yen19
20.10.08, 21:15
nasz problem wygląda mniej więcej tak: moja córka ulewa. ma 5
miesięcy dokładnie dzisiaj skończyła. cóż w tym dziwnego pewnie
zapytacie? otóż po karmieniu trzymam ją chwilę u siebie na ramieniu
dopóki nie odbije, czasem jeszcze przy tym uleje. potem kładę ją na
takim specjalnym leżaczku, dodam, że głowa jest na nim położona
wyżej od tułowia. czyli nie leży całkiem płasko. problem polega na
tym, że mimo to wielokrotnie jej się cofa coś w gardle, a ona to co
chwilę przełyka. wygląda to bardziej jak jakaś woda niż pokarm. ale
jak trzymam ją na rękach w podobnej pozycji to ulewa takim
rozwodnionym pokarmem. zdarza się to bez względu na czas jaki
upłynął od karmienia, czyli nawet po godzinie lub półtorej może jej
się tak ulać. moje pytanie: czy tego typu ulewanie w tym wieku jest
normalne?czy ulewanie po takim czasie od karmienia jest normalne,
zwłaszcza jeśli dziecko jest położone w pozycji, która powinna
przynajmniej teoretycznie ulewaniu zapobiegać? czy któraś z was
miała może lub ma podobny problem?dzwoniłam już w tej sprawie do
Pani Moniki tydzień temu. prosiła, żeby zaobserwować, czy może to
mieć związek z tym, czy łapczywie je. po tygodniu mogę stwierdzić,
że nie ma to związku. nie jestem alergikiem, ani nikt w rodzinie nie
jest. moja córa tym bardziej nie. jeśli chodzi o moją dietę,
generalnie jem prawie wszystko, w tym dużo nabiału (gdzieś tam w
postach znalazłam, że ulewanie może mieć z tym związek to prawda?)
acha jeszcze co do łapczywości, taka uwaga: moja córA od początku
samego jadła dosyć krótko. 20 minut przy piersi to absolutne
maksimum było. teraz kilka minut z jednej piersi. być może potrafi
dużo naraz wyssać ale nie wiem, czy to słuszna uwaga. acha i jeszcze
jedno: ostatnie dwa dni doprowadziły mnie do odkrycia, że jak zaraz
po jedzeniu i odbiciu na ramieniu położę córkę na bruzszku (dodam,
że od dwóch tygodni to jej ukochana pozycja) to zdarzy się owszem,
że coś tam zwymiotuje, ale generalnie jest o wiele lepiej.
paradoksalnie. myślałam, że to nie za dobrze tak zaraz po jedzeniu
na brzuch a tu proszę taka niespodzianka. przynajmniej ubranka
pozostają suche, a w pozycji półleżącej na leżaczku to nie
nadążaliśmy z przebieraniem bluzeczek bo co chwila były mokre przy
szyi.sama nie wiem co o tym myśleć. oczywiście rzecz wymaga jeszcze
dłuższego sprawdzenia. proszę o jakieś odpowiedzi. pozdrawiam
serdecznie:)