Dodaj do ulubionych

matki bez zainteresowan

    • trup Re: matki bez zainteresowan 10.08.09, 23:47
      marysia_wroc napisała:

      > Chyba nie ma nic gorszego. zainspirowala mnie kolezanka, od ktorej
      > dzisiaj wrocilam. Wiem, że nie chce nigdy sie taka stac... Znam
      > matki madre, ktore oprocz dzieci, mają inne tematy do rozmow,
      > niestety nie kazda. Mam znajomą, z którą oprocz nocnikow i kup
      > kompletnie nie ma o czym porozmawiac. Doslownie. Jej jedyny swiat to
      > dzieci, nocnik, czy zrobione siku, kupa, co ugotowac.

      Dzieci pójda w świat i taki tępak zasili armię wielbicielek Rydza.
      W pusty łeb wgrają firmware prosto z Radia co ma Ryja. Standard. Niestety.
      • jklk Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 01:23
        Marysiu_wroc, do Twoich trafnych i wnikliwych obserwacji, chciałabym
        jeszcze dodać jedną. Spłycenie i ograniczenie młodych (a czasem i
        starych) matek często też objawia się tym, że znajdują one
        prymitywne upodobanie w udzielaniu się na tym forum. Zamiast
        zgłębiać ksiązki ambitnych autorów, czytają one posty innych matek.
        Tak więc uważaj marysiu! i lepiej tutaj do nas nie zaglądaj, bo
        jeszcze spłycisz się niechcący smile
    • mirkad Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 13:11
      strach, co powiedziałabyś o mniesmile)
      mam 1,5 roku wyrwane z normalnego funkcjonowania, również
      intelektualnego: 3 miesiace Milenki spędzone w szpitalu, wizyty u
      rozlicznych specjalistów, rehabilitacja 4 razy dziennie, mnóstwo
      problemów zdrowotnych, moja depresja (nie poporodowa) - "dzięki"
      temu wiem, że nie byłam w stanie mysleć i mówić o niczym innym jak
      o dziecku, spędziłam z Milenką dosłownie każdą godzinę z
      pierwszych 8 miesięcy jej życia
      teraz w sumie od porodu minęło 2,5 roku i powoli wszystko sie
      prostuje: chodzę do pracy, mam wreszcie odrobinę czasu dla siebie w
      ciągu dnia, zdarza mi się nawet przeczytać książkęsmile); ale i tak
      Milenka jest NAJWAŻNIEJSZA i wiem że stanowi poważną część moich
      rozmów ze znajomymi choć już nie jedyną
      taka blokada ukierunkowana na dziecko jest po prostu normalna u
      każdej mamy, i chyba wszyscy "posiadacze" małych dzieci o tym wiedzą
      i nie dziwią się zbytnio; mija saama z czasem
    • alabama8 Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 13:22
      Ah ta ambitna maryśka ... wiesz jak forum potrafi być
      demaskatorskie, nic się nie ukryje. Co my tu mamy, gdzie się nasza
      ambitan hobbystka udziela? Ano proszę:
      Forum Kobieta - 96 postów - wiecie to tipsiarskie forum, tam też
      pierdzielą głupoty tak jak my tutaj
      eMama 79 postów - łoł
      Społeczeństwo 17
      Zdrowie 10
      Au Pair 5
      Niemowlę 5
      Zdrowie Kobiety - 4
      Wszystko o Imionach 3

      Kurka, no gdzie ty się artystycznie wyżywasz? Wszystkie te fora to
      raczej ględzorsko-plotkarskie, żadnego fachowego, hobbystycznego,
      literackiego, filmowego.
    • betty_julcia Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:26
      Naprawdę dziękuję za ten wątek. Dzięki tobie zrozumiałam że jestem matką bez zainteresowań, płytką, ograniczoną....Ale spróbuję to zmienić. Zmienić siebie moje życie. Ach, jakże mądre, głębokie i pouczające!

      To nic że przez ostatnich parę lat pisałam doktorat, w październiku go będę broniła, to nic że podnoszę swoje kwalifikacje zdając egzaminy w Ministerstwie na uprawnienia państwowe z dziedziny rzeczoznastwa majątkowego, certyfikatów energetycznych, teraz jestem na etapie urządzania (pozyskiwania środków unijnych) własnego hotelu i wciąż studiuję przepisy z tym związane lub studiuję ofertę sprzętu, mebli, oświetlenia itp itd. Ale płytka jestem i bez zainteresowań bo nie śledzę ambitnego kina i nie czytam ambitnych książek i uwielbiam robić przetwory z owoców z mojego 2 hektarowego sadu... No cóż, nie miałybyśmy o czym pogadac i pewnie zostałabym przez ciebie uznana za niezbyt rozgarniętą...

      Ale pocieszę cię, był czas ze gadałam najwięcej o kupkach, naocnikach, kaszkach (do dziś mi się to często zdaża bo jestem na etapie nocnikowania synka) ale mi się odmieniło i twojej koleżance też się odmieni. Tylko że już nie będziesz przy niej taka oczytana, ukulturalniona i o szerokich horyzontach.
      • echtom Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:33
        > Ale płytka jestem i bez zainteresowań bo nie śledzę ambitnego kina
        i nie czytam ambitnych książek i uwielbiam robić przetwory z owoców
        z mojego 2 hektarowego sadu.

        Łączę się w bólu, choć przetworów akurat nie robię smile
        • betty_julcia Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:50
          Nie kochana, nie rób przetworów, rosołu tez nie gotuj i rzuć w cholerę przygotowywanie wykładów. Ja też zastanawiam się nad sensem uczenia się do kolejnego egzaminu... Włączmy telewizor, obejrzyjmy TVN24 albo jakiś film na HBO (czy jakoś tam, kablówki nie mam bo mało amitna jestem), od razu nasze notowania wzrosnąsmile
          • echtom Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:57
            > Włączmy telewizor, obejrzyjmy TVN24 albo jakiś film na HBO (czy
            jakoś tam, kablówki nie mam bo mało amitna jestem), od razu nasze
            notowania wzrosną: > )

            Najpierw muszę wyguglać, co jest na topie, bo jeszcze trafię na
            badziew z zeszłego sezonu smile
      • figrut Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:47
        bo nie ś
        > ledzę ambitnego kina i nie czytam ambitnych książek i uwielbiam robić przetwory
        > z owoców z mojego 2 hektarowego sadu... No cóż, nie miałybyśmy o czym pogadac
        Coś mnie się zdaje, że Marysia nie uznaje innych zainteresowań po za JEJ
        zainteresowaniami. Pisząc o kinie i książkach gdzieś umknęły jej inne pasje. Ja
        godzinami mogę rozmawiać o akwarystyce np., ale obawiam się, że Marysia nie
        miałaby zielonego pojęcia o takich pasjach.
        • angazetka Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:51
          > godzinami mogę rozmawiać o akwarystyce np., ale obawiam się, że
          Marysia nie miałaby zielonego pojęcia o takich pasjach.

          Nawet jeśli - to mozna wprowadzić rozmówcę w temat. Ciekawsze to niż
          dyskusja o nocnikowaniu.
          • figrut Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 14:03
            > Nawet jeśli - to mozna wprowadzić rozmówcę w temat. Ciekawsze to niż
            > dyskusja o nocnikowaniu.
            Widzisz, jak ktoś zaczyna mi nawijać o najnowszych technologiach
            wykorzystywanych w telefonach, to choćby nie wiem jak bardzo starał się mnie w
            temat wprowadzić, zawsze będzie to dla mnie nudne,bo mnie to zwyczajnie nie
            interesuje. Jak ktoś zacznie mi nawijać o poezji, to też się zanudzę, bo to
            zupełnie nie moja działka.
            Załóżmy, że ktoś oczytany zacznie dyskusję o filozofii, a mnie to absolutnie nie
            wciąga, bo mogę rozmawiać o życiu różnych dynastii królewskich, a filozofia jest
            mi całkowicie obca.
            • angazetka Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 14:11
              A to ja mam inaczej. Jak ktoś (zwłaszcza jakoś mi bliski) zaczyna
              opowiadać o swoim hobby, to staram się zainteresować tym, co mówi.
              Raz, że z uprzejmości, dwa, że widzę, że temat rozmówcę cieszy i
              fascynuje, więc chętnie się dowiem, co nowego w jego hobby. O ile
              umie mówić o nim w sposób ciekawy wink
        • betty_julcia Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:57
          Bo rybki to mało ambitny temat. Zgadam się z tym twierdzeniem i jako przedstawiciel płytkich i ograniczonych wielkie akwarium posiadam. Mało tego, zamaist ukulturalniać się przed telewizorem albo w kinie uwielbiam zaparzyć sobie herbatę i bezmyślnie pogapić się na moje skalary i przeogromne smoki-glonojady!!!
        • kali_pso Pasja pasją.. 11.08.09, 14:41

