r-ybka
13.08.09, 14:21
denerwował mnie juz od dawna,ciągle powtarzałam mu zeby sie
wyprowadził itp...chciałam tego.teraz wyrzuciłam jego ciuchy przez
okno,wkurzył sie ,nawyzywał mnie i sie WKONCU wyprowdził.Na jedno
sie ciesze bo tego chciałam a na drugie...jestem w ciązy i mamy 3-
letniego syna.Zbyt pochopnie często postępuje,ale...ja kocham
dzieci,uwielbiam je i chce je miec,czuje sie spełniona jako matka i
w macierzyństwie...ale do małżeństwa to ja nie za bardzo...bardzo
często mam go dosyc i nie chce z nim byc,ale zły nie jest.Nie bije
mnie,nie pije,pozmywa naczynia,ale...co troche wychodzi na 10 na 20
minut,dobija mnie to.Wiem że to nie jest nic powaznego,ale...chce
miec dzieci wszystko jedno z kim,ale chce je miec.
Co sądzicie o tym?Może jakieś pytania macie,bo pisze w nerwach i nie
wiem czy dobrze tłumacze moje uczucia?Czy uważacie że jestem
głu...?