cheddar
18.05.04, 18:24
Zdawałoby się, że jako samodzielne mamy zdobyłyśmy mądrość życiową oraz
wiedzę, że "kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamieniem". Jasnym
jest, że nasze życiorysy i historie naszych konfliktów z eksami itp. mają
wiele wątków, zawijasów, krzywd, słów, faktów, o których pozostałe
forumowiczki wiedzieć nie mogą. A mimo to rzucamy się na siebie z
psychoanalizą.
Czy teraz gdziekolwiek kamila sie pojawi, odbierana będzie przez pryzmat
wątku "przepraszam że tutaj?". Czy już nie może jakkolwiek się odezwać,
żebyśmy nie odbierały jej przez pryzmat jej wymiany zdań z domali? Czy
naprawdę wiemy wszystko o historii jej małżeństwa, zależnościach rodzinny
itp. żeby móc rozliczać ją z jej decyzji o której w zupełnie innym celu
opowiedziała? Dziewczyny, w ten sposób dajemy pożywkę takim jak delfina
(powinna się nazwać "rekina" bo mnie delfiny to z czymś innym się kojarzą).
Ja osobiście uważam, że mamy i tak za dużo przeszkód i problemów w życiu żeby
jeszcze sobie dopieprzać nawzajem. Mnie to przypomina zapasy w kiślu.
Przecież jesteśmy inteligentne. Po co szarpać się za kudły? Dajcie żyć. Nie
róbmy z niektórych forumowiczek osób publicznych, które muszą uważać na
słowa, bo zostaną odebrane przeciwko nim. Internet to takie miejsce gdzie
chciałoby się móc powiedzieć wszystko. Wasze zachowanie zachęca do
autocenzury a to jest bez sensu.