Dodaj do ulubionych

Mamy idą do pracy

18.08.09, 07:40
A można zagłosować na złą firmę, jest gdzieś taki ranking?
Obserwuj wątek
    • tu_mama Mamy idą do pracy 19.08.09, 10:51
      a ja wróciłam do pracy
      wychodzę godzine wczesniej "bo karmie" i nikt nic nie mówi bo biegne
      do dziecka
      wróciłam na stare stanowisko, robie to co lubie
      pracuje 4 miesiąc - dostałam własnie podwyzke
      nie jest tak czarno
    • kandalama Mamy idą do pracy 19.08.09, 19:20
      Czarny humor, że takie badania robi SMG KRC, w której to firmie kobiety
      zatrudnia się na umowe - zlecenie latami a szefowa mówi wprost że nie chce
      więcej bab w ciąży w zespole... polskie aberracje
      • ako17 Re: Mamy idą do pracy 20.08.09, 13:34
        O! bardzo dobra uwaga...
        co prawda znam wewnetrzne stosunki w SMG tylko z relacji, i bez
        szczegolow, ale w ogolnych zarysach by sie potwierdzalo...
        • kaja_maja Re: Mamy idą do pracy 26.09.09, 23:50
          O tak tak - znam firmę bardzo dobrze. W ciąży byłam traktowana
          okropnie do tego stopnia, że musiałam poinformować szefa, że za
          ewentualne komplikacje wynikające z mojego stresu pozwę ich
          natychmiast.
    • lisbeth25 Mamy idą do pracy 19.08.09, 20:06
      I jak zwykle kobiety same sobie zrobiły dzieci i to one (samodzielnie)
      są odpowiedzialne za opiekę nad dzieckiem, to one opłacają w całości
      opiekunkę, to one muszą rezygnować z pracy - ojców te rzeczy nie
      obchodzą.
      Generalnie to bardzo, bardzo smutne.
      • kosskoss Re: Mamy idą do pracy 09.09.09, 21:23
        smutna to ty jestes (wnosze, ze jestes kobieta). mnie jednak obchodzi, ze zona
        bedzie miala problem z powrotem do pracy i cale utrzymanie bedzie na mojej
        glowie. to tez jest dyskryminacja, bo moze ja bym chcial sie zajac dzieckiem a
        zona praca ale jej nikt nie zatrudni, bo ma dziecko. problem jak zwykle ujety z
        jednej strony, tej ktora zapewni wysoka 'klikalnosc' w serwisie.
        • mim288 Re: Mamy idą do pracy 22.09.09, 14:59
          Że nikt nie zatrudni to przesada - dwa razy zmienilam prace bedąc
          mamą małego dziecka (albo dwójki), a raz podpisałm umowe o pracę
          będąc w ciąży. Pracodawcy mieli swiadomośc tych okoliczności, różnie
          więc bywa. Wiele kobiet od razu uważa że im sie nie uda itd i to
          może dzilać jak samospełniające się proroctwo - to że jeden
          pracodawca dyskryminuje matki nie oznacza że inny automatycznie też.
    • amira1981 Mamy idą do pracy 20.08.09, 12:36
      Pracowałam w budżetówce i co? Za parę dni rodzę dziecko i nie
      przedłuzono mi umowy. Trudno to nazwac otwartymi ramionami...
      • mandziola Re: Mamy idą do pracy 25.03.14, 22:50
        Tia znam takie. Zatrudniają się i po kilku m-cach zwolnienie bo ciąża.. i od pierwszego dnia do ostatniego na zwolnieniu.
    • kanapkowiec Re: Mamy idą do pracy 22.09.09, 12:47
      dorotamicha napisała:

      > A można zagłosować na złą firmę, jest gdzieś taki ranking?


      chętnie się dołączę, ja bym zagłosowała w takim przypadku na Dom Dziecka nr 1 w
      Katowicach - instytucja nieprzyjazna matkom.

    • ksiaze_olsztyn Re: Mamy idą do pracy 23.09.09, 01:58
      Miejsce matki jest przy dzieciach.
      • osa551 Re: Mamy idą do pracy 23.09.09, 16:51
        może u Ciebie w Olsztynie, podziel się tą wiekopomną myślą z żoną
    • protozoa Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 23.09.09, 12:54
      Mama idzie do pracy. Nieważne chce czy musi- tak zdecydowała. W pracy jest
      jednak przede wszystkim PRACOWNIKIEM- nauczycielka, lekarka, ekspedientką itd.
      Nie zawsze może zabrać pracę do domu, niejednokrotnie musi byc na miejscu,
      dyspozycyjna. Przychodzą klienci, interesanci, pacjenci, których nie interesują
      chore dzieci, godziny otwarcia przedszkola, kłopoty ze wstawaniem itd.
      Trzeba ich załatwić dobrze, kompetentnie nie patrząc na zegarek.
      Ilu mamom małych dzieci się to udaje? Większości niestety nie.
      Zwolnienia i choroby. Wiadomo, ze dzieci chorują, jedne częściej inne rzadziej,
      ale jest to nieodzowny element macierzyństwa. I najczęściej mamy biorą
      zwolnienia. Bywa że co kilka(naście) tygodni. A praca jest, trzeba ją wykonać.
      Co więc robi szef? Prosi , ba domaga się, aby przebywające na zwolnieniach lub
      biegnące do przedszkola mamy zastępowały inne osoby, żeby inni pracownicy - za
      symboliczne wynagrodzenie lub za frico- siedzieli po godzinach, brali
      zastępstwa, dyżury, obsługiwali ekstra klientów itd. I ci ludzie mają prawo do
      niezadowolenia. Nie zawalają własnych obowiązków, po pracy chcą odpocząć, iść
      gdzieś a tu klops. Czy zatem trudno się dziwic, ze zarówno współpracownicy jak i
      szefowie niechętnie patrzą na matki małych dzieci?
      Tak, wiem, kiedyś trzeba urodzić dzieci i je odchować. To wszystko jedna strona
      medalu, jest jednak i druga na która warto spojrzeć.
      • osa551 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 23.09.09, 16:50
        Hmmm, byłam szefowa wielu matek małych dzieci i sama mam małe dziecko. Ja jakoś
        w swoim dziale nie widzę tych urlopów, zwolnień etc. wiec jest po prostu tak jak
        w reszcie społeczeństwa - są ludzie i tacy i tacy tak jak są pracodawcy i tacy i
        tacy.

        Ja mając roczne dziecko zmieniłam racę i jednocześnie zrobiłam jeden z
        najważniejszych projektów w mojej dotychczasowej karierze. można? oczywiście

        > Ilu mamom małych dzieci się to udaje? Większości niestety nie.

        Ważne jest nie tylko podejście pracodawcy, ale też podejście męża. Jeśli facet
        uważa, że on "poluje" a dziecko, zwolnienia, odbierania z przedszkola - to
        problem kobiety - to nie dziwne, że kobiety mają problem.
        • protozoa Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 23.09.09, 16:58
          Pewnie masz rację, ale jakie jest nasze społeczeństwo każdy widzi. Jeden z
          wątków powyższych, emama radzi emamie, ze gdyby przypadkiem wyrzucili ja z pracy
          ma wziąć zwolnienie. Niech ZUS buli. Inny watek - absencja nauczycielek. Sama w
          ubiegłym roku tego doświadczyłam. Przykładów mnóstwo.
          Wszystko zalezy od podejścia do pracy i uczciwości. Ja po urodzeniu blixniaków
          zdecydowałam sie na 3 letni urlop wychowawczy ( z nielicznymi dyzurami w
          Pogotowiu, gdy dzieci skończyły półtora roku). Ludzie stukali sie w głowę. W
          Klinice miałam bardzo silna pozycję ze względu na powiązania rodzinne. Mogłam
          spokojnie być tydzień w pracy i miesiąc na zwolnieniu biorac pensje i nie
          ryzykując kariery zawodowej. Zdecydowaliśmy inaczej. Nikt za mnie nie musiał
          dyżurować, pracować. A gdy wróciłam do pracy ( dzieci poszły do przedszkola)
          miałam plan awaryjny w razie choroby ( emerytowana pielęgniarka pediatryczna na
          telefon).
          P.S. Cieszę się, ze pracuje z mężczyznami. Koledzy nie biora zwolnień na dzieci
          i nie ma problemu.
          • mim288 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 23.09.09, 17:08
            A ja mam dzieci, które nie chorują i wiele moich znajmych też. Poza
            tym mamy nianie, które moga zostac dziećmi. Mam dwoje dzieci, nie
            byłam na urlopie wychowawczym i nie byłam ani jednego dnia na
            zwolnieniu z powodu choroby dziecka. Nie wazne co robi "większość
            społeczeństwa" ważne co robi konkretny pracownik.
            • protozoa Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 23.09.09, 17:21
              Chwała Ci za to. Moje dzieci bardzo mało chorowały. Też nie brałam zwolnień, ale
              nie miałam pojęcia, ze wylosuje taki wariant. Mogły chorowac, mogło być inaczej.
              Pracodawca też nie jest duchem świętym i nie ma pewności co zrobi konkretny
              pracownik, widzi co robi większość społeczeństwa. A co robi - widać choćby na
              tym forum. I nie dziwię sie asekuracyjnej postawie.
              • mim288 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 24.09.09, 11:21
                Niezupełnie się zgodzę. Np. plagą facetów w biurach jest to, że zimą
                co roku kilku po rocznym siedzeniu na 4 literach łamie sie na
                nartach - i też albo ląduje na zwolnieniu, albo kuśtyka - tu na
                spotkanie nie pójdzie bo po schodach, tam nie bo coś tam, a tu
                wczesniej wyjdzie bo rehabilitacja. Kobiety jakoś się na nartach nie
                łamią (tak statystycznie). Zgodnie z "logiką większości" należałoby
                nie zatrudniach facetów. Uważam, że zatrudniając pracodawca piwinien
                brac od uwage kwalifikacje, doświadczenie i wrażenie jakie dana
                osoba wywiera - czy np. rozmowa kwalifikacyjna wskazuje, że z
                delikwentem czy delikwentką można się dogadać. A czy ktoś będzie
                brał zwolnienia, to niestety wychodzi w praktyce i nie wynika tylko
                z faktu posiadania, bądź nie, dzieci.
                • gaba29 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 24.09.09, 13:22
                  z przykrością muszę przyznać że same jesteśmy sobie winne. Ja będąc w ciąży z
                  pierwszym dzieckiem pracowałam na umowę zlecenie. Przestałam pracować na miesiąc
                  przed urodzeniem. Po powrocie zaproponowali mi etat. Nie przyjęłam, otwarcie
                  mówiąc że planuje drugie dziecko i nie mam pewności jak będzie, więc stanowiska
                  nie będę blokować. Było dobrze - pracowałam do końca ciąży. Większość koleżanek
                  stukała się w głowę - frajer jesteś. Może i frajer ale uczciwy. Niedawno
                  koleżanka zatrudniła dziewczynę w ciąży. Dodam że wcześniej panna pracowała na
                  zlecenie a propozycja umowy o pracę wyszła od koleżanki (taka dobra chciała być)
                  bo jak ona solidna to inni też. no i klops. Po podpisaniu umowy - zwolnienie.(
                  co nie przeszkadzało ciężarnej wyjechać do Tunezji - podobno musi leżeć i
                  wszystko jedno gdzie. Zapewne są przypadki trudne, ale praktyka pokazuje, że 3/4
                  ciąż jest zagrożona i to już w pierwszych tygodniach. Nie dziwię się, że
                  pracodawcy, szczególnie mali prywatni przedsiębiorcy wolą unikać ryzyka. I nic
                  się tu nie zmieni, póki ciąże będziemy traktować jak urlop, gdzie nic robić nie
                  trzeba a pensja wpływa.
                  pozdrawiam
                  • mik5 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 25.09.09, 22:13
                    Skąd brałas pieniądze na utrzymanie na czas, w którym nie pracowałaś?
                    • gaba29 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 26.09.09, 19:35
                      no cóż... mam mało popularne poglądy, i wychodzę z założenia że pensja należy
                      się za pracę..jak nie pracujesz - nie zarabiasz. A ciąża trwa 9 miesięcy i
                      urodzenie dziecka nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. To czas by
                      przygotować się na okres niepracowania..dla jednych będą to 3 miesiące dla
                      innych rok - wiele zależy od zarobków partnera smile.
                      A tak serio to mówiłam o sytuacji nadużywania zwolnień, gdzie ciąża = choroba,
                      bez względu na stan zdrowia
                      • wieczna-gosia Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 26.09.09, 20:13
                        no nie nie- na etacie pracujesz na to zeby miec platne zwolnienie lub
                        macierzynski. Poza tym pracodawcy wcale to jakos wybitnie nie
                        obciaza- placi przez miesiac, pozniej obowiazek placenia przejmuje
                        ZUS.

                        Pracodawcy oszczedzasz odprowadzania twoich wlasnych skladek i to w
                        czasie gdy pracujesz czyli oczywiscie jestes tansza ale nie wtedy gdy
                        jestes na zwolnieiu tylko ogolnie.

                        Problem nie bierze sie ze zwolnien jako takich tylko z braku
                        mozliwosci znalezienia zastepstwa- dlatego czasami pracodawca woli
                        jak ciezarna pojdzie na zwolnienie a on znajdzie na jej miejsce
                        zastepstwo niz panike bo ktos zadzwonil ze wlasnie dzisiaj go nie
                        bedzie.

                        Poza tym nie zgadzam sie- ludzie nie sa przede wszystkim
                        pracownikami- sa przede wszystkim ludzmi. Dopoki obowiazki
                        rodzicielskie beda wykonywaly przede wszystkim kobiety- pracodawcom
                        nie bedzie sie chcialo ich zatrudniac. Tym bardziej ze wiekszosc jest
                        dosc krotkowzroczka i nie oczekuje jakiejs szczegolniej lojalnosci,
                        ani jej nie oferuje.
                        • gaba29 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 26.09.09, 23:29
                          jeszcze raz podkreślam - mówię o nadużyciach. nie zgodzę się że pracodawcę to
                          "niespecjalnie obciąża". jeśli zarabiasz 2,5 tys. na rękę, Twój pracodawca płaci
                          ok 4 jeśli dostajesz więcej on proporcjonalnie więcej topi. Jeśli jest to mały
                          przedsiębiorca to kwoty te wypłacane za nic potrafią być dotkliwe. Pomijam
                          kwestię, że za lewe zwolnienia ciężarnych płacimy wszyscy. Zarówno dosłownie -
                          ZUS, jak i ciągnącą się za nami złą opinią młodych kobiet jako pracowników
          • kali_pso Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 24.09.09, 17:33
            > P.S. Cieszę się, ze pracuje z mężczyznami. Koledzy nie biora
            zwolnień na dzieci
            > i nie ma problemu.


            No ciekawe dlaczego?
            Pewnie mają od tego żonywink
            I to jest według Ciebie godne pochwały, że facet, który jest ojcem
            nigdy nie bierze zwolnień? Ma więc kogoś, kto to robi. Tylko dlatego
            więc zwolnień nie bierze.
            • kali_pso protozoa... 24.09.09, 17:37


              Jesteś najlepszym rzecznikiem facetów na tym forum i przykładem, że
              kobieta kobiecie rzeczywiście bywa wilkiem. Potrafisz wybielić
              każdego i udowodniać, że są lepsi nawet wtedy, gdy źle robią- czyt.
              zdradzają, czy obarczają swoje żony wyłączną opieką nad dzieckiem.
              Dlaczego to robisz?
              • protozoa Re: protozoa... 26.09.09, 21:16
                A może faceci są rzeczywiście lepsi, mniej zakłamani, normalniejsi? Może mają
                prostsza psychike, są odpowiedzialniejsi, mniej rozhisteryzowani? Cos w tym
                jest. Mnie łatwiej sie dogadać z facetami, pracuję prawie wyłacznie z nimi, w
                domu mam 3 facetów. Tak zdecydowanie wole męskie towarzystwo.
                • mpiet Re: protozoa... 25.03.14, 22:19
                  Jeśli jesteś mężczyzną - gratuluję poprawiania sobie samopoczucia cudzym kosztem. to dość prosty mechanizm psychologiczny - znajduję grupę którą uważam z gorszą od siebie (dla ciebie to są kobiety, dla innych żydzi, cyganie, masoni itp) i już mogę czuć się super, bez względu na to jak nędznym robakiem jestem w rzeczywistości.
                  Jeśli jesteś kobieta - no cóż - typowa mentalność niewolnika: nie umiesz się zbuntować więc się podlizujesz. Nawet nie przyszło ci do głowy, że nie ma już niewolników i panów i wszyscy możemy się czuć równi.
                  Całe szczęście że zarówno wśród mężczyzn jak i wśród kobiet takie podejście jak Twoje nie jest już tak popularne jak kiedyś.
      • mamakrzysia4 Re: Znów wkładam kij w mrowisko....... 24.09.09, 18:56
        tak.... i też mega wymagania i zobowiązanie że nie weżmie pan/pan
        zwolnienia na dziecko bo wtedy pod byle pretekstem zrobie wszystko
        żeby pana/panią zwolnić

        fajnie oj jak się ciesze na powrót do pracy i na te wspaniale
        nadgodziny, przerwy na karmienie nigdy nie respektowane och och jak
        kocham swojego szefuncia oj oj smile))))
    • marta.tp Mamy idą do pracy 24.09.09, 15:32
      Myslę,że wszystko zalezy od Pracodawcy na jakiego się trafi.W czasie
      ciąży byłam źle traktowana przez swojego przełożonego(kobietę) i mam
      bardzo nie miłe wspomnienia.Przez rok szukałam nowej pracy, będąc na
      wychowawczym. Znaleść prace nie jest łatwo, jak tylko powiedziałam
      że mam małe dziecko - telefony milkły. Znam wiele historii o złym
      traktowaniu młodych mam, odbieraniu im przywilejów i obowiązków.
      Dzieci chorują i jest to część naszego życia, jeżeli w pracy jest
      normalna atmosfera a większość pracowników tez jest rodzicami to
      panuje większe zrozumienie - tak jest w obecnej pracy, którą w końcu
      znalazłam.Powinno się zmienić podejście do młodych rodziców i
      młodych rodziców, bo znam i takich którzy ciagną zwolnienia na
      dziecko miesiącami.Zeby coś zmienić musimy zacząć od siebiesmile
      • protozoa Re: Mamy idą do pracy 26.09.09, 21:21
        No tak, dzieci chorują a nieobecnego pracownika musi ktos zastępować. Czy
        uważasz za właściwe, żeby rodzice nastolatków nie mieli wolnego popołudnia, bo
        pracują za wiecznie nieobecns mamę przedszkolaka. Starsze dzieci tez potrzebują
        obecności rodziców, tylko inaczej potrzebują. A może lepiej przywalic kolezance
        przed emerytura, niech się jeszcze nacieszy pracą.... albo koledze, który ma
        zone np. po udarze. Do czego ma sie spieszyć, do obowiązków w domu?
        Jesli matki małych dzieci sa pełnowartościowymi pracownikami to ok, praktyka
        jednak wskazuje na coś innego. Wiele bierze zwolnienia, zwala pracę na innych.
        • kocianna Re: Mamy idą do pracy 26.09.09, 21:48
          A dlaczego to facet na to zwolnienie dziecięce nie pojdzie? Bozia rączek nie dała? Nie umie odmierzyć 5 ml ohydnego antybiotyku w syropie i podać plującemu trzylatkowi? Dlaczego to kobieta jest dyskryminowana?
        • prophetess.pl Jaka praktyka??? 26.09.09, 22:37
          Dwa posty wyżej piszesz, że pracujesz z samymi facetami, którzy nie dość że od
          ciebie inteligentniejsi to są tak wspaniali, ze nawet jak ich dzieci chorują to
          nic sobie z tego nie robią i przychodzą do pracy jakby nigdy nic. To czego
          strzępisz gębę o jakichś mitycznych matkach, za które pracują emeryci??? No na
          pewno z autopsji tego nie wiesz - to co w Wiadomościach mówili czy na korytarzu
          szpitalnym zasłyszałaś?
          A co twoim zdaniem mają rodzice (uwaga to może to dla ciebie być szok - w 21
          wieku ojcowie również biorą zwolnienia na dzieci) robić kiedy nie mają
          emerytowanej pielęgniarki na podorędziu? Z pracy się zwolnić żeby nie obciążać
          pracodawcy - no tak, w twoim świecie tak się robi zapewne, no ale tam kobieta
          jako mniej inteligentna i bardziej zawistna sama w sobie jest obciążeniem dla
          pracodawcy,a już kobieta posiadające dzieci.... (tu należy splunąć przez lewe
          ramię).
        • kali_pso Re: Mamy idą do pracy 26.09.09, 22:44

          Jesli matki małych dzieci sa pełnowartościowymi pracownikami to ok,
          praktyka
          jednak wskazuje na coś innego.


          I co z tego?????????
          Każda z nas może zachorować i iść na zwolnienie- u mnie dyrekcja
          wyznacza zastepstwo i już. Czy to wtedy gdy pracownikowi zachoruje
          dziecko czy gdy zachoruje on sam. I bez posiadania dzieci mozna
          obciążać innych robotą. I co wtedy? Może gdyby te matki miały innych
          mężów, nie takich jak twoi koledzy, tak czesto nie chodziłyby na
          zwolnienie i nie były dla chlebodawcy az takim utrapieniemwinkI tym
          raczej powinnaś się z nimi przy kawie w czasie dyżuru podzielić a
          nie robić za chórekwink
          • gaba29 Re: Mamy idą do pracy 26.09.09, 23:17
            ja nie bardzo rozumiem, to czy to mama czy tata idzie na zwolnienie zależy
            przecież tylko i wyłącznie od Waszych wspólnych ustaleń. Zadaj sobie pytanie
            czemu to Ty zostajesz w domu. Być może wynika to z prostego rachunku
            ekonomicznego- on zarabia więcej, zarabia więcej bo nie chodzi na zwolnienia.. i
            koło się zamyka. Nic nie stoi na przeszkodzie by to przerwać - jeszcze raz
            podkreślam, to zależy od nas - matek
            • balbina112 młoda mama i jednoczesnei prawei juz bezrobotna 02.10.09, 09:19
              moj szef byl super: zawsze pytal keidys ie wkoncu zdecyduje na
              dzieci bo latka leca etc.
              jego stanowisko odnosie ciazy i wychowania dzieci bylo prorodiznne i
              nie mial nic przeciwko
              zaszlam w icaze ale neistety doweidizla sie ot ym tak jak ja z dnia
              na dzien bo mwoica mu ze jestem w ciazy od razu wreczylam L4 bo
              mialam krwiwak skkurcze i lekkie plamienie- ciaza byla zagrozona
              caly czas
              na poczatku zalamana ze pozniej eni bede miala pracy pracowalm w domu
              po czym moj stan sie pogarszal i lekarz mnie solidnei opieprzyl
              pdo koniec ciazy tez troche pomoglam w firmei bo nei mieli nikogo
              na moje miejsce- oczywiscie chodzi mi o prace zdalna bo mialam
              poczucie obowiazku
              po poridze okazalo sie ze malego trzeba reahbilitowac i nei wieadomo
              keidy to sie skonczy- pojechalm zarz na rozmowe do szefa zeby
              wiedzial ze tak szybko nei wroce i zeby jednak kogos zatrudnil na
              moje miejsce bo jest neiciekawa sytuacja mojego malucha
              wiem od kolezanki ze jak mialma wrocic to sie po tych moich
              poswieceniach zastanwial czy mnie ei zwolnic ale przewazaly sprawy
              typu wydajnosc, kompleksowac i przede wszystkim robilam niezla
              sprzedaz

              ustalilam z szefem ze wracam ze nalezy mi sie zalegla podwyzka ktora
              dzien wczesnij przed L4 w ciazy wywalczylam dla siebie i pracownikow
              ze tak jak do tej pory raczje nei bede jezdzic na prezentacje etc

              efekt:
              zostalm zmusozna do jazdy na przetnacje np isc do pracy na 7
              nastepeni o 13 wyejcha cz pracy 10 km dlaej na przetnacje i wrocic
              o 22 do odmu
              moja maz pracuje na 3 zmiany - wtedy jeszcze byla nianai ale jednka
              nie bylo nas stac na nie. Móiłąm, że neioge jeździc w weekendy czy w
              tygodniu bo mam malutkei dizecko
              odp. ma Pani rodziców niech sie zajmą

              byly pdowyzki w grudniu jako jedyna nie dostałam pdowyzki
              a wkwietniu maluch psozedl do zlobka i zaczal chorowac
              i to ja bralam L4 nie dlatego ze masz wiecej zarabial- bo akurat
              bylo na odwrot- ale to ze maluch tylko ode mnie przyjmowal leki- ani
              od ukochanej babci, ani od meza ani od niani jak kiedys jeszcze byla
              doszlo do tego ze mialam co 4 tygodnie na 2 tygodnie L4

              teraz sie wszyscy odezwa ze naelze do wiekszosci spoleczenstwa
              tylko weicie co ja robilam
              jak maz wracal z pracy to ja podawalam ostnie dawki lekow i jechalam
              na popoludniu do pracy i siedzialam do nocy zeby probic swoja robote
              zeby szef sie nei wsciekal ze siedze na L4

              efekt: po 3 L4 uslyszlama czy ja wogole chce pracowac i albo sama
              odejde albo mnie zwolni ze dzialam na niekorzysc firmy bo ciagle
              biore L4

              dałąm wypowiedzenie- w miedzy casie byl mobbing, wyzywanie,
              uprzykrzanie
              i super pradowacy zaminil sie w najgorszego jakeigo mialamsad
              posiwecilam tej firmie 4 lata- wiele zrobilam i dzieki mnie maja
              niezla opinie wlasnie za to ze ja tam pracowalam
              jestem na wypoweidzenieu - od listoapda bede bezrobotan bo co chodze
              na rozmowy jak uslysza ze mam male dzieco- to Pani jest
              niedyspozycyjna

              smutne i przykre.....



              ot szaraz rzeczywistość
              • balbina112 Re: młoda mama i jednoczesnei prawei juz bezrobot 02.10.09, 09:20
                miałob być 100 km
                • gaba29 Re: młoda mama i jednoczesnei prawei juz bezrobot 02.10.09, 14:46
                  nie dziwię się, że pracodawcy zarzucają Ci brak dyspozycyjności. Przeczytaj raz
                  jeszcze swój post i odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś dyspozycyjna? i po co
                  ludzie szukają pracowników? odpowiedź wydaje się oczywista - potrzebują kogoś do
                  PRACY. Dziwi mnie natomiast, że pozwoliliście dziecku w wieku żłobkowym
                  decydować kto pójdzie do pracy a kto nie. Mimo, że popełniam masę błędów
                  wychowawczych na taką sytuację bym sobie nie pozwoliła. Jak nie zmienisz swojego
                  postępowania to po pierwsze ze znalezieniem pracy możesz mieć problem a dwa to
                  będziesz miała małego terrorystę, który w wieku lat kilku będzie dyktował
                  warunki dorosłym rodzicom.

    • 21becia Re: Mamy idą do pracy 25.03.14, 21:46
      Pytanie jak wrócić do pracy po macierzyńskim i nie zwariować?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka