Dodaj do ulubionych

do to.ja.kas

08.05.08, 23:38
Kasiu powiedz mi, jak to jest byc kochanką? Jak to jest jak sypia
sie z męzem innej kobiety? Co czujesz,kiedy on wraca do zony, do
swojego domu? Nadal jesteś taka pewna siebie i prawd, które głosisz?
Czy może czujesz sie jak marny robak? Jest w Tobie tyle
sprawiedliwości, mądrości, chęci pomagania innym- tak przynajmniej
piszesz o sobie. A kradniesz, nazwyczajniej w swiecie kradniesz,
cudzego męza. Może to też w Twoim systemie wartości jest
sprawiedliwe i mądre?
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 00:03
      Z "automatu" to robi .
      • tricolour Jesteś głupi chuj. 09.05.08, 00:05
        Za taki tekst, co napisałeś, to jedyne, co mogę zrobić na forum: napisać, że
        jesteś głupim chujem.

        W realu dostałbyś w ryj.
        • natasza39 Re: Jesteś głupi chuj. 09.05.08, 00:10
          tricolour napisał:

          > Za taki tekst, co napisałeś, to jedyne, co mogę zrobić na forum: napisać, że
          > jesteś głupim chujem.

          Pozwolę się z Tobą tri nie zgodzić.
          Otóż żeby być "chujem" trzeba mieć jaja.


          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • menab Re: Jesteś głupi chuj. 09.05.08, 00:15
            Święta racjasmile)
        • to.ja.kas Re: Jesteś głupi chuj. 09.05.08, 11:31
          tricolour napisał:

          > Za taki tekst, co napisałeś, to jedyne, co mogę zrobić na forum:
          napisać, że
          > jesteś głupim chujem.
          >
          > W realu dostałbyś w ryj.


          To jesteś drugi co mu to powiedział, Dzimi chyba tez taki wniosek
          wysnuł, tylko chuja oszczedził smile))))))

          To się ubawiłam smile))))
      • natasza39 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 00:08

        Tak się zastanawiałam kto sie pod tym wpisze.
        Nie zawiodłeś mnie aron!
        Stawiałam na ciebie!
        No i się nie zawiodłam.
        Jak się ktoś napierdziela gównem, ty zawsze jesteś kibicem!
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
        • phokara Re: do to.ja.kas 09.05.08, 09:36
          Do kibiców zaś gówno przylepia się wyjątkowo trwale.

          Co do postu pani Mruczysławy (cóż za subtelny nick, doprawdy) to
          proponuję go wyciąć w cholerę. Niech idzie se mruczeć jadowicie
          gdzie indziej.
          • mruczyslawa Re: do to.ja.kas 09.05.08, 09:49
            Wbrew pozorom mam wiele z Kasia wspolnego.Lubie prawdę i walcze z
            hipokryzja jak również lubie jak się odpowiada na moje
            pytania.Wspieram rownież zdradzane zony i nie pozwalam, aby kochanki
            z ich drwiły.Walcze wiec o prawde, podobnie jak Kasia. Wiec dlaczego
            jestem posadzana o plucie jadem? Przeciez Kasia jako oredowniczka
            prawdy i sprawiedliwosci o prawde nie powinna sie obrazac?
            • zuza145 zdradzona jestem i mam pytanie 09.05.08, 09:52
              czemu swoje pytanie skierowałaś akurat do niej?
              Ja również lubię prawdę, lubię też pytać- być może sęk w tym że w
              inny sposób zadję pytania- stąd zazwyczaj dostaję odpowiedzi- od
              osób które pytam.
              możesz mi wyjaśnić?
              • mruczyslawa Re: zdradzona jestem i mam pytanie 09.05.08, 10:01
                Juz Ci odpowiadam Zuziu.Znam Kasie i chce jej pomóc w walce
                zakłamaniem, fałszem i obłuda tego forum, a zwłaszcza z głupimi
                babami, które tu piszą.One sa naprawdę głupie, a Kasia jest wielka w
                tym co robi.Zwłaszcza jak sypia z cudzym mężem.Nie kazdego na to
                stac, prawda?
                • aron95 Re: zdradzona jestem i mam pytanie 09.05.08, 10:06
                  Że kasia fałszywa to cały czas twierdzę , ale że tu głupie baby piszą to protestuję
                  Proszę skup się już na kasi- starczy
                • zuza145 Re: zdradzona jestem i mam pytanie 09.05.08, 10:18
                  HE- coś mi nie pasuje- - pomagac poprzez sugestię- jesteś wielka
                  ale...... ( tu wstawia każdy co sobie winszuje- obraźlie coś raczej)
                  No znam metody dotarcia do człowieka poprzez wstrząs.
                  Ale mamy chyba inną sytuację tutaj.
                  Krótko tu siedzę - nie wyrobiłam sobie zdania odnośnie inteligencji
                  konkretnie piszących wszystkich- jednostkowo sie poznaję w chwili
                  obecnej.
                  Chyab powinnas dać takim jak ja szansę wypracowania własnej opinii-
                  na podstawie własnego odbioru- jak czegos nie wiem- to pytam zawsze.
                  Hm- może potrzeba dać mi więcej czasu- a nie na srkóty prowadzić-
                  wskazują bez wskazywani kto i jaki jest?
                  A głupie baby- hm- jak są to tez dotrę do senda- kto głupi.
                  Tu jednak się chyba róznimy- uważam że głupiemu nie wolno mówić że
                  jest głupi- bo on bez zastanowienia się obrazi i nawet nie będzie
                  szasny na porozumienie.

                  Kwestia wielkości- szeroki problem- podejrzewam że tyle opini
                  odnośnie podsatw do przydzielenia określenia woielki/wielka- ilu
                  ludzi tutaj piszących.


                  I nie widzę związku wielkości z faktem sypiania z tym czy owym .
                  Ale jak sama się zdiagnozowałam- inaczej widząca czasami jestem.
                  • zuza145 dygresja mnie dotycząca 09.05.08, 10:21
                    cholera- z nikim nie sypiam- taki mam epizod teraz - pusto w łóżku-
                    hm- znaczy się co- nie jestem wielka ?.


                    ( wiem- to akurat lekko trąci złośliwością).
                    Nie jestem doskonała. Ale zawszeć to o swoim życie seksualnym
                    dygresje zrobiłam.
                    • sylwiamich Re: dygresja mnie dotycząca 09.05.08, 10:34
                      Jesooo...jaki syf.
                      • zuza145 no- syf 09.05.08, 10:40
                        tak mozna w skrócie nazwać- bo jasno wynika- że powinnam ocenić
                        zycie cudze zanim dopuszczę sie rozmowy z daną osobą.
                        I jeśli to prawda- to bardzo to jest niehalo- bo jako wirtualna-
                        wirtualnie rozmawiam- skoro pogląd wirtualnie ogłoszony popieram-
                        czemu mam grzebać w CV?
                        Powinnam swoje CV też przedstawić?
                        A jaki ma to związek?
                        • sylwiamich Re: no- syf 09.05.08, 10:43
                          ...widzę że następna z klubu się odezwała.Dlatego mam awersję do
                          spotykania się w realu. Żeby mnie ktoś potem tak nie
                          obsmarowywał.Byłe przyjaciółeczki...bleee
                          Zresztą..wielkie mi mecyje...kaśka ciągle przy każdej wypowiedzi
                          zaznacza że kochanką była, więc o czym tu gadać?
                          • zuza145 Re: no- syf 09.05.08, 10:46
                            znaczy się jestem głupia- bo jakoś związku nie widzę
                            • hela37 Re: no- syf 09.05.08, 10:51
                              Zuza -ty wychodzisz z założenia że nie jest ważne kto z kim spi, ważne żeby był
                              ,,wyspany''?Bez względu na konsekwencje? No tak inaczej nie byłoby o czym pisac
                              i nie byłoby forum,sądy nie miałyby tyle pracy, adwokaci mniej by
                              zarabiali...... nudno byłoby na tym świecie....
                              • zuza145 Re: no- syf 09.05.08, 11:04
                                hela37 napisała:

                                > Zuza -ty wychodzisz z założenia że nie jest ważne kto z kim spi,
                                ważne żeby był
                                > ,,wyspany''?


                                Bardzo błęne mniemanie Moja Droga, nie wiem na jakiej podstawie
                                wynute. Jedymy co robię- to jest nieprzekładanie mojego dobioru
                                konkretnej sytuacji jaka mi sie prztrafiła na resztę świta oraz brak
                                podziału na kochanki i zdradzone.
                                Uważam to za słuszne bo inaczej mogłabym znależć się w sytuacji
                                konieczności dzielenia ludzi tylko ze względu na fakt z kim spią.
                                moja sytuacja jest moją i nie mam najmniejszego zamiaru podciągac
                                innych ludzi pod konkretny podział.
                                nie rozciągam oceny na wszytskich- tylko najpierw nawiązuje kontak i
                                sama oceniam idnywidualnie- z kim czuje pracę na swpólnej fali a z
                                kim nie.
                                A z tymi drugimi poprostu staram sie raczej nie dyskutować- bo
                                szkoda czasu- na dyskusje z kims kto wzbudza protest mojego
                                organizmu.


                                Bez względu na konsekwencje?

                                To tu cię spytam- a jakie konsekwencje?
                                Moje?
                                Ta hipotetyczna osoba nie jest powodem konsekwencji jakie ponoszę-
                                ich powodem jest mąż.
                                więc jakie konsekwencje masz na myśli pisząc o konsekwencjach?
                                Czy mam wyraxnie pisac - nie gadam z kochnakami wszelkiej maści bo
                                nielubię, bo wredne?
                                Zycie nie jest czarno białe- pomiędzy są rózne odcienie szarośći i
                                mimo fantazji nie jestem w stanie sobie nawet tego wyobrazić.


                                No tak inaczej nie byłoby o czym pisa
                                > c

                                Tu sie nie zgodzę- fakt spania z kimś nie jest jjedynym co mnie
                                interesuje.



                                > i nie byłoby forum,

                                są inne fora- jest ich masa


                                sądy nie miałyby tyle pracy,


                                to jest zupełnie inny temat nie mający związku z moimi wypowiedziami-
                                zbytni orzciągasz- byc może starasz się nieświadomie skierować
                                uwagę na inne tory- ale prędzej- to moja opinia jest to nieświadome
                                ogólnikowe podejście

                                adwokaci mniej by
                                > zarabiali......

                                jak wyżej



                                nudno byłoby na tym świecie....

                                Niestety tu tez się nie zgadzam- życie jest ciekawe- i nie kończy
                                sie na łóżku i zestawie tam ludzi przebywających.



                                • hela37 Re: no- syf 09.05.08, 11:31
                                  Zuza mój dziadek/ a mądry człowiek był/ zawsze mawiał że światem rządzą
                                  ,,pieniądz, dupa i gorzała''i jak by tego nie rozbierac na czynniki to tak
                                  jest.Życie to nie je bajka a Ja tak lubię bajki zwłaszcza zakończenia.Pięknie
                                  piszesz zuza .Podoba mi sie zwłaszcza to że nie lubisz kochanek.Masz racje są
                                  wredne,bo włażą do łóżek żonatych i dzieciatych pod hasłem ,,kocham go'', ,,go''
                                  a zwłaszcza zawartośc jego spodni i kieszeni.Zołza jestem .Ale że nie wiesz
                                  jakie konsekwencje wynikają ze ,,spania''?Ano takie jakie opisuje większość
                                  załamanych,sponiewieranych uczuciowo.Pozdrawiam
                                  • zuza145 Re: no- syf 09.05.08, 11:52
                                    Hela- ja nie lubię jednej, konkretnej kochanki.


                                    Ale mimo to umiem zachować się extra jak mnie los styka- opanowałam
                                    takie zachowanie do perfekcji- ona wręcz przeciwnie.

                                    Odnośnie konsekwencji działalności mężów z kochankami- tu uogólnię-
                                    ano wiem.
                                    ale Hwelu- nie karajmy mojej ososby tylko dlatego że:
                                    1. juz sie podniosłam nieco
                                    2. zbytnio nie emanuję
                                    3. większość osób jeszcze wizualnie okazuje cierpienir
                                    4. mam skryty generalnie charakter i nie okazuje dośc częśto co
                                    ewidentnie potrafi sie odbic na moim zdrowiu fizycznym- ale cóż- tak
                                    mam.

                                    To że nie widać nie oznacza że zaleczpone.

                                    I tu też związku z moimi przekonaniami nie widzę.
                                    Mam sobie koszulke z napisem- cięrpię bo mnie mąz zamienił- zrobić/
                                    no nie żartuj.
                                    Bo nie daje wiary.

                                    jeśli natomist chciałaś mi przygryźć to powiem tak
                                    ( jeśli- czego nie zakładam ale na zaś piszę,lecz jak nie to tekstu
                                    co teraz przeczytasz nie ma)- nie przygryzłaś bo ja świetnie znam
                                    takie mechanizmy zachowań i raczej nie mam kłopotu z rozpoznaniem.
                                    Dlatego generalnie to ja sie nie kłócę burzliwie- wymieniam tylko
                                    sprzeczne opinie.
                                    • hela37 Re: no- syf 09.05.08, 12:00
                                      Zuza naprawdę fajnie piszesz i nie jest moim celem przygryzac czy też odgryzać.A
                                      za koszulkę jeszcze bardziej cię lubię.
                              • zuza145 Hela- mam prośbę 09.05.08, 11:23
                                w celu uniknięcia ew. nieporozumień mam prośbę- w przyszłości nie
                                pisz co ja myślę- tylko dodaj na początku że tak odebrałaś co
                                napisałam- ja zazwyczaj mam świetne rozeznanie- gdzie jest ocena a
                                gdzie opinia- ale nie uważam za prawidłowe pisanie co ja myslę w
                                wykonaniu innej czytającej mnie ososby- prawidłowo powinno byc
                                dodane przed testem definitywnie okreslającym - słowo byc może- lub
                                zakończenie zdania znakiem pytającym. Treść wtedy pozostaje bez
                                zmian.Ty jesteś zadowolona i ja też- bo mogę spokojnie nadal
                                odpowiadać- zresztą zazwyczaj udaje mi sie spokojnie tłumaczyć swoje
                                odmienne zdania.
                                • aron95 zuza 09.05.08, 11:34
                                  jeden wątek a tyle cennych uwag !
                                  Jestem pod wrażeniem
      • zyg-a Re: do to.ja.kas 11.05.08, 17:18
        aron95 napisał:

        > Z "automatu" to robi .

        bo to chora niezrownowazona kobieta jest.Jej potrzebny lekarz a nie forum.
        szuka slabszych,takich ktorym moze imponowac jednak tylko pisaniem.
        Ktora kobieta,znajaca swoja wartosc bedzie sie chwalic (watek kasi o
        chwalipiecie na ten przyklad) i to na Forum!!Jaka ona piekna,madra,wyksztalcona....
        samo czytanie tego daje do myslenia,ze z ta osoba cos nie tak jest.
        I bedzie tak dlugo pisac jak bedzie miala przyklaskujacych.Jak jej to pomaga to
        na zdrowie.
        Ale masz racje,niech sie trzyma z daleka od udzielania rad kobietom zdradzonym
        bo to czysta hipokryzja jest.Fuuuj.
    • bet.66 mruczysławo-mała dygresja 09.05.08, 09:51
      tego typu pytanie powinno być skierowane do wszystkich kochanic, nie
      tylko do kas, bo kas z nich wszystkich ma jeszcze pozostałosci
      kregosłupa moralnego i co najwazniejsze dorasta przez co mądrzeje.
      Najgorsze przypadki to te, gdy kochanka nie potrafi wyciągać
      wniosków z zyciowego błędu rozkładania odnóży i idzie w zaparte, a
      całą winę za swe qestwo obarcza żony.
      • mruczyslawa Re: mruczysławo-mała dygresja 09.05.08, 09:57
        Na cale szczęście nie znam innych kochanek na tym forum, może są,
        ale sie nie ujawniaja.Kasia natomiast jest wyjatkowa, dlatego do
        niej piszę.Po raz pierwszy się spotkałam z tak moralnie czystą
        kochanką, która broni żony przed kochankami, broni za wszelka cene
        sprawiedliwosci. Do tego ladna, inteligentna. Tylko nie wiem
        dlaczego nie odpowiada na moje pytania postawione w tym watku?
        • zuza145 Re: mruczysławo-mała dygresja 09.05.08, 10:07
          być może odebrała je jako niegrzecznie sformułowane, byc może też
          zaklasyfikowałaś ją standardowo- bez zaglądnięcia że tak mało po
          polsku napiszę w meritum.
          Osobiście powiem tak- akurat nie wiem kto tu jest kochanką, a kto
          zdradzoną- generalnie wiem że jestem z grupy zdradzonych- co więcej
          nie z powodu że zupa była za słona, tylko z powodu kryzysu wieku
          średniego męża- który zamienił tylko dlatego uprawę swojego trawnika
          na uprawę trawnika po drugiej stronie płotu z powodu że był zielony
          inaczej.
          Wiem też- co wydaje mi sie dość logiczne że nie rociągać powinnam
          swojego odnioru konkretnej blondynki na oinne kobiety- stąd wnosek
          jeden- nie czuję nienawiści oraz niepozytywnych uczuc wobec nikogo.
          A wybacz- sposób w jaki rozpoczęłaś swoje pytanie jasno wskasuje że
          chciałaś dociąć zapytywanej osobie- więc myśle że pytanie sie
          rozmyło w otoczce- powodując to co właśnie widzimy.
          Czy nie uważasz że skonkretyzowanie swojej chęci do uzyskania
          odpowiedzi należało inaczej w słowa ubrać?
          Jako ine;ligentna osoba- a tak sie przedstawiłaś- chcąca pomagać- i
          dzięki rozgryzieniu konkretnego tematu- a raczej konretnej sytuacji -
          chciałaś zdobyć wiedzę z której chciałaś ciągną doświadczenie i
          rozszerzyć swoje możliwości.
          Bo dlatego sie pyta- więc czemu sformułowałaś pytanie właśnie w taki
          sposób?
          Wiedziałaś- tak myślę- że wywołasz dyskusję- a od odpowiedzi dzieli
          cie coraz większa odległość- właśnie ze wględu na treści twojego
          posta.
    • plujeczka Re: do to.ja.kas 09.05.08, 10:15
      żeby wiedzieć jak to jest byc kochanką a zatem odpowiedzieć na
      pytanie zadane przez autorkę postu trzeba nia po prostu w swoim
      zyciu być i koniec ale miłe panie nie obrzuxcajcie sie na tym
      forum ' słownym błotem"bo robi sie strasznie niesmacznie i ponuro a
      przecież ne o to chodzi.Kochanki były,są i będą i nic sie na to ne
      poradzi nawet jesli jedna zniknie, dokuczysz jej , wejdzie na "
      drogę 'odnowy moralnej" natychmiast jak grzyby po deszczu wyrosn ą
      ne.Zycie nie lubi prózni , w sidła takiej " zakazanej miłości"
      wpadaja kolejne i nie zrozum mnie źle ja ich nie bronię ale
      wiem ,ze jest to wojna z wiatrakami a takiej nawet DON KICHOT nie
      wygrał
      • mruczyslawa aronku... 09.05.08, 10:39
        ...z Toba tez mam wiele wspolnego.Tak samo lubie Kasię jak Ty.
        Głupie baby powinnam ująć w cudzysłów, bo to cytat z Kasi i jej
        kolezanek z PP.Dla nich RICD to wylęgarnia głupich bab.
        • zuza145 Re: aronku... 09.05.08, 10:44
          czekam na odpowiedzi- podobnie jak ty- lubię jak je otrzymuję.

          Piszę też na PP. Piszę również tutaj.
          I nie widzę związku jednego z drugim.

          Czy fakt pisania na PP automatycznie powinien spowodować że wychodzi
          się z RICD? Bądż odwrotnie?

          Czemu?

          Czy jest to rodzaj patriotyzmu lokalnego?
        • mruczyslawa kasiu... 09.05.08, 10:53
          ..widze, że zbrakło Ci swoistego tupetu i arogancji, zeby
          odpowiedzieć na moje pytania.Wymiękłaś wobec prawdy? Udzielasz tak
          szalenie mądrych rad innym, zarzucasz, że nie potrafią przyznać się
          do błędu, że brak im dystansu wobec siebie itd. itd. Więc czemu
          teraz nie potrafisz napisać tak jestem kochanką, sypiam z cudzym
          męzem? Przezmnie cierpi jego zona. Może to jedna z tych "głupich
          bab", które tu zrozpaczone pisza? Inne ma się kryteria dla innych, a
          inne dla siebie. Według słownika jezyka polskiego to nazywa się
          hipokryzją.Więc jak się ma twoja walka z falszem tego świata, skoro
          Ty sama zakłamana jesteś po uszy? Przypominasz mi hienę, która żywi
          się padliną. Ty żerujesz na krzywdzie innych, na słabości
          innych.Niszczysz tych, którzy sa od Ciebie słabsi, bez mrugnięcia
          okiem.Wtedy czujesz się wielka, a inni podobni Tobie Ci
          przyklaskują.Sama jestes słabiutka, w tłumie klakierów rośnie Twoja
          siła Tyle mam do powiedzenia na temat Twojej osoby Kasiu. Mozesz
          sobie teraz na mnie pobluzgac, może Ci ulzy.Znikam, misja
          spełniona smile
          P.S. Chętnym polecam forum "zdradzone żony kontra kochanki" Naprawde
          interesująca lektura, uzupełnia świetnie studium tego przypadku smile
          • sylwiamich Re: kasiu... 09.05.08, 10:59
            Jeśli nie lubisz Kaśki..idż na PP robić rozpierdziuchę.
            • mruczyslawa slywio... 09.05.08, 11:10
              ...nie robię jak to nazywasz "rozpierdziuchy", tylko obnażam prawdę
              o Kasi.Bradzo lubię to forum czytać, bo sa tu przeważnie mądrzy,
              choc czasami zagubieni ludzie ludzie Ty, nanga, tri, z mazur, pho,
              bozena.Więc zrozum moje oburzenie, ze dla Kasi i jej kumpeli
              jesteście "głupimi babami".Zrozum moje oburzenie, ze "dzieki" Kasi
              zniknęła bozena, bo dla Kasi była padliną do zjedzenia.Więc nie
              rozumiem jak Kasia tak mądra i prawa może pisac RICD? Ty i jeszcze
              kilka innych osób nie piszecie na PP, bo macie swoje zasady. kasi
              ich brak, ona węszy za padliną.
              • aron95 Re: slywio... 09.05.08, 11:15
                mruczyławo
                z tym ciężko nie przyznać Ci racji
                kasia tu weszła bo się działo, bo zamieszanie
                ostatnim razem gdy tu pisała podobnie było
          • zuza145 mruczysławo 09.05.08, 11:13
            zaraz uprzedzam ew. bum w moją stronę - nie bronię nikogo. Pisze i
            pytam bo jak ty lubię otrzymywac odpowiedzi.
            Dlaczego nie odpowiedziałaś?
            Na forum zdradzone żony kontra kochanki też już byłam.

            A teraz następne pytanie?
            Patrz pytana przez ciebie osoba nie zajrzała i nie odezwała się - a
            ty się nakręciłaś?
            Nie wiemczy jesteś zdradzona żona- mogę mniemac tylko że tak.
            chodziłam na terapię bo cięzko przechodziłam całą swją sytuację.
            Podświadomie zawsze się broniłam przed zgorzknieniem- tam sie
            utwierdziłam że robię bardzo dobrze.
            Jeśli fakt braku odpowiedzi ososby której zadawałaś pytanie
            spowodował taka a nie inna zwartośc postów n to nie jest dobrze.
            Krytykowac można- ale na odpowiednim poziomie- bo inaczej już na
            wstępie poniesiesz klęśkę i nic nie udowodnisz i/lub nie przekonasz.
            A napisałaś że ci zależy.
            To wszystko jest niespójne- posty jedne po drugim sobie zaprzeczają
            bo się uniosłaś emocjami.

            ps: najgorsze co może zrobic zdradzona kobieta to puścic żal samopas-
            na sobie takie podejście- zamordyzm w stozunku do żalu praktykuję.
            myśle że się sprawdza- dla mnie jest to korzystne i zawsze będę
            wszyskim zdradzonym to polecać- nie wyżywać się na tym co pod ręką.
            ps wiem co mówię- opanowałamm jazdy windą z kochanką męża- bez
            słowne
            • mruczyslawa zuziu... 09.05.08, 11:19
              ...nie jestem zdradzoną zoną.Nie poniosły mnie emocje.Nie lubie
              tylko hien. Trzymaj sie zuziaczku, z Ciebie też mądra kobieta.
        • aron95 Re: aronku... 09.05.08, 11:09
          mruczyslawa napisała:

          > ...z Toba tez mam wiele wspolnego.Tak samo lubie Kasię jak Ty.


          Tylko że ja , nie lubię jej, nie z powodu że jest kochanką
          Z Tobą się nie utożsamiam bo jesteś kontrowersyjna/y
          w chodzisz tu by zamieszanie z robić

          • mruczyslawa Re: aronku... 09.05.08, 11:13
            No to mamy kolejną wspólna cechę, Ty też jesteś kontrowersyjny.za to
            Cię lubięsmile
            • to.ja.kas Re: aronku... 09.05.08, 11:21
              Ojej dopiero to zobaczyłam smile))
              Na tak postawione pytanie, jak mi sie śpi, mogę tylko odpowiedzieć,
              że dobrze...i tyle z tej dyskusji mojego będzie smile))

              Na zdradzone kontra kochanki polecam wejsc ostatnio za jazdy po
              zonach zrobiłam tam kochankom niezłą jazdę smile))))

              Buźka i baw się dobrze. Fana masz takiego, że aż Ci zazdroszczę.

              smile)))))
              • mruczyslawa kasiu... 09.05.08, 11:26
                ...ten post potwierdził Twoją hipokryzje.Kochanka krytykuje inne
                kochanki za to, że jada po zonach.Ty nad zoną swojego kochanka tak
                bardzo się użalasz, ze sypisz z jej mężem.W ramach pocieszenia zony.
                • to.ja.kas Re: kasiu... 09.05.08, 11:29
                  Oj Mruczka, Mruczka, zejdz z drzewa smile))))

                  Miłej zabawy....ja sie juz wybawiłam...dziś w nocy ...pa
                  • mruczyslawa dziś w nocy... 09.05.08, 11:39
                    ...Twój ukochany bawił się z żoną, więc Kasiu mogłaś sie co najwyżej
                    myszką od komputera bawićbig_grin
                    • to.ja.kas Re: dziś w nocy... 09.05.08, 11:54
                      Jakiś inny ze mną spał???
                      smile))
                      Nie zauważyłam, ale następnym razem się przyjrzę smile)))
                      • hela37 Re: dziś w nocy... 09.05.08, 12:01
                        Wiesz co ,powiem Ci tak - spadaj na drzewo........
                      • hela37 Re: dziś w nocy... 09.05.08, 12:02
                        To drzewo do dla kasi
                      • mruczyslawa kasiu... 09.05.08, 12:03
                        ... nie chcę byc wulgarna i cytować arona. On cos o jakimś automacie
                        pisał. Gdzie Twoja mądrość, siła argumentów, pseudopsychologiczne
                        wywody? Chyba cos Ci kiepsko ta zabawa szła skoro poźnym wieczorem
                        pisałaś na PP smile
                        • nangaparbat3 Re: kasiu... 09.05.08, 12:10
                          Aron tego akurat nie pisał wulgarnie - nawiazał po prostu do innego wątku i
                          zrobił to bardzo dowcipnie.
                          • nangaparbat3 dla jasności 09.05.08, 12:11
                            Pisząc "z automatu" Aron poszedł w pure nonsens.
                            • aron95 Re: dla jasności 09.05.08, 12:21
                              dzięki nanga , chciałem rzeczywiście aby dowcipnie wyszło .
                              A że niechęci do kaśki nie ukrywam , nie widziałem nic niestosownego w tym że
                              się wpiszę , kimkolwiek by sie autor wątku nie okazał .

                              Gdyby nie wpisy tri, nataszy , menab (najpierw sobie pobliuzgali na pp a później
                              tu ) to wątek ogólnie ciekawy, głównie za sprawą zuzy
                          • panda_zielona Re: kasiu... 09.05.08, 12:28
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Aron tego akurat nie pisał wulgarnie - nawiazał po prostu do
                            innego wątku i
                            > zrobił to bardzo dowcipnie.

                            Jakoś dowcipu się w jego wypowiedzi nie dopatrzyłam zwłaszcza po
                            ostatniej dyskusji w innym wątku.
                            • to.ja.kas Re: kasiu... 09.05.08, 12:40
                              panda_zielona napisała:

                              > nangaparbat3 napisała:
                              >
                              > > Aron tego akurat nie pisał wulgarnie - nawiazał po prostu do
                              > innego wątku i
                              > > zrobił to bardzo dowcipnie.

                              To sie mnie tyczyło Pando....a każdy taki tekst Arona w moim
                              kierunku jest dowcipny...i to zauważyłam wiele miesięcy temu, dziwne
                              ze w stosunku do innych takie postry są zjadliwe, przemocowe i
                              najzwyczajniej w zyciu chamskie ????...dla jasności...to pytanie
                              retoryczne tongue_outPPPP
                              > Jakoś dowcipu się w jego wypowiedzi nie dopatrzyłam zwłaszcza po
                              > ostatniej dyskusji w innym wątku.
                              • panda_zielona Re: kasiu... 09.05.08, 13:04
                                to.ja.kas napisała:
                                ????...dla jasności...to pytanie
                                > retoryczne tongue_outPPPP

                                Jak retoryczne to nie muszę odpowiadać.Ja tylko obserwatorem
                                jestem big_grinDDDD
                                A to co myślę nie nadaje się do napisania na forum publicznym.
                            • aron95 panda 09.05.08, 13:49
                              a co widzisz w tekście tri ?
                              z automatu dałem w cudzysłów ,więc trudno się było domyślić przenośni ?

                              Widzę że znowu za mną łazisz i kąsasz
                              • panda_zielona Re: panda 09.05.08, 15:00
                                aron95 napisał:

                                > a co widzisz w tekście tri ?

                                Niestety pomyślałam podobnie jak On.

                                > z automatu dałem w cudzysłów ,więc trudno się było domyślić
                                przenośni ?

                                Właśnie dlatego,że wziąłeś w cudzysłów domysliłam się
                                przenośni,niestety niezbyt przyjemnej.

                                > Widzę że znowu za mną łazisz i kąsasz

                                Ja za Tobą??? odpowiedziałam na post Nangi.

                                AA i żeby uprzedzić Twoje imputacje,nie jestem fanką,nie znam i
                                nigdy nie poznam w realu To.ja.kas.Nic nas nie łączy oprócz miłosci
                                do sztuki i Jandy,i bywania oddzielnie w teatrze gdzie grywa.

                                • to.ja.kas Panda i Janda :-))))) 09.05.08, 15:05
                                  Panda znów idę na Shirley...w czerwcu, mam już bilety smile))))
                                • aron95 Re: panda 09.05.08, 16:15
                                  A cóż to Ci pando takiego zrobiłem ?
                                  Że Cię kiedyś nazwałem zielona zamiast panda ?
                                  Czy może zbyt mało Ci uwagi poświęciłem , bo z reguły na Twe docinki nie reaguję
                                  . Może taki trend na pewnym forum wprowadzono ?
                                  • panda_zielona Re: panda 09.05.08, 18:33
                                    aron95 napisał:

                                    > A cóż to Ci pando takiego zrobiłem ?
                                    > Że Cię kiedyś nazwałem zielona zamiast panda ?
                                    > Czy może zbyt mało Ci uwagi poświęciłem , bo z reguły na Twe
                                    docinki nie reaguj
                                    > ę
                                    > . Może taki trend na pewnym forum wprowadzono ?

                                    Dobry Człowieku,nie interesują mnie "tryndy" na jakichkolwiek
                                    forach.A Twojej uwagi potrzeba mi jak rybie roweru.
                                    • aron95 Re: panda 09.05.08, 19:44
                                      Cóż takiego więc się stało iż dla Ciebie jestem be ?
                                      Z kasią to sobie powiedzieliśmy że dla siebie jesteśmy be i przez to się z ścinamy .
                                      A z Tobą pando przezielona pierwy raz ,tyle rozmawiać mi przychodzi .
                                      Cóż to wiec powodem jest iż dogryzać mi wciąż chcesz ?
                        • sylwiamich Re: kasiu... 09.05.08, 12:10
                          A o czym wy piszecie? Kiedyś pisałam na zdradzone zony kontra
                          kochanki.Ale teraz wejść tam nie mogę.Żeby nie być posądzoną o
                          hipokryzję...też byłam kochanką.Chociaż wtedy mi się wydawało że nią
                          nie jestem.
                          • nangaparbat3 Re: kasiu... 09.05.08, 12:13
                            sylwiamich napisała:

                            > Żeby nie być posądzoną o
                            > hipokryzję...też byłam kochanką.Chociaż wtedy mi się wydawało że nią
                            > nie jestem.

                            To jest myśl wielka i głeboka, tudzież odkrywcza - piszę serio, bez cienia
                            złosliwości.
                            Myślę, ze wielu kobietom zdazra się bezwiednie zostac kochanką (zał.:
                            kochanka=kobieta sypiajaca z kimś, kto ma zonę).
                        • to.ja.kas Re: kasiu... 09.05.08, 12:13
                          Bo ja nocny marek jestem smile))

                          Ale wiesz co chętnie z Toba porozmawiam...o problemach małżeńskich,
                          misiach, złych kochankach, dobrych zonach, powodach rozpadu związku,
                          relatywiźmie, podyskutuję o przemocy , o jej zapobieganiu, o tym
                          dalczego coś wg mnie się dzieje i dlaczego czasem robimy coś co może
                          innym wydawać się złe.

                          Tak z Tobą dyskutować nie będę bo to głupota...o tym kiedy się
                          kładę, z kim się kładę, dlaczego żyję z osobą z którą żyję, dlaczego
                          zdecydowała się dla mnie rozwieść (a może dla siebie? No bo ona tak
                          twierdzi)....to bezsensowna, głupia rozmowa.

                          na tematy trudne chetnie...nawet jak pierze leci...chętnie, w taki
                          sposób...NIE....bo nie lubie rozmawiać z kimś kto o moim zyciu wie
                          więcej niż ja sama ....tu nie ma co rozmawiać....bo i o czym ???
                          smile)))))

                          Hela, nie podniecaj się tak...powaga...powiem Ci, że jakbyś dobrze
                          poszperała to nie ja jedna i nie pierwsza i nie ostatnia z tu
                          piszących mam różne koleje w swoim zyciu...Tobie życze mimo wszystko
                          by zamiast złości dużo było w Tobie uśmiechu...i takiej woli walki z
                          problemami jaką teraz wykazujesz w walce ze mną smile)))
                          • hela37 : kasiu... 09.05.08, 12:31
                            No nie to Ja na wojne z Tobą poszłam ? Cholera chyba sie zagalopowałam! Różne w
                            życiu są koleje losu ale jak sie jezdzi po koleinach i wertepach to trzeba sie
                            liczyć z siniakami.Każdy w swoim życiu ma różne zakręty , u mnie było ich sporo
                            i to ostrych , czasami zle sie do nich przykładałam ale że jestem dobrym
                            kierowcą udaje mi sie wyjść na prostą.Złości we mnie jest juz mało a więcej
                            realnego spojrzenia i uśmiechu od momentu kiedy zaczęłam stosowac pewne
                            zasady.Bez nich trudno jest żyć .Czego i Tobie życzę.A jedna z tych zasad jest
                            ,,Nie budowac swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu''.
                            • to.ja.kas Re: : kasiu... 09.05.08, 12:37
                              Helu, jestem szczęsliwa, nie jestem dumna z tego co się wydarzyło,
                              różne były powody i o nich kiedyś pisałam...ten watek na pisanie o
                              tym nie zasługuje.
                              A nie zasługuje z powodów o jakich Zuza pisała. Napisała to 100 razy
                              lepiej niz ja bym to umiała zrobić, więc tylko powiem jej "masz
                              rację Zuzka...nie przepracowuj się i zaglądaj tu i tam i gdzie
                              chcesz " smile))))
                            • manderla no, brawo! 09.05.08, 13:55
                              hela37 napisała:

                              > ,,Nie budowac swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu''.

                              Nie myślałam, że ktoś jeszcze stosuje tę zasadę wzyciu. I ze w
                              ogole, że ktoś ją zna...

                              Na sercu zawsze lepiej jak sie słyszy coś takiego smile
                              Dzieki, hela
                  • hela37 Re: kasiu... 09.05.08, 11:44
                    Uważam kasiu że przeginasz ,czytałam Twoje wypowiedzi na forum Zdradzone zony
                    kontra kochanki i uważam że tam jest Twoje miejsce .Twoi fani mogą sie ze mną
                    nie zgadzać ,ich prawo .Ale nie lubię obłudy i fałszu i większośc tez chyba nie
                    • mruczyslawa brawo helu... 09.05.08, 11:51
                      ...za myślenie i prawidłowe wnioski.Obłudą wieje na kilometr jak
                      kochanka głosi prawdy objawione żonom. Jak dokopuje zwłascza tym,
                      które są słabe i bezbronne, szczycąc się swoją wielkoscią.
                      • zuza145 dzięki za dyskusję 09.05.08, 12:12
                        ale niestety muszę się udać w innym kierunku.
                        Jak ktoś mi kiedyś ( nie biorący udziału w tym wątasie) powie- zuza
                        ale jesteś świnia- zadajesz się z takimi, bierzesz udził w takich
                        rozmowach itd- to odpowiem tak-
                        moje prawo,
                        mogę rozmawiać z kim chcę,
                        nie życzę sobie oceniania ludzi w moim imieniu
                        chcę sama wysnć swoje wnioski.

                        A dlaczego- aby jak sie pomyle miec pretensje tylko i wyłącznie do
                        siebie.

                        I tym miłym przemysleniem konczę ( tymaczesm- bo zwijac się nie mam
                        zamiaru).

                        Pozdrawiam

                        idę w kierunku pracy- aby równowagę w przyrodzie zachować jako taką-
                        w tej części na którą mam wpływ.
                        • nangaparbat3 Re: dzięki za dyskusję 09.05.08, 12:15
                          A Ty co, ze dziekujesz za dyskusje? Przewodniczaca?
                          • zuza145 nanga 09.05.08, 12:23
                            faktycznie- niejano określiłam- żegna się na czas jakiś- bo musze
                            się zaraz wylogować- czy już jasne.
                            Jestem ostatnią osobą której przez mysl przechodzi rządzenie Moja
                            Droga.
                            Jestem "szara człowieka" niegodna.
                            Zajmę swoje upatrzone więc miejsce.
                            No- mam nadzieje że wyjaśniłam potencjalny problem he he he .

                            • zuza145 Re: nanga 09.05.08, 12:25
                              sorki za literówki- ale pisze i sie śmieję- z tej przewodniczącej.
                              Jakoś mi sie zwizualizował Kimirsen.
                              He he he he - no pięknie- tu poważne sprawy a ja Wielkiego Wodza
                              widzę he he he .
                              • nangaparbat3 Re: nanga 09.05.08, 12:42
                                smile))
                                Dobrze widzisz, tak mi sie to skojarzyło - no moze nie z Kimusiem, ale prawiewink
                      • clio11 Re: brawo helu... 09.05.08, 14:54
                        Pewnie znowu gdzieś mnie system przyklei nie tam, gdzie bym chciała,
                        a chciałabym pod wypowiedzią mruczysławy o obłudzie i objawianych
                        zonom prawdach (przez niegodną jawnogrzesznicę, przypominam,
                        to.ja.kas).
                        A czy nie przyszło Ci do głowy, Pani z Niechybnie Zdrowym
                        Kregosłupem Moralnym, że ona chce sie podzielić SWOIM
                        doświadczeniem? Wszak tamto forum chyba wyraźnie dla żon i kochanek?
                        Że rady? Że prawdy? Lepiej by wyglądało, gdyby tam zmieszała kogoś z
                        błotem? Wyzywała od nieudacznic?
                        To jest według Ciebie obłuda, że przedstawia swój punkt widzenia?

                        A co Ciebie przywiało tutaj, szanowna Mruczysławo? Czy przypadkiem
                        nie chęć malutkiego ostracyźmiku?

                        Na moje oko-ktos tu się szczyci swoją wielkością. Zdecydowanie.
                        Ale bynajmniej nie to.ja.kas.

                        A skoro jestes ciekawa, jak się sypia z cudzym mężem, to Ci napiszę-
                        REWELACYJNIE. Skoro jestes ciekawa odczuć "po" to też Ci napiszę-
                        PARSZYWE.
                        Nie jestem niczyim adwokatem, piszę to za siebie.
                        Masz rację-hipokryzja tu kipi, na tym wątku, od samego jego poczatku
                        (a, taki talent mam dzis do rymów częstochowskich, pf).

                        Zadowolona?



                        • to.ja.kas Re: brawo helu... 09.05.08, 15:03
                          clio11 napisała:

                          > Pewnie znowu gdzieś mnie system przyklei nie tam, gdzie bym
                          chciała,
                          > a chciałabym pod wypowiedzią mruczysławy o obłudzie i objawianych
                          > zonom prawdach (przez niegodną jawnogrzesznicę, przypominam,
                          > to.ja.kas).

                          Clio, nie przejmuj się mnie też czasem wkleja zupelnie nie tam gdzie
                          chciałam się pojawić smile)))
                          Nie wiem nic o Tobie, ale to cecha blondynek smile))))
                          • phoziomka do Mruszysławy, mruuu mruuu 09.05.08, 18:28
                            A ja chciałabym zaprotestować przeciwko pisaniu o mężach jak o
                            swoich wyłącznych własnościach, co to znaczy ukradła a on to mebel ?
                            jest z nim bo oboje tego pragną bo każdy z nas niezależnie od
                            statusu jest wolnym człowiekiem i na tym skończyłabym dyskusję
                            • zielona_ropucha Re: do Mruszysławy, mruuu mruuu 09.05.08, 18:34
                              Wydaje mi się,że kobiety traktują mężczyzn nie jak meble,ale jak
                              bezwolne istoty myślące tylko jedną częścią ciała,a siebie jako
                              nadgatuneksmile))stąd ona jest winna.bo rozum masmile
                              • z_mazur Re: do Mruszysławy, mruuu mruuu 09.05.08, 18:42
                                No tak, bo odpowiedzenie sobie na pytanie dlaczego ON zdradził zmusza do skonfrontowania się z dwiema możliwymi odpowiedziami: bo byłam kiepską żoną (oczywiście można to interpretować na dziesiątki indywidualnych sposobów), bo on był beznadziejnym facetem (w tym przypadku trzeba się skonfrontować z pytaniem, dlaczego go w takim razie wybrałam). A to dosyć trudna konfrontacja, lepiej skupić więc negatywne emocje na obiekcie zewnętrznym, czyli na kochance. smile))
                                • ivone7 Re: do Mruszysławy, mruuu mruuu 09.05.08, 20:01
                                  okrutny mazurek...okrutny..hihi
                                  a ona slepa byla..bo zakochana..
                              • ivone7 Re: do Mruszysławy, mruuu mruuu 09.05.08, 19:39
                                hihi czyli powinna potraktowac to jak komplement..
        • a.b1 Re: aronku... 09.05.08, 16:32
          mruczyslawa napisała:


          > kolezanek z PP.Dla nich RICD to wylęgarnia głupich bab.
          jak już coś piszesz, to pisz prawde
          widać jak na dłoni problemy z czytaniem i ze zrozumieniem czytanego
          tekstu
          pani to chyba bezrobotnym darmozjadem jest, skoro potrafi się pani
          orientować w sprawach aktualnych i archiwach bardzo wielu forum
          gratuluje
          polecam jednak mały spacer i spotaknia ze znajomymi, realnymi
          znajomymi, choć przypuszczam, ze zupełna pustka jest w pani
          otoczeniu, skoro ma pani czas na takią detektywistyczna robote
    • a.b1 FAKTY, PROSZE PANI, FAKTY 09.05.08, 15:47
      postanowiła pani wystosować post, którego celem jest ....
      hmmm...zastanawia mnie co jest jego celem
      ale skoro juz pani to zrobiła to proszę przytoczyc tu linki, dowody,
      coś konkretnego
      wciąga pani forum w jakąś swoją prywate i co, mamy pani wierzyć na
      słowo?
      wie pani, że w sądach udowadnia się wine, więc skoro poddaje pani
      pod osąd moralność forumowiczki to proszę zachowywać sie na
      odpowiednim poziomi i przedstawić tu dowody winy tej forumoawiczki a
      nie tylko oskarżenia, uszcypliweości i aluzje
      albo konkretne dowody albo do cholery wypad z forum
      jeśli miałabym ochote przyglądać sie głupiej pyskówce to przejde się
      na targ
      nie są to "tylko " pytania padły konkretne oskarżenia więc ja
      domagam się konkretnych, namacalnych dowodów skoro postanowiła pani
      wciągnąć uczestników tego forum w swoje gierki

    • marieta_makieta Re: do to.ja.kas 09.05.08, 16:07
      Wykażę się ignorancją, ale co tam: czy ktoś zechciałby mnie
      uświadomić co to jest PP, i podać link do tego oraz do żon
      v.kochanki? Ciekawa jestem, co tam ludzie piszą, a nie mogę znaleźć.
      • to.ja.kas Re: do to.ja.kas 09.05.08, 16:21
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48555
        To jest PP

        Kochanki kontra Zony to forum zamknięte, link nic nie da
      • aron95 marieta 09.05.08, 16:37
        kasia z automatu maile z zaproszeniem wysyła wystarczy poczekać


        z automatu -cholera coby mnie znów jakiś nachlany d..... nie wyzwał .
      • nangaparbat3 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 16:45
        Zdradzone... Prywatne/kobieta/zwiazki
        Zawsze mozesz poprosic o przyjecie.
        • marieta_makieta Re: do to.ja.kas 12.05.08, 13:59
          Dzięki za namiary, a co do zdradzonych żon i kochanek-to właściwie
          niewiele mądrego mogłabym do dyskusji wnieść smile)). Życie ma tyle
          odcieni i jest tyle sytuacji... Wiem, że trąci to relatywizmem, ale
          kiedyś stałam murem za moją koleżanką, którą zdradził mąż. W końcu
          ona mi jakiś czas temu powiedziała, że u nich w domu było mniej
          więcej jak u mnie w najgorszych czasach. Ona wiecznie miała o coś
          pretensje, chodziła naburmuszona, traktowała męża jak bankomat,
          wiecznie się kłócili. Różnica była taka, że moja koleżanka
          przynajmniej przy ludziach się hamowała (ja takich oporów nie
          miałam, niestety). Z boku sytuacja jej męża to było coś pięknego-
          piękna żona, udane dziecko, zadbany dom. Żyć nie umierać. Oczywiście
          można by powiedziec, że ten facet, zamiast szukać wrażeń gdzie
          indziej mógłby przede wszytskim porozmawiać z żoną. Z własnych
          doświadczeń mogę powiedzieć, że czasami rozmowa jest niemożliwa, bo
          druga strona, tak jak ja swego czasu, tak jest przekonana o
          słuszności swoich roszczeń i pretensji, że trzeba silnego ciosu, aby
          oprzytomniała. U mnie trzeba było pozwu o rozwód, u mojej koleżanki-
          zdrady.
          Inną sytuację też znam. Mam koleżankę, która mając męża, stwierdza,
          że jej jeden facet, choćby najlepszy, nie wystarczy. No i hula,
          hula, aż się w końcu przejedzie. Szkoda mi tylko jej dziecka, bo
          pewnie jak się rodzice będą rozwodzić, to córka będzie cierpieć. PO
          cholerę w ogóle wychodziła za mąż w takim razie?
          Jak na razie, w ciągu całego swojego dorosłego życia unikałam
          sytuacji, które groziłyby mi zaangażowaniem w związek z żoantym
          mężczyzną. Jedynym żonatym mężczyzną, a którym zamierzam się
          angazować emocjonalnie jest mój mąż. Tylko, co ja mogę wiedzieć o
          tym co zycie przyniesie? Gdy brałam ślub byłam najszczęśliwszą osobą
          na świecie i obiecywałam sobie, że zrobię wszytsko, aby mój mąż był
          szczęśliwy. W ciągu 5 lat doprowadziłam swoje mażeństwo na skraj
          przepaści.
          Ach, dodam jeszcze jedno. Gdyby mój mąż mnie zdradził, to żadna siła
          mnie by nie zmusiła, bym polubiła jego kochankę. Musiałoby upłynąć
          duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo
          czasu.
          • pucioipucio Re: do to.ja.kas 12.05.08, 14:07
            Ja miałam koleżankę, która zawsze się zarzekała, że z żonatym facetem nigdy w
            życiu. I stało się tak, że poznany facet ją oszukał, udawał wolnego, zakochała
            się po uszy, zaczęli mieć poważne wspólne plany a wtedy okazało się, że jest
            jakaś żona i jakieś dzieci. I dziewczyna szarpała się ze dwa lata bo nie
            wiedziała jak pogodzić swoje dotychczasowe poglądy i jego kłamstwo z miłością.
            W końcu nie wytrzymała psychicznie, odeszła od niego i po związku i miłości
            zostało jej kilka lat depresji i samotność. Kanał. Jak czytam gdzieś "ja nigdy z
            żonatym" to zawsze ona mi się przypomina.
    • z_mazur Re: do to.ja.kas 09.05.08, 17:36
      Wiecie co, zawsze mnie śmieszy podejście zdradzonych kobiet do problemu, to ich wieszanie psów na kochankach.

      Żeby nie było wątpliowści, sam zostałem zdradzony i uważam, że mam prawo mówić o tym problemie w ten sposób.

      I tylko przez chwilę w swoim życiu miałem pretensje do faceta z którym zdradziła mnie żona i to nie dlatego, że był moim kumplem i to było z jego strony nielojalne wobec mnie jako jego kumpla. Reszta to sprawa między mną i moją byłą żoną.

      Może warto skupić się jednak na tym dlaczego mój mąż mnie zdradził, a nie czepiać się kochanki myśląc, że gdyby nie ona, to małżeństwo byłoby sobie nadal niewinnie szczęśliwe. To jest dla mnie dopiero hipokryzja.
      • z_mazur Re: do to.ja.kas 09.05.08, 17:40
        Sorry: "i to dlatego, że był moim kumplem" miało być. Błąd całkiem zmienił sens wypowiedzi.
      • ivone7 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 18:39
        ja mam tez takie samo zdanie...
        i tez bylam zdradzona i mimo tego co mi chcieli wmawiac inni, po
        poczatkowym obwinianiu kochanki/kochanek..uwazam, ze niestety zdrada
        wynika ze cos nie halo w zwiazku a po drugie..to osoba w zwiazku
        powinna sie pilnowac i byc wierna..
        wiec kochanka niczemu nie winna...
        • panda_zielona Re: do to.ja.kas 09.05.08, 19:00
          Iwonka nie rozgrzeszałabym tak zupełnie kochanek/ów/
          Można nią zostać nieświadomie,ale co jeśli świadomie ktoś pakuje się
          w taki układ i liczy,nie wiem na co?
          • z_mazur Re: do to.ja.kas 09.05.08, 19:08
            > ale co jeśli świadomie ktoś pakuje się
            > w taki układ i liczy,nie wiem na co?

            A musi od razu na coś liczyć? A co żonę w tym momencie obchodzi na co liczy kochanka jej męża? To skupianie uwagi na kwestiach, które na dobrą sprawę nie mają znaczenia.
            • wierzba46 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 20:20
              Z-mazurku,żonę pewnie to guzik obchodzi,powinno raczej obchodzić
              kochanków.I żeby nie było,że się czepiam kochanek,ja do kochanki
              mojego m.nie miałam absolutnie nic.Nasze małżeństwo już poległo
              wcześniej z mojej winy też.
              • wierzba46 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 20:21
                wierzba46 napisała:

                sorki,to pisałam ja panda_zielona.Nie przelogowałam się z allegro.
          • zuza145 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 19:17
            To wtedy oznacza że to zła kobieta jest.
            Zas kroki będące wynikiem jej kroków zależą od strony pokrzywdzonej.
            Ja się upieram- jest jedno najlepsze wyjście- wyznaczy c sobie jakiś
            cel- ja mam- kobiety nnie tykam- bo i poco?, skupiam sie na
            polepszeniu jakości swojego życia.

            Z nią ślubu nie brałam.
            żaraz potem przegląd życia zrobiłam ( no zaraz nie tak bardzo- jak
            już z deprechy wylazłam mniej więceje i oceniłam co mnie do celu
            przybliży.Wykreować się staram nową rzeczywistość.Oceniłam realia,
            podzieliłam sobie na etapy i mozolnie ( niestety czasy hasania poza
            mną- więc woliej idziE ALE IDZIE JAKOŚ).Bo systematykę opracowuję-
            oceniam co najpioer. co mnie zbliża, jak to zrobić itd. Niestety
            stagnacja działa na mnie źle.
            Stąd jak mnie strach łapie musze po początkowym łó Matko- zabrać się
            za działanie jakieś.
            No tak organizm mój reaguje.
            Staram się nie być małostkowa- filtruję problemy- część z nich nie
            stanowi problemów wartych mojego zachodu.Choć dla innych t porblemy
            życia lub śmierci- bo są drobiazgowi i para w gwizdek idzie.
            A robię to tylko i wyłącznie dla sibie.
            Wiem że lata zabierze mi wyjście na prostą- oraz dotarcie do takiego
            miesjca abym sie bezpiecznie czuła.
            Zyciwe w poczuciu jakiegokolwiek zagrożenia nie jest dla mnie.
            I mimo że wiem że będzie ciężko- to idę jakość - raz wolniej a raz
            szybciej.
            I teraz pytanie- co mi da rozważanie jakimi pobudkami kierowała się
            kochnka mojego męża?
            Szczególnie że wiem jakimi.
            W czym mi to pomoże?
            Owszem- dyskutować mogę- ale bęzie to dyskusja czysto teoretyczna-
            bo mnie osobiście w niczym nie pomoże.
            Dlaczego- jest już wiadome- ja wolę skupić się na szukaniu i
            wypracowywani wyjścia- bo nie mam już czasu do stracenia.
            • ivone7 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 19:22
              i tak trzymaj zuzia..
          • ivone7 Re: do to.ja.kas 09.05.08, 19:20
            bede szczera do bolu...
            to maz/zona powinni miec swoje chucie na postronku...to raz..jesli
            cos nie gra w zwiazku to punkt pierwszy naprawia sie zwiazek/lub
            chociaz informuje sie partnera ze cos nie halo, nie udalo sie to-
            konczymy zwiazek i szukamy kogos innego..
            nie obwiniam kochanki nieswiadomej, ze facet zonaty..bo co tu ona
            winna??? to facet powinnien szanowac swoja zone i byc jej wierny (
            oczywiscie tyczy sie tez to kobiet)
            • zuza145 Amen Ivone7 09.05.08, 19:29
              a juści że tak powinien chutliwy osobnik/osobniczka robić.
              A nie potem budować nierealistyczną hisotrię- jako kontynuację
              powiedzianego niechcący a, b i c itd.
              Brr- więc teraz staram się oswoić myśli dotyczące- a jaki to miałki
              osobnik, i że nie ten pozim w chwili obecnej- zupełnie nie ten.
              Oczywiście- widziały gały co brały ale daleko idących wniosków
              wyciągac nie będę.
              Bo niby skąd wiedzieć jak mutować będzie?
              No pod koloszem trzymać się nie da- i nie jest żadnym osiągnięciem-
              bycie okejaśnym jak nie ma otaczających różności.
              Więc reasumując- mnie szkoda czasu.
              A być może ( bo tego to nikt nie wie coś kiedyś wyzwalaczem będzie i
              wtedy to ja zdradzającemu raczej nie będę mieć czego zazdrościć).
              Być może- a nawet tego nie życzę takiemu komuś.
              • ivone7 Re: bo de facto 09.05.08, 19:37
                to maz przyrzekal mi milosc i wiernosc...a jego kochanka w zyciu mi
                nie obiecywala ze bedzie lojalna wzgledem mnie, ze bedzie nieczula
                na umizgi mojego exia...wiec dlatego zalu do niej nie mam, a z zalu
                do niego juz sie wyleczylam...
                • dzimi_dzimi Re: bo de facto 09.05.08, 20:02
                  Podobno co się zjawię to zadymę robię.
                  Odnoszę jednak dziwne wrażenie, że niektóre osoby stale tu bywające
                  dają sobie świetnie radę bez mojego skromnego udziału.
                  Co zajrzę to zadyma i te same twarze.
                  Prawda Aron ?
                  Coś ci powiem chłopie.
                  Dupy dajesz.
                  Już zdążyłeś udowodnić, że zasłużyłeś na słowa Tri.
                  Więcej dowodów nie trzeba.
                  Jak nie wierzysz poczytaj reakcje na to co piszesz.

                  A teraz co do kochanków i kochanek.
                  Tak jak Z Mazur zostałem zdradzony, więc czuję się moralnie
                  usprawiedliwiony tym, że w tym temacie zabieram głos.
                  Nie mam żalu do obecnego partnera mojej Żony.
                  Stracił dla Niej głowę.
                  To akurat potrafię zrozumieć.
                  Kiedyś miałem żal do Niej i do całego świata.
                  Ale wolę hodować miłe wspomnienia bo to dobra Kobieta jest a i świat
                  nie jest taki najgorszy.
                  Jeśli musiałbym wskazać winnego tej zdrady to wskazałbym na Nią.
                  I na siebie.
                  Ale do tego, że ja również byłem winny doszedłem po długim czasie.
                • zuza145 Re: bo de facto 09.05.08, 20:02
                  żąl to mam- bo otworzyć zążyłam drzwi do przyjaźni.
                  Bo jestem pierwsza naiwna. Mąż wielokrotnie ( bo i staż dośc długi
                  małżeński jak czytam tytaj odnośnie niektórych mam) więc mi mówił że
                  daję się wykorzystywać- on miał nieco inne podejście a ja inne.
                  I sobie koegzystowaliśmy na tym polu niejako sie uzupełniająć.
                  Czeriąc jedno od drugiedo.
                  Ale żal do niej mam- tylko zgodnie ze swoim czymś tam- nie rozmawiam-
                  to ona czuje się niezbyt j=halo podczas tych sławetnych
                  zdarzających sie jazd wspólnych windą- ja , on oraz ona.

                  Odnośnie mężą- żal mam ale nie determinuje to mojego życia.
                  W chwili obecnej (z_mazur uprzedzał żę tak bywa) odczuwam
                  zaskakujące wrażenie- że może powinnam olać już.
                  Jeszcze pewna nie jestem- więc stą moje zdanie w sazie- nie.
                  Bo prócz totalnego sprzeciwu w sytuacji jak mnie kotś zmusza- nie
                  przekonuje lecz ZMUSZA odczuwam zawsze niestety jedno- ano
                  przypomina mi sie że mam prawo współdecydować o swoim życiu.
                  Bo to jednak moje życie.
                  Stąd chcęć zyskania na czasie.
                  A że jestem strachliwa- to wiecznie muszę sobie ze starchem który
                  czuję walczyć.
                  A walczę tylko szukając wiadomości, myśląc oraz analizując.
                  Jest to metoda dla mnie odpowiednia- zresztą jak tu weszłam to
                  opisałam nieco ze swojego podejścia.
                  Zwając sobie sprawę że nie każdy będzie chciał martnować czas na
                  zastanowienie się co piszę i dlaczego wiedziałam że mogę obskoczyć-
                  bo przecież nikt mnie nie zna.
                  Ale tak uważam.
                  Co więcej teraz prawdą jest że myślę - czy jeszcze widzę jakikolwiek
                  cel- czy warto, czy on wart i czy w przypadki ew.odwrócenia sytuacji
                  sam swoim zachowanie nie zpesuję.
                  Dpoóki pewności większej nie nałapię- rozbię to co zaplanowałam.
                  Potrzeba mi więcej czasu bo nie podejmę decyzji pod wpływem emocji-
                  nie kupuję worków pietruszki- więc dam sobie ten czas i poobserwuję.
                  Nie wykl;uczam że sama poszusuję do sądu kiedyś.
                  Ale jednego jestem pewna - zdyskredytować swojego życia które było
                  ok nie pozwolę.
                  Tylko nie walczę a bronię- bo widzę dość wyraźną różnicę.
                  A sposób w jaki jest to odbierane jest stamndardopwy- ja zła- on
                  dobry.
                  Trudno- nikogo siłą przekonywać nie bę- o męża chodzi- ale ze
                  swojego prawa skorzystam-abym pewności nabrała.
                  Zdaję sobie sprawę że to może wydać się smieszne i staromodne- noż
                  choera- tak mam i to akceptuję.
                  A obecnie jest tak- w przypadku kontaktów nawet zapach mnie
                  denerwuje.
                  nooo- nawet zapach. Więc zaczynam mieć inny problem z podjęciem
                  decyzji- bo bywa że się mocno zastanawiam.
                  I nie pytajcie - ile jeszcze powinien złego mi zrobić- bo doprawdy
                  nie znam odpowiedzi.
                  Co z czymś sie ogarnę - następuje coś nowego.
                  Ale ja mu współczuję.ZAprzyjażnione 2 osoby twierdzą- zuzka jestś
                  głupia. No może- ale nie dam sie podpuszczać nikomu- chcę spokojnie
                  i z klasą. Gadki że pozwalam na rozpatrywanie w sązie i to przeze
                  mnie pranie się odbywa- hm- no jakoś nie przeze mnie tylko
                  organicznie wprost kłamczuchów nie lubię.
                  Mam awersję.
                  I coś w tym być musi że mąz wie jak bardzo ściemnia- dzieciom nie
                  robi wykładów jak dają ciała- wyczekujący wzrok skierowany zostaje
                  na mnie.
                  Bo jestem spójna i tylko ja mogę takiego typu uwagę zwrócić dziecku.
                  co wręć ostatnio określił- bo spowodowałam że wobec dzieci nadal ( a
                  raczej ponownie) oboje mówimy jednym głosem.
                  Tylko muszę znależć odpwiedż na pytanie - czy chcę mieś faceta ( to
                  teoria jest) kłamiącego i takiego któremu można współczuć?
                  hm- powinnam założyć nowy temat-

                  zsyp myśli wszelakich zuzy- jednostki rozważającej różne takie tam.
                  • aron95 Re: bo de facto 09.05.08, 20:39
                    strach paraliżuje ale i pobudza do działania , ważne aby emocjom nie dać górę
                    bo nie panując nad nimi głupoty czynimy . Potem jest żal
                    i obwinianie . I tak rozważając nie zauważamy że życie w okół się toczy i jest
                    interesujące .
                    Węch powiadasz ? U mnie aspekt higieniczny sie pojawił bo jeśli sex to
                    bywa najczęściej i z jednym i drugim . Zabezpieczony ? Nie, bo się ufa
                    I baseny i kąpiele i solanki , tak na przemian , to pod lustro czy się coś nie
                    przyplątało I za co tu kochanków kochać ?
                    zuza każdy ma swe rozważania




                    AAA trepa olać
                  • clio11 Mruczysława-zdradzona żona czy kochanka w końcu? 09.05.08, 20:40

                    Bo skoro weszła na forum "Zdradzone zony kontra kochanki", a ono
                    jest zamknięte, to musiała się opowiedzieć po jakiejś stronie, nes
                    pa?

                    Czyżby więc była obserwatorem z ramienia ONZ?

                    Skoro tak prowokuje do szczerości-może sama się nią popisze?

                    Co tam robi?

                    W realu zagląda ludziom za firanki, a w virtualu w...majtki?




                    • nangaparbat3 chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 20:47
                      Wypowiadajacy sie tu odebrali post Mruczyslawy jako atak zdradzonej zony na
                      przedstawicielke "kochanek". Zapewne i taki aspekt w tym jest.
                      Wydaje mi sie jednak, ze istotą tekstu Mruczyslawy było co innego: ze osoba,
                      ktora jawnie (w znaczeniu informowania o tym w necie)zyje z cudzym mezem, nie
                      powinna pouczac innych w kwestiach etycznych.

                      Abstrahuję tutaj od stylu i ładunku emocjonalnego.
                      • z_mazur Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 20:58
                        A mnie się od razu przypomina:
                        "Kto z was jest bez winy..."
                        Chyba każdy z nas ma na koncie jakieś nieetyczne zachowanie (choćby głupie ściąganie na jakimś egzaminie, czy sprawdzianie), więc co, nikt z nas nie może się wypowiadać w kwestiach etyki...?
                        • aron95 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:20
                          Wypowiadać może , tylko pouczać, samemu będąc po drugiej stronie jak sie ma do
                          etyki ?

                        • dzimi_dzimi Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:29
                          A ja mam inne wrażenie.
                          I myślę, że się nie mylę.
                          Ten post miał na celu skompromitowanie Kaś.
                          Ale skompromitował się autor wątku.
                          Ab1 zwróciła uwagę na jeszcze jeden ciekawy szczegół tego wątku.
                          Napisał go ktoś kto nie lubi uczestników PP i tamto forum traktuje
                          jak siedlisko wszelkiego zła.
                          Tylko w tym wątku jedna z Pań przyznała się do bycia kochanką.
                          Nikt jej z tego powodu ust zatkać nie próbuje.
                          A głos zabiera w prawie każdym wątku.
                          Nangaparbat mam wrażenie, że Ty doskonale znasz motywację jaką
                          posiadał troll któy założył ten wątek.
                          Zastanawia mnie tylko dlaczego udajesz, że tego nie widać ?
                          A co do mądrzenia się Kaśki, to trudno mi znaleźć wątki gdzie
                          próbowałaby jako kochanka w jakikolwiek sposób zdyskredytować żony.
                          Chociaż bywają tu osoby które starają się swoje bycie trzecią
                          właśnie w taki sposób usprawiedliwić.
                          • aron95 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:39
                            A mnie się wrażenia potwierdziły >
                            • dzimi_dzimi Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:41
                              U ciebie to jedyne co może się potwierdzić to brak refleksji nad
                              samym sobą.
                              • aron95 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:55
                                A ty ? jeśli refleksje masz to ukierunkowane albo narzucone .
                                kas silna osobowość
                              • zuza145 zaskakujące jest to że wszystkich uważam za inteli 09.05.08, 21:57

                                Hm- to może jestem mdła jak lane ksuski?
                                Cholera żesz- każdy z was z osobna i w mniejszych grupach
                                potrafiwyrazic swoje racje w sposób jasny, przejrzysty oraz taktowny.
                                Noż tylko jeden problem jest- aby się chciało zrobić to w
                                odpowiedniej formie.
                                Dyskusja czasami przybiera formę szkolną ( mam syna w 3 klasie to
                                słysze czasami na podwórku.
                                I uczę go namolnie że musi powśćiągać swoje emocje- tylko raz w
                                ciągu 2 lat trafiło mi sie poradzić- synek przywal w dziub koledze.
                                A jak cię oskarżą- to pójdę i powiem co myslę. Masz młody dyspensę
                                strzel- po jest powód.

                                Mogę dyskutować z każdym- z tym co ma zupełnie odwrotne zdanie
                                również- ale dyskusja będzie dyskusją jak sie obie strony
                                powstrzymać potrafią od podwórkowych zachowań trzecioklasistów.
                                I najpelsze na koniec co zostało osiągnięte po całym dzniu.
                                nic.Totalnie nic- nikt nie został przekonany acz coraz dłuższe
                                bywają chwile kiedy spokojna wymiana zdań ma miejsce.
                                Od miej więcej 10 godziny myśle jak to wyrazić- mam chyba zniżke
                                formy. Wiem czemu tak sie dzieje ale nie umiem nazwać- werbalizacja
                                mi siadła. Ale będę myśleć- bo warto abym może wymysliła jak opisać
                                tę sytuację.
                                Patriotyzm lokalny jest kiepski nawet na stadionach- tam sie dzieje
                                co widać. I sorki- gówno to rozwija i większe jeszcze gówno daje.
                                Może należy dopuścic że osoba której się nie lubi ma prawo mieć
                                swoje zdanie.
                                Forma wygłaszania tego zdania jest tematem na ososbny wątek.
                                A nie jestem ortodoksem polonistyczny i rzucić mięsem też mi się
                                nader często przytrafia.
                                Jak już napisałam- szwędam się i na PP, i tutaj i jeszcze gdzieś tam.
                                A moje prawo i bez związku z bytnością tutaj.
                                dodatkowym utrudnieniem jest z pewnościa fakt że są grupy bardziej
                                do siebie sympatią pałające stą i chęć wieksza do zajęcia podobnego
                                stanowiska. Dajmu sobie sami prawo do bycia gdzie chcemy oraz do
                                posiadania swoich opinii.
                                Dbajmy o formę- choc nieco- bo nam sie Różycki Bazar robi powoli.
                                To jest budujące.
                                • elein Re: zaskakujące jest to że wszystkich uważam za i 09.05.08, 22:43
                                  Czy wojny na świecie wszczynają tylko osoby nieinteligentne?
                                  Wystarczy mały kawałek wspólnego terenu i podział podkreślany na "my" anty
                                  "oni". Trochę zaniedbanego niezrozumienia lub przyschniętej niechęci i łycha
                                  agresji zmieszanej z ambicją czekajaca na sprzyjający moment zapalny.
                                  A mediatorzy w cenie Zuza, w cenie smile


                                  • zuza145 elein 09.05.08, 22:56
                                    wojny chyba przeważnie pod wpływem albo chuci ( one- te chucie
                                    potrafią nieźle potargać) albo wybujałego ego.( wtedy w celach
                                    ogarnięcia trzeba manipulować ).

                                    tu nie ma wojny- tu jest brak poprawnej komunikacji.
                                    Tylko i/lub aż.
                                    Bądż chęć wywalenia z siebie.
                                    Potem powróci do normy- niesmak pozostanie przez czas jakiś.
                                    Potem " to się wytnie". Niesmak.
                                    • elein Re: elein 09.05.08, 23:22
                                      Chucie, żądze, władza i. rządzę.
                                      Porozumienie pojawia się przy obustronnym wysiłku i Dobrej Woli tam gdzie ktoś
                                      chce się porozumieć, a przynajmniej jedna strona jest otwarta a druga nie
                                      zamknięta.
                                      No niesmak. Się nie wytnie.

                          • nangaparbat3 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 21:56
                            dzimi_dzimi napisał:


                            > Ten post miał na celu skompromitowanie Kaś.
                            > Ale skompromitował się autor wątku.


                            > Nangaparbat mam wrażenie, że Ty doskonale znasz motywację jaką
                            > posiadał troll któy założył ten wątek.
                            > Zastanawia mnie tylko dlaczego udajesz, że tego nie widać ?

                            Czy chodzi Ci o chec skompromitowania Kas? Dokopania jej?
                            Oczywiscie ze widac, gołym okiem, nie wiem, jak można w ogole udawac, ze nie widac.

                            Pomyślalam jednak, ze w głosach na forum ginie całkiem prawdziwy problem, ktory w poście Mruczysławy sie pojawil:
                            jak sie ma pouczanie innych do własnych nieetycznych zachowań, których sie nawet nie probuje ukryc. Nie zebym zalecala hipokryzję - ale jesli mam zonatego kochanka i piszę o tym w necie, to raczej nie uwazam, zebym robiła cos złego.
                            I to jest problem. Jak sie ma jedno do drugiego.
                            Proponowałabym - choc obawiam sie, ze nie jest to mozliwe - rozpatrywac go teoretycznie, w oderwaniu od Kas.
                            Teraz mi sie skojarzyło - to problem na miarę Szczypiorskiegosmile))
                            I ja sie zgadzam, ze nikt z nas nie jest bez winy. Ale nie kazdy sie ta wina popisuje, niektorym wstyd, inni dbaja o swoje bezpieczeństwo, jeszcze inni poddaja wszystko naprawdę glebokiej refleksji, z ktorej cos waznego i pieknego moze sie narodzic.
                            • dzimi_dzimi Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:07
                              Nangaparbat jeśli nie widzisz refleksji u Kaś a widzisz u takiego
                              damskiego boksera jak aron to ja Ci gratuluję spostrzegawczości.
                              Wyjaśniam, że określenie "damski bokser" należy rozumieć jako
                              werbalną czyli psychiczną przemoc jaką ten osobnik uprawia.
                              A dużo na ten temat ostatnio tu się pisało.
                              I co?
                              I pstro.
                              Bo jak to dotyczy osoby przez elytę nielubianą to dopuszczacie każde
                              obrzucenie jej gównem pod pozorem ciekawego zagadnienia które tu
                              było rozpatrywane setki razy.
                              Tylko, że wtedy odbywało się to bez osobistych wycieczek.
                              Kiedyś był ciekawy wątek na PP na ten temat.
                              Nawet Kaś zapytała, czy powinna zniknąć by nie razić swoją osobą.
                              I to jest refleksja i wrażliwość.
                              To stary wątek.
                              I w którymś ostatnim popełnionym przez arona "mądrym" wpisie został
                              podany do niego link.
                              Zajrzyj tam i zobacz czym różni się merytoryczna rozmowa o problemie
                              od tego gówna jakie powstało tu.
                              Może będziesz umiała, mimo niechęci do Kaś zająć stanowisko z
                              którego nie biłaby satysfakcja z tego, że jej ktoś dowalić próbuje?
                              • manderla To sie nazywa 09.05.08, 22:12
                                systemem podwójnego wartościowania. Tzw. ambiwalencja. Taki stan
                                daje dwie psychiki w obrebie jedenj osobowości, które nic o sobie
                                nawzajem nie wiedzą.
                                Wielu ,jak widać, ma. I ten wątek jest temu dowodem.
                              • nangaparbat3 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:36
                                Słuchaj, dzimi,
                                nie wlazlam w te awantury ani ze wzgledu na Arona, ani ze wzgledu na Kas.
                                Ani nawet nie ze wzgledu na Tri.
                                wlazlam w to z powodu Bozeny.
                                I tego, jak Kas traktowała Bozene, nigdy KAs nie wybaczę (o Tri nie ma co mowic, bo od dawna niczego innego sie po nim nie spodziewam).
                                Nigdzie nie wyrażalam uznania dla refleksji Arona, choc owszem, dla jego dowcipu, ktory bywa przedni. Bywa tez wsciekle seksistowski i głupi, i wtedy mówie mu to wprost, jeśli przyuważę.
                                Aron słusznie zauwazył, ze Ty zjawiasz sie na tym forum wtedy, kiedy trzeba pomóc Kas. Nie wiem, czy jesteś jakaś jej emanacją, czy kim innym. (Analogia: jestes dla Kas tym, kim Leptis dla Nitki. Chciałby byc, bo Nitki jak dotąd nikt nigdy nie widzial.)

                                Tak, Dzimi, masz rację:
                                nie wiem, kim jest Mruczysława, nie wiem, jakimi pobudkami sie kieruje, ale nie jestem świeta i mam satysfakcje, ze ktos dowalił osobie, ktora tu niszczyła bez skrupułów kogoś, kto nie miał na zawolanie obrońcy pod tytułem Dzimi Dzimi. Kogoś, kto starał sie jak mógł zobaczyc, co dzieje sie naprawdę tu na forum i w jego wlasnym sercu - i o tym wszystkim najszczerzej i najprosciej napisac.
                                • tricolour Mogłaś być pomocą Bożenie... 09.05.08, 22:39
                                  ... a nie patrzeć z satysfakcją jak dowalają Kaśce. Dlaczego tego nie zrobiłaś
                                  skoro widziałaś taką potrzebę?
                                  • nangaparbat3 Re: Mogłaś być pomocą Bożenie... 09.05.08, 22:41
                                    A nie byłam?
                                    Ale ja jestem prawdziwa, nie ukrywam sie za pierdzinickiem.
                                    • tricolour Nie byłaś... 09.05.08, 22:44
                                      ... wręcz jej zaszkodziłaś, o czym pisałem na samym początku całej awantury.
                                      Pisałem, że największą krzywdę robią jej "przyjaciele".
                                      • nangaparbat3 Re: Nie byłaś... 09.05.08, 22:48
                                        Masz prawo do wlasnych opinii.
                                      • dzimi_dzimi Nangaparbat 09.05.08, 22:50
                                        jakbyś lubiła to forum, dla samego faktu iż przez takie kanalie jak
                                        ten troll robi się tu szambo powinnaś zachować swoje złośliwe
                                        komentarze dla siebie.
                                        Ale lepiej niech forum gównem stanie byle Kaśka pokonana została.
                                        Nieważne, że nie na argumenty.
                                        Tylko na obrzucanie gównem.
                                        Ale satysfakcję mieć będziesz.
                                        Żenujące.
                                        • nangaparbat3 Re: Nangaparbat 09.05.08, 22:53
                                          Żenujace było to, co robiła Bozenie.
                                          • dzimi_dzimi Re: Nangaparbat 09.05.08, 22:57
                                            To Twoje zdanie.
                                            Zastanawiające jest to, że wiele osób uważa inaczej niż Ty.
                                            Mnie raczej żenuje to co pisałaś Ty.
                                            Właśnie czytam o gnoju i próbuję znaleźć tam winę Kaśki.
                                            Odnoszę wrażenie, że Tobie fantastycznie szło podgrzewanie w tamtych
                                            wątkach atmosferki.
                                            Wstydź się.
                                            I ten tekst o wykształceniu po którym Bożena odeszła.
                                            Nieładnie.
                                            • nangaparbat3 Zacznij czytac ze zrozumieniem 09.05.08, 23:01
                                              Juz sie dosyc wstydziłam i skończyłam. Pomogła mi Bozena.
                                              Mój tekst "Bozena jest chyba mniej od wiekszości z nas wyksztalcona" był
                                              odpowiedzia na Kas:

                                              >>>>Bożena jeśli ja jestem arogancka, podła, to Ty jesteś ograniczona.
                                              Do tego stopnia ograniczona, ze nie widzisz, ze wszyscy dobroczyńcy
                                              traktują Cie tak jakbyś podlegała innym zasadom niż reszata..


                                              Wioęc zacznij czytac ze zrozumieniem, bo albo jestes zaslepiony, albo
                                              rzeczywiscie jest Kas we własnej - - osobie.
                                              • dzimi_dzimi Re: Zacznij czytac ze zrozumieniem 09.05.08, 23:09
                                                Czytam ze zrozumieniem.
                                                Zacytuj wątek Bożeny po którym Kasia tak napisała.
                                          • tricolour Mylisz się... 09.05.08, 23:04
                                            ... najbardziej żenujące było to, co Bożena sama sobie robiła.

                                            Problem w tym, że mnie by nie posłuchała, bo była nastawiona wrogo. Jedynymi
                                            osobami, które mogły zwrócić uwagę Bożenie, że lezie w przepaść byłaś Ty i
                                            Sylwia, ale Ty w szczególności. Poczuwasz się do zaniedbania?
                                            • mruczyslawa Re: Mylisz się... 09.05.08, 23:07
                                              Bożena nic sobie nie robiła, ona była sobą. Nanga jako jedyna to
                                              zauważyła.Kasia przy swojej absolutnej tolerancji pojechała Bożenie
                                              po świeżej ranie.
                                              • tricolour Bożena wiele złego sobie zrobiła... 09.05.08, 23:11
                                                ... tym, co nazwałaś neurotycznym zachowaniem, które musiało doprowadzić do
                                                otwartej walki. Bożena w swojej "wiosennej niewinności" mogła pisać bzdury i
                                                nikt jej nie zwrócił uwagi - nikt, z czyim zdaniem by sie liczyła.

                                                Trafiła na Kaśkę i oberwała.
                                                • nangaparbat3 Re: Bożena wiele złego sobie zrobiła... 09.05.08, 23:14
                                                  tricolour napisał:

                                                  > ... tym, co nazwałaś neurotycznym zachowaniem, które musiało doprowadzić do
                                                  > otwartej walki. Bożena w swojej "wiosennej niewinności" mogła pisać bzdury i
                                                  > nikt jej nie zwrócił uwagi - nikt, z czyim zdaniem by sie liczyła.
                                                  >
                                                  > Trafiła na Kaśkę i oberwała.

                                                  Na ewwentualne zwracanie uwagi nie było czasu ani miejsca, kiedy we dwoje
                                                  waliliscie cepami.
                                                  • tricolour Mamy takie same narzędzia jak Ty. 09.05.08, 23:16
                                                    Klawiaturę.
                                                • mruczyslawa ...miała wyjątkowego... 09.05.08, 23:19
                                                  ...pecha, ze trafiła na Kasie.Kasia jednak ze swoim rozumieniem
                                                  światą, poczuciem relatywizmu i zdolnościa do emaptii nie powinna
                                                  tego robić.Co chciała udowodnić? Swoją wielkośc? Bożena była na
                                                  początku drogi, Kasia ma już to wszystko za sobą. Czy nie sadzisz
                                                  Tri, że jest to płytkie, skoro ktoś się kreuje na osobę otwarta,
                                                  tolerancyjną, inteligentna jak Kasia, a bez żenady kopie drugiego
                                                  człowieka?
                                                  • tricolour Zapytaj Kaśkę... 09.05.08, 23:23
                                                    ... ja powiem tylko, że Bożena jeździła po mnie jak po burej suce przy wielkiej
                                                    uciesze Nangi i Sylwii - wręcz ją wspierały i zachęcały do jazdy milczącym
                                                    przyzwoleniem na to, co tak piętnują teraz u innych.

                                                    Wisiało mi to, choć mogłem też odgryźć się do krwi...

                                                    Z drugiej strony Kaśka miała prawo bronić się tym samym, czym ją zaatakowano.
                                                    Czy też tak uważasz?
                                                  • nangaparbat3 Mistrz 09.05.08, 23:29
                                                    "zachecały milczacym przyzwoleniem"

                                                    Tri - jestes Mistrzem
                                                  • tricolour Żaden mistrz - to jest konsekwencja... 09.05.08, 23:34
                                                    ... odpowiedzialności, którą wzięłaś na swoje barki.

                                                    Ciekawe dlaczego tak to wypierasz? Przecież nie tylko ja o tym piszę.
                                                  • nangaparbat3 Re: Żaden mistrz - to jest konsekwencja... 10.05.08, 01:04
                                                    tricolour napisał:

                                                    >
                                                    > Ciekawe dlaczego tak to wypierasz? Przecież nie tylko ja o tym piszę.

                                                    Dlaczego wciaz sie powołujesz na innych? Nie mozesz mówic za siebie tylko? Na
                                                    mnie takie gierki "przeciez nie tylko ja", "wszyscy tak mówią", "inni tez tak
                                                    myślą" naprawdę nie robia wrazenia innego niż to, ze ktoś, kto tego uzywa, sam
                                                    nie czuje sie dośc pewnie.
                                                  • tricolour Wciąż? 10.05.08, 07:37
                                                    To jest problem, o którym piszę: ignorujesz fakty, a opierasz się na wyobraźni.
                                                    Nie ma żadnego "wciąż".
                                                  • nangaparbat3 Re: Wciąż? 10.05.08, 15:45
                                                    OK, w tej sprawie utozsamiłes mi sie z Kas.
                                                    Za "wciąż" przepraszam.
                                                  • aron95 Re: Mistrz 10.05.08, 07:42
                                                    Tri - jestes Mistrzem

                                                    tri dziś trzeźwy . A bić się dalej chcesz ?
                                            • nangaparbat3 Re: Mylisz się... 09.05.08, 23:13
                                              Mówisz o pierwszej na tym forum osobie, ktora prosto i uczciwie powiedziala ci,
                                              jak postępujesz.
                                              Dlatego tak bys chciał, by ja uciszac.
                                              • dzimi_dzimi Re: Mylisz się... 09.05.08, 23:15
                                                Czy taki sam mechanizm powoduje Twoje dążenia do uciszenia Kaśki?
                                                • nangaparbat3 Re: Mylisz się... 09.05.08, 23:17
                                                  Dla mnie Kas moze sobie wypisywac co zechce, byle nie dowalała takim osobom jak
                                                  Bozena.
                                              • tricolour Dokładnie odwrotnie... 09.05.08, 23:20
                                                ... dlatego z nią nie gadałem, by nikt mi nie mógł zarzucić, że coś jej robiłem.

                                                Naprawdę dziwie się Tobie...
                                  • mruczyslawa Tri... 09.05.08, 22:43
                                    ...Bożena nie miała tu szans.Owszem była czasami męcząca,
                                    neurotyczna, ale byla, bo to jej było potrzebne.Była dopóki nie
                                    pojawiła się Kasia. Dla mnie to było polowanie na zwierza. Słabszy
                                    nie ma szans.Bożena jej nie miała.
                                    • tricolour Z chęcią o tym pogadam... 09.05.08, 22:45
                                      ... bo uważam, że szansę odebrali Bożenie Nanga z Sylwią.
                                • dzimi_dzimi Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:40
                                  Przeczytam te wątki awantur z i o Bożenę jeszcze raz.
                                  Bo mam wrażenie, że o inne czytaliśmy.
                                  Ja widziałem wielką ilość zwolenników Bożeny.
                                  I kilku Kaś.
                                  Nie będę dyskutował kto ma rację.
                                  Starałem się nawet dziś dopisać do kilku merytorycznych wątków.
                                  Ale tam pies z kulawą nogą nie zagląda.
                                  Nawet Ty Nango.
                                  • nangaparbat3 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:43
                                    Co to znaczy "nawet"?
                                    Primo zagladam, nawet zalozyłam.
                                    Secundo pisze pracę dyplomową, po grudzie.
                                    • zuza145 czytałam właśnie Bożenę 09.05.08, 23:30
                                      w moim odczucie i moja wina była bo ją zostawiłam nieco- ale
                                      oceniłam że ma opiekę.
                                      Kas nie walnęła- jak jest odbierane- Bożena to tak odebrała- jak
                                      poczytałam wszystkie jej posty to widzę- nie rozumiała czegoś czego
                                      nie podawano wprost. Zachowanie wobec TRi- hm- przesadziła ona- a ja
                                      znowu zmilczałam bo nie wiedziałam jak jej zwrócić uwage że tym
                                      razem sama przesadza od innych oczekując prostych uprzejmości.
                                      Samo powtarzanie jego postów było niehalo dość.
                                      A potem to już poszłoooooo jak cholera.
                                      Ale i ona winna i ja też.Ja bo olałam- nie kontrolowAŁAM TYLKO SOBIE
                                      RAZ NA JAKIŚ CZAS PUŚCIŁAM ZDANKO DWA, A ONA BO PRZESADZIŁA.
                                      nIE JEJ WINA ŻE NIE ZROZUMIAŁA- SPECJALNIE KAS PRZECZYTAŁAM- ALE JA
                                      INACZEJ ODCZYTUJĘ TO CO PISZĄ- A BOZENA MUSIAŁA MIEĆ SKONDESNOWANE I
                                      W INNEJ FORMIE ( cholera sory za czcionkę),
                                      Tak że nie uogólniajmy- nie jedna kas winna- jeśli już to dlatego że
                                      nie napisała inaczej- bo napisała prawdę ale dośc brutanie podaną.
                                      I cholera- nikogo nie bronię- szukałam genzy konfliktu.
                                      I też jestem współ.
                                      • dzimi_dzimi Re: czytałam właśnie Bożenę 09.05.08, 23:34
                                        Czyli jednak jak się spojrzy bez niechęci i obiektywnie to to widać ?
                                        Zuza skąd się takie mądre babki biorą?
                                        smile
                                        • tricolour Wystarczy postawić siebie w centrum... 09.05.08, 23:38
                                          ... sukcesów i porażek.

                                          Wtedy wiele widać.
                                        • zuza145 Re: czytałam właśnie Bożenę 09.05.08, 23:41
                                        • zuza145 mutacja genetyczna 09.05.08, 23:50
                                          widziałam dokładnie, nie zadałam sobie trudu- o sobie myślałam, ale
                                          napiszę do niej- jak dostałam adres- to olałam ( ogólna ocena braku
                                          reakcji bez podania przyczyn) a ona najprawdopodobniej czekała aż
                                          się odezwę. Zresztą zasygnalizowała mi to w pożeganiu- odczytałam
                                          właściwie.
                                          Nie broniłam jej- bo nie potrafiłam- negując cytowanie cudzych
                                          postów bo to oceniłam jako złośliwe niestety.A adres dostałam potem
                                          dopiero i olałam.


                                          Odezwę sie do niej. Napiszę co sądzę o wszystkim co sądzę.
                                          Spokojnie- bo dla niej też jest tu miejsce ale musi wiedziec że to
                                          jest miejsce różnych ludzi.

                                          To jest ocena mnie- nie kajam się-ale uważam że szukanie czarownic
                                          odbyło się niesmacznie.
                                          Wina jest wspólna- jej mniejsza.Kas wcale nie atakowała- była tylko
                                          szczera bez owijania.
                                          Kas nie bronię- nie zawsze jest możliwośc dopasowania formu bo
                                          ciężko ocenić jak komu podać odpowiednią informację.
                                          To jest net do cholery.
                                          Z całym dobrodziejstwem inwentarza.
                                        • aron95 Re: czytałam właśnie Bożenę 10.05.08, 07:44
                                          Zuza skąd się takie mądre babki biorą


                                          Bo z reguły głupie ???
                                      • tricolour No i OK. 09.05.08, 23:36
                                        Widzisz swoją winę? OK.
                              • aron95 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 10.05.08, 07:40
                                dzimi_dzimi napisał:

                                > Nangaparbat jeśli nie widzisz refleksji u Kaś a widzisz u takiego
                                > damskiego boksera jak aron to ja Ci gratuluję spostrzegawczości.
                                > Wyjaśniam, że określenie "damski bokser" należy rozumieć jako
                                > werbalną czyli psychiczną przemoc jaką ten osobnik uprawia.
                                > A dużo na ten temat ostatnio tu się pisało.



                                aronofobię masz - trąci kaśką
                                jeżeli cokolwiek ktoś pisał to była to "gwardia przyboczna " kaśki
                                a jak ich zapytać co tak naprawdę mają do mnie (konkrety ) to chowają głowę w
                                piasek
                            • zuza145 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:10
                              ona napisała że wie co i jak i z tego powodu komfortowo to jej nie
                              jest.
                              Chciano dokopać- pytałam czemu taka forma pytania- dośc długo sie
                              nie odezwała a temat się toczyyyyył jak cholera.
                              Samonakręcający był . W miedzyczasie ubliżanie odchodziło,
                              generalizowanie i moje pieprznięte wywody pomiędzy.
                              Po ki czort?

                              - odnośnie twojego Nang pytania-z tym pouczaniem- teoretycznie mówię
                              bo nie doświadczyłam w żadnym momencie żadnego od nikogo pouczania-
                              być może tak też- że mając swoje doświadczenie- akurat z drugiej
                              linii fornu na tej podstawie widzi sie więcej lub inaczej.
                              Ososbiście na przykład chętnie gadałam kiedyś z puszczającymi
                              facetami ( sie puszcającymi) bo mnie intrygowało dlaczego i jakim
                              sposobem- bo akurat oni nie mieli powodów i teoria wina pośrodku w
                              gruzach u podnóży legła.
                              No i mi pomagało rozjaśnić sobie obszary niewiedzy.
                              Inną kwestię stanowi fakt- że zdradzeni częśto rozciągają swój
                              negatywny odbiór zdradzających na pozostałych ludzi- bo pod ręką ich
                              mają a nie swoich zdradzaczy.
                              No to ja akurat z takimi założeniami - że przenosi się swój
                              partykularny żal na innych- też przy okazji nieco niebardzo tenteges-
                              nie zgadzam się.
                              To prosta droga do zostania zgorzkniałym .
                              Acz wiem o czym napisaa Mruczka- bo bywa i tyak że to hipokryzja
                              jest.
                              Ale powiem tak- ja nie odczuiwam żadnej hipokryzji w pisaniu Kas, i
                              śledzić nie bę przesxłości postowej.
                              Dlatego jdenym powodem jest chyba to co mieliście okazję czytać
                              kiedyś.
                              Jestem nieobciążona.
                              Widywałam już takich na innym forum co mieli takie odloty że nawet
                              wam się nie śni- i jak sami na tamto forum nie traficie to nie
                              wskażę odresu- bo tak jak prywatnych telefonów nie przekazuję tak i
                              forum tamtego nie upublicznie.
                              Tam ja- zuza robiłam za czarną owcę- zawieszali mnie karnie, usuwali
                              posty bo brponiłam wol ności myśli i walkę toczyłam o jedno- aby
                              myśleć co się pisze, do kogo i w jakim jego momencie życia.
                              Teraz to kosmos dla mnie- ale bój toczyła ponad rok.
                              Bywam nadal- sporadycznie. Coś niecoś się zmieniło.
                              Niech się toczy jak chce.
                              Ja akurat potrzebuję normalności- to tu przylazłam. I mimo obecnych
                              starć nadal uważam że tu jest normlanie- ot się yrafiło że para w
                              gwizdek stadnie większości nam idzie- bo mnie chyba teraz właśnie
                              też.
                              • mruczyslawa potwierdziło się... 09.05.08, 22:25
                                ...to co wiem o Kasi.Gdzie tylko się pojawi zaraz robi się
                                zadyma.Powierdziło się moje zdanie na temat osób tu piszących. Są
                                mądrzy, zdolni do refleksji, czasami zbyt emocjonalni. Dopóki nie
                                pojawi sie Kasia.Kasia idzie po trupach, ale do celu. Dzimi primo
                                voto Kasiu ja się nie kompromituję.Cały dzień się dobrze
                                bawiłam,zwłaszcza czytając Twoje wypowiedzi broniące Kasiębig_grin
                                • dzimi_dzimi Re: potwierdziło się... 09.05.08, 22:29
                                  Kaś robi zadymę?
                                  Trzeba być mocno niedowidzącym by postawić taką diagnozę.
                                  Albo zakłamanym.
                                  I mającym nadzieję, że znajdą się równie głupi lub złośliwi którzy
                                  będą robić za klakierów.

                                  • mruczyslawa Kasiu... 09.05.08, 22:32
                                    ...idz sie już pobawic myszka, to już chyba ta pora big_grin
                                    • pierdzislawa Re: Kasiu... 09.05.08, 22:35
                                      Masz fujarke, co?
                                      • mruczyslawa Kasiu... 09.05.08, 22:36
                                        ...to znowu Ty? Puszczają Ci nerwy? Tobie?
                                        • pierdzislawa Re: Kasiu... 09.05.08, 22:40
                                          Pies.
                                  • manderla Czytam i czytam i sie załamuję... 09.05.08, 22:44
                                    i dochodze do wniosków:

                                    po pierwsze primo, wywalanie takich rzeczy na forum, nie jest w
                                    porządku. to sobie trzeba jasno powiedzieć. Bo nie wiadomo , co to
                                    ma na celu. Że co, że sie kogoś nie lubi??? Że ktos kogoś drażni?
                                    Irytuje?
                                    Mniej wiecej to można porównać, jak siedzą dwie przyjaciółki przy
                                    kawie, jedna drugiej sie spowiada, a ta przychodzi do roboty np. i
                                    wszystkim obwieszcza: Bo wiecie, dowiedziałam się, że......etc.

                                    po drugie, secundo wink, zawsze mozna jak zauwazyłam juz podczas
                                    niezbyt swojej długiej bytności tu lansować się na kogo się tylko
                                    chce. Bo się bierze poprawkę na "wirtualizm" forum. Co wbrew
                                    pozorom, wydaje sie byc mylnym podejsciem. Ale niektórzy tak mają.
                                    Ok.

                                    a po trzecie , tercio... zrobiłam sobie nową stopkę.

                                • zuza145 no nie w tym temacie 09.05.08, 22:31
                                  jak słowo daję- tu nie ona zadymiła- jak wiemy.
                                  kazdy piszący miał swój udział- zanim weszła było już całkiem
                                  pokażnie
                                • tricolour Wniosek za daleko idący... 09.05.08, 22:32
                                  ... że powodem zadymy jest obiekt ataku.

                                  Powodem zadymy jest atakujący, a w tym konkretnym przypadku jakaś Mruczysława.
                                  Celem zadymy jest TYLKO dokopanie Kaśce z ukrycia - stąd jednorazowy nick-kamuflaż.
                                  • zuza145 zaraz se strzelę generalnie 09.05.08, 22:35
                                    to jak- przestajemy dymić?
                                    Bo doprawdy- nie mamy szansy nawet na kompromis, ze o zwycięstwie
                                    nie powiem.
                                    • tricolour Kompromisu pewnie nie będzie... 09.05.08, 22:41
                                      ... może być za to wykrwawienie.

                                      smile
                                      • zuza145 Re: Kompromisu pewnie nie będzie... 09.05.08, 22:43
                                        myślisz.
                                        Rozwazam właśnie sklonowanie się- bo jak pisnęłam w sąsiedzkim
                                        atasie- być może tutaj jest tylko pięć osób.
                                        Hm- noooooooooooo- ciekawe.
                                        Idę porozważąm i poczytam.
                                        Się dzieje - a zaraz wejdzie Pawlak i będzie naprawiał radio he he
                                        he .
                                        Sorki- nerwowy śmiech chyba albo coś tak jakoś ( braki w tenteges
                                        dają obajwy).
                              • nangaparbat3 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:45
                                To cos nas łaczy, bo mnie z "macoch" wywalono raz, z "Dyskryminacji" dwa razy.
                                Ale Dyskryminacje pokarało, bo juz praktycznie tylko adminka-wyrzucaczka gada
                                sama ze soba. Jak ojciec Seweryna w "Ziemi obiecanej", który sam chodził po
                                fabryce i poruszał maszynami.
                                • zuza145 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 09.05.08, 22:47
                                  jestem "lepsiejsza" he- byłam na indeksie i moje posty są co jakiś
                                  czas w koszu umieszczane- jawny only po zalogowaniu he he he .
                                  • mruczyslawa mylisz się tri... 09.05.08, 22:52
                                    ...Bożenę na tym forum zniszczyła Kasia. Bożena nawet Ciebie była w
                                    stanie tolerować.To forum było jej potrzebne.Odeszła, bo pojawiła
                                    się Kasia ze swoimi prawdami.
                                    • mruczyslawa Kasiu... 09.05.08, 22:53
                                      ...nie bluzgaj, prosze...Trzymaj klasebig_grin
                                    • dzimi_dzimi Re: mylisz się tri... 09.05.08, 22:54
                                      Nie demonizuj Kaśki.
                                      Bo niedługo nie tylko będzie winna rozbicia małżeństwa.
                                      Nie tylko awantur na forum.
                                      Nie tylko odejścia Bożeny.
                                      Ale również tego,że niektórym w głowie się pojebało.
                                      • aron95 Re: mylisz się tri... 10.05.08, 07:48
                                        dzimi_dzimi napisał:


                                        > Ale również tego,że niektórym w głowie się pojebało.


                                        A kasienke to przyspawało do tego forum , ma swoje lepsze bo nikt się czepia jak
                                        sobie poklnie
                                    • tricolour I to jest powód, który wymieniła Bożena... 09.05.08, 22:56
                                      ... na odchodnym? Że przez Kasię odchodzę, bo... bo co, właśnie?

                      • clio11 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 11.05.08, 18:27
                        Nango, byłabym wdzięczna, gdybyś nie stosowała wykładni
                        rozszerzającej tego, co piszę. JA nie twierdzę, że Mruczysława to
                        zdradzona żona. Chodzi mi raczej o to, że, skoro sama napisała na
                        tym forum wyraźnie, iż NIE JEST zdradzoną żoną-w takim razie, skoro
                        funkcjonuje lub ma dostęp do forum "Zdradzone żony-kochanki"-kim
                        jest? Kochanką?
                        Przygania kocioł garnkowi?
                        Nie czytałam wypowiedzi Katarzyny na tamtym forum, ponieważ, by tam
                        funkcjonować-trzeba napisac list motywacyjny, heh, zaś temat
                        rozpatrywania kwestii zdradzania mnie przez Ex-męża jest dla mnie
                        dziś niespecjalnie ciekawy, zaś kochanką już nie jestem. Nie poniżę
                        się do kłamstwa i nie będę zakładać innego nicka przecież.
                        Moim zdaniem na tamtym forum funkcjonują osoby, które mają
                        emocjonalną potrzebę zweryfikowania lub konfrontowania swoich odczuć
                        i doświadczeń w celu wyniesienia stamtąd konstruktywnej wiedzy,
                        która pomogłaby im uporać się z realnymi problemami. A, że byc może
                        przy okazji obu stronom puszczją nerwy-nie wątpię.

                        Tak więc może wypowiedzi to.ja.kas na tamtym forum to nie pouczanie
                        a po prostu JEJ perspektywa, z którą warto się zapoznać?





                        • nangaparbat3 Re: chyba w ogóle nie o to chodzi 11.05.08, 21:24
                          Clio, bardzo Cie przepraszam.
                          Mój post wypadł pod Twoim , ale odnosił sie raczej do calosci dyskusji (jesli
                          tak to mozna nazwac).
    • natasza39 No i po co ta dyskusja??? 11.05.08, 23:08
      Gdyby taki watek zaistniał rok temu wyleciałby w kosmos!



      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • sylwiamich Re: No i po co ta dyskusja??? 11.05.08, 23:21
        Rok temu był podobny.I w kosmosie go nie ma.Za to odeszło parę
        osób...
        • natasza39 Re: No i po co ta dyskusja??? 11.05.08, 23:26

          Sylwia, z całym szacunkiem, ale nie przypominam sobie wątku skierowanego
          personalnie do jakiejś osoby (oprócz tych-odbierz priv), który wzbudzałby tyle
          emocji.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • sylwiamich Re: No i po co ta dyskusja??? 11.05.08, 23:34
            No i dochodzimy do sedna...
            Personalny atak jest atakiem bezpośrednim.Coś jak przywalenie komuś
            w gębę,łatwo się oburzyćsmile)
            • natasza39 Re: No i po co ta dyskusja??? 11.05.08, 23:51

              Tak. Oburza mnie personalny atak na kogoś. Nie do jego wirtualnych zagrywek,
              tylko do tego co dzieje się w realu. A najbardziej do przysrania tym na otwartym
              forum o czym pisze sie na zamkniętych, bądź ukrytych. To sprzedawanie publiczne
              plotek. Gównem są dla mnie w realu ludzie którzy robią to w w życiu codziennym i
              takim samym gównem są dla mnie ci którzy robią to w necie.

              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
            • aron95 THE END 11.05.08, 23:52
              nie wyciągać tego tematu
              • sylwiamich Re: THE END 11.05.08, 23:53
                masz rację Aron...spoks
              • natasza39 Re: THE END 12.05.08, 00:01

                obyś "THE END" umiał sobie zawsze powiedziećsmile
                --------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
                • sylwiamich Re: THE END 12.05.08, 00:07
                  Wiesz..to dość cenna umiejetność.Ale może obrócić się przeciw
                  obdarzonemu...może zostać posądzony o brak argumentówsmile))Dlatego
                  należałoby stworzyć sobie pakiet...olać i jeszcze raz utrwalić
                  olewając.
                  • aron95 Re: THE END 12.05.08, 00:11
                    sylwia zostaw ją - gwardia przyboczna
                    niech już ten watek umrze , ja tu wyrzucam wątki a wy mi psujecie robote
                    • sylwiamich Re: THE END 12.05.08, 00:16
                      Wiesz Aron...dla mnie każdy człowiek pracuje na własny
                      rachunek....nie znam "gwardii przybocznej"....w ogóle mało mnie to
                      interesuje.
                    • natasza39 Re: THE END 12.05.08, 00:40

                      aron95 napisał:

                      > sylwia zostaw ją - gwardia przyboczna
                      > niech już ten watek umrze , ja tu wyrzucam wątki a wy mi psujecie robote

                      Ludzie prymitywni, aron, widza świat w czarno-białych kolorach.
                      jeśli ktoś się zgadza z innymi poglądami "awansuje" do " gwardii przybocznej",
                      jeśli nie to (czyli zgadza się z tobą) awansuje do jedynie "sprawiedliwych i
                      obiektywnych".
                      Ja mam w dupie twoje podziały.
                      Nie lubisz kaski, bo cię butuje, na kazdym kroku.
                      Ja cię nie "nie lubię". Ty jesteś dla mnie śmiesznym facecikiem.
                      Facecikiem z wybujałym ego.
                      Z praktyki i życiowego doświadczenia mogę tylko dodać, że wszystkie faceciki z
                      wybujałym "ego" maja kłopoty ze wzwodem i pewnie stąd biorą się wszystkie twoje,
                      pożal się boże, wpisy i twój "obiektywizm".


                      ---------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                      głupcami.
                      • sylwiamich Re: THE END 12.05.08, 07:28
                        Błagam Cię Aron..nie mam zamiaru drugi raz słuchać jak ktoś bzyka
                        swoją laskę w łazience.....plissss
                        • aron95 Re: THE END 12.05.08, 07:49
                          sylwiamich napisała:

                          > Błagam Cię Aron..nie mam zamiaru drugi raz słuchać jak ktoś bzyka
                          > swoją laskę w łazience.....plissss
                          >

                          Wanna , świece itp wspaniała sprawa a o tej gwardii czy wzajemnej adoracji muszę
                          Ci kiedyś napisać . Laski nie potrafią mi tego wybaczyc że im to rozwaliłem

                          • sylwiamich Re: THE END 12.05.08, 07:51
                            To koniecznie...na priv...zweryfikuję awoje obserwacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka