Dodaj do ulubionych

godna śmierć

27.08.09, 09:06
Czym jest dla was godna śmierć? Czy w przypadku ciężkiej choroby,
nieodwracalnej, z bólem i cierpieniem, chcielibyście mieć prawo do
eutanazji? Mi się wydaje, że chciałabym mieć możliwość wyboru, że w
razie konieczności chciałabym przyspieszyć swój koniec.


wiadomosci.onet.pl/1572080,2678,1,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • annie_laurie_starr Re: godna śmierć 27.08.09, 09:15
      Ja nie chce prawa do eutanazji - tylko prosze o dostep d morfiny w razie cierpienia.

      Jesli chodzi o opieke nad osoba terminalnie chora to uwazam, ze warto o ile sa
      warunki ku temu. Doswiadczenie dawanie komus milosci i opieki na koncowce zycie
      wzbgaca dajacego. Tak wiec godna smierc to taka, ktora utrwala milosc miedzy
      osoba odchodzaca, a tymi, ktorzy zostaja. Boli jak jasna cholera, ale inaczej
      sie nie da.
      • tiuia Re: godna śmierć 27.08.09, 10:21
        Z tego co czytałam, morfina w pewnym momencie przestaje działać...
        • tabakierka2 Re: godna śmierć 27.08.09, 10:23
          uważam podobnie jak annie.
        • gryzelda71 Re: godna śmierć 27.08.09, 10:25
          Z tego co doświadczyłam,nie zawsze morfina pomaga.
        • maga_luisa Re: godna śmierć 27.08.09, 10:28
          tiuia napisała:

          > Z tego co czytałam, morfina w pewnym momencie przestaje działać...
          >

          Nic podobnego.
      • babcia47 Re: godna śmierć 27.08.09, 13:30
        a ja bym chciała.. bliska znajoma otoczona 5-ciorgiem dorosłych
        dzieci i ich rodzin, które robiły wszystko by ją utrzymać przy
        życiu, wynajdywali nowe leki, nowych lekarzy.. błagała je by
        przestały to robić i pozwoliły odejśc w spokoju i z
        godnoscią..umierała na raka ponad pół roku, leki przeciwbólowe, w
        tym morfina, już nie pomagały, była bezradna, ciało odmówiło
        posłuszeństwa, nie panowała nad fizjologią..dzieci chciały dobrze, a
        zafundowały jej tyle czasu cierpienia..nie chciałabym czegoś takiego
        ze względu na mnie i na moją rodzinę, bo dla nich to tez był bardzo
        bolesny okres..tak bardzo się starali, byli bezradni wobec bólu i
        postepujacej choroby..i tylko przedłużali agonię
    • kali_pso Re: godna śmierć 27.08.09, 10:27

      Godną śmierć ma ktoś kto umiera otoczony miłością bliskich mu osób.
      Ktoś, kto nie umiera samotny, wyrzucony poza nawias społeczeństwa.
      Komu do końca nikt i nic nie uświadomi, że przestał być człowiekiem
      a stał się workiem ze skóry, który można wyrzucić, pokłuć,
      przenieść, gdzie się chce i kiedy się chce, który przeszkadza innym
      przeżywać swoje życie.
      • gryzelda71 Re: godna śmierć 27.08.09, 10:30
        No jeśli taka jest godna śmierć,to jest wynikiem godnego życia.
    • margotka28 Re: godna śmierć 27.08.09, 10:35
      A ja wolałabym w momencie cierpienia mieć możliwość zadecydowania,
      czy chcę kolejną dawkę morfiny, czy chcę tyle dawek morfiny, że
      przeistoczy się to w tzw:złoty strzał. Boję się bólu, nie chciałabym
      męczyć się miesiącami/latami, leżeć zdana na łaskę bądź niełaskę
      bliskich lub obcych. Podejrzewam, że sama świadomość tego, mogę
      zażyczyć sobie eutanazji dałaby mi siłę do walki. Albo i nie.
    • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 12:20
      Chcę mieć prawo wyboru. Jeszcze ponad pół roku temu byłam przeciwna eutanazji,
      teraz jestem za.
    • nombrilek Re: godna śmierć 27.08.09, 12:40
      Jestem osobą która wierzy do końca, ale jak bedzie jak bede ciezko
      chora i do tego stara to nie wiem, i chciałabym miec mozliwosc
      wyboru. Niby Pan Bog daje i odbiera zycie i nam nie wolno, ale z
      drugiej strony to w koncu On jest stworca wszystkiego, i czegos
      takiego jak eutanazja tez
      • slonko1335 Re: godna śmierć 27.08.09, 12:43
        Jestem absolutnie za eutanazją, kiedyś byłam przeciwna, kilka lat temu zmieniłam
        zdanie, dopiero jak zobaczyłam jak najbliższy mi człowiek cierpi i błaga o śmierć.
        • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 12:52
          zmieniła
          > m
          > zdanie, dopiero jak zobaczyłam jak najbliższy mi człowiek cierpi i błaga o śmi
          > erć.
          A no właśnie. Dopóki nie widzi się bliskiej, bardzo cierpiącej osoby, eutanazja
          wydaje się morderstwem. Jak ma się z tym do czynienia na co dzień , eutanazja
          okazuje się wybawieniem od cierpienia.
          • emilly4 Nie ma godnej smierci... 27.08.09, 13:02
            Dla osoby schorowanej, w bólach, ta śmierc nigdy nie będzie ok. Zawsze będzie
            męką i czymś okropnym.
            Jak w takim momencie, nawet z prawem do eutanazji można mówić o godnej śmierci?
            Przecież ta osoba i tak wie, że umiera, tylko będzie miała prawo do ustalenia,
            kiedy zakończyć swój ból.
        • cafe_tee Re: godna śmierć 27.08.09, 13:01
          >jak zobaczyłam jak najbliższy mi człowiek cierpi i błaga o śmi
          > erć.



          No właśnie....i tu jest odpowiedź.
          Cały problem tematu eutanazji, leży tylko i wyłącznie w cierpieniu.

          Cierpienie, ból i rozpacz biorą się stąd, że w naszym kraju nie ma opieki
          paliatywnej, w stricte tego słowa znaczeniu. A to, że raz dziennie podjedzie
          samochodzik z pielęgniarką - do domu pacjenta w stanie terminalnym, woła o
          pomstę do nieba.
          To nie jest opieka paliatywna.
          Opieka paliatywna musi być aktywna i czynna.
          Taka, żeby złagodzić ból i cierpienie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne -
          pacjenta i jego najbliższych.
          Taka opieka paliatywna - to w naszym kraju science fiction.
          Podanie raz dziennie o godz.13.00 zastrzyku, pacjentowi w stanie terminalnym -
          zapisanie tego w zeszyciku, i natychmiastowy odjazd samochodem z naklejką WOŚP
          ...to w Polsce nazywa się "Opieka Paliatywna".
          Nie dziwmy się zatem, że gro społeczeństwa opowiada się za eutanazją.
          Gdyby zmienić zasady funkcjonowania o.p, stworzyć realny "płaszcz" jakim objęte
          byłyby rodziny dotknięte chorobą nowotworową - zapewniam, ze 100% pewnością, że
          większość z was, które wypowiadają się tutaj "za", natychmiast zmieniłoby zdanie.
          Również opowiadałam się "za".
          Teraz, kilka miesięcy po pewnym bolesnym doświadczeniu - jestem przeciw.


          Temat jest bardzo problematyczny. Nie da się jednoznacznie opowiedzieć "za" albo
          "przeciw". I tylko krowa nie zmienia poglądów.
          Ale dopóki będzie istnieć system opieki p., w kształcie jakim teraz istnieje -
          dopóty będzie gro głosów "za".
          • slonko1335 Re: godna śmierć 27.08.09, 13:08
            Cafe mój ojciec nie miał nowotworu. Został potrącony przez pijanego kierowcę,
            który uciekł z miejsca wypadku (złapano go potem). Uszkodzony miał rdzeń
            kręgowy. Leżał plackiem, nawet nie siedział, ledwo mógł ruszać jedną ręką. Do
            tego doszły problemy z cukrzycą, zanik mięśni, odleżyny, ciało gniło, ból był
            nie do wytrzymania, morfina przestała działać, nie mówiąc już o gapieniu się w
            sufit bo po 3 latach takiego leżenia i słuch prawie stracił. No i trwał tak 7
            lat, wiem, że jego śmierć była dla niego wybawieniem mimo, że ja bardzo związana
            z ojcem bardzo ją przeżyłam. Z większością z tego co napisałaś się zgadzam
            opieka dla takich ludzi w naszym kraju to porażka. Wielokrotnie moja mama była
            wręcz "zjechana" przez lekarza jak wzywałyśmy pogotowie bo miał kolejną zapaść,
            że głowę "takim" beznadziejnym przypadkiem zawracamy i dawno powinnyśmy go
            gdzieś oddać.
          • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 13:17
            Cafe_tee, mój Ojciec był w hospicjum i tam jest opieka paliatywna na w miarę
            dobrym poziomie. Morfina jest jednak podawana w coraz częstszych dawkach i chory
            traci zupełnie kontakt z rzeczywistością. Jak zaczyna kontakt odzyskiwać, to
            zaczyna się ból i koło się zamyka - żeby nie bolało, musisz być naćpana morfiną,
            a to nie jest życie tym bardziej, że nie ma już żadnej nadziei. To prawda, że
            opieka paliatywna domowa ogranicza się do przywiezienia materaca, zrobienia
            opatrunków i podania leku uśmierzającego ból i niestety nie są to wizyty
            codzienne (nie wiem jak jest w innych miejscowościach), a trzy razy w tygodniu.
            Patrząc jednak na to, jak człowiek w ostatnim stadium raka gnije od środka i w
            przebłyskach świadomości sam o tym mówi pozbawiony jakiejkolwiek nadziei,
            przekonania potrafią się diametralnie zmienić. Ostatnie stadium raka chyba wiesz
            jakie jest jeśli miałaś z tym do czynienia. Człowiek chciałby, ale nie może
            jeść, żyły pękają przy każdej próbie wkłucia, narządy wewnętrzne nie wytrzymują.
          • protozoa Re: godna śmierć 27.08.09, 15:43
            To może mi powiesz skąd wziąć na to pieniądze? Mam na myśli opieke paliatywną z
            prawdziwego zdarzenia - tzn. 24 godzinna opieke pielęgnarki, lekarza , który
            przyjedzie w miarę szybko, psychologa, który porozmawia z rodziną i samym
            chorym? Czy wiesz jakie są to niewyobrażalne pieniądze?
            Niestety, jest to mozliwe albo w hospicjach stacjonarnych, albo... z kieszeni
            rodzin. Dodam bardzo, bardzo zamoznych rodzin.
            P.S. Gdy umierali moi teściowie ( w odstepie paru lat, oboje na raka) mieliśmy
            do dyspozycji znacznie więcej niz przeciętny Kowalski. Początkowo było hospicjum
            domowe, potem nie dalismy rady. Przy czym na skinięcie ręki było co najmniej 5
            lekarzy: moi rodzice, babcia, mąż i ja.
            • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 15:58
              Widzisz, ja nie krytykuję przyjazdów trzy razy w tygodniu, bo doskonale zdaję
              sobie sprawę, że 12 pielęgniarek i jeden lekarz działających na tak dużym
              terenie nie da rady pogarnąć wszystkiego dzień w dzień. Wiem jaka jest sytuacja
              jeśli chodzi o zaplecze finansowe. Nie wymagaliśmy od hospicjum zapewnienia
              pampersów, czy też ciągłego oklepywania chorego. Wymagaliśmy tylko ludzkiego
              podejścia do umierającego i myślę, że pielęgniarki robiły sporo w tym kierunku
              (lekarz był w określonych godzinach rannych). Opieka paliatywna domowa mnie
              kolarzy się z tym, że główną opiekę sprawuje rodzina, a opieka przyjeżdża zrobić
              to, z czym rodzina sobie nie radzi (choćby wsparcie psychiczne, że w takiej
              chwili nie jest się zdanym wyłącznie na siebie).
              • protozoa Re: godna śmierć 27.08.09, 16:05
                Osoba ciężko chora, nieważne czy nowotworowa czy nie, ale dla ułatwienia
                zostańmy przy nowotworze, wymaga obecności kogoś, kto uyje, nakarmi, przewinie,
                zajmie się odlezynami itd przez 24 godziny na dobę.Nie wszystkie rodziny sobie z
                tym radzą. My w każdym razie nie. Radzilismy sobie ze sprawami lekarskimi,
                pielęgnacyjnymi nie.
    • broceliande Re: godna śmierć 27.08.09, 13:11
      Na razie nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym przestać chcieć żyć.
      Jestem ateistką, reszta życia jest wszystkim, co mnie jeszcze czeka.
    • kra123snal Re: godna śmierć 27.08.09, 14:21
      Jestem za eutanazją. Nie musiałam niczego doświadczać, czy napatrzeć
      się u kogoś bliskiego, żeby móc sobie wyobrazić beznadzieję wobec
      bolesnej i postępującej choroby. Nie mam prawa zmuszać kogoś do
      cierpienia, ani decydować o uciążliwym przedłużaniu życia.

      Nie mogę za to pogodzić się z nazywaniem krzyku o pomoc Świtonia z
      eutanazją, bo traci się sens dyskusji.
    • super-mikunia Re: godna śmierć 27.08.09, 14:47
      Czytałam ten artykuł na onecie i poprzedni o chorym na stwardnienie
      rozsiane facecie, który też udał sie do klinikw Szwajcarii. Uważam
      bohaterów tych artykułów "za szczęśliwców"...Że mogli o sobie
      zdecydować, było ich na to stać...Zdecydowanie popieram eutanazję,
      jaki jest sens przedłużać czyjąś agonię, o te 3 tygodnie, kiedy ktoś
      i tak juz nie kontaktuje, ale czuje ból w mniejszym lub większym
      stopniu...
    • protozoa Re: godna śmierć 27.08.09, 15:09
      Ile razy w zyciu widziałyście umieranie? Czy kiedykolwiek "towarzyszyłyście"
      umierającemu do końca? Jeżeli nie, jezeli byłyście świadkiem śmierci raz góra
      dwa, proponuję zastanowic się nad zdecydowanymi sądami.
      Morfina...- dziś stosuje się juz nieco inne leki, ale nie istotne- nie zawsze
      jest panaceum na wszystko.
      Czy godna smiercia jest dogorywanie po ciężkim udarze?
      Co czuje i czy coś w ogóle człowiek w spiączce - po wypadku samochodowym, pobity
      przez bandziorów? Kiedy odłączyć respirator? O przeszczepach nie wspominam, bo
      jakies 80% emam jest im przeciwna, tzn, chętnie przyjęłaby serce czy nerki,
      natmiast swojej/swoich bliskich nigdy przenigdy nie oddała.
      Czy nie wyzbyty z godności jest człowiek nie kontrolujący odruchów fizjologicznych?
      A co z chorymi psychicznie albo umysłowo znajdującymi się w ciężkim stanie? Albo
      staruszkami w stanie dementywnym?
      NIE MAM NA MYŚLI EUTANAZJI, BO ZARAZ E-MAMY ZACZNA MI WYMYSLAĆ I UBLIŻAĆ, ale
      przypadki ciężkiej nieuleczalnej zwłaszcza bardzo długo trwającej choroby są
      problemem. Łatwo teoretyzować, że mamy, babci, cioci szwagra nigdy ale to
      przenigdy nie oddałoby sie do domu opieki. Gorzej gdy miesiącami/latami taka
      opiekę trzeba zapewnić.
      Oprócz problemów natury finansowej ( pewnie nie dotyczą one emam, bo przeciez
      większośc mieszka w willach wielopokojowych i zarabia wielokrotność sredniej
      krajowej, dochodzą problemy pielęgnacyjne ( czasem nawet co godzinę trzeba
      zmieniac pampersa), karmienia, przystosowania domu do osoby chorej, mycie,
      znoszenie krzyków i jęków ( niekoniecznie z bólu), pielęgnacji odlezyn.
      Dochodzą problemy małżeńskie, bo ciężko chory członek rodziny w 100% pochłania
      czas i uwagę krewnego, na nic więcej nie starcza czasu.
      Patrząc na umierającego bliskiego człowiek staje sie podirytowany, zaniedbany,
      permanentnie zmęczony, żyje w wiecznym stresie, i... sam zaczyna chorować.
      Co robić? Nie mam recepty, jest to temat otwarty. Na pewno nie jestem
      przeciwniczka oddawania bliskich do DOBRYCH domów opieki. Na pewno nie jestem
      przeciwniczka eutanazji. Jestem zwolenniczką przemyślenia niektórych spraw. I
      wiem, że godna śmierć to nagła śmierć.
      • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 15:24
        Na pewno nie jestem
        > przeciwniczka oddawania bliskich do DOBRYCH domów opieki. Na pewno nie jestem
        > przeciwniczka eutanazji. Jestem zwolenniczką przemyślenia niektórych spraw. I
        > wiem, że godna śmierć to nagła śmierć.
        Poruszyłaś tu bardzo istotny problem, w którym większość społeczeństwa jest na
        NIE (ja też kiedyś byłam), do czasu, aż sami nie znajdą się w sytuacji która ich
        przerasta. Na tydzień przed śmiercią mojego Ojca uważałam ludzi oddających
        swoich bliskich do hospicjum za bezdusznych. Załatwiałam opiekę paliatywną w
        domu, aby tylko Ojciec miał zastrzyki i materac antyodleżynowy. Kiedy okazało
        się, że jelito pękło w innym miejscu, wtedy stanęłam przez tą moją blokadą
        antyhospicjową po za domem. Kiedy roztoczono mi wizję umierania w jeszcze
        większych męczarniach z powodu zapalenia otrzewnej, wtedy moje poglądy uległy
        diametralnej zmianie.
        Byłam zaledwie przy trzech umierających mi bliskich osobach. Wszystkie trzy na
        raka, ale dopiero przy Ojcu u którego widziałam każdą minutę życia w bólach,
        zmienił mi się światopogląd.
        • protozoa Re: godna śmierć 27.08.09, 15:36
          Ja, jak dotąd los mi oszczędził, nie byłam nigdy przy umieraniu bliskich mi
          ludzi. Bylam natomiast przy agonii teściów i wielokrotnie stwierdzałam zgon
          chorych na oddziale. Rozmawiałam z dziesiątkami rodzin. Mówimy o chorych
          nowotworowych, ale cierpienia to nie tylko choroba nowotworowa.
          Nieuleczalnie ciężko chory w domu to choroba całej rodziny.
          Hospicja? Pewnie tak, ale jakie? Jak powiedziec o tym bliskim,że do domu juz nie
          wrócą? Jak rozmawiac z rodzinami? Jak rodziny maja w końcu rozmawiać z bliskimi,
          których oddali ( nie lubię tego słowa) do hospicjum? Ci pacjenci nie zawsze są w
          takim stanie, aby nie docierało do nich to co dzieje się wokół. Jak córka, syn
          czy wnuczka mają odpowiadac na pytania, jak reagować gdy kolejni sąsiedzi na
          hospicyjnej sali umierają?
          Tu nie ma sprawdzonych sposobów.
          • figrut Re: godna śmierć 27.08.09, 15:52
            Każdy przypadek jest inny. Mogę tylko kierować się przypadkiem mojego Ojca.
            Odniosłam wrażenie, że kiedy był w domu, było mu już wszystko jedno gdzie
            będzie, byle ból był mniejszy. Kombinowaliśmy z materacami, uszyłam ogromną
            poduchę z kulkami styropianowymi, ale to wszystko zdawało egzamin na krótko.
            Kiedy znalazł się w hospicjum, poczuł wielką ulgę na materacu antyodleżynowym z
            prawdziwego zdarzenia. Dla nas przestało się liczyć "co powiedzą sąsiedzi i
            rodzina". Dla nas ważne było, że można Ojcu zminimalizować dyskomfort i
            cierpienia. Tam były zastrzyki, w domu krople na których działanie trzeba było
            poczekać kilka minut dłużej co w przypadku takiego bólu wydaje się wiecznością.
            Tata wiedział doskonale, że umiera. Wiedział, że być może nie wróci już do domu.
            Najbardziej bolało, kiedy mówiliśmy na pogrzebie, że Tata zmarł w hospicjum. To
            wymowne milczenie rodziny po takich słowach, było gorsze niż słowa potępienia.
            • kali_pso Re: godna śmierć 27.08.09, 16:07

              Figrut, myślę, że zrobiliście to wszystko, co dało ojcu godną śmierć-
              byliście z nim i staraliście się ulżyć mu w cierpieniu.Tak mi się
              wydaje, że to bardzo dużo. A reakcje ludzi? Cóż, hospicjum wielu
              kojarzy się jednoznacznie- z porzuceniem przez bliskich i stąd takie
              a nie inne spojrzenia.
              Fakt, można dywagować, czy śmierć okupiona cierpieniem, bólem,
              smrodem rozkładanego się ciała jest godna, ale ja sądzę, że należy
              raczej zadać sobie pytanie- co zrobić, by MIMO cierpienia śmierć
              była godna? Czy to jest zupełnie niemożliwe? Nie wszystkim nam
              będzie dana śmierć nagła, szybka, bezbolesna......
            • protozoa Re: godna śmierć 27.08.09, 16:12
              Chyba wiem o czym mówisz. My , choć materac przeciwodleżynowy był w domu,
              chociaż zrobienie zastrzyku było kwestią max pół godziny od zasygnalizowania
              pierwszych oznak bólu, tez nie dalismy w któryms momencie rady.
              Nie wiem co myśleli teściowie czy było im wszystko jedno czy nie. Teściowi
              raczej tak, cierpiał bardziej, teściowej chyba nie, bo wciąż miała nadzieję, że
              wyzdrowieje.
              W hospicjum bywaliśmy kilka razy dziennie - mieszkamy 15 minut jazdy samochodem
              od hospicjum.
              Czy przejeliśmy się gadaniem ludzi? Chyba nie, ja "moralistów" ukróciłam. Każdy
              kto nie stanie oko w oko z podobną sytuacją nie zrozumie. I dlatego namawiam
              rodziny chorych na rozważenie wszelkich za i przeciw i samodzielne podjęcie
              decyzji - bez opinii sąsiadów, ciotek, bez wyrzutów sumienia.
            • pszczolaasia Re: godna śmierć 28.08.09, 13:55
              walic innych ludzi Figrut. wazne ze mogliscie jakos Ojcu ulzyc choc troche. a co
              inni mysla...ty wiesz jak bylo i tego sie trzymaj.
    • lola211 Re: godna śmierć 27.08.09, 15:35
      Godna smierc to szybka smierc.
    • mrs.solis Re: godna śmierć 27.08.09, 16:03
      Tak chcialabym miec prawo do eutanazji. Nie znioslabym mysli,zeby o
      moim byc czy nie byc decydowal ktos inny. Jak narazie to ludzie sa
      bardziej milosierni dla swoich zwierzat niz dla drugiego czlowieka.
      Jak pies czy kot cierpi niewyobrazalne meki to sie go usypia,jakos
      nikt nie ma chyba sumienia zeby patrzec na bolesna agonie
      zwierzaka,a jednoczesnie wiekszosc ludzi jest w stanie przedluzac
      agonie kogos bliskiego w imie no wlasnie czego? Paru dni wiecej na
      tym padole?
    • aandzia43 Re: godna śmierć 27.08.09, 16:06
      Godna śmierć, to szybka śmierć. Na tyle szybka, by poziom cierpienia
      (nie tylko fizycznego) i poczucia beznadzei nei przekroczył granicy
      wytrzyamłości. Dla każdego ta granica będzie gdzie indziej.
      Nie byłam przy śmierci bliskiej osoby. Zawsze byłam zdania, że prawo
      do eutanazaji należy się człowiekowi jak psu buda. Nie zamierzam
      męczyć siebie i innych, gdy sytuacja będzie już beznadziejna. Nie
      zamierzam cierpieć bez wyraźnej potrzeby. A ponieważ prawa do
      eutanazji nie doczekam się, to zamierzam sama skrócić swoje życie o
      tych parę dni czy miesięcy gnicia, smrodu, bólu i upokorzenia. Oby
      mi tylko starczyło sił fizycznych na przeprowadzenie swojego planu.
      Jeśli będę towarzyszyć śmierci bliskich mam nadzieję, ze starczy mi
      sił, by zrobić wszystko to, czego oni sobie życzyć będą w tych
      chwilach.
    • attiya Re: godna śmierć 27.08.09, 16:48
      tak, w razie choroby chciałabym przyspieszyć swój koniec
    • echtom Re: godna śmierć 27.08.09, 23:45
      Mam mieszane uczucia wobec eutanazji. Na pewno nie chciałabym w stanie
      terminalnym być poddawana uporczywej terapii, odwlekającej nieuchronny koniec.
      • figrut Re: godna śmierć 28.08.09, 00:00
        Echtom, w Polsce eutanazja istnieje, tylko pod inną postacią. Podawanie coraz
        częstszych dawek leków uśmierzających ból mocno osłabia serce, a co za tym
        idzie, często doprowadza do śmierci z przedawkowania.
        • echtom Re: godna śmierć 28.08.09, 11:53
          I w sumie dobrze. Największe nieszczęście w terminalnej fazie nowotworu to silne, zdrowe serce, które nie pozwala umrzeć.
          • figrut Re: godna śmierć 28.08.09, 13:28
            Największe nieszczęście w terminalnej fazie nowotworu to siln
            > e, zdrowe serce, które nie pozwala umrzeć.
            >
            Nad swoim sercem mój Ojciec się rozpłakał. Przeszedł trzy zawały w tym jeden
            bardzo ciężki, gdzie lekarze nie dawali nam już szans, a jego organizm z zwykłej
            żyły zrobił sobie coś na kształt aorty i jego przypadek z sercem uznany był za
            coś niespotykanego. Przeszedł zatrucie tlenkiem węgla i pamiętam rozmowę z
            lekarzem "proszę się przygotować na wszystko. Z takiego stanu już się nie
            wychodzi. Jeśli przeżyje, to będzie cud" przeżył i wyzdrowiał całkowicie. Kiedy
            nogi przy raku odmówiły posłuszeństwa, wtedy rozpłakał się jak dziecko i
            powiedział, że jego mocne serce jest jego przekleństwem, bo tak długo cierpi i
            nie może umrzeć.
    • bloopsar Re: godna śmierć 28.08.09, 00:59
      Jako osoba przewlekle chora, ktora moze czekac bardzo rozna przyszlosc i to
      wcale niekoniecznie w okresie poznej starosci - TAK dla swiadomej
      auto-eutanazji, czyli swojej smierci na zyczenie.

      Zdecydowanie chce miec wybor, moc zdecydowac, ze to juz, ze mam dosc i
      wystarczy. To moja walka i to ja mam prawo zdecydowac kiedy sie poddaje. Tak
      uwazam. Wiadomo, ze bierze sie pod uwage okolicznosci, ewentualne rokowania na
      poprawe, uczucia bliskich etc. Ale ostatecznie to JA mowie "STOP!".

      Zawsze z zainteresowaniem czytam te doniesienia o specjalnych klinikach w
      Szwajcarii, gdzie dzieje sie to szybko i na-ile-sie-da przyjemnie (odpowiednie
      oprawa typu ukochana osoba obok, gra ulubiona muzyka, wokol kojace luksusowe
      otoczenie a nie zimny szpital itp.). Warto na to odlozyc pewna kwote.

      Eutanazja bliskiej osoby, ktora jest nieswiadoma, to juz inna bajka. Tez jestem
      za tym, ale najlepiej a) po starannie sporzadzonej opinii 2 lekarzy specjalistow
      na temat stanu zdrowia tej chorej osoby oraz b) o ile to mozliwe majac w reku
      podpisana zgode chorej osoby na taki krok w wykonaniu tego kogos bliskiego, taki
      carte blanche dla np. malzonka czy dzieci. Wiem, o to czasami trudno, rozne
      rzeczy nas w zyciu zaskakuja i ciezko byc przygotowanym na najgorsze. Dlatego
      uwazam, ze trzeba o takich sprawach rozmawiac i wyrazic swoja opinie
      najblizszym, bo moze sie (tfu tfu!) to kiedys przyda.

      Ech, smutny temat sad
    • rotera Re: godna śmierć 28.08.09, 09:04
      byłam przy umieraniu, godnym odchodzeniu, pare miesięcy temu, więc
      powiem z praktyki
      lekarze, pielęgniarki, salowe....aż ręce opadają
      opieka paliatywna....jedna wielka kpina
      niedopatrzenia w podawaniu leków, mylenie pacjentów i ich
      dolegliwości, proponowanie zabiegu tuż przed śmiercią, zabiegu który
      nic by nie dał, a pewnie narkoza spowodowałaby śmierć,nieszanowanie
      woli chorego- gdzie chory np prosił o wyprowadzenie do toalety, a
      salowe by mieć mniej roboty na siłe zakładały pampersa, jak się nie
      dało to żeby udowodnić czekały aż nie da rady dłużej utrzymać moczu,
      krzyki na rodzine, jakim prawem przyjechaliśmy z miską i myjemy
      włosy - bo takie jest życzenie chorego..., a po co może umrzeć z
      tłustymi, jakim prawem dajemy jogurt i biszkopta - przecież ma
      cukrzyce, a miał pacjent łóżko obok!
      lekarze - a czego Państwo chcą, a chcieliśmy kroplówki z glukozą i
      elektrolitami..., chcieliśmy barierki przy łóżku, jasnej odpowiedzi
      czy leki podawane mogą być tylko w szpitalu czy można je podawać w
      domu bo życzeniem była śmierć w domu we własnym łóżku
      jeden lekarz, cudowny, pełen empatii, szacunku dla umierania, który
      dał odpowiedzi/rozwiązania na ostatnie chwile - który powiedział co
      może ulżyć, czym smarować, żeby nie było odleżyn, jak układać głowe
      nogi, rozumiał potrzebe podawania kroplówki nawadniającej i
      naturalne było dla niego przepisanie leków przeciwbólowych
      ale nic z tego nie zdążyliśmy zastosować, rozmowa z lekarzem była na
      godzine przed śmiercią

      mam nadzieje, że jeśli mnie to spotka nie trafie na taką
      opieke 'zdrowotna', moje dzieci będą równie zdeterminowe w
      nieustannym poszukiwaniu lekarzy z sercem, zrobią wszystko żebym
      mogła umrzeć w domu nieświadoma problemów
      • protozoa Re: godna śmierć 28.08.09, 13:00
        Po takim poście - kolejne wieszanie psów na lekarzach, pielęgniarkach, szczerze
        mówiąc odechciewa mi się miec ludzkie odruchy wobec rodzin.
        Tak jak Ty opisałaś , że opadają Ci ręce , tak samo ja moge napisac o rodzinach,
        które odstawiają cyrki ( tak wiem, że to określenie cyniczne) nie licząc się z
        kimkolwiek innym, zachowują sie jakby były w prywatnej klinice, stają nam nad
        głową.
        Czy mam pisać o rodzinie, która UDERZYŁA W TWARZ PIELĘGNIARKĘ bo pacjent 10
        minut lezał w brudnym pampersie?
        Czy mam pisać o innej, która wręczła salowej ubranie i 20 ( dwadzieścia)
        złotych, zeby" doprowadziła zmarłego do porządku " - nadmieniam, że ABSOLUNIE
        NIE NALEZY TO DO OBOWIĄZKÓW SALOWEJ.
        Czy mam w końcu opisać rodzinę, która wyskoczyła na mnie z buzia, bo jej zdaniem
        zbyt długo wypisywałam "smiertelne papiery"?
        Tez mam doświadczenie z rodzinami, możemy sie policytowac jesli tego chcesz.
        • rotera Re: protozoa 28.08.09, 17:07
          >Tez mam doświadczenie z rodzinami, możemy sie policytowac jesli
          tego chcesz.<

          gdybym pamiętała Twój nick w pierwszym poście napisałabym 'uszanuj i
          nie dopisuj się prosze' konkretnie Ty.
          post nie był skierowany do Ciebie, ale jakimś cudem
          wszystkie 'medyczne' odbierasz presonalnie

          w każdym poście z jakimkolwiek podtekstem medycznym prowadzisz
          krucjate na rzecz swojej profesji
          nie czytasz, nie doczytowujesz łapiesz za pojedyńcze zwroty,
          w tym poście ubodła Cię krytyka pierwszej placówki, nie doszłaś do
          zdania o "empatycznym pełnym współczucia lekarzu"
          nie jesteś w stanie znieść myśli że ludzie są różni również w Twoim
          zawodzie?
          że nie każdy lekarz jest współczujący, tak jak nie każdy
          policjant...czy nie każdy strażak....

          Twoja krucjata opiera się na ja chirurg, wiem lepiej, nie było to
          nie ma, nigdy nie widziałam to nie ma takiej możliwości, żeby było;
          albo mój kolega zbudował kiedyś to wiem jak teraz jest w tym
          szpitalu...
          na argumenty, czy zapytania wprost nie odpowiadasz, omijając jak
          polityk niewygodne pytania, nie potrafisz też napisać postu pt, 'nie
          wiedziałam, myliłam się' - jak w przypadku sprawdzania wymiocin, czy
          nie podawania dzieciom premedykacji przed zabiegiem - bo jak się
          okazało to praktyka w kilku szpitalach

          za to skupiasz się na ortografii postowiczki...

          więc przyjmij do wiadomości, że moja prawie 100 letnia babcia
          odeszła z godnością tylko dzięki zaangażowaniu rodziny - dzieci,
          wnuków, prawnuków, praprawnuki w ostatnich dniach pomagały jej się
          uśmiechać...
          że był jeden lekarz, który zainteresował się, wszystkie znane nam
          pielęgniarki same ustalała między soba kiedy która może podłączyć
          kroplówke, kilku znajomych lekarzy którzy podpowiadali jak
          pielęgnować, ale z racji nieprofesji też do końca nie byli w
          temacie, sami to przyznawali, ale to oni właśnie szukali kolegów
          lekarzy którzy są głęboko w temacie
          ale nie Ty wolisz bronić pierwszej grupy udając, że taka nie
          istnieje, albo przyznać racje lekarzom, którzy nie kwapili się do
          podania glukozy, za to byli bardzo chętni amputować noge 100 letniej
          osobie w ostatnim stadium i bardzo nie na ręke było im że pacjentka
          jest w pełni sprawności umysłowej i nie zgadza się na operacje chcąc
          umrzeć świadomie w całości,
          aha zapomoniałam w pierwszej grupie ująć chłopców salowych, którzy
          myjąc podłoge przerzucali się bielizną babci(majtkami) po sali, na
          obchodzie babcia się poskarżyła, ale co ona 100 letnia kobieta może
          wiedzieć..., pewnie jej i innym 3 z sali się uroiło, zbiorowo.

          co do opieki pośmiertnej - umarła w domu w swoim łóżku, ciało ja
          myłam i ubierałam do trumny, w ciuchy które sama sobie naszykowała,
          tak jak chciała-żeby nie myli/podmywali, ubierali jej Panowie z
          firmy pogrzebowej. Panowie którzy przy zabieraniu ciała zachowali
          się z jak największym szacunkiem.

          niestety ostatnio znów mieliśmy z nimi kontakt i pełen szacunek dla
          akurat tego zakładu, bo jak jest w innych też nie wiem.

          <salowej ubranie i 20 ( dwadzieścia) >- po co podałaś kwote, ma to
          jakieś znaczenie? czy dla salowej miało? gdyby to było 200
          (dwieście)..

          nie odpisuj, choć pewnie Ty masz ochote na licytacje, bądź wręcz
          naparzanie..
          ja niepotrzebnie napisałam, niepotrzebnie znów wzruszyłam uczucia, z
          którymi staram sobie poradzić, ukoić.
          nie uzyskasz w tym poście odpowiedzi z mojej strony, za mało czasu
          minęło, odeszłą spokojna we śnie, choć wciąż nie moge zapomnieć jej
          powykrzywianego ciała i nie wiem czy bolało, czy tak było jej
          wygodnie.
      • figrut Re: godna śmierć 28.08.09, 13:36
        Rotera, ja mam dobre zdanie o opiece paliatywnej, ale było to hospicjum w
        szpitalu w Inowrocławiu. Ojcu można było wszystko zamontować przy łóżku,
        nasmarować tym, co mogło mu przynieść ulgę, zrobić masaż, nawet na piwo nikt
        nosem nie kręcił które przywieźliśmy, bo Tata miał apetyt na piwo. Usłyszeliśmy,
        aby dogadzać jak tylko się da i umilić mu ostatnie dni życia jak tylko się da.
        • rotera Re: godna śmierć 28.08.09, 17:11
          to dobrze,
          my poszliśmy podziękowac lekarzwi, który nie zdążył, ale bardzo
          deceniliśmy fakt że chciał, że okazał się super człowiekiem,

          podziękować słownie, lekarz z NFZ, CZŁOWIEK
    • default Re: godna śmierć 28.08.09, 09:13
      Chciałabym umrzeć tak jak mój Ojciec. I każdemu takiej śmierci
      życzę. Szybkiej, nagłej, bez cierpień. Ojciec ostatniego dnia
      swojego życia wstał jak zwykle, wyszedł z psem, potem zrobił zakupy,
      ugotował obiad, zjedli go razem z Mamą, potem Mama położyła się
      na "sjestę", a on przyszedł do jej pokoju na poobiednie pogaduszki.
      Usiadł w fotelu, powiedział "Jadziu..." i umarł. Serce się
      zatrzymało. Miał rozrusznik, ale jednak .... Miał 72 lata. Trochę
      mało na umieranie, ale śmierć piękna.
    • pszczolaasia Re: godna śmierć 28.08.09, 13:52
      calkiem niedawno odeszla moja Babcia. robilismy wszytsko zeby odeszla z
      godnoscia. nie moge sie pogodzic z tym ze ja tak starsznie bolalo..ale juz nie
      cierpi. po jej smierci, po wypisaniu wszystkich tych papierow, odjechaniu
      Lekarza umylysmy ja uczesalysmy przebralysmy...chcialysmy zeby jednak odeszla
      godnie i taka jaka byla zawsze, czysta schludna uczesana.
      ona nei zgodzilaby sie na etanazje. do konca, do ostanich chwil keidy byla
      swiadoma chciala zeby cos/ktos jej pomogl.
      z tego co zauwazylam o eutanazji mysla ludzie mlodzi i zdrowi. zazwyczaj. ja tez
      z wyzyn swojej mlodosci i zdrowi mysle ze nie chcialabym tak cierpiec jak ona.
      ale kto wie co bede myslec i czuc jak bede w takim stanie i w jej wieku. sa
      oczywiscie wyjatki jak w tym artykule..ale mysle to bardziej wolanie o pomoc.
      zeby nie bolalo juz... zeby wreszcie przestalo bolec.
    • mvszka Re: godna śmierć 28.08.09, 19:32
      godna śmierć jest tu utożsamiana z eutanazją. A śmierć to śmierć- i
      nie zawsze wiadomo kiedy i jak się zdarzy (podobnie jak narodziny).
      Ktoś mówi ,że godna śmierć to szybka śmierć, no widziałam ,śmierć na
      skutek zawału serca- megaszybka w porównaniu z nieuleczalną chorobą,
      która wykańcza powoli, ale na oczach wszystkich świadków umierający
      zwymiotował i się zesiusiał- co to ma wspólnego z godnością? Albo
      śmierć na skutek wypadku-też szybka- ale człowiek rozpada się na
      kawałki i trzeba go zbierać.
      Eutanazja a godna smierć to mogą być dwa różne problemy. Bo
      eutanazja ma na celu skrócenie cierpień ,które i tak jednoznacznie
      prowadzą do śmierci, a godna śmierć to bez względu na to czy ktoś
      cierpi czy nie poszanowanie człowieka, otoczenie go spokojem i
      miłością ,danie mu czasu potrzebnego żeby odszedł. A tego pozbawieni
      są ludzie umierający z tak niewiarygodnego powodu jak starość. Nie
      ma choroby, a lekarze na siłe się czegoś doszukują i
      podtrzymują,podłączają, nawadniają. A człowiek po prostu słabnie,
      kładzie się i zaczyna umierać. Po co mu picie skoro umiera? " Nie
      mów mi o piciu i jedzeniu" to usłyszałam od babci 24 godz przed jej
      odejściem, a przywiozłam na prośbę mamy zupkę,herbatkę,itd. itp. To
      był proces ,którego nie dało się cofnąć, który nie był pozbawiony
      cierpienia, bo widocznie taki musiał być. Strasznie mi tylko
      przykro,że babcia nie umarła w domu,nie pocierpiała w swoim łóżku, a
      na to w pełni zasługiwała

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka