Dodaj do ulubionych

karmienie piersią - tylko dla bogatych?

12.08.09, 21:14
na forum czesto powtarza sie, ze wiszenie na cycu non stop jest normalne, zeby
oblozyc sie ksiazkami i karmic, karmic, karmic. Karmie 6-tygodniowego synka,
wiszacego na mnie godzinami (najpierw bo noworodek, potem bo upaly, teraz bo
kolki, a cyc znieczula, potem pewnie bedzie bo zeby, bo kryzys laktacyjny, bo
lek separacyjny, bo cos tam cos tam). Wszystko pieknie, tylko ze - Bogu dzieki
- mieszkam z tesciowa, ktora prowadzi dom (sprzata, pierze, gotuje, robi
zakupy, podaje jedzenie pod nos, zabiera malego na spacer kiedy w ciagu dnia
chce sie zdrzemnac, bo mlody w ciagu dnia inaczej niz na spacerze nie zasnie).
I najwazniejsze: to jest moje pierwsze dziecko. Nie wyobrazam sobie karmienia
piersia (a scislej: wiszenia na piersi godzinami) bez pomocy mamy meza (maz
pracuje), wzglednie gosposi, a przy starszym dziecku (mlodszym niz powiedzmy
4-latek) takze opiekunki do drugiego. Tym bardziej, ze cala ciaze lezalam
plackiem, bo byla zagrozona. Drugie dziecko planuje za 4 lata, jak to
odstawimy do przedszkola, ale słabo mi sie robi na sama mysl, ze moglaby sie
zdarzyc wpadka wczesniej, albo ze mamie zdrowie moze nie pozwolic na pomoc w
takim wymiarze jak teraz. A co maja powiedziec np. samotne matki albo matki
kilkorga dzieci z mala roznica wieku i bez babci do pomocy? :-/

Czy karmienie piersia jest tylko dla wybranych, ktorzy moga sobie pozwolic na
to, by matka lezala pół roku na kanapie i karmila? A moze to ja pie...
jestem i nie potrafie sie zorganizowac? Jak Wy sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 probujesz prowokowac? 12.08.09, 21:29
      To Ci sie nie udalo! :-P
      1.Kwestia priorytetow (naprawde nie trzeba pucowac okien czy
      prasowac poscieli w okresie pologu, prasowanie moze poczekac na
      lepsze czasy),
      2. Kwestia organizacji (mozna zainwestowac w chuste i wykonywac
      rozne prace z dzieckiem w chuscie). Wbrew pozorom, noworodki czasem
      spia i wtedy jest czas na prysznic, przyrzadzenie posilku, etc.
      Jesli nie jest sie samotna matka, tylko ma partnera, ktory czasem
      wraca do domu, mozna na niego scedowac pewne obowiazki, bnp.
      zrobienie zakupow, gotowanie, sprzatanie, czy poniamnczenie dzieka,
      jesli mama przez chwile chce sie oderwac od dziecka.
      3. Kwestia warunkow zewnetrznych - masz ten luksus, ze masa osob
      obsluguje Ciebie i Twoj dom, gdybys nie miala tej armii ludzi na
      podoredziu, musialabys sie skupic na punkcie 1. i 2.
      4. Zapomnialabym: kwestia wiedzy na temat fizjologii noworodka i
      fizjologii laktacji.- Noworodek karmi sie godzinami,a juz 3-
      miesieczniak najada sie w kilka minut. Odstepy miedzy karmieniami
      wydluzaja sie w sposob naturalny, a czasy karmien skracaja sie.
      Zupelnie naturalnie.
      • izazdo Re: probujesz prowokowac? 12.08.09, 21:43
        Na forach gazetowych jestem od lat pod tym samym nickiem i pierwszy raz zostalam
        posadzona o prowokacje :-|

        1. Nie mowie o prasowaniu poscieli czy myciu okien. Ja nie mam czasu na podlanie
        kwiatkow na balkonie, poscielenie lozka, wyprasowanie ciuchow, umycie naczyn.
        Zakupy spozywcze robie przez internet jak maly spi (na szczescie w nocy spi
        ladnie), wtedy tez wpadam na forum. Przerwy miedzycycowe wykorzystuje na
        jedzenie i picie, wizyty u gina (masakrycznie spie...no mi cięcie),
        zalatwianie spraw zw. z ubezp. na zycie (chorowalam, wiec nie takie hop siup) i
        inne najpilniejsze.

        2. Chuste mam, ale mlody dostaje szalu, bo od samego poczatku (pierwsze proby
        podjelam jak mial 2 tygodnie) chce wszystko widziec i wscieka sie, jak zaslaniam
        mu glowe. Kieszonki nie toleruje, wiec nosze w 2x, ale glowa mu sie kiwa, wiec
        jedna reke mam zajeta do asekuracji i guzik jedna zrobie.




        > 4. Zapomnialabym: kwestia wiedzy na temat fizjologii noworodka i
        > fizjologii laktacji.- Noworodek karmi sie godzinami,a juz 3-
        > miesieczniak najada sie w kilka minut. Odstepy miedzy karmieniami
        > wydluzaja sie w sposob naturalny, a czasy karmien skracaja sie.
        > Zupelnie naturalnie.

        Na to licze, a najbardziej na to, ze jak zacznie trzymac glowe to uwolni mi sie
        druga reka.

        Niemniej jednak dostaje ataku paniki na mysl o mozliwej wpadce i malej roznicy
        wieku miedzy dziecmi (tzn. mniej niz 4 lata). Czy sa tu mamy, ktore maja dwojke
        maluchow i karmia mlodsze piersia? Mi sie to wydaje niewykonalne...
        • jakasia2 Re: probujesz prowokowac? 12.08.09, 21:58

          hm...z tą róznicą wieku to róznie jest. u mnie sporo bo 8 lat
          róznicy ale...jak sie okazało 8- latek to tez dzidziuś. też
          zazdrosny. też chce mamy.uwstecznia się czasem do bólu i jestem (
          byłam) bardziej zmęczona nim niż maluchem.
          u znajomych podobnie 10- letania dziewczyna i po tylu latach przerwy
          maluszki rok po roku. najbardziej wykańcza ich pannica ( powodów
          kilka ale nie o nich tu pisać)a nie dwa maleństwa.mama z nimi czesto
          sama i chwali sobie ( co ma zrobić:):)
          także nie ma się co martwic na zapas a zycie pisze zaskakujące
          scenariusze ...
          chyba jakies zmęcznie poważne cię dopadło i baby boom klasyczny
          taki:)
          • dita74 Re: probujesz prowokowac? 14.08.09, 23:24
            no nie panikuj z wpadka ! u mnie roznica.........10lat ale swiadomie pragnelam
            drugiego dziecka` mieszkalam u tesciow sama robilam przy 1szym synuchu co trzeba
            z racji tego ze uwazam ze dziecko jest rodzicow a dziadki sa na 5 minut nikogo
            nie mozna uszczesliwiac na sile przy drugim jestesmy sami tez sama robie
            wszystko wisial na mnie non stop ale coz tak jest albo dajesz butelke i masz
            spokoj albo dajesz piers nieczytalam innych wypowiedzi ale trzeba sie kochac z
            glowa a nie .d............sorry.podro
        • mruwa9 Re: probujesz prowokowac? 12.08.09, 22:03
          Naprawde kwiatki nie moga poczekac na podlanie, az Twoj maz wroci
          do domu? Na umycie naczyn prosta rada- kupic zmywarke. A jak brudne
          postoja pare godzin do powrotu twojego meza, tez tragedii nie
          bedzie. No i pomysl o tych wszystkich butelkach, smoczkach, ktorych
          NIE musisz myc, karmiac piersia. Wiesz, ile roboty Cie omija, dzieki
          temu, ze karmisz piersia? Bez poscielonego lozka mozna zyc,
          zwlaszcza w pologu, gdy mozna sobie w tym lozku polegiwac z
          dzieckiem przy piersi. na forum mozna mieszkac, karmiac
          jednoczesnie, trzymajac dziecko przy piersi, swietne alibi (nic
          innego nie moge robic, bo karmie!), tylko zaopatrzyc sie w wygodne
          krzeslo komputerowe i hulaj dusza! Do gina nie chodzisz chyba
          codziennie, a jednorazowa wizyta, to zaden problem.
          Wiele blizniakow jest karmionych piersia. Czy mi sie zdaje, czy
          niedawno byla tu nawet mowa o trojaczkach? To dopiero jazda!
          Chciec to moc. Reszta to kwestia organizacji i priorytetow,.
        • niviel Re: probujesz prowokowac? 12.08.09, 22:29
          Wykonalne jak najbardziej. Różnica między młodymi to 2,5 roku. Starszakowi
          czytałam książeczki, układałam puzzle, opowiadałam bajki, śpiewałam piosenki i
          jeszcze wiele innych rzeczy. Sama zajmuję się domem: gotowaniem sprzątaniem itp.
          Tylko na duże zakupy jeździliśmy z mężem raz na tydzień.
      • justcedr84 probujesz prowokowac? 12.08.09, 22:05
        Hmmm nie wiem czemu na forach często można spotkać się z agresją ze strony
        innych. Pewnie przyczyną jest ANONIMOWOŚĆ. Nie wiem dlaczego niektórzy ludzie
        nie mogą zrozumieć, że każdy ma prawo do swoich odczuć i do poszanowania ich!!!
        Uczucia są subiektywne i jeśli dla kogoś mogą wydawać się irracjonalne, to drugi
        człowiek ma do nich prawo i nie można ich podważać i bagatelizować! Nie rozumiem
        skąd w ludziach tyle ironii i złości.
    • wmnich Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:31
      ja juz w pierwszym tygodniu pieklam ciasto, gotowalam obiady i im
      mniej mialam czasu tym byl wiekszy porzadek i wszystko bylo bardziej
      zorganizowane. Teraz mam wiecej czasu to siade do kompa i juz nie
      mam tak czasu na wszystko. Mysle ze toj est kwestia dobrej
      organizacji oraz jednej waznej rzeczy: swiat sie nie zawali, jak sie
      odrazu wszystkiego nie posprzata. Aa i moj maz od samego poczatku po
      porodzie wrocil do pracy, nie na 8 godzin, ale bylo duzo czasu ze
      bylam z maluszkiem zupelnie sama. Ale przyznam tez, ze mialam i mam
      kochane dziecko, ktor duzo spi, a nawet jak chcialo byc przy piersi
      to mu na to pozwalam starajac sie wtedy zrelaksowac i nie
      denerwowac, ze np wlasnie nie pomyte garnki, bo dziecko wyczuwa
      nastroj matki, tez sie denerwuje i chce do piersi, matka sie
      denerwuje ze dzieck oznow do piersi i tworzy sie kolko zamkniete.
      Duzo pogody ducha to pomoglo mi sie zorganizowac. Udalo sie :) A i
      byly dni, gdzie maly nie odstepowal mnie na chwilke, nie spal i
      chcial tylko przy cycu, wtedy doslownie niegalam jak musialam cos
      zrobic, odkladalam go do lozeczka na minute, bieglam przetrzec
      kawalek podlogi, placz wiec znow na rece i tak caly dzien (mialam
      wtedy miec gosci - meczace to bylo, ale dalam rade :)) Mysle ze
      jakbys nie miala pomocy to tez bys sobie poradzila, masz ja wiec
      inaczej na to patrzysz :)
    • bluebebe Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:33
      To jest indywidualna sprawa. Jeśli ma się pomoc w domu to cześć i chwała,
      namawiam żeby z tego korzystać. Jest to niezwykle miłe jak rodzina dostrzega w
      Tobie Młodą Mamę a przy okazji Mamę Karmiącą, której należą się jakieś przywileje.

      Przy różnicy wieku między moimi córkami 1 rok i 11 miesięcy nie wyobrażałam
      sobie karmienia drugiej butelką. A dodać należy, że wisiały obie na mnie przez
      pierwsze tygodnie. Podczas wiszenia małej (ułożona na poduszce do karmienia)
      miałam obie ręce wolne i mogłam bawić się ze starszą, czytać jej, układać lalki
      do spania. Sporo się wtedy z nią bawiłam, bo nie bardzo mogłam robić inne
      rzeczy:) Ciężko mi było wyobrazić sobie organizację z szykowaniem butelki.
      Dwulatka nie rozumiałaby, że muszę wyjść i przygotować jedzenie małej i że musi
      poczekać. Pierś była gotowa od razu. Przy karmieniu butelką mam obie ręce
      zajęte. Chociaż oczywiście sam akt karmienia trwa krócej. Ale mnie nie podobało
      się to organizowanie robienia jedzenia przy butelce, chociaż docierają do mnie
      argumenty mam butelkowych, że jest to kwestia organizacji:) Przy piersi dzieje
      się wszystko sprawniej, szybciej, bez zastanawiania się, moim zdaniem.

      Poza tym to co jest Wielką Sprawą przy pierwszy dziecku jest już mało
      dostrzegalną normą przy kolejnym:)
      • okri2 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 22:34
        bluebebe napisała o różnicy "wieku między moimi córkami 1 rok i 11 miesięcy".

        Z Twojej wypowiedzi domyślam się, że jeszcze nie przekroczyłaś magicznej liczby:
        3 miesiące karmienia. Taki "wkurz" ma się przy pierwszym dziecku, właśnie w
        pierwszych miesiącach jego życia.
        Myślałam tak samo jak Ty, wściekałam się tak samo jak Ty, mało tego..
        wprowadzałam przerwy pomiędzy karmieniami - na siłę, karmiłam na godzinę.
        Dzisiaj nie wiem po co, bo marzy mi się powrót do tego czasu cycozwisania. Gdzie
        ten cudny czas na tv, książkę, spanie?

        A teraz odp. na Twoje pytanie.
        A co maja powiedziec np. samotne matki albo matki
        kilkorga dzieci z mala roznica wieku i bez babci do pomocy? :-/

        Ja byłam zupełnie sama z dzieckiem i dzisiaj wiem, że wszystko się da przeżyć.
        Gdybym była tak dobrze zorganizowana, jak teraz jestem, to poszłoby gładko :)

        Moja siostra jest samotnie wychowującą matką z 3 dzieci - nie chodzących do
        przedszkola, czy szkoły i też dała radę. A skoro mieszka daleko, na dodatek w
        obcej sobie miejscowości, to nie miała pomocy znikąd, nawet opiekunki. Dała radę.

        Im mniej masz czasu, tym masz go więcej i coś w tym jest..
    • jakasia2 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:35

      poczekaj jak Maleństwo przestanie wisieć na piersi i zacznie
      chodzić . wszędzie. tylko samo. nie bardzo jeszcze umiejąc.
      docierając tam gdzie nie dotrze NASA...i robi to czego bałby się
      podjąć szkolony izraelski komandos... to dopiero potrzeba rąk do
      pomocy.
      a jedna mama obsługuje czasem dwoje takich...
      pozdrowienia i więcej wiary w siły i zdolności przystosowaczem mam i
      dzieci.
    • verenne Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:36
      Mam podobna sytuację - mieszkamy z moimi rodzicami ;) I też wydawało mi
      się, że gdyby nie mama, to bym zginęła. Ale teraz, z perspektywy czasu,
      myślę, że jakby nie było wyjścia, to jakoś bym się zorganizowała i tyle
      ;) Zwłaszcza, że już wiem, co jest ważne a co nie ;)
    • basiak36 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:42
      Ja nigdy nie mialam rodziny do pomocy, ani meza bo w pracy caly dzien. Tylko
      pani sprzatajaca:)
      A dziecko mialam caly czas w chuscie, dzieki temu ssalo ile chcialo i moglam
      zajac sie starszym:)
      Wiec moze zainwestuj w chuste:)
    • szczur.w.sosie Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 21:45
      Nie, nie dla bogatych.
      Ja zajmuję się praktycznie sama dzieckiem. Mam jeszcze 6-latka. I żeby mieć ręce
      wolne, wsadzałam małego w chustę, żeby wszystko móc zrobić. I tak z nim w
      chuście pakowałam rzeczy do wyprowadzki a jak spał wykorzystywałam okazję do
      dźwigania mebli i pakowania ciężkich rzeczy. był wtedy malutki, wyszedł ze
      szpitala po dłuższym pobycie po porodzie. I tak już minął rok, kiedy sprzątam,
      gotuję, odprowadzam starszego do szkoły. i też miałam problemy wtedy z laktacją,
      odciągałam pokarm (a czasu na siedzenie przy laktatorze nie miałam), jeździłam
      chociaż 2 razy dziennie do szpitala do niego, jadłam po drodze w samochodzie...)
      Teraz się z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do śmiechu... No, teściowa wpadła
      na miesiąc i pomogła przy starszym jak urodziłam, więc jakąś tam pomoc otrzymałam.
      Pewnie to kwestia tego, że nie mam innego wyjścia. Nie stać mnie na pomoc
      domową, nie mam nikogo z rodziny koło siebie, rodziców widzę raz na 2 lata.
      Nawet do fryzjera idę z dzieckiem i będę go trzymać na kolanach.
      Aha, męża mam, nie jestem samotną matką, ale jest ciężko chory i też muszę to w
      swoim zabieganiu uwzględnić.
      To chyba kwestia tego, że jak musimy, to się zorganizujemy. Może gdybym miała
      mamę pod bokiem, to bym jej podrzuciła dziecko i spokojnie poszła do tego
      fryzjera, zakupy zrobiła też spokojnie a nie z dzieckiem w chuście (teraz już w
      wózku sklepowym), ale jak nie mam, to też sobie dam radę:)
      Jest takie powiedzenie - co mnie nie zabije to mnie wzmocni. I jak czasem nie
      mam siły, bo dźwigam masę toreb z zakupami, starszy marudzi, młody wrzeszczy to
      sobie myślę, że takie doświadczenia wzmacniają człowieka. Pomaga:):)
    • pruella Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 22:33
      Jest coś w tym, co piszesz. Ja też tak myślałam kilka tygodni temu.
      Jestem samotną mamą, moje dziecko urodziło się w domu i pierwsze dwa
      tygodnie, chociaż miałam swoją siostrę do pomocy, było koszmarne -
      mała słabo jadła, miała silną żółtaczkę, bardzo dużo straciła na
      wadze (ok. 15%) wagi urodzeniowej i niemal nonstop wrzeszczała.
      Wszystkie wyniki, włacznie z tymi przesiewowymi, wychodziły jej
      kiepsko (ale w powtórkach już ok). Ja zajmowałam się wyłącznie
      karmieniem córeczki, a moja siostra zajmowała się całą resztą,
      włącznie z karmieniem mnie (bo ja trzymałam jedną ręką pierś, a
      drugą główkę dziecka). Kiedy siostra musiała już odjeżdżać byłam
      przerażona, że zginę marnie...
      A tu niespodzianka, okazało się, że mimo, że mój niejadek
      przeobraził się w bestię wiszącą na mnie niemal nonstop, to kiedy
      musiałam, to sobie poradziłam.
      I kwiatki są podlane i podłogi wymyte (właściwie to nikt mi ich nie
      brudzi,hehe) i dziecko wygląda na coraz bardziej zadowolone z życia.
      I ja też nie czuję się jakoś szczególnie wymęczona.
      A daję słowo, że kiedy widziałam jak dużo moja siostra pracuje, to
      było to dla mnie niewyobrażalne, że mogłabym przeżyć bez jej pomocy.
      Więc teraz jestem przekonana, że kiedy będziesz musiała, to na pewno
      sobie dasz radę!
    • asia889 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 22:44
      Mam czwórkę dzieci. Kiedy urodził się mój najmłodszy starszaki miały 2x5,5 roku
      i 3 lata. Karmię piersią. Nie mogłabym inaczej. Przyznam, że bez chusty jednak
      bym nie dała rady. Kwiatki na balkonie zasuszam (chyba je jednak wywalę).
    • arachnela Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 22:49
      Myślisz, że karmienie butelką polega na tym, że dziecko pięknie zjada w 3 minuty
      i je co 3 godziny? To wygląda tak samo jak z piersią tylko, że dochodzi jeszcze
      mycie butelek! Dziecko na początku też chce co chwilę, raz zjada mniej, raz w
      ogóle, raz brakuje i trzeba biec do kuchni podgrzewać kolejną porcję! Tak więc
      niezależnie od rodzaju karmienia kobieta może mieć problem ze zorganizowaniem
      sobie czasu na domowe sprawy. Jedne radzą sobie wspaniale (zazdroszczę i
      podziwiam, naprawdę!), inne nie mają kiedy ugotować, zmyć te kilka talerzy czy
      wziąć kąpiel a inne korzystają z pomocy najbliższych (również zazdroszczę jak
      cholera).
      • w_isienka Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:06
        arachnela napisała:

        > Myślisz, że karmienie butelką polega na tym, że dziecko pięknie zjada w 3 minut
        > y
        > i je co 3 godziny? To wygląda tak samo jak z piersią tylko, że dochodzi jeszcze
        > mycie butelek! Dziecko na początku też chce co chwilę, raz zjada mniej, raz w
        > ogóle, raz brakuje i trzeba biec do kuchni podgrzewać kolejną porcję! Tak więc
        > niezależnie od rodzaju karmienia kobieta może mieć problem ze zorganizowaniem
        > sobie czasu na domowe sprawy. Jedne radzą sobie wspaniale (zazdroszczę i
        > podziwiam, naprawdę!), inne nie mają kiedy ugotować, zmyć te kilka talerzy czy
        > wziąć kąpiel a inne korzystają z pomocy najbliższych (również zazdroszczę jak
        > cholera).

        Chyba nie wiesz co piszesz?
        Jakie mycie butelek zajmuje tyyyyle czasu?
        Nigdy nie sterylizowałam maluchowi butelek (efekt = zero plesniawek),a tylko od
        czasu do czasu przelewałam gorącą wodą (to max. jakies 30 sekund). To samo
        podgrzewanie - kobieto, są termosy :) i dolewasz szybko zimnej wody dla
        wyrównania tempertaury - wszystko zajmuje mniej niż pół minuty włącznie z
        rozrobieniem mieszanki.
        Widać, że butlą nigdy nie karmiłaś :-P
        • arachnela Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:41
          w_isienka napisała:
          > Widać, że butlą nigdy nie karmiłaś :-P

          Ja właśnie karmię butelką! Więc nie wmawiaj mi, że nie wiem co się wtedy robi.
          • w_isienka arachnela 13.08.09, 17:37

            arachnela napisała:
            > Ja właśnie karmię butelką! Więc nie wmawiaj mi, że nie wiem co się wtedy robi.

            I co wyparzasz badz sterylizujesz?
            No to faktycznie wymaga wiecej zachodu, ale tym niemniej karmienie piersią w
            pierwszych 3 m-cach życia dziecka a karmienie butelką wyglądają zupełnie inaczej.
            Niestety.
            I dlatego po podaniu butelki (kiedy dziecko zasypia i spi dluzej) zdesperowanej
            matce wydaje się, że nie ma pokarmu lub dziecko sie nie najada...
            Karmienie piersia a karmienie butelka to dwie zupelnie rozne sprawy.
            • arachnela w_isienka 13.08.09, 19:48
              w_isienka chyba źle odczytałaś mój post.
              Chodziło mi tylko o to, że jako karmiąca butelką (ale i piersią, na dodatek
              butelką karmię swoim pokarmem, więc znam problem z dwóch stron) również nie
              czuję się dobrze, to znaczy też czasami nie znajduję czasu na gotowanie czy
              sprzątanie. I pierś i butelka mają swoje plusy i minusy i nie ma sensu uważać,
              że któreś z nich jest dla bogatych czy mających osoby do pomocy, bo uważam, że
              pierwsze miesiące życia dziecka mogą być bardzo ciężkie niezależnie od rodzaju
              karmienia.
              • w_isienka Re: w_isienka 14.08.09, 07:09
                aaaa jeśli już mówimy o karmieniu dziecięcia mlekiem odciąganym (butlą) to już
                jest jeszcze inna sprawa :)
                tu to dochodzi jeszcze kwestia organizacji i determinacji, bo odciąganie jednak
                zajmuje o wiele więcej czasu niż przygotowanie mieszanki :)
      • dorisw1978 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:24
        no cóż, doskonale Cię rozumiem.
        Mój starszak ma 4,5 roku, młodszy 2 miesiące. Byłam święcie przekonana o tym,że
        sobie poradzę, ale się przeliczyłam.
        To super, że dumne mamusie piszą, że mają posprzątane, pomyte podłogi. Jakbym
        miała 40 metrów podłogi, albo nawet i 70, to też bym miała pomyte. Niestety mnie
        odkurzenie chaty i umycie podłóg zajmuje dobrą godzinę. Do tego synuś latający
        przez drzwi tarasowe do ogródka i z powrotem - podłoga zarąbana piachem,
        upaćkana, do tego całe drzwi, bo musi się oczywiście za każdym razem oprzeć.
        Mąż - fajnie, jak wraca do domo o 17ej, posprząta, ugotuje, pomoże przy dziecku.
        Mój wraca raz na 2-3dni, albo najwcześniej o 19ej, zjeździwszy wcześniej pół
        Polski - miałabym go jeszcze do garów zagonić? Fizycznie niewykonalne. Jeszcze
        nabałagani (wiem, wiem, nie wychowałam sobie męża)tak, że nie wiem w co ręce
        włożyć. Poza tym po powrocie do domu musi zająć się starszym..

        Co do zmywarki - owszem - fajna rzecz, tylko trzeba ją jeszcze WYPAKOWAĆ i
        ZAPAKOWAĆ i uwierz mi, bywały dni, że przez calutki dzień zdążyłam zrobić TYLKO
        TO, bo maluch wisiał non-stop na cycu.
        Dobrze, że miałam pierogi w zamrażarce (zawsze mam w zapasie na szybko), to
        chociaż synkowi podałam.

        Chusta - super, tylko mój mały nienawidzi w niej być i drze się niemiłosiernie
        (musi wszystko widzieć i koniec)

        Przyznam szczerze, że jest mi cholernie cieżko, staram się sprzątać, prać,
        gotować (prasowania nie ogarniam niestety) - synkowi też muszę czasem kurz w
        pokoju zetrzeć.
        Jak mąż wyjeżdża na dłużej, proszę rodziców o pomoc, przyjeżdżają wieczorem i
        zajmują się jednym synkiem, ja wtedy kąpię i przygotowuję do snu drugiego.

        Teraz radzę sobie troszkę lepiej, bo karmię synka co 2,5 - 3 godziny, wtedy
        porządnie się najada i śpi po godzince, 2 albo 3.
        Ale jak karmiłam na każde miauknięcie, to wisiał cały dzień, prawie nie spał, a
        ja siedziałam i płakałam, bo drugi biedactwo zostawiany był sam sobie, pić mu
        się chciało, jeść, a ja z tym cycem na wierzchu non-stop.

        Gdybym miała kogoś w domu kto by mi sprzatał, prał, gotował, to bym się
        obkładała książkami, żarciem i nie wychodziła z łóżka. Tylko że to może być
        fajne przy jednym dziecku...

        Zaznaczę, że kocham karmić piersią i są to dla mnie najpiękniejsze chwile:)




        • mruwa9 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:36
          ja nigdzie nie pisalam, ze majac dwojke, a potem trojke bardzo
          wymagajacych dzieci,mialam wypolerowane mieszkanie na blysk i
          dwudaniowy obiad codziennie. Najwyzej pisalam, ze sprzatanie spadlo
          na liscie priorytetow na dalsza pozycje. Nie posprzatalam, to bylo
          brudno. Przyszedl maz to posprzatal, albo zajal sie dzieckiem, a ja
          sprzatalam. Gary straszyly w zlewie- to wychodzilam z kuchni i ich
          nie ogladalam. Czekaly na meza.Zmywarke zaladowuje sie na biezaco
          (brudne naczynia wedruja od razu), wyladowanie, to kwestia kilku
          minut, raz dziennie. W miedzyczasie mozna kolysac niemowle noga w
          foteliku-kolysce.Podobniez przy obieraniu ziemniakow. Ze starszakami
          mozna sie bawic czy odrabiac lekcje, jednoczesnie karmiac, trzymajac
          niemowle przy piersi. Nie ma obiadu? Zamawiamy pizze, dzieci
          szczesliwe, bo uwielbiaja. Albo wrzucamy do gara spaghetti i
          otwieramy sloik z sosem.Gotujemy rosol, ktorego pilnowac przy
          kuchence nie trzeba.Albo ryz. Masa mozliwosci. Pomaga swiadomosc, ze
          to nie jest stan wieczny, ze to kwestia doslownie kilku tygodni,a
          przez kilka tygodni dom brudem az tak strasznie nie zarosnie, zeby
          sie o nie dalo doprowadzic do porzadku. Po raz kolejny sie
          powtarzam: kwestia zrozumienia noworodka,kwestia priorytetow i
          organizacji. I umiejetnosci zamkniecia oczu na rzeczy nieistotne,
          skupienia sie na tym, co wazne. Wycieranie kurzow nie jest istotne.
          • joshima Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:52
            mruwa9 napisała:

            > a przez kilka tygodni dom brudem az tak strasznie nie zarosnie,

            Z tym brudem, to trzeba uważać. Ostatnio jednej pani zabrali w szpitalu dziecko
            i oddali do rodziny zastępczej, bo według pani sędzi miała, między innymi,
            brudno w domu. Ja popatrzyłam po swoim mieszkaniu to przyrzekłam sobie, że
            nikogo obcego do domu nie wpuszczę, póki mi dziecko nie podrośnie na tyle by
            odgruzować dom
          • dorisw1978 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 12.08.09, 23:54
            Jako też nie piszę o pucowaniu, tylko myciu podłóg (robię to góra raz w
            tygodniu) i garów.
            Kuchnię mam w salonie, więc nie mogę nie patrzeć, więcej, na brudne gary w
            zlewie nie mogę sobie pozwolić.
            Był taki okres, że synuś spał po 5 minut, więc i ze zmywarką było ciężko.
            Naprawdę bywa ciężko i nie jest to kwestia organizacji.
            Dodam, że jeśli nie położę synka na czas, to czasem jest taki koncert ze
            zmęczenia, że są to godziny intensywnego płaczu.
            Nie będę robić z siebie Matki-Polki, jest mi ciężko, czasem chodzę na rzęsach i
            całe szczęście, że synuś ładnie śpi w nocy, chociaż wtedy się wysypiam..
            Najchętniej zatrudniłabym sprzątaczkę

            Starszak nie znosi pizzy i spaghetti
            • jakasia2 Re: zamrażarka:)!!!i głowa do góry 13.08.09, 09:37

              tak dorzucając do spraw organizacyjnych gdybym miała miejsce
              kupiłabym jeszcze dwie albo i trzy zamrażarki:)
              zamrażam wszystko co się da - rosół, buraki, sosy do makaronu, ryzu-
              mam w miesiącu jeden , dwa gotowane dni i wtedy szukuję zapas
              wszystkiego co sie da ( mój maluch może juz na dłużej wyjśc na
              spacer z tatusiem) potem tylko wyciągam opisane pudełeczka i już.
              nim urodził sie mój drugi synek zapełniłam zapasami nawet chwilowo
              pustą zamrażarkę sąsiadki:)
              jak ja się chwaliłam za swoja przezorność:)
              no i porzuicłam prasownie, mycie okien, porządkowanie rzeczy których
              nie widać - odkurzam ,myję podłogi i wannę:)
              ale taka wiedza pojawia się po przeżyciach z pierworodnym... cóz
              przezyć trzeba swoje i nauczyć się na własnym doświadczeniu.a potem
              przy drugim maluchu i tak pojawią się całkiem nowe problemy:)
              na razie masz święte prawo nie ogarniac nowego świata z maluszkiem
              i martwić się tym co inne mamy mają już za sobą. ja jak patrze na
              moje dzieciaki juz chyba nie pamietam ile w tym początkowym radosnym
              macierzyństwie było łez, smutku i strachu,że nie dam rady.
              a
    • budzik11 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 09:25
      A contrario - mam dwoje dzieci, różnica wieku - 2 lata. Młodszy urodził się
      przez cc, ja po 7 dniach wróciłam do domu, mąż do pracy i nie było (i nie ma do
      tej pory) żadnej taryfy ulgowej. Nie mam żadnej babci, teściowej, opiekunki do
      pomocy i nigdy nie miałam. Mąż też mi w niczym nie pomaga - ani w domu ani przy
      dzieciach. Radzę s obie doskonale od samego początku - IMO to kwestia
      zorganizowania. Nosiłam młodego w chuście od początku w 2x (to, że twojemu się
      głowa kiwa i musisz ją asekurować to wina złego wiązania, popraw technikę -
      ułatwi ci to życie) i dzięki temu mogłam robić dosłownie wszystko w domu -
      sprzątać, gotować, prasować - na co tylko miałam ochotę - zdarzyło mi się też
      zdrzemnąć z nim na mnie w fotelu. Mogłam i poczytać, i ze starszą się pobawić (a
      taka 2-latka wymaga dużo czasu), wyjść z domu, sprawy pozałatwiać z młodym w
      chuście (urodził się w październiku, całą zimę nosiłam go pod kurtką). Ja nie
      twierdzę, że chusta jest lekarstwem na wszystko, ale w moim przypadku po prostu
      ratowała mi życie.
      Poza tym nie wierzę, że dziecko wisi non-stop na piersi. Każde dziecko czasem
      jednak śpi, ma okresy czuwania, kiedy spokojnie możesz położyć go na kocu na
      podłodze, czy jakimś leżaczku i robić to, co musisz (albo wydaje ci się, że
      musisz ;-)). Poza tym, z czasem dziecko będzie wisiało na piersi coraz mniej, od
      kilkugodzinnych sesji przejdzie do kilkuminutoywch sprintów.
      A tak w ogóle, to nie wiem, o co ci chodzi - bo nawet jeśli sobie nie radzisz
      sama, to przecież masz tę teściową, która robi wszystko za ciebie, męża,
      gosposię (o ile dobrze rozumiem), na twoim miejscu cieszyłabym się takim
      luksusem i wylegiwała z dzieckiem godzinami w łóżku, obłożona książkami.
      Naprawdę, żyć, nie umierać :-) A przy drugim dziecku, przy takich układach,
      zatrudnisz sobie opiekunkę do starszaka i też będziesz miała fajnie.
      • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 11:55
        Ja tez rodzilam przez cc, strasznie spartaczone, wizyty u gina 3 razy w tygodniu
        na spuszczanie zalegajacej w macicy krwi i ropy, ogladanie slimaczacej sie rany
        i USG).

        Z wiazaniem to nie sadze, wszystko wyglkada jak w instrukcji, zreszta w
        instrukcji Nati pisza, ze 2x dopiero dla stabilnie trzymajacych glowke

        gosposi nie mam

        > Poza tym nie wierzę, że dziecko wisi non-stop na piersi.

        zapraszam do mnie na ogladanie fenomenu, mlody spi tylko w nocy, w ciagu dnia
        drzemki max po kilka minut
        • mad_die Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 12:38
          Współczuję.
          Bierz dziecko ze sobą do gina - to raz.

          Chustę lepiej dociągnij i będzie ok. A na trzymanie główki najlepiej robi
          leżenie na brzuchu.

          Ja też nie mam gosposi (ba! nie mam nikogo do pomocy, nawet teściowej, choć tej
          to bym wolała tu nie mieć ;)), mieszkam w NL, mąż od 8 do 18 poza domem, w domu
          ze mną Mała (19mscy) i ja w ciąży z Grudniowym Chłopcem. I wiesz, jakoś nie
          umartwiam się, nie szukam problemów, nie rozmyślam, jak inne mamy mają. Tylko
          robię, co do mnie należy. I czekam grudnia, bo bez brzucha będzie mi o wiele
          łatwiej odkurzać, pranie wnieść na strych, Małą wykąpać, iść po zakupy czy w
          ogóle - egzystować.
          • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 13:15
            > Bierz dziecko ze sobą do gina - to raz.

            Nie wyobrazam sobie inaczej. Tesc wozi mnie z malym 3 x w tygodniu 30 km w jedna
            strone do lekarki, ktora prowadzila ciaze, bo wizyta trwa 2-3 godziny nie liczac
            dojazdu (USG, badanie, leki rozkurczowe plus czekanie na dzialanie, rozszerzanie
            szyjki metalowymi szczypcami, lezenie na brzuchu, analiza badan laboratoryjnych
            i pare innych rzeczy). W czasie gdy leze na fotelu malego bawi polozna. A
            rodzilam w szpitalu najzajebistszym z zajebistych. Podobno.


            > Chustę lepiej dociągnij i będzie ok.

            mocniej sie juz nie da, naprawde mocno wiaze i wysoko podciagam. Problem w tym,
            ze on chce wsyzstko widziec i wygina glowe do tylu. Wtulenie glowy w moja klatke
            piersiowa go irytuje, patrzenie w jedna strone tez. Musi moc krecic glowa w lewo
            i prawo, bo dostaje szału. Odpycha sie ramionami ode mnie i rozglada, a jak
            chusta mu nie pozwala to wrzeszczy. To dlatego ta glowa sie kiwa - maly walczy z
            chusta, odgina glowe tak jakby ogladal sufit.


            >A na trzymanie główki najlepiej robi
            > leżenie na brzuchu.

            Jak klade malego na brzuchu to wrzeszczy jakby go ze skory obdzierali. Akceptuje
            wylacznie lezenie wylacznie na mojej klatce piersiowej i wylacznie w pionie.
            Gdyby nie chusta to bym zwariowala.
            • mad_die Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 13:55
              Wiesz co? Pozwałabym chyba taki szpital... I tego lekarza, co robił tę operację...

              A na brzuchu musisz kłaść, bo przecież mięśnie muszą się ćwiczyć. Ja nie mówię,
              że ma tak leżeć godzinę, ale kilka minut parę razy dziennie i po tygodniu takich
              ćwiczeń będzie już lepiej głowę trzymał. Leżenie na Tobie też dobry sposób,
              noszenie na ramieniu też. Ale najlepiej, jak dziecię leży samo i się dźwigać
              musi. Ćwicz!
              • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 14:20
                > Wiesz co? Pozwałabym chyba taki szpital... I tego lekarza, co robił tę operację

                to nie takie proste, do szpitala nie przyjechałam "z ulicy", tylko jako czyjaś
                protegowana, więc wysmradzanie narobiłoby teraz kłopotu tej osobie... :-(



                > A na brzuchu musisz kłaść, bo przecież mięśnie muszą się ćwiczyć. Ja nie mówię,
                > że ma tak leżeć godzinę, ale kilka minut parę razy dziennie i po tygodniu takic
                > h
                > ćwiczeń będzie już lepiej głowę trzymał. Leżenie na Tobie też dobry sposób,
                > noszenie na ramieniu też. Ale najlepiej, jak dziecię leży samo i się dźwigać
                > musi. Ćwicz!


                OK
            • joshima Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 15:52
              izazdo napisała:

              > Jak klade malego na brzuchu to wrzeszczy jakby go ze skory obdzierali.

              1. Ja go kładziesz na brzuchu to go zabawiaj (u mnie bardzo pomocny był pies, co
              do którego niektórzy mają podejrzenia, że cierpi na ADHD)
              2. Nad ranem po karmieniu kładź sobie dziecko na piersi i tak sobie pośpijcie
              trochę.
            • budzik11 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 13:53
              izazdo napisała:

              > > Chustę lepiej dociągnij i będzie ok.
              >
              > mocniej sie juz nie da, naprawde mocno wiaze i wysoko podciagam. Problem w tym,
              > ze on chce wsyzstko widziec i wygina glowe do tylu. Wtulenie glowy w moja klatk
              > e
              > piersiowa go irytuje, patrzenie w jedna strone tez. Musi moc krecic glowa w lew
              > o
              > i prawo, bo dostaje szału. Odpycha sie ramionami ode mnie i rozglada, a jak
              > chusta mu nie pozwala to wrzeszczy. To dlatego ta glowa sie kiwa - maly walczy
              > z
              > chusta, odgina glowe tak jakby ogladal sufit.
              >
              >
              Takie odpychanie się od matki w chuście może oznaczać właśnie, że chusta jest za
              słabo dociągnięta, maluch nie czuje się bezpiecznie, nie ma wystarczającego
              podparcia w chuście i próbuje się w nią jakby "wbić" plecami, żeby poczuć, że
              coś go mocno trzyma.
              • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 18:58
                > Takie odpychanie się od matki w chuście może oznaczać właśnie, że chusta jest z
                > a
                > słabo dociągnięta, maluch nie czuje się bezpiecznie, nie ma wystarczającego
                > podparcia w chuście i próbuje się w nią jakby "wbić" plecami, żeby poczuć, że
                > coś go mocno trzyma.


                A jesli tak samo odpycha sie ode mnie jesli trzymam go na rekach to o czym to
                swiadczy? Sprobuje zacisnac jeszcze mocniej chuste, choc wydaje mi sie, ze to
                juz niemozliwe, i zorientuje sie jak wyglada sprawa ze spotkaniami chustowymi,
                zeby ktos skontrolowal moje wiazania. IMHo jednak nie w tym rzecz
                • budzik11 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 20:45
                  Wiesz, niekoniecznie chodzi o zaciskanie chusty, w końcu nie chcemy dzieci dusić
                  ;-) To moga być np. niesymetrycznie rozłożone poły i dziecko ma problemy z
                  równowagą.
                  • pelzaczkowa Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 20:55
                    Zapytujecie o to, ze dzieć na piersi zapelnia wiecej pampersow.
                    Wiem to po swoich dzieciach, bo pierwsze bylo butelkowe i kupka
                    pojawiala sie co 1,2 dni albo w ogole bylo zaparcie,
                    a teraz mlody przy piersi to co kazde pierdniecie cos w pieluche
                    dorabia.
                    Takze z doswiadczenia pisze i na Forum tez takie informacje sa, ze
                    dzieci piersiowe czesciej robia kupke, za to rzadsza w
                    konsystencji ;-)

                    A co do wyliczen kosztow: to sa moje koszty, np nie wliczylam
                    herbatek mlekopednych, bo nie uzylam, ani poduchy/rogala do
                    karmienia. Za to wkladek laktacyjnych uzywam duuuzo i to jest spory
                    koszt.

                    A jasne, ze karmienia piersia na pieniadze sie nie przeliczy dzieki
                    korzysciom dla dziecia, ale nie o tym temat jest.
                    Pozdro...
                    • joshima Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 23:52
                      pelzaczkowa napisała:

                      > Zapytujecie o to, ze dzieć na piersi zapelnia wiecej pampersow.
                      > Wiem to po swoich dzieciach, bo pierwsze bylo butelkowe i kupka
                      > pojawiala sie co 1,2 dni albo w ogole bylo zaparcie,
                      > a teraz mlody przy piersi to co kazde pierdniecie cos w pieluche
                      > dorabia.

                      No to teraz pojechałaś po całości. Jak chcesz wiedzieć dzieci piersiowe równie
                      dobrze mogą robić kupę w każdą pieluchę jak i raz na dwa tygodnie. Każde dziecko
                      jest inne i porównywanie nie ma sensu.
      • basiak36 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 12:43
        > Poza tym nie wierzę, że dziecko wisi non-stop na piersi. Każde dziecko czasem
        > jednak śpi, ma okresy czuwania, kiedy spokojnie możesz położyć go na kocu na
        > podłodze, czy jakimś leżaczku i robić to, co musisz

        Mojej sie nie dalo tak polozyc, jakos do 3 mca:)) Ale w ogole mi to nie
        przeszkadzalo, siedziala w chuscie,ssala non stop i bylo ok. Gorzej bylo tylko
        jak musialam starsze dziecko wozic do szkoly i na zajecia pozalekcyjne bo
        krotkie podroze w aucie byly pelne placzu:)

        Zorganizowalam sie tak ze po powrocie z pracy maz przejmowal chuste z dzieckiem,
        ja robilam obiad na kolejny dzien i juz.
        A po cc w domu bylam na 3 dzien i moj maz od razu wracal do pracy, ale na
        szczescie srodki przeciwbolowe dzialaly:)
        • izazdo karmienie w chuscie? 13.08.09, 12:57
          > Mojej sie nie dalo tak polozyc, jakos do 3 mca:)) Ale w ogole mi to nie
          > przeszkadzalo, siedziala w chuscie,ssala non stop i bylo ok.


          Karmilas w chuscie chodzac? To tak wolno? Na stronach chustowych czytalam, ze
          nie, bo to niebezpieczne dla dziecka, dlatego tak nie robie.

          btw. Dzis jest sporo chlodniej (u mnie 21 stopni w mieszkaniu zamiast 28 - mam
          okno od poludniowego zachodu i stropodach, ktory grzeje jak piekarnik) i mlody
          jadl o 19.00 (wczoraj), 2.30, 5.00, 9.00, 12.00 i spi jak zabity od godziny :-D
          Daj Boze, zeby to upaly byly przyczyna, juz w zasadzie koniec takiego gorąca...
          • mad_die Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:08
            Jak to nie wolno, są przecież wiązania, które umożliwiają karmienie w chuście. I
            wiadomo, ze biegać nie będziesz, ale ruszyć się z jednego miejsca w domu do
            drugiego to nikt Ci nie zabroni ;)

            Oby to upały były. I teraz już z dnia na dzień będzie tylko lepiej :D
            • izazdo Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:18
              > Jak to nie wolno, są przecież wiązania, które umożliwiają karmienie w chuście.

              No wiem, ale sluza i tak do karmienia nieruchomo, a nie chodzenia (nie zaleca
              sie): klubkangura.com.pl/karmienie-w-chuscie
              • basiak36 Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:32
                No wiem, ale sluza i tak do karmienia nieruchomo, a nie chodzenia (nie zaleca
                > sie): klubkangura.com.pl/karmienie-w-chuscie

                Ale kto nie zaleca i jakie ma konkretne argumenty za tym?
          • basiak36 Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:31
            izazdo napisała:


            >
            > Karmilas w chuscie chodzac? To tak wolno? Na stronach chustowych czytalam, ze
            > nie, bo to niebezpieczne dla dziecka, dlatego tak nie robie.

            A co konkretnie mialoby byc niebezpieczne? Karmienie chodzac?
            Jesli sie nie myle to kobiety w spolecznosciach gdzie chusty sa na porzadku
            dziennym, wlasnie tak robia:)

            Nie robilam jakichs szybkich marszow, raczej takie chodzenie jakiego wymaga
            ugotowanie obiadu, przejscie z pokoju do pokoju etc.

            Moze biegac sie nie powinno karmiac, to byloby malo wygodne fakt:)
            • izazdo Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:34
              chyba chodzi o przyduszenie dziecku noska. Mam 75 J, wiec troche tego biustu
              jest i nawet jak karmie na lezaco, bez chusty, zdarza mi sie, ze piers "przeleje
              sie" nad brodawka i zatyka dziecku nosek. Wtedy maly odpycha sie i wypluwa
              sutek. ALe jesli by byl ograniczony chusta, to boje sie, ze moglby sie udusic.
              • mad_die Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:52
                Skoro umie się obronić przed piersią leżąc, to w chuście tez da sobie radę.
                Spróbuj, może to akurat to?
              • basiak36 Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 13:54
                izazdo napisała:

                > chyba chodzi o przyduszenie dziecku noska. Mam 75 J, wiec troche tego biustu
                > jest i nawet jak karmie na lezaco, bez chusty, zdarza mi sie, ze piers "przelej
                > e
                > sie" nad brodawka i zatyka dziecku nosek

                Dziecko przystawione do piersi prawidlowo ma brode tak 'wgnieciona' w piers ze
                nosek sobie lekko odstaje:)
                I nie ma mowy zebym chodzac nie widziala ze cos sie dzieje, ze nie ma jak
                oddychac. Widze dziecko caly czas (mialam chuste kolkowa).
                Bardziej balabym sie jakiegos wypadku jesli dziecko akurat nie jest przy mnie.
                • kaeira Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 14:31
                  Basia, jako posiadaczka obecnie 32/70JJ, a podczas karmienia 34/75J,dobrze rozumiem o co chodzi izazdo.

                  Nie mówię, że karmienie w chuście jest z takim rozmiarem niemożliwe (bo po pierwsze nie próbowałam), ale nawet karmiąc w pozycji "klasycznej" musiałam zwykle (szczególnie w pierwszych miesiącach) asekurować pierś, żeby nie "przelała" się na dziecko. Dlatego prawie na pewno będzie to nieco trudniejsze niż dla posiadaczek biustów bardziej przeciętnych - tak mi się wydaje.
                  • basiak36 Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 14:50
                    kaeira napisała:

                    Dlatego prawie na pewno będzie to nieco trudniejsze niż dla posia
                    > daczek biustów bardziej przeciętnych - tak mi się wydaje.

                    Ok, przyjmuje takie wyjasnienie, jako posiadaczka 32/70B przed karmieniem, i
                    34/75C podczas karmienia:)
                    • kaeira Re: karmienie w chuscie? 13.08.09, 15:03
                      Napisałam "podczas karmienia" - ja jeszcze karmię, ale miałam na myśli okres karmienia bardziej intensywnego i (teraz karmienie jest tylko raz, do snu, i to raczej symbolicznie).
    • kartoflana Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 10:24
      bzdury.
      Mnie drugie dziecko karmi się łatwiej, wiedziałam czego się spodziewać.
    • fergie1975 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 14:00
      wydaje mi sie ze karmienie piersia nie jest dla bogatych, przeciez to czysta
      oszczedność ;)

      na poczatku jest trudno i to bardzo, ale to nie zalezy od stylu karmienia tylko
      od przystoswania sie do nowej sytuacji, do nowego czlonka rodziny, od którego
      wszystko zalezy, a szczegolnie ten wolny czas na cokolwiek.
      trzeba robic to co jest wazne tylko, jakies wieksze porzadki przelozyc na za 3
      miesiace, planowac obiady na caly tydzien z gory i tak robic zakupy, kupowac
      dania mrozone lub gotowe, lub gotowac na 2 -3 dni, np zupe, gulasz i/lub mrozic.
      To nie jest moze super zdrowe, ale tez ten stan nie bedzie trwac wiecznie. przy
      karmieniu mozna duzo rzeczy obmyslec i zaplanowac.

      to co moge poradzic to po 1. wyluzowac sie, teraz jestes Ty dla dziecka a nie do
      pucowania garków i innych tak nieistotnych dupereli..., po 2. wyluzowac sie, bo
      z każdym miesiacem jest coraz lepiej i łatwiej.
    • lee_a Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 15:16
      ja mam różnicę wieku 19 miesięcy, mąż w pracy od 9 do 19. Babcie ponad 100 km od
      nas. Nie mam pani do sprzątania, prasowania ani gotowania, tak więc sprząta mąż,
      koszule prasuje sobie sam a ja gotuję obiad raz na 2-3 dni, zajmuję się dziećmi,
      wychodzę na spacery, piekę chleb, maluję i lepie z plasteliny ze starszą. A do
      tego wszystkiego karmię piersią drugie dziecko już szósty miesiąc ;)
      I chwalę to sobie, a więc spokojnie, da się!
    • landri83 masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 17:14
      Na szeroko ujetym Zachodzie - czesciej karmia kobiety z klasy sredniej. W Polsce do bodajze poczatku lat 90-tych byla to zaleznosc dwubiegunowa - karmily kobiety z warstwy najnizszej (wies zabita dechami) i wyzszej. Obecnie juz tylko z tej drugiej - mleko modyfikowane jest łatwo dostępne, reklama dociera wszędzie, tanie. Tyle na podstawie badan statystycznych (ja to u Wawak-Sobierajskiej znalazlam, ale to nie jej badania).

      To niezmiernie przykre i wynika przede wszystkim z dostepu do wiedzy, ktory to jest klasowo ograniczony. Nie chce tu jakos marksistowsko zabrzmiec ;) Ale zgola inaczej jest w szpitalu i na wizycie patronazowej traktowana kobieta biedna niz zamozna.

      Oczywiscie mruwa ma racje, ze karmienie samo w sobie da sie zorganizowac niskokosztowo, ale z socjologicznego punktu widzenia trzeba zauwazyc, ze model partnerski rodziny, w ktorej jest to mozliwe jest duzo bardziej rozpowszechniony w wyzszych warstwach spoleczenstwa. Takze jest to bardziej zwiazane z klasa spoleczna niz samymi pieniedzmi, ale to jak wiadomo czesto sie ze soba wiaze.

      Przykre, bo zwlaszcza dla dzieci z biedniejszych rodzin KP mogloby byc super inwestycja zdrowotna.

      • mruwa9 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 17:28
        Z powyzszych opisow (kupno kilku zamrazarek!) wynika, ze
        przygotowanie do pologu powinno przypominac co najmniej wyprawe na
        Spitzbergen, albo przygotowanie do oblezenia. Nie zastanawialyscie
        sie nigdy, jak to robily nasze prababcie i wczesniejsze pokolenia,
        nie hrabiny, majace do pomocy mamki i sluzbe, ale przecietna kobieta
        z plebsu, ktora dzien po porodzie szla z dzieckiem przy piersi w
        pole albo karmic wieprze? Karmila piersia, bo nie bylo alternatywy:
        albo piers, albo smierc dziecka. I trzeba bylo tak zorganizowac
        zycie, aby pogodzic karmienie z prowadzeniem domu (bez pralki,
        zmywarki i lazienki z ciepla woda). Najwyrazniej sie dalo, bo
        ludzkosc nie wymarla. Cos z tej postawy ja przyjelam: karmienie
        piersia bylo dla mnie niepodlegajace dyskusji, stanelo bardzo wysoko
        na liscie priorytetow, wiec to reszte zajec podporzadkowalam
        karmieniu (usilujac wypracowac kompromisy, aby karmienie nie
        odbywalo sie niczyim kosztem), bo opcja butelkowa w ogole nie
        wchodzila w rachube. Z dosiwdczenia widze, ze to dzialalo calkiem
        niezle.
        • landri83 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 18:10
          Ja sie z Toba zgadzam, ze karmienie to w duzej mierze kwestia priorytetow (i wiedzy IMHO). Natomiast pisze o uwarunkowaniach spolecznych z bardziej ogolnego poziomu. Tak, kobiety wiejskie szly z dzieckiem w pole, ale juz robotnice fabryczne nie. Mamki nie byly przywilejem bogatych kobiet tylko. Wiele z tych dzieci umieralo.

          Juz w XVIII bodajze wieku we Francji propagowano KP (przeczytalam w "Historii macierzynstwa), bo taka byla umieralnosc noworodkow ze wzgledu na niewlasciwe ich zywienie (oczywiscie nie bylo mieszanek). Takze z tymi prababciami wcale nie bylo tak cudownie. Alternatywa byla - mleko krowie, kozie... Nie pisze tu o kulturach etnicznych, bo nie mam na ten temat wiedzy.

          Ludzkosc nie wymarla tez z tych wzgledow, ze kobiety rodzily wiecej dzieci. I nawet jesli oddawaly je do tanich mamek, karmily krowim to czesc tych dzieci przezywala. Czesc niestety nie.
        • izazdo Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 18:14
          kiedys nie bylo zamrazarek, lodowek, pralek itp, za to byly rodziny
          wielopokoleniowe mieszkajace albo w jednym domu, albo przez plot, a kobiety
          zaczynaly rodzic przed 20, dzieki czemu oprocz mlodej mamy w domu byla takze
          mloda babcia (po 40) i mloda prababcia (po 60), nie liczac krewnych plci
          zenskiej w linii bocznej. Wieprze moglo nakarmic takze kilkuletnie starsze
          dziecko, dzis zrobic np. samodzielnie zakupy w hipermarkecie - nie bardzo.

          Najfajniej bylo (i nadal jest) u Żydów: do 40 dnia po porodzie (6 tygodni bez 2
          dni, czyli akurat caly polog) kobieta byla nieczysta i nie mogla niczego nawet
          dotknac zeby tego nie skazic. Jedyne co miala do roboty to lezec i karmic.
          Szkoda, ze w chrzescijanstwie nieczystosc poporodowa sie zdezaktualizowala :-(
          • mruwa9 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 18:54
            izazdo napisała:

            > .
            >
            > Najfajniej bylo (i nadal jest) u Żydów: do 40 dnia po porodzie (6
            tygodni bez 2
            > dni, czyli akurat caly polog) kobieta byla nieczysta i nie mogla
            niczego nawet
            > dotknac zeby tego nie skazic. Jedyne co miala do roboty to lezec i
            karmic.
            > Szkoda, ze w chrzescijanstwie nieczystosc poporodowa sie
            zdezaktualizowala :-(
            >

            Moze sie zdezaktualizowala na wlasne zyczenie? Bo takie jest parcie
            spoleczne, medialne, takie jest wyobrazenie w czasopismach, ze tuz
            po porodzie kobieta ma wygladac kwitnaco, w nienagannym makijazu,
            dom ma lsnic, a mloda mama ma z usmiechem na twarzy i czuloscia
            karmic swoje dziecko piersia czy z butelki? Bo jest presja, ze zycie
            rodziny/pary po urodzeniu dziecka ma sie nie zmienic, ze sobie tak
            swietnie ze wszystkim mozna poradzic, jakby obecnosc dziecka w ogole
            nie wplynela na tryb funkcjonowania domu? I stad kobietom tak ciezko
            wypiac sie na caly swiat, na kurze ganiajace po podlodze i gary w
            zlewie, i potraktowac polog jak czwarty trymestr ciazy, tj.nie
            odmawiajac dziecku prawa do niemal nieustannej, calodobowej
            obecnosci przy mamie, przy piersi, podobnie, jak to dzieci mialy w
            zwyczaju przez caly okres ciazy (no, moze z wyjatkiem dostepu do
            piersi, ale do nieustannego noszenia prawo mialy, bez buntu, bez
            kwestionowania tego prawa przez rodzicow). Mysle, ze macierzynstwo
            jest latwiejsze, gdy sie przyjmie ten etap zycia dziecka jako
            naturalny, oczywisty, przyjmie sie takim, jakim jest, bez proby
            ustawiania, regulowania, wprowadzenia latwych czy jakichkolwiek
            planow, tylko pokornie pozwoli sie dziecku dojrzewac do kolejnych
            etapow bez poganiania, moze z delikatnym wskazywaniem kierunku ;-)
            Taka madra jestem, choc te przemyslenia zaczely mi przeblyskiwac
            dopiero przy drugim dziecku, a tak naprawde uswiadomilam to sobie (i
            wprowadzilam w zycie) przy trzecim. I ten okres niemowlectwa
            trzeciego dziecka wspominam najmilej, bo dziecko bylo bezproblemowe,
            pelnosprawne i zdrowe, ale moze ta bezprobolemowosc wynikala z
            mojego podejscia, ze nei zastanawialam sie ciagle: DLACZEGO??!! (tak
            sie zachowuje, tak krotko/dlugo spi, tak czesto/rzadko/krotko/dlugo
            je), tylko robilam, czego dziecko chcialo i co mi podpowiadala
            intuicja. Pelny luzik. I bylo cudnie!
            >
            • joshima Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 22:02
              mruwa9 napisała:

              > Bo jest presja, ze zycie
              > rodziny/pary po urodzeniu dziecka ma sie nie zmienic

              Naprawdę? Serio? Może ja za mało kolorowych czasopism czytam, ale przed porodem
              to mi wszyscy powtarzali "zobaczysz jak się wszystko zmieni", a ja głupia
              pojęcia nie miałam co to naprawdę znaczy :)


              > Taka madra jestem, choc te przemyslenia zaczely mi przeblyskiwac
              > dopiero przy drugim dziecku

              Bardzo Cie proszę. Powtarzaj te przemyślenia jak najczęściej, bo jak na
              niemowlakach czytam o całych chordach samodzielnie (albo z niewielką pomocą
              smoczka) usypiających dwumiesięczniaków, to mi się ferment robi we łbie i
              zaczynam kombinować.
              • pelzaczkowa Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 22:22
                Karmienie piersia czy butelka to podobne pieniadze.
                Mleko kosztuje jakies 150 zl/mc + butle i smoczki.
                Piers kosztuje tez, bo:
                dieta wartosciowa
                laktator, pojemniki do pokarmu
                wkladki laktacyjne, kremy na brodawki
                staniki do karmienia, ewentualnie bluzki i chusta.
                To nie jest za darmo.
                Dziecie na piersi zapelnia tez wiecej pampersow ;-)

                I chyba trzeba miec troche kasy, zeby karmic w dluzszym okresie,
                bo po 20 tygodniach macierzynskiego to albo sie wroci do pracy i
                podtrzymuje laktacje za pomoca sprzetu i nie wiem jak dlugo to sie
                da, albo siedzi sie dalej w domu karmiac bez przeszkod- ale to
                znaczy ze zarabia ktos inny i to dobrze zarabia.

                Pozdrowionka!
                • verenne Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 22:31
                  No toś pojechała, że "podobne pieniądze"... zapodam mój przykład:
                  - dieta - jem to, co przed urodzeniem dziecka, bo że w ogóle trzeba
                  jeść, to chyba oczywiste, mama "butelkowa" resztkami ze śmietnika
                  spod hipermarketu też się raczej nie żywi ;)
                  - laktator itp - nie mam, nie uzywam, nie uzywałam
                  - wkładki laktacyjne - owszem, ale to groszowe sprawy
                  - staniki - karmniki mam dwa - cenowo identyczne jak te normalne, a
                  wiadomo, że tak czy siak, co jakiś czas kobieta kupuje sobie stanik,
                  nie?
                  - pampersy - nie wiem, na ile masz rację, ze piersiowe dziecko
                  zapełnia ich więcej, bo nie mam porównania, ale nawet jeśli to nie
                  sądzę, żeby to była duża różnica
                  - pracuję na cały etat odkąd młoda skończyła 5,5 mies. - laktacja
                  podtrzymuje się sama (tzn ssak ją podtzrymuje), bez żadnego sprzętu,
                  o!
                • mruwa9 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 22:45
                  Moje koszty?
                  Jadlam dokladnie tak samo, jak przed porodem. Nie widze roznicy w
                  kosztach wyzywienia.
                  Laktatora nie uzywalam, specjalnych pojemniczkow rowniez nie, jesli
                  trzeba bylo, pokarm odciagalam recznie, do filizanki lub
                  bezposrednio do wymytego i wyparzonego sloiczka po koncentracie
                  pomidorowym lub podobnego o takiej objetosci. Koszty- zerowe, bo
                  sloiczki w domu bywaja przy okazji, filizanki takoz.
                  Wkladki laktacyjne- zwykle przez caly okres karmienia zuzywalam 1-2
                  paczki, i to niecale (koszt- w sumie ok. 20 zl na caly okres
                  karmienia, po prostu po unormowaniu laktacji wkladki nie byly mi
                  potrzebne)
                  Kremow na brodawki nie uzywalam, staniki i tak kupowac trzeba co
                  jakis czas, wiec jaka to dla mnie roznica, czy kupie z odpinana
                  klapka, czy nie?
                  Chusty nie mialam ( w czasach niemowlectwa moich dzieci nie byly
                  dostepne na rynku lub dopiero zaczynaly sie pojawiac, przy ostatnim
                  dziecku). Specjalnych bluzek tez nie kupowalam, radzilam sobie z ta
                  odzieza, ktora mam w garderobie.
                  Co do pieluch, nie mam porownania z dzieckiem karmionym sztucznie.
                  Do pracy wracalam po 3-4 miesiacach, w przypadku ostatniego dziecka
                  po 8, wyjatkowo, bo zmienialam prace.
                  Naprawde nie odczuwalam obciazenia budzetu domowego, w zwiazku z
                  karmieniem piersia.
                • kai_30 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 23:50
                  Ja podobnie - jem to, co wcześniej, nie zmieniłam diety z okazji karmienia.
                  Laktator mam od koleżanki, ale i tak nie używam, pojemniczków też nie. Ba - nie
                  używam też wkładek laktacyjnych, nie bylo takiej potrzeby. Krem owszem, kupiłam,
                  ale na brodawki poszło niewiele, reszta została do smarowania pupy. Żadnej
                  specjalnej odzieży z tytułu karmienia też nie mam - ot, nie mogę nosić
                  nierozpinanych sukienek, i to wszystko. A chustę mam, ale nie bardzo widzę jej
                  związek z karmieniem ;)

                  A co do pampersów - dzieci piersiowe częściej się wypróżniają z reguły, owszem
                  (u nas przeciętnie 4-5 razy dziennie), ale i butelkowe przecież nie powinny
                  leżeć w jednej pieluszce przez cały dzień, nie?

                  Krótko mówiąc - karmienie piersią nie kosztuje mnie nic.
                • izazdo a ja sie zgodze 14.08.09, 08:25
                  u mnie byl potrzebny i laktator (o KP byla walka bo po cc zaczelam karmic
                  pozniej, a maly kompletnie nie umial sie przyssac - cmokal tylko przez
                  zacisniete dziasla, skladajac usta jak do calusa, za chiny ludowe nie chcial
                  otworzyc szeroko buzi, rozkrecalam laktacje laktatorem, mlodego dokarmiano
                  drenem przystawionego do piersi)

                  Laktator uzywany medela swing 250 zl z allegro (ale to srodek trwaly, bedzie
                  takze na kolejne dzieci)

                  krem na brodawki (mialam pogryzione do krwi wskutek powyzszego, a przystawiajac
                  malego do piersi przez 2 tygodnie krzyczalam i plakalam z bolu) - lanolina
                  Medela - ok. 40 zl

                  wkladki laktacyjne - dotychczas poszlo ich juz 8 opakowan (dzis 6 tydzien KP)
                  - ok 120 zl

                  herbatki hipp na rozkrecenie laktacji na poczatku, potem - bo upaly i potrzebna
                  byla wieksza produkcja: 6 op. ok. 70 zl

                  witamina K - 40 zl

                  W sumie: 520 zl

                  Stanikow (4 szt po 75 zl, bo w czasie upalow zmiana 2 x dziennie) nie licze,
                  podobnie jak chusty - i tak bym ja kupila, bluzek do karmienia nie kupowalam.
                  Pieluch (i wkladow do kosza sangenic) nie licze, bo wklady to moja fanaberia, a
                  pieluch nie wiem ile by szlo na butelce. Nie licze takze Dicofloru i nystatyny,
                  ktore musialam podawac po tym jak mlody pijac moje mleko z antybiotykiem zlapal
                  grzybice przewodu pokarmowego. Antybiotyk bralam bo mialam zakażenie po cc.

                  Butelka chyba jednak byloby taniej, ale nie ze wzgledow finansowych karmie
                  piersia. Korzyscia niewymierna jest wieksza odpornosc (moze wydawalabym na
                  leki), wygoda (hyc i jest cyc) i "to cos" - po prostu zaparlam sie na piers i
                  juz, choc kosztowalo to morze lez na poczatku.

                  Ale w moim przypadku akurat taniej nie jest.
                  • fiamma75 Częściowo się zgodzę 14.08.09, 08:48
                    u mnie był potrzebny:
                    1. laktator (wpierw pomocny przy nadmiernym wypływie mleka, potem
                    dość szybki powrót do pracy) - Avent Isis ok. 130 zł + woreczki do
                    mrożenia
                    2. z maści - to Bepanthen, ale na szczęscie tylko 1 opakowanie na
                    początek
                    3. wkładki laktacyjne - zużyłam ogromne ilości - oczywiście
                    najwięcej na początku (straszliwie mnie zalewało), a w ogóle
                    używałam ich przez pierwsze 1,5 roku karmienia
                    4. staniki - tamtego badziewia nie liczę, a teraz - bom biuściasto
                    uswiadomiona - jest to dość poważny wydatek, bo staniki w moim
                    rozmiarze kosztuja > 100 zł

                    Wg mnie każdy rodzaj karmienia kosztuje i tyle. KP nie wybrałam ze
                    wzgleu na finanse - prawdę mówiąc w ogole o tym nie pomyślałam.
                    • szczur.w.sosie Re: Częściowo się zgodzę 14.08.09, 09:29
                      Jedyne co kupiłam to 5 staników, tak ze 150-200 każdy. I kilka chust - więc tu
                      kosztów nawet nie liczę. Aha, i pieluchy wielorazowe... 1800...
                      Ale to bym kupiła nawet gdybym nie karmiła piersią. No, pewnie biustonosze
                      byłyby zwykłe zamiast karmniki:)
                      Więc co za różnica? Miałam potrzebę chust i pieluch - ale to nie miało nic
                      wspólnego z karmieniem piersią.
                      Z dziwnych przyczyn wkładek nie potrzebowałam...
                • budzik11 Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 14.08.09, 14:04
                  pelzaczkowa napisała:

                  > Karmienie piersia czy butelka to podobne pieniadze.
                  > Mleko kosztuje jakies 150 zl/mc + butle i smoczki.
                  > Piers kosztuje tez, bo:
                  > dieta wartosciowa

                  matki butelkowe jedzą bezwartościowe śmieci?? Ja jem to co przed ciążą, to co w
                  ciąży, to samo jadłabym karmiąc butelką. więc tu sie nie zgadza.

                  > laktator, pojemniki do pokarmu

                  Wcale niekonieczne, jeśli np. nie wracasz do pracy. Pojemników nie uzywałam
                  specjalnych.

                  > wkladki laktacyjne, kremy na brodawki

                  Wkładek nie używałam żadnych, krem - ten sam co do pupy dziecka (Bephanten, ale
                  to tylko kilka dni)

                  > staniki do karmienia, ewentualnie bluzki i chusta.

                  Mam jeden stanik do karmienia, kupiony 4 lata temu, po urodzeniu pierwszej córki
                  - szybko przestałam używać, bo zwykłe też się nadają. Nie mam i nigdy nie
                  potrzebowałam żadnej bluzki do karmienia. Chustę mam, ale co ona ma wspólnego z
                  karmieniem piersią? Gdybym karmiła butelką, tez na pewno bym nosiła.

                  > To nie jest za darmo.
                  > Dziecie na piersi zapelnia tez wiecej pampersow ;-)

                  A jak to stwierdziłaś?
                  Ja uzywam przy drugim tetrówek, mniej mnie to kosztuje niż pampersy.
                  >
                  > I chyba trzeba miec troche kasy, zeby karmic w dluzszym okresie,
                  > bo po 20 tygodniach macierzynskiego to albo sie wroci do pracy i
                  > podtrzymuje laktacje za pomoca sprzetu i nie wiem jak dlugo to sie
                  > da

                  Ale mleko modyfikowane też nie jest za darmo. Załóżmy, że karton kosztuje ok.
                  15zł i starcza na 7 dni, to daje ok. 100zł. miesięcznie. Ile miesięcy kupuje się
                  MM? Laktator kosztuje ok. 150zł., więc to 1,5 m-ca kupowania mm, reszta już jest
                  za darmo.

                  , albo siedzi sie dalej w domu karmiac bez przeszkod- ale to
                  > znaczy ze zarabia ktos inny i to dobrze zarabia.
                  >
                  Nie wierzę, że ktoś wraca do pracy lub nie tylko ze względu na karmienie
                  piersią. Tak jakby matki karmiące butelką nie "siedziały" w domu na wychowawczym.

                  IMO karmienie naturalne nie generuje prawie żadnych kosztów.
                  > Pozdrowionka!
                • joshima Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 14.08.09, 16:38
                  pelzaczkowa napisała:

                  > Piers kosztuje tez, bo:
                  > dieta wartosciowa
                  > laktator, pojemniki do pokarmu
                  > wkladki laktacyjne, kremy na brodawki
                  > staniki do karmienia, ewentualnie bluzki i chusta.
                  > To nie jest za darmo.

                  To u mnie zostają z tej listy tylko staniki i chusta (ale bz nich też by się
                  dało). Nie żebym się źle odżywiała, ale jakoś nie widzę różnicy poza tym, że nie
                  mogę jeść jogurtów :) Ale dzięki za wyliczenie kosztów mleka modyfikowanego.

                  > Dziecie na piersi zapelnia tez wiecej pampersow ;-)
                  A to czemu?
        • joshima Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 21:56
          mruwa9 napisała:

          > Nie zastanawialyscie
          > sie nigdy, jak to robily nasze prababcie i wczesniejsze pokolenia,
          > nie hrabiny, majace do pomocy mamki i sluzbe, ale przecietna kobieta
          > z plebsu, ktora dzien po porodzie szla z dzieckiem przy piersi w
          > pole albo karmic wieprze?

          Używały chust (tak tak, to nasze matki o chustach zapomniały bo to taka
          nowoczesność wtedy się pojawiła, łóżeczka i butle), a domy były raczej
          wielopokoleniowe, więc pomoc miała. O tym chodzeniu dzień po porodzie bo bzdura,
          bo połóg był raczej bardziej poważnie traktowany niż teraz.
      • joshima Re: masz racje - dla bogatych i wyksztalconych 13.08.09, 21:53
        Naprawdę mleko modyfikowane jest takie tanie? Ktoś podliczał ile kosztuje
        wykarmienie niemowlęcia (takiego co nie je pokarmów stałych) przez miesiąc?
        Bardzo jestem ciekawa.
    • sjoan Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 13.08.09, 23:09
      Nie rozumiem jak dziecko moze wisiec na piersi godzinami ???
      Moj maly mial zawsze 10 min na pierwsza piers 10 na druga i po 2 tyg. od powrotu
      do domu przybral kilogram
      • kaeira Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 09:44
        sjoan napisała:
        > Nie rozumiem jak dziecko moze wisiec na piersi godzinami ???

        Zwyczajnie. Niektóre dzieci tak mają. A już standardem jest wiszenie w momentach skoków wzrostowych ("kryzysów laktacyjnych").

        > Moj maly mial zawsze 10 min na pierwsza piers 10 na druga i po 2 tyg. od powrotu do domu przybral kilogram

        No i fajnie. Są i takie dzieci.
    • klubgogo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 08:18
      Co to za dziwaczny tytuł? Karmiłam piersią 8 m-cy, z czego 6 byłam w domu na urlopie, a już po 4 m-cu świadomie wprowadzałam dziecku inne posiłki.
      Czasami dziecko wisiało na piersi, chyba między 2 a 4 miesiącem miało takie maratony po 2-3 godziny po południu, ale nie non stop, a jak chciało dłużej, to z tym walczyłam. Dodam jeszcze, że byłam sama, mąż wracał na kąpiel i tyle miałam pomocy. A prałam, sprzątałam, gotowałam, przeglądałam internet, czytałam. Da się, trzeba byc tylko dobrze zorganizowanym.
    • kamelia04.08.2007 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 17:55
      1. zacznij uzywac srodków anty- z prawdziwego zdarzenia, a nie tych
      swoich ulubionych watykanskich ruletek, to nie zaliczysz wpadki i
      drugie dziecko przyjdzie w okreslonym czasie i nie przyprawi cie o
      katastrofę.

      2. jesli masz zamiar w połogu latac po domu ze ściera i myc okna,
      prac firanki, trzepac dywany itd. to masz nie po kolei w
      głowie. "Wielogodzinne" wiszenie na piersi pokrywa sie mniej wiecej
      z okresem połogu.

      3. karmienie butelka na poczatku tez jest częste, a nie raz na 3
      godz.

      4. gucio wiesz o karmieniu piersią

      5. opiekę nad dzieckiem tez trzeba sobie umieć zorganizaowac i jedna
      osoba moze dać spokojnie radę


      > izazdo napisała:
      > Czy karmienie piersia jest tylko dla wybranych, ktorzy moga sobie
      pozwolic na
      > to, by matka lezala pół roku na kanapie i karmila? A moze to ja
      pie...
      > jestem i nie potrafie sie zorganizowac? Jak Wy sobie radzicie?

      karmienie piersia jest dla madrzejszych i bardziej swiadomych matek,
      dbajacych o swoja wygode i o dziecka wygodę. O karmieniu piersia nie
      masz pojecia i najwidoczniej nie potrafisz sie zorganizować.
      Pół roku leżec na kanapie i karmic.... Ubawilas mnie głupotą tego
      tekstu
      • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 18:55
        > 1. zacznij uzywac srodków anty- z prawdziwego zdarzenia, a nie tych
        > swoich ulubionych watykanskich ruletek, to nie zaliczysz wpadki i
        > drugie dziecko przyjdzie w okreslonym czasie i nie przyprawi cie o
        > katastrofę.

        Droga Kamelio,
        ja sie nie boje wpadki podczas korzystania z NPR, bo z przyczyn wiadomych
        korzystalabym wylacznie z okresu nieplodnosci bezwzglednej, a od 4 dnia po skoku
        wiem ze zaplodnienie jest niemozliwe. Sęk w tym, że nie mam ochoty czekać na
        pierwszą owulację, bo może być za rok, a z przyczyn medycznych miałam zakaz
        wspolzycia od marca. Mysle o "srodkach anty z prawdziwego zdarzenia", jak to
        nazwalas, i wlasnie ich zawodnosci sie boje. Jesli sie nie myle, pigulki mają aż
        0,5% zawodnosci jako metoda (o prezerwatywach nie wspomne), nie liczac
        niedoskonalosci czynnika ludzkiego. Dla mnie to za duzo. Gdybym miala juz
        normalne cykle, nie balabym sie wpadki.


        > Pół roku leżec na kanapie i karmic.... Ubawilas mnie głupotą tego
        > tekstu

        zdaje sie, ze rodzilas w grudniu, wiec nasza sytuacja jest nieporownywalna
        • ankamk78 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 19:26
          Powiem szczerze, że dziwi mnie to co piszesz ale nie krytykuję, bo każda
          sytuacja inna.
          Ja mam w domu 3 tygodniowe niemowlę i 4latka. Też karmie piersią i ponieważ nie
          pracuję, wszystkie domowe obowiązki są na mojej głowie.
          Starcza mi czasu na zrobienie koło siebie i wspólne wypady na plac zabaw ze
          starszakiem. W dodatku młody źle śpi w nocy - powinnam raczej napisać, że nie śpi.
          Wracając do tego co piszesz. Przecież żołądek małego dziecka jest mikroskopijny.
          Nawet jeśli "nadoi" mlecia, to albo uleje albo zwymiotuje. Może wiszenie na cycu
          działa uspokajająco? i zamiast ssać efektywnie skrzat przysypia przytulony do mamy?
          Gdyby wypijał to co wyssa przez 4 godziny to zwyczajnie by pękł. U nas wygląda
          to mniej więcej tak, że w ciągu godziny przystawiam ze 3 lub 4 razy w sumie
          zajmuje to jakieś 30-40 minut i śpi przez 2 do 4 godzin. W nocy zabawa odbywa
          się niestety częściej. Jeden cykl obejmuje ssanie, odbekanie, czkawkę i kupkę ;)
          Starszak jadł duzo i chętnie. Kolejny egzemparz też jest niezłym sakiem. Jednak
          nie zdezorganizowało to mojego życia w takim stopniu o jakim ty piszesz.

          Może spróbuj narzucić mały reżim. Karm książkowo co 3 godziny, a na okoliczność
          darcia się pój dziecko glukozą zmieszana np. z jakąś herbatką antykolkową.


          https://www.zapytajpolozna.pl/cache/f9542b12f56169b40196b2e86c0fa32b-98f52d244f6c83d1aa8705d34afd958f.png
          • izazdo Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 19:35
            sytuacja sama sie rozwiazala. Wszystko wskazuje na to, ze byla to kwestia
            upalow. Dzis drugi dzien chlodu (mam w mieszkaniu 23 stopnie zamiast 28) i
            skonczylo sie wiszenie na piersi. Je co 3-4 godziny, najada sie w 5, gora 10
            minut, z jednej piersi. Po jedzeniu zasypia, co jest nowoscia (nie liczac kilku
            dni w szpitalu, gdzie dzieki klimatyzacji bylo 18 stopni)

            wszystkim, ktorzy udzielili mi konstruktywnych porad i emocjonalnego wsparcia w
            chwili kryzysu serdecznie dziekuje
          • niebioska Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 20:30
            ankamk78 napisała:

            > Może spróbuj narzucić mały reżim. Karm książkowo co 3 godziny, a na okoliczność
            > darcia się pój dziecko glukozą zmieszana np. z jakąś herbatką antykolkową.

            zanim jednak to zrobisz, wsłuchaj się w to "darcie" - jaka jest szansa usłyszeć
            w nim "glukozy!!! mamo, daj mi glukozy!!!" :)?
            • ankamk78 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 20:42
              "zanim jednak to zrobisz, wsłuchaj się w to "darcie" - jaka jest szansa usłyszeć
              w nim "glukozy!!! mamo, daj mi glukozy!!!" :)? "
              ŻADNA!
              Przy karmieniu dziecka piersią nie trzeba przepajać ale autorka wątku szukała
              sposobu na rzadsze przystawianie do piersi. Jak sama napisała przyczyna tkwiła w
              temperaturze więc przepajając dziecko osiągnęłaby pożądany efekt.
              • niebioska Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 20:52
                no to ja nie doczytałam w takim razie tego fragmentu o rzadszym przystawianiu do
                piersi. nawet jeśli - glukoza wciąż jest kiepskim pomysłem.
      • kaeira Do kamelia04.08.2007 14.08.09, 21:17
        Kamelio, jako moderatorka forum bardzo proszę o powstrzymanie się od obraźliwych wypowiedzi.
      • kaeira Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 14.08.09, 21:33
        kamelia04.08.2007 napisała:
        > "Wielogodzinne" wiszenie na piersi pokrywa sie mniej wiecej
        > z okresem połogu.

        Ależ wcale nie. Bywa różnie.
      • joshima Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 15.08.09, 00:16
        Twój post jest oburzający i niesmaczny. Żeby udzielić komuś dobrej rady nie
        musisz go od razu obrażać. Następnym razem ugryź się w język.
      • betula22 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 18.08.09, 16:35
        kamelia04.08.2007 napisała:


        > karmienie piersia jest dla madrzejszych i bardziej swiadomych
        matek,
        > dbajacych o swoja wygode i o dziecka wygodę.

        Najlepiej podzielmy się na mądrzejsze, głupsze i najgłupsze oraz
        zorganizowane, mniej zorganizowane i niezorganizowane, no i
        oczywiście te, któym mąż pomaga we wszystkim, nie we wszystkim i
        prawie niczym. potem załóżmy fora dla tych podzielonych, może wtedy
        mniej będzie oceniania, osądzania, obrażania i dawania swojego
        cudownego przykładu.
    • pinkdot Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 15.08.09, 14:11
      Nie mam gosposi, najbliższa rodzina mieszka 2000 km ode mnie, a jakoś udało mi
      się karmić i nawet wielogodzinne "wiszenie na cycu" przetrwać, więc teoria o
      armii pomocników niezbędnych by mama karmiąca dała radę chyba nie jest taka
      trafiona...
      Dom nie jest wypucowany na błysk, ale i brudem raczej nie zarastamy. Z Chusta
      pomaga, sprawny mąż również;).
    • justcedr84 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 18.08.09, 14:22
      Mój synek ma prawie 3 mce, całe dnie wisi na cycu, je co 1 godz i częściej, w
      nocy co 2h, tylko w nocy szybko się najada i śpi. A w dzien prawie nie śpi tylko
      marudzi. Nie mogę nigdzie z nim wyjść bo zaraz musze wracać, bo płacze i ludzie
      mnie zaczepiają i dają super rady. Że za gorąco, czapeczka ciśnie, nie wygodnie
      dziecku, jest głodne itd.......... Poza tym gryzie mnie mimo, że nie ma ząbków,
      i ciągnie moją brodawkę. Myślę, że kazda sytuacja jest bardzo indywidualne i
      każde dziecko jest inne, dlatego nie na miejscu są komentarze z podtekstem
      ironicznym. Proszę o trochę empatii!
      • joshima Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 18.08.09, 17:49
        > A w dzien prawie nie śpi tylko marudzi.

        A może się zwyczajnie nudzi?
        • justcedr84 Re: karmienie piersią - tylko dla bogatych? 19.08.09, 13:38
          Nie wiem, ale raczej nie, bo jak się irytuje przy jedzeniu to przerywam
          karmienie i próbuje odwrócić jego uwagę, poza tym dużo się z nim bawię nie mal
          non stop. Tylko jak muszę wyjść do toalety to wsadzam go do łóżeczka lub wózka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka