anulka20001
26.03.09, 19:26
Z góry uprzedzam że będzie długie.
Mam 10 tyg. synka który urodził się w 34/35 tc, 50cm,2800, Apgar 9.
Od ok 3 tyg zaczął sie etap wiszenia na piersi, jedzenia non stop i
spania po kilka, góra 30 min. W 6 tyg zachorował na zapalenie płuc,
2 tyg spędziliśmy w szpitalu. Do tamtego czasu nie miał większych
problemów z brzuszkiem, czasem głośnie bączki, które go nieraz
budziły.
1.Od ok tyg jest coś nie tak, tzn niby robi kupki tak jak wcześniej
ale wydaje mi się że męczy go brzuszek a ukojenia szuka przy piersi.
No i chyba robi sie błęde koło bo ćumkając zawsze coś tam zje, nie
dająć sobie czasu na przetrawienie wczesniejszego jedzenia. Masuję
mu brzuszek, podaję czasem Espumisan. Generalnie chce non stop jeść,
kilka razy od początku jego życia zdarzyło sie że przespał 2, 3
godz. Przy piersi nieraz pręży się, robi się cały czerwony, płacze
itp. Pokarmu mam sporo wiec to raczej nie kwestia ze słabo leci. Nie
jem ciężkostrawnych rzeczy, raczej pieczone i gotowane, staram się
też nie jadać nic co zawiera konserwanty itp.Od kilku dni odstawiłam
nabiał bo wyskoczyły mu jakies krostki na buzi. Moze to potówki ale
doczytałam że problemu z brzuszkiem też mogą byc przyczyna skazy
białakowej. Aha podaje mu czasem herbatke koperkową, ale nie wiem
czy to cos tak naprawde pomaga. Co zrobić? Przeczekać? Przejśc na
ostrzejszą dietę. Pediatry bede sie radzić w pn, ale do tego czasu
może wy i Pani Monika cos podpowiecie. Zaznaczam że nie ma kłopotów
z wagą, 10 dni temu ważył 4900.
2. Druga sprawa to niesamowicie silna potzrba ssania. Nie usnie bez
piersi w buzi. Potem sam puszcza albo mu zabieram i wymykam sie
mająć nadzieję ze troche pospi. Często budzi sie ponownie za
chwilkę, znów possie i znów zabieram albo sam wypuszcza. Nosze go,
przytulam, jestem na każde jego zawołanie. Ale na rękach się nie
uspokiji jeśli chce spać, musi miec piers. No i moje pytanie, czy to
kiedys minie i czy moge tak postępowac tzn usypiac przy piesi?
Próbowałam dac smoczek ale (na szczęście, bo jestem generalnie
przeciwna choć tonący...)nie chce.
3.No i w końcu kwestia picia mojego mleka z butli, po prostu nie
chce, mieszanaka jest ok ale jeśli wyjde a on w tym zgłodnieje nie
ma siły żeby mężowi udało mu się nakarmić go z butelki. Kilka razy,
dosłownie z 5, dostał więc mieszankę po której jest spokojny, nie
robi 'awantur'. Co zrobić żeby jednak jakoś chciał jeśc moje mleko
gdy mnie nie bedzie i nie będę mogła mu dać piersi? Dlaczego po
mieszance jest spokojniejszy a po piersi ma problemu z brzuszkiem
itp. Wiem że kobiece mleko jest szybciej trawione ale na dobrą
sprawe on bardzo mało śpi w ciągu dnia i w nocy zresztą też.
A generalnie jest fajnym szeroko uśmiechającym sie dzieciem, którego
strasznie kocham i chciałabym mu ulżyć w tych cierpieniach.
Przepraszam za elaborat. Pomożecie? Czekam na sugestie i opinie.
Pozdrawiam