tonika80
19.03.10, 21:06
Po raz 3 w ciagu ostatnich 10 miesięcy trafiłam z moim Młodym do
szpitala na zapalenie płuc. Nie miał kataru, lekko pokasływał no i
oczywiście wysoka gorączka... Położyli nas na 4 osobowej sali,
wiadomo, warunki szpitalne, dla mnie niestety nie pierwszyzna, nie
marudziłam bo wiadomo jak jest. Koszmar zaczął sie wieczorem kiedy
do naszej sali przydzielono małą dziewczynkę z zapaleniem oskrzeli i
jej kaszląco-psikająco-churchlającą mamę chorą na zapalenie płuc!
Zatkało mnie!!! Chora mama ulokowała się tuż przy łóżeczku mojego
synka, niby w maseczce ale podczas smarkania w chusteczkę, karmienia
małej czy ataku kaszlu maseczka szła w odstawkę :-/
Na wszelkie sugestie, zeby jednak zamiast siedzieć przy łóżeczku
poszła się przespać w hotelu dla matek (piętro wyżej) słyszeliśmy
tylko, że ona nie zostawi dziecka bo karmi i to nie podlega
dyskusji. Była arogancka i uważała sie za niewiadomo jak
skrzywdzoną, że w ogóle śmiemy (grzecznie) mieć jakiekolwiek
wątpliwości!
Wezwana lekarka stwierdziła, że nic nie mogą zrobić bo mama karmi i
nie mogą jej wyprosić z oddziału a pójść z dzieckiem piętro wyżej
do tego hotelu nie można bo byłoby to opuszczenie oddziału. I że
przecież wszystkie dzeci są tu chore na zap. płuc wiec nikt nikogo
wiecej już nie zarazi...Na moja odpowiedź, że przecież mój synek
może mieć zap. płuc na innym tle(np.wirusowe) niż kaszląca i
smarkajaca na niego pani (np.bakteryjne) i że dodatkowe nadkażenie
bakteryjne w jego przypadku może stanowić zagrożenie życia lekarka
tylko rozłożyła ręce, że nic nie może zrobić!!! Sama karmię (już
drugie), wszystko rozumiem, troske o dziecko, nerwy itd...itp... bo
niestety nieraz sama to przechodziłam , ale to już była przesada!!!
Przez całą noc kaszlała i smarkała DOSŁOWNIE nad głową mojego dziecka
(nie pofatygowała sie, żeby chociaż wyjść na korytarz!!!) a ja
beczałam w poduszkę z bezsilności i strachu o moje dziecko. Na
szczęście następnego dnia przenieśli nas na inny oddział bo
przyplatał się jeszcze rotawirus... nie mam pretensji do szpitala -
no mają takie a nie inne przepisy. Mam żal jedynie do tej kobiety bo
można było inaczej rozwiązać tę sytuacje przy odrobineie dobrej woli
a nie na zasadzie "karmię to wszystko mi wolno". Koszmar...