Dodaj do ulubionych

Niszczacy strach.

08.05.10, 23:13
Ja z prosba do wszystkich Mam, ktore maja klopoty.

Prosze, bez wzgledu na Wasza bardzo trudna sytuacje, z ktorej czasem sie
wydaje, ze juz nie wyjdziecie.
Nie pozwolcie sie zastraszac, nie pozwolcie sie ponizac i chocby nie wiem co
zawsze starajcie sie byc soba.
WIaze sie to czasem ze zmiana numeru telefonu, adresu zamieszkania,
koniecznoscia wizyt na policji, ale musicie same o siebie zadbac i o
Wasze dzieci, jesli druga strona jest toksyczna.

Bardzo sie kiedys balam. Ostatnie 10 lat mojego zycia to lęk, strach.
Wylaczone dzwonki telefon, domofon, zaciagniete zaslony ... dzisiaj jestem
mocniejsza, chociaz czesto odczuwam strach.
Wiem jednak, ze im on slabszy, tym glosniej szczeka.
Stracilam duzo czasu chowajac sie po katach, zmarnowalam moj nowy zwiazek i
dlatego usmiecham sie do Was.
Prosze nie dajcie sie nikomu zastraszyc, gdyz nie ma takiej wladzy.

D.

P.s> wiem, ze to trudne, nie jest jednak niemozliwe smile)))
Obserwuj wątek
    • janetat Re: Niszczacy strach. 09.05.10, 00:35
      dziękuję Ci za ten post
      mogę dodać, że nigdy nie należy się przekonywać, że nie jest tak źle jak to
      czujemy, widzimy
      to nie tak, że dziś mnie wyzwał/zbił ale nie robi tego codziennie, co pocznę
      sama itp.
      jak nie ma rodziny czy znajomych do pomocy-wzywać policje, zbierać dowody,
      podnosić głowę
      trzeba ze sobą rozmawiać i to szczerze


      mamy zawsze więcej siły niż myślimy, że mamy
      potrafimy więcej znieść niż myślimy że potrafimy
      dla siebie i swych dzieci mamy obowiązek dbać o siebie

      piszę z autopsji-żeby nie było że może wymyślam fikcję smile
      • torebka77 Re: Niszczacy strach. 09.05.10, 10:21
        Macie rację, tylko że ktoś gnębi psychicznie nie da się udowodnić.
        Jeszcze kilka mieięcy temu właśnie sama wpędziłąm się w depresję, bo
        wydawało mi się, że jest tak źle, że już po mnie że nie dam sobie
        rady. Zostałam sama w ciąży z drugim dzieckiem. To co przeżyłam
        musiałabym opisać w książce. Byłam tak męczona psychicznie, tyle
        złego dałam sobie przez miesiące wpajać do głowy i zaczynałąm w to
        wierzyć. Byłam w tak kiepskim stanie, że moją córeczkę zostawiłam po
        urodzeniu w szpitalu. Sama powoli staje na nogi. Gdy nie pozwoliłam
        się już "karmić" bredniami, wzięłam moją kochaną córeczkę i cieszę
        sie każdego dnia, ze nie dałam się do końca dobić.Dziś wiem, że mam
        w sobie tyle siły, nawet siebie o to nie podejrzewałam. A
        obecnie "pan tatuś" przeprasza, prosi o wybaczenie, ze sie poprawi,
        bo został sam jak palec! Ta poprawa jeszcze nie działa, bo nie
        widział swojej córki (4 mies.)i nie pomagasmile))Tylko, ze ja mam
        spokój, robie co chce i czy potrzebny mi jest w życiu tyran?
        • zwiatrem Re: Niszczacy strach. 09.05.10, 22:59
          uwierz mi Torebko77, pisze z pozycji osoby, ktora przeszla przez to i wiem na
          pewno, iz strach zniszczyl nie tylko moje poczucie wartosci, moja godnosc, ale
          mnie sama zabil z srodku prawie calkiem.
          Dlatego, kiedy czytam, ze ktoras z Was sie bardzo boi, prosze, ile sil tylko
          mozecie albo gnac do specjalistow (nawet darmowych) albo prywatnie, zeby nie
          tyle tupnac nozka, co moc sie podniesc.
    • evela1982 Re: Niszczacy strach. 09.05.10, 23:56
      Dołączę się do Wassmile, bo temat mi bardzo bliski...niestety;/. 2 dni
      temu wniosłam pozew o rozwód z winy męża( mam z nim 2 dzieci). Nie
      będę się tu rozpisywać co do przyczyn rozpadu,bo było ich mnóstwo i
      można by było napisać książkę i zrobić film-dramat ze mną w roli
      głównej, ale napiszę w skrócie, że doprowadził mnie do załamania
      nerwowego, 2 lata leczyłam się na depresję. Wykończył mnie
      psychicznie i wykańcza nadal. Mści się na mnie, ze nie chce z nim
      być, do dzieci w ogole się nie odzywa( to akurat chyba dobrze dla
      nich, bo są małe i jeszcze się tak do niego nie przywiązały, zresztą
      mało było go w ich życiu).

      To co napisalas " zwiatrem" traktuje tak jakbys to napisała do mnie,
      bo ostatnie wydarzenia odejmują mi chęci do zycia.
      Jakies 2 tyg. temu mój "maz" zniewazył mnie w miejscu mojej pracy,
      wszedł do biura i poprostu mnie opluł, powiedzial:"jestes kurwa" i
      wyszedł-moj tata wezwał policję(pracuje w firmie taty)
      2.cały czas wypisuje mi obrazliwe smsy(zbieram je)
      3. wczoraj wybił mi szybę w samochodzie(wezwałam policję, ale nie
      mam dowodow, ze to on zrobił) i tego samego dnia wypisał mi chyba z
      20 komentarzy pod zdjeciem na naszej klasie o treści takiej, ze mało
      kto wpadłby na pomysł, zeby tak kogos obrażac. Wstąpił w niego
      jakiś DEMON. Boje się go! Wykasowalam konto na nk, ale te komentarze
      wydrukowałam!


      I teraz nie wiem co robć!? On mi jeszcze dlugo nie da życ i nie
      wierze, ze kiedykolwiek przyjdzie po rozum do głowy. To mnie
      najbardziej boli, bo ludzie rozwodzą się itp., ale niektórzy
      potrafią to robic z klasą i szacunkiem....Nie u mniesad


      Policja mi radzi , bym udała się na komisariat i oskarzyla go o
      znecanie psychiczne. Ale cos takiego trudno jest udowodnić! A te
      dowody co ja mam chyba nie wystarczą! Bardziej mi radzą bym
      wystapiła z powodztwa cywilnego do sądu i go oskarżyła. Co ja mam
      zrobić?!!! Boje sie tego DEBILAsad Rozwiode sie z nim, ale to nie
      bedzie koniecsad Mam z nim dzieci i on skutecznie bedzie mi utrudnial
      zycie. O nowym zwiazku kiedykolwiek to juz nawet nie marzę... Czuje
      sie straszniesad
      • zwiatrem Evelo1982 10.05.10, 10:44
        Mimo wszystko nie daj sie.
        Idz po pomoc psychiczne wsparcie do kogokolwiek, kto jest silny, Tobie
        przychylny, ale sie nie daj.
        Moj byly maz (3lata po rozwodzie):
        - telefonowal w ciagu doby setki razy, po przerwaniu jednego polaczenia laczyl
        sie znowu, miejsce mialy grozby karalne - zaskutkowalo nagrywaniem, potem
        wylaczeniem dzwonka, na koncu odlaczeniem numery w ogole i rezygnacji ze
        stancjonarnego.
        Potem nadszedl czas na:
        - przez domofon jego koledzy "pozdrawiano" mnie w jego imieniu
        - o 2 w nocy przyjezdzal 240km do moich sasiadow, ktorzy nie wiedziec dlaczego
        wpuszczali go, a potem sie do mnie skarzyli, ze maja go dosc
        - do wlasciciela mieszkania, ktore wynajmowalam jezdzil i do jego zony i
        opowiadal niestworzone historie
        - telefonowal do szkoly synow i narobil bagna jakich malo, az sie sam w nim utopil

        bylo tez kilka innych spraw o ktorych juz nie napisze, ale to wszystko zabralo
        moj swiety spokoj w 5miesiacu ciazy, gdyz 3lata po rozwodzie zalozylam druga
        rodzine;
        moj zwiazek bardzo ucierpial na tym co sie wydarzylo pozniej, bo oczywiscie bylo
        jakies pozniej, bardzo trudno bylo nam sie pozbierac;
        ja ze strachu siedzialam na podlodze przy zaslonietych oknach okolo pol roku,
        zwyczajnie sie dalam

        depresja juz tak weszla we mnie, ze pierwszych kilka miesiecy nie mozna bylo
        ustalic skutecznego sposobu leczenie farmakologicznego, dopiero z czasem, powoli;

        no i pewnego dnia sie okazalo, ze moj byly maz ze zlosci na fakt, iz mam druga
        rodzine przestal placic alimenty - dlugi siegnely ponad 40tysiecy i na dzien
        dzisiejszy komornik wlasnie rozpoczal procedury przed licytacja jego
        nieruchomosci; glosno o tym mowil, ze na dzieci nie da skoro ich matka to ma go
        w nosie;

        przerobilam zatem wiele ze strachu, wiem, ze on nie pozwala dzialac, czlowiek
        wystraszony to jeszcze wszystko odpuszcza, po 10 latach widzi, ze zwyczajnie sie
        dal, niewiele sie da odrobic;

        jesli potrzebujesz czegos mocniejszego do obrony juz teraz zajrzyj na forum o
        przemocy w rodzinie, bo juz to co Ty napisalas, jest przesladowaniem (na
        policji tez mozna to zglosic, zwlaszcza, ze masz swiadkow);
        • evela1982 Re: Evelo1982 10.05.10, 14:19
          Hej!
          Jejku, rzeczywiście miałas "przeboje", przykro mi kiss! Mam nadzieję,
          że u mnie nie przerodzi się to aż tak do takiej skali, ale po tym
          psychopacie wszystkiego można się spodziewać!
          Mam wsparcie w rodzinie, siostrach, przyjaciołach, pomagają mi, więc
          się trzymam. Jutro mam umówioną wizytę u adwokata, bo po tych
          ostatnich wydarzeniach postanowiłam, ze bez adwokata sama sobie nie
          dam rady. Pomoze mi tez przy rozwodzie i alimentach na mnie i na
          dzieci.

          Mysle, ze jeszcze długo nie da mi spokoju, bo to wszystko
          jest "świeze" i wariuje IDIOTA! Ale on zawsze taki był
          nieobliczalny! Nie liczą się dla niego dzieci, tylko to jakby mi
          dopiec i zatruc życie.

          Mam nadzieje, ze u Ciebie sie uspokoiło, ze jestes mimo wszystko
          szczesliwa w nowym zwiazku! Z tego co zrozumiałam masz 3 dziecko-
          Gratulujesmile Jak to mowią co "mnie nie zabije to mnie wzmocni" i mam
          nadzieje, ze mnie nie zabijesmile Pozdrawiam!
    • my-koralik Re: Może nie powinnam... 10.05.10, 11:35
      Może nie powinnam dołączać się do tego postu, bo ostatnio jakoś wciąż jestem
      krytykowana...
      Ale wasze historie dają mi siłę, widzę, ze niektóre z Was miały podobne
      przejścia do moich i macie to już za sobą, przynajmniej częściowo i to utwierdza
      mnie w przekonaniu, ze dobrze postępuję składając pozew. Zostawił mnie facet,
      ale wciąż pisze do mnie smsy czy już złożyłam sprawę o ustalenie ojcostwa, a
      synek będzie na świecie dopiero w sierpniu. Ciężko mi bardzo pogodzić się z
      myślą, że możne twierdzić, że to nie jego dziecko. Raz nas kocha, raz wymyśla od
      różnych...a ja wciąż mam nadzieję, że się zmieni ta sytuacja jak się urodzi.Też
      leczyłam się przez niego na depresje, wiec wydaje mi się, ze z nim życia sobie
      nie ułożę...ale nie mam dość siły do walki o siebie, o swoja godność! Boje
      się....samotności i tego, że synek w przyszłości powie mi, że pozbawiłam go
      ojca. Tysiące razy zapewniałam, ze to jego dziecko, ale nie mam już siły..
      Groźby, smsy obraźliwe, policja, to już też przerabiałam, ale zawsze jakoś "nie
      do końca" załatwiałam te sprawy, bo myślałam, że się zmieni...
      Może ktoś mi poda przykład pozytywnej zmiany postępowania ojca?
      • zwiatrem Koraliku 10.05.10, 18:47
        sugerowalam juz zmiane nr telefonu wiec, jakby nie umiem sie odniesc i pocieszyc
        w sytacji, gdy je wciaz odbierasz;
        nieznajomosc prawa ojca dzieckz w Twoim przypadku jest Twoja sila, czerp z tego
        i przemysl jaka metode obrac, aby sie od niego izolowac
        • my-koralik Re: Koraliku 10.05.10, 19:54
          Jestem z siebie dumna bo od kilku dni nie odbieram i co najważniejsze sama nie
          dzwonię i nie przepraszam, sama nie wiem za co... Może to głupie, taka mała
          rzecz, ale mnie cieszysmile A numer zmianami już w lipcu, wtedy kończy mi się umowa
          i najbezpieczniej wezmę telefon na kartę. Jutro wizyta u adwokata, stawiam
          wszystko na jedną kartę...
    • bogatka1 Re: Niszczacy strach. 10.05.10, 19:52
      "Deszcz

      Niebo płacze i ziemia płacze do nieba
      Krople - dzieci wody
      spadają wszystkie razem
      a każda samotna
      Deszcz zmywa z ludzi winy
      gasi ich pragnienie
      i topi ich w powodzi
      Ciężkie krople przytłaczają człowieka
      nie dają mu swobody
      I płacze człowiek
      z deszczem z niebem z ziemią" - Łukasz Bakuła

      https://media2.mojageneracja.pl/oirqropqpw/mediumkzw61n594bacb99bcac5287983.jpg

      Dołączam do klubu.
      Obezwładniający strach, w moim przypadku ma uzasadnione podstawy, bo wiem, na jaką podłość męża stać, jak z powodu jakiegoś drobnego uchybienia on obmyśla karę.
      Najpierw nie zgodziłam się na wyłudzenie majątku, teraz sprzeciwiłam się przyklepać rozwód bez orzeczenia winy, z wielu względów, rozpad małżeństwa to jego wina.
      Pozostało tylko czekanie, jaką karę mi wymyśli, prawdę mówiąc, to obawiam się realnego zagrożenia nie tylko swojego życia.

      https://www.fototube.pl/pix/img7/org/d41d83ed826d97f88baecea0ee2aee94.jpg

      "Właściwie chodzi chyba o to
      by kwiatom oddawać ich zapach
      wszystko nazywać po imieniu
      ptakom pozwolić wreszcie latać
      i chodzi o to żeby ufać
      cierpiąc samotnie i w ciszy
      i tylko ten kto cię kocha
      płacz bezszelestny usłyszy."
      • evela1982 Re: Niszczacy strach. 10.05.10, 21:02
        Witaj w klubie "bogatka1" smile, jak to mowią "co mnie nie zabije to
        mnie wzmocni" Ja mam nadzieję, ze moj "mąż" się opamięta!

        P.S. Piękny wiersz...pasuje, bo za oknem deszcz, burza juz przeszła.
        • zwiatrem Evelo 10.05.10, 21:56
          Evelo, mysle ze niestety co mnie nie zabije, to zabije cos we mnie, kawalek po
          kawaleczku, dzisiaj nie ma we mnie sily, jest rezygnacja, im wiecej sie ktos
          pieni, im wiecej ktos udowadnia tym mniej biore w tym udzial, swiety spokoj
          najcenniejszy

          dlatego probuje zrobic jakis przekaz i silnej woli, bez strachu
          --

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka