lidkabroad
30.01.14, 15:29
11 doba po porodzie, mała ma wyraźnie pomieszany dzień z nocą. Od wizyty doradcy laktacyjnego 5 dni temu karmie tylko piersią ale z nakładkami (w szpitalu podawałam mm po palcu a kontakt skóra do skory był za krótki i w wyniku tego mała nie kojarzyła sutków z jedzeniem- diagnoza doradcy).Doradca zaleciła walkę 10-15 minut o karmienie bez nakładek, jeśli się nie uda z nakładkami. Zwykle w dzień udawało się bez, w nocy z nakładkami. Dziś sprawy się pokomplikowaly. Jako ze jestem zombie po 11 dniach bez snu dziś się zlamalam i poddałam w okresie jej największego buntu, ok 2 w nocy smoczek. Mała nie poszła spać tylko go dziamgala. Przebudziłam się ok 3.30, zabrałam smoczek, nakarmilam mała z nakładkami i pierwszy raz od porodu zaznalam 3,5h snu w nocy. Ale. Dzisiaj wszystko się pokomplikowalo. O jedzeniu bez nakładek nie ma mowy, nakładki bardziej dziamga niż ssie, tzn w rezultacie mam wrażenie ze się najada mimo ze trwa to dłużej niż zazwyczaj ale potem chce dziamgac i jest awantura gdy zabieram. Bije się w pierś, moja wina, tłumacze to naprawdę już ekstremalnym zmęczeniem, co robić teraz żeby wrocic na dobra drogę? Ratunku..