Eks naprawdę dooobrze zarabia. Płaci tez wysokie alimenty (ale nie
przekraczają 18% jego pensji netto).
Jakiś czas temu (tak do zeszłego lata) to jeszcze małemu na spółkę
kupowalismy "ekstrasy" np. wózek spacerowy, piaskownicę, stolik etc.
Potem mu się cóś zmieniło. Pewnie (jak zwykle z resztą) z mojej winy.
Jak mały jechał do niego to nawet 7 łyżeczek kaszki kukurydzianej musiałam
dawać, bo stwierdził, że przeciez alimenty płaci, to po co ma płacic
podwójnie (= nie będzie kupował do siebie domu). Jednoczesnie wyposażył swoj
dom w łóżeczko dla niego, sztućce, śliniaczki, zabawki etc.
Teraz ma półroczne dziecko, a ja swojego synka do niego wyprawiam z 5
pampersami w plecaczku (ale chusteczek do tyłka już nie daję)

))
Ostatnio na moją prośbę po drodze kupił w aptece lekarstwo dla małego po czym
usłyszałam "12 zł się należy". I tak mu chciałam zwrócic, ale mnie z nóg
zwaliło takie stwierdzenie.
A dziś (w ramach swojej soboty) był z małym u fryzjera. Jak małego odwiózł,
usłyszałam "fryzjer kosztował 40 zł". Ja na to, ze to strasznie dużo (mały ma
2,5 roku). A on "teraz mi oddasz 40 zł, czy jak przyjadę nastepnym razem?"
Jak powiedziałam, ze kupiłam małemu na imieniny rowerek - klasyczny ekstras
(od ojca nic nie dostał, bo tatuś zapomniał, że syne ma imieniny), to
powiedział, że go to nie obchodzi.
Ciekawa jestem, czy za lizaka, którego dał małemu też będę musiała zwrócić
(nota bene mały go w ogóle nie powinien jeśc bo ma alergię o czym ojciec wie
i nie raz go prosiłam, by nie dawał synkowi nic oprócz tego co ja mu pakuję
do plecaka)???
A przecież facet od czasu do czasu chadza z małym na basen czy gdzieś i za
bilety nie kazał sobie zwracać. (na razie).
Nie kumam. Czy chce tę kasę, bo to było na moją prośbę (te leki i ten
fryzjer)??? No ale u licha, on jako ojciec ma też obowiązki, a nie tylko
prawa. I czemu za drugie pójście do fryzjera sobie zażyczył, a za pierwsze -
nie???
Rozumiecie coś z tego? Bo ja nie.
Pozdrawiam,
Chalsia