purple.pain
09.03.12, 10:28
Synek ma 6.5 miesiąca, ok 2 tyg temu z pewnych powodów musielismy zaczac podawac mu sztuczne mleko. Bylo to bardzo trudne dla nas wszystkich, bardzo żal mi było karmienia piersią, synek na początku nie akceptowal sztucznej mieszanki, jak juz zalapal to pił tylko od męża, teraz dla odmiany tylko ode mnie, od męża wogole nie chce, mąż też sie denerwuje bo nie może mi pomóc przy tym karmieniu. Synek do tej pory nie przekonał sie calkowicie do butelki, prawie każde karmienie rozpoczyna sie jego protestami, dopiero jak ma smoczek w buzi to zaczyna ssac, ale zanim wezmie ten smoczek to jest awantura. Dodam jeszcze ze odkąd wprowadzilismy butelkę maly zrezygnował z obiadkow ktore zjadal po ok 120g na dzien. A i jeszcze mysle ze ma znaczenie fakt ze z wprowadzeniem butelki zbiegło sie zabkowanie, o czym dowiedziałam sie jak juz wyszedl zabek, gdybym zauwazyla to wczesniej na pewno oszczedzilabym malemu atrakcji z butelką w tym czasie. Bardzo chciałam utrzymac 2-3 karmienia piersią na dobę, do tej pory mi sie to udawalo, natomiast ostatni raz karmiłam piersia wczoraj nad ranem, od tamtej pory maly stanowczo odmawia ssania, przygryza piers i wypluwa. Czy jest szansa aby przekonac synka do piersi ten raz-dwa razy na dobę? Jesli tak to jak? I czy takie ssanie raz na dobę byłoby wystarczające aby utrzymać laktacje? Czy lepiej nie mieszac juz synkowi w głowie butelka i piersia?