echtom
18.07.09, 22:06
Właśnie strzeliłam sobie samobója - ośmieliłam się delikatnie zwrócić mamie uwagę na mało eleganckie zachowanie, choć zwykle staram się zaciskać zęby i milczeć. Zafundowałam sobie focha na dwa dni i już zdążyłam usłyszeć wszystko co najgorsze na mój temat. Przykro, że mama sobie odpuściła, uznała, że starość zwalnia ją od wszelkich starań, dobrych manier itp., a nie jest na tyle niedołężna i nie ma tak zaawansowanej demencji, żeby nie była w stanie kontrolować swojego zachowania. Ot, po prostu uznała, że skoro jest stara, to już nic nie musi i my mamy się do tego dostosować. Żal doopę ściska, kiedy czytam w WO o 90-letnich hrabinach, aktywnych, eleganckich i z wielką klasą. i zastanawiam się, od czego to zależy, że w porównywalnej kondycji fizycznej i umysłowej niektórzy starają się do końca, a inni nie. Macie/miałyście w otoczeniu osoby, które dożyły sędziwego wieku, nie obniżając wymagań wobec siebie?