kathy.25
05.08.06, 22:59
Jestem tu nowa wiec na poczatek sie przedstawie - mam na imie Kaska, mam 25
lat. Cztery tygodnie temu urodzilam wspaniala coreczke - Julianne. To moje
pierwsze dzieciatko. Karmie ja tylko piersia od samego poczatku. Chcialabym,
aby szlo nam to coraz lepiej, ale wyglada na to, ze zaczyna sie cos calkiem
odwrotnego :-( choc pokonalysmy razem juz kilka problemow.
Do rzeczy wiec.
Problem nr 1 - pokiereszowane brodawki (na samym poczatku) - wygoilam je
stosujac podczas karmienia kapturki silikonowe.
Problem nr 2 - Julinka przyzwyczaila sie do kapturkow (duzo wiekszych i
latwiejszych do zlapania niz moje brodawki) - kilka dni zajelo mi, zeby znowu
umiala chwycic i ssac moja brodawke, ale udalo sie
Problem nr 3 - corcia zaczela mi "cmokac" w czasie karmienia. Polegalo to na
tym, ze pociagala kilka lykow, po czym slychac bylo glosne "cmok" i brodawka
wyslizgiwala jej sie z buzi. Jesli nie bylam zbyt szybka, zeby odsunac ja od
piersi i na nowo prawidlowo przystawic sama zasysala dopiero co puszczona
brodawke, ale tak bolesnie dla mnie, ze czasem zdarzalo mi sie poprostu plakac.
Od kilku dni idzie nam coraz lepiej i Juli rzadziej wypuszcza moja brodawke.
P.S. Czy przyczyny tego problemu upatrywac nalezaloby w tym, ze dawalam jej
smoczek, zeby ja uspokoic jesli akurat w danym momencie nie moglam jej
nakarmic (np. podczas jazdy samochodem, gdy do domu mialysmy juz bardzo blisko)?
Pojawil sie za to PROBLEM nr 4 i z tym nie mam pojecia jak sobie dac rade.
Chodzi o to, ze Julinka zaczela jesc po poltorej godziny! Wczesniej najadala
sie w 10 minut, teraz to trwa i trwa. Mleka mam duzo w piersiach, ona ssie
caly czas, a nie najada sie. Niekiedy po 30, 40 minutach usypia i wypuszcza
brodawke z buzi, ale gdy tylko sie porusze budzi sie i szuka piersi tak
strasznie jakby caly dzien nie jadla :-( A do tego po tym czasie brodawka robi
mi sie bardzo miekka i Juli nie moze jej zlapac. I tak sie karmimy po poltorej
godziny z piecio minutowymi przerwami co jakis czas. Po czym spi godzinke
zaledwie i powtorka z rozrywki.
Nie dam rady nigdzie z nia wyjsc przez to, ze tak dlugo je.
Wczesniej karmilam ja nad jeziorem, w przymiezalni w sklepie, w samochodzie na
parkingu. Wszedzie moglismy jezdzic cala rodzina, a teraz? :-(
Poradzcie cos dziewczyny. Czy tak juz bedzie i nie damy rady sie karmic
piersia? A moze trzeba poprostu przeczekac, bo to minie?
Nie wiem juz co mam myslec.
Bede bardzo wdzieczna za rady.