Otóż sprawa dotyczy mojej sąsiadki,ktora mieszka pietro wyżej. Baba
juz działa mi na nerwy! Do tej pory znosiłam jakos jej
zachowanie,ale dzisiaj juz przegieła.Kobieta ze 170cm i wazaca
wiecej niz 100kg codziennie wydziera sie na swojego męza wyzywajac
go od najgorszych az słychac u nas w mieszkaniu,zawsze rano spiewa w
łazience przed wyjsciem do pracy,w ciagu dnia słucha tak głosno
muzyki ze dzieciak ma problemy ze snem.Ale najbardziej denerwuje
mnie to ze ma cała kwiaciarnie na balkonie,rozumiem to ze lubi
kwiatki ale podlewa kwiatki kilka razy dziennie i nadmiar wody
spływa na moj balkon! Dzisiaj rano miałam niemiła niespodzianke,o 8
rano wyszłam przewiesic ubrania na suszarce(susze je na balkonie)i
depłam w okropna plame wody-połowa podłogi na balkonie była w
wodzie,na oknach zacieki(ta woda spływała z gory jak tylko sie dało
po oknie i scianie na podłoge) w dodatku moje pranie diabli wziely
po sa na białych ubraniach zacieki od wody z ziemia

byłam taka
wsciekła ze poszłam i zadzwoniłam do jej drzwi.Powiedziałam aby cos
z tym zrobiła bo tak sie dzieje za kazdym razem jak podlewa kwiatki-
(nie wspomnie o ratanowych meblach ktore zalala mi na balkonie i
poduchy sa do wymiany),aby kupila wieksze podstawki albo podlewala
mniej ale czesciej,a ona zaczela mi sie smiac prosto w twarz!!
takiego wrednego babsztyla to jak zyje jeszcze nie widziałam!! jak
odchodziłam to powiedziala "a co masz do roboty paniusiu,zamiast
paznokcie malowac to bedziesz okna i podłoge wycierac"..az cała sie
gotuje..nie jestem odpyskliwa ale jesli nic z tym nie zrobi to
naprawde sie zdenerwuje-jesli wieczorem bedzie to samo to chyba
pospadaja jej te kwiatuszki z balkonu..(mam dosyc długi kij od
szczotki)

co mam z nia zrobic? juz głupieje!