Dodaj do ulubionych

proces - badanie DNA

28.11.10, 15:40
Dziewczyny czytając to forum mam wrażenie, że miałyście to "szczeście" i "tatusiowie" uznali wasze dzieciaczki. U mnie sprawa wygląda tak, że najpierw będzie sądowe ustalanie ojcostwa. Czy któraś z Was wie jak to będzie przebiegało?
Obserwuj wątek
    • em.haa Re: proces - badanie DNA 28.11.10, 16:48
      Będzie sprawa, tatuś będzie musiał wpłacic zaliczkę na badania, sąd wyznaczy termin badan, pojedziesz z dzieckiem, pobiorą material od dziecka i ojca, zrobią wam wspólne zdjęcie smile
      poczekasz na wynik i tyle.

      Mnie też czekają badania.
    • em.haa Re: proces - badanie DNA 28.11.10, 16:52
      Jeśli istnieją podstawy waszego wspólnego życia i współżycia (dowody, świadkowie) to sąd może bez badań ustalić ojcostwo. Ale skoro taki tatuś to ja na Twoim miejscu w pozwie bym napisała że ... ustalenie ojcostwa na podstawie badań dna. Chociaż finansowo dostanie po dupie. W moim mieście w medycynie sądowej takie badania kosztują około 3,5 tyś.
      • annakate Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 14:01
        w innych miastach znacznie taniej - w moim w Zakładzie Medycyny Sadowej Uniwersytetu Medycznego dokładnie 1702 zl, w warszawskim Instytucie Badań DNA (pobiera w całej Polsce material do badań) niecałe 1500 zl
        • my-koralik Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 14:19
          Oczywiście najbardziej interesuje mnie kto za te badania będzie płacił....bo ta kwestia jest dla mnie najistotniejsza, chyba absurdem byłoby gdybym to jeszcze ja fundowała mu badania, tym bardziej, że doskonale wie, że jest ojcem, ale chce mi zrobić na złość.
          dziękuję Wamsmile
          • annakate Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 14:47
            strona dochodząca ustalenia ojcostwa jest ustawowo zwolniona od kosztów, jedyna ewentualnośc, że może je płacić to wtedy, kiedy przegra, czyli badania wykażą, że pozwany nie jest ojcem.
            • mamameg Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 15:55
              "strona dochodząca ustalenia ojcostwa jest ustawowo zwolniona od kosztów, jedyna
              > ewentualnośc, że może je płacić to wtedy, kiedy przegra, czyli badania wykażą,
              > że pozwany nie jest ojcem."
              Czyli jeśli to ja wystąpię o badania dna to ojciec będzie zwolniony z opłaty jeśli się okaże ojcem?tzn mam pewność że jest tym ojcem, tylko wolałabym, żeby mi zapłacił alimenty wstecz niż płacił za badania.
              • em.haa Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 16:36
                Ty występujesz o badania bo on nie uznał. On płaci zaliczkę, jeśli wyjdzie że dziecko jest jego to dopłaca resztę i koszty sprawy (jeśli wnosiłaś o to). Jeśli okaże się że ojcem nie jest, Ty oddajesz jemu zaliczkę i płacisz resztę. (Powtarzam że takie zasady są w moim mieście)

                Swoją drogą bardzo dziwne że w Łodzi tak drogo. A wiem bo moja przyjaciółka robiła badania z drugą córką. Przy pierwszej tatuś zaprzeczył ojcostwo po tym jak uznał, ale sąd oddalił jego wniosek.
                • my-koralik Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 21:54
                  Uf, dobrze, że ktoś mi to wyłożył "łopatologicznie". A swoją drogą, facet ma przewalone, płaci za badania, zwrot kosztów postępowania i alimenty, ale skoro jest taki durny! To, że sąd zasądzi to jedno, a egzekwowanie to zupełnie inna bajka....
                  Zapytam jeszcze, a z czego pobiera się to badanie? Krew, wymaz, włos? Tak z ciekawości....smile
                  • annakate Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 22:16
                    wymaz z jamy ustnej (komórki nabłonka z wnętrza policzka - pobiera się czymś takim jak patyczki do uszu) - nie wymaga chemicznego preparowania przed badaniami (do krwi trzeba dodawać substancje konserwujące) co przekłada się na mniejsza mozliwosć zafałszowania wyniku badania, nieinwazyjne pobieranie - to zalety w porownaniu z krwią
      • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 19:11
        Ale jeżeli domniemany tatuś okaże się "nietatusiem" jak rozumiem zwracana jest mu ta kwota a w przypadku zaliczki-zaliczka z kieszeni mamusi?
        • em.haa Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 21:00
          Tak, mamusia zwraca zaliczkę tatusiowi i dopłaca resztę.
          Nie wiem tylko czy koszty sprawy też ponosi.
          W mieście obok mojego była dziewczyna, która na imprezie zaszła w ciążę.
          Zaczęła od 3 domniemanych tatusiów, a skończyła na 9 big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 21:08
            Ale w końcu doszła który to?
            Pamiętam jak w pewnej gazecie (i nie typu "Fakt" tongue_out ) pewna lasencja szukała ojca swojego dziecka.
            Dziecko chorowało na genetyczną dość rzadką chorobę i chyba chodziło o przetaczanie krwi czy coś w ten deseń a ona nie mogła być dawcą.
            O ojcu dziecka wiedziała tyle, że ma na imię powiedzmy Jacek (nie pamiętam już imienia z artykułu) i poznała go w dyskotece takiej a takiej.
            Potem jak opowiadała kilka razy była w tej dyskotece (także w ciąży) aby ewentualnie go namierzyć, ale niestety nigdy go tam już nie spotkała sad
            No to potem próbowała znaleźć przez gazetę.
            Ciekawe czy jej się udało.
            • em.haa Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 21:42
              Nie pamiętam, ale chyba nie. I po tych 9 dała sobie zdaje się spokój.
              Ale huczało, że ja pierdziele, bo to w sumie małe miasto.
              W gazecie też wspomnieli, w ogóle kurde taka wiocha- dałabym sobie spokój na jej miejscu.
              Ale nie wiem czy tam rodzice nie ingerowali, żeby go odnaleźć.
              W moim województwie badania sądowe DNA kosztują prawie 3600zł x 9 uncertain
              Masakra.
              Muszę odgrzebać u znajomych tę historię bo aż ciekawa jestem.
              • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 22:03
                Nie pamiętała?
                Może chociaż jakiś monitoring z tej dyskoteki, ale to musztarda po obiedzie bo taki monitoring
                (o ile w ogóle jest) kasuje się najpóźniej po miesiącu, a najczęściej o ile nie działo się nic złego po tygodniu.
                Pogadać z barmanami też by nie zaszkodziło, przeważnie znają stałych bywalców.
                • em.haa Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 22:28
                  No jakbym ją znała to bym zapytała co i jak.
                  Ale nie znam, tylko ze słyszenia.
                  Myślę że zrobiła dużo żeby go znaleźć.

                  Tak czy siak trochę mi jej szkoda.
                  • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 22:40
                    Mi też, każde dziecko powinno znać swojego ojca, nawet s...syna...
                    Wiedzieć kto to jest, jaki to człowiek.
                    Co ona powie małemu jak zapyta o ojca? Pewnie nawet imienia nie jest w stanie powiedzieć.
                    • em.haa Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 22:47
                      Ja w tym temacie nie jestem obiektywna.
                      Ojca swojego dziecka znam, szkoda że on nie chce znać dziecka.
                      Ale co powiem córce to w sumie nie wiem.
                      • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 22:58
                        To bardzo ważne dla dziecka kim jest jego ojciec, lepiej żeby dziecko wiedziało cokolwiek o swoim ojcu (nawet złego) niż nic kompletnie o nim nie wiedziało.
                        Nie mówiąc już o kwestii ewentualnych chorób dziedzicznych.
                        Poza tym niektórzy faceci nawracają się późno, jednak dla dziecka lepiej później niż wcale.
                        Mój ojciec to kawał s..., ale wolę wiedzieć kim jest i jaki jest niż nie wiedzieć o ojcu nic kompletnie...
                        • em.haa Re: proces - badanie DNA 16.12.10, 08:53
                          W zasadzie tak, ale chyba mi serce pęknie jak moja córka zechce go poznać.
                          Przecież nie powiem dziecku że to ch... że kazał mi ją usunąć a jak nie to spier...
                          No to też przesada. Mam nadzieje że znajdę jej do tego czasu nowego tatusia smile
                          • miaowi Re: proces - badanie DNA 16.12.10, 13:29
                            Spokojnie, mam taką samą sytuację. Gazeta ma w jednym rację - powiedzieć trzeba. Jeżeli zechce się skontaktować, to można tylko pomóc. Ale dalej Gazetka już racji nie ma - s..syn zawsze pozostanie s...synem i dziecko raz dwa to zauważy. A tatunio? A niech się za swoje winy tlumaczy sam.
                            Jestem absolutnie pewna, że tam ghdzie w grę wchodzi zwykłe s..syństwo, a nie np młody wiek, to nie ma szansy na zmianę i za 10 lat dziecko (czy już pewnie nastolatek) pozna dokładnie tego samego egoistycznego buca, którym był wcześniej.
                            • em.haa Re: proces - badanie DNA 16.12.10, 14:41
                              Nie wiem czy mogę powiedzieć o ojcu mojego dziecka że to skur... w sumie nic złego mi nie zrobił. Po prostu nie jest zainteresowany ani mną dalej ani tym bardziej dzieckiem. Tyle tylko że chciał mnie paść jakimiś lekami na poronienie (dokładnie uszkodzenie płodu) a ostatecznie na usunięcie (mogłam nawet na tym zarobić 10tyś smile ) Powiedziałam absolutnie NIE (bo nie widziałam żadnego powodu dla jakiego miałabym narażać swoje zdrowie i swoją przyszłość i usunąć) nie jestem dzieckiem, nie przymieram głodem, dzieci nie miałam.
                              Dziwne tylko bo on po 30tce chwilę a tak mało odpowiedzialny, no ale ludzi poznaje się jak coś się dzieje... w życiu bym nie powiedziała że tak się zachowa.
                              I ciężko w zasadzie nawet przewidzieć jak się zachowa, póki co 5tc MILCZY.
                              • miaowi Re: proces - badanie DNA 16.12.10, 19:26
                                Mój był akurat w stosunku do mnie maxymalnym sk..synem, ale na to rzucam świadomie zaslone milczenia, bo to niewazne. Ważne, że dla dziecka był bucem - dwa razy w życiu wziął na ręce, udawał że nie jego, ma w dupie.
    • parowkowa Re: proces - badanie DNA 29.11.10, 22:06
      Zastanawia mnie, co sie stalo ze facet z ktorym musialas conajmniej raz sie przespac w tak bydlacki sposob postepuje - parafrazujac, gdzie mialas oczy? Ile sie znaliscie, ile byliscie razem? W glowie sie to poprostu nie miesci.
      • braktalentu Re: proces - badanie DNA 30.11.10, 15:15
        A mieści Ci się w głowie, że można żyć z kimś pod jednym dachem, sypiać nagminnie, a nie tylko jeden raz, wychowywać wspólne dzieci i potem patrzeć jak facet te dzieci z dnia na dzień porzuca? Gdzie te dzieci oczy miały jak rysowały laurki na Dzień Taty?

        A mieści Ci się w głowie, że młoda dziewczyna zachodzi w ciążę i odkrywa, że wspólne plany były jedynie deklaratywne, bo "tatuś" mentalnie nadal pozostaje chłopcem? Jej hierarchia wartości ulega radykalnej zmianie i ponieważ sama jest do tego zdolna, dziwi ją niemoc partnera. Czy to możliwe?

        A mieści Ci się w głowie wpadka po alkoholu? Za dużo wypili i wylądowali w łóżku. Wiesz, po alkoholu, kiedy nawet o tak istotnej rzeczy jak zdrowie się zapomina, trudno wymagać trzeźwej (nomen omen) oceny partnera seksualnego jako potencjalnego ojca. Zdarzyło Ci się kiedyś wypić za dużo? Rzucisz kamień?
        • my-koralik Re: proces - badanie DNA 30.11.10, 16:27
          Dobrze, że chociaż braktalentu nie potępia...chciałam tylko zapytać jak takie badanie wygląda...
        • parowkowa Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 12:01
          > A mieści Ci się w głowie wpadka po alkoholu? Za dużo wypili i wylądowali w łóż
          > ku.

          W zyciu po pijaku bym z nikim do wyra nie poszla - jezeli jakas kobieta lubi takie zabawy to nie powinien sie dziwic ze konczy jako samotna matka. Alkohol sam sie do ust nie wlewa.


          > A mieści Ci się w głowie, że młoda dziewczyna zachodzi w ciążę i odkrywa, że ws
          > pólne plany były jedynie deklaratywne, bo "tatuś" mentalnie nadal pozostaje chł
          > opcem? Jej hierarchia wartości ulega radykalnej zmianie i ponieważ sama jest do
          > tego zdolna, dziwi ją niemoc partnera. Czy to możliwe?

          To "zachodzi w ciaze" troche z premedytacja brzmi. Jezeli jakas mloda dziewczyna z premedytacja zaciaza sie , nie znajac opinii lub majac gdzies opinie partnera to poprostu glupia jest i tyle.
          Kwestia wpadki tez jest zawsze dla mnie podejrzana , no ale jakis procent ludzi faktycznie zalicza wpadke.

          > A mieści Ci się w głowie, że można żyć z kimś pod jednym dachem, sypiać nagminn
          > ie, a nie tylko jeden raz, wychowywać wspólne dzieci i potem patrzeć jak facet
          > te dzieci z dnia na dzień porzuca? Gdzie te dzieci oczy miały jak rysowały laur
          > ki na Dzień Taty?
          To co innego, mi chodzi o sytuacje jak u autorki watku - jest sama w ciazy i bedzie sie szarpac o uznanie ojcostwa. Ten przykladowy ojciec chociaz swoje dzieciaki uznal.
          • em.haa Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 21:08
            Jezu...
            • ona3010 Re: proces - badanie DNA 14.12.10, 12:10
              parowkowa za mało pożyła na tym świecie... i duzo jeszcze przed nia wink



              par
      • my-koralik Re: proces - badanie DNA 30.11.10, 16:26
        Nie znasz ani mnie ani mojej sytuacji, nie oceniaj....jeśli nie masz nic do napisania, to po prostu nie pisz.....
      • annakate Re: proces - badanie DNA 30.11.10, 17:43
        wiesz, parowkowa, ja też się zastanawiam, co sie stało, że facet, którego zoną byłam dziewiąty rok, matką jego dzieci siódmy, znałam (jak mi się wydawało dobrze) od 13 lat, nie łajdak, nie pijak nagle dzień po powrocie ze wspólnych wakacji informuje mnie, że za ciąg dalszy dziękuje i właśnie odchodzi - chociaż jestem wykształcona, niespecjalnie szpetna, pracuję, dobrze zarabiam etc.
        daj Ci Boże,żeby Cię nie dotknęło
        • parowkowa Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 12:06
          Wspolczuje bardzo, niestety ze facet sie rozmysli ryzyko zawsze jest.
          Twoj facet sie rozmyslil - facet autorki watku poprostu olal na starcie i to mnie dziwi, ze takie sytuacje (olewanie na samym starcie) potrafia sie doroslym kobietom przydarzac. Nie bylo sygnalow wczesniej ze zadaja sie z dupkiem?
          • annakate Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 14:46
            nie chodziło o to, żebys mi wspołczuła; chodziło mi o to, że kopiesz leżącego
            czasami jest tak, że są sygnały, że cos może byc nie tak - np. facet pije i wtedy wiara w ludowe mądrości typu "jak się ożeni, to sie odmieni" jest naiwnoscią, ale czasem jest tak, że wszystko idzie pozornie dobrze, przez krotszy lub dłuższy czas i nagle jakby sie lód załamał - diabli biora wszystko, i facet odwraca sie na pięcie podając mniej lub bardziej durną argumentację ("codziennośc mnie meczy, chcę się samorealizować"). Kobietom jakoś rzadziej przychodza do głowy takie rewolucyjne pomysły, a w każdym razie rzadko je realizują.
            nie znam faceta Koralika - może był dobrze zapowiadający sie gosć, może palant od poczatku, ale rady w rodzaju "było uważać z kim się zadajesz" na pewno jej nie pomogą. Jeszcze jak gość miał jakis widoczny dla publiczności feler, to pol biedy - gorzej, jesli był postrzegany jako normalny, przyzwoity facet, jak nie przymierzająć mój mąż - ja tez się nasłuchałam filozoficznych rozważan "to co ty mu zrobiłaś, że on tak...?" i uwierz niełatwo jest tłumaczyc innym rzeczy, których się samemu ni w ząb nie rozumie.
          • my-koralik Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 15:36
            Dziewczyno juz raz Ci napisałam kompletnie nie znasz mojej sytuacji, szkoda cokolwiek tłumaczyć.........
          • gazeta_mi_placi Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 19:14
            Niektóre Panie mają w dniu owulacji bardzo wysokie libido i często nie panują nad sobą, idą prawie z każdym.
            Taka biologia, bez tego byśmy wyginęli jako gatunek.
            • em.haa Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 20:59
              Uważaj na siebie w dniu swojej big_grin
            • my-koralik Re: proces - badanie DNA 15.12.10, 21:46
              Niektórzy lekarze maja dyplomy za jajka i stwierdzają bezpłodność...
              Jak gazeta ci płaci to jakieś marne masz zarobki skoro tak rzadko się odzywasz..
    • asnat2802 Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 16:10
      jak założyłam sprawe o alimenty to tatuś się nie przyznał,że to jego dziecko.
      Sąd wysłał nas na badania dna.Oczywiście koszty niemałe ok.3tys. ponosi ojciec.
      Potem z wynikiem do Sądu i już smile

      Powodzenia
      • em.haa Re: proces - badanie DNA 01.12.10, 21:07
        U mnie wyniki idą do sądu, Ty ich nie widzisz wcześniej.
    • em.haa Pytanie 17.12.10, 08:52
      Jeśli zarejestruje dziecko w USC zaraz po urodzeniu czyli bez ojca. To taki akt urodzenia zanoszę do pracy, no bo muszę.
      A on np. w ciągu pół roku bez sądu pójdzie i je uzna, albo sądownie zostanie ustalone ojcostwo i będzie poprawiony akt urodzenia to ja ten drugi poprawiony też muszę zanieść do pracy? Nazwisko dziecka na jednym i na drugim będzie MOJE.
      • ciociacesia spytaj w kadrach 17.12.10, 11:22
        jak juz uzna
        ale bym obstawiala ze nie - w koncu im chodzi glownie o oficjalne potwierdzenie ze urodzilas obywatela takiego a takiego, do dni wolnych na opieke oraz zwolnien na dziecko i tak wypełniasz co roku specjalne deklaracje
        • em.haa Re: spytaj w kadrach 17.12.10, 11:40
          No właśnie nie chce pytać w kadrach, bo znając ciekawość tego babola kto jest ojcem to każe mi przynieść, a ja nie chcę.
      • baltycki Re: Pytanie 17.12.10, 16:49
        em.haa napisała:
        > A on np. w ciągu pół roku bez sądu pójdzie i je uzna,
        art. 73 KRiO
        § 1. Uznanie ojcostwa następuje, gdy mężczyzna, od którego dziecko pochodzi, oświadczy przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, że jest ojcem dziecka, a matka dziecka potwierdzi jednocześnie albo w ciągu trzech miesięcy od dnia oświadczenia mężczyzny, że ojcem dziecka jest ten mężczyzna.

        >Nazwisko dziecka na jednym i na drugim będzie MOJE.
        Niekoniecznie
        > Jeśli zarejestruje dziecko w USC zaraz po urodzeniu czyli bez ojca.
        to ma pani racje..
        Art.89 KRiO
        § 3. Jeżeli ojcostwa nie ustalono, dziecko nosi nazwisko matki.
        w innych przypadkach potrzebna bedzie pani zgoda ojca dziecka.

        Gdy ojciec dziecka uzna je to:
        art. 89
        § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie, dziecko nosi nazwisko wskazane w zgodnych oświadczeniach rodziców, składanych jednocześnie z oświadczeniami koniecznymi do uznania ojcostwa. Rodzice mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka. Jeżeli rodzice nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.

        a jesli ojcostwo zostanie ustalone sadownie to:
        § 2. W razie sądowego ustalenia ojcostwa sąd nadaje dziecku nazwisko w wyroku ustalającym ojcostwo, stosując odpowiednio przepisy § 1.






        • miaowi Re: Pytanie 17.12.10, 21:34
          Cztery lata temu babsko w urzędzie powiedziało, że podwójne nazwisko nie będzie możliwe, zatem dziecko dostało moje. A teraz już po raz któryś słyszę, że owszem, praktykuje się podwójne. Nie żebym żałowała, bo z nazwiskiem ojca byłby teraz tylko kłopot. W praktyce dziecko nosiłoby nazwisko kogoś, kogo nie zna. Mało tego, nikt nie zna miejsca jego pobytu. Ale chodzi mi tylko o tę zasadę w KRiO.
          • baltycki Re: Pytanie 17.12.10, 23:08
            Prawo jest zywe, zmienia siesmile)))
            Do 12.06.2009 Art.89 KRiO mial brzmienie:
            § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie dziecka, dziecko nosi nazwisko ojca, chyba że ten za zgodą osób, których zgoda jest potrzebna do ważności uznania, złożył przy uznaniu dziecka oświadczenie, że nosić ono będzie nazwisko matki; jeżeli w chwili uznania dziecko ukończyło już trzynasty rok życia, potrzebne jest także wyrażenie zgody przez dziecko osobiście.

            § 2. Sąd w wyroku ustalającym ojcostwo albo sąd opiekuńczy w wydanym później postanowieniu nadaje dziecku na jego wniosek albo na wniosek jego przedstawiciela ustawowego nazwisko ojca. Jeżeli dziecko ukończyło lat trzynaście, do nadania nazwiska ojca potrzebne jest także wyrażenie zgody przez dziecko osobiście.

            § 3. Jeżeli ojcostwa dziecka nie ustalono, dziecko nosi nazwisko matki. Jeżeli oboje rodzice są nieznani, sąd opiekuńczy nadaje dziecku nazwisko.

            Prosze zwrocic szczegolna uwage na §2..
            "nadaje dziecku na jego wniosek albo na wniosek jego przedstawiciela ustawowego nazwisko ojca."
            Jesli matka byla ustawowym przedstawicielem i nie zlozyla wniosku... to sad nie nadawal...

            Prosze porownac z aktualna wersja z mojego poprzedniego postusmile))
            W innym watku wyjasnialem Pani tak, jakby dziecku nadawano nazwisko juz zgodnie z aktualnym KRiO.. (a nie zgodnie z §1 w/w)prosze wybaczyc i skorygowacsmile))

            (babsko przed 4 laty mialo racjesmile)))
            • miaowi Re: Pytanie 17.12.10, 23:16
              Już rozumiem. Przed 4 laty w urzędzie pan urzędnik powiedział, że w defaulcie nadaje się dziecku nazwisko ojca, na co ja powiedziałam "NIE", a biologiczny tylko wzruszył ramionami i powiedział "niech będzie".
              W świetle jego późniejszego stwierdzenia, że "jak rodzice nie są razem, to wszelkie odwiedziny są bez sensu", jego oświadczenie braku woli jest jak najbardziej zrozumiałe.
              • baltycki Re: Pytanie 19.12.10, 03:31
                WG "starego" KRiO
                § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie dziecka, dziecko nosi nazwisko ojca, chyba że ten za zgodą osób, których zgoda jest potrzebna do ważności uznania, złożył przy uznaniu dziecka oświadczenie, że nosić ono będzie nazwisko matki;

                Widocznie urzednik USC "wzruszenie ramion i... "niech bedzie.."" przyjal za.. zgode, że nosić ono będzie nazwisko matkiwink))

                Oczywiscie, "papierowe" oswiadczenie bylo juz zgodne z KRiO.. smile))
        • em.haa Re: Pytanie 18.12.10, 20:58
          baltycki napisał:

          > em.haa napisała:
          > > A on np. w ciągu pół roku bez sądu pójdzie i je uzna,
          > art. 73 KRiO
          > § 1. Uznanie ojcostwa następuje, gdy mężczyzna, od którego dziecko pochodzi, oś
          > wiadczy przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, że jest ojcem dziecka, a mat
          > ka dziecka potwierdzi jednocześnie albo w ciągu trzech miesięcy od dnia oświadc
          > zenia mężczyzny, że ojcem dziecka jest ten mężczyzna.

          Chodziło mi o to że powiedziano mi że przez pół roku ojciec dziecka moze sam dobrowolnie uznać dziecko w USC razem ze mną bez sądu. Czyli tak ze ja najpierw rejestruje sama i np na własna reke robimy badania i on uznaje dziecko- prawdą to jest?

          > >Nazwisko dziecka na jednym i na drugim będzie MOJE.
          > Niekoniecznie
          > > Jeśli zarejestruje dziecko w USC zaraz po urodzeniu czyli bez ojca.
          > to ma pani racje..
          > Art.89 KRiO
          > § 3. Jeżeli ojcostwa nie ustalono, dziecko nosi nazwisko matki.
          > w innych przypadkach potrzebna bedzie pani zgoda ojca dziecka.

          Czyli to oznacza że nie mam prawa żądać jako matka żeby dziecko w każdym przypadku nosiło moje nazwisko?

          > Gdy ojciec dziecka uzna je to:
          > art. 89
          > § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie, dziecko nosi nazwisko wska
          > zane w zgodnych oświadczeniach rodziców, składanych jednocześnie z oświadczenia
          > mi koniecznymi do uznania ojcostwa. Rodzice mogą wskazać nazwisko jednego z nic
          > h albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dzi
          > ecka. Jeżeli rodzice nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka
          > , nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazw
          > iska ojca.
          >
          > a jesli ojcostwo zostanie ustalone sadownie to:
          > § 2. W razie sądowego ustalenia ojcostwa sąd nadaje dziecku nazwisko w wyroku u
          > stalającym ojcostwo, stosując odpowiednio przepisy § 1.

          Czyli w pozwie o ustalenie ojcostwa mogę wnieść o pozostawienie dziecku mojego nazwiska?
          • baltycki Re: Pytanie 19.12.10, 03:15
            em.haa napisała:
            >Chodziło mi o to że powiedziano mi że przez pół roku ojciec dziecka moze sam
            > dobrowolnie uznać dziecko w USC razem ze mną bez sądu. Czyli tak ze ja najpier
            > w rejestruje sama i np na własna reke robimy badania i on uznaje dziecko- prawdą to jest?

            Prawie prawdasmile))
            Nieprawda, ze "przez pol roku"
            Uznac dziecko moze do uzyskania przez nie pelnoletnosci a nie tylko w ciagu pol roku.
            Gdy dziecko ukonczy 13 lat, do uznania potrzebna jest rowniez zgoda dziecka.

            >Czyli to oznacza że nie mam prawa żądać jako matka żeby dziecko w każdym przypadku >nosiło moje nazwisko?
            Zadac ma pani prawo.. tylko zaden sad nie wezmie tego zadania pod uwage.
            Wlasnie to sie zmienilo, ze oboje rodzice maja jednakowe prawa.
            pani ..jako matka.. mezczyzna ..jako ojciec.

            >Czyli w pozwie o ustalenie ojcostwa mogę wnieść o pozostawienie dziecku mojego nazwiska?
            Moze pani, ale jw. zaden sad nie wezmie tego pod uwage.
            Wyraznie napisano..
            § 2. W razie sądowego ustalenia ojcostwa sąd nadaje dziecku nazwisko w wyroku >ustalającym ojcostwo, stosując odpowiednio przepisy § 1.

            a § 1 mowi..
            > § 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie, dziecko nosi nazwisko wskazane w zgodnych oświadczeniach rodziców, składanych jednocześnie z oświadczeniami koniecznymi do uznania ojcostwa. Rodzice mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka. Jeżeli rodzice nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.

            Kodeks zrownal prawa matki i ojca.. innymi slowy
            Czy uznanie ojcostwa w USC.. czy sadowe ustalenie ojcostwa sa 3 mozliwosci:
            1. Rodzice uzgadniaja, ze dziecko bedzie nosilo nazwisko ojca.
            2. Rodzice uzgadniaja, ze dziecko bedzie nosilo nazwisko matki.
            3.
            a) Rodzice uzgadniaja, ze dziecko bedzie nosilo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.
            b) rodzice nie moga sie dogadac i sad z urzedu nadaje dziecku nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.

            Ani pani jako matka nie moze sama decydowac.. ani mezczyzna jako ojciec
            jesli nie porozumiecie sie.. zdecyduje sad zgodnie z KRiO
            • baltycki Re: Pytanie 19.12.10, 04:13
              > Gdy dziecko ukonczy 13 lat, do uznania potrzebna jest rowniez zgoda dziecka.
              Nie do uznania potrzebna jest zgoda, ale do zmiany nazwiska w zwiazku z uznaniem..
              sorry..

              Chcialbym zwrocic pani uwage na jeszcze jeden "szczegol" zwiazany z nazwiskiem dziecka i ze zmianami KRiO.
              Otoz, przed zmiana KRiO..
              Art. 90
              § 1. Jeżeli matka małoletniego dziecka zawarła małżeństwo z mężczyzną, który nie jest ojcem tego dziecka, małżonkowie mogą złożyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenie, że dziecko będzie nosiło nazwisko męża matki......
              § 2. Nadanie dziecku nazwiska męża matki nie jest dopuszczalne, jeżeli nosi ono nazwisko ojca, chyba że nazwisko ojca zostało nadane na podstawie sądowego ustalenia ojcostwa.

              Aktualne brzmienie Art. 90 §2
              § 2. Nadanie dziecku nazwiska, o którym mowa w § 1, nie jest dopuszczalne, jeżeli nosi ono nazwisko ojca albo nazwisko utworzone na podstawie zgodnych oświadczeń rodziców dziecka przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.

              Zechce pani zauwazyc, ze wykreslono "chyba że nazwisko ojca zostało nadane na podstawie sądowego ustalenia ojcostwa."... czyli teraz w zadnym wypadku nie jest mozliwa zmiana nazwiska dziecka jesli nosi ono nazwisko ojca lub polaczone matki i ojca.. i bez roznicy, czy nadane w czasie uznania ojcostwa, czy w sadowej sprawie o ustalenie ojcostwa.
              A "nie jest dopuszczalne," znaczy, ze nawet zgoda ojca na zmiane nie pomoze.
              • em.haa Re: Pytanie 19.12.10, 08:54
                Czyli w sumie najlepiej by było, żebyśmy się albo między sobą dogadali, żeby dziecko miało moje nazwisko, albo podwójne- lub też mieć nadzieje że sąd nada podwójne?
                I czy nie ma znaczenia że w pozwie będę również wnosić o ograniczenie praw?

                Przepraszam, ze tak truję, ale do mnie to czasem trzeba jak krowie na granicy.
                • baltycki Re: Pytanie 19.12.10, 12:29
                  em.haa napisała:

                  > Czyli w sumie najlepiej by było, żebyśmy się albo między sobą dogadali, żeby dziecko miało >moje nazwisko, albo podwójne- lub też mieć nadzieje że sąd nada podwójne?
                  Jesli dogadacie sie, sad nada nazwisko "dogadane".. jesli pani bedzie upierala sie przy swoim i ojciec dziecka przy swoim.. sad NADA podwojne.

                  > I czy nie ma znaczenia że w pozwie będę również wnosić o ograniczenie praw?
                  Zadnego... nawet bez praw pozostanie ojcem.

                  > Przepraszam, ze tak truję, ale do mnie to czasem trzeba jak krowie na granicy.
                  Po to jest forum, zeby pomagac sobiesmile)

                  Pozwoli pani, ze wyraze swoj prywatny poglad.
                  Otoz, jesli dziecku zostanie nadane nazwisko ojca lub podwojne dlatego, ze panstwo tak UZGODNICIE.. zmienic je bedzie mozna tylko jesli dziecko zostanie przysposobione.
                  Art. 90. KRiO
                  § 1. Jeżeli matka małoletniego dziecka zawarła małżeństwo z mężczyzną, który nie jest ojcem tego dziecka, małżonkowie mogą złożyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego zgodne oświadczenia, że dziecko będzie nosić takie samo nazwisko, jakie zgodnie z art. 88 nosi albo nosiłoby ich wspólne dziecko.
                  § 2. Nadanie dziecku nazwiska, o którym mowa w § 1, nie jest dopuszczalne, jeżeli nosi ono nazwisko ojca albo nazwisko utworzone na podstawie zgodnych oświadczeń rodziców dziecka przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.

                  I tu jest zostawiona "furtka".
                  "na podstawie zgodnych oświadczeń rodziców ......"
                  Wynika z tego, ze jezeli rodzice "nie oswiadczyli zgodnie" ale nazwisko podwojne zostalo nadane przez sad... zmiana taka jest dopuszczalna.

                  1. Jesli pani nie widzi szans utworzenia rodziny z ojcem dziecka, to nadanie nazwiska Pani lub podwojnego..ale przez sad.. daje Pani mozliwosc zmiany nazwiska dziecka w przyszlosci na nazwisko Pani przyszlego meza i wszyscy w rodzinie beda nosili jednakowe.
                  2. W zasadzie.. przy nazwisku podwojnym najczesciej w mowie potocznej uzywa sie tylko pierwszego czlonu... czyli byloby to nazwisko Pani. (Np. rzadko mowi sie Gronkiewicz-Walz.. czesciej tylko .. Gronkiewicz, Kluzik..itd.) i nie sadze, zeby nauczyciel wywolywal dziecko do tablicy uzywajac obydwu czlonow. Odbierajac z przedszkola.. tez wystarczy podanie pierwszego czlonu (nazwiska matki)..itd...itd..

                  Reasumujac, dla samotnej matki lepiej, wygodniej jest gdy dziecko nosi nazwisko matki lub podwojne nadane przez sad. (oczywiscie, jesli polaczenie tych dwoch konkretnych nazwisk nie bedzie dla dziecka osmieszajace..ale to juz samemu trzeba ocenic smile)))
                  Czyli.. (jak chlop krowiewink)) jesli nie uzgodnicie, ze dziecko bedzie nosilo Pani nazwisko.. Pani Powinna nadal upierac sie i nie godzic na zadne innesmile)


                  • em.haa Re: Pytanie 19.12.10, 12:51
                    Uff, to mi trochę ulżyło.
                    Z wielu powodów zależy mi na tym aby miało moje nazwisko.
                    Z mojego punktu widzenia w ogóle nie wchodzi w grę żeby córka miała nazwisko ojca, jest to dla mnie nie do pomyślenia i właśnie jedyne na co mogę się zgodzić to podwójne, bo i tak będzie używane tylko to pierwsze.
                    Poza tym planuję wyrobić dziecku dowód "zaraz po urodzeniu" i tak sobie wykombinowałam że jeśli było by moje nazwisko to nawet po ustaleniu ojcostwa nie musiałaby go zmieniać do 5go roku życia i nie musiałaby prosić ojca o zgodę na nowy.
                    Nie wiem co ten człowiek zrobi, nie wiem czy na złość nie będzie walczył.
                    A ja chcę tylko ojcostwa i on może zniknąć.
                    Chociaż myślę, że za to że urodzę to dziecko będzie się mścił.

                    Nie pozostaje mi zatem nic innego jak tylko upierać się ostatecznie przy podwójnym.
                    • baltycki Re: Pytanie 19.12.10, 13:31
                      em.haa napisała:

                      >jedyne na co mogę się zgodzić to podwójne,
                      > Nie pozostaje mi zatem nic innego jak tylko upierać się ostatecznie przy podwójnym.

                      Pani em.haa..
                      Nie godzic sie na podwojne!
                      Nie upierac sie przy podwojnym!
                      Upierac sie przy nazwisku MATKI!!!!!!
                      Sad i tak nada podwojne... ale to juz nie bedzie, ze nadal podwojne na podstawie ZGODNEGO OSWIADCZENIA RODZICOW !!!!

                      • em.haa Re: Pytanie 19.12.10, 13:44
                        Aaaaa no tak!! Racja smile
                        Czy ja to w pozwie muszę uwzględnić?

                        Bo ja tu mam takie własnymi słowami punkty wynotowane które chciałabym uwzględnić.
                        1. Ustalenie ojcostwa na podstawie badań DNA
                        2. Zasądzenie alimentów
                        3. Zwrot połowy kosztów związanych z wyprawką, ciążą oraz połogiem
                        4. "żeby sprawy odbywały się pod jego nieobecność"
                        5. Zabezpieczenie powództwa od dnia złożenia pozwu
                        6. Tu miałam o tym nazwisku: "pozostawienie nazwiska matki"
                        7. Pozbawienie/ ograniczenie władzy rodzicielskiej (nie wiem czy dobrze piszę, czy to ma sens)
                        8. Zasądzenie od pozwanego ... kosztów procesu
                        9. Rygor natychmiastowej wykonalności

                        Proszę o radę czy jeszcze o czymś warto pamiętać?
                        Coś wyrzucić, coś dodać?
                        • he_xe Re: Pytanie 19.12.10, 19:07
                          > 3. Zwrot połowy kosztów związanych z wyprawką, ciążą oraz połogiem

                          A czemu połowy? proponowałabym wnioskować o całość argumentując, że borykalaś się ze wszystkim sama a sąd pewnie i tak utnie. Dobrze by było, żeby miał z czego ciąć. Tak to przynajmniej będzie w moim przypadku zgodnie z sugestią prawnika. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie dodatkowym argumentem będzie dysproporcja w zarobkach
                          • em.haa Re: Pytanie 19.12.10, 19:20
                            No tak w sumie racja.
                            No ja zarabiam może 1/3 tego co on.
                            On ma swoją firmę, ale nie wiem w sumie ile dochodu wykazuje.
                        • baltycki Re: Pytanie 20.12.10, 16:32
                          em.haa napisała:

                          > Aaaaa no tak!! Racja smile
                          > Czy ja to w pozwie muszę uwzględnić?
                          Moze pani w pozwie (wskazane.. ojciec bedzie mial czas na przemyslenie i ewentualne porozumienie sie z pania).. moze pani na sprawie.


                          > 2. Zasądzenie alimentów
                          Zasądzenie alimentów w kwocie ....... . Musi pani podac kwote.
                          Wysokosc alimentow zalezna jest od 2 czynnikow. 1. Mozliwosci ojca. 2. Potrzeby dziecka.
                          Powinna pani jakos uzasadnic, skad wlasnie taka kwota a nie inna.. pomocny jest arkusz kalkulacyjny ktory moze pani pobrac tu:
                          www.grzybkowski-guzek.pl/tekst/id/1770 - koszt utrzymania niemowlęcia
                          Prosze wypelnic i zalaczyc.. co nie znaczy, ze sad go zaakceptuje.

                          > 3. Zwrot połowy kosztów związanych z wyprawką, ciążą oraz połogiem
                          Art. 141. § 1. Ojciec nie będący mężem matki obowiązany jest przyczynić się w rozmiarze odpowiadającym okolicznościom do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z ważnych powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez czas dłuższy niż trzy miesiące. Jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła inne konieczne wydatki albo szczególne straty majątkowe, może ona żądać, ażeby ojciec pokrył odpowiednią część tych wydatków lub strat.

                          50%?, 100%?.. "w rozmiarze odpowiadającym okolicznościom".. zalezy od okolicznoscismile
                          "do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem".. oczywiscie wydatki nalezy udokumentowac (nawet koszt wizyt i dojazdow do lekarza)
                          Dobrze bywa, gdy na pokrycie tych kosztow zaciagnieta zostala pozyczke ktora jeszcze nie jest splacona (ale nie jest to warunek konieczny).






                          • em.haa Re: Pytanie 20.12.10, 19:16
                            W zasadzie na wszystkie leki mam paragony, niestety nie imienne rachunki (ale planuję- nie wiem czy to ma sens, dołączyć moją kartę od ginekologa gdzie są zalecenia lekarskie i wypisywane recepty, jak również wypis ze szpitala w którym leżałam w czasie ciąży, gdzie też są wypisane leki które mam zażywać- dodam tylko że na leki wydałam 1100zł.)
                            Dodatkowo musiałam sprzedać swoje auto żeby móc skompletować wyprawkę i planuję dodać umowę sprzedaż.
                            I jeszcze wyciąg z mojego konta w którym widać jakie i w jakich kwotach opłacam świadczenia, żeby potwierdzić że sytuacja nie jest wesoła z małym dzieckiem.
                            Zarabiam 1500zł i po opłaceniu świadczeń (czynsz 700zł) zostaje mi 400zł na życie.
                            I zaświadczenie z pracy o dochodach.
                            No i mam też właśnie ten arkusz z potrzebami dziecka, który również dołączę.
                            Wszystkie wydatki z wyprawki mam zapisane, niestety w mojej sytuacji nie było mnie stać na nowe rzeczy czy akcesoria, dużo kupiłam używanych. Ale na nowe też mam paragony.
                            Łącznie na leki i wyprawkę wydałam 3100zł
                            To moje pierwsze dziecko i niestety musiałam kupić wszystko od zera.
                          • he_xe Re: Pytanie 21.12.10, 00:39
                            baltycki napisał:

                            > Powinna pani jakos uzasadnic, skad wlasnie taka kwota a nie inna.. pomocny jest
                            > arkusz kalkulacyjny ktory moze pani pobrac tu:
                            > www.grzybkowski-guzek.pl/tekst/id/1770 - koszt utrzymania niemowlęcia
                            > Prosze wypelnic i zalaczyc.. co nie znaczy, ze sad go zaakceptuje.

                            I tutaj mój prawnik prezentuje odmienne stanowisko. Twierdzi, że owszem, powinnam taki arkusz wypełnić, ale dla siebie i mam na rozprawie być z niego przygotowana. Chodzi o to, żeby z kolei druga strona nie miała możliwości zbyt wnikliwego przeanalizowania pozycji po pozycji i podważania poszczególnych wydatków. Do mnie to przemówiło. Ponadto może się tak stać, że sąd mnie zobowiąże do uzupełnienia pozwu o takie zestawienie, ale ponoć różnie bywa.

                            > Dobrze bywa, gdy na pokrycie tych kosztow zaciagnieta zostala pozyczke ktora je
                            > szcze nie jest splacona (ale nie jest to warunek konieczny).

                            No właśnie też to dziś usłyszałam u prawnika. Nóż się w kieszeni otwiera !!! Dla mnie to byłby szczyt nieodpowiedzialności przy świadomości, że jest się solo odpowiedzialnym za małego człowieczka, któremu należy zapewnić leki, pieluchy i inne i jednocześnie zadłużać się nie mając gwarancji ile i czy kiedykolwiek zobaczę z tych pieniędzy. Osobiście wolałam zrezygnować z pewnych rzeczy, żeby nie doprowadzać do takich sytuacji i usłyszałam dziś, że sąd może to potraktować jak: radzę sobie - dobrze, radź se dalej sama (!!!). Wiem, niektóre z nas nie mają takiej alternatywy, ale kurna, dlaczego w naszym kraju promuje się myślenie krótkowzroczne i jest przyzwolenie, żeby facet unikał odpowiedzialności finansowej za swoje dziecko?! a ja jeszcze po du...ie dostaję za to. Martw się babo, pewnie i tak sobie poradzisz, bo przecież my kobiety jakoś sobie zawsze radzimy.
                            Wybaczcie ale wylało się dziś sad
                            • baltycki Re: Pytanie 21.12.10, 02:35
                              em.haa
                              "Wszystkie wydatki z wyprawki mam zapisane,..."
                              Koszt odziezy ciazowej (sukienka ciazowa, spodnie itp.) to tez wydatki zwiazane z ciaza.

                              he_xe napisała:
                              > Chodzi o to, żeby z kolei druga strona nie miała możliwości zbyt wnikliwe
                              > go przeanalizowania pozycji po pozycji i podważania poszczególnych wydatków.
                              Trudno podwazac PRAWDE, bo przeciez prawde i tylko prawde Pani napisze.. prawda? smile))

                              >powinnam taki arkusz wypełnić, ale dla siebie i mam na rozprawie być z niego >przygotowana.
                              Jak inaczej uzasadni Pani podane potrzeby dziecka na np. 1000zl? a dlaczego nie 800 albo 1400?
                              Sad nie wezmie pod uwage kwot wzietych z "bo mi sie tak wydaje"smile)

                              >Ponadto może się tak stać, że sąd mnie zobowiąże do uzupełnienia pozwu o takie >zestawienie, ale ponoć różnie bywa.
                              Dlatego tez, aby nie przeciagac sprawy, powinna Pani taki arkusz zalaczyc w czasie rozprawy (jesli sad tego zazada, ale jak pani mowi.. roznie bywa... sad moze zazadac a rownie dobrze moze nawet nie spojrzec na zalaczony arkusz).

                              >jest przyzwolenie, żeby facet unikał odpowiedzialności finans
                              > owej za swoje dziecko?! a ja jeszcze po du...ie dostaję za to. Martw się babo,
                              > pewnie i tak sobie poradzisz, bo przecież my kobiety jakoś sobie zawsze radzimy
                              To nie do konca tak jest.
                              Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie,(....)
                              Jak Pani widzi, nie jest okreslony %% wklad kazdego rodzica, nigdzie nie jest napisane, ze musi to byc 50%/50%. Tak jak w malzenstwie, daje wiecej kto ma wiecej. Jesli np. ojciec zarabia 4000 a matka 1200, to oczywiste, ze wklad finansowy ojca powinien byc wiekszy niz matki (pomijam "starania osobiste") i odwrotnie..
                              co zreszta wynika z Art..
                              Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
                              A w przypadku dziecka zobowiazanymi sa rodzice.. oboje! A wiec wazne sa zarowno mozliwosci ojca jak i matki. Podkreslam: MOZLIWOSCI a nie podzial 50/50%

                              Art. 137. § 1. Roszczenia o świadczenia alimentacyjne przedawniają się z upływem lat trzech.
                              § 2. Niezaspokojone potrzeby uprawnionego z czasu przed wniesieniem powództwa o alimenty sąd uwzględnia zasądzając odpowiednią sumę pieniężną.
                              I tu dochodzimy do...
                              > > Dobrze bywa, gdy na pokrycie tych kosztow zaciagnieta zostala pozyczke ktora je
                              > > szcze nie jest splacona (ale nie jest to warunek konieczny).

                              > No właśnie też to dziś usłyszałam u prawnika.

                              § 2. Niezaspokojone potrzeby.....
                              Jesli potrzeby dziecka zostaly zaspokojone przez jednego rodzica (zalozmy matke) to przeciez byla ona do tego zobowiazana (jw.Art. 133), owszem, ojciec tez byl..ale jak juz napisalem, nigdzie nie powiedziano, ze w 50% i w calym KRiO nie znajdzie Pani %% okreslenia a znajdzie Pani "zaleznie od okolicznosci", "od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego". Skoro matka zaspokoila, widocznie miala takie mozliwosci. Przykre to, ale gdy RODZICE sa razem, nikt nie zastanawia sie, kto daje wiecej na dziecko, ojciec czy matka.. daje kto ma, bo taki obowiazek rodzicow.. i dla sadu OBOJE sa rodzicami, czy mieszkaja razem, czy nie.
                              Z tego powodu sady (z Najwyzszym wlacznie) orzekaja "zasądzając odpowiednią sumę pieniężną" wylacznie na potrzeby niezaspokojone. Oczywiscie, ze dziecko nie zacznie jesc samej szynki zeby wyrownac jedzenie do tej pory chlebka z margaryna, ale potrzeby niezaspokojone, to potrzeby, ze tak sie wyraze, zaspokojone na kredytsmile)
                              Zgadzam sie, ze go gooooopie!
                              Kazda matka odejmie sobie od ust aby zaspokoic potrzeby dziecka i udowadnianie, ze pozostaly dlugi, niesplacone kredyty jest.. szczerze mowiac.. zmuszaniem matek do kombinowania (fikcyjne umowy o pozyczke) albo do wciagania osob trzecich (konkubenta, cioci..itd)
                              Art. 140. § 1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązana albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń alimentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłoby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.

                              Skoro prawa nie zmienimy, nauczmy sie chociaz wykorzystywac je do wlasnych celowwink)))




                              • he_xe Re: Pytanie 21.12.10, 09:38
                                baltycki napisał:
                                >
                                > Trudno podwazac PRAWDE, bo przeciez prawde i tylko prawde Pani napisze.. prawda
                                > ? smile))

                                Owszem, ale lepiej reaguję gdy mam czas na przemyślenie i przygotowanie się i tak samo jest w przypadku pozwanego. Lepiej żeby nie miał tego czasu smile
                                >
                                > Jak inaczej uzasadni Pani podane potrzeby dziecka na np. 1000zl? a dlaczego nie
                                > 800 albo 1400?
                                > Sad nie wezmie pod uwage kwot wzietych z "bo mi sie tak wydaje"smile)

                                Zgadza się, ale taki arkusz to "aptekarstwo" - czyli np.: zużycie paczki pieluch tj. sztuk tyle i tyle w ciągu tygodnia - koszt paczki taki a taki; Pije tyle a tyle porcji mleka modyfikowanego, czyli ilość gram w opakowaniu podzielić na dzienny przerób i wychodzi ilość dni a potem jeszcze ile to na miesiąc razy koszt itp. itp.
                                A przecież tak naprawdę raz mi dziecko zsika 8 pieluch dziennie a innym razem podczas jednego przewijnia potrafi i na raz zasr... i zasikać ze cztery. No i nie zawsze kupię paczkę za 29,99 zł bo była promocja. To samo dotyczy mleka i każdego wydatku związanego w wyżywieniem i środkami czystości. Potrzeby żywieniowe dziecka w każdym miesiącu życia są inne, nie mówiąc już o tym, że każdy dzień jest inny wink Raz mi prześpi osiem godzin, a innym razem budzi się na żarcie co dwie godziny. Oczywiście za każdym razem przygotowuję porcję mleka, którą w większej lub mniejszej części trzeba wylać, bo przecież przygotowane do spożycia mleko modyfikowane stać nie może. Poza tym rozstrzał cenowy też jest niezły uncertain

                                > § 2. Niezaspokojone potrzeby.....
                                > Jesli potrzeby dziecka zostaly zaspokojone przez jednego rodzica (zalozmy matke
                                > ) to przeciez byla ona do tego zobowiazana (jw.Art. 133), owszem, ojciec tez by
                                > l..ale jak juz napisalem, nigdzie nie powiedziano, ze w 50% i w calym KRiO nie
                                > znajdzie Pani %% okreslenia a znajdzie Pani "zaleznie od okolicznosci", "od zar
                                > obkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego". Skoro matka zaspokoila, widoc
                                > znie miala takie mozliwosci.
                                > Z tego powodu sady (z Najwyzszym wlacznie) orzekaja "zasądzając odpowiednią sum
                                > ę pieniężną" wylacznie na potrzeby niezaspokojone. Oczywiscie, ze dziecko nie z
                                > acznie jesc samej szynki zeby wyrownac jedzenie do tej pory chlebka z margaryna
                                > , ale potrzeby niezaspokojone, to potrzeby, ze tak sie wyraze, zaspokojone na k
                                > redytsmile)

                                > Art. 140. § 1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowani
                                > a nie będąc do tego zobowiązana albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyska
                                > nie na czas świadczeń alimentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej
                                > samej kolejności byłoby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi
                                > trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia sp
                                > ełnić.

                                No właśnie. Możliwości miałam, bo nie kupiłam potrzebnych ciuchów ciążowych. Latałam jak idiotka w niedopiętych kurtkach czy spodniach, przesiadłam się do komunikacji miejskiej narażając się na przeziębienie, ścisk w autobusach, kupowałam podejrzanej jakości produkty spożywcze, bo taniej, nie byłam nigdzie na urlopie, bo musiałam sama sfinansować całą wyprawkę i jeszcze długo możnaby wymieniać. I co? zostanę ukarana za to, że wolałam w ten sposób postąpić niż zaciągać pożyczki i robić długi ?! To jest chore! Przecież gdybym faktycznie miała możliwości utrzymać dziecko sama, olałabym palanta, nie narażałabym się na poniżanie w sądzie i nie traciła na to nerwów, czasu i pieniędzy.
                                >
                                > § 2. Niezaspokojone potrzeby uprawnionego z czasu przed wniesieniem powództwa o
                                > alimenty sąd uwzględnia zasądzając odpowiednią sumę pieniężną.

                                Czyli co? jeśli dziecko urodziło się w konkretnym miesiącu, a rozprawa odbyła się powiedzmy za trzy miesiące to dostanę alimenty na dziecko od tego trzeciego miesiąca po porodzie? a wcześniej?
                                >
                                >
                                > Skoro prawa nie zmienimy, nauczmy sie chociaz wykorzystywac je do wlasnych celo
                                > wwink)))
                                >
                                No i właśnie po to był mi potrzebny prawnik sad
                                • em.haa Re: Pytanie 21.12.10, 12:01
                                  A jak ja mam z tymi paragonami iść?
                                  Po prostu mieć je przy sobie? Tego cała koperta jest.

                                  Czyli szykuje arkusz na dziecko i ...? Dla siebie?
                                  • he_xe Re: Pytanie 23.12.10, 14:36
                                    em.haa napisała:

                                    > A jak ja mam z tymi paragonami iść?
                                    > Po prostu mieć je przy sobie? Tego cała koperta jest.
                                    >
                                    > Czyli szykuje arkusz na dziecko i ...? Dla siebie?
                                    >
                                    >
                                    Nie wiem jak będzie z tymi paragonami, jak tylko sku...nks mnie zostawił zaczęłam zbierać faktury i wszystkie stanowią załączniki do pozwu.
                                    Arkusz mam tylko na bieżące utrzymanie dziecka. Koszty wyprawki, porodu i leczenia mam w pozwie wymienione jedynie kwotowo, a na ich poparcie załączam faktury.
                                    • em.haa Re: Pytanie 27.12.10, 09:42
                                      Dowiem się może po drodze jakoś.
                                      • miaowi oftopik :) 27.12.10, 17:51
                                        Em.haa - już ją masz?? Gratulacje olbrzymie!! Miejcie się zdrowo i spokojnie dziewczyny.

                                        • em.haa Re: oftopik :) 28.12.10, 11:16
                                          Mam, mam wink
                                          Prezent na Święta smile
                                          • dragontatoo Re: oftopik :) 29.12.10, 00:49
                                            Cudna!!!
                                            • em.haa Re: oftopik :) 29.12.10, 07:15
                                              smile
                                              Moja WŁASNA smile
                                              • he_xe Re: oftopik :) 31.12.10, 17:05
                                                Gratulacje smile zobaczysz, taka kruszynka wynagradza wszystko
                                                • baltycki Re: oftopik :) 31.12.10, 17:36
                                                  tez gratuluje..

                                                  "taka kruszynka wynagradza wszystko"
                                                  i o te wartosc powinny byc pomniejszane alimenty wink))))))))))))

                                                  • he_xe Re: oftopik :) 01.01.11, 11:59
                                                    baltycki napisał:

                                                    > i o te wartosc powinny byc pomniejszane alimenty wink))))))))))))
                                                    >

                                                    hehe, na szczęście pierwszy uśmiech jest bezcenny smile
                                                  • nutka07 Re: oftopik :) 01.01.11, 22:34
                                                    baltycki napisał:

                                                    > tez gratuluje..
                                                    >
                                                    > "taka kruszynka wynagradza wszystko"
                                                    > i o te wartosc powinny byc pomniejszane alimenty wink))))))))))))

                                                    Jezeli tak mamy rozpatrywac te sprawe, to tym ojcom trzeba by placic wink
                                                  • miaowi Re: oftopik :) 01.01.11, 23:02
                                                    O rany, to może lepiej nie idźmy tym tropem ^^
                                                    Znam takiego, co by sobie bez zmrużenia okiem kazał placić za to, że udostępnił swój cenny materiał genetyczny.
                                                  • em.haa Re: oftopik :) 02.01.11, 11:06
                                                    Haha czyli w ogóle nie powinnam ich chcieć smile
    • andreas3233 Re: proces - badanie DNA 30.12.10, 01:36
      Biedne Mamusie....../ zawracie glowe
      Trzeba bylo brac w pupke...
      • em.haa Re: proces - badanie DNA 30.12.10, 09:20
        Oo dewiant.
        • miaowi Re: proces - badanie DNA 30.12.10, 10:30
          Może sam lubi...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka