kate781
16.01.06, 22:07
mam pytanie - w tygodniu od pon do pt nie ma mnie w domu 9h dziennie, w pracy odciągam pokarm tylko 1x, udaje mi się 40-60ml, poza tym karmię rano około 6, całą noc (Młoda je dość często) i po powrocie z pracy od około 16:00 - na żądanie. I nie jest tragicznie, choć mam wrażenie że piersi produkują mi mniej pokarmu. Ale w weekendy jestem w domu i karmię ją normalnie z piersi w tym czasie kiedy zwykle w tygodniu jestem w pracy... czy to źle??? Tzn. czy mi piersi nie "zgłupieją" i już same nie będa wiedziały czy produkować czy nie i jeszcze mi nie daj Boże laktacja padnie :( Co robić? Czy mogę w weekendy karmić normalnie? Czy lepiej tak jak w tygodniu zastępować karmienia czymś innym (ale widząc mnie Młoda chyba ogłosi bunt - bo już tego doświadczyłam nie raz)? W weekend mam wrażenie, że jak karmię to mam jakoś tak mało pokarmu. Ostatnio popołudniami (weekendy i dni powszednie) Młoda ma takie napady płaczu które uspokaja wyłącznie przy cycu - nupla wtedy dobre pół godziny choć mam wrażenie że po 5 min tam już nic nie leci, podsypia przy tym i gdy tylko próbuję wyjąć jej cycka z buzi to zaraz marudy. A po 30-45 min takirgo nuplania otwiera oczka i jest już szczesliwa - czy to znaczy że wcześniej się nie najada a dzięki takiej dłuższej sesji wreszcie się naje? Czy to może mieć inne podłoże???
Jak to robić żeby było OK i żeby laktacja się utrzymała??? Czy pić jakieś zioła na wzmocnienie laktacji?Proszę o wszelkie rady.
Pozdrawiam,
Kasia z Oleńką (6m-cy)