Dodaj do ulubionych

obnizenie alimentow?

14.05.04, 09:52
czy moze miec uzasadnienie?
czy powinno/moze kiedykolwiek miec miejsc?
czy jest moralne?
czy z definicji obnizenie alimentow jest "okradaniem" dziecka?
czy dopuszczamy taka mozliwosc kiedy jest uzasadnione (ojcu znacznie
zmniejszyly sie zarobki, matce znaczenie wzrosly dochody, matka ich czesc nie
przeznacza na dzieci, pozbawiajac ich np. mozliwosci rozwoju czy bardziej
drastycznie - nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb itp.)

co myslicie?
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:06
      no skoro podwyzszenie moze miec uzasadnienie to czemu nie obnizenie?
      podejrzewam z zaczelas kolejny temat RZEKA.
      • lubstej Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:13
        fakt wink
        ale forum tak jakos wycicha ostatnio

        poza tym na innym forum (ojcow) na tekst o obnizeniu (nie moj) wszystkie panie
        zareagowaly agresja i odebraly jako atak na pieniadze dzieci choc nie znaly
        szczegolow tej decyzji

        wiec stad moje pytanie do dziewczyn ktorych ten problem najbardziej dotyczy
        macochy tez zapraszam do dyskusji smile
    • pelaga Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:19
      lubstej napisała:

      > czy moze miec uzasadnienie?
      > czy powinno/moze kiedykolwiek miec miejsc?

      Pewnie jakies moze... Ja na przyklad w ogole nie rozumiem, jak na dziecko jest
      zasadzana kwota rzedu 2000 zl lub wiecej, bo ja chyba nie umialabym udowodnic,
      ze tyle na dziecko wydalam, ale ja nie mam szalonych dochodow i pewnie z tego
      wynika moj styl zycia.

      > czy jest moralne?

      No i tu na miejscu faceta bym sie zastanowila, bo powodem jest ojciec, a
      pozwane jest dziecko, ktore jest maloletnie i jest reperezentowane przez matke.
      Moje dziecko na pewno kiedys zobaczy ten pozew, zeby moglo sobie opinie o ojcu
      wyrobic (bo przez mnie nie bylo nigdy nastawiane negatywnie)

      > czy z definicji obnizenie alimentow jest "okradaniem" dziecka?

      Nie znalam takiej definicji wink

      > czy dopuszczamy taka mozliwosc kiedy jest uzasadnione (ojcu znacznie
      > zmniejszyly sie zarobki,

      Dlatego ja jestem zwolennikiem alimentow zasadzanych na procent wynagrodzenia,
      wtedy, jak zarobki drastycznie spadna, spadaja tez alimenty. Przeciez jest
      logiczne, ze jak ojciec zarabial 3000 zl i placicl z tego np. 500 zl, to jesli
      teraz zarabia 800 zl, to nie moze placic 500.

      >matce znaczenie wzrosly dochody,

      To moim zdaniem jako samodzielnie wystepujacy fakt nie powinno miec znaczenia
      zadnego. Bo czy fakt, ze matka dobrze zarabia zwalnia ojca z placenia na wlasne
      dziecko?????? Czy uprawnia to do przerzucenia jeszcze wiekszej czesci
      rodzicielskich obowiazkow na matke???? Moim zdaniem NIE!!!

      > matka ich czesc nie
      > przeznacza na dzieci, pozbawiajac ich np. mozliwosci rozwoju czy bardziej
      > drastycznie - nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb itp.)

      Nie znam takich przypadkow, wiec ciezko mi sie wypowiedziec na taki temat. Ja
      sobie tego po prostu wyobrazic nie umiem. Wszystkie matki, jakie znam dbaja o
      swoje dzieci i ich potrzeby sa dla nich najwazniejsze.

      > co myslicie?

      Mysle natomiast, ze pojawienie sie nowego dziecka w zwiazku Exa, czy wziecie
      kredytow nie jest zadnym powodem do obnizania alimentow. Z tych powodow dzieci,
      na ktore zasadzono alimenty nie zaczely mniej jesc, ani utrzymanie ich nie
      zaczelo mniej kosztowac. Instytucje, ktore udzielaly kredytow uznaly, ze
      delikwent ma zdolnosc kredytowa, wiec gdzie tkwi oproblem??? A jak wiedzial, ze
      nie ma na utrzyamnie drugiego dziecka, czy utrzymanie rodziny to mogl sie
      zastanowic na tym faktem wczesniej.
      • lubstej Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:43
        "Dlatego ja jestem zwolennikiem alimentow zasadzanych na procent wynagrodzenia,
        > wtedy, jak zarobki drastycznie spadna, spadaja tez alimenty. Przeciez jest
        > logiczne, ze jak ojciec zarabial 3000 zl i placicl z tego np. 500 zl, to
        jesli
        > teraz zarabia 800 zl, to nie moze placic 500"

        **to tez pewnie do konca byloby sprawiedliwe
        ja bym byla za ustaleniem widelek:
        zarobki ojca xx zl
        najmniej powinien placic xx zl
        najwiecej xx zl
        a czy mniej czy wiecej placi zalezaloby od potrzeb dzieci
        nie bylo by wtedy takich kosmosow jak 100 zl czy 2500-5000 na jedno dziecko

        "To moim zdaniem jako samodzielnie wystepujacy fakt nie powinno miec znaczenia
        > zadnego. Bo czy fakt, ze matka dobrze zarabia zwalnia ojca z placenia na
        wlasne
        >
        > dziecko?????? Czy uprawnia to do przerzucenia jeszcze wiekszej czesci
        > rodzicielskich obowiazkow na matke???? Moim zdaniem NIE!!!"

        ** chodzilo mi o sytuacje kiedy w momencie ustalania alimnetow matka byla
        bezrobotna lub zarabiala malo wiec na nia zostal ustalony obowiazek tylko
        opieki nad dzieckiem a cala kase dawal ojciec
        w momwncie kiedy matka zacznie zarabiac wielokrotnie wiecej uwazam ze powina i
        ja dotyczyc alimentacja finansowa

        "matka ich czesc nie
        > > przeznacza na dzieci, pozbawiajac ich np. mozliwosci rozwoju czy bardziej
        > > drastycznie - nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb itp.)
        >
        > Nie znam takich przypadkow, wiec ciezko mi sie wypowiedziec na taki temat. Ja
        > sobie tego po prostu wyobrazic nie umiem. Wszystkie matki, jakie znam dbaja o
        > swoje dzieci i ich potrzeby sa dla nich najwazniejsze"

        a ja z wlasnego podworka znam taka matke ktora wprawdzie podstawowe potrzeby
        zapewnia ale juz o dbaniu o rozwoj zupelnie zapomina....

        "Mysle natomiast, ze pojawienie sie nowego dziecka w zwiazku Exa, czy wziecie
        > kredytow nie jest zadnym powodem do obnizania alimentow. Z tych powodow
        dzieci,
        >
        > na ktore zasadzono alimenty nie zaczely mniej jesc, ani utrzymanie ich nie
        > zaczelo mniej kosztowac. Instytucje, ktore udzielaly kredytow uznaly, ze
        > delikwent ma zdolnosc kredytowa, wiec gdzie tkwi oproblem??? A jak wiedzial,
        ze
        >
        > nie ma na utrzyamnie drugiego dziecka, czy utrzymanie rodziny to mogl sie
        > zastanowic na tym faktem wczesniej. "

        ** i tu sa zdania podzielone - dyskusja na ten temat byla w innym watku wiec
        nie bede sie powtarzac

        dzieki za uwagi smile
        • pelaga Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 14:47
          lubstej napisała:

          > ** chodzilo mi o sytuacje kiedy w momencie ustalania alimnetow matka byla
          > bezrobotna lub zarabiala malo wiec na nia zostal ustalony obowiazek tylko
          > opieki nad dzieckiem a cala kase dawal ojciec
          > w momwncie kiedy matka zacznie zarabiac wielokrotnie wiecej uwazam ze powina
          >i ja dotyczyc alimentacja finansowa

          W momencie rozwodu i zasadzania alimentow na dziecko bylam osoba niepracujaca,
          studentka. Na moja argumentacje, ze nie pracuje uslyszalam, ze alimenty sa na
          dziecko, a nie na mnie i ze obowiazek utrzymanie dziecka dotyczy obojga
          rodzicow, wiec rowniez mnie, mimo, ze nie pracuje.
          Teraz jednym z argumentow mojego Exa w sprawie o obnizenie alimentow jest to
          wlasnie, ze wtedy nie pracowalam, a teraz pracuje. Dodam, ze przez piec lat ani
          razu nie podwyzszylam alimentow, sa zasadzone na procent i ich podwyzka byla
          uzalezniona od podwyzki Exa, a przeciez dziecko rosnie, wiec rosna tez koszty,
          tego chyba nikt nie zakwestionuje.
          Ale wiadomo, ze sa rozni sedziowie i rozne wyroki, a osoby patrzace na sprawe z
          dwoch stron barykady nieczesto sie ze soba zgadzaja.
          Pozdrawiam smile
    • kamila77 Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:22
      lubstej napisała:

      > czy moze miec uzasadnienie?

      Może.

      > czy powinno/moze kiedykolwiek miec miejsc?

      Też może.

      > czy jest moralne?

      Chyba tylko w wyjątkowych sytuacjach ma to związek z moralnością.

      > czy z definicji obnizenie alimentow jest "okradaniem" dziecka?

      Z definicji to nie, ale pewnie bywa i tak.

      > czy dopuszczamy taka mozliwosc kiedy jest uzasadnione (ojcu znacznie
      > zmniejszyly sie zarobki, matce znaczenie wzrosly dochody, matka ich czesc nie
      > przeznacza na dzieci, pozbawiajac ich np. mozliwosci rozwoju czy bardziej
      > drastycznie - nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb itp.)

      Myślę, że z wymienionych przez ciebie sytuacji najbardziej uzasadniającą
      obniżkę jest znaczny wzrost dochodow matki. Ten drastyczny przyklad o
      niezaspakajaniu potrzeb dziecka moznaby inaczej rozwiazac - np. przekazujac
      czesc alimentow "w naturze", poprzez robienie dziecku zakupow, finansowanie
      zajec pozalekcjnych czy co tam jeszcze.
      • angelka2 Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:41
        Rozumiem ze jakis tatus moze chciez obnizenia alimentow jesli placi np. 1000 a
        cos w jego zyciu sie wydarzylo i nie moze tyle placic ale nie obnizenie np. z
        300zl do 200 czy 150.Dziewczyny ja jestem mloda matka, nigdy nie pracowalam bo
        sie uczylam, mam male dziecko-bede brala tylko rodzinne i te 170zl-czylo w
        sumie jakies 210 reszte pomaga mi rodzina.Ojciec dziecka gdy sie dowiedzial ze
        poszlam do sadu o alimenty zarejestrowal sie w urzedzie pracy- wczesniej
        pracowal u ojca w firmie ktorej nagle zawieszili sytuacje.Czyli niby taka sama
        sytuacja jak u mnie.Ja musze znalezc pieniadze dla dziecka, kazda zltowke jaka
        dostaje wydaje na malego, ja sama nic sobie bjuz dawno nie kupilam.Jak myslicie
        jak sad na to patrzy.Przeciez to moje dziecko i jego wiec powinnismy placic po
        pół, ja jakos wynajduje kase by maly byl ubrany, najedzony.On tez powinien.ale
        czy sąd to uzna???Czy moze przyzna mi tylko marne 100zl i do tego ojcu da pelne
        prawa. A tatus nie widzial nigdy mojego skarba (maly ma 4 miesiące) .Jak to
        naprawde wyglada w sądzie.Chyba ich nie powinno obchodzic co ojciec i matka
        robią tylko by dziecku nic nie brakowalo.Gdyby nie pomoc mojej rodziny bylo by
        ciezko, a przeciez on tez ma rodzine!! Pozdrawiam
      • lubstej Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 10:50
        "Myślę, że z wymienionych przez ciebie sytuacji najbardziej uzasadniającą
        > obniżkę jest znaczny wzrost dochodow matki. Ten drastyczny przyklad o
        > niezaspakajaniu potrzeb dziecka moznaby inaczej rozwiazac - np. przekazujac
        > czesc alimentow "w naturze", poprzez robienie dziecku zakupow, finansowanie
        > zajec pozalekcjnych czy co tam jeszcze"

        ***
        sad nie uznaje takich rozwiazan sad
        • kamila77 Re: obnizenie alimentow? 14.05.04, 11:05
          E, to do dupy, faktycznie. Ale chyba w kodeksie jest taki zapis, umozliwiajacy
          takie wlasnie rozwiazania. No, ale prawo sobie, a sady sobie, niestety.
    • lideczka_27 Re: obnizenie alimentow? 15.05.04, 00:34
      lubstej napisała:

      > czy moze miec uzasadnienie?

      Tak. Gdy ojciec nagle stracił pracę, został bez oszczędności. Jak tylko znowu
      ją podejmie - alimenty wracają do wcześniejszej stawki (mówimy o podobnych
      pensjach, a nie o zarobkach np. rzędu 5.000 a potem 1200 - ale takie sytuacje
      chyba rzadko się zdarzają...).

      > czy powinno/moze kiedykolwiek miec miejsce?

      jak wyżej

      > czy jest moralne?

      Może być konieczne, może być uzasadnione. Może być moralne, gdy ojciec nadrobi
      finansowe braki zainteresowaniem dzieckiem - w części spełniając obowiązek
      alimentacyjny poprzez bezpośrednią opiekę nad dzieckiem. Ojciec to przecież coś
      więcej niż tylko płatnik alimentów...

      > czy z definicji obnizenie alimentow jest "okradaniem" dziecka?

      Pozywa się dziecko, więc na pewno tę sumę odbiera się (przynajmniej
      teoretycznie) dziecku. Ale jeśli obniżenie wynika z tego, iż ojciec ma pewność,
      że pieniądze nie idą na dziecko, te alimenty obniża, a następnie odjętą sumę na
      powrót w całości przeznacza na to dziecko "w naturze", nie jest to okradaniem.
      Tak sądzę.

      > czy dopuszczamy taka mozliwosc kiedy jest uzasadnione (ojcu znacznie
      > zmniejszyly sie zarobki, matce znaczenie wzrosly dochody, matka ich czesc nie
      > przeznacza na dzieci, pozbawiajac ich np. mozliwosci rozwoju czy bardziej
      > drastycznie - nie zaspokaja ich podstawowych potrzeb itp.)

      Odpowiedzi dałam wyżej. Nasza eks nie zaspokajała nawet podstawowych potrzeb,
      ale nie obniżyliśmy alimentów, co miesiąc przeznaczaliśmy kasę na młodą
      niezależnie od zasądzonych pieniędzy.


      Sam fakt pojawienia się w życiu ojca drugiego dziecka nie może, nie powinno być
      podstawą do obniżenia alimentów pierwszemu. Ojciec ma taki sam obowiązek
      alimentacyjny wobec wszystkich swoich dzieci i powinien przeznaczać na drugie
      dziecko taką kwotę, jak na pierwsze - bez znaczenia jest wielkość zarobków
      matek tych dzieci - np. fakt, że była dobrze zarabia a obecna nie, czy
      odwrotnie - matki powinny spełniać swoje obowiązki we własnym zakresie, on
      powinien płacić od siebie tyle, ile się należy, bo to JEGO obowiązek. Ale...
      powinna być możliwa obniżka wtedy, gdy w wyniku nagłych, nieprzewidzianych
      okoliczności ojcu się gorzej wiedzie (to co pisałam wcześniej - strata pracy,
      wypadek, choroba). Równy standard życia ojca może oznaczać, że alimenty muszą
      się zmniejszyć, tak samo jak kwota przeznaczana na drugie dziecko czy życie
      samego faceta. Z pustego i Salomon nie naleje... Nie może dziać się krzywda
      jednym dzieciom kosztem drugich - w żadnym układzie. I wiele tu zależy od uporu
      i determinacji dorosłych.


      pozdrawiam
      lida

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka