Dodaj do ulubionych

wychowanie

IP: *.* 13.07.01, 08:34
Moja Ania ma dopiero cztery miesiące więc jeszcze mam czas. Chciałbym jednak poruszyć pewien problem zwiazany z wychowaniem dzieci. Często jestem świadkiem jak dzieci znajomych znajduja się w sytuacji kiedy jeden rodzic pozwala na coś czego zabronił drugi. Dziecko widzi brak wspólnego stanowiska rodziców w różnych sprawach i stara sie to wykorzystać. Rodzice często robią sobie na złość dajac dziecku sprzeczne zakazy. Jakis czas temu czytałem książkę Orsona Scott Carda "Zagubieni chłopcy" pomijając główna jej treść jest tam wątek o tym jak rodzice w wielu rozmowach ustalaja wspólne stanowisko wobec spraw dotyczących dzieci i nigdy nie negują swojego zdania przy dzieciach. Jednocześnie w tej książce poruszony został problem ostrzegania dzieci i uczenia odpowiedniego zachowania w razie niebezpieczeństwa grozącego im od dorosłych.Zaznaczam że jest to beletrystyka nie jakis poradnik. Moze ktoś z Was praktykuje takie metody lub sie z nimi spotkał jestem bardzo ciekaw.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: wychowanie IP: *.* 18.07.01, 14:26
      Hej!Co do Orsona Scott"a Card"a - uwielbiam...Nasza córa ma prawie 17 miesięcy - jest już w wieku "rozumiejącym,choć nie mówiącym". Uważam za rzecz niezwykle ważną ustalenie wspólnego rodzicielskiego stanowiska w kwestii wychowania i reagowania na przeróżne sytuacje. Niestety nie wszystko można przewidzieć, a i nagłość jakiejś sytuacji jest tak zaskakująca, że reakcje obojga rodziców mogą być skrajnie różne. Wraz z Krzyśkiem staramy się trzymać jednej linii ustalonej wcześniej. Zdarza nam się jednak zrugać drugiego przy dziecku - są to zwykle krytyki uzasadnione - wówczas szybko dochodzimy do porozumienia bez szkody dla dziecka.Myślę, że cały długi czas wychowania dzieci obfituje w i.eprzewidziane wypadki i wpadki - warto wtedy pamiętać, że dziecko uczy się obserwując nas. Jeżeli pokażemy mu, że różnice zdań nie muszą prowadzić dokłótni , a mogą zamienić się w konstuktywną dyskusję, wyrośnie na mądrego i niekonfliktowego człowieka. Ale to inny temat
    • Gość: guest Re: wychowanie IP: *.* 19.07.01, 08:14
      Adasiu, masz rację. Ta niekonsekwencja,jest rzeczą straszną. Kiedy nasz starsza córka przyszła na świat, też obiecaliśmy sobie, że będziemy trzymać sie razem. W zasadzie jest tak do tej pory w sprawach zasadniczch, ale w drobiazgach, och, mój mąż miałby Ci pewnie wiele do powiedzenia. I pewnie miałby rację, przyznaję się z pokorą. Ja jestem tą osobą w naszym stadku, która jest bardziej pobłażliwa(niestety). Jednak, kiedy chodzi o sprawy poważne, a każde z nas ma inne zdanie na temat wychowania naszych panienek, zamykamy się w łaziene i tam toczymy ożywioną dyskusją (czyt. wojnę). Kiedy porozumienie zostaje osiągnięte, wychodzimy i pozwalamy na coś, albo i nie. Na szczęście dla mnie (bo zawsze po tym ryczę jak bóbr), taka dyskusja odbyła się ostatnio kilka miesięcy temu.Pozdrowienia dla żonki i córeczki :hello:Tyska
      • Gość: usia Re: wychowanie IP: *.* 19.07.01, 16:05
        U nas podobnie. W zasadniczych sprawach mur - beton jedno za drugim. Ale w kwestii lizaczka czy gumy zdarzają się różnice.Ale taki to chyba są nieszkodliwe...mam nadzieję. Do Adama - widziałam dzisiaj malca wychowywanego bezstresowo przez babcię. Tragedia, a ona broniła go - on jest malutki, ma 2 latka! Ciekawe co powie, jak jej wleje, bo nie oddała mu renty.Ręce opadają.Ostrzeganie przed dorosłymi - też nie bardzo wiem jak to zrobić, aby nie zabic w dziecku naturalnej ufności do ludzi. Na razie nie mam z tym problemu, bo moja dwulatka i tak od nich ucieka....Pozdrawiam, na pewno bedziesz(już jesteś) dobrym i mądrym ojcem, do tego myślącym.Ps. Czy też masz hopla na punkcie córeczki? Bo mój naszą kocha nieprzytomnie.Typowy przypadek.
    • Gość: guest Re: wychowanie IP: *.* 30.07.01, 21:28
      W zasadzie Dorka przekazała także i mój pogląd na sprawę. Zastanawia mnie i niepokoi jednak to co napisałeś. Jeśli rodzice wzajemnie sobie dokuczają wykorzystując dziecko, to jest to kompletnie chore i dla dzecka na pewno nie skończy się dobrze. Nie można dopuszczać do takich sytuacji. My z Dorką mamy w tej sprawie wspólne stanowisko i nawet jeśli w danym momencie różnimy się, to przy pomocy konkretnych argumentów szybko ustalamy stanowisko. Uważam, że inaczej się nie da myśląc o dobru dziecka - moim zdaniem nawet jeśli dziecko słyszy naszą "kłótnię" w tej sprawie, to nie jest to nic złego - przy okazji dowiaduje się jakie jest uzasadnienie naszego postępowania wobec niego.W zasadzie w tym momencie wystarczy powiedzieć - słyszałeś co mama i tata mówili - właśnie dlatego nie możesz/powinieneś tego zrobić/zjeść itp.3msieCzytałeś historię Endera i Siódmego syna? Jeśli nie to polecam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka