nie było żdnego stałego wzrostu, raczej
        nagły "bum"

        Podpierasz się rynkami innych państ, które wcale nie są rownoległe z
        naszym. Polska to nie Japonia ani Ameryka (gdzie notabene mało kto
        kupuje za gotówkę)

        Nie wiem czy masz jakiekolwiek doświadczenie w rynkach
        nieruchomości, ale Twój post wygląda mi na pseudofachową wypowiedź
        skopiowaną z jakiegoś portalu biznesowego.
        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 17:17
          > 1. kupując mieszkanie (nawet na kredyt) i wynajmując je tak, by
          > kwota za nejem pokrywała ratę kredytu, to za x lat masz własne
          > mieszkanie spłacone w większości przez najemcę.

          czyli za optymistycznie za 15 lat, a realnie za 30, bo to sa
          najbardziej popularne kredyty, czyli jezeli chcesz miec mieszkanie
          na emryture to dobre posuniecie.
          Tylko ladujesz ogromne pieniadze, w cos co nominalnie nie przynosi
          Ci zadnego zysku. Nie mozesz przeciez wyciagnac tych pieniedzy jak
          odsetek z banku kiedy Ci potrzeba, czyli zamrazasz pieniadze w
          nieruchomosci w ktorej dodatkowo nie mieszkasz. Pytanie, gdzie
          mieszkasz w miedzyczasie, i czy ta nieruchomosc to druga czy trzecia
          nieruchomosc czy jedyna?

          > twierdzę, że jeśli spadną, to niewiele i głównie tam, gdzie są
          > bardzo wygórowane - Warszawa, Kraków itp.
          ALe nie rosnac traca na wartosci. Lokaty w tym czasie moga Ci
          przyniesc 5% zysku rocznie, z ktorego mozesz korzystac jak potrzeba
          dodatkowych pieniedzy.
          Kupujac nieruchomosc w celach inwestycyjnych, najwieksza w zyciu ze
          swiadomoscia, ze spadnie albo w najgorszym przypadku to chwytanie
          spadajacego noza.

          Mieszkac gdzies trzeba, wiec wszystko OK jezeli kupujesz na co Cie
          stac TERAZ jako cos w tzym bedziesz mieszkala przez najblizszych 15
          lat wtedy niewazne jak rynek bedzie sie ksztaltowac.
          Kupowanie w celach inwestycyjnych TERAZ jest bardzo ryzykowne, ale
          jak ktos chce podejmowac ryzyko prosze bardzo.

          Podstawowa zasada inwestycji jest dywersyfikacja. NIe wkaldasz
          wszysktich jajek do jednego koszyka. Czy zainwestowalabys
          kiedykolwiek 80-90% calych oszczednosci zycia w jedna firme na
          gieldzie? Oczywiscie, ze nie, bo to zbyt ryzykowne, z z rynkiem
          nieruchomosci jest podobnie. Caly czas mowie o wolnym rynku i caly
          czas o kupowaniu nieruchomosci jako inwestycji.
          • atena12345 Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 17:26
            myelegans napisała:

            > > 1. kupując mieszkanie (nawet na kredyt) i wynajmując je tak, by
            > > kwota za nejem pokrywała ratę kredytu, to za x lat masz własne
            > > mieszkanie spłacone w większości przez najemcę.
            >
            > czyli za optymistycznie za 15 lat, a realnie za 30, bo to sa
            > najbardziej popularne kredyty, czyli jezeli chcesz miec mieszkanie
            > na emryture to dobre posuniecie.
            > Tylko ladujesz ogromne pieniadze, w cos co nominalnie nie przynosi
            > Ci zadnego zysku. Nie mozesz przeciez wyciagnac tych pieniedzy jak
            > odsetek z banku kiedy Ci potrzeba, czyli zamrazasz pieniadze w
            > nieruchomosci w ktorej dodatkowo nie mieszkasz. Pytanie, gdzie
            > mieszkasz w miedzyczasie, i czy ta nieruchomosc to druga czy
            trzecia
            > nieruchomosc czy jedyna?
            >

            skoro pytasz odpowiem:
            to moja trzecia nieruchomość - jedyna kupiona na kredyt i to z myślą
            o czasach odległych. Mieszkanie, w którym mieszkam kupiłam za
            gotówkę w czasach "dołu" - jest teraz warte 3 krotnie więcej
            mam jeszcze domek letniskowy na wsi z dużą działką, kupiony też
            za "grosze"

            > > twierdzę, że jeśli spadną, to niewiele i głównie tam, gdzie są
            > > bardzo wygórowane - Warszawa, Kraków itp.
            > ALe nie rosnac traca na wartosci. Lokaty w tym czasie moga Ci
            > przyniesc 5% zysku rocznie, z ktorego mozesz korzystac jak
            potrzeba
            > dodatkowych pieniedzy.
            > Kupujac nieruchomosc w celach inwestycyjnych, najwieksza w zyciu
            ze
            > swiadomoscia, ze spadnie albo w najgorszym przypadku to chwytanie
            > spadajacego noza.
            >
            > Mieszkac gdzies trzeba, wiec wszystko OK jezeli kupujesz na co Cie
            > stac TERAZ jako cos w tzym bedziesz mieszkala przez najblizszych
            15
            > lat wtedy niewazne jak rynek bedzie sie ksztaltowac.
            > Kupowanie w celach inwestycyjnych TERAZ jest bardzo ryzykowne, ale
            > jak ktos chce podejmowac ryzyko prosze bardzo.

            twierdzisz, że lokaty przynoszą CZYSTY zysk ???
            są jakieś nieryzykowne inwestycje ????

            > Podstawowa zasada inwestycji jest dywersyfikacja. NIe wkaldasz
            > wszysktich jajek do jednego koszyka.

            ja nie twierdzę, że mam jaja w jednym koszyku jak to się wyraziłaś,
            uczepiłaś się tych moich finansów jak nie wiem...
            mam też lokatę, fundusz inwestycyjny, oraz numizmaty - to chyba
            różne koszyki chę?



            • myelegans Re: Ciasne ale własne? 17.07.09, 17:35
              Wiesz, co nie jestem wrozka, i nie wiem, ze masz kilka
              nieruchomosci, kupione w dobrym czasie, wiec wiesz co robisz i
              podejmowalas rozsadne decyzje w dobrym czasie. Wszystkie gwiazdy sie
              odpowiednio ulozyly i mialas szczescie. Ale tych zalozen, ktore byly
              5 czy 10- lat temu nie mozesz stosowac teraz. Gdybys urodzila sie 10
              lat pozniej takiego szczescia przy tych samych posunieciach pewnie
              bys nie miala. Oczywiscie, ze mnostwo ludzi zrobilo ogromne
              pieniadze na nieruchomosciach, albo na gieldzie, bo .... mieli
              szczescie, ale tez mnostwo stracilo
              W powojennej Polsce zjawisko wolnorynkowosci nieistnialo, rynek
              nieruchomosci byl kontrolowany centralnie, ceny zawsze rosly.
              Warunki sie zmienily, mentalnosc zostala. Mozesz mnie ZAPEWNIC, ze
              ceny nieruchomosci kupione na gorze bumu beda 10-20%, a nawet 5%
              wyzsze za 10-15 lat? Nikt tego nie wie, a patrzac na inne rynki
              wszyskto wskazuje na znizkowy lub stagnacyjny trend.

              Tak, sa bezpieczne lokaty, ktore Ci przyniosa 4-5% i sa te
              ryzykowne, ktore moga przyniesz +20% albo -20%, zalezy jakie ryzyko
              chesz podejmowac.

              Ty masz inwestycje dobrze zdywersyfikowane, i pewnie malo dlugu, wie
              mozesz spac spokojnie. Ktos kto teraz zyje na styk i bierze kredyt
              na styk liczac na korzystnie sprzedanie za kilka lat, podejmuje
              ogromne ryzyko i wklada wszystkie jaja do jednego koszyka z
              nadzieja, ze mu sie poszczesci tak jak tym, ktorzy tak zrobili 10
              lat temu.
              • chicoria Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 13:08
                Decyzja zapadla. Nie kupujemy. Usiedlismy z duza kartka i kalkulatorem, a wyniki
                obliczen nas zaszokowaly. Okazalo sie, ze biorac teraz kredyt, oddalismy bankowi
                w postaci samych tylko odsetek jakies 450tys!!! I ze faktycznie z "rodzina na
                swoim" bank tez wychodzi na swoje. I ze wbrew powszechnej opinii, akurat w
                naszym przypadku wynajmujac, chwilowo tracimy mniej niz placac tak drogi kredyt.
                I jeszcze sporo odlozyc sie uda. Ufff..to dzieki Wam usiadlam i pomyslalam
                racjonalnie. Troche mi zal, ale z drugiej strony lubie mieszkac tu gdzie
                mieszkam, wiec wypada sie tym cieszyc. A na swoje przyjdzie czas, za jakies 4
                lata moze... Pozdrawiam!!!
                • butelnia Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 14:37
                  Jesli chodzi o samą decyzję,każdy robi tak,jak uważa.Jednak teksty
                  ludzi,którzy wycofuja się z pomysłu kupienia mieszkania,bo policzyli
                  ile odsetek trzeba oddać bankowi przez 30 lat działają na mnie jak
                  płachta na byka.Policz sobie lepiej ile musiałabyś płacić za wynajem
                  przez 30lat i co z tego miałabyś na końcu tego okresu.I co szok?
                  Teraz podam ci inny przykład,mój własny.W 99r. małe mieszkanie w
                  mojej miejscowości kosztowało 32tyś,gdybym wzięła na nie kredyt na
                  30lat tez pewnie odsetki byłyby trzykrotnością tej sumy(90tyś).Wtedy
                  mogło szokować,tak jak dzisiaj Ciebie.Historia potoczyła się tak,że
                  sprzedałam je w zeszłym roku za 245tyś.U mnie sprawa wyglądała
                  tak,ze mieszkanie kupili mi rodzice za gotówkę,ale my kilka lat
                  pozniej wzieliśmy kredyt we frankach na remont.Jak braliśmy frank
                  był prawie po 3zl,jak oddawaliśmy ponad 2zl.Czysty zysk,bez żadnego
                  oszczędzania.
                  • myelegans Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 15:13
                    No to ma mam kilka pytan:
                    jaki roczny % zarobkow bylo to 32K za ktore rodzice kupili
                    mieszkanie za GOTOWKE? 2X, 5X ?
                    Ile rocznych zarobkow jest to obecne 245K teraz po 10 latach? I czy
                    byliby w stanie kupic je za gotowke?

                    Idac tym torem, to samo mieszkanie za 10 lat CI ludzie sprzedadza za
                    1.8m jezeli zakladasz taki sam wzrost cen jak w ostatnich 10
                    latach. Widzisz zeby zarobki nadazyly za tym

                    To o czym mowisz to tylko wyrownanie rynku do fundamentalnych
                    podstaw czyli oplacalnosci, 10-15 lat temu oplacalnosc byla o wiele
                    wieksza. Mozna bylo wykupic mieszkania spoldzielcze, komunalne i
                    niewiadomo jakie za bardzo niewielkie pieniadze, ktore nie byly
                    zgodne z zasadami wolnego rynku, bo mieszkania nie byly wystawiane
                    na rynek.

                    Rynek sie koryguje, wiec ceny poszly w gore, i zawsze w takich
                    trendach szybko w gore wahadelko w przechylilo sie w druga strone i
                    podsycane latwoscia kredytowa, ktorej banki chetnie udzielaly.
                    Banka pekla i zwykle jak sie koryguje to ceny spadaja ponizej tego
                    co byc powinno, i pozniej normuja sie na poziomie tego jakie powinny
                    byc, a dyktuja to zasady ekonomii, czyli w tym przypadku male
                    bezrobocie i wzrost plac, to wyznacza czynnik oplacalnosci.

                    A mnie wkurza jak ludzie na swoim wlasnym, jednostkowym przykladzie,
                    ja kupilam i sprzedalam z zyskiem (10 lat temu) wiec Ty tez tak rob
                    jest krotkowzroczne.
                    Wiesz co? TO mieszkanie ktore sprzedalas bedzie za 10 lat warte
                    pewnie tyle samo chyba, ze w Polsce nastepi jakis nieprawdopodobny
                    boom gospodarzy i zarobki wzrosna 5X.

                    Do autorki, to jest Twoja decyzja i Twojego meza, bo tylko Wy znacie
                    swoja sytuacje i to Wy podejmujecie to ryzyko finansowe. Moja
                    prywatna opinia, za 4 lata bedziecie wydolni na kredyt o podobnym
                    standarcie jak teraz wynajmujecie.
                    • chicoria Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 16:00
                      Też tak sądze własnie. Zresztą, ja ogólnie rozumiem konieczność wziecia w koncu
                      kredytu i płacenia odsetek do banku (i nie zamierzam zbierac sumy koniecznej do
                      kupienia mieszkania za gotowke, bo to nierealne!) Ale w tej chwili szokujace sa
                      nadal wysokie ceny mieszkań i oprocentowanie kredytow na poziomie 7-8%, a takze
                      niezle marze dla osob z niskim wkladem wlasnym!!!! Może coś sie poprawi w tej
                      kwestii, bo gorzej juz chyba byc nie mozewink I prosze, przestancie porownywac
                      sytuacje ktora byla na rynku 10 lat temu z obecna...bo zlosc mnie bierze tylko,
                      ze za pozno sie urodzilamuncertain
                    • butelnia Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 17:25
                      nie znam odpowiedzi na pytania,które zadałaś,ale oczywiste jest,ze
                      sytuacja sie zmieniła.jeśli mam byc szczera to tez uważam,że ceny
                      mieszkan w Pl pójda w dół,dlatego swoje sprzedałam.Tylko ja tam nie
                      mieszkałam tylko wynajmowałam.Gdybym miała wynajmować poszukałabym
                      mieszkania do remontu lub z licytacji komorniczej(i tak właśnie
                      zrobiłam tylko w UK),bo uważam,że na tym nawet w razie dalszego
                      spadku nie stracę(najwyżej nie zarobię).To samo doradzam autorce
                      wątku,dochodzi tylko kwestia tego czy ją na pewno stac na kredyt.My
                      mamy ubezpieczenie w razie utraty pracy,a nie wiem czy w Pl takie
                      są.Podałam swój przykład,bo nie mogę znieśc jak ludzie podliczają
                      odsetki od kredytów hipotecznych,bo moim zdaniem kto nie gra,ten nie
                      wygra.Nie można podchodzić do kwestii odsetek w ten sposób,bo rynek
                      rządzi sie swoimi prawami.
                      • chicoria Re: Ciasne ale własne? 19.07.09, 14:32
                        butelnia napisała:

                        Podałam swój przykład,bo nie mogę znieśc jak ludzie podliczają
                        > odsetki od kredytów hipotecznych,bo moim zdaniem kto nie gra,ten nie
                        > wygra.

                        Popraw mnie jesli sie mysle, ale to brzmi jak myslenie hazardzisty. A jak sie
                        chce zarobic (lub nie stracic) nie ryzykujac jak hazardzista, to jednak
                        przestudiowanie tematu i przekalkulowanie sporo daje.
                        • butelnia Re: Ciasne ale własne? 19.07.09, 23:42
                          każdy kredyt jest ryzykiem,a kredyt hipoteczny to obciązenie na
                          30lat.Nie jesteś w stanie tak naprawde przekalkulowac,co Ci się
                          będzie bardziej opłaciło w takiej perspektywie,bo nie jestes
                          wrożką.Podlicznie odsetek jest bez sensu,bo nie wiesz czy tego
                          mieszkania za cztery lata nie sprzedasz,choćby bez zarobku ze
                          zwiększenia wartości,ale po identycznej cenie za jaką kupisz teraz.W
                          takim przypadku to co przez cztery lata spłacisz bankowi jest twoje
                          i masz na mały depozyt.W momencie kiedy tak,jak piszesz będziesz
                          jeszcze 4lata wynajmowac ta kasa idzie w błoto.Po 4 latach nie masz
                          nic.To moje zdanie,chciałaś poznać różne opinie to wlaśnie wyraziłam
                          swoją,ale podkreslam jeszcze raz,że ja uważam,że ceny mieszkań w Pl
                          spadną i pisze to tylko w odniesieniu do dwóch opcji o których
                          wspominałam wcześniej.Nigdy w życiu nie kupiłabym mieszkania po tych
                          cenach na rynku pierwotnym,ani wtórnym.
                          • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 00:02
                            butelnia napisała:

                            > takim przypadku to co przez cztery lata spłacisz bankowi jest
                            twoje
                            > i masz na mały depozyt.W momencie kiedy tak,jak piszesz będziesz
                            > jeszcze 4lata wynajmowac ta kasa idzie w błoto.

                            Bzdura, pierwsze 4-5 lat to wlasciwie splacasz odsetki, wiec
                            niewiele dokladasz do wlasnego wkladu. Zasada wolnorynkowa w
                            sytuacji kiedy ceny nieruchomosci ROSNA caly czas przynajmniej 3-5%
                            w skali rocznej, to w momencie kupna nie nalezy sprzedawac przez 5
                            lat bo nie sprzedasz z zyskiem, po doliczeniu kosztow
                            manipulacyjnych, posrednikow etc.
                            W momencie kiedy rynek spada (10% w zeszlym roku, i progrnozy na
                            kolejny 10% spadek w tym roku) kupowanie mieszkania, zeby go
                            sprzedac za 4 lata jest zupelna pomylka. Jezeli dasz 20% wkladu
                            wlasnego i ceny spadna o 20% (bardzo realne, bardziej niz wzrost cen
                            w najblizszych latach), a pozniej stana w miejscu, to Twoj wklad
                            wlasnie szlag trafil i tak na prawde jestes usadzona w mieszkaniu
                            ktorego od poczatku nie chcialas. NIe kupujesz i wklad lezalby
                            sobie spokojnie na jakiejs bezpiecznej lokacie i czekal na lepsze
                            czasy.
                            Teraz jest NAJGORSZY czas na kupno, w momencie gdy ceny spadaja, pod
                            warunkiem, ze kogos faktycznie stac i zamierza zostac w tym samym
                            mieszkaniu/domu przez najblizsze 20 lat.

                            Sprzedalismy mieszkanie 3 lata temu zeby kupic dom, zdecydowalismy
                            sie wynajac dom, placimy mniej niz za rate. Gdybysmy kupili 3 lata
                            temu, juz bylibysmy biedniejsi o 20% wklad, bo ceny spadly o 20%. Sa
                            rozne kalkulatory na internecie kupic vs. wynajac, gdzie mozna
                            wprowadzic wszystkie dane i przekalkulowac. Przewidziec w ktora
                            strone rynek pojdzie tez nie jest truno, Polska jest o moze 2-3 lata
                            do tylu w porownaniu z tym co sie dzieje na innych rynkach
                            europejskich. TO tylko kwestia czasu, prawa ekonomiczne sa zadza sie
                            wlasnymi zasadami.
                            Polski rzad nie wyluszczy trylionow PLN na zastrzyk finansowy, bo po
                            prostu nie ma pieniedzy, tak jak to zrobil rzad USA i cale
                            szczescie. Rynek sam sie wyrowna, jezeli zostawic go samemu sobie.
                            • butelnia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 00:34
                              Spłacasz głownie odsetki w opcji z ratami malejacymi,w przypadku rat
                              równych od początku spłacasz część kapitału.Myelegans nie bedę z
                              toba dłużej polemizować,bo ja tez jestem zdania,ze Teraz kupno
                              mieszkani to głupota,bo ceny na pewno spadną.Niemniej jednak moje
                              wyjaśnienie dotyczy takiego sposobu podchodzenia do kredytu
                              hipotecznego,chyba,że Ty uważasz,że podliczanie odsetek i na tej
                              podstawie wycofywanie sie z zamiaru kupna mieszkania jest ok.Uważam
                              również,że przy kupnie mieszkania w dobrej dzielnicy po okazyjnej
                              cenie(perełki się zdarzają),lepiej kupić niż wynająć.
                              My też trzymaliśmy pieniądze ze sprzedaży na lokacie,aż ceny
                              osiądnęły satysfakcjonujący nas poziom.W piątek sie
                              przeprowadzam,wez pod uwagę jednak,że chicorii inc nie pracuje na
                              czynsz,a pieniadze,które przeznacza na czynsz,mogłaby jakby odkładać
                              do skarbonki spłacając swoje.Aha,opcji kupna mieszkania w kiepskiej
                              dzielnicy nie biorę pod uwagę,tylko większe do remontu,ale w dobrym
                              punkcie.
                              • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 01:53
                                Alez ja chetnie popolemizuje wink
                                Nie odwracaj argumentu i nie wkladaj mi w usta, czego nie
                                powiedzialam. Nigdzie nie napisalam, ze po podliczxeniu odsetek "sie
                                nie oplaca" bo ogolna cena wychodzi astronomiczna, bo to sie kupy
                                nie trzyma i rynek nieruchomosci nie funkcjowalby, tylko jak sie
                                ksztaltuje amortyzacja splat kredytu (sprawdzalam w wielu bankach i
                                niewiele sie rozni, w innym przypadku banki nie udzielalyby
                                pozyczek), przez pierwsze 5 lat splacasz wlasciwie SAME odestki.
                                POnizej jest kalkulator, a jeszcze ponizej dane, ktore ja
                                wprowadzilam z nastepujacymi zalozeniami:
                                mieszkanie 50m2 x 5,000PLN/metr = 250 tys
                                20% wkladu
                                200 tys. kredytu na 30 lat na 7% (bardzo wysoko zreszta w porownaniu)

                                Po 5 latach wplacilas rocznych rat 80K, z czego do Twojego wkladu
                                doszlo zaledwie 12 tys. czyli, ze 68K poszlo TYLKO na splacenie
                                odsetek. A TY powyzej radzilas, zeby autorka wynajela i za 4 lata
                                sprzedala, to jej na maly wklad zostanie. Rzeczywiscie, bardzo maly,
                                albo 0, NAWET jezeli mieszkanie pojdzie w gore 3% (normalny rynek).

                                po 23 latach (sic!) jestes posiadaczka 50% mieszkania.

                                realestate.yahoo.com/calculators/amortization.html
                                realestate.yahoo.com/calculators/amortization.html?_submit=yes&id=hom03&loanAmount=200000&interestRate=7&termMonths=360&
                                amortization=2&propertyValue=0&estimateTipmi=Y&submit=Submit

                                Tutaj wszyscy beztrosko radza autorce, "kup, wynajmij, pozniej
                                sprzedasz", mieszkania, ktore juz jest za male i nie w takiej
                                lokalizacji. sama jej tak radzilas. A tu sie okazuje, ze rata bedzie
                                wieksza niz czynsz, wiec w TYM spadkowym klimacie rynkowym
                                odkladanie tych 400 co miesiac przez 5 lat moze jej dac jej 30tys, a
                                nie 12tys dolozone do wkladu, ktore straci na oplaty poosrednikow w
                                momencie sprzedazy.

                                Oczywiscie, ze okazje i perelki sie zdarzaja (ludzie sie rozwodza,
                                umieraja, dostaja prace w innym miescie albo za granica) sprzedajacy
                                jest zmotywowany zeby sprzedac i jak cena mniejsza niz rynkowa w
                                danym momenci, to oczywiscie, ze sprzeda. W przypadku autorki to
                                jednak nie perelka skoro juz jej nie pasuje.

                                Gratuluje kupna, jak masz tam zamiar zostac na "na zawsze" to nie
                                masz sie o co martwic, jak chcesz z zyskiem sprzedac po 5 latach
                                nawet po remoncie to mozesz sie rozczarowac.

                                Pozdrawiam

                                • butelnia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 12:41
                                  ty tego nie napisałaś,ale chicoria właśnie tak motywuje swoją
                                  decyzję o rezygnacji z kupna.I tylko w odniesieniu do tego podałam
                                  swój przykład,żeby zobaczyła,że takie podejście nie ma sensu.
                                  twoje wyliczenia mają sens,ale tylko w przypadku kiedy ceny będą
                                  dalej spadać,czego ty jesteś pewna,a ja zakładam,że nie wszędzie.Nie
                                  doradzam nikomu kupna mieszkania mniejszego niz potrzebuje i w
                                  gorszej lokalizacji,tylko cały czas podkreślam,że ja wzięlabym w
                                  lepszej dzielnicy,ale mieszkanie do remontu.
                                  Każdy sądzi wg siebie i jeżeli autorka wątku byłaby w twojej sytuacji
                                  (lokata,czynsz spłacany z odsetek czyli masz kapitał,nic nie tracisz
                                  wynajmując,a możesz zyskać) to oczywiste jest czekanie nawet kilka
                                  lat na niższe ceny,tak jak Ty to robisz.Czemu jednak nie jestes w
                                  stanie zrozumieć,że jeżeli ona nie zacznie spłacać swojego(takie
                                  same raty jak czynsz) to za 4 lata nie będzie miała nic.Gdyby teraz
                                  mnie posłuchała i kupiła mieszkanie,za 4 lata ma troche kapitału(ale
                                  mówię o ratach równych,gdzie od początku spłacasz kapitał),nie
                                  oszczędzając,płacąc tyle samo ile wywala na czynsz.
                                  Jeżeli chodzi o mnie,kupiliśmy od banku po repossesion,do remontu w
                                  bardzo dobrym punkcie,więc nie martwie się wcale,bo na dzień
                                  dzisiejszy już jestem w stanie to sprzedać z zyskiem.U mnie wszystko
                                  robi mąż i rodzina,a tutaj prace budowlane są tak drogie,że
                                  nawet,gdyby ceny spadły nie stracę(najwyżej wkład pracy).Biorąc pod
                                  uwage to,że będę spłacać raty za swoje własne,a nie pchać komuś do
                                  kiszeni,mogę wręcz zyskać,o czym na dzień dzisiejszy jestem
                                  przekonana.
                                  • mamabasia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 14:41
                                    Ja mieszkanie kupione na kredyt traktuje jak wynajmowane od banku
                                    ale za jakis czas to ja bedę włascicielem nie bank.
                                    Moge przez 20 lat wynajmowac od prywatnej osoby ale po 20 latach
                                    nadal nie mam mieszkania.
                                    • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 15:38
                                      Jezeli Cie stac i bedziesz tam mieszkala te 20 lat to wszystko w
                                      porzadku. Jezeli sie rozciagasz finansowo i jestes na styk, kupujac
                                      cos co Ci od poczatku nie odpowiada. To zaczekanie paru lat przy
                                      spadajacym rynku jest jak najlepszym posunieciem, bo zysk bedzie
                                      wiekszy.
                                      W Japonii ceny nieruchomosci spadaja juz od 15 lat, po boomie i
                                      napompowanych cenach, pomimo gestego zaludnienia i braku miejsca na
                                      nowa deweloperke, banki nigdy sie nie napelniaja. Zadne, ostatnia
                                      byla .com i Ci co mieli szczescie zyskali, ale duzo stracilo ogromne
                                      pieniadze, tak sie tez dzieje teraz.
                                      Mam kilka kolezanek, kupily domy w 2003, 2004 roku, jedna za 480tys,
                                      druga za 500tys. Obie chca sie przeniesc, jedna dostala lepsza prace
                                      i dojazd ja zabija (2godz w jedna strone). Teraz dom z 480tys
                                      zjechal do 380tys, ale ona bankowi nadal jest winna 480tys. wiec
                                      jest uwiazana i czeka az rynek sie unormuje w tym czasie cierpiac.
                                      Druga, kupujac w 2003 roku dom, wlasnie go sprzedala (maz dostal
                                      prace w innm miescie, profesor uniwersytecki) za 400tys. czyli
                                      stracili 100tys, plus wszystkie remonty, ktore w domu poczynili, a
                                      bylo ich sporo, zrobili cala kuchnie. itd. itd.

                                      Wiesz kiedy ja wskocze na rynek jak zobacze, ze przez rok ceny stoja
                                      w jednym miejscu, nie spadaja juz nawet nie bede chciala zeby szly w
                                      gore. Na razie od 2 lat spadaja i spadac beda. Kupilabys teraz
                                      mieszkanie od dewelopera za 18tys/m2? A jeszcze kilka lat temu byla
                                      to okazja i ludzie sie przebijali, bo mogli dostac finansowanie na
                                      105-110% czyli od poczatku mieli negatywna amortyzacje. I sa
                                      lokatorami banku.

                                      Wolnorynkowo, historycznie ceny nieruchomosci wzrastaja inflacyjnie,
                                      to co sie stalo w ostatnioch 10latach, nie bylo norma tylko
                                      spekulacja podsycana przez banki. Ceny juz tak NIGDY nie beda
                                      wzrastaly, a przynajmniej przez nastepne 20 lat.

                                      > Moge przez 20 lat wynajmowac od prywatnej osoby ale po 20 latach
                                      > nadal nie mam mieszkania.
                                      Po 20 latach bedziesz miala porzadne oszczednosci, jezeli je dobrze
                                      zdewersyfikujesz, za ktore kupisz mieszkanie za gotowke pewnie o
                                      lepsze. Mowimy to o roku 2029.
                                      Jezeli ktos kupil w 1996 i sprzedal w 2006-2008 to zyskal, bo rynek
                                      byl normalny, mieszkania byly po prostu tanie w stosunku do
                                      zarobkow, poza tym istnialy jeszcze takie po-PRL-owskie dziwadla jak
                                      mieszkania spoldzielcze, komunalne, ktore mozna bylo wykupic za
                                      grosze, to byla sytuacja raz w powojennej historii i wiecej sie nie
                                      powtorzy, bo spoldzielni juz nie ma. Nie wyobrazam sobie, zeby
                                      deweloper sprzedawal za 1000/m2.

                                      Jeszcze raz, nie wazne kiedy kupujesz i za jaka cene, jak nie
                                      kupujsz dla celow spekulacyjnych, bierzesz kredyt na jaki Cie w TYM
                                      momencie stac (3X rocznych zarobkow, 25% miesiecznych dochodow na
                                      rate), mieszkasz tam (bo mieszkac gdzies musisz) przez wiele lat do
                                      splaty kredytu, to wyjdziesz na swoje. Jezeli kupujesz jako
                                      inwestycje, to pomysl z punktu widzenia inwestycji do niczego,
                                      zwlaszcza jak wkladasz duzy % tego co masz w jedna inwestycje.
                                      Rynek sie uksztaltuje tak jak rynek ma sie uksztaltowac, niezaleznie
                                      od naszych poboznych zyczen, czyli na poziomie oplacalnosci.

                                      Zalozmy, jezeli mlode malzestwo chce kupic mieszkanie, to na co je w
                                      tej chwili stac przy srednich zarobkach? Gdyby mieli dac 20% wkladu
                                      i wzieli kredytu nie wiecej niz 3X rocznych zarobkow? W duzej mierze
                                      zalezy to pewnie od rynku, w Warszawie stac ich na bude psia, za to
                                      w Radomiu moze na kawalerke, a gdzies w malym miasteczku na 1-
                                      pokojowe mieszkanie.
                                      Nie jest to pytanie retoryczne.

                                      Biorac kredyt w jakiejkolwiek nieprzewidywalnej formie (obca waluta,
                                      dostosowanie do oprocentowania) to pozbawianie sie mozliwosci
                                      kontroli nad wlasnymi finansami. wystarczy, ze waluta pojdzie w gore
                                      (moze sie zdarzyc z ciagu jednego dnia), albo zmieni sie stopa
                                      oprocentowania i juz raty leca w gore, bez naszej kontroli. Tu nie
                                      ma zadnych dobrych modeli finansowych, to czysty hazard, bo zmienne
                                      sa jak znikajacy punkt.
                                      • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 15:47
                                        Przyklad moich tesciow, kupili dom pod koniec lat 60tych za 30tys i
                                        bylo do 3X rocznych zarobkow tescia (inzynier na wysokim
                                        stanowisku), i na wszystko na co w tym momencie bylo ich stac, bo
                                        tesciowa nie pracowala.
                                        Obecnie ten sam dom sprzedalby sie za ok. 600tys, duzo zarobili nie?
                                        Tylko, ze gdyby go sprzedali to musieliby kupic cos innego, jezeli
                                        rownorzedne to musieliby wydac prawie tyle samo, albo wiecej jezeli
                                        chca lepszego standardu. Jak kupia cos mniejszego, to oczywiscie, ze
                                        zaplaca mniej, bo bedzie to mniejsze, ale tez duzo drozsze niz takie
                                        samo male 40 lat temu.
                                        Historycznie, wolnorynkowo ceny nieruchomosci nadazaly zaledwie za
                                        inflacja, pomimo, ze po drodze zdarzaly sie boomu i ich korekcja.
                                        Ostatnia banka 1996-2006 byla najwieksza w historii, wiec i dluzej
                                        zajmie jej korygowanie.
                                        • mamabasia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 15:53
                                          Twoje przykłady sa niezby przekonujace.
                                          Wiekszośc ludzi jak zapłaci za wynajem to nie ma pieniedzy na
                                          oszczędności. A mogliby spłacac takimi samymi kwotami swoje
                                          mieszkanie.
                                          Japonia czy USA mało mnie obchodzi. Tam sa inne warunki zycia.
                                          Ja nie wyobrażam sobie z dziecmi tułac sie po wynajmowanych
                                          mieszkaniach- zmiany szkół czy przedszkoli srednio dzieciom słuzą.
                                          • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 16:30
                                            Mamabasia, spokojnie, nie rzucaj sie. Sytuacja ciebie nie dotyczy.
                                            Tutaj w dalszym ciagu dyskusja sie toczy, czy autorka, przy malej
                                            wydolnosci finansowej powinna kupic teraz, cos czego nie lubi i jest
                                            za male i w zlej lokalizacji, czy cos co lubi za 4 lata.

                                            Kupilas mieszkanie, bo kazdy musi gdzies mieszkac i mieszkasz tam na
                                            co Cie stac, wiec Ty juz decyzje podjelas. Kazdy z nas kiedys kupi,
                                            tylko ja mowie o zmniejszaniu ryzyka. Nigdy sie nie zgodze, ze
                                            stwiedzeniem, ze wynajmowanie to wyrzucanie pieniedzy, zalezy co sie
                                            z reszta w tym czasie zrobi, tj oszczednosciami nabywanymi w
                                            trakcie, i tym co musisz wlozyc we wklad, to sa duze sumy.
                                            Nie wynajmowalabym niczego, co byloby drozsze niz CALOSC oplat za
                                            miesiac. Dobrych okazji mozna tak samo poszukac, nam po 2 miesiacach
                                            posszukiwania trafil sie dom, za ktory placimy dobrych kilka stow
                                            mniej niz za rate i jest to MOJ dom, u nikogo katem nie siedze, nikt
                                            mi tu nie ma prawa wejsc. W tym momencie do moja posiadlosc i tu sie
                                            czuje jak w domu. DZiecku przedszkola tez nie musialam zmieniac, bo
                                            szukalismy tak zeby mu nie zmieniac, do szkoly i tak pojdzie gdzie
                                            indziej wiec bez znaczenia.

                                            Najemcy nie moze sie po prostu odwidziec, sa podpisywane umowy, my
                                            nie chcielismy sie wiazac i mamy umowe na 2 lata, oni jak chca
                                            zerwac umowe, to beda musieli zaplacic odszkodowanie w wysokosci
                                            tylu miesiecy czynszu, ile nam zostaje do konca umowy.

                                            Przyklad Japonii jest jak najbardziej OK, wolnorynkowa gospodarka,
                                            mala powierzchnia, wysokie zaludnienie i POMIMO tego ceny spadaja,
                                            bo sa po prostu na nieoplacalnym poziomie, tak jak teraz np. w
                                            Warszawie, gdzie ceny sa nowojorskie, a zarobki
                                            wschodnioeuropejskie. Taki rynek NIE MA PRAWA sie utrzymac.
                                      • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 16:06
                                        myelegance, o jakim ty zysku mowisz? piszesz jakbys byla na forum biznes i
                                        inwestycje, a nie emama.
                                        kupilam wlasnie mieszkanie 50 metrowe w centrum poznania, bo generalnym
                                        remoncie, na wynajem, za 180 tysiecy. kredyt we franku.
                                        Frank jest w tej chwili w okolicach trzech zlotych i spada. I wszelkie znaki na
                                        niebie i ziemi wskazuja ze spadac bedzie.
                                        Watpie tez, ze uda mi sie kupic takie mieszkanie za rok w tanszej cenie - to
                                        byla okazja.
                                        I traktuje ten zakup jako inwestycje. Ale gdybym miala tam mieszkac, a nie
                                        wynajmowac, tez bym sie nie wahala, bo nawet jesli placilabym rate kredytu
                                        wieksza niz to, co uzyskałabym z wynajmu - już mam kilku chetnych, to
                                        przynajmniej placilabym bankowi za cos co w perspektywie bedzie moje.
                                        Nie wiem jaka bedzie moja sytuacja finansowa w przyszlym roku, bo zamierzam
                                        zrezygnowac z etatu i zalozyc dzialalnosc gospodarcza. W przypadku prowadzenia
                                        dzialalnosci warunki przy udzielaniu kredytów sa wyśrubowane tak, ze otrzymanie
                                        kredytu w takiej sytuacji graniczy z cudem, mimo że np. przychody sa o wiele
                                        wieksze niż w przypadku pracy na etacie.
                                        Sam fakt płacenia za wynajem komuś, kto na tym zyskuje mierził by mnie
                                        niesamowicie i starałabym się jak najszybciej usamodzielnić, nawet jeśli na
                                        początku wydawałoby mi się że dopłacam do interesu.
                                        Przykłady Twoich koleżanek i znajomych - wiesz - kupno nawet super ekskluzywnego
                                        apartamentu w wysokim standardzie za 18 tys. zł to dla mnie czysta głupota. I to
                                        niezależnie od tego, czy ktoś mi wmawia, że to okazja i że taniej nie będzie. I
                                        tak samo budowanie się w szczycie boomu. Teraz szczytu nie ma.
                                        z moich obserwacji wynika, ze najwiecej traci zawsze wiesz kto? ten, ktory
                                        sledzi fora i czyta opinie innyc ludzi i jak wszyscy mowia kupowac, to on siedzi
                                        i czeka... patrzy, rozwaza... i w koncu kupuje, tyle ze wtedy juz wszyscy mowia
                                        - sprzedawacbig_grin
                                        Niestety wielu ludziom brakuje zdrowego rozsądku, wyczucia rynku no i nie
                                        oszukujmy się - szczęścia.
                                        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 17:07
                                          > Frank jest w tej chwili w okolicach trzech zlotych i spada. I
                                          wszelkie znaki na
                                          > niebie i ziemi wskazuja ze spadac bedzie.

                                          Czyli podjelas wazna finansowa decyzje kierujac sie znakami na
                                          niebie i na ziemi, wlasna intuicja i poboznym zycznieniem, ze
                                          przeciez sie nie zmieni, ze bedzie stabililnie i zawsze tak samo, ze
                                          wskaznikami zwyzkowymi. NIKT nie wie jak sie zachowa rynek walutowy
                                          i zaden bank Ci tego nie powie. Bank robi to co najkorzystniejsze
                                          dla BANKU w danym momecie. Rynek walutowy jest plynny i bardzo
                                          poddatny na globalna ekonomie, ktora jest bardzo niestabilna, bo
                                          najwazniejsze gospodarki maja rececje na niespotykana skale od II
                                          wojny swiatowej. Wystarczy popatrzec na swiatowe wahania gieldowe.
                                          Do tego moga dojsc: wzrost cenow ropy i metali szlachetnych, kolejne
                                          zalamanie na strategicznych rynkach finansowych jak to mialo miejsce
                                          we wrzesniu ubieglego roku i Twoje sytuacja finansowa sie zmienia,
                                          chociaz nie zawinilas, ale nie masz nad tym kontroli, przy okazji
                                          ceny leca w dol.


                                          > Sam fakt płacenia za wynajem komuś, kto na tym zyskuje mierził by
                                          mnie
                                          > niesamowicie i

                                          To jest typowe myslenie emocjonalne i takie tez podejmowanie
                                          decyzji, i kierowanie sie intynktem stadnym i tym co mowia wszyscy
                                          naokolo. Tez myslalam, ze wynajmowanie to wyrzucanie pieniedzy w
                                          bloto, ale nie pytalam na forum, tylko zaczelismy analizowac i
                                          wyszlo odwrotnie, i ma juz od 3 lat sens i nie chce sie zmienic.

                                          Intuicyjne to trudne do wyczucia, ale liczby nie myla... Popracuj
                                          nad tym, bo przy wlasnej dzialalnosci potrzeba Ci raczej racjonalnej
                                          analizy rynku, niz emocjonalnego podejmowania decycji, bo cos cie
                                          mierzi. To malo modelowo, a bardzo emocjonalnie. Zreszta nie jestes
                                          jedyna wiekszosc ludzi kupujacych nieruchomosci, zwlaszcza te
                                          pierwsze i jedyne podejmuje decyzje bardziej emocjonalnie niz
                                          racjonalnie.
                                          • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 17:26
                                            a myslisz ze dlaczego banki odeszly od udzielania kredytow we franku?
                                            i to nie jest nasz pierwszy kredyt w walucie, wiec troche doswiadczenia na tym
                                            polu mamy i zapewniam cie, ze wbrew czarnowidzom, za kazdym razem zyskiwalismy.
                                            Bo nie bralismy kredytow kiedy waluta byla w dołku tylko odwrotnie, a po drugie
                                            - bylas kiedys na forach onetu i widzialas dyskusje o rosnacych badz malejacych
                                            walutach? co miesiac to samo. Przegraliscie zycie, wygraliscie zycie i tak w
                                            kólko. Pełno sfrustrowanych pseudo doradców, którzy poza "doradzaniem" nic nie
                                            potrafią sami zrobic, albo zwyczajnie nie maja do tego srodkow i warunkow.
                                            Z moich zyciowych obserwacji wynika, ze ludzie ktorzy dorobili sie duzych
                                            pieniedzy to najczesciej ci, którzy w odpowiednim momencie nie bali sie podjac
                                            sporego ryzyka. Ci ktorzy czekali na lepsze jutro, wiekza okazje,
                                            bezpieczniejszy "zysk" (te dwa slowa jakos do siebie nei pasuja imo) sa w tym
                                            samym miejscu w ktorym byli i tylko potrafią udzielać się na forach np. onetu
                                            pisząc - ha ha frank dzisiaj po 3 zł - z czym dziś jecie chleb? z wątrobianką?
                                            To takie myślenie krótkoterminowe. Fakt, byłam przez chwilę zatrwożona, kiedy
                                            widziałam nagły skok waluty, ale zobacz sobie na wykresy i już na przełomie
                                            2008/2009 frank nagle się osłabił. Teraz znowu wzrósł i znowu spada.
                                            To normalne i biorąc kredyt w walucie liczysz się z tym, że rata wahać Ci się
                                            będzie nawet kilkaset złotych w te czy wewte na przełomie tych kilku lat.
                                            Twoja sytuacja jest zupelnie inna niż sytuacja autorki wątku i chyba zdajesz
                                            sobie z tego sprawę.
                                            Ciebie stać na to żeby czekać i płacić komuś. I stać cię na to, żeby odkładać,
                                            oszczędzać, lokować. Tobie się to opłaca. Komuś z niższymi dochodami nie.
                                            NIGDY NIC NIE WIADOMO. Na tym głównie polega biznes...
                                            I dlatego nie każdy umie i chce w tym uczestniczyć.
                                            Chciałabym poznać branżę, w której wszystko - tzn. ZYSK jest pewnesmile
                                            I nie ma żadnego ryzyka = tylko nie pisz mi proszę o lokacie 5% smile
                                            • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 20:03
                                              > Ciebie stać na to żeby czekać i płacić komuś. I stać cię na to,
                                              żeby odkładać,
                                              > oszczędzać, lokować. Tobie się to opłaca. Komuś z niższymi
                                              dochodami nie.

                                              Wynajmowalabym TYM BARDZIEJ gdybym miala male dochody, NIGDY nie
                                              wzielabym kredytu na styk, bez jakichkolwiek funduszy dodatkowych i
                                              oszczednosci na kilkumiesieczne przezycie. W momencie pogorszenia
                                              sytuacji (zachorujesz, stracisz prace, ty albo maz, rowiedziesz sie,
                                              tfu, tfu), stajesz sie niewyplacalna, banku to nie obchodzi, po 90
                                              dniach rozpoczynaja postepowanie przeciwko Tobie. W konsekwencji
                                              mozesz sobie zamknac drzwi kredytowe jezeli nie na cale zycie, to na
                                              bardzo dlugo.
                                              Wynajmujesz, wyprowadzasz sie do czegos tanszego, albo do rodzicow i
                                              nie wleczesz za soba kilkusettysiecznego dlugu i stresu z tym
                                              zwiazanego. Wynajmowalabym TANSZE mieszkanie, mniejsze, okazyjne, za
                                              pomoc, zeby wlasnie zaoszczedzic. Spekulacyjne kupowanie mialo sens
                                              przez ostatnie 10 lat, teraz juz sie skonczylo.

                                              To nie rozwiazanie na 20 lat tylko na kilka, dopoki sie
                                              przyoszczedzi, a mozna oszczedzic, jezeli sie chce. Wejdz na
                                              forum "nieruchomosci", ludzie biora sie za budowe domu, bo maja
                                              200tys oszczednosci wlasnych, po ilus tam latach.

                                              Wiesz, co teraz w czasie regresu gospodarczego jak gielda stoi jak
                                              stoi, a raczej lezy i drgawek dostaje, i nieruchomosci ida w dol, to
                                              trzeba wlaczyc mechanizm przetrwania i ochraniac wlasne pieniadze,
                                              bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Fakt jeszce w zeszlym roku latwo
                                              mozna bylo dostac lokate 6%, ja caly czas mam wiekszosc na 5%, co
                                              jakis czas znajduje sie inne i przerzuca jak spada, ale chocbym
                                              miala na 2% to jest to lepsze niz -20% co mozesz udupic pchajac sie
                                              w spadajacy rynek nieruchomosci dla tzw celow inwestycyjnych. Witaj
                                              w swiecie tradycyjnego oszczedzania.

                                              Gralas kiedys na gieldzie? Moj maz troche sie w to bawi, i przy
                                              bardzo dobrej analizie, kiedys zarobil b. duzo pieniedzy, a po
                                              jakims czasie po trochu je stracil kierujac sie nadal analiza rynku.
                                              Bo gielda jest nieprzewidywalna, gdyby byla wszyscy byliby
                                              maklerami. Rynek nieruchomosci kieruje sie dokladnie tymi samymi
                                              regulami i tym samym ryzykiem. Zysk zalezny jest wylacznie od
                                              szczescia, zrobilas jakis ruch w odpowiednim czasie, ten sam ruch w
                                              innym czasie kosztowalby cie strata.
                                              Z tym, ze z gieldy mozna sie wycofac kliknieciem myszki, z rynku
                                              nieruchomosci nie. Caly czas oczywiscie mowie, o ruchach
                                              inwestycyjnych.
                                              • mamabasia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 20:17
                                                A myslisz że sytuacja kogos kto wynajmuje i traci prace, zachoruje,
                                                czy spotka go inne nieszczęście jest lepsza niz osoby która spłaca
                                                kredyt?
                                                • myelegans Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 20:59
                                                  > A myslisz że sytuacja kogos kto wynajmuje i traci prace,
                                                  zachoruje,
                                                  > czy spotka go inne nieszczęście jest lepsza niz osoby która spłaca
                                                  > kredyt?

                                                  Jezeli splacanie rat kredytu jest scisle uzaleznione od posiadania
                                                  pracy, albo jeszcze 2 zrodel dochosu, i jej brak przez kilka
                                                  miesiecy doprowadzi do tego, ze kredytu nie mozna splacac, to
                                                  oczywiscie ze tak. Jak masz oszczednosci na czarna godzine, ktore
                                                  dadza Ci przetrwac kilka miesiecy bez pracy (przed kryzysem radzono
                                                  6 miesiecy, teraz 9-12) i w dalszycm ciagu masz na najpotrzebniejsze
                                                  oplaty (a rata taka jest) to przezyjesz, uszczuplisz sie, spadnie Ci
                                                  stopa zyciowa, ale przezyjesz, i przetrwasz chudy czas. Jak zyjesz
                                                  od 1 do 1, i przestaniesz placic bo zdarzyla sie sytuacja losowa
                                                  typu strata pracy, bank sie o Ciebie upomni po 90 dniach. Wystarczy
                                                  ze spoznisz sie z jedna rata, jakikolwiek kredyt w przyszlosci, na
                                                  cokolwiek, moze nie byc na najbardziej dogodnych warunkach, albo
                                                  wcale. Pewnie mozna negocjowac z bankiem, ale w obecnej sytuacji,
                                                  banki maja klopoty i niechetnie negocjuja. Sytuacje, ktorych bylam
                                                  swiadkiem, nikomu sie nie udalo.

                                                  To jest dokladnie to co polyzylo amerykanski rynek nieruchomosci,
                                                  ludzie brali kredyty (bo banki dawaly) na astronomiczne sumy na
                                                  100+%, kupujac nieruchomosci przekraczajace 7-9X rocznych pensji,
                                                  nie srednich, tylko kredytobiorcy. Czyli zarabiajac np. 50tys
                                                  rocznie, brali kredyt na 450tys bez wkladu wlasnego, gdzie
                                                  miesieczne raty wynosily 2700. Z zalozeniem, ze ceny nieruchomosci
                                                  beda szly do gory w nieskonczonosc, wiec dom ich to byla swietna
                                                  lokata kapiatalu, wielu jeszcze bralo 2 i 3 kredyt zastawiajac
                                                  kredyt hipoteczny, bo na papierze nieruchomosc szla w gore, i
                                                  wszyscy mysleli, ze rynek bedzie sobie jak eksponencjalnie szedl do
                                                  gory juz na zawsze. I co? popatrz co sie dzieje, krach pociagnal za
                                                  soba cala gospodarke swiatowa. Przyszlo zalamanie i rynek leci dalej
                                                  w dol, ludzie traca domy, banki przejmuja domy, ktore siedza na
                                                  rynku. I Ci co stracili domy, nie beda mogli dostac kredytu przez
                                                  nastepne co najmniej 10 lat. Sa bez domu, bez pieniedzy i z dlugami.

                                                  Wynajmujesz, pogarsza Ci sie sytuacja, wynajmujesz cos tanszego z
                                                  miesiaca na miesiac, albo wprowadzasz sie do rodzicow, albo rodziny
                                                  za jakas oplata i nie paprzesz sobie historii kredytowej i nie
                                                  wleczesz ogromnego dlugu. Masz wieksze pole manewru wyjscia z
                                                  kryzysu, nie bogatsza, ale bez ogromnych dlugow.

                                                  Jak cie stac, jak masz oszczednosci, PO zaplaceniu wszystkich
                                                  rachunkow, jak masz dobry wklad wlasny, jak rata nie przekracza 25%
                                                  Twoich miesiecznych dochodow, to wypadki losowe moga byc latwiej
                                                  zamortyzowane i wyjdziesz na swoje.
                                                  • mamabasia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:05
                                                    Bank sie upomni a włascicel nie?
                                                    No i przeprowadzki na szybcika, zmiany szkół, przedszkoli....
                                                    Dlaczego tak niewiele mieszkań trafia na licytacje organizowane
                                                    przez bank? Bankowi wcale sie nie opłaca sprzedawać takich mieszkań.
                                                    Choc zgadzam sie z jednym- kredyt nalezy brac znając swoje
                                                    możliwosci.
                                                  • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:06
                                                    ja ponowie swoje pytanie, jakie konsekwencje czekaja cie z tytulu wczesniejszej
                                                    rezygnacji z umowy z wlascicielem nieruchomosci?...

                                                  • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 01:34
                                                    > ja ponowie swoje pytanie, jakie konsekwencje czekaja cie z tytulu wczesniejszej
                                                    > rezygnacji z umowy z wlascicielem nieruchomosci?...

                                                    Prosze Cie bardzo
                                                    Mamy zaplacona kaucje w wysokosci 2 miesiecy, ktora jest zreszta wlozona na
                                                    oprocentowana lokate. Jezeli opuscilibysmy dom to jestesmy winni rownowartosc
                                                    czynszu, az do czasu wygasniecia umowy. Mamy klauzuze, ze dajemy im 60 dni z
                                                    wyprzedzeniem ze sie wyprowadzamy za np. 2-3 miesiace np. w momencie gdy kupimy
                                                    dom, Powiadamiamy wlasciciela i on przez posrednika szuka nastepnych
                                                    podnajemcow. My placimy to momentu podnajmu. Biorac pod uwage bardzo korzystna
                                                    cene i dogodna lokalizacje klopotu z tym nie bedzie. Juz mam znajomych, ktorzy
                                                    sie pisza na podnajecie. My co najwyszej mozemy zaplacic 50% oplaty posrednika.
                                                    Natomiast w odwrotna strone to nie dziala, tzn. wlasciciel nie moze wypowiedziec
                                                    nam umowy, bo mu sie odwidzialo. Po dwoch latach mamy umowe, ktora jedna i druga
                                                    strona moze zerwac z 60-dniowym uprzedzeniem. Tak chcielismy, bo wtedy
                                                    prawdopodobnie kupimy dom. Taka mamy umowe, ktora z prawnikiem przygotowalismy.

                                                    Toz ja od poczatku mowilam, ze kredyt nie jest dla biednych ludzi. Powinni go
                                                    brac tylko Ci, ktorych na prawde na to stac.
                                                    Jak ktos zadaje pytanie, "czy myslicie, ze mnie stac na...." to na 100% go nie
                                                    stac, bo by sie nie zastanawial.
                                                  • mamabasia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:09
                                                    >
                                                    > Jezeli splacanie rat kredytu jest scisle uzaleznione od posiadania
                                                    > pracy

                                                    Praca daje pieniadze.
                                                    Jak ktos nie musi pracowac aby spłacac kredyt to po kiego czorta
                                                    kredyt bierze.
                                              • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 20:40
                                                o karencji slyszalas? w przypadku bankow, to zjawisko normalne i jest rzecza
                                                oczywista, ze w przypadku neimoznosci splaty rat - np. w przypadku chwilowej
                                                utraty pracy itp. na jakiś czas - najczesciej na pol roku, ale jest to
                                                negocjowalne z bankiem - można zawiesic splate kapitalu.
                                                Natomiast nie spotkalam sie z przypadkiem zawieszenia placenia czynszu osobie od
                                                ktorej wynajmujesz mieszkanie.
                                                nie masz kasy, nic mnie to nie obchodzi do widzenia, znajde innego na twoje
                                                miejsce.
                                                teraz WIDZISZ ROZNICE?
                                                TAK. mój mąż gra na giełdzie. Nie bawi się w to, tylko gra. I zapewniam Cie ze
                                                kliknieciem myszki mozesz sie wycofac ale z gry komputerowej, a nie z gry na
                                                giełdzie. Jak juz podejmiesz decyzje, to pozamiatanesmile
                                                Taki lajf.
                                                Sprawdzałaś ile wynosi inflacja?
                                                I jeszcze jedno - bo tak się upierasz przy ładowaniu oszczednosci na lokate.
                                                Przy założeniu, ze odkłada się 400 zł miesięcznie, to dopiero po roku masz
                                                odłożone 4800 zł, teraz od tej kwoty policz sobie 5 % w skali roku, ale to i tak
                                                założenie bzdurne, bo dopiero na koniec roku masz to 4800, a na poczatku
                                                odkładania 400, potem 800 itd. Ale przyjmując optymistyczny scenariusz - 4800 i
                                                od tego 5 % - ile zarabiasz?
                                                Otóż całe 240 zł na rok.
                                                W takim tempie zarobkowania, być może wnuki autorki postu dorobią się jakiejś
                                                gotówki... o ile nei wypadnie im nagły wydatek...
                                                • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:06
                                                  shellerka napisała:

                                                  > o karencji slyszalas? w przypadku bankow, to zjawisko normalne i jest rzecza
                                                  > oczywista, ze w przypadku neimoznosci splaty rat - np. w przypadku chwilowej
                                                  > utraty pracy itp. na jakiś czas - najczesciej na pol roku, ale jest to
                                                  > negocjowalne z bankiem - można zawiesic splate kapitalu.

                                                  Negocjować możesz ale niekoniecznie w dzisiejszych czasach coś wskórasz.Poza tym
                                                  od razu wpadasz na tzw."czarną listę".A to już problem.
                                                  Ubezpieczenia tak popularne ostatnio w bankach też nie są zbyt często
                                                  wypłacanesadJedyne co cię może uratować to przynajmniej półroczne, a najlepiej
                                                  roczne oszczędności pokrywające raty kredytu.I nawet te twoje 4800 odłożone
                                                  przez rok na lokacie mogą ci tyłek przez jakiś czas uratować...
                                                  Kredyt jest dla bogatych i potrafiących oszczędzać o czym banki niedawno się
                                                  przekonały.
                                                  • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:18
                                                    wskorasz zapewne wiecej niz w przypadku negocjacji z wlascicielem mieszkania w
                                                    ktorym zalegasz z czynszem. Wlascicielowi sie oplaci bardziej ciebie wywalic i
                                                    znalezc kogos kto mu bedzie placil, a bankowi jednak oplaci sie bardziej
                                                    zaczekac na twoje lepsze czasy.

                                                    Oszczednosci nalezy miec i to jest oczywiste nie tylko kiedy masz do splacania
                                                    kredyty, tylko ze przepraszam Cie bardzo, ale na tym forum z tego co sie
                                                    zdazylam zorientowac jest sporo osob z zarobkami, ktore na poczynienie
                                                    jakichkolwiek oszczednosci nie pozwolą.

                                                    I z jednym sie zgodze. Kredyty nei są dla biednych osób. Już nawet na samym
                                                    początku się o tym można przekonać, bo niestety ktoś z neiwystarczającymi
                                                    zarobkami kredytu zwyczajnie nei dostanie. Skończyły się już raczej czasy
                                                    (zreszta w polsce nie bylo az tak zle) dawania kredytow na piekne oczy.
                                                  • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:30
                                                    shellerka napisała:

                                                    > wskorasz zapewne wiecej niz w przypadku negocjacji z wlascicielem
                                                    mieszkania w
                                                    > ktorym zalegasz z czynszem. Wlascicielowi sie oplaci bardziej
                                                    ciebie wywalic i
                                                    > znalezc kogos kto mu bedzie placil, a bankowi jednak oplaci sie
                                                    bardziej
                                                    > zaczekac na twoje lepsze czasy.

                                                    Widzisz mam przykłady ze czesciej dogadasz się z człowiekiem niż z
                                                    pracownikiem banku który co do joty musi wypełnić procedurę i
                                                    kierować się wytycznymi.
                                                    Przy wynajmie często bierzesz wysoką kaucję (ja brałam w wysokości 3
                                                    czynszów+ opłaty).Na jakiś czas to zabezpiecza i wynajmującego i
                                                    najemcę.

                                                    Już nawet na samym
                                                    > początku się o tym można przekonać, bo niestety ktoś z
                                                    neiwystarczającymi
                                                    > zarobkami kredytu zwyczajnie nei dostanie.

                                                    No widzisz teraz nie dostanie.Rok temu dostał nawet na 110%smileTeraz
                                                    musisz mieć oszczędności w postaci przynajmniej 30% wkładu wlasnego.
                                              • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 20:50
                                                myelegans napisała:

                                                Spekulacyjne kupowanie mialo sens
                                                > przez ostatnie 10 lat, teraz juz sie skonczylo.


                                                gdzie tu mowa w watku o spekulacyjnym kupowaniu? spekulacyjne kupowanie to
                                                kupowanie TYLKO po to zeby za jakis czas sprzedac z zyskiem.

                                                w przypadku autorki to raczej zamiana korzystniejsze lokowanie swoich pieniedzy,
                                                a my juz dawno nosilismy sie z zamiarem kupna mieszkania dla naszego dziecka.
                                                Być może za jakis czas sprzedamy, zeby kupic cos innego, ale na razie
                                                podchodzimy do tej transakcji jak do zabezpieczenia przyszlosci synowi. Tyle, ze
                                                maz spedzil jakies pol roku szukajac korzystnej lokalizacji w korzystnej cenie.
                                                Poza tym inwestycja sama sie bedzie splacac z nawiązką, co tez najpierw zotalo
                                                przez nas skalkulowane.

                                                Tak z ciekawości, gdybyś ty chciala rozwiazac umowe z wlascicielem nieruchomosci
                                                w ktorej obecnie mieszkasz przed czasem, jakie z tego tytułu poniesiesz
                                                konsekwencje...?smile
                                                • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 03:34
                                                  shellerka napisała:

                                                  > myelegans napisała:
                                                  >
                                                  > Spekulacyjne kupowanie mialo sens
                                                  > > przez ostatnie 10 lat, teraz juz sie skonczylo.

                                                  No to co zrobilas to tez spekulacja, o przepraszam inwestycja o mocno
                                                  spekulacyjnych zalozeniach, a sa one takie, ze rynek nieruchmosci bedzie
                                                  wzrastal szybciej niz inflacja. Prawda? wszystkie znaki na niebie i na ziemi?
                                                  Otoz zaskocze Cie, w gospodarkach wolnorynkowych vide przytoczonym powyzej
                                                  wykresie Shillera od poczatku tamtego stulecia, ceny nieruchomosci w USA,
                                                  gospodarce mocno wolnorynkowej do czasow Obamy, wlasciwie nadazaly za inflacja,
                                                  moze nieznacznie ja przewyzszajac. Dlatego w innych krajach nie ma zjawiska
                                                  kupowania mieszkania na zapas i jak inwestycje dla dzieci, z prostej przyczyny,
                                                  nie byla to dobra inwestycja. Polska jest gospodarka w miare wolnorynkowa od
                                                  niedawna, stad jeszcze pokutuje myslenie po-PRL-owskie gdzie mieszkan bylo malo,
                                                  a pozniej bylo dalej malo, ale byly na wolnym rynku, wiec byly drogie. Teraz
                                                  jest duzo, ale nadal drogie wiec stoja na rynku, sprzedajacy nie opuszczaja cen,
                                                  a kupujacych nie stac, nawet gdyby chcieli, to banki nie daja kredytu.

                                                  Jest wiele lepszych metod na oszczedzanie i zabezpieczanie przyszlosci dzieci
                                                  jak masz na to pieniadze. Sa DOBRE firmy brokerskie, ktorym powierzasz pieniadze
                                                  i one inwestuja, dostosowujac inwestycje w stosunku do czasu i takie ryzyko
                                                  podejmuja. Jak dasz im 20 lat, to na poczatku beda inwestowaly agresywnie z
                                                  wiekszym ryzykiem, ale tez z wiekszym zyskiem, w miare uplywu czasu inwestycje
                                                  staja sie bardziej konserwatywne i mniej agresywne. Usuwa sie je na okolo 5-7
                                                  lat z rynku gieldowego, zeby uchronic przed lokalnymi, krotkoterminowymi
                                                  wahnieciami w dol.
                                                  Zycze Ci jak najlepiej z Twoim mieszkaniem dla syna, ale jest BARDZO
                                                  prawdopodobne, ze za 20 lat bedzie mialo wartosc skorygowana tylko inflacyjnie,
                                                  z tego musisz odliczyc koszty amortyzacji, napraw, remontow, czasu kiedy nie
                                                  bedzie najemcow. Fakt dziecko bedzie mialo dach nad glowa, ale moze bedzie mialo
                                                  inne plany na zycie i bedzie chcialo innego dachu.

                                                  • shellerka Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 07:57
                                                    > Zycze Ci jak najlepiej z Twoim mieszkaniem dla syna, ale jest BARDZO
                                                    > prawdopodobne, ze za 20 lat bedzie mialo wartosc skorygowana tylko inflacyjnie,
                                                    > z tego musisz odliczyc koszty amortyzacji, napraw, remontow, czasu kiedy nie
                                                    > bedzie najemcow. Fakt dziecko bedzie mialo dach nad glowa, ale moze bedzie mial
                                                    > o
                                                    > inne plany na zycie i bedzie chcialo innego dachu.
                                                    >

                                                    oj myelegans - my zyjemy w dwoch roznych swiatac - tak przelecialam po krotce
                                                    twoje watki i juz rozumiem twoje stanowiskosmile

                                                    mysle, ze obie mamy w sumie racje, bo wszystko zalezy od zbyt wielu czynnikow,
                                                    zeby opierac sie w takim przypadku na cudzym przykładzie.
                                                    pozdrawiam
    • burza4 Re: Ciasne ale własne? 18.07.09, 18:37
      wzięłabym kredyt, kupiła mieszkanie i wynajęła, a sama nadal
      mieszkała tam gdzie mi wygodniej.

      w większości większych miast koszt wynajmu pokryje ratę kredytu z
      doplatą (albo jej większość), czyli kredyt się spłaca, a wy macie
      koszty jak przedtem
      • kura28 Re: Ciasne ale własne? 19.07.09, 17:19
        Nie wszędzie to jest opłacalne
        W Łodzi koszt zakupu mieszkania 50-55 m to ok. 185000 zł - rata kredytu wyniesie
        ok. 1300 zł (rata obliczona w oparciu o kalkulator kredytowy z internetu, kredyt
        30 lat, oprocentowanie 7%)
        Zysk z wynajmu podobnego mieszkania wyniesie ok. 1100 -1300 zł, więc już w
        chwili obecnej wychodzi się na 0 lub trochę dopłaca do tego interesu wink
        Do tego dochodzą koszty większych remontów, które w ciągu tych 30 lat na pewno
        będzie trzeba w tym mieszkaniu przeprowadzić (najemcy tego na pewno nie zrobią)
        oraz podatków.
        Jeśli się nie ma dużego wkładu własnego kupno mieszkania na wynajem, to
        potwornie ryzykowny biznes, na którym można stracić mnóstwo pieniędzy.
        Gdyby tak nie było, wszyscy by kupowali mieszkania a następnie je wynajmowali
        /tylko wkrótce zabrakłoby chętnych na wynajmowanie, ceny najmu spadłyby
        drastycznie i kredyty przestałyby się "same" spłacać/
        • shellerka Re: Ciasne ale własne? 19.07.09, 18:33
          kura - niezupelnie by tak bylo, bo nie kazdy ma zdolnosc kredytowa... i nie
          kazdy ten kredyt dostanie, mimo ze stac go na wynajem mieszkania.
          • chicoria Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 14:49
            Wszystko fajnie, a co jeśli odsetki od kredytu są w tej chwili wyższe niż
            opłata, która płacę za wynajem? Nadal sie opłaca brać taki kredyt?
            • butelnia Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 15:01
              Zalezy czy was na to stać,skoro pisałaś,że o odkladaniu nie ma u was
              moey,a tu same odsetki beda wyższe to może wam poprostu braknąć
              kasy.Wtedy argumentem jest jednak brak pieniędzy,a nie
              nieopłacalność kupna.Bo ja juz pisałam,a sedno uchwyciła
              mamabasia,płacąc za wynajem po 4latach nie masz ani grosza,a jak
              spłacasz to zawsze cos się uzbiera.Myelegans nie bierze pod uwaę
              tego,że ty nie odkładasz tych 400zl na konto i czekasz na lepsze
              czasy,tylko spłacasz kredyt komuś kto sie nie bał i zaryzykował.
              Inna sprawa to kredyt Rodzina na swoim,który teraz robi taką
              karierę.Ja nigdy nie idę za stadem,zawsze kieruję się swoim rozumem
              iwg mojej wiedzy teraz jest najlepszy czas na branie kredytu we
              frankach,dlatego banki tak niechętnie ich udzielają.Rozumiem,że w
              waszym przypadku taka opcja nie wchodzi w gre,bo podobno są ostre
              wymogi dotyczące wkładu własnego i zdolności,nie wiem,nie
              interesowałam sie tym dokadnie.
              • chicoria Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 16:02
                No widzisz wlasnie sie okazalo ze jest mowa o odkladaniu, a wlasciwie ze takie
                odkladanie ma jednak sens. Wczesniej myslalam tak jak ty - ze splacam kredyt
                komus i tylko trace, i ze to bez sensu. I ze nie ma co ciułać, skoro i tak w
                koncu bede musiala brac kredyt. I pewnie w wiekszosci przypadkow tak jest. Ale
                nie w naszym. Pewnie dlatego, ze wynajmujemy bardzo tanio, a kredyty chwilowo sa
                bardzo drogie. Nie jestem ekonomista, nie znam mechanizmow.
                Aha i zgadzam sie w 100% co do Rodziny na swoim - jedna wielka sciema.
                Najbardziej na swoje to wychodzi na tym chyba bank...
                • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:32
                  Odkładanie ma zawsze sens bo nawet jak nie spożytkujesz tego na wkład własny to
                  taka kwota może leżeć na lokacie jako zabezpieczenie w razie jakiejś kredytowej
                  wpadki.
                  A kredyty są teraz bardzo drogie.Wysoka marża, oprocentowanie i koszty ukryte to
                  dziś norma w banku.Kilka dni temu przyszedł do nas klient który w jednym z
                  popularnych banków do kredytu musi dopłacać co miesiąc 300 zł obowiązkowego
                  ubezpieczenia na życie przez cały czas kredytowania!Banku nie interesowało że ma
                  inną polisę na życie, której cesję spokojnie można zrobić.Rocznie to 3 tys
                  złotych a przez cały okres kredytowania jest to już kwota rzędu 90 tys
                  zł!!!Sprawa nadaje się do Uokiku...

                  > Aha i zgadzam sie w 100% co do Rodziny na swoim - jedna wielka sciema.
                  > Najbardziej na swoje to wychodzi na tym chyba bank...

                  Mówiłam, że to ściemasmileDobrze też wychodzi państwo bo ilość nowych małżeństw
                  zawieranych ostatnio z tego powodu wzrosła lawinowosmile
    • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 16:11
      chicoria, ja na twoim miejscu wstrzymałabym się chwilę, ale tylko po to, żeby
      poszukać jakiejś fajnej okazji. Mieszkanie to nie bułeczki, więc nikt Ci od razu
      wszystkich nie wykupi. Nie podejmuj decyzji na szybko, porozglądaj się, porównaj
      oferty i wtedy zdecyduj.
      Jedno jest pewne, wynajem mieszkania to wyrzucanie pieniędzy w błoto no i dość
      ryzykowne posunięcie, bo w tej chwili znajomym opłaca się was trzymać w ich
      lokum, ale za chwilę stwierdzą że muszą się pozbyc mieszkania, albo maja super
      okazję i potrzebują zwiększyć czynsz.
      Większość lokat kusi wysokim oprocentowaniem, ale nie oszukujmy się - po
      pierwsze zyski z nich są mizerne bo tak naprawdę wszystko wygląda ładnie w
      reklamach, a na żywo już gorzej, a po drugie - trudniej jest odkładać
      dobrowolnie kasę, a łatwiej jest mieć bat w postaci raty kredytusmile
      No i sprawdź też, czy z tymi dopłatami będzie faktycznie opłacalnie, bo być może
      uda wam się dostać lepsze warunki kredytu - w sensie większa zdolność kredytową,
      mniejszą marze, lepsze oprocentowanie - bez korzystania z programu rodzina na
      swoim.
    • malabiala25 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 16:34
      My obecnie mieszkamy na 36 m2, ale swoich dostalismy propozycje
      zamieszkania na wiosce w domu moich teściow, koło nich. Domy nawet
      nie sa oddzielone płotem. Teściową mam dość nie miła, bardzo mnie
      nie lubi i na pewno zaglądalaby mi do garów myślać ( i wsomie majac
      racje ze to przeciez jej dom) wiec tez nie wiem co robic. Ale chyba
      zostaniemy na swoim.
    • babjaga Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:21
      Własne, inaczej się mieszka. Inna swoboda działania, inaczej podchodzisz do SWOJEGO. Zawsze lepiej spłacać swój kredyt niż kogoś, to moje zdanie, nikt się z nim zgadzać nie musi.
      A mieszkań teraz na rynku do wyboru i koloru.
      JA wolę swoje ( moje, bo ja jestem na akcie notarialnym, nie mój bank)
      • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 21:56
        babjaga napisała:

        > JA wolę swoje ( moje, bo ja jestem na akcie notarialnym, nie mój bank)
        Tylko w tym samym akcie jest jeszcze wpisane coś takiego jak hipoteka i to
        sprawia, że właścicielem jesteś tylko na papierkuwink
        • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:08
          nikki - tylko ze w tej dyskusji porownujemy zycie w mieszkaniu na kredyt, a
          zycie w mieszkaniu wynajmowanym. w tym drugim przypadku, nawet na papierku
          mieszkanie nigdy nei bedzie nalezec do placacego za nie.
          • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:22
            Wiem o czym dyskutujemysmile
            W przypadku wynajmu ryzyko jest mniejsze tym bardziej jak nie masz z
            czego przyoszczędzić.
            W przypadku wynajmowanego mieszkania bank cię nie poprosi o
            dodatkowe zabezpieczenie kredytu bo mieszkanie straciło na wartości
            (ostatnio to istna plaga renegocjacji umów).
            Mozna tak sporządzić umowę najmu, która super zabezpiecza obie
            strony.Biorąc kredyt w banku zawsze będziesz na straconej pozycji.Z
            człowiekiem prędzej się dogadasz niż z pracownikiem banku, który
            kieruje się procedurami.
            • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:26
              znasz kogokolwiek w realu kogo bank poprosil o renegocjacje umowy z uwagi na
              fakt zmniejszenia wartosci neiruchomosci? czy swoja wiedze opierasz na forum
              onetu?big_grin

              ten problem byl juz wałkowany i odpowiednie organa się nim zajęły...
              co zrobiłabyś powiedz mi proszę, gdybyś wynajmowała mieszkanie w miescie gdzie
              nie masz rodziny. tracisz prace, czy twoje zarobki sie zmniejszaja, nei stac cie
              na oplacanie czynszu, umowe masz podpisana na pare miesiecy, w umowie kary za
              wczesniejsze wypowiedzenie umowy...
              co robisz w takiej sytuacji?
              • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:43
                shellerka napisała:

                > znasz kogokolwiek w realu kogo bank poprosil o renegocjacje umowy
                z uwagi na
                > fakt zmniejszenia wartosci neiruchomosci? czy swoja wiedze
                opierasz na forum
                > onetu?big_grin
                Tak reprezentowałam kilku klientów jednego z Greckich banków przy
                renegocjacji umowy kredytowej.Byli bezsilni.Sprawa całkiem świeża bo
                z poczatku tego roku.Na szczęście bank poszedł po rozum do głowy i
                się wycofał.Tak to jest jak się bierze kredyt po najmniejszym kursie
                a jeszcze rynek nieruchomości dotknął kryzys.Bank ma zawsze taką
                możliwość i o tym trzeba pamiętać.

                > co zrobiłabyś powiedz mi proszę, gdybyś wynajmowała mieszkanie w
                miescie gdzie
                > nie masz rodziny. tracisz prace, czy twoje zarobki sie
                zmniejszaja, nei stac ci
                > e
                > na oplacanie czynszu, umowe masz podpisana na pare miesiecy, w
                umowie kary za
                > wczesniejsze wypowiedzenie umowy...
                > co robisz w takiej sytuacji?

                Czym innym jest wypowiedzenie umowy, a czym innym jej rozwiązanie i
                to w umowie powinno być wyraźnie wskazane.Umowę rozwiązuje się
                najczęsciej z przyczyn niezaleznych od kontrahenta i tu o karze
                możesz zapomnieć.Możesz zawsze skorzystać z tzw. klauzuli rebus sic
                stantibus (art.371 par 1 KC) jakby właściciel żądał
                odszkodowania.Jest wiele możliwości prawnych ominięcia takich
                zapisów umownych.Nie każda umowa podlega zasadzie pacta sunt
                servanda.

                • nikki30 Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:47
                  Przepraszam art 357 par1 KCsmile
                • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 23:33
                  zapewne wiesz co piszesz w drugiej czesci swojego posta (stwierdzenie bank
                  poszedl po rozum do glowy jest zabawne, banki poprostu odpuscily bo ich rzadania
                  byly bezzasadne), nie bede sprawdzac, ale sama przyznasz ze ktos kto nei potrafi
                  negocjować z bankiem odnośnie karencji spłaty kredytu (co najczęściej ma
                  zagwarantowane w umowie), nie będzie potrafił negocjowac z właścicielem
                  mieszkania - a już napewno nie będzie go w takiej chwili stać na prawnika.
                  Jesli chodzi o mnie, to dla mnie podstawą bezpiecznej egzystencji że tak to ujmę
                  jest właśnie dobry prawnik pod ręką i konsultowanie z nim wszelkich umów itp.
                  przed podjęciem decyzjismile
              • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 01:41
                shellerka napisała:

                > znasz kogokolwiek w realu kogo bank poprosil o renegocjacje umowy z uwagi na
                > fakt zmniejszenia wartosci neiruchomosci? czy swoja wiedze opierasz na forum
                > onetu?big_grin

                Znam, znam, znam i nic nie wskoral i jest na etapie ogloszenia bankructwa, a
                specjalnie sie nie rozciagnal.
                To prawda, ze teraz banki zabezpieczaja sie na wszystkie sposoby, jak nie masz
                20-30% wkladu to naloza ogromne ubezpieczenie, za ktore bedziesz musiala placic
                co miesiac. Im wiekszy kredyt, im wieksza proporcja dlugu do stanu posiadania,
                tym wieksze ubezpieczenie. To prawda to moze byc dodatkowe 300-500zl, a to juz
                nie idzie na splacanie nieruchomosci.
              • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 01:45
                shellerka napisała:


                > na oplacanie czynszu, umowe masz podpisana na pare miesiecy, w umowie kary za
                > wczesniejsze wypowiedzenie umowy...
                > co robisz w takiej sytuacji?

                Szukasz podnajemcy, jak mieszkanie atrakcyjne cenowo, to znajdziesz.
                Wlascicielowi rownie dobrze zalezy na dobrych najemcach, jak najemcy na dobrych
                warunkach.
                Mnie kiedys w czasach postudenckich wlasciciel obnizyl czynsz, bo nie chcial
                zebym sie wyprowadzala, a sytuacja finansowa mi sie pogorszyla, a ze mieszkalam
                tam kilka lat, zawsze placilam, utrzymywalam mieszkanie w nienagannej czystosci,
                to docenil i mi sie odplacil. Zdarzylo nam sie tez wynegocjowac nizsza oplate,
                po wygasnieciu umowy blefujac, ze sie wyprowadzimy, bo mozna mieszkanie o
                podobnym standarcie znalezc za 200-300 taniej i nam obnizyl to wartosci
                rynkowej, bo ceny spadly.
            • shellerka Re: Ciasne ale własne? 20.07.09, 22:31
              a banków w polsce skolko ugodno i wybiera się tą ofertę, która jest korzystna.
              niestety wielu ludzi dużego wyboru nie ma - choćby z uwagi na niską zdolność
              kredytową i decyduje się na byle jakie warunki banku tylko po to żeby dostać
              kredyt, a potem wypisuje bzdury na forach, jakie to banki niedobre.
              • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 01:52
                shellerka napisała:

                > a banków w polsce skolko ugodno i wybiera się tą ofertę, która jest korzystna.
                > niestety wielu ludzi dużego wyboru nie ma - choćby z uwagi na niską zdolność
                > kredytową i decyduje się na byle jakie warunki banku tylko po to żeby dostać
                > kredyt, a potem wypisuje bzdury na forach, jakie to banki niedobre.

                czyli waracamy do punktu wyjscia, kredyty sa dla bogatych, ktorych stac na:
                20-30% wlasnego wkladu, dodatkowe oplaty, prawnika, i maja po tym wszystkim
                oszczednosci pozwalajace przezyc 6-12 miesiecy w wypadku pogorszenia warunkow
                zyciowych. Jak do tego dojsc?
                Jak sie nie ma bogatych rodzicow, spadku po cioci w Ameryce, to pozostaje praca
                i oszczedzanie i tak robi 90% spoleczenstwa.

    • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 20:55

      forum.gazeta.pl/forum/w,25,93941140,,Kryzys_i_co_dalej_.html?v=2

      Ciekawa, merytoryczna dyskusja w wykonaniu autora. Poczytajcie,
      zwlaszcza Ci dla ktorych mieszkanie to "dobra" inwestycja i trzeba
      wziac kredyt juz i teraz i oszczedzanie nie ma sensu.
      Nieruchomosc to dach nad glowa, na ktorym sie nie zarabia. Drzwi sie
      zamknely pewnie juz na zawsze.
      • shellerka Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 20:57
        deser.pl/deser/1,97052,6844117,Zacmienie__Astrolodzy_strasza_wojna.html
        w takim razie ja polecam tosmile
        • myelegans Re: Ciasne ale własne? 21.07.09, 22:23
          Dziekuje nie skorzystam. To Ty podejmujesz decyzje bo "wszelkie
          znaki na niebie i na ziemi" to teraz juz wiem, skad informacje
          czerpiesz.
          • chicoria Re: Ciasne ale własne? 22.07.09, 07:53
            Ale się narobiło!wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka