Dodaj do ulubionych

Zmora popularności

18.05.04, 18:24
Zdawałoby się, że jako samodzielne mamy zdobyłyśmy mądrość życiową oraz
wiedzę, że "kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamieniem". Jasnym
jest, że nasze życiorysy i historie naszych konfliktów z eksami itp. mają
wiele wątków, zawijasów, krzywd, słów, faktów, o których pozostałe
forumowiczki wiedzieć nie mogą. A mimo to rzucamy się na siebie z
psychoanalizą.
Czy teraz gdziekolwiek kamila sie pojawi, odbierana będzie przez pryzmat
wątku "przepraszam że tutaj?". Czy już nie może jakkolwiek się odezwać,
żebyśmy nie odbierały jej przez pryzmat jej wymiany zdań z domali? Czy
naprawdę wiemy wszystko o historii jej małżeństwa, zależnościach rodzinny
itp. żeby móc rozliczać ją z jej decyzji o której w zupełnie innym celu
opowiedziała? Dziewczyny, w ten sposób dajemy pożywkę takim jak delfina
(powinna się nazwać "rekina" bo mnie delfiny to z czymś innym się kojarzą).
Ja osobiście uważam, że mamy i tak za dużo przeszkód i problemów w życiu żeby
jeszcze sobie dopieprzać nawzajem. Mnie to przypomina zapasy w kiślu.
Przecież jesteśmy inteligentne. Po co szarpać się za kudły? Dajcie żyć. Nie
róbmy z niektórych forumowiczek osób publicznych, które muszą uważać na
słowa, bo zostaną odebrane przeciwko nim. Internet to takie miejsce gdzie
chciałoby się móc powiedzieć wszystko. Wasze zachowanie zachęca do
autocenzury a to jest bez sensu.
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: Zmora popularności 18.05.04, 18:32
      Dziękuję za ten post. Bardzo.
      • cheddar Re: Zmora popularności 18.05.04, 18:43
        Jak Młody był ubrany, słyszałam, że teraz są jakieś specjalne stroje - ja mam
        to jeszcze daleko przed sobą. Co się teraz daje w prezencie?
        A moja niuńka miała dziś kryzys, rozpłakała się, ale tak momentalnie i
        żałośnie, w słuchawkę. Już dawno nie wspominała ojca, a dziś zapytała, czy
        pojedziemy z tatą do koników. A ja nie wiem, jak z nią rozmawiać, bo ona nie
        jest sobie w stanie wyobrazić perspektywy "za kilka dni niuniu" a do tego nie
        wiem, co mam mówić o ojcu.
        Facet wczoraj zadzwonił, obudził mnie ospowatą i zdaje się, że nie byłam zbyt
        rozmowna. Ale stwierdziłam, że jak po 3 tygodniowej ciszy (wiem, dla Ciebie w
        porównaniu z 3 latami to jest moment, ale niunia przed okresem ciszy miała
        okres "intensywnego tatusia" z codziennymi telefonami), no wiec że skoro po 3
        tygodniowej ciszy mówi mi że był chory (chyba na migdałki, ale to już
        przechodził w dzieciństwie) to mogłam albo po staremu powiedzieć coś
        złośliwego, albo rozmawiać półgębkiem. Zadzwonił żeby
        usprawiedliwić "niepłacenie" - pewnie boi się sądu - a nie brak choćby jednego
        parszywego telefonu. Żeby go obesrało. No w każdym razie mam dziś doła, że to
        moje dziecko takie przez ojca i matkę opuszczone.
        • kamila77 Re: Zmora popularności 18.05.04, 19:00
          U nas alby są już bardzo rozpowszechnione, z czego sie ciesze, bo po 1. nie ma
          festiwalu strojow (u chlopcow to moze mniej istotne, ale u dziewczynek zawsze
          byla rewia) a po 2. tansze to od garniturkow (niecale 100zl). Mlody dostal
          rower (oczywiscie), zegarek, aparat foto i oczywiscie "pinionszki" (zbiera na
          swoj komputer). Poza tym oczywiscie mase bombonierek, okolicznosciowy album na
          zdjecia, ja mu tez zasililam nieco konto i dorzucilam do tego "wypasione"
          sluchawki (do kompa, bo moj -sluzbowy- nie ma glosnikow).
          Pomysl, jaka babcia radosna, ze ma wnusie pod opieka smileZaraz wydobrzejesz i
          bedziecie nadrabiac przytulanie smile
          A żeby go obesrało, tak jest. Trzymaj sie.
          • cheddar Re: Zmora popularności 18.05.04, 21:56
            Jezu już tak tęsknię za spacerem z nią. Tu niedaleko jest stadnina koni i
            minizoo. Zbieramy jedzenie (typu suchy chleb) a potem karmimy zwierzaki
            (wietnamskie świnki, dziki, lamy, konie, osiołki i różne inne bydło stepowe). A
            moja niunia ma ulubioną klacz, którą kocha i za każdym razem na niej jeździ.
            Klacz jest wysoka jak sto piorunów, jak jest z nami tata to nie ma problemu bo
            jest długi do nieba i ręce go nie bolą od trzymania dzieciaka w siodle. Ale ja
            padam (choć trudno mówić o mnie "maleńka"). A to moje dziecko - przypomnę 2
            latka i 3 miechy - po prostu kucy nie uznaje. A na tej klaczy siedzi dumna i
            blada, a pozycje ma pierwszorzędną. Tak sobie myślę, że jak ona teraz tyle
            adrenaliny potrzebuje, to czeka mnie całkowiete osiwienie. Kolejna rzecz, za
            którą tęsknię to jej szczęśliwa mina, gdy ogląda "MALEŃSTWO i przyjaciele". Jak
            oglądałyśmy tę kasetę pierwszy raz - jak glupia na końcu płakałam. Co prawda
            ostatnio płaczę już na początku, ale to tylko dlatego, że moge powiedzieć rolę
            każdej z postaci: królika, tygryska, puchatka. Można mnie na wyrywki odpytywać.
    • ninaninanina Re: Zmora popularności 19.05.04, 08:25
      Witajcie, cheddar właśnie pisze do Ciebie na privsmile amichalkowa, odpisałam i
      czekam na wiadomość, pozdrawiamsmile
      • ninaninanina Re: Zmora popularności 19.05.04, 08:38
        Jezu, cheddar, chyba zapchałam Ci skrzynkęsmile))) sprawdz pocztęsmile
        • cheddar Re: Zmora popularności 19.05.04, 22:38
          Sprawdziłam, słodka przesyłkasmile)
          Mnie się nie udało(((
    • domali Re: Zmora popularności 21.05.04, 08:42
      cheddar napisała:


      > Czy teraz gdziekolwiek kamila sie pojawi, odbierana będzie przez pryzmat
      > wątku "przepraszam że tutaj?". Czy już nie może jakkolwiek się odezwać,
      > żebyśmy nie odbierały jej przez pryzmat jej wymiany zdań z domali?

      Przepraszam, ze odświeżam atek, ale nie miałam ostatnio dostępu do internetu,
      więc reaguję z opóźnieniem.

      W związku z tym co napisałaś, Cheddar, mam pytanie.
      Czy ta prośba ma działać w obie strony? Bo ja rozumiem, że ponieważ jest to
      forum mam samodzielnych, większość z Was jest po stronie Kamili. I ok jest, że
      ona na tym forum dzieli się swoimi doświadczeniami jako samodzielna matka.
      Tylko żeby było sprawiedliwie, pozwólcie mi się dzielić na 'macochach'
      doświadczeniami z 'bycia macochą'.
      Ja wielu wpisów Kamili tutaj nie komentuję. Właśnie po to, żeby nie drążyć
      tematu. Wątek 'przepraszam, ze tutaj' nie był odpowiedzią na mój post
      na 'macochach', tylko na wpisy dziewczyn, które snuły wizję, jak może wyglądać
      wizyta Kuby. A że wiedzą co nieco o dotychczasowych kontaktach, te wizje były
      takie, a nie inne. Ponieważ nie podobały się one Kamili, zaczął się wątek na
      samodzielnych.
      Reakcją skierowaną do mnie był mail Kamili, w którym wyraziła niezadowolenie z
      faktu, że piszę o sprawach dotyczących jej dziecka na forum (swoją drogą nie
      tylko jej dziecka, ale też i mojego, i mnie samej). Jednocześnie jednak, mimo
      że sprzeciwia się pisaniu przeze mnie o sprawach mojego męża i jej dziecka, nie
      czuje oporu przed cytowaniem obszernych fragmentów opinii biegłych z RODK-u,
      wyciąganiem wyrwanych z kontekstu epizodów z ich zycia.
      Teraz Kamila jest dopuszczona do 'macoch', więc będzie mogła reagować na moje
      ewentualne tam wpisy na tamtym forum. A tu, bez reakcji z mojej strony, będzie
      budować swój portret wspaniałej, skorej do ustępstw samodzielnej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka