Dodaj do ulubionych

testy dna, nie wyrażam zgody

16.09.11, 11:18
miała któraś z was taką sytuację? Czy każdy, pierwszy lepszy z ulicy może sobie iść pokazać palcem dziecko i zarząać wykonania testu dna? Kto komu i co będzie musiał udowodnić? czy ja jemu że kiedy dziecko zostało poczęte nie mieszkaliśmy razem i nie spotykaliśmy się ze sobą czy on mi w jaki sposób miałoby do poczęcia dziecka dojść?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 12:10
      Ale kto o co wniósł do sądu? bo to na wnoszącym zdaje cię ciąży obowiązek żeby udowodnić swoje racje.
      • ct19 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 12:31
        jeden pan o ustalenie ojcostwa. O moje dziecko chodzi, jedynym prawnym opiekunem jestem ja.
        • virtual_moth Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 13:18
          W googlach jest orzeczenie SN w podobnej sprawie:
          prawo.money.pl/orzecznictwo/sad-najwyzszy/wyrok;sn;izba;cywilna,ic,ii,ckn,1140,00,4012,orzeczenie.html
          Prawniczy bełkot, ale to zdanie daje wiele do myslenia:

          W takim razie nieuzasadniony sprzeciw matki na pobranie próbki krwi, nie
          pozwalający rozwiać rzeczywistych wątpliwości co do pochodzenia dziecka,
          zagraża jego dobru i może stać się powodem ograniczenia władzy rodzicielskiej na
          podstawie art. 109 § 1 k.r.o.


          Brzmi groźnie. Wydaje sie, ze odmowa badan przez matkę moze jej zaszkodzic, jesli ojcostwo zostanie uprawdopodobnione (na podstawie innych dowodów niz DNA). Sąd brak zgody na badania DNA moze potraktowac jako działanie na szkode dziecka.
        • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 15:07
          Jeśli pan uprawdopodobni sytuację wspólnego pobytu, to nie ma zmiłuj, trzeba się będzie poddać badaniu. Przepisy są w porządku i zgodne z dobrem dziecka, bo każdy ma prawo do poznania swoich rodziców. Badania nie są problematyczne, zagrożenia żadnego nie ma.
          Chyba, że to było cudowne poczęcie? smile
          • ewcik035 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 21:32
            a kto płaci za takie badanie ? i ile to kosztuje?
            • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 22:04
              ewcik035 napisała:

              > a kto płaci za takie badanie ? i ile to kosztuje?
              Pan wniesie, jeśli okaże się, że jest ojcem tego dziecka, to za badania zapłaci pani, bo uważa, że on ojcem nie jest. Jeśli ojcem nie jest, to zapłaci sam za tę przyjemność i rozwianie wątpliwości.
              Koszt będzie wyższy, niż takich prostych badań ze śliny i to może być coś pod 2000 zł, trochę mniej.
    • gazeta_mi_placi Re: testy dna, nie wyrażam zgody 16.09.11, 21:54
      Nie sypiałaś z tą osobą nigdy i ona ot tak się przyczepiła do Ciebie i dziecka? Jakoś nie wierzę...
    • zwiatrem momencik 16.09.11, 22:25
      No ale biorac na logike, to sama doskonale wiesz kto jest ojcem dziecka, wiesz tez ze nie trzeba mieszkac razem aby zajsc w ciaze.
      Jezeli to naprawde jest przechodzien mijajacy cie na ulicy czym sie martwisz.
      No chyba, ze nie jest.


    • zwiatrem ct19 16.09.11, 22:32
      Masz wszystko w garsci, tutaj stoi jak byk ze ojciec zna wasze dziecko, wiec argument dla sadu masz po swojej stronie - forum.gazeta.pl/forum/w,571,108561675,108561675,ct19.html
      • altz Re: ct19 16.09.11, 23:29
        Tamten pan z przytoczonego wątku uważa, że jest ojcem dziecka. Może pani też tak myślała do tej pory big_grin
        • virtual_moth Re: ct19 17.09.11, 08:52
          To nie jest zabawne tak jak sie wszystkim wydaje.
          Autorka wątku zapewne wie, kim jest ojciec dziecka i pewnie jest to ten, który wnosi sprawę. Motywy jej działania powinny byc proste dla kazdego, kto posiada choć jedną szarą komórkę - pan widocznie jest psycholem i matka chce go ochronic przed dzieckiem. Zwazywszy na powszechną sraczkę sądów w temacie "praw ojca" sprawa moze sie skonczyc nadaniem ojcu pełnych praw, a dziecku jego nazwiska - choc pewnie w zyciu go nie widziało, a ojcostwo pana sprowadza sie pewnie do "ambicji" zaistnienia w zyciu dziecka, by móc dopiec jego matce.
          W pewnych przypadkach ochrona swojego zycia i zycia dziecka poprzez niewpisywanie jego ojca w papiery jest w pełni uzasadniona. Nie liczyłabym tu jednak na zrozumienie sądów, stąd pewnie dylemat matki dziecka. Obawiam sie jednak, ze sprawa skonczy sie jedynie słusznie... Oby tylko nie ograniczyli praw matce, bo i tak moze sie zdarzyc.
          • altz Re: ct19 17.09.11, 18:54
            virtual_moth napisała:

            Zwazywszy na powszechną sraczkę sądów w temacie "praw ojca"
            > sprawa moze sie skonczyc nadaniem ojcu pełnych praw, a dziecku jego nazwiska -
            > choc pewnie w zyciu go nie widziało, a ojcostwo pana sprowadza sie pewnie do "
            > ambicji" zaistnienia w zyciu dziecka, by móc dopiec jego matce.
            ...
            Nie odrobiło się zadania domowego? wink Trzeba było przeczytać ten wątek powyżej, cała ta teoria nie jest funta kłaków warta.
            Facet, którego matka uważa za ojca (on siebie też), spotykał się z dzieckiem, coś tam płacił, przyniósł zabawkę, chociaż według opisu nie jest on najlepszym ojcem.
            Pojawia się za to następny facet, który uważa się za ojca dziecka. I to jest najciekawsze. smile
            Może faktycznie jest ojcem, a tamten miał być tylko do płacenia alimentów?
            Myślę, że następny odcinek będzie równie ciekawy smile

            Swoją drogą, nie rozumiem, dlaczego matka ma chronić ojca?

            > Zwazywszy na powszechną sraczkę sądów w temacie "praw ojca"
            > sprawa moze sie skonczyc nadaniem ojcu pełnych praw, a dziecku jego nazwiska
            Ja wiem o co chodzi z tym wstrętem do facetów. Bo najlepszym ojcem jest przecież matka! - panowie, przeczytać i zapamiętać! smile Po czym odmaszerować, płacić alimenty i się nie wtrącać. wink
            • virtual_moth Re: ct19 17.09.11, 23:45
              Ej, no serio pojawł sie drugi pan? Biję się w piers, nie czytałam historii.

              Według linków ktore przytoczyłam, to nawewt lepiej dla pani, ale to jest prawnie maksymalnie skomplikowane i watpie, zeby nawet sąd, który bedzie orzekał w tej sprawie, to ogarnął. Jak sądzę, tym gorzej dla dziecka.
              Autorka wątku do odstrzału sanitarnego, tym bardziej tatusiowie, a dziecko do rodziny zastępczej, tak na oko.
              • ct19 Re: ct19 26.09.11, 22:16
                tatusiowie??smile o tym nie wiedziałamsmile
            • he_xe Re: ct19 18.09.11, 12:21
              altz napisał:

              > Pojawia się za to następny facet, który uważa się za ojca dziecka. I to jest na
              > jciekawsze. smile
              serio??? zacytuj proszę z której wypowiedzi autorki to wynika bo przeczytałam wklejony link i jakoś nie ogarniam, jak z resztą większości Twoich komentarzy. Ale cóż, jestem tylko durną babą
              • altz Re: ct19 18.09.11, 13:21
                > serio??? zacytuj proszę z której wypowiedzi autorki to wynika> serio??? zacytuj proszę z której wypowiedzi autorki to wynika
                Proszę bardzo:

                Re: ct19
                Autor: ct19 27.03.10, 22:07

                "pojawil sie ojciec dziecka, przyjechal tydzien temu... pierwsze dwa
                dni spedzil w areszcie-upil sie z kumplami, rozrabial, przyjechala
                policja i znalezli przy nim trawke... poxniej wyslal do mnie swoja
                mame zeby mnie uglaskala-udalo sie jej."

                i cytat z tego wątku:

                Autor: ct19 16.09.11, 11:18
                "miała któraś z was taką sytuację? Czy każdy, pierwszy lepszy z ulicy może sobie iść pokazać palcem dziecko i zarząać wykonania testu dna?"
                (źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,571,108561675,109314251,Re_ct19.html)

                To może jest już nowe dziecko? Tamto dziecko było również małe, tak wynika z opisu. Co rok prorok? :-o Ja nie oceniam, stawiam tylko hipotezy, dla mnie to co najmniej dziwna sytuacja, bo jeszcze nie spotkałem mężczyzny, który by na siłę chciał sprawdzić czy dziecko obcej kobiety, której nie zna, jest również jego dzieckiem.
                • he_xe Re: ct19 20.09.11, 22:14
                  Nie wiem jaka jest prawda, ale dla mnie wygląda to tak, że autorka ma na myśli tego samego faceta. Ojciec dziecka opisany w archiwalnym wątku to nieodpowiedzialny typ, który nie jest wpisany w akt urodzenia i nie ma zasądzonych alimentów (czyli poniekąd obcy człowiek). Widział dziecko raz czy dwa ale go pogoniła.
                  Z kolei świeży wątek pisała najprawdopodobniej zdenerwowana wezwaniem do sądu, mając w pamięci gościa zachowanie i bojąc się co będzie później. Ujęła sprawę dość niefortunnie, bo jak go nie ma jest dobrze i wie, że jeśli dojdzie do testów dna, to potwierdzą one ojcostwo i będzie miała przechlapane.
                  • altz Re: ct19 21.09.11, 07:16
                    Jakie przechlapane? Otrzyma alimenty na dziecko, będzie miała trochę wolnego czasu, gdy ojciec będzie się zajmował dzieckiem, a dziecko otrzyma to, co do niego należy, czyli prawo do poznania obojga rodziców. Wystarczy tylko pilnować, żeby był "na chodzie", gdy będzie chciał się zajmować dzieckiem, trochę nauczyć obsługi dziecka, ale gdy dziecko jest zdrowe, to przecież nie jest to jakaś wielka sztuka.
                    Pani spółkowała z "osobą z ulicy", a konsekwencje tego już nie podobają się.
                    Trochę się pogubiła, jak dziecko we mgle.
            • ct19 Re: ct19 26.09.11, 22:14
              alimentyyyybig_grin hehe
          • ct19 Re: ct19 26.09.11, 22:12
            no o i właśnie tak też to jest... dziękuję za zrozumienieuncertain
      • ct19 Re: ct19 26.09.11, 21:57
        o jeeej, ale się dokopałaśsmile alee detektyw z ciebie no no nooo...

    • he_xe ct19 17.09.11, 17:32
      Jestem tak jakby po drugiej stronie barykady, bo to ja póki co bezskutecznie od prawie roku próbuję doprowadzić do testów dna. Natomiast pomyślałam sobie, że jeśli byłabyś zainteresowana zastosowaniem "chwytów" mojego eks aby odwlec sprawę w czasie, mogę się z Tobą podzielić. Napisz na gazetowego jeśli chcesz.
      • guderianka he_xe 18.09.11, 18:31
        Bardzo proszę o zmianę sygnaturki
        • miaowi Re: he_xe 18.09.11, 19:57
          A co złego w sygnaturce zaś?
    • lilith76 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 18.09.11, 00:26
      Nie rozumiem.
      On nie jest ojcem?
      Niech robi badania.
      Niech płaci.
      Żali ci jego wywalonych w błoto pieniędzy?
      • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 18.09.11, 13:24
        > Żali ci jego wywalonych w błoto pieniędzy?
        Jeśli pani się nie zgadza, sąd zarządzi badanie, a potem obciąży panią, o ile się okaże, że to jednak jest dziecko tego pana, więc wtedy zapłaci pani i nie będzie mogła wybrać innego pana na ojca dziecka.
        • gazeta_mi_placi Re: testy dna, nie wyrażam zgody 18.09.11, 14:34
          I Pan który do tej pory myślał, że dziecko jest jego może się zdziwić, a nawet wyrzucić wiarołomną narzeczoną z nie jego (jednak) dzieckiem na bruk.
        • lilith76 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 19.09.11, 09:11
          Wytrysk zobowiązuje.
          Niestety obie strony smile
    • ct19 Re: testy dna, nie wyrażam zgody 26.09.11, 22:11
      tam jeden pan pisał... czy chciałabym stosowac chwyty jego eks, już niewink o tóż z wiatrem wyjaśnię wszystkosmile mam problem z ojcem dziecka. Pije, ćpa i do tego pcha się do dziecka. Jest duży, karczycho, wszyscy się go boją, no ja nie już tyle razy dostałam wpieprz że już się nie boję i potrafię mu oddać. Raz dziecko prawie się nie utopiło bo zajarał sobie trawke. ŚWIADKÓW oczywiście brak. Na spotkaniach nie stoję nad nim z telefonem i nie nagrywam. Chciał pijany zabrać dziecko na basen-dosłownie musiałam go wykopać z auta bo stałaby się dziecku krzywda.
      Pan maltretuje mnie tekstami" gorszym recydywistą nie zabierają praw rodzicielskich". W dupie mam te 100 zł z opieki społecznej, które pobieram z tytuły bycia samotną matką. Pobieram ponieważ ojciec dziecka ma dziecko gdzieś. Mały nie dostał od niego nic. O raz dostał szczeniaczka uczniaczka za 200 zł i to wszystko bo tatuś wszystko co ma to przećpa i przepije. Zapomina o dziecku na tydzień dwa, nie obchodzi go co ja dziecku dam jeść, a wymagania ma jak prawdziwy tatuś. Mały ma być na każde jego zawołanie-on powie a ja zaraz lece w kapciach z dzieckiem bo on chce-jak nie to straszy sądami.

      Ale ostatnio zastałam go ja i wiekszość znajomych pijanego jak sznaucera z twarzą w kałuży jak się okazało po kilkudniowej libacji. Nagrałm film. Wpłynęłam jakoś na niego, zapisał się na terapie choć lekarz wolał go wysłać do ośrodka. Jest alkocholikiem, poczekam jeszcze troche. może zrozumie że bardzo dobrze się stało że żadnych praw do dziecka nie miał. Wole nie mysleć co by było jakby zabrał małego sam. Od tamtej pory ojciec dziecka zostawił nas w spokoju i niby się leczy. Nie będzie sprawy o uznanie ojcostwa, w ogóle nie będzie sprawy...
      Niecierpie tego kraju za totalny brak pomocy i zrozumienia, za to że trzeba oszukiwać żeby jakoś normalnie żyć.


      dzięki za odp
      • zwiatrem Re: testy dna, nie wyrażam zgody 26.09.11, 23:05
        Wiesz, w takim razie pozwol sobei powiedziec, ze zle sformulowalas pierwszy post.
        Nie napisalas, ze dziecka ojca masz, znasz i nie powazasz bo jest kanalia, lecz jakby nagle napatoczyl sie kolejny, ktory uzurpuje sobie prawo do dziecka: "Czy każdy, pierwszy lepszy z ulicy może sobie iść pokazać palcem dziecko i zarząać wykonania testu dna?
        Nie chodzilo o wyjasnianie dla mojego uzytku, lecz wskazanie ci, ze przy "zagrozeniu" drugim ojcem, trzeba w sadzie podac dane prawdziwego ojca. Nie wiedzialam, bo niby skad, ze to ten jeden i ten sam czlowiek.
        No i kompletnie nie wiem o jakie 100zl ci teraz chodzi, wiec moze tego tematu nie ruszajmy.
      • virtual_moth Re: testy dna, nie wyrażam zgody 27.09.11, 09:49
        ct19 napisała:

        Nie będzie sprawy o uznanie ojcostwa, w ogóle nie będzie sprawy...
        > Niecierpie tego kraju za totalny brak pomocy i zrozumienia, za to że trzeba osz
        > ukiwać żeby jakoś normalnie żyć.


        Źle robisz. Ojciec dziecka to psychol, alkoholik, narkoman. Teraz sie uspokoił, ale co bedzie za rok? Wierz mi, sądy teraz to porażka, mają mega cisnienie na prawa ojców i są w stanie dac je kazdemu kretynowi, a odebrac nie sposób. Tatuś za rok odzyska "formę" i znowu bedzie chciał pozwy składac.
        Najlepiej zrobisz, jesli natychmiast złozysz sama pozew o ust. ojcostwa wraz z wnioskiem o nienadanie praw. Mając dowód z libacji masz bardzo duze szanse, ze praw nie otrzyma - wtedy Ty o wszystkim decydujesz i masz spokój. Zbierz więcej dowodów. Moze jakies zaswiadczenie od lekarza, który go do osrodka wysylał?
        • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 27.09.11, 15:12
          To tzw. ciśnienie na nadawanie praw mi się nie podoba.

          Z resztą się zgadzam w zupełności. Trzeba wnieść o ustalenie ojcostwa z kilku powodów:
          - jeśli matka wniesie, a ma pewność, to facet płaci koszty,
          - można odebrać prawa rodzicielskie,
          - można z czasem dostać pieniądze od faceta albo chociaż z FA, jedno z drugim się nie kłóci,
          - dziecko zrozumie sytuację, gdy będzie dorosłe, a nie musi samo poszukiwać ojca i wie, kto nim jest,
          - niektórzy ludzie się zmieniają, niektóre sytuacje się zmieniają; być może będzie potrzebna pomoc ojca choćby przy przeszczepie szpiku, oby nie! ale sytuacje są różne.
        • baltycki Re: testy dna, nie wyrażam zgody 28.09.11, 14:23
          virtual_moth napisała:

          > Najlepiej zrobisz, jesli natychmiast złozysz sama pozew o ust. ojcostwa wraz z
          > wnioskiem o nienadanie praw.
          Po zmianach w KRiO w polowie 2009 ojciec dziecka otrzymuje prawa "z automatu" (podobnie jak matka) dlatego, ze jest rodzicem. Sady juz nie nadaja praw (matce tez zaden sad nie nadaje), sad moze tylko praw pozbawic, ograniczyc je, zawiesic na jakis czas..
          Podobnie z nazwiskiem.. matka nie moze juz wystepowac z wnioskiem o nienadawanie nazwiska ojca.
          • virtual_moth Re: testy dna, nie wyrażam zgody 29.09.11, 07:04
            baltycki napisał:


            > Po zmianach w KRiO w polowie 2009 ojciec dziecka otrzymuje prawa "z automatu" (
            > podobnie jak matka) dlatego, ze jest rodzicem. Sady juz nie nadaja praw (matce
            > tez zaden sad nie nadaje), sad moze tylko praw pozbawic, ograniczyc je, zawiesi
            > c na jakis czas..

            Masz rację, zapomniałam o tej zmianie. Kolejny objaw "sraczki" na prawa ojców. Trzeba składac zatem wniosek o odebranie władzy. Z tym juz nie jest tak łatwo, zwłaszcza ze tatuś czasami "aktywny", ale jesli bedziesz miec dobre dowody na żulerstwo pana, jakies "fajne" zdjęcia, opinię lekarza, nagrania, to mozna powalczyc. Jesli natomiast to on za jakis czas wystąpi o ustalenie ojcostwa, to na odebranie wladzy bedziesz miec marne szanse.
            Nawet jesli nie teraz odbiora mu władze, to mozesz złozyc wniosek później.
            • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 29.09.11, 09:06
              virtual_moth napisała:

              > Masz rację, zapomniałam o tej zmianie. Kolejny objaw "sraczki" na prawa ojców.
              > Trzeba składac zatem wniosek o odebranie władzy. Z tym juz nie jest tak łatwo,
              > zwłaszcza ze tatuś czasami "aktywny", ale jesli bedziesz miec dobre dowody na ż
              > ulerstwo pana, jakies "fajne" zdjęcia, opinię lekarza, nagrania, to mozna powal
              > czyc. Jesli natomiast to on za jakis czas wystąpi o ustalenie ojcostwa, to na o
              > debranie wladzy bedziesz miec marne szanse.
              > Nawet jesli nie teraz odbiora mu władze, to mozesz złozyc wniosek później.
              Cały tekst jest dowodem nerwicowych zachowań matek czy innych zachowań nadających się do badania przez psychiatrę.
              Kobiety mają miażdżącą przewagę z mężczyzną i w zasadzie mogą zrobić z facetem i z dzieckiem prawie wszystko bez pytania kogokolwiek o zgodę, nie wiem więc, skąd ta histeria?
            • baltycki Re: testy dna, nie wyrażam zgody 30.09.11, 17:41

              virtual_moth napisała:

              >> Masz rację, zapomniałam o tej zmianie. Kolejny objaw "sraczki" na prawa ojców.
              Ja nie uwazam, ze to objaw sraczki..
              Matce, jaka by nie byla, nikt nie nadaje wladzy....
              Ojciec, w chwili w ktorej dowiedzial sie, ze jest ojcem.. pozostawal bez tej wladzy..
              A tak szczerze mowiac..
              Co daje ta wladza rodzicielska ojcu dziecka mieszkajacego z matka??
              Ze ma prawo dowiedziec sie o oceny dziecka w szkole?
              Na przedszkole nie wyrazi zgody? na szkole?..
              No co???
              • virtual_moth Re: testy dna, nie wyrażam zgody 30.09.11, 19:55
                baltycki napisał:


                > Co daje ta wladza rodzicielska ojcu dziecka mieszkajacego z matka??

                Totalny popapraniec moze wniesc o utrudnianie kontaktów, przejęcie opieki, pozbawienie władzy rodzicielskiej matki, a następnie o zabezpieczenie roszczen w tej sprawie poprzez umieszczenie dziecka przy ojcu. A następnie odseparowac całkowicie dziecko od matki na kilka miesięcy, po tym jak sad przyklepuje zabezpieczenie i wyrywa wczesnym rankiem z łóżka wrzeszczace za matką dziecko.

                Nie wiemy jak zwichrowany jest ex autroki watku, ale chyba znacznie, skoro chla i ćpa. Byc moze stanowi mniejsze zagrozenie niz wyrafinowany, wpływowy psychopata. Moze tylko wziac sobie dzieciaka z przedszkola/szkoły bez zgody matki i chlac w jego towarzystwie. Moze dręczyc matkę sprawami o utrudnianie kontaktów z wyimaginowanych powodów (czyli dlatego, ze nie "wydaje" dziecka wtedy, kiedy panowi pasuje). Jedno jest pewne - sąd nie uchroni przed nim dziecka. Zareaguje tylko wtedy, gdy szkoda sie dokona - gdy dziecku stanie sie namacalna krzywda podczas libacji i niedopilnowania. W tym kraju matka musi byc szczególnie ostrozna podejmując jakiekolwiek kroki w kierunku uregulowania spraw dziecka w sądzie rodzinnym. Jej zdanie sie nie liczy, a sad z upodobaniem daje "szanse" na ojcostwo odpadom atomowym stanowiacym zagrozenie nawet dla siebie samych. Nie dziwie sie, ze chce tego uniknać nie wnosząc sprawy do sądu.
                • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 30.09.11, 20:16
                  Widzę jakąś histerię. Tak jakby słoń płakał, bo ugryzła go mrówka. smile
                  Sądy w miażdżącej liczbie spraw mają w d... ojców, kobiety są na pierwszym miejscu, potem długo nie ma nic i ojciec jest jako ogon. wink
                  Widzę, że tutaj pojawia się sprawa Piotrusia/Kubusia, coś wyjątkowego w Polsce, ale tam oba sądy potwierdziły prawo ojca i chorą miłość matki, a ojciec gdy wniósł o wyegzekwowanie kontaktów nad biednym dzieckiem, to już nie miał wpływu na sposób egzekucji. Wygodnie jest nie pamiętać o tych rzeczach. Nie dajmy się zwariować. Kobiety są potęgą i basta!
                • baltycki Re: testy dna, nie wyrażam zgody 30.09.11, 21:04
                  virtual_moth napisała:

                  > Totalny popapraniec moze wniesc o utrudnianie kontaktów,

                  I Ty to piszesz???
                  Ty, ktora powinnas wiedziec, ze wladza a kontakty sa niezalezne od siebie?
                  A ojciec pozbawiony tej wladzy, ojciec popapraniec nie moze wniesc o utrudnianie kontaktow?

                  Mieszasz wladze z kontaktami.

                  > Nie wiemy jak zwichrowany jest ex autroki watku, ale chyba znacznie, skoro chla
                  > i ćpa.
                  No zaraz.. sejm nie bedzie stanowil prawa pod katem exa autorki watku, pod katem wyjatkow.

                  > Moze dręczyc matkę sprawami o utrudnianie kontaktów z
                  > wyimaginowanych powodów
                  Ale co ma do tego wladza rodzicielska??.. pozbawiony wladzy ale nie kontaktow nie moze??

                  > Moze tylko wziac sobie dzieciaka z przedszkola/szkoły bez zgody matki
                  > i chlac w jego towarzystwie.
                  Temu sluzy uregulowanie kontaktow.. nawet posiadajac wladze ale kontakty w okreslone dni, w okreslonych godzinach.. ma prawo do spotkan tylko w te dni i w tych godzinach..

                  Nadal uwazam, ze wladza rodzicielska ojca mieszkajacego z dala od matki mieszkajacej z dzieckiem jest.. fikcja, papierkiem bez znaczenia.. (nie myl z prawem do kontaktow)..
                  Do czego upowaznia ta wladza ojca?
                  Wplyw na wybor przedszkola?
                  Szkoly?
                  Sposobu leczenia dziecka?
                  Przeciez nawet nikt go o to nie zapyta.. a dowie sie czesto po fakcie..smile)
                  Do czego jeszcze????
                  Nie pozwoli na wyjscie z kolezankami na dyskoteke?? Przez telefon??smile
                  Zabroni mailem?smile


                  • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 30.09.11, 21:40
                    Dużo prawdy w tym, co pisze Bałtycki. Jakie prawa, jakie możliwości? Żadne!

                    Ja sobie odpuściłem takie skamlenie o spotkanie z dziećmi, zupełnie nie ustalam to z ich matką, próbuję sam to zorganizować, mam wiedzę o życiu dzieci i harmonogramie. Spotkam się, to się spotkam, nie spotkam się, to trudno, niech się matka tłumaczy dziecku za 10 lat.
                    Chrzanię takie prawa, których w zasadzie nie mam.
                    Gdyby wszyscy panowie sobie odpuścili spotkania z dziećmi przez pół roku, to może by do kogoś to dotarło i coś by się zmieniło. Jeśli nie mogę być równoprawnym rodzicem, to chrzanię to. Zobaczymy czy matka się opamięta za jakiś czas.

                    Żeby nie było, nie popieram oddawania dziecka w ręce osób nieodpowiedzialnych. Za nic nie oddałbym zaćpanej i pijanej matce dziecka, nawet gdyby mnie ktoś do tego zmuszał.
                  • virtual_moth Re: testy dna, nie wyrażam zgody 01.10.11, 09:19
                    Ty chyba teoretyk jestes, co?
                    Tak, wladza i kontakty to dwie rózne rzeczy, teoretycznie. W praktyce pozbawienie władzy rodz. ma ogromny wpływ na forme ustalenia kontaktów. Zwykle sa o wiele rzadsze, a i sąd wydaje zgode na odbywanie sie ich w obecnosci np. matki, bo przeciez jakies powody pozbawienia władzy były. Nie mówiac juz o tym, ze nikły promil ojców składa o kontakty będąc pozbawionym władzy. Raz, mają to i tak generalnie gdzies, dwa, jesli "walczyli" w sadzie o władze i przegrali (zwykle sprowadza sie to do obecnosci na sprawie i skamleniu, ze sie dziecie "kocha"), a wiec jesli walczyli, to po przegranej i tak wszystko zlewaja, bo dla wiekoszsci z nich walka o władze nad biologicznym dzieckiem to sprawa osobistych ambicji, chęc dokopania matce, a nie potrzeba posiadania wpływu na zycie dziecka. Ba, sądy tez podzielaja to zdanie. Ja, wnosząc o nienadanie władzy ojcu, zostałam przez sąd wręcz obarczona odpowiedzialnoscią za "odcięcie dziecka od ojca". Dla sądu brak władzy w przypadku ojca = brak kontaktów. To było oczywiste, a mój komentarz, ze brak władzy nie przesądza o kontaktach sąd skwitował usmieszkiem. Wina oczywiscie matki, ze pozbawiony wladzy nie chciałby sie z dzieckiem spotykacsmile Bo zuczki juz tak mają, ze bez "papiera" sie na dziecko obrażają. Taka konstrukcja psychiczna misiów. Są w stanie nawet odrzucic całkowicie dziecko po x latach wychowywania i nawiązywania więzi, gdy okazuje sie, ze nie jest ich biologicznym. Nie ma papiera - nie ma tatusia.

                    Calkowicie niewydolny ojciec po ustaleniu ojcostwa moze roscic sobie prawo do odwiedzin, kiedy mu sie spodoba. Ma to destrukcyjny wpływ na psychike małego dziecka. Odwiedziny, obiecanki, rok przerwy i tak w kółko. Znikajacy ojciec jest gorszy od nieobecnego (dla kilkulatka i dziecka wczesnoszkolnego). Tak samo moze byc w przypadku ustalenia kontaktów, bo to nie zobowiązuje ojca do niczego (dla niego nie ma kary w przypadku niewywiązywania sie), ale za to zobowiązuje matke i dziecko. Znikający tatus moze nawet wniesc o utrudnianie kontaktów, mimo ze pojawia sie raz na pół roku i korzysta tylko z czesci czasu. Z racji, ze posiada "wladze" nad dzieckiem, rosci sobie prawo do ingerowania w zycie matki (co dla sadu nie ma oczywiscie zadnego znaczenia) i na tym głównie polega jego "ojcostwo".

                    A więc tak, papier wiele zalatwia w przypadku ojców zagrazających dziecku (i matce, co nie jest bez znaczenia mimo tego, co stanowi nasze prawo)
                    Nie mówiąc juz o tym, ze matka (osoba, która wychowuje dziecko na co dzien i łozy na niego w 90%) powinna miec decydujący wpływ na ustalenie nazwiska dziecka. Jak jest przy ustalaniu ojcostwa kazdy wie. Teraz sa dwuczłonowe, kiedys było nazwisko ojca (choc niby sąd mógł ustalic kazde, ale z powodów obyczajowych i kulturowych nadawano nawet po ustaleniu ocjostwa nazwisko ojca). Dlatego tez np. moje dziecko nosi nazwisko ojca, mimo ze nie widziało go od 7 lat i nie ma z tamta rodziną zadnego kontaktu. Moznaby sie spierac czy to dobrze, czy zle - bezdyskusyjnym pozostaje fakt, ze zle jest, aby jedyny wydolny opiekun nie miał wpływu na to, jak nazwac swoje dziecko tylko dlatego, ze drugiemu dano władze w ramach "szansy" (bo tak ładnie prosi).

                    W Polsce mamy sytuacje kuriozalną. Prawo idzie mocno do przodu pod wpływem przemian obyczajowych, ale głównie na korzysc mężczyznsmile Zmiany w prawie mają się nijak do rzeczywistosci, bo NADAL to kobiety ponosza wieksza odpowiedzialnosc w rodzinie za wychowanie dziecka (mimo, ze o wiele czesciej niz kiedys ponosza finansowa odpowiedzialnosc na rowni z facetem). Dobrze obrazuje to kwestia sciagalnosci alimentów - obyczajowo nadal jestesmy w epoce kamienia łupanego. Przy tym wręcz kuriozalnie wyglądają "plany wychowawcze" i inne formy "cywilizowanego" ujęcia aspektów prawa rodzinnego. To tak jakby zajmowac sie kształtem wypieku wykwintnych ciasteczek, którym zajada się 5% dzieci, podczas gdy 95% nie ma nawet na kromke chleba. A wszystko to dlatego, ze 1% ojców podąza za przemianami obyczajowymi, przejmuje sie dziecmi i robi dym w mediach. Mają czas, w przeciwienstwie do słabych i zarobionych matek olanych przez ojców dzieci, które juz takiej siły przebicia nie mają, mimo ze stanowią ponurą większosc.
                    • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 01.10.11, 12:17
                      Ciężko się czyta takie teksty, tyle tutaj agresji i chęci władzy.

                      Pozbawianie ojca praw "pozbawienie praw rodzicielskich"do dziecka jest powiedzeniem żeby wypieprzał i się nie pokazywał, myślę, że tak większość facetów by to odbierała. Nikt nie tłumaczy ojcu, że ma prawo do spotkania się z dzieckiem, robi się z niego przestępcę, w końcu przecież musiał być bardzo poważny powód do tego? Od razu się kojarzy znęcanie, pedofilia itp.
                      Do tego dochodzą zazwyczaj chamskie odzywki kobiety, że jest dupa, a nie ojce, że nie da mu dziecka, bo nie musi itd., dochodzi słaba więź i kiepskie umiejętności ojca, to w końcu facet sobie mówi, że nie będzie się kopać z koniem, a dziecko jak dorośnie i będzie chciało, to się spotka z ojcem.
                      Co innego, ograniczenie praw ojca przez scedowanie na matkę "ograniczenie praw rodzicielskich", trzeba tłumaczyć ojcu, że to jest przekazanie części jego praw w celu polepszenia procesu decyzyjnego, ale nazwa jest myląca i nikt tego nie tłumaczy i to jest ból.
                      Żeby wiedzieć, jak myślą faceci, trzeba zapytać. A Ty wiesz wszystko najlepiej, lepiej od zainteresowanych, poza tym wszyscy są z jednego szablonu wycięci, a przecież ludzie są różni.

                      Różnie bywa, ja stwierdziłem, że nie będę robił badań biologicznych dzieci, nie chcę wiedzieć czy jestem ich ojcem, nie wiem, jak bym sobie poradził z taką informacją, gdyby się okazało, że nie są moje, a przecież 30% dzieci jest skutkiem skoku w bok matek.

                      > Znikajacy ojciec jest gorszy od nieobecnego (dla kilkulatka i dziecka wczesnoszkolnego).
                      Rozumiem, że masz takie doświadczenia z dzieciństwa, skoro mówisz z taką pewnością?
                      Dzieci też są różne i różnie odbierają. Rozumiem i z tym się zgadzam, że rodzic powinien się zapowiedzieć i wtedy na mur dotrzymać słowa.

                      Jeśli się nie kontaktuje systematycznie, nie powinien się dziwić, że dziecko ma swoje życie i nie każde spotkanie dojdzie do skutku. Ja nie mam o pretensji, przejeżdżam 1500 km i często się nie widuję z dziećmi, albo widuję 5 minut, bo mają ciekawsze zajęcia. Los tak chciał i tyle, żalu do dzieci nie mam. Smutno mi jest wtedy, ale tylko 2-3 tygodnie, więc da się wytrzymać.

                      > Nie mówiąc juz o tym, ze matka (osoba, która wychowuje dziecko na co dzien i ło
                      > zy na niego w 90%) powinna miec decydujący wpływ na ustalenie nazwiska dziecka.
                      U mnie jest tak, że gdybym przestał płacić, to matka by się nie utrzymała sama bez dzieci, bo ma większe potrzeby i koszty niż ja. Gdyby dołożyła tyle, co ja, to by musiała umrzeć z głodu.
                      Dla mnie te kwoty 90% to w większości bajki, chociaż wierzę, że jest sporo takich kobiet, które tak mają i zostają same zostawione z problemem.
                      Co nazwiska, to ja się nie upieram, może być nawet z automatu nadawane nazwisko matki zakaz przejmowania nazwiska męża przez kobiety. To nie jest najważniejsze.

                      Co do ściągalności alimentów, to, że facet nie płaci, a wziął przymusowy kredyt w FA, tonie powinno się do niego mieć pretensji, pieniądze są, a to już jego problem jak to spłaci.
                      Społeczeństwo może się denerwować, ale nie matka.

                      U nas planów wychowawczych nie ma, sąd wspiera agresję i walkę na wyczerpanie, a nie dobro dziecka. Mediacje to przyszłość.
                      • 3-mamuska Re: testy dna, nie wyrażam zgody 01.10.11, 23:47
                        altz napisał:

                        > Ciężko się czyta takie teksty, tyle tutaj agresji i chęci władzy.
                        A twoje teksty sie ciezko czyta z ta agreja wobec kobiet jako matki.

                        Pozbawianie ojca praw "pozbawienie praw rodzicielskich"do dziecka jest powiedze
                        > niem żeby wypieprzał i się nie pokazywał, myślę, że tak większość facetów by to
                        > odbierała.
                        Tak bo faceci to biedne misie i jakim cos zlego sie powie to od razu obraza i odebranie tego jak atak,ale ze cos wychodzi na dobre dla dziecka to juz nie.
                        Moj tato uznal mnie jak miala 15 lat (konczylam podsawowke juz z nowym nazwiskiem) i nadal swoje nazwisko,ale cale zycie mieszkal z nami nawet po slubie z moja mam kiedy ja miala 7 lat nie dostalam jego nazwiska, chodz zawsze byl moim ukochanym tata,a wieku 14 lat przeprowadzilam sie do niego i mieszkala tylko z nim.
                        Wiec taki papierek o ojcostwie nie potrzebny jest do tego, zeby byc prawdziwym ojcem i moj tato nie odebral tego jako wypieprzaj.
                        Pierwszy maz mojej mamy zostawil ja na dlugo przed moim tata,ale dostala rozwod juz po moich narodzinach wiec w szpitalu jako ze ona mezatka zostalam ,zapisana na tamtego ojca,a ze zmiana nazwiska wiazala by sie ze sprawami sadowymi, szukaniem tamtego to zostawili to tak jak jest.Pozniej mama dostala tylko papaier ze tamten nie zyje.


                        > Znikajacy ojciec jest gorszy od nieobecnego (dla kilkulatka i dziecka wcz
                        > esnoszkolnego).
                        > Rozumiem, że masz takie doświadczenia z dzieciństwa, skoro mówisz z taką pewnoś
                        > cią?
                        > Dzieci też są różne i różnie odbierają. Rozumiem i z tym się zgadzam, że rodzic
                        > powinien się zapowiedzieć i wtedy na mur dotrzymać słowa.

                        Nie, dzieci roznie tego nie odbieraja,jak sa male to teskinia i czekaja i kochaja tatusia jak sie zjawi raz na pol roku,tylko ze to wychodzi potem jak sa dorosle.
                        I w takich wypadkach jest lepiej jesli ojca wcale nie ma.

                        > Jeśli się nie kontaktuje systematycznie, nie powinien się dziwić, że dziecko ma
                        > swoje życie i nie każde spotkanie dojdzie do skutku. Ja nie mam o pretensji, p
                        > rzejeżdżam 1500 km i często się nie widuję z dziećmi, albo widuję 5 minut, bo m
                        > ają ciekawsze zajęcia. Los tak chciał i tyle, żalu do dzieci nie mam. Smutno mi
                        > jest wtedy, ale tylko 2-3 tygodnie, więc da się wytrzymać.
                        Wiesz ty tak twierdzisz,ale spora czesc ojcow chcae dokopac matke, poleci do sadu i powie ze utrudnia kontakty.

                        > > Nie mówiąc juz o tym, ze matka (osoba, która wychowuje dziecko na co dzie
                        > n i ło
                        > > zy na niego w 90%) powinna miec decydujący wpływ na ustalenie nazwiska dz
                        > iecka.
                        > U mnie jest tak, że gdybym przestał płacić, to matka by się nie utrzymała sama
                        > bez dzieci, bo ma większe potrzeby i koszty niż ja. Gdyby dołożyła tyle, co ja,
                        > to by musiała umrzeć z głodu.
                        > Dla mnie te kwoty 90% to w większości bajki, chociaż wierzę, że jest sporo taki
                        > ch kobiet, które tak mają i zostają same zostawione z problemem.

                        Tu nie chodzi o pieniadze, ale o wklad materialny jak i fizyczny to 90% tego zaspokaja matka.
                        • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 02.10.11, 07:43
                          > Moj tato uznal mnie jak miala 15 lat (konczylam podsawowke juz z nowym nazwiski
                          > em) i nadal swoje nazwisko,ale cale zycie mieszkal z nami nawet po slubie z moj
                          > a mam kiedy ja miala 7 lat nie dostalam jego nazwiska, chodz zawsze byl moim uk
                          > ochanym tata,a wieku 14 lat przeprowadzilam sie do niego i mieszkala tylko z ni
                          > m.
                          > Wiec taki papierek o ojcostwie nie potrzebny jest do tego, zeby byc prawdziwym
                          > ojcem i moj tato nie odebral tego jako wypieprzaj.
                          To zupełnie nie o to chodzi, przecież nie był biologicznym ojcem i nic nie stracił, mógł tylko zyskać i zyskał. Pewno był zupełnie inaczej traktowany, niż mąż, który okazał się nie na tyle dobrym, niż się wydawało na początku, a miał tylko dobry PR. Myślę, że kobiety często się mszczą na facetach za swój wybór i zniszczenie kobiecej wizji związku i rodziny. Smutne, ale chyba coś w tym jest.

                          > Nie, dzieci roznie tego nie odbieraja,jak sa male to teskinia i czekaja i kocha
                          > ja tatusia jak sie zjawi raz na pol roku,tylko ze to wychodzi potem jak sa doro
                          > sle.
                          > I w takich wypadkach jest lepiej jesli ojca wcale nie ma.
                          Jasne, że to się przenosi na życie dorosłe, jak każde doświadczenie z dzieciństwa.
                          Nie wiem, czy Twój pogląd podzielają dzieci, bo pewno matkom jest lepiej, gdy nie widzą dziecka smutnego i tęskniącego, lepiej żeby zapomniało i nie było wyrzutów sumienia, ale ten problem i tak za jakiś czas wyjdzie.

                          > Wiesz ty tak twierdzisz,ale spora czesc ojcow chcae dokopac matke, poleci do sa
                          > du i powie ze utrudnia kontakty.
                          Bo w wielu przypadkach tak jest, niestety. Matki zawłaszczają dzieci i uważają, że ich pomysły i prawa są najważniejsze. Są i ojcowie, których jedynym celem jest zrobienie matce na złość i to jest tragiczne. Szkoda, że wtedy nie reaguje rodzina ojca dziecka, przecież widzą takie rzeczy, ale pewno w takich przypadkach może i sama rodzina nakręca konflikt, niestety.

                          > > Dla mnie te kwoty 90% to w większości bajki, chociaż wierzę, że jest sporo
                          > > taki ch kobiet, które tak mają i zostają same zostawione z problemem.
                          >
                          > Tu nie chodzi o pieniadze, ale o wklad materialny jak i fizyczny to 90% tego za
                          > spokaja matka.
                          Często z własnego wyboru, na złość ojcu, rodzinie ojca i bez myślenia o dziecku.
                          U mnie tak jest z powodu tego, że matka twierdzi, że robi wszystko najlepiej, złości się na mnie, że nie chcę być trybikiem w jej maszynie, a ja na rolę trybika się nie zgadzałem. Potrafi pouczać wszystkich wokoło, ludzie się pukają w czoło i ja to widzę. U mnie to nie jest złośliwość, ja to wiem, to jest głupota życiowa. Ona dojrzeje z czasem, ale szkoda dzieci.
                          Przy opiece ojca nad dziećmi nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, gdy ojciec bronił spotkań dziecka z matką, u matek jest to częste zjawisko. Ojcowie dostają zazwyczaj symboliczne alimenty w kwocie 50-100 zł na dziecko, teraz się powoli uczą walczyć o wyższe alimenty, ale robią to zazwyczaj niechętnie. Mam dużo obserwacji, nie robiłem jednak badań, szkoda, że jest brak takich badań statystycznych.
                    • 3-mamuska Re: testy dna, nie wyrażam zgody 01.10.11, 23:54
                      Zgadzam sie w 100%
                      Znikajacy ojciec jest g
                      > orszy od nieobecnego (dla kilkulatka i dziecka wczesnoszkolnego). Tak samo moze
                      > byc w przypadku ustalenia kontaktów, bo to nie zobowiązuje ojca do niczego (dl
                      > a niego nie ma kary w przypadku niewywiązywania sie), ale za to zobowiązuje mat
                      > ke i dziecko.
                      A to juz jest cala prawda.
                      tatus moze przyjsc lub nie przyjsc,bo praca, kochanka czy cos jeszcze,ale ze dziecko czeka i cierpi i matka musi patrzec na to, to juz tatusia malo interesuje maja w du..e.

                      Ale wystarczy ze matka nie da dziecka to juz wredan su..a i leca do sadu bo ona utrudnia.
                      Moim zdaniem powinny byc kary za to ze ojciec nie przychodzi ,ze jesli ma wyznaczone godziny, a sie nie zjawi matka powinna miec prawo do zgloszenia tego i po ilus razach powinno sie odbierac prawo ojcu,bo krzywdzi swoje dziecko okrutnie,olewajac je.
                      Ale faceci walcza o swoje prawa, ale o prawo dziecka do spokojnego dziecinstwa to juz maja gdzies.
                      Wiekszosc ojcow walczy nie z milosci ale z osobistych ambicji, chęc dokopania matce.
                      • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 02.10.11, 08:04
                        > Ale wystarczy ze matka nie da dziecka to juz wredan su..a i leca do sadu bo ona
                        > utrudnia.
                        > Moim zdaniem powinny byc kary za to ze ojciec nie przychodzi ,ze jesli ma wyzna
                        > czone godziny, a sie nie zjawi matka powinna miec prawo do zgloszenia tego i po
                        > ilus razach powinno sie odbierac prawo ojcu,bo krzywdzi swoje dziecko okrutnie
                        > ,olewajac je.
                        Twój tekst jest charakterystyczny, trudno się porozumieć z osobą, która jest tak agresywna, jak w tym przypadku Ty jesteś.
                        Myślę, że kobiety są bardziej agresywne, niż mężczyźni, są na ten temat badania, szkoda że nie mam linka do opracowania.

                        Jestem jak najbardziej za karą za nieprzyjście do dziecka bez poważnego usprawiedliwienia.
                        > Ale faceci walcza o swoje prawa, ale o prawo dziecka do spokojnego dziecinstwa
                        > to juz maja gdzies.
                        > Wiekszosc ojcow walczy nie z milosci ale z osobistych ambicji, chęc dokopania m
                        > atce.
                        Na to już trzeba mieć wyniki badań. Czy masz? Czy to tylko z obserwacji?
                        Czy rozmawiałaś z tymi facetami?
                        Ja znam takie sytuacje, gdy ojciec nastawia dziecko na matkę np. kupuje komputer i każe dziecko iść do matki po równoważny zakup, a przecież matki dodatkowe nakłady przekraczają w ciągu roku wartość tego komputera. Kobiety też potrafią robić tak samo, nawet na tym forum była matka, która tak robiła i sama się do tego przyznała, nie zdając sobie z tego sprawy.

                        > Wiekszosc ojcow walczy nie z milosci ale z osobistych ambicji, chęc dokopania matce.
                        Myślę, że to nie jest tak. Możliwe, że w oczach ojców matka jest widziana jak samodzielny władca dzieci i tak traktują pewne zachowania matki i nakazy. Mąż być może rządził w domu, a po rozwodzie sytuacja się odwróciła i wszystko praktycznie zależy od matki. Ojciec się w stawia, mówi, że to też jest jego dziecko, ma takie same prawa i nie musi we wszystkim słuchać matki, Zabiera dziecko i nie chce, że ktoś obcy dla niego (teściowa i matka dziecka), mu się wtrącał. Może to też jest jakaś wojna o uczucia dzieci u niedojrzałych osób? Do tego przeciętny mężczyzna z pewnością gorzej się zajmuje dzieckiem, niż przeciętna matka, pomimo dobrych chęci, a kobiety są bardziej wyczulone na opiekę nad dzieckiem przez "obcą babę" i konflikt gotowy. Myślę, że problem jest dość skomplikowany i nie warto to zamykać stwierdzeniem, że mężczyźni żyją nienawiścią do byłej żony.
                        • lorunia Re: testy dna, nie wyrażam zgody 04.10.11, 08:38
                          Mnie badania DNA tez beda czekaly bo ojciec dziecka nagle wczoraj w sms stwierdzil ze nie jest to jego dziecko i go oszukuje. Nie mam pojecia skad ta brednie wzial no ale jego sprawa, ja wiem ze jest tatusiem.
                          Ja ze wzgledu na to ze nie dawno dostalam rozwod to bede musiala zlozyc pozew o ustalenie ojcostwa i kto bedzie placil wtedy za badania DNA??


                          https://www.suwaczek.pl/cache/e51e7840d9.png
                          https://www.suwaczek.pl/cache/d7cd382925.png
                          • altz Re: testy dna, nie wyrażam zgody 04.10.11, 09:58
                            W razie braku zgody w tym temacie, Ty wnosisz, a ojciec dziecka płaci, bo uważa, że dziecko nie jest jego, więc warto wnieść.
                            • lorunia Re: testy dna, nie wyrażam zgody 04.10.11, 11:18
                              Wniose ale musze do marca czekac bo na wtedy mam termin.
                              A on mi9 teraz w sms-ach chce udowodnic ze ja go zdradzalam jak jezdzilam do rodzicow. Chyba kolegow by musial przedstawic jako potencjalnych tatusiow a i tak jest jego.
                          • baltycki Re: testy dna, nie wyrażam zgody 04.10.11, 18:17
                            lorunia napisała:

                            > Ja ze wzgledu na to ze nie dawno dostalam rozwod to bede musiala zlozyc pozew o
                            > ustalenie ojcostwa i kto bedzie placil wtedy za badania DNA??
                            Jak bardzo "nie dawno" dostalas rozwod?
                            Ile dni minelo od rozwodu do zajscia?
                            Za badania placi ten, kto nie ma racji.
                            • lorunia Re: testy dna, nie wyrażam zgody 04.10.11, 20:20
                              Z mezem rozeszlam sie w 2008 roku a dopiero 28.09 2011 dostalam rozwod.
                              Trzy lata bez siebie zylismy kazde w innych zwiazkach tylko on od poltora roku gdzies ja od grudnia 2010 na powaznie.
                              Zaciazylam bedac w malzenstwie ale nie z mezem tylko obencym partnerem na przelomnie czerwca lipca.
                              Czyli sprawa sie komplikuje, a panu dawcy kazalam zbierac kase na badanie DNA.
                              Bo meza z jakiej okazji mam podac za ojca skoro to nie jego.
                              Doczekac sie miny nie moge dawcy bo sie wypiera ze nie jego, bo to on zdradzil rodzina sie go wyparla i stoi za mna a ten zeby sie wybielic gada ze mu rogi doprawialam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka