Dodaj do ulubionych

czy tak można?

27.07.09, 08:43
odnośnie tzw. "nasiadówek", które czasem kończą się niemiło, albo
zaczyna się temat niemiły dla towarzystwa albo... np. krytyka na
całego;
mam przykład wczorajszego popołudnia, przyszli do nas rodzice na
kawę, ciasto, postaraliśmy się, przygotowaliśmy; po kilkunastu
minutach wstępnych grzeczności, moi rodzice bardzo ostro
zareagowali, gdy nasze dziecko rozdziabdziało sernik na swoim
talerzyku; wg mojej mamy nie powinno, bo ma już 5 lat (!).
Powiedziałam, że może ma ochotę w ten sposób go zjeść (teraz żałuję,
że sama dokładnie nie rozdziabdziałam swojego sernika na swoim
talerzu); no i posypało się: dziecko rozpieszczone, rozpuszczone, że
bicie nie pomaga, ale raz porządnie powinien dostać, że ja też
kiedyś tak mocno dostałam i się uspokoiłam od tamtej pory; itp. itd.
Dziecko nie jest jakoś rozpuszczone, nie zauważam tego, ma kary (ma
posprz ątać pokój, bo nie obejrzy bajki np. itp). Atmosfera była
koszmarna, ja się nie odzywałam, bo było mi przykro, jakoś wytrwałam
1 godzinę, wyszli; szkoda mi ich, bo mieli nieudaną imprezę, szkoda
mi nas bo też nieudane to było strasznie, bo się nastawiliśmy na
miłe spotkanie, a zachowali się oboje jak czołgi!! Ja jestem
przeciwniczką mówienia źle przy dziecku, irytuje mnie to bardzo.
Powiedziałam więc m.in. wczoraj żeby nie rozmawiali o dziecku przy
nim, mają coś do mnie, niech mi powiedzą na osobności. Moja mama
k.o.m.p.l.e.t.n.i.e tego nie rozumie sad
Nikt z nas nie jest idealny, błędy w wychowaniu dzieci popełniają
wszyscy, ale czy ktoś ma prawo (jaki w tym interes?) gdy przychodzi
do kogoś z wizytą i jedzie go po całości? Mi zachowania wielu ludzi
też w jakiś sposób nie odpowiadają, ale jeśli idę do nich na kawę, z
wizytą, nie krytykuję ich. Ma być miło a nie beznadziejnie.
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 08:50
      bez27 napisała:

      > odnośnie tzw. "nasiadówek", które czasem kończą się niemiło, albo
      > zaczyna się temat niemiły dla towarzystwa albo... np. krytyka na
      > całego;

      ooo...tak!
      Np. wyjazd z pytaniem ' To kiedy będą wnuki?' indifferent
      I atmosfera robi sie sztywna, my robimy się sztywnisad
      skoro sami tematu nie podejmujemy, to może to znaczy, że nie chcemy
      go podejmować? indifferent (jesteśmy prawie rok po ślubie, od kilku cykli sie
      staramy bezskutecznie -tak na marginesie)


      > ale czy ktoś ma prawo (jaki w tym interes?) gdy przychodzi
      > do kogoś z wizytą i jedzie go po całości? Mi zachowania wielu
      ludzi
      > też w jakiś sposób nie odpowiadają, ale jeśli idę do nich na kawę,
      z
      > wizytą, nie krytykuję ich. Ma być miło a nie beznadziejnie.

      Niestety nic nie poradziszsad uncertain
      Ja też staram się nie wchodzić na krępujęce tematy czy krytykować
      gospodarza (i gościa), ale podłość ludzka nie zna granic .
      • bez27 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:12
        tabakierka2 napisała:

        > ooo...tak!
        > Np. wyjazd z pytaniem ' To kiedy będą wnuki?' indifferent
        > I atmosfera robi sie sztywna, my robimy się sztywnisad
        > skoro sami tematu nie podejmujemy, to może to znaczy, że nie
        chcemy
        > go podejmować? indifferent (jesteśmy prawie rok po ślubie, od kilku cykli
        sie
        > staramy bezskutecznie -tak na marginesie)
        >


        to bardzo przykre sad wiem coś o tym, słyszałam takie pytania 10
        lat!!!!!! boli bardzo, przykro , że ludzie mają tyle nietaktu sad
        • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:26
          bez27 napisała:


          >
          > to bardzo przykre sad wiem coś o tym, słyszałam takie pytania 10
          > lat!!!!!! boli bardzo, przykro , że ludzie mają tyle nietaktu sad

          Nie wiem, skąd się to bierze - ci sami ludzie starali się
          bezskutecznie o dziecko. Jakby zapomnieli jak to jest uncertain

          Skąd się u ludzi taka znieczulica bierze i brak refleksyjności?
          A swoją Mamą się nie przejmuj.
          • zlotarybka_1 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:43
            tabakierka2 napisała:
            > Nie wiem, skąd się to bierze - ci sami ludzie starali się
            > bezskutecznie o dziecko. Jakby zapomnieli jak to jest uncertain

            taaaa... Ja tego słuchałam dobrych 7 -8 lat, z czego najgorsze były
            ostatnie 3 lata bezskutecznych prób.
            Nie miałam żalu do koleżanek, które natychmiast zachodziły w ciążę,
            ale do tych, które takie nerwy miały za sobą, jedna mistrzyni
            starała się o dziecko 4 lata, popadła w depresję. Później jednak
            przy każdym spotkaniu pytała mnie jak tam u mnie z planami
            macierzyńskimi. Nie pomogły głupie odzywki ani aluzje - musiałam
            wprost i dosadnie powiedzieć, że chyba ona najlepiej wie jak takie
            pytania działają na długo starające się pary.
            • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:47
              zlotarybka_1 napisała:


              > taaaa... Ja tego słuchałam dobrych 7 -8 lat, z czego najgorsze
              były
              > ostatnie 3 lata bezskutecznych prób.

              ale ostatecznie się Wam udało?

              - musiałam
              > wprost i dosadnie powiedzieć, że chyba ona najlepiej wie jak takie
              > pytania działają na długo starające się pary.

              Ja nadal nie wiem, jak odpowiadać.
              Niby niedługo się staramy, bo będzie 3 cykl, ale jeśli się
              przedłuży, to chyba zacznę gryźćindifferent Tacie ostatnio powiedziałam, że
              chyba za mało się modli o te wnuki, skoro ich jeszcze nie ma, ale
              nie zaczaiłindifferent Nie chcę mówić, że podjęliśmy kroki,bo będą ciągłe
              pytania 'no i jak? już???'indifferent
              • zlotarybka_1 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:55
                tak, ostatecznie chwała bogu córka niedługo skończy rok. Marzyłam
                zawsze o dużej rodzinie, ale na dzień dzisiejszy cieszę się, że mamy
                chociaż ją. Rozpoczęcie ponownych starań to dla mnie za dużo. Wpadka
                byłaby idealna.
                A tacie powiedz, żeby modlił się do św. Rity. Moja babcia twierdzi
                cały czas, że nasze dziecko zawdzięczmy nowennom, które babcia
                odmawiała do tej świętej w naszej intencji. (Cholera, może coś w tym
                jest?).
                Ale o podjęciu starań lepiej właściwie nie mówić nikomu, wścibstwo
                ludzkie nie ma granic.
                No i na koniec jeszcze jedno - 3 cykle to nic - strasznie to
                oklepane, ale prawda.
                • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:59
                  zlotarybka_1 napisała:

                  > Wpadka
                  > byłaby idealna.

                  oj, też tak uważamsmile
                  jak ja bardzo chciałabym wpaśćsmile

                  > A tacie powiedz, żeby modlił się do św. Rity. Moja babcia twierdzi
                  > cały czas, że nasze dziecko zawdzięczmy nowennom, które babcia
                  > odmawiała do tej świętej w naszej intencji. (Cholera, może coś w
                  tym
                  > jest?).

                  Nigdy nie wiadomo, napewno nie zaszkodzismile

                  > Ale o podjęciu starań lepiej właściwie nie mówić nikomu, wścibstwo
                  > ludzkie nie ma granic.

                  Ja też zakładam, ze niektórzy robią to z czystej troski, ale przykro
                  mi, kiedy pada pytanie 'a Wy kiedy' albo 'Kiedy będą wnuki' albo do
                  mojego męża ostatnio 'no, X, Ty pewnie już byś chciał być tatą,
                  co?', a co kurna, niby, że ja nie chcę?indifferent

                  > No i na koniec jeszcze jedno - 3 cykle to nic - strasznie to
                  > oklepane, ale prawda.

                  niby tak, ale mąż choruje przewlekle i boję się, że to może być
                  początek problemówsad ponadto moja mama dwa razy poroniłasad
                  • kawka74 Re: czy tak można? 27.07.09, 10:06
                    Trzeci cykl starań, Tabakierko, zwykle nie uprawnia do czarnych myśli. Jeśli uważasz, że choroba męża może mieć znaczenie, zróbcie badanie nasienia (zresztą od tego zwykle zaczyna się diagnozowanie niepłodności).
                    Wtrącaczom po prostu powiedz, że to nie ich sprawa. Tak zwyczajnie, bez krygowania się.
                    BTW ilu ludzi ma skrupuły, żeby chamowi powiedzieć, że jest chamem...
                    • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 10:11
                      kawka74 napisała:

                      > Trzeci cykl starań, Tabakierko, zwykle nie uprawnia do czarnych
                      myśli. Jeśli uw
                      > ażasz, że choroba męża może mieć znaczenie, zróbcie badanie
                      nasienia (zresztą o
                      > d tego zwykle zaczyna się diagnozowanie niepłodności).

                      Robimy w tym tygodniu.
                      Szwagier choruje na tę samą chorobę i ma dwoje dzieci, więc mam
                      nadzieję, że i nam się poszczęści.
                      Wiem, że 3 cykle to niewiele, wiem też od gina, że choroba męża może
                      mieć znaczenie. Boję się jednak, jak on zareaguje, jeśli okaże
                      się,że nie może mieć dzieci (że my, jako para nie mozemy ich mieć) -
                      boję się,że się załamie, a ja nie będę umiała mu pomócindifferent

                      > Wtrącaczom po prostu powiedz, że to nie ich sprawa. Tak
                      zwyczajnie, bez krygowa
                      > nia się.

                      Tak powiedzałam moim rodzicom.
                      Oburzyli się i zapytali a niby czyja to sprawa? indifferent
                      Odpowiedziałam, że moja i mojego męża. Wystarczyło na miesiąc i
                      pojawiły się kolejne pytania indifferent
                      • kawka74 Re: czy tak można? 27.07.09, 10:46
                        Boję się jednak, jak on zareaguje, jeśli okaże
                        > się,że nie może mieć dzieci (że my, jako para nie mozemy ich mieć) -
                        > boję się,że się załamie, a ja nie będę umiała mu pomócindifferent

                        W razie czego zadbajcie o fachową pomoc - psychologa, który zna się na niepłodności. No i po pierwszym załamaniu szukajcie innych rozwiązań.
                        No, ale na razie jeszcze nic nie wiadomo, skoro szwagier choruje także, a ma dwoje dzieci, więc istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że i u Was tak będzie. Trzema nieudanymi cyklami, nawet w obliczu choroby męża, nie ma co się przejmować.

                        > Odpowiedziałam, że moja i mojego męża. Wystarczyło na miesiąc i
                        > pojawiły się kolejne pytania indifferent

                        I odpowiadasz to samo. I jeszcze raz. I jeszcze. Do znudzenia, jak zdarta płyta.
                        W przypadku niektórych osób nie ma takiej odpowiedzi, która raz na zawsze zamknęłaby im usta w wiadomym temacie.
                    • zlotarybka_1 Re: czy tak można? 27.07.09, 10:14
                      kawka dobrze mówi (pisze) tabakierko. Nie nakręcaj się
                      niepotrzebnie, na zamartwianie się jeszcze sobie
                      nie "zapracowałaś" smile.
                      A mąż w międzyczasie badania może zrobić, nie zaszkodzi.
                      A co do odzywek - też jestem zwolenniczką mówienia wprost "nie twój
                      biznes", niektórzy ludzie nie czają aluzji.
    • lola211 Re: czy tak można? 27.07.09, 08:50
      W pelni cie rozumiem, takie kwasy skutecznie psuja atmosfere.Coz,
      mama zachowala sie niestosownie.Pewnie za szybko jej nie zaprosisz.
    • 18_lipcowa1 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:08
      porabani ci twoi rodzice
      i ty bardziej zes ich nie wywalila z chaty za takie zachowanie
      i jeszcze ci przykro bo im bylo przykro?????????
      • bez27 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:11
        18_lipcowa1 napisała:

        > porabani ci twoi rodzice
        > i ty bardziej zes ich nie wywalila z chaty za takie zachowanie
        > i jeszcze ci przykro bo im bylo przykro?????????


        no właśnie sad przykro mi, ciężko na duszy sad tak już mam, i smutno
        mi też, wywalić ? hm, chyba do tego to zdolna nie jestem sad choć
        buczałam po ich wyjściu , dobre pół godziny sad
    • mamamonika Re: czy tak można? 27.07.09, 09:19
      Jeśli ktoś powinien dostać po łapach, to oni.
      Musisz postawić granice, bo inaczej każda ich wizyta będzie
      potencjalnym koszmarem, z tendencją do pogarszania. Takie osoby jeśli
      już zobaczą, że mogą krytykować i ustawiać, będą to robić z
      upodobaniem. Będzie na początku rzucało pieronami, ale naprawdę można
      relacje ustawić nie mordując którejś ze stron i działa to na długo -
      później rzecz wymaga tylko kosmetycznej korekty od czasu do czasu tongue_out
    • rotera Re: czy tak można? 27.07.09, 09:22
      standard...
      ale jak mniemam masz mały staż
      jakieś 16 lat temu mnie to brało, aż pewnego razu wypaliłam co
      myślałam, wydawało im się że to jednorazowe, wyprowadziłam z błędu
      przy najbliższej okazji, teraz wystarczy spojrzenie i temat zamiera,
      szkoda, że nie ma możliwości rzeczowej rozmowy, szukania rozwiązań,
      zastanawiania się...kiedyś były ich monologi, potem były moje
      monologi, a teraz unikanie tematów drażliwych i po wymianie uwag na
      temat trawnika martwa cisza...
      boli? może mniej niż kiedyś, ale zawsze.
      • dlania Re: czy tak można? 27.07.09, 09:35
        Zupełnie nie rozumiem sytuacji - ktos przychodzi do mnie w odwiedziny, obraża
        mnie (dzicko niewychowane), mówi mi co mam robic (zlac dziecko), łamie moje
        zasady (nie rozmawiac przy młodym o nim), a mnie jeszcze ma być ich
        żal?????????????????????????
        Ty może na jakąs terapie sie udaj, co?
        • bez27 Re: czy tak można? 27.07.09, 09:48
          może poradzę sobie bez terapii wink wystarczy mi wczorajsza wstrząsowa
          sad i dzisiejsze przemyślenia, tak, macie rację, że nie powinno mi
          być ich żal! teraz będą mieć fochy i nie będą się do mnie zapewne
          odzywać, obrażeni; przeszłam to już nie raz!
          • lacitadelle Re: czy tak można? 27.07.09, 12:23
            Moim zdaniem najlepszy sposób to reagować stanowczo i natychmiast, jeżeli się
            obrażą - nie przepraszać, bo Ty nie zrobiłaś nic złego.

            Nikt nie powinien przy dziecku podważać autorytetu rodziców, takie rozmowy
            powinny się odbywać na osobności i wtedy należy oczywiście wysłuchać, przemyśleć.
    • ameerie Re: czy tak można? 27.07.09, 14:04
      Też miałam wczoraj taką "nasiadówkę", tyle że to my pojechaliśmy do moich rodziców. Niestety mam nieodparte wrażenie, że spotykają się z nami tylko po to, aby poobserwować nasze postępowanie wobec synka i skrytykować je. Każde spokanie musi choć przez 10 minut składac się ze sprzeczki, głównie mojej i mojej mamy, bo panowie się nie odzywają. Ale ja chwilami tez nie wytrzymuję. Np gdy mama nie szanuje mojej pracy i z premedytacją daje małemu arbuza tak, że ma zalaną całą koszulkę. Jak by nie można było dawać po kawałku, czy łyżeczką...Jak zwrócę uwagę, to albo obraża się, albo zaczyna być wredna. Atmosfera robi się sztywna i koniec. Wczoraj także ewidentnie pokazywała, że ma w doopie moje zakazy wobec dziecka. Ja mówię "nie wolno tego ruszać", a ona mu to daje i patrzy na mnie z ironicznym uśmiechem. Nauczyłam się już chwilami poprostu milczeć, bo co chwila byłaby sprzeczka. Nie cierpię takich nasiadówek, ale niestety na tym polegają spotkania z moimi rodzicami. A najgorsze jest, ze jak już przyjedziemy, to musimy tak siedzieć 5-6 godzin, w przeciwnym razie obrażają sie i wymawiają potem, że nie umiemy normalnie posiedzieć.
      • tabakierka2 Re: czy tak można? 27.07.09, 14:23
        ameerie napisała:

        > Też miałam wczoraj taką "nasiadówkę", tyle że to my pojechaliśmy
        do moich rodzi
        > ców. Niestety mam nieodparte wrażenie, że spotykają się z nami
        tylko po to, aby
        > poobserwować nasze postępowanie wobec synka i skrytykować je.

        kkurcze,a myślałam, że tylko moja mama taka jestuncertain
        tyle, że moja obserwuje MNIE, żeby MNIE skrytykować -nieważne czy
        wyglad czy zachowanieindifferent

        Każde spokanie m
        > usi choć przez 10 minut składac się ze sprzeczki, głównie mojej i
        mojej mamy, b
        > o panowie się nie odzywają.

        identycznie u nasindifferent

        Jak zwrócę uw
        > agę, to albo obraża się, albo zaczyna być wredna. Atmosfera robi
        się sztywna i
        > koniec.


        Podejrzewam, że jeśli pojawią się u nas dzieci - będzie dokładnie
        tak samosad

        Wczoraj także ewidentnie pokazywała, że ma w doopie moje zakazy
        wobec
        > dziecka. Ja mówię "nie wolno tego ruszać", a ona mu to daje i
        patrzy na mnie z
        > ironicznym uśmiechem.

        a wiesz kto na tym ucierpi - DZIECKOsad
        ciekawe czy Twoja Mama o tym myślisad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka