olcia71
12.12.12, 11:19
Ostatnio pytałam z ciekawości, ale teraz juz chyba potrzebuję konkretnej rady, bo powoli repertuar pomysłów mi się wyczerpuje i sama nie wiem czy dawanie tego czego "rzada" jest właściwe?
Mała za miesiąc kończy 3 lata- jest wesoła,otwarta, "do kochania" ale jednocześnie bardzo uparta, łatwo sie złości, często wrzeszczy wściekając się, bo nie dostała czegoś co sobie akurat wymyśliła. Jej zachowanie doprowadza mnie czasem do białej gorączki. Bo w trakcie tych nielicznych chwil kiedy skupiam na czymś uwagę ona akurat czuje przemożna potrzebe przytulenia, ale nie tak po prostu, tylko TU (nie ma kompromisów) albo na rączkach i chodzi o to, ze tylko na sposób jaki ona sobie wymyśliła, nie ma półśrodków. Jeżeli odpowiadam, ze jestem zajęta, że za chwilę, oczywiscie wpada w histerię, która trwa dość długo, w czasie której wykrzykuje "nie nie!" i nie da sie dotknąć. Dopiero jak chmury burzowe przejdą to da sie pogadać.
Inny przykład. Wpada w histerię jak powiedzmy wyrzucę cos do śmieci, normalna czynność, ona po 5 mn przypomni sobie, że to ona chciała wyrzucić. Histeria, bo ona chciała i zaczyna grzebac w śmieciach. Tak jest z większościa rzeczy. pozwalam jej na samodzielność, proszę, żeby sie sama rozbierała, ubierała buty, podnoszę, zeby zgasila, czy włączyła światło, wurzucała śmieci, sprzatała, ale czasami wyrzuca tez coś sama. Czasem "mam do tego prawo" i jest to niezauważone a czasem jest histeria. Czasami w takich sytuacjach (jak ze śmieciami) mówię, że ja wyrzuciłam i amen, że ja też mogę coś wyrzucić (niech bedzie ten nieszczęsny przypadek, ale to sie tyczy wszystkiego)ona wyrzuci następnym razem. Nie pomaga, nie pomaga że dam inny smieć, żeby wyrzuciła, nie, ma być tamten i koniec i jak film chce cofnąć czas. Nieraz wygląda to śmiesznie, bo ja cos biore odruchowo, ona nagle ryczy, ze ona chciała i jak na cofniętym filmie odstawia sok na miejsce, po czym bierze go spowrotem.
Moje watpliwości dotyczą słuszności pozwalania jej na takie "cofanie czasu"- czy słuszne to, czy raczej uświadamiać, że to juz było, następnym razem zrobi ona (ale to wiążę sie nie raz z półgodzinna histerią) Wiem, że to brzmi smiesznie z jakimi "problemami" się borykam, ale czasami mam ochote wyjśc z siebie i stanąć obok. Normlanie nie da sie nic zrobić. wszystko wymusza rykiem i wścieka się. A to pogłaskać a to pokilać a to znowu wyrzuciłam cos nieopatrznie.... Dom wariatów mam czasami. Pewnie minie... ale chciałabym lepiej ja zrozumieć, lub nie popełniać błędów, bo już sie gubię.