          ...ale ja własnie boję się takich rozpasjonowanych- to chyba nic
          przyjemnego rozmawiać w kółko o czyjejś pasji, zwłaszcza jak się jej
          nie podziela. Nie wiem, ale mnie bardziej pociagają ludzie, którzy
          umieją rozmawiać na więcej niż jeden temat, chciażby w tym jednym
          byli omnibusamiwinkP


          Figrut, żeby nie było- nic osobistego, tak mi sie napisało pod Twoim
          postem, bo wspomniałas o swojej pasji. Takie mam odczucia po prostu.
          • figrut Re: Pasja pasją.. 11.08.09, 15:07
            Kali_pso, to ja tez skorzystam z tego podpięcia i przyznam Ci rację tongue_out Wyżej
            właśnie napisałam, że własną pasją można zanudzić na śmierć, jeśli kogoś to
            zupełnie nie interesuje. I tak jak napisałaś, uniwersalność w rozmowach jest jak
            najbardziej wskazana. Wtedy właśnie można docenić czyjąś pasję, jeśli rozmowa
            wejdzie na dany tor i pasjonat oświeci nas czymś, co jest bardzo interesujące, a
            reszta towarzystwa o tym nie wiedziała. Jeśli jednak pasjonat się zapędzi i do
            końca rozmowa będzie toczyła się tylko i wyłącznie w tym danym temacie, to
            towarzystwo poczuje się znudzone i osaczone przez owego pasjonata. To dotyczy
            każdej dziedziny - rozprawiania o kupkach, o poezji, o filatelistyce, o
            astronomii itd. Jeśli ktoś teraz jest płytki intelektualnie to znaczy, że
            wcześniej też wyżyn nie sięgał. Nie zmienia tego posiadanie czy nie posiadanie
            dzieci, aczkolwiek matce małego dziecka zawsze będzie bliższy temat rozwoju
            dziecka, niż fizyka jądrowa która i wcześniej jej nie interesowała. Miłośniczce
            jakiejś muzyki nie wylecą z głowy wszystkie informacje o jej ulubionej muzyce,
            wraz z wydaniem na świat potomka. Może nie będzie znała nowinek kiedy dziecko
            jeszcze mocno absorbujące, ale temat nigdy nie będzie jej obcy.
            • kali_pso Re: Pasja pasją.. 11.08.09, 18:18
              Wyżej
              > właśnie napisałam, że własną pasją można zanudzić na śmierć, jeśli
              kogoś to
              > zupełnie nie interesuje


              No dokładnie. Co z tego, że ktoś przez dwie godziny może nawijać o
              znaczkach, jak mnie to zupełnie nie interesuje. Może? Może. Ja nie
              ujmuję niczego jego pasji, ale zdecydowanie bardziej lubię rozmawiać
              z ludzmi, takimi, którzy mają swoje zdania i opinie w wielu
              kwestiach, niż monotematycznym nudziarzem, co to poza swoim
              mikroświatem nie dostrzega nic więcej i jeszcze chce z tego powodu
              pochwał.
              • angazetka Re: Pasja pasją.. 11.08.09, 20:05
                No przecież o tym pisze autorka wątku. Mamusia nic, tylko by o swoim
                dziecku mówiła, monotematyczna była jak diabli. A jak ktoś mówi o
                czymkolwiek bez przerwy dwie godziny, to jest osobnikiem nudnym i
                źle wychowanym.
      • angazetka Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:53
        Chcesz powiedzieć, że mają napisany doktorat, pokończone wysoce
        specjalistyczne kursy itd. umiesz rozmawiać TYLKO o przetworach i
        dziecku?
        • echtom Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:55
          Ona chyba chce powiedzieć, że są to równie ciekawe i wartościowe
          tematy rozmów smile
          • angazetka Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 13:59
            Czyli ma jakiś świat poza dzieckiem i domem, prawda? Koleżanka
            autorki postu załozycielskiego takowego nie ma. Taka drobna róznica.
            BTW osoba nadająca w kółko na jeden temat (obojętnie, czy o
            dzieciach, czy o kinie mongolskim) jest z reguły nudna.
            • betty_julcia Re: Marysiu, dziękuję .... 11.08.09, 14:07
              Tak błyskotliwie i sprytnie złapałaś mnie za słowa ze aż sama musiałam się zastanowić co miałam na myślismile
              Ale przeczytałam jeszcze raz swoją wypowiedź i jest tak jasna i prosta że nie będę się powtarzaćsmile
      • betty_julcia Ok, inaczej 11.08.09, 14:36
        Przedstawię swój punkt widzenia z innej strony.
        Wcieliłam się w postać koleżanki o ktorej pisze Marysia. Pamiętam siebie jak urodziło mi się pierwsze dziecko. Pamiętam koleżanki odwiedzające mnie i nasze rozmowy. Wpadały roześmiane i opowiadały co na imprezach, co w pracy, o swoich wypadach do kina, knajp itp itd. No cóż, mój świat wyglądał wtedy zgoła inaczej. I dziękuję losowi ze moje koleżanki były takie jak były a nie jak MArysia. Czułam się jak większość matek nagle zrzucona na drugi plan życia (odsunęłam na jakiś czas doktorat, wspomniane egzaminy, w pracy ze mnie zrezygnowano pod pretekstem likwidacji etatów w ARiMR i nie podpisano po urodzeniu dziecka kolejnej umowy o pracę, rezygnacja z intensywnego życia towarzyskiego) ale nie czułam z tego powodu krzywdy bo miałam dziecko, wiedziałam dlaczego wiele spraw przesuwam na później. I moje koleżanki były na tyle mądre że też o tym wiedziały i przychodząc cieszyły sie dzieckiem, jak zagadałam do dziecka o nocnik to nie przyjmowały tego jak gadania o kupach, bawiły się z małą, mówiły do niej a nie traktowały jak coś trędowatego co przeszkadza w życiu. Nie podłapywły mojego gorszego nastroju po to by z robić mi egzamin z wiedzy i wyśmiać za plecami. Mówiły wtedy "e tam, głowa do góry, każde dziecko wychodzi kiedyś z pieluchy i zaczyna w końcu trafiać łyżką do buzismile"
        Myślę że były takie dni że jakby ktoś przyszedł i spojrzał na mnie jak na niankę, sprzątaczkę i zrobił mi jeszcze egzamin z wiedzy o kulturze współczesnej to bym tym obsranym pampersem zdzieliłasmile Do kitu z taką koleżanką. To taka koleżanka powinna się wstydzić że poszła do czyjegoś domu, pooglądała koleżankę jak małpę w klatce, przepytała, oceniła i dowartościowana, lepsza obsamrowała i wyśmiała za plecami.
        • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 14:57
          > To taka koleżanka powinna się wstydzić że poszła do czyjegoś domu,
          pooglądała koleżankę jak małpę w klatce, przepytała, oceniła i
          dowartościowana, lepsza obsamrowała i wyśmiała za plecami.

          I co jeszcze? Owa obgadana zaprosiła do domu sporo gości, po czym
          serwowała im atrakcje w postaci nawoływania dziecka na nocnik. Po
          prostu bosko. Nie każdy jest fanem cudzych dzieci, by je zabawiać, a
          i gości chyba zaprasza się w celu pogadania z nimi, a nie nawijania
          li tylko o potomku.
          Aha, jeszcze coś - goście nie robili mamusi zadnego egzaminu - oni
          po prostu rozmawiali o tym, co przeczytali i na czym byli w kinie -
          podobnie jak Twoje koleżanki.
          • echtom Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:13
            > Owa obgadana zaprosiła do domu sporo gości

            W którym miejscu jest napisane, że sporo gości, bo w poście założycielskim nie
            mogę znaleźć?
            • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:29
              O, proszę:
              "To straszne, ze nie potrafi podjac zadnego dialogu z nikim ( nasi
              znajomi maja te same odczucia, nie tylko ja ), ktory by sie skladal
              z wiecej niz 2 zdan. Gdy ktos o czyms opowiada, co ostatnio czytal,
              jaki dobry film widzial..."
              Te zdania IMO świadczą o tym, że były tam minimum cztery osoby, a
              nie tylko Marysia.
              • figrut Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:35
                > Te zdania IMO świadczą o tym, że były tam minimum cztery osoby, a
                > nie tylko Marysia.
                Te słowa świadczą tylko i wyłącznie o tym, że wspólni znajomi jednej i drugiej
                mieli okazję rozmawiać z jedną i drugą osobą, po czym wydać opinię na temat
                kobiety matki, która dotarła do uszu owej Marysi.
                • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:39
                  Taka interpretacja też jest możliwa. Czy to coś zmienia w meritum?
                  Czy wtręty typu:
                  - A wiesz, widziałam ostatnio fajny film...
                  - Zosiu, zrobisz na nocnik?!
                  nie są jednakowo nieeleganckie niezależnie od ilości rozmówców?
                  • betty_julcia Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:44
                    Ha ha. Szczyt elegancji. Spotkać się na imprezce żeby porównać fakty na temat ograniczonych horyzontów wspólnej koleżanki. I pośmiać się z niej. A gdzie te szerokie horyzonty i te ambitne tematy???
                    Dulszczyzna, drobnomieszczaństwo i prostactwo.
                    • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:45
                      A o czym Ty teraz piszesz?
                  • betty_julcia Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:49
                    Och, rzeczywiście bezczelna. Śmiała spytać przy koleżance czy dziecko chce się załatwić. No nie, przecież powinno poczekać z potrzebą do wyjścia koleżanki.
                    Ech, szkoda gadać, idę spytac mojego odpampersionego czy chce na nocniczek.
                  • figrut Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:49
                    > - Zosiu, zrobisz na nocnik?!
                    > nie są jednakowo nieeleganckie niezależnie od ilości rozmówców?
                    Nie jest eleganckie. Bardziej eleganckie byłoby "przepraszam na moment, muszę
                    zająć się dzieckiem".
                    Uważasz, że autorka wątku jest bardziej elegancka ? Pomijam fakt, że obrabia
                    cztery litery koleżance na forum uznając ją za płytką intelektualnie (no cóż, my
                    i tak nie wiemy o kogo chodzi, więc ujdzie). Obraca się w towarzystwie, które
                    rozsiewa ploty na temat owej (znanej tam w towarzystwie) kobiety i wraz z tym
                    "kulturalnym" towarzystwem używają sobie na "płyciźnie intelektualnej" tej
                    kobiety. Ploty są raczej rozmowami dość niskich lotów, a autorka wszak
                    potrzebuje rozmów wyższych lotów.... Gdzie tu konsekwencja ?
                • atena12345 Re: Ok, inaczej 15.08.09, 09:40
                  figrut napisała:

                  > > Te zdania IMO świadczą o tym, że były tam minimum cztery osoby, a
                  > > nie tylko Marysia.
                  > Te słowa świadczą tylko i wyłącznie o tym, że wspólni znajomi
                  jednej i drugiej
                  > mieli okazję rozmawiać z jedną i drugą osobą, po czym wydać opinię
                  na temat
                  > kobiety matki, która dotarła do uszu owej Marysi.


                  czyli po prostu obgaduja swoją znajomą
                  a ciekawe czy choć raz zaproponowali jej wspólne wyjście gdzieś?
              • betty_julcia Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:39
                Po pierwsze wcale o tym nie świadczy.
                Po drugie nawet jeżeli by świadczyło to tym gorzej o świadczy o poziomie znajomych. Bleh. JAk dobrze że ja takich nie mam. Zwalił się tabun ludzi pooglądać jak sobie koleżanka radzi, zrobili egzamin a późneij we własnym gronie ją wyśmiali. Masakra.

                A ty poczytaj bo z tego co widzę już po raz wtóry tekstu nie rozumiesz. Bardziej to świadczy o tym, ze jakaś koleżanka rzuciła hasło że tej pieluchy na mózg siadły i teraz każdy po kolei umawia się żeby sprawdzić czy rzeczywiscie i to potwierdzić. Później wszyscy obmawiają ją i się nakręcają jak dobrze ze dzieci nie mają bo patrzcie co się stało ztymi co mają. Z mózgu sito. I to wszystko przez te kupy!!! Matko jedyna, strzeż przed takimi znajomymi ograniczonymi do tanich, tandetnych chwytów.
                • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 15:45
                  > Po drugie nawet jeżeli by świadczyło to tym gorzej o świadczy o
                  poziomie znajom
                  > ych. Bleh. JAk dobrze że ja takich nie mam. Zwalił się tabun ludzi
                  pooglądać jak sobie koleżanka radzi, zrobili egzamin

                  Jaki egzamin??? Sama pisałaś, że tobie koleżanki opowiadały, co w
                  kinie i na imprezach. Marysia i jej znajomi tego już robić nie mogą?

                  > Później wszyscy obmawiają ją i się nakręcają jak dobrze ze dzieci
                  nie mają bo patrzcie co się stało ztymi co mają

                  Tak, i tańczą na Łysej Górze.
        • kol.3 Re: Ok, inaczej 11.08.09, 18:56
          Powtórzę się i powiem - dokładnie tak samo to sobie wyobrażam. Marysia wpadła
          wyelegantowana i z narzeczonym do koleżanki, która jest zarąbana i siedzi po
          szyję w problemach dzieciowych. Każdy kto wychował dziecko wie, że biegunka,
          kłopoty żołądkowe itp. latorośli potrafią zdominować niejeden dzień młodej mamy
          i wykończyć ją zupełnie. Gość, który być może przyszedł nie w porę i jeszcze
          niepotrzebnie usiłuje wznieść rozmowę na wysoki poziom, popatrując na młodą
          mamę krytycznie jest najłagodniej mówiąc bez wyczucia.
          • angazetka Re: Ok, inaczej 11.08.09, 20:07
            Chyba że było zupełnie inaczej, dziecko było zdrowe, wizyta -
            umówiona, a goście rozpaczliwie próbowali mówić o czymkolwiek, byle
            nie w kółko o dziecku.
            • echtom Re: Ok, inaczej 11.08.09, 20:57
              Nawet jeśli tak było, rozwiązanie jest proste - nie odwiedzać więcej nudnej koleżanki i nie robić wielkiej afery z otępienia młodych matek. Bohaterka wątku prawdopodobnie woli pogadać o życiu z innymi matkami na spacerach niż słuchać wywodów przemądrzałych koleżanek, które pozostały na wcześniejszym etapie rozwoju. A Marysia spokojnie może sobie odpuścić swoją misję cywilizacyjną.
            • iwles Re: Ok, inaczej 13.08.09, 11:15


              angazetka napisała:

              > Chyba że było zupełnie inaczej, dziecko było zdrowe, wizyta -
              > umówiona, a goście rozpaczliwie próbowali mówić o czymkolwiek,
              byle
              > nie w kółko o dziecku.



              jeżeli gości było więcej (jak Ty to zrozumiałaś) i wszyscy oprócz
              owej koleżanki byli intelektualnie rozwinięci w kierunku
              odpowiadającym Marysi - to czemu nie rozmawiali między sobą, tylko
              koniecznie zależało im, co na dany temat sądzi koleżanka
              Marysi ?
    • suazi1 Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 14:37
      Rozumiem, że autorka wątku należy do tych oczytanych, bywających
      zawsze i wszedzie, gdzie wypada się pokazać, do tego jest idealną
      matką, żoną i kochanką, super zadbaną kobietką, świetnie zarabia, ma
      niebanalne zainteresowania, same złote myśli w podorędziu, w ogóle
      wszystkie rozumy pozjadała, no i jeszcze cierpi na nadmiar czasu
      wolnego, bo nie ma z kim porozmawiać, kto by dorównywał do jej
      poziomu, ble ble ble...
      • betty_julcia Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 14:40
        Nie, jednej z wymienionych rzeczy nie ma - dziecka. I na tym polega chyba jej problem.
        Choć sądząc po formie i treści wypowiedzi nie przesadzałabym z tym oczytaniem, niebanalnymi zainteresowaniami, złotymi myślami w podorędziu, bla bla blasmile
        • suazi1 Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 14:47
          No dobra, dobrawink To było takie lekkie zadrażnienie. Swoją drogą,
          ciekawie jak tej pannie życie się zmieni jak urodzi swoje bobo. Mam
          nadzieję, że sie jej wtedy trochę oczy otworzą i nie będzie takich
          bzdur wypisywać, bo to niektóre "już-mamy" może po prostu obrażać.
          • karro80 Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 15:33
            E tam dzieciątko Marysi będzie w wieku 12 mies robić kupę na
            toaletę i tamże czytywać Nietzchego w orginale ku lepszemu parciu na
            kulturę rzecz jasnasmile

            albo nie wcale kupy nie będzie robić, a już napewno nie jak
            mama gości pozaprasza...
            • suazi1 Re: matki bez zainteresowan 11.08.09, 16:06
              Albo jak zrobi, to będzie pachnieć fiołkami czy innym zielem. A w
              ogóle jak już wyskoczy samo z brzucha (1. bo Marysia sama rodzić nie
              będzie, 2. pytanie, czy w ogóle zapragnie mieć dziecia, które
              mogłoby uczynić ją matką bez zainteresowań?), to arie będzie pisało
              i mówiło w co najmniej 5 językach. A nie to co nasze leniwe bachory.
              Szczaja w pieluchy do 3 lat, i nic tylko bawić się z nimi przez cały
              dzień, bo same na ten pomysł nie wpadną (bez obrazy e-mamy), gdyż
              koniecznie muszą zabrać nam cały wolny czas, żeby zrobić z
              nas "matki bez zainteresowań". Póki co idę robić naleśniki, bo na
              dzień dzisiejszy to moje największe zainteresowanie i szczyt moich
              maminych ambicji! pzdr
    • gaskama staram się ciebie zrozumieć ... 11.08.09, 16:00
      ale mój mózg słabo działa. Odkąd jestem matką, to się tak dziwnie
      ślinię, zawieszam podczas rozmowy i mi oko ucieka. Matki tak mają.
      • suazi1 Re: staram się ciebie zrozumieć ... 11.08.09, 16:07
        Dobre. Mi czasami jeszcze sztuczna szczęka się luzuje, gdy czytam
        takie pierdy...
        • echtom Re: staram się ciebie zrozumieć ... 11.08.09, 16:48
          A ja czytam te mundrości Marysi z rozbawieniem i pewną dozą sentymentu. Jakbym siebie samą sprzed 20 lat czytała tongue_out
        • angazetka Re: staram się ciebie zrozumieć ... 11.08.09, 20:08
          I umiejętność czytania ze zrozumieniem jakby zanika...
          • big__mama Re: staram się ciebie zrozumieć ... 12.08.09, 12:47
            "Czytanie ze zrozumieniem" - kocham to określenie smile
    • cas_sie Re: matki bez zainteresowan 13.08.09, 10:25
      A nie przyszło ci do głowy, ze może zamiast wydziwiac jaka ona bez
      zainteresowań i obsmarowywać na forum lepiej by było wyciagnąć ja na
      dobry film, do teatru albo na koncert? Tak by raczej zrobiła dobra
      kolezanka. Ona po prostu może byc już tak wtrybina w "obsługę"
      dzieci i domu ze sama sie z tego nie wydłubie , bo przecież tyle do
      zrobienia... Z doświadczenia wiem ,ze po całym dniu z małymi dziećmi
      to sie już nawet myslec nie chce a wydazenia na świecie tyle
      obchodzą co zeszłoroczny snieg (dzisiaj takie , jutro inne i
      własciwie co z tego wynika?)Najłatwiej jest kogoś skrytykowac i
      nawet nie spróbowac pomóc... I jeszcze jedno , dla niej ty możesz
      wydawac się płytka, bo życia nie znasz poza tym co filmie i
      literzturze albo tv. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
    • szyszunia11 Re: matki bez zainteresowan 15.08.09, 10:38
      trzba zaakceptowac fakt, ze kazdy jest inny. Inny nie znaczy gorszy. Ale tez nie znaczy, ze wszystko co wokol dostrzegamy i tolerujemy musi nam sie podobac. Jak najbardziej rozumiem kobiety takie, jak opisana przez Marysie. Moga byc to bardzo wartociowe osoby, nawet jezeli faktycznie dzieci to ich jedyne zainteresowanie. rozumiem, ze autorke postu troche przeraz perspektywa niechcianej metamorfozy po urodzeniu dziecka. Spieszepocieszyc, ze albo ona nie nastapi, albo po prostu wcale nei bedzie bolesnawink to tak, jakby dziecko sie martwilo, ze jak dorosnie,nie bedzie juz sie bawic lalkami (znam taki przypadek).
      ja osobiscie po urodzeniu dziecka bynajmniej nie gadam z innymi o kupkach, wrecze przeciwnie- o roznych innych, mniej czy bardziej ambitnych sprawach, bo potrzebuje tego. Z Twoja kolezanka Marysiu tez czulabym sie kiepsko, ale to nie kwestia macierzynstwa jako takiego. Tak nawiasem mowiac z Toba pewnie tez wolalabym czasu nie spedzacwink
      • echtom Re: matki bez zainteresowan 15.08.09, 16:50
        > Tak nawiasem mowiac z Toba pewnie tez wolalabym czasu nie spedzacwink

        Ja chyba też. Niespecjalnie mi się widzi spędzanie czasu z własnym głupszym wcieleniem sprzed 20 lat tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka