awtorek
26.04.08, 19:14
Od początku borykam się z karmieniem u mojej 3,5 m-córki. Zamiast lepiej, jest
coraz gorzej. Mała zazwyczaj bierze kilka łyków i odrywa głowę od piersi, po
czym wraca, jeden łyk i znowu to samo. Mi w między czasie leci z piersi i
tryska na wszystko dookoła.
Mam dużo pokarmu, więc staram się go odciągać przed karmieniem, żeby jej było
łatwiej bo nadal potrafi się krztusić, ale nie wiele to daje. Konsultowałam
się przez telefon z pielęgniarką laktacyjną. Powiedziała, że może boleć ją
brzuszek i kazała dawać łyżeczkę wody przed karmieniem. Nie pomaga, poza tym
obserwując córkę, nie wydaje mi się żeby chodziło o brzuch. Próbowałam też
różnych pozycji do karmienia, w każdej jest to samo. Nie ma też zatkanego
nosa, bardzo tego pilnuję.
Dodam, że nie karmię jej nazbyt często (co ok. 4 godziny). Jak jest spokojna
to oderwie się tak kilka razy i potem przekręca się na plecy i rezygnuje z
jedzenia. Ale jak jest bardzo głodna to po kilku oderwaniach się i powrotach
wpada w histerię. Widzę, że chce jeść ale po prostu z jakiegoś powodu musi
puszczać pierś i odginać się (z tym odginaniem byłam nawet u neurologa, ale
jej zdaniem wszystko jest ok.) i strasznie się denerwuje.
Przybiera na wadze prawidłowo, ale to dlatego, że karmię ją godzinami, to
znaczy jak puszcza pierś, to ponoszę ją trochę na rękach, czymś ją zajmę,
uspokoję i znowu do piersi. W nocy jak zaczyna bardzo płakać, bo nie może
normalnie zjeść, muszę ją usypiać na rękach i jak już śpi dopiero przykładać
do piersi, bo wtedy, przez sen, je idealnie.
Jestem tym zmęczona. Każda Wasza rada będzie dla mnie na wagę złota, bo na
prawdę niedługo się wykończę.