Dodaj do ulubionych

czy przegrałam walkę o pokarm?

24.10.08, 15:31
Pani Moniko, dzisiaj rozmawiałyśmy na dyżurze, ale moje emocje nie pozwoliły
mi przyjąć wszystkich informacji.Na początek przypomnę sytuację. Jestem mamą
miesięcznego synka i od samego początku były problemy z karmieniem. Rodziłam
cc w wyznaczonym terminie, zaraz po zabiegu mały był przystawiany do piersi,
zdaniem położnych ładnie ssał. Niestety nie miałam pokarmu i w pierwszej dobie
synek dużo stracił na wadze i zalecono go dokarmiać. Ja nie potrafiłam dobrze
przystawić Miśka w efekcie miałam strasznie poranione sutki. Dokarmialiśmy
strzykawką na palec. Cały czas próbowałam karmić piersią, pojawiło się trochę
pokarmu. Doradzono mi karmić przez dren, a po kilku dniach przeszliśmy na dren
przy piersi. Niestety to coraz bardziej rozleniwiało maluszka. Miałam coraz
mniej pokarmu. Od prawie trzech tygodni stymuluję laktacje, po nakarmieniu z
piersi odciągam pokarm po 15 min/pierś- to powtarzam 8-9 x na dobę. Niestety
pokarmu przybywa wolno, racja mieszanki niewiele się zmniejsza. Czy mam
jeszcze szansę przejść zupełnie na karmienie piersią? Jestem już zdesperowana,
czasami bezsilna i niestety pogłębia mi się depresja poporodowa.
Pani Moniko, tak, jak Pani radziła kupiłam tabletki uspokajające- czy mam je
brać tak jak zaleca producent 3x2 tabletki (czuję się otępiała), poleciła Pani
chustę- nie wiem tylko jaką.
Co mam dalej robić, jak poprawić laktację??
Mama na zakręcie
Obserwuj wątek
    • m_laczynska Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 24.10.08, 16:02
      Masz jeszcze szanse! Masz! Byłam w tej samej sytuacji i dokarmiałam prawie pół
      roku (ale to z braku wiedzy o karmieniu i z lęku, że mały znowu tak bardzo,
      bardzo wychudnie). Aż w końcu coś mi się w łepetynie odblokowało. Mi pomogły
      takie rzeczy:
      -zamiast wiszenia na laktatorze częstsze przystawianie małego (pod warunkiem, że
      już dobrze ssie). Wygląda na to, że z tym odciąganiem jest tak, że zanim
      odciągniesz, wysterylizujesz, przygotujesz mieszankę etc. to mijają właśnie 3h.
      A to za rzadko na karmienie! U nas sprawdziło się karmienie co 1,5 h, z
      wyjątkiem spacerów i nocy (co 3), za to odciąganie 4, 5 razy na dobę.
      -karmiłam po dokarmieniu przed każdą możliwą drzemką i drzemeczką - z obu piersi
      - wtedy ja byłam spokojna (bo nie głodne) a mały tak po prostu ssał i ssał i się
      przytulał. W końcu się okazało, że to + po drzemce już wystarcza do dobrych
      przyrostów.
      -no i lektura tutejszych wątków (bo to duża dawka wiedzy, a co za tym idzie
      spokoju!)
      Ja znalazłam to forum niestety po 4 miesiącach dokarmiania - i już młody miał
      swoje nawyki i ja - pewnie dlatego tyle czasu to zajęło. Trzymam kciuki, żeby u
      Was poszło szybciej! Powodzenia
      • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 24.10.08, 20:57
        Dziękuję za słowa otuchy, bardzo ich teraz potrzebuję.
    • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 24.10.08, 16:05
      zapomniałam dodać,że teraz jest dokarmiany butelką habermana.
    • mad_die Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 24.10.08, 17:47
      A próbowałaś nie dawać mieszanki w ogóle? Sprawdziłaś np czy po tygodniu bez mieszanki synek rośnie?
      Bo ja bym tak zrobiła - wiem, że to może wydawać się drastyczne podejście, ale właśnie tak bym zrobiła.
      Jeden tydzień karmiłabym TYLKO piersią, pół godziny z jednej, pół godziny z drugiej. Jeśli synek by się denerwował po karmieniu (lub podczas) zmieniałabym pierś, chwilkę ponosiła, i znowu do piersi.
      Skonsultowałabym też oczywiście wcześniej technikę ssania z doradcą laktacyjnym.
      Ale przede wszystkim bym karmiła, karmiła i jeszcze raz karmiła. Bez względu na to, ile to karmienie by trwało - a uwierz mi, że może trwać nawet 24h.

      Ale wszystko zależy od Twojej determinacji, cierpliwości, odporności na komentarze innych itp. No i wiary! Wiary w to, że możesz, że jesteś w stanie wykarmić swoje dziecko.

      Tutaj taki mały tip:
      - ja żeby mleko mi leciało szybciej, stosowałam wizualizację - i jakkolwiek wydawałoby się to śmieszne, u mnie skutkowało w momentach, kiedy mleczko wolniej leciało a dzieć się denerwował. Jak to robiłam? Ano podczas karmienia (zwykle na leżąco) zamykałam oczy, uspokajałam się i wyobrażałam sobie, że moje mleko jest jak woda w górskim potoku, uwięziona za skałą, jak źródło, które trzeba dopiero odkryć. No i wyobrażałam sobie, że ja tę skałę kuję, ona się rozpada, a mleko-woda tryska z niej strumieniem. Efekt? Zawsze, ale to zawsze w momencie, kiedy widziałam oczyma wyobraźni to mleko-wodę płynące ze skały, czułam jak moje mleko napływa mi do piersi i jak moja córka pięknie je zjada. I nie sądzę, aby to był przypadek, bo tak działo się za każdym razem! Także uwierz w siebie, uwierz w moc swojego organizmu, wyobraźni, Boga, wierz w co chcesz - uda Ci się!
      • ledzeppelin3 Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 28.10.08, 17:47
        > A próbowałaś nie dawać mieszanki w ogóle? Sprawdziłaś np czy po
        tygodniu bez mi
        > eszanki synek rośnie?
        > Bo ja bym tak zrobiła - wiem, że to może wydawać się drastyczne
        podejście, ale
        > właśnie tak bym zrobiła.

        Cudna rada, dzięki takim debi..ymn radom moja pierwsza córka
        wylądowała odwodniona w szpitalu. Bo mi się zachciało dawać jej
        TYLKO "cycusia", przy ewidentnym niedoborze pokarmu.
        Dlaczego chcecie karmić wyłącznie piersią? Co jest złego w karmieniu
        mieszanym????
        Czasem karmienie mieszane jest wybawieniem, bo:
        -dziecko po butli przesypia całe noce,
        -nie martwisz się, jak przybiera, czy nie za mało, czy nie masz za
        mało pokarmu.
        Czasem szczególnie przy depresji poporodowej, pokarmu po prostu nie
        ma wystrczająco, i zamiast z tym walczyć, zaakceptuj to. Karm zawsze
        najpierw piersią, potem mieszanką. Dziecku wystarczy 100 ml/dobę
        Twojego pokarmu, żeby dostało niezbędne przeciwciała, piszę Ci to
        jako lekarz. Walka powoduje, że zaczynasz siebie nielubić, wątpić w
        siebie, w swoją wartość jako matki ("co to za matka, co nie może
        wykarmić dziecka"), pogłębia (jak sama przyznajesz) Twoją depresję,
        co przecież dziecko wyczuwa, no a przede wszystkim- pozbawia Cię
        radości z macierzyństwa!! Przeciez karmisz piersią, dziecko przytula
        się do cycka, więc jakie ma to znaczenie, że po Twoim mleku dopije
        mieszanki? Karmienie to nie tylko cyckowanie, niech Ci to noie
        zabiera radości z tych cholernie krótkich chwil niemowlęctwa Twojego
        dziecka.
        Pozdrawiam, sama przez to przechodziłam z pierwszym dzieckiem. Do
        dziś żałuję, że tak się szarpałam.
    • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 26.10.08, 03:18
      nie mam już siły....
      Ściągam pokarm, ponad godzinę temu wstałam, nakarmiłam synka piersią, potem
      butelką, położyłam do spania i zaczęłam pracę z laktatorem. Niestety Misiek nie
      chce zasnąć, chodzę między nim a odciąganiem, mam dość, jestem bezradna, chcę
      trochę pospać- wiem, że to egoistyczne, ale po miesiącu prób i walki potrzebuję
      troszkę snu...
      Chyba jednak przegrałam walkę :(
      • mad_die 100krotka! 26.10.08, 11:11
        Nie przegrałaś!
        Czemu nie weźmiesz synka do łóżka i nie będziesz go karmić nawet całą noc? Zdrzemnąć się przy tym możesz bez problemu, a synek będzie miał pierś na zawołanie.
        Laktatorem męcz się za dnia, w nocy oszczędź siły i karm w łóżku!
        • a_100krotka Re: 100krotka! 27.10.08, 19:59
          mad_die niestety nie potrafię karmić na leżąco. Michaś słabo łapie wtedy
          brodawkę i jak mu wypada bardzo się denerwuje. Dodatkowo, gdy pokarmu jest mniej
          i brodawka miękka wypluwa ją. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zwiększenie
          ilości pokarmu, a to mi się nie udaje. Ale dziękuję za słowa otuchy...
      • amelllia Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 26.10.08, 20:12
        100krotko miałam ten sam problem. Też po cc i też synek spadł mocno
        na wadze i nie przybierał w ogóle. Walczyłam aż powiedziałam sobie,
        że najważniejsze jest zeby moje dziecko nie było głodne i nie
        głodziłam go tylko podałam mleko modyfikowane. Od tamtego czasu jest
        spokojnym i pogodnym dzieckiem a ja szczęśliwą mamą a nie
        sfrustrowaną i zmęczoną kobietą wiszącą ciągle na laktatorze.
        Decyzja należy do Ciebie ale pamiętaj, że mleko modyfikowane to nie
        trucizna, nowoczesne mieszanki są naprawdę dobre i dzieci nimi
        karmione żyją i mają się tak samo dobrze jak te karmione piersią.
      • wielebnna Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 26.10.08, 21:08
        a co z dietą?
        mój starszy nie przybierał dopóki jadłam "produkty krowie", po wprowadzeniu
        mojej diety eliminacyjnej zaczął pięknie przybierać; a na rozbujanie laktacji
        najlepiej położyc się z dzieckiem na 3 dni do łóżka i nie robic poza karmieniem nic
    • gosi_k chusta 26.10.08, 19:29
      W sprawie chusty zajrzyj na forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
      Dla Maluszka dobra byłaby np. elastyczna, ale raczej niełatwo w niej
      karmić, jeżeli zakładasz taką opcję. Polecam Ci chustę tkaną (używam
      Nati), większy wydatek, ale posłuży Ci dłużej. Znajdziesz m. in. na
      allegro. Pozdrawiam
      • a_100krotka Re: chusta 27.10.08, 20:03
        Jeśli chodzi o chusty jestem zupełnie zielona, ale idę jutro na warsztaty i mam
        nadzieję, ze wybiorę najlepszą dla nas. Nie jest chusta Nati, ale mam nadzieję,
        że też dobrze wybiorę.Dziękuję i pozdrawiam
    • monika_staszewska Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 27.10.08, 17:24
      Otóż to, w sprawie chusty: www.natibaby.pl
      W sprawie szansy, oczywiście jest tyle że to będzie trudny czas. Ale jeśli ma
      Pani siłę warto podjąć walkę. Można zacząć od dwóch dni odpoczynku czyli
      odpuścić sobie częste odciąganie tylko przystawiać do piersi i podkarmiać przy
      piersi.
      A ponieważ stan powrotu do piersi bywa bardzo trudny, proponuje jednak kontakty
      telefoniczne, bo i dokładniej dopytać o szczegóły można, i ja częściej przy
      telefonie niż na forum jestem, a i wypłakać się w słuchawkę łatwiej.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 27.10.08, 20:05
        Dziękuję, na pewno zadzwonię już wkrótce. Pozdrawiam.
        p.s. jeszcze tli się nadzieja, że się uda
    • calkador1 Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 27.10.08, 19:06
      Moze wybierz sie na wizyte do poradni laktacyjnej. My mielismy problem, bo
      miałam mało pokarmu. Płakałam nocami,wojowałam laktatorem o kazda kroplę.
      sciagałam po troszku mleczka. mała wogóle nie interesowała sie piersią. mielismy
      za soba wizyte w szpitalu z powodu niedokarmienia. postanowiłam pojechac do
      poradni i po tej wizycie małej sie odmineniło diametralnie. z dnia na dzien
      stała sie cycocholikiem. Poniewaz nie mogłam oderwać jej od piersi juz
      nastepnego dnia to nawet nie byłam w stanie przygotować butelki z mlekiem,wiec
      nie dokarmiałam. I tak juz zostało na zawsze. okazało sie ze pokarmu mam
      wystarczajaco.
      • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 27.10.08, 20:10
        Od szóstej doby byłam pod opieką doradcy laktacyjnego. Niestety podane sposoby
        karmienia rozleniwiły synka, jedyny plus- nauczyłam się prawidłowo przystawiać
        do piersi. Od ponad dwóch tygodni jestem pod opieką poradni laktacyjnej-tam sami
        uznali, że bardzo wolno przybywa mi pokarmu i muszę być przygotowana, że nie uda
        mi się "rozbujać" laktacji:(.
        Pozdrawiam
        • ashiula Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 27.10.08, 23:44
          Ja Ci powiem tak.
          Niczego nie przegralas, bedzie dobrze.
          Zaufaj Matce Naturze. Kazda mama wykarmi malego ssaka:)
          Nawet taka wariatka z depresja, jak ja sobie poradzila, wiec poradzi sobie Kazda
          mama. KAZDA.
          Ja umieralam po kazdym karmieniu, sprawdzalam tysiac razy piersi, bylam pewna,
          ze z nerwow nowe mleko sie juz nie zrobi. Przezywalam to po kazdym karmieniu,
          tysiace razy, od nowa i od nowa.
          Nie potrafie sobie wyobrazic gorszego samopoczucia.
          Ale mleko bylo:)
          Mysl o milych rzeczach, o wakacjach, sloncu, piasku - o czym tam lubisz.
          Rozkaz tatusiowi masowac sobie stopy w czasie karmienia, czy co tam lubisz. I
          wyobraz sobie, ze wszystko zle przejdzie, jeszcze tylko troszeczke. Ja bym
          laktator wywalila w diably... Przystawiac ssaka, ile wlezie.
          Moze uda sie jednak przeforsowac karmienie na lezaco, to bardzo pomaga.
          I niewazne, denerwujesz sie, lub nie - chcesz, czy nie, masz depresje, czy nie -
          mleko bedzie, bo tak musi byc:) O twoje piersi dba Matka Natura, a dyrektorem
          produkcji jest maluch:)
          Ty masz je tylko wyjmowac:)
          • ledzeppelin3 Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 28.10.08, 17:49
            Pamiętaj przede wszystkim: nie daj się wciągnąć w walki, szarpaninę
            i podporządkowanie życia laktacji. To jest tak naprawdę kwestia
            ambicji matki, a nie dobra dziecka. Bo dziecko dostaje Twoje mleko w
            ilości wystarczającej. A że dopije potem mieszanki? W czym problem?
            Ciesz się dzieckiem i lecz depresję, a nie dajesz się wciągnąć w
            bezsensowną walkę z własnym ciałem.
    • vixen78 Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 01.11.08, 15:48
      Ja też miałam ogromne problemy. Synek miał żółtaczkę i słabo ssał. Po wyjściu ze szpitala schudł jeszcze 300g (w szpitalu 200 - waga urodzeniowa 3150). Karmiłam przez kapturki bo miałam płaskie brodawki - od tego zrobiły mi sie krwiaki i ból był nie do zniesienia. Kazali dokarmiać. Najprostszy sposób: butelka - o innych nie słyszałam. Oczywiście cyc poszedł prawie całkowicie w odstawkę. I zostałabym butelkową mamą, gdyby nie to, że synek karmiony butelką polowę mleka ulewał w trakcie karmienia i to mleko potem strasznie śmierdziało. Śliniaki nie pomagały a ubranek nie miałam na tyle, żeby go ciągle przebierać. Wiec się zawzięłam: kupiłam sns - kompletnie nie zadziałał - mały jadł 80 ml przez ponad godzinę i mleko było zimne. Znalazłam konsultantkę laktacyjna (u mnie w mieście nie ma poradni), która dała mi dreniki - katetery i dołączalam je podczas karmienia. Kazała tez odciągać mleko co 2 godziny, czego absolutnie nie byłam w stanie robić. Po 6 tyg. poddałam sie, stwierdziłam, ze przechodzę na butelke, tym bardziej, ze synek im mniej bylo pokarmu tym bardziej mnie gryzl. Postanowilam tylko podawac piers przed kazdym karmieniem butelka dopóki pokarm nie zniknie (a że zniknie przy butli mowili wszyscy). No i stal sie cud - maly zaczal zjadac coraz mniej sztucznego - myslalam, ze stracil apetyt po sczepionce, latałam go ważyc co kilka dni (na tej samej wadze!) ale przybieral pieknie. Dzis ma 3,5 miesiaca i jest trzeci dzien bez butli... I jeszcze pilam Karmi, placebo nie placebo - nie zaszkodzi. Dziecko lepsze niz kazdy laktator. Moze lepiej sie nie dolowac (pisze to matka stale placząca przez pierwsze 6 tyg), odpuscic, dawac cyca przed butla i czekac co sie stanie. życze wytrwałości i uśmiechu.
      • vixen78 Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 01.11.08, 15:53
        a i ja tez nie umiem karmic na leżąco - polecam poduszke do karmienia - taka w
        kształcie półksiężyca.
        • gagajasia Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 01.11.08, 21:54
          Ja radzę też uważać na to odciąganie - naszym problemem było to, że synek
          zasypiał przy piersi (wcześniak). Przystawiałam go, potem dokarmiałam
          odciągniętym mlekiem, jak było za mało uzupełniałam modyfikowanym, a potem
          odciągałam pokarm na następny posiłek - tylko, że wszytko to tak się rozciągało
          w czasie, że kończyłam odciągać 0,5-1 h przed następnym przystawieniem i mały
          znów zasypiał przy piersi i mało zjadał. I tak przez całą dobę. Byłam wykończona
          i w pewnym momencie sobie odpuściłam jedno przystawianie w nocy (mąż karmił
          synka modyfikowanym) i też stał się cud - po tej przerwie zjadał super. Okazało
          się, że po odciągnięciu trudno mu było coś wyssać z piersi bo był słaby, a ja
          opróżniałam je dość mocno. A jak piersi były pełne to dawał sobie radę i lepiej
          ssał. Zgadzam się jednak, że jeżeli jest za ciężko i karmienie jest tylko
          powodem depresji i ciągłych stresów, to lepiej dać sobie spokój. Czsme po prostu
          karmienie piersią nie wychodzi po mimo wielkich starań
          • a_100krotka Re: czy przegrałam walkę o pokarm? 02.11.08, 16:38
            Gagajasiu i Vixen 78 dziękuję Wam za danie nadziei. Przyznam, że po rozmowie z
            Panią Moniką dałam sobie kilka dni luzu- odciągałam pokarm mniej regularnie i
            mogłam przespać spokojnie 4 godz. (niestety cały czas miałam włączony tryb
            czuwania). Teraz postanowiłam od nowa spróbować. Nie wiem, czy uda mi się
            zwiększyć ilość pokarmu, synek potrzebuje go coraz więcej. Dam sobie tydzień,
            może dłużej, zależy na ile starczy mi sił. Jak się nie uda to dam sobie spokój,
            będę dawała tyle mleka, ile będę miała. Ale może uspokoję się i zacznę cieszyć
            się macierzyństwem- przecież to chyba jest najważniejsze :).
            Pozdrawiam i gratuluję Waszych sukcesów w karmieniu
            P.S Dodam jeszcze, że w poradni laktacyjnej powiedziano mi, że raczej już nie
            będę miała więcej pokarmu i żebym jak najdłużej dawała to co mam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka