Dodaj do ulubionych

Problem taty

23.11.11, 13:53
Witam wszystkich.
Na początku proszę o nie wieszanie na mnie psów- po przeczytaniu wpisu liczę raczej na różne dobre rady, niż na stwierdzenia typu: ojciec do niczego itd....dziękuję

Ale od początku.
Wolę to napisać na forum, bo może tutaj znajdę jakieś porady,rady a nie krytykę i kłótnie, jak to ma miejsce z żoną
Jestem tatą prawie 5 letniego Kacperka. Mam 25 lat.Moja żona ma również 25 lat.Mam problem z ojcostwem w zasadzie od urodzenia (może trochę mnie przerosło...). Od urodzenia chciałem udowodnić mojej żonie że potrafię się zajmować dzieckiem (przeczytałem parę poradników-z perspektywy czasu wiem, że poradniki to nie wszystko)-ale jako mężczyzna chciałem podołać nowemu wyzwaniu. Wtedy z żoną często się kłóciłem-o to że dziecko nieprawidłowo noszę, o to że się z nim nieprawidłowo bawię. Mieszkamy z teściową- mama wychowała 2 dzieci... Co prawda nie była tradycyjną teściową (wałek i narzekanie na zięcia....) ale jednak była prawie cały czas w domu... zostałem zepchnięty na drugi tor (może w połowie na własne życzenie bo przy noworodku pozjadałem wszystkie rozumy).. Zająłem się zarabianiem na rodzinę....Pracowałem w McDonalds, brałem dodatkowe zmiany bo skoro słyszałem, że nie znam się na wychowaniu dziecka to chociaż sam sobiew mówiłem (ale chociaż utrzymuję rodzinę...błędne myślenie z perspektywy czasu.) Moje życie wyglądało następująco: (16-2 praca. 3-11spanie= i tak potrafioło być 25 dni w m-c. W piątki i soboty chodziłem do szkoły policealnej dla dorosłych), 11-16 załatwianie różnych spraw, czasami spacer z dzieckiem i żoną (sam nigdy się nie odważyłem-po prostu się bałem-niestety żona tego nie rozumiała....)Co jakiś czas podejmowałem próby zabawy z dzieckiem ale po jakiejkolwiek uwadze żony wycofywałem się.. I tak mijał czas aż do teraz.... jedyną rzeczą, którą udało mi się zarazić synka są pociągi oraz komunikacja miejska.. Teraz dziecko ma 5 lat a ja się przyznaję że nie mam pomysłu a czasem cierpliwości się z nim bawić... teraz pracuję jako kierowca autobusu (średnio 28dni/mc)... wstaję o 3-4 w domu jestem od godz 15-16. dziecko chodzi do przedszkola, żona nie pracuje(piszę pracę licencjacką i jeszcze korzysta z renty rodzinnej po zmarłym ojcu).. Mój obecny problem polega na tym, iż za szybko się denerwuję błachymi rzeczami, które dziecko robi..(może głupio zabrzmi ale poustawia samochody wg. swojej fantazji a ja niewidzę tego przestrzennie tylko mówię mu że musi być tak jak w pradziwym życiu: pociągi nie jeżdżą po wodzie itp.)... Jak czasami gram na komputerze a Kacper też chce mi pomóc to sięwtedy denrwuję że coś może popsuć i mówię, że nie mam dla niego czasu.....wszysko wydawało mi się naormalne aż do czasu gdy podczas ostatniego usypiania małego.(mój jeden z dwóch rytuałów który żona akceptuje i zazwyczaj nie ma zastrzeżeń: kładę dziecko spać czytając mu wcześniej bajkę- drugi to kąpanie dziecka i zabawa w wodzie....) usłyszałem od niego "NIE KOCHAM CIĘ". We mnie w dorosłym człowieku coś pękło...zrozumiałem, że nie jestem dobrym ojcem itd... Po tym wydarzeniu jescze bardziej się wycofałem z wychowania dziecka bo boję się, że znowu coś schrzanię.... dlatego też proszę forumowiczów o pomoc...jak mogę to naprawić... tylko naprawdę uprzejmie proszę o niestosowanie komentarzy: "Sam to schrzaniłeś to to napraw" lub "jesteś beznadziejnym ojcem" bo to już wiem.
Dodam tylko że bardzo kocham swoje dziecko (chociaż może tego nikomu nie okazuję bo mam staropolskie przekonanie że mężczyzna nie powinien płakać i okazywać uczuć.)

Liczę na waszą pomoc.
Pozdrawiam i dziękuję
Rafał, lat 25
Obserwuj wątek
    • zaklopotany_ojciec dodatkowo od zaklopotanego_taty 23.11.11, 13:59
      Oczywiście jeśli ktoś ma dodatkowe pytania odnośnie mnie i mojej rodziny, relacji z synem żeoną proszę śmiało pisać na łąmach forum lub na e-maila: zaklopotany_tata@gazeta.pl. sczerze wszystko opiszę bo naprawdę zależy mi na lepszych relacjach z synkiem niż teraz (jeżeli teraz wogóle jakieś są bo czasami sam w to wątpię)

      z góry dziękuję
      Rafał, lat 25
      • nangaparbat3 Re: dodatkowo od zaklopotanego_taty 03.12.11, 17:56
        Po pierwsze "nie kocham cię" w ustach pieciolatka znaczy dokładnie"gniewam się na ciebie" albo "zadaleś mi ból" - tyle i tylko tyle, z kochaniem nie ma nic wspólnego. Wielokrotnie słyszałam od córki "nie chcę takiej mamy".
        Wystarczyło spokojnie powiedzieć "a ja cię bardzo kocham, bo jestem twoim tatą, a ty jesteś moim synkiem" - i już. No, powiedz mu to przy najblizszej okazji smile
        Po drugie nikt nie jest doskonałym rodzicem, więc oczywiście Ty też, i OK. A Twój list jest dowodem, że jestes całkiem dobrym ojcem (uwierz starej doświadczonej, mam córkę niemal w Twoim wieku).
        Jeśli codziennie kąpiesz synka i usypiasz, to bardzo dużo. Opowiadasz mu bajki na dobranoc? Do dzisiaj pamiętam, co opowiadał mi tato, kiedy zasypiałam.
        Zaraziłeś go pasją do pociągów i tramwajów - to wspaniale.
        Jeśli wiesz, co Cie denerwuje, to zrobiłeś pierwszy krok do kontrolowania tego. Próbuj może podczas zabawy nastawić sie bardziej na słuchanie, obserwowanie, poznawanie synka i jego świata niż na zadanie, jakie wspólnie wykonujecie. Wejść w jego świat, bawić się z nim idąc za nim, niech w zabawie on rządzi - a Ty tylko pilnuj bezpieczeństwa.
        Mnie się zdaje, że zostałeś ojcem bardzo wcześnie i stąd ta niepewność - ale nie jest wcale źle, a bedzie coraz lepiej, zobaczysz smile
    • demonii.larua Re: Problem taty 23.11.11, 16:32
      5-latek to już całkiem spory człowiek, z którym można pogadać i w momencie gdy mówi "nie kocham Cię" można mu powiedzieć "to nic chłopie, ja i tak Cię kocham najbardziej na świecie".
      Porzuć stereotypy i mów dziecku o swoich uczuciach i zwyczajnie z nim rozmawiaj, no i pozwól mu się bawić tak jak on chce smile To z babskiego punktu widzenia, mam nadzieję że tutejsi panowie też coś podpowiedzą.
    • grosz-ek Re: Problem taty 24.11.11, 13:41
      Z własnej perspektywy samodzielnego taty czwórki rozrabiaków, naprawdę nie masz czym łamać. Potraktuj to jako jego wołanie o więcej czasu i zainteresowania dla niego. Chłopak chce być z Tobą i tą manipulacją chce to uzyskać. Tak jak przedmówca napisał obejmij go, przytul i powiedz, że Ty go kochasz i już. Daruj sobie roztrząsanie, czy jesteś dobrym ojcem, bo jesteś. Gdzieś, kiedyś słyszałem taki tekst: "Najlepsze, co może ojciec zrobić dla swoich dzieci, to mocno kochać ich matkę." Jeśli masz się czym stresować, to tym, czy w tym całym pędzie za dobrobytem, masz czas objąć żonę i jej powiedzieć, że ją kochasz. Starając się być dobrym mężem dla swojej żony, prawie automatycznie staniesz się dobrym ojcem dla swoich dzieci. Tylko trochę niepokoi mnie ta obecność teściowej. Tak trochę trudno swobodnie okazywać miłość swojej żonie, jeśli patrzy na to jej matka.
    • el_elefante Re: Problem taty 24.11.11, 16:03
      Co jest ważniejsze, czy to że pociągi nie jeżdżą po wodzie, czy twój syn? Czy gra komputerowa i to, że czasem będziesz musiał coś w kompie poprawić, czy twój syn? Wydaje się, jakby to, co cię bardzo gryzie, stało zbyt nisko na liście priorytetów. Zastanów się, czy nie powinno być wyżej, znacznie wyżej. Wtedy dużo drobnych rzeczy stanie się nieistotnymi. Musisz się przemeblować.
      Ale to wymaga trochę zdecydowania, trochę odwagi i trochę odporności na krzywe spojrzenia. Tymczasem ty co rusz się wycofujesz - bo teściowa coś powie, bo żona cię skrytykuje, bo coś ci nie wyjdzie. Bo syn powie, że cię nie kocha. To ja ci powiem że to co syn ci powiedział świadczy właśnie o tym, że on cie kocha i że mu na tobie zależy. Że syn widzi, że coś jest nie tak, że coś się dzieje, że za mało ciebie ma. Że bajka na dobranoc nie wystarcza.
      Czasami, żeby sobie przestawić myślenie, trzeba dostać kopa. Czy tekst syna jest dla ciebie wystarczającym kopem? Wygląda na to, że jest. Takim, który wywala na orbitę i pozwala się sobie przyjrzeć z boku - co ja właściwie robię, gdzie to wszystko prowadzi?
      Nic nie jest jeszcze stracone, ale będzie niechybnie, jeżeli znów się wycofasz. 5 lat, to nadal dobry wiek do ułożenia relacji z dzieckiem. Bo to jest wiek, w którym chłopak coraz bardziej potrzebuje taty (on zwraca ci właśnie na to uwagę, tak?), twojego sposobu myślenia, rzeczy, które można robić tylko z tatą, "męskich" wypraw i twojej silnej ręki. On potrzebuje twojego autorytetu, a ty... wycofujesz się.
      Wracasz o 16 do domu, obiad i do dzieła. Zabierz chłopaka gdzieś z domu, gdziekolwiek, zróbcie coś razem. Idźcie do kina, może jakieś wydarzenie sportowe, przedstawienie (poszukać w necie) place zabaw jeszcze się nadają, jeszcze można na rower iść, na wyprawę do lasu. Zbudujcie karmnik dla ptaków, wybierzcie się po materiały do sklepu, zabierz go do piwnicy, niech ci pomoże, podaje narzędzia, może przybijać gwoździe. Niech ci pomoże dolać wody do spryskiwacza w aucie albo naprawić kran (nawet jak nie jest popsuty wink). Tłumacz mu wszystko, a on zacznie ci zadawać pytania. Idź z nim do biblioteki, pooglądajcie sport w tv. Pojeździjcie jego autkami, zbudujcie coś z klocków, skonstruuj mu kolejkę górską z pudełka, słomki i kawałka sznurka albo zjeżdżalnię dla autek z rynienki na kable. Zrób tor przeszkód w domu, pomóż napisać list do Mikołaja. Święta idą - kupcie razem bombki, niech wybierze światełka, zabierz go ze sobą jak pojedziesz po choinkę. Zbuduj mu auto z kartonowego pudła i pomalujcie go palcami.
      Róbcie cokolwiek, ale RAZEM.
      Będzie dobrze.
      I cały czas miej przy sobie mały drewniany młotek. Jak przyjdzie ci do głowy żeby mu poprawić autka bo krzywo stoją albo zwrócić uwagę na taki szczegół, że wagony rzadko latają, to palnij się w głowę. I łap za lokomotywę, bo same wagony rzeczywiście latają kiepsko.
      Trzymaj się.
    • camel_3d Re: Problem taty 29.11.11, 12:04
      wiesz co... mysle, ze zawalila troche towja zona.. niestety wiele kobiet kiedy urodzi dziecko nagle mysli, ze tylko ona jednye naswiecie wiedza jak dbac o dziecko..tylko one potrawia si enim zaja ci tylko one maja racje, bo to tamto czy owamto. Najgorsze jest jednak kiedy ojciec chce pomoc i wedlug matki wszytsko co robi jest labo zle, albo nieprawidlowo albo nie tak.. wtedy zaczynasz miec dosyc.. A jeszcz egorsz ejest kiedy slodki bobasek staje sie uciazliwy bo wymaga uwagi i matka traci czasem nerwy i oczekuje ze nagle ojciec si eniem zajmie...

      mysle, ze po prostu powinniscie spedzac wiecej czasu razem, rower, pilka, zabawy itd..

      mysle, ze tez byloby mi przykro, ale dzeici nie zdaja sobie czesto sprawy z tego co mowia i jaka przykrosc komus wyrzadzaja. Wazne jest jake sa wasze stosunki z zona? czy sie dogadujecie..czy kochacie czy jestescie tylko razem, bo tak wypada...
    • kiszczynska Re: Problem taty 25.12.11, 00:44
      zaklopotany_ojciec napisał:
      żona nie pracuje(piszę pracę lic
      > encjacką i jeszcze korzysta z renty rodzinnej po zmarłym ojcu)..

      przeciez jest mężatką, nie mzoe brac renty po ojcu............................
      • alienka20 Re: Problem taty 28.11.12, 13:48
        Stan cywilny nie ma tu nic do rzeczy - uczysz się, nie skończyłeś 25 lat -> masz prawo do renty.
    • easyblue Re: Problem taty 27.12.11, 15:00
      > Mój obecny pro
      > blem polega na tym, iż za szybko się denerwuję błachymi rzeczami, które dziecko
      > robi..
      A sięgnąłeś po jakąś literaturę? Bo choc uważałam, ze instynkt macierzyński dobrze mi się rozwinął, to po przeczytaniu kilku książek uzmysłowiłam sobie, jak mało wiem!
      Patrząc na Twój obecny problem mam wrażenie, że od początku był i może m.in. to powodowało niezadowolenie Twojej żony. Może byłes zły, że dzieciak mam pełny pampek?smile No tak sobie dywagujęsmile
      A dla syna i tak jesteś najwazniejszy na świecie, może ma do Ciebie żal, ale z pewnością Cię kocha.
    • tom-74 Re: Problem taty 29.12.11, 12:29
      Przeczytałem Twój post i tak jakbym czytał o sobie kilkanaście lat temu....
      Same wątpliwości, które masz, świadczą dobrze o Tobie. Jednak, po przeczytaniu tej historii zapala mi się czerwone światełko - Twoja żona i teściowa uncertain
      Wcześniejsze rady, abyś zacieśnił kontakt z maluchem popieram w 100%, tylko dodam jeszcze jeden powód dla którego warto to uczynić. Może dojść do sytuacji uzależnienia psychicznego dziecka od matki. Potem trudno będzie chłopakowi przeciąć pępowinę i zacząć samodzielnie myśleć.
      Dla Ciebie widzę też niebezpieczeństwo. Dokładnie dla Twojej rodziny. Sytuacja o której piszesz, nadmiernego angażowania się teściowej w funkcjonowanie odrębnej rodziny, jaką w końcu jesteście, ciągła krytyka Ciebie jako ojca a w krótce, nie daj... męża, może zakończyć się pogorszeniem ogólnego nastawienia małżonki do Ciebie jako partnera.
      Weź też to pod uwagę w swoich przemyśleniach.
      Powodzenia
      /T
    • anna11921 Re: Problem taty 29.12.11, 16:59
      to że widzisz że coś jest nie w porządku tzn. że wcale nie jesteś złym ojcem, podpisuję się pod radami spędzania czasu z synkiem obiema rekami, tylko błagam - nie wycofuj się! mały chce być z tobą więcej - o to chodzi, poza tym dzieci chcą słyszeć ze są kochane, więc przytulaj go, chwal, mów że go kochasz i jesteś z niego dumny- tego potrzebuje. ma już 5 lat, są gry w komputerze którymi mozecie bawić się razem, przecież możecie zrobić z tego rytuał: pół godziny np wyścigów samochodowych w kompie, potem ty pograsz w swoją grę a mały szczęśliwy, że miał cię dla siebie, zajmie się czym innym. jestem kobietą i dlatego bardzo nie podoba mi sie postawa twojej żony, w takiej sytuacji powinna być mediatorem między wami, tobie wytłumaczyć ,jemu wytłumaczyć, a może w ten sposób karze ciebie za to że nie poświęcasz jej dość czasu? uwierz , szczęśliwa," zaopiekowana" kobieta pewna twojej miłości to też mniej zrzędząca kobieta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka