Dodaj do ulubionych

Paranoja ......

26.06.04, 23:07
Eks naprawdę dooobrze zarabia. Płaci tez wysokie alimenty (ale nie
przekraczają 18% jego pensji netto).
Jakiś czas temu (tak do zeszłego lata) to jeszcze małemu na spółkę
kupowalismy "ekstrasy" np. wózek spacerowy, piaskownicę, stolik etc.
Potem mu się cóś zmieniło. Pewnie (jak zwykle z resztą) z mojej winy.
Jak mały jechał do niego to nawet 7 łyżeczek kaszki kukurydzianej musiałam
dawać, bo stwierdził, że przeciez alimenty płaci, to po co ma płacic
podwójnie (= nie będzie kupował do siebie domu). Jednoczesnie wyposażył swoj
dom w łóżeczko dla niego, sztućce, śliniaczki, zabawki etc.
Teraz ma półroczne dziecko, a ja swojego synka do niego wyprawiam z 5
pampersami w plecaczku (ale chusteczek do tyłka już nie daję) wink))
Ostatnio na moją prośbę po drodze kupił w aptece lekarstwo dla małego po czym
usłyszałam "12 zł się należy". I tak mu chciałam zwrócic, ale mnie z nóg
zwaliło takie stwierdzenie.
A dziś (w ramach swojej soboty) był z małym u fryzjera. Jak małego odwiózł,
usłyszałam "fryzjer kosztował 40 zł". Ja na to, ze to strasznie dużo (mały ma
2,5 roku). A on "teraz mi oddasz 40 zł, czy jak przyjadę nastepnym razem?"
Jak powiedziałam, ze kupiłam małemu na imieniny rowerek - klasyczny ekstras
(od ojca nic nie dostał, bo tatuś zapomniał, że syne ma imieniny), to
powiedział, że go to nie obchodzi.
Ciekawa jestem, czy za lizaka, którego dał małemu też będę musiała zwrócić
(nota bene mały go w ogóle nie powinien jeśc bo ma alergię o czym ojciec wie
i nie raz go prosiłam, by nie dawał synkowi nic oprócz tego co ja mu pakuję
do plecaka)???
A przecież facet od czasu do czasu chadza z małym na basen czy gdzieś i za
bilety nie kazał sobie zwracać. (na razie).

Nie kumam. Czy chce tę kasę, bo to było na moją prośbę (te leki i ten
fryzjer)??? No ale u licha, on jako ojciec ma też obowiązki, a nie tylko
prawa. I czemu za drugie pójście do fryzjera sobie zażyczył, a za pierwsze -
nie???

Rozumiecie coś z tego? Bo ja nie.

Pozdrawiam,
Chalsia
Obserwuj wątek
    • tropicana Re: Paranoja ...... 26.06.04, 23:41
      Chalsiu, egzemplarz, o którym piszesz, jest brakującym ogniwem w teorii Darwina.
      Nie staraj się go rozumieć, bo on wcale nie chce, żebyś go rozumiała. Nie
      wysunie żadnych rzeczowych argumentów, bo pewnie nie umie, a może coś by tam
      wymyślił, ale NIE CHCE. Ty go rozumieć nie musisz, tylko masz pokornie
      wysłuchać i dostosować się.
      Świetna z Ciebie dziewczyna i nie sądzę, żebyś wybrała sobie na męża a dziecku
      na ojca - kompletnego debila. Albo dopadły go zmiany w psychice, na które nie
      ma wpływu, albo schamiał w kolejnym związku, bo juz nie musi się starać wobec
      żadnej z Was. Może nie dorósł do kolejnego małego dziecka, nie wysypia się itp.
      Może żona wylicza mu każdy grosz na to "obce",a może sam policzył, ilu
      przyjemności się pozbawił przez własne dzieci. Będzie Ci robił na złość, bo
      jest zły sam na siebie i potrzebuje się wyładować.
      Przed kolejnym wspólnym wyjściem grzecznie powiedz Tatusiowi, żeby nie ponosił
      żadnych wydatków bez konsultacji z Tobą, nawet na lizaka, jeśli ma później
      wysuwać roszczenia finansowe, bezpodstawne zresztą.
      Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem albo nabierze wiedzy o dzieciach i
      wydatkach na nie przy drugim dziecku (z którym mieszka), albo dostanie od życia
      (a może i od tej drugiej pani) gigantycznego kopa, na którego całkowicie
      zasługuje.
      Pozdrawiam serdecznie. T.
    • kamila77 Re: Paranoja ...... 26.06.04, 23:57
      Tez nie rozumiem. No ok., placi alimenty, piszesz - ze wysokie. Z drugiej
      jednak strony, jesli rzeczywiscie dobrze zarabia, to po jaka jasna cholere robi
      z siebie polglowka zadajac zwrotu klkunastu zlotych za lekarstwa?
      A moze jego druga pani (bo piszesz, ze ma polroczne dziecko) kreci nosem na
      kazdy nadprogramowy wydatek?

      Do rozdzialu: Eks i finanse tez moge dorzucic kwiatek - ojciec Kuby nawet sie
      nie zajaknal o zwrocie kosztow podrozy dziecka do niego. Nie, zeby mi
      szczegolnie jakos na tym zalezalo, ale hmmm, chyba nie tak powinno byc.
      • pelaga Re: Ex i finanse 27.06.04, 21:40
        kamila77 napisała:

        > moge dorzucic kwiatek - ojciec Kuby nawet sie
        > nie zajaknal o zwrocie kosztow podrozy dziecka do niego. Nie, zeby mi
        > szczegolnie jakos na tym zalezalo, ale hmmm, chyba nie tak powinno byc.

        Ja moje dziecko tez kiedys do exa wozilam swoim samochodem i na swoj koszt, co
        prawda tylko 25 km, ale w ta i z powrotem dwa razy (zawiezc rano, odebrac
        wieczorem) to juz 100 km. Nigdy nie zapytal, czy mi oddac za podroz, ja wolac
        nie wolalam, bo mam swoj honor i ambicje, ale po ktoryms razie powiedzialam, ze
        nie zawioze, oburzony byl... niemozebnie.
        Takie typy tak maja... Az wstyd sie przyznac, ze sie za takiego za maz wyszlo.
        To jest jedyna rzecz, ktorej ja sie wstydze w swoim zyciu i ktora bym wymazala
        gumka myszka, ale sie nie da sad(((( Brak slow...

        Pozdrawiam
        • joannka2 Re: Ex i finanse 17.09.04, 09:45
          pelaga napisała:
          > ...po ktoryms razie powiedzialam, ze nie zawioze, oburzony byl...
          niemozebnie...

          E tam! Moj Eks jest lepszy, bo twierdzi, ze ja mam wrecz OBOWIAZEK dowozic
          malego do niego...
    • pabloha Re: Paranoja ...... 27.06.04, 01:26

      Witaj,
      wg mnie powinnaś ustalić z ojcem Waszego syna wydatki, które ponosi w związku z
      wolnym czasem, który razem spędzają. Paranoją rzeczywiście jest fakt, iż każe
      zwracać sobie koszty pobytu u siebie. To jest coś więcej niz rachunek
      wystawiony zaproszonemu gościowi!
      Z drugiej strony 1600 zł jest niemałą kwotą jaką dysponujesz. Przypuszczam, że
      ma to związek z narodzinami dziecka w nowym związku i nową partnerką.
      Na pewno sytuacja nie jest łatwa dla każdego z Was.
      Jednocześnie wspomniałaś o tym, że Wasz syn ma świetne warunki w tamtym domu,
      więc to chyba na plus, że mały może mieć tam swój kąt.
      pozdrawiam smile
      • chalsia Re: Paranoja ...... 27.06.04, 10:03
        > Jednocześnie wspomniałaś o tym, że Wasz syn ma świetne warunki w tamtym domu,
        > więc to chyba na plus, że mały może mieć tam swój kąt.

        Ja nie wiem, jakie on ma tam warunki (oprócz tego, że ma łożeczko, zabawki). No
        bo jakie mogą być warunki w dwupokojowym mieszkaniu przy dwójce dorosłych i
        dwójce dzieci z rózńicą prawie dwóch lat. Dodam, że mój synek ma od urodzenia
        własny pokój.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • mag_p Re: Paranoja ...... 27.06.04, 08:15
      Chalsia.
      Moje jest lepszy zbiera rachunki za lizkai do sadu - aby obnizyc alimenty.
      Pewnie beda yam rowniez bielty do zoo itd.
      Jakby maly ze mna nie chodzil i pewnie za te zabawki ktorymi maly przecietnie
      bawipol dnia co dwa tygodnie...
      Czasem nie jestesmy wstanie zrozumiec pewnych istost.

      Mag
    • icisek Re: Paranoja ...... 27.06.04, 10:12
      Kretyn jakis czy co ? Jestem pewna, ze ktos mu podpowiedzial takie cos.
      Ciekawe kto i co przez to chcial osiagnac. Natepnym razem daj na wyjscie 20 zl
      i powiedz wyraznie, zeby nie wydawali wiecej, bo nie zwrocisz. A jak Maly
      bedzie chcial cos wiecej to niech mu tatus wyraznie powie, ze placi alimenty i
      wiecej ponadprogram mu nie kupi, bo taka z niego szuja. Naprwde noz sie w
      kieszeni otwiera.
    • virtual_moth Re: Paranoja ...... 27.06.04, 10:38
      Facet jest lekko niekonsekwentny. Jeśli uważa, że powinien płacić tylko
      alimenty i nic poza tym, no to OK, ale przecież powinien Cię o tym
      poinformować. Myślę, że wystarczy ustalić oficjalnie, że nie zamierzasz
      finansować drobnych ekstrasów, podczas gdy dziecko jest pod jego opieką i tyle.
      Jak chce, to niech mu kupuje, a jak żal mu kasy, to niech sobie daruje. Tylko
      ja myślę, że nie o kasę mu chodzi tylko stroi jakieś fochy - trzeba go trochę
      podregulować pod tym względemwink

      Pozdrawiam
      • spyrogyra Re: Paranoja ...... 27.06.04, 18:32
        Chalsia
        myślę, że egzemplarz czuje sie głeboko zraniony, że musi Ci wysyłac co miesiąc
        tyle kasy i dlatego, chce się na Tobie zemścić tymi rachunkami za fryzjera i
        aptekę.
        Jego tok rozumowania to - wysiscnęła za mnie tye kasy więc nie będą dokładał
        nic więcej.
        Jest idiotą to pewne, natomist 95% tych egzemplarzy to idioci, więc głowa do
        góry, po prostu go olej, moim zdaniem najlepsza bronią jest ironia - powiedz
        następnym razem z niewinnym uśmiechem - ojej jasne jasne tyle pieniążków na
        fryzjera już lece po portfel smile
        Swoją drogą fajnie masz z tymi alimentami
        buziaczki
        Maja
    • pabloha daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 20:30
      Pewnie, to że Twój ex dysponuje dwoma pokojami i znalazło się miejsce na
      łóżeczko dla Waszego syna to dla Ciebie 'pestka'. Piszesz o duzej różnicy wieku
      pomiędzy dziećmi. Szkoda, że Twój ex nie miał drugiego dziecka w takim razie
      wcześniej!
      PRZESADZASZ.
      • spyrogyra Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 21:18
        Droga Pablaholo,
        wydaje mi się, ze ton Twojego listu jest całkowicie nie na miejscu. Nie wiem
        jakie frustracje leczysz za pomoca obrażania ludzi, ale może miej na tyle
        odwagi by robić to w realu, bo obrażanie innych na forum, kryjąc się za nickiem
        jest głupie i tchórzliwe.
        Nie podoba mi się Twój post, myślę, że agresja skierowana w kierunku innych nie
        pomoże Ci rozwiązać Twoich problemów,
        Poza tym całe zło które czynimy wcześniej czy póżniej do nas wróci.
        Czego Ci nie życzę, ale po prostu tak będzie,
        POzdrawiam Cię i życzę Ci mniej jadu
        Maja
        • kruszynka301 Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 21:33
          Spyrogyro, z twoich postów wypływa o wiele większa agresja i jad, niż z postu pablohy. Czy słówko "PRZESADA" jest tak agresywne?
          Popatrz na to z tej strony: dwoje ludzi zarabiających kilkukrotnośc średniej krajowej kłóci się o 40 zł na fryzjera. Jak to nazwiesz?

          Chyba nie chodzi o to, żeby eksa Chalsi jak najwięcej nas nazwało debilem, głupkiem, a która tego nie zrobi, będzie posądzona o agresję?

          • virtual_moth Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 21:54
            kruszynka301 napisała:

            > dwoje ludzi zarabiających kilkukrotnośc średniej krajowej kłóci się o 40 zł
            > na fryzjera. Jak to nazwiesz?

            Jak dla mnie to nie jest kłótnia o 40 zł, tylko o to, czyje jest na wierzchuwink
            Moim zdaniem to Chalsia ma rację, skoro wcześniej Ex nie kazał sobie zwracać za
            kino czy basen. Każdy by się zastanowił - a temu o co znowu chodzi? No bo
            przecież nie o 40 złwink

            > Chyba nie chodzi o to, żeby eksa Chalsi jak najwięcej nas nazwało debilem,
            > głupkiem, a która tego nie zrobi, będzie posądzona o agresję?

            Wiesz, ja nie nazwałam Exa Chalsi debilem ani idiotą, ale tylko z wrodzonego
            taktuwink Koń jaki jest, każdy widzi. A każdy widzi inaczej...

            To, że Ex Chalsi wywiązuje się ze swoich rodzicielskich obowiązków nie oznacza,
            że mamy go na piedestał stawiać. Nie zwalnia go to z obowiązku regulowania
            wszystkich spraw z matką dziecka, a już na pewno nie usprawiedliwia jego, hm,
            niefrasobliwości emocjonalnejwink

            Pozdrawiam
          • chalsia Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 21:56
            A kto Ci Kruszynko powiedział, że ja się kłócę ????????????????????????
            Nie ja wystapiłam z tym śmiesznym żądaniem. I NIE odmówiłam zapłacenia.
            Widać sobie strasznie dużo dopowiedziałaś.

            Słowo przesada nie jest agresywne, ale za to oceniające. A jakie Pabloha ma
            prawo do oceny MOICH uczuć? A po za tym na Pabloha trafiła jak kulą w płot, bo
            łóżeczko (takie czy turystyczne) musiało by być, bo jak się chce u siebie mieć
            na cały dzień dziecko 1,5 roczne to musi miec ono odpowiednie warunki do
            spania. A zabawki, śliniaczki, miseczki, etc - to wynik głównie lenistwa eksa,
            któremu sie po prostu nie chciało zabierać małego na wizyty z całym
            wyposażeniem.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • kruszynka301 Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 22:21
              Chalsiu, przecież widać, że to, że zapłaciłaś, wkurza Cię. Dla mnie zachowujecie się jak dzieci - nie oceniam ani Ciebie, ani Twojego eksa - myślę, że każdy facet zachowałby się podobnie, bo po prostu tacy są.
              Nie ukrywam, że na moje podejście niebagatelną rolę może odgrywać, że samotną matką byłam kilka lat temu, i po prostu widzę wszystko bez emocji, czego wcześniej nie byłam w stanie zrobić.
              Nie musisz się przede mną tłumaczyć (jeśli chodzi o łóżeczku).

              Z tego, co zauważyłam na tym forum, dziewczyny podchodzą właśnie zbyt emocjonalnie i zbyt agresywnie - jeśli chcą wyładować swoją złość pisząc o eksach, to ok, ale niepotrzebnie kierują swoją agresję (jad) w stronę samych siebie. Nic to nie wnosi, a niektóre dziewczyny może zupełnie niepotzebnie ranić.
              pozdrawiam
              • chalsia Re: daj palec to wezmą całą rękę 27.06.04, 22:36
                Nie wkurza mnie zapłacenie. Jak bym nie chciała, to bym nie zapłaciła.
                Wkurza mnie postawa eksa (tak ogólnie). A jak na samym końcu swojego pierwszego
                postu napisałam - przede wszystkim - nie kumam. Ale dzięki kilku odpowiedziom
                chyba już rozumiem klucz do tego.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
          • spyrogyra PRZEPRASZAM!!! 28.06.04, 09:28
            Dziewczyny KOchane
            przepraszam, że tak napisałam brzydko naparwde
            Pomyliłam nicka Pablohy z nikiem dziewczyny, na którą mam uczulenie ( tę next,
            która zamiast na macochach produkuje sie tutaj)
            Myślałam, że to jej post i stad moja reakcja.
            Pabloho przyjmij moje przeprosiny
            pozdrawiam
            Maja
    • pelaga Re: Paranoja ...... 27.06.04, 20:57
      chalsia napisała:

      > Nie kumam. Czy chce tę kasę, bo to było na moją prośbę (te leki i ten
      > fryzjer)???

      Mysle, ze tu lezy pies pogrzebany. To bylo na Twoja prosbe (czytaj po mesku:
      rozkaz), czyli musial pokazac, ze nie jestes gora, a on nie bedzie placil za
      Twoje dodatkowe "zachcianki". A extrasy sie skoczyly, bo przeciez ma nowe
      dziecko, to nie moze juz tyyyyyle inwestowac w poprzednie, zapewnie ma tu tez
      swoj udzial Next, choc nie na pewno oczywiscie wink

      > No ale u licha, on jako ojciec ma też obowiązki, a nie tylko
      > prawa.

      No to przeciez placi sad(( A dla wiekoszoci facetow jest to obowiazek tak
      przygnebiajacy, ze na reszte niewiele zostaje im energii i checi.
      Ale mysle, ze i tak nie macie tak zle, skoro jeszcze w ogole widuje sie z
      dzieckiem.
      Ja jakbym mojego poprosila, zeby zabral dziecko do fryzjera, to chyba by mu
      szczeka ze zdziwienia na ziemie upadla, ze w ogole dziecko ma takie potrzeby wink
      A basen, piaskownica, rowerek... to tez zawsze byly tylko moje problemy sad

      Moze po prostu przestan go prosic o przysugi, skoro to dla niego taki problem,
      a swoja droga, to dziecko mozna obciac za 12 zl, przynajmniej u mnie na
      prowincji smile

      Pozdrawiam
      • mamaadama4 Re: Paranoja ...... 27.06.04, 21:30
        Chalsia, chyba rzeczywiście twój ex potraktował te leki i fryzjera jak "twoją
        sprawę" - nie był to jego "pomysł" więc nie on ma go finansować. Co do tego
        fryzjera - to albo na przyszłość ustal z nim pułap wydatków (40 zł za
        dziecięcego fryzjera!!!!!) albo zrezygnuj. U nas specjalista od takich zachowań
        jest eksia i od 9 lat musismy być czujni - za co ona juz rachunków nie
        wystawiała!!. I next może w ogóle nie mieć z tym nic wspólnego - taki po prostu
        charakter. Nic pocieszającego dla ciebie nie mam.
        • chalsia Re: Paranoja ...... 27.06.04, 21:49
          Niestety mam podstawy do podejrzeń, że jednak next miała jakiś wpływ.
          Nachodzi mnie taka chętka, by go poprosić o rachunek za tego fryzjera smile)))

          Najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze on w ogóle nie docenia tego co ja
          robię (choćby to, że w 80% przypadków zgadzam się na zmianę terminu wizyty -
          jego u mnie albo małego u niego - nawet tylko przy jednodniowym wyprzedzeniu).

          Doceniam, że przyjeżdża do małego, że mały ma u niego jakis swój kąt (ale np.
          sprawa łóżeczka wynikła tylko i wyłącznie z lenistwa ojca, bo mu się nie
          chciało na każdą wizytę u niego zabierać łóżeczka turystycznego, które nota
          bene kupowalismy kiedyś na spółkę jako ekstras).

          Ja mu nawet pożyczam małego fotelik samochodowy jak prosi, żeby mógł z synkiem
          oraz ze swoją kobitą i ich dzieckiem spędzić razem czas w te soboty, jak mały
          jest u niego. A równie dobrze teraz mogłabym powiedzieć - NIE, masz dwoje
          dzieci, to Twoja brocha, kup se drugi fotelik.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • mamaadama4 Re: Paranoja ...... 27.06.04, 22:01
            Chalsiu nie licz na to, że on cokolwiek doceni. Błędne założenie. Każde twoje
            pójście mu na ręke będzie traktowane jak cos co mu sie nalezy. Dlatego jeżeli
            któregos dnia powiesz basta, dosyc ułatwiania to larum podniesie okropne.
            Co do fotelika to ok, ale co do terminów wizyt nie byłabym taka elastyczna. Ja
            wiem jak my walczylismy z eksią, żeby nie rzucała chłopakami wg swojego
            widzimiesie i to nawet bez uprzedzenia. udało się. teraz w wyjątkowych
            wypadkach zgadzamy sie na zmianę terminów, ale to musi byc cos naprawde
            wyjątkowego.
            Qrcze, ten twój ex bardzo mi naszą ex przypomina.
            • chalsia Re: Paranoja ...... 27.06.04, 22:52
              No więc nie będę już TAK elastyczna - wystapiłam do sądu o ustalenie kontaktów
              (co nie znaczy, że będę się w 150% tego trzymać, bo życie jest życiem).

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • pabloha każdy kij ma dwa końce, i tyle! 27.06.04, 22:03
      O nic więcej mi nie chodzi. Nie jest moim zamiarem obrażanie kogokolwiek. I
      nie robie tego.
      Wg mnie nie należy utrudniać sobie zycia nawzajem, a kwestia łózeczka staje sie
      dla mnie śmieszna i wyolbrzymiona. Chodzi tu o dobro Waszego dziecka. Myślę, że
      to, iż Ex spędza czas z obojgiem dzieci jest na plus. Sytuacja i życie nie
      będzie juz łatwe dla żadnego z was: Ciebie, Ex i Next, zobaczycie jak poradzą
      sobie z tym dziećmi. Ale to zależy od waszych wzajemnych relacji.
      Niezadowolonym można być zawsze, ale to już kwestia natury. A to już nie
      podlega dyskusjom. Każdy z nas jest inny - szklanka do połowy napełniona, czy
      pusta.
      pozdrawiam smile
    • icisek wysokosc alimentow 28.06.04, 09:25
      To sprawa bardzo relatywna. Moze nalezy popatrzec na to pod tym katem, ile
      chalsia stracila w zwiazku z rozstaniem z exem ? Wiazac sie z facetem, mamy
      zapewniona jaks tam stabilizacje (najczesciej), dzieki temu mozemy rodzic
      dzieci i zajac sie nimi, a o powrocie do pracy pomyslec sporo pozniej. I nagle
      wszystko sie wali. Next ma to, co miala ex i co moglaby miec ex. Oprocz tego
      naxt ma stala pomoc w wychowaniu dziecka w postaci owego faceta. Facet daje
      chalsi 1600 zl, bo tyle moze, ale to wydaje sie wielu z tego forum za duzo.
      Wcale nie ! Chalsia stracila nieporownywalnie wiecej w sferze i finansowej i
      powiedzmy statusu. Pieniedzmi sie tego nie wyrowna, a alimety to cos co pozwala
      przezyc, ale i tak gorzej niz sie zylo z exem. I odmawianie wszelkich innych
      doplat jest ... po prostu chamstwem. (Mysle tu o sytuacji, ze pieniadze facet
      ma )bo prosze pamietac gdyby byli razem placilby i 1600 i kolejne tysiace a to
      na wakacje, kupno mebli czy nowego samochodu i do glowy by mu nie przyszlo,
      zeby informowac chalsie o cenie lekarstwa. No wiecie..jak sie juz plodzi
      dzieci, czy angazuje w zwiazek..wypada wiedziec co sie robi. Jak go nie stac na
      drugie dziecko ...to moze by sie zajal jednym a dobrze ? I taki glupi, ze nie
      wie, ze dwie zony kosztuja znacznie wiecej niz jedna ??? Bo te ex zawsze beda.
      I zawsze beda mialy swoje prawa czy sie to komus podoba czy nie.
      • delecta Re: do icisek (iciska?) 28.06.04, 09:30
        Doskonale ujęłaś tę kwestię.
      • virtual_moth Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 09:46
        Icisek, masz sporo racji, ale moim zdaniem należy też pamietać o tym, że za
        rozpad związku zwykle odpowiedzialne są DWIE strony.
        Kobieta również powinna przejąć część odpowiedzialności za ten rozpad, a nie
        tylko z cierpiętniczą postawą żądać, utyskiwać i marudzić na to, że jej się
        status pogorszył (to oczywiście nie ma nic wspólnego z postawą Chalsi).

        Wiadomo, że po rozwodzie status materialny kobiety zwykle się pogarsza, ale nie
        wolno winić za to faceta i żądać od niego przez całe życie wyrównywania tego
        statusu, bo kiedyś był mężem. Nawet wtedy, gdy było się tylko tzw. gospodynią
        domową.

        Myślę, że odmawianie wszelkich innych dopłat przez Exa Chalsi wcale nie jest
        chamstwem. Jest tylko konsekwencją pewnych niedomówień między nimi. Moim
        zdaniem wystarczyłoby doprecyzować kiedy chce płacić i za co, a nie oczekiwać
        jakiegoś "domyślnego" zachowania. Po prostu trzeba to ustalić. Moim zdaniem Ex
        Chalsi ma prawo nie zgadzać się na finansowanie drobnych extrasów, byleby tylko
        jasno to powiedział i określił jednoznacznie swoje stanowisko, a nie zachowywał
        się jak rozkapryszona panienkawink Kwestia tego, czy moralne jest odmawianie
        takich extrasów to już chyba sprawa indywidualna.

        Pozdrawiam
        • icisek Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 10:36
          Tylko jedno Ci opowiem a propos dwoch stron winnych rozpadu zwiazku ... Moj
          maz kiedys przeczytal kilka wypowiedzi z tego forum. Wiekszosc historii jest
          podobna, mozna okreslic nawet : standard. I zapytal mnie : "Dlaczego tak sie
          dzieje, kto jest winny ?" Popatrzylam na niego znaczaco i bez zastanowienia
          odpowiedzialam :" Wy". I ...zgodzil sie ze mna. Przypomnial sobie caly ten
          mechanizm, ktory powodowal tak paskudne jego zachowanie. To najczesciej mlodzi
          faceci, ktorych sytuacja przerasta, traca wolnosc, zyskuja obowiazki, denerwuja
          ich male dzieci, zony ciagle te same i zmeczone i jeczace i marudzace i
          zazdrosne. A dusza chcialaby wolnosci, piwka do bialego rana najlepiej w
          towarzystwie wyzwolonych panienek, dobrej pracy i duzych pieniedzy.
          Rzeczywistosc wyglada inaczej... zatem najlepiej albo uciec, albo sie zapomniec
          z inna, lepsza (kazda jest lepsza od aktualnej)i wyladowywac na zonie,
          partnerce ktora tak spetala skrzydla i za wszystko ponosi wine. I ci glupsi
          uciekaja, pakuja sie w kolejne zwiazki, ktore po pewnym czasie okazuja sie
          identyczne, sa ex i next i moze jeszcze kolejna next i plodza te dzieci i
          topia sie we wlasnym balaganie. Inni sa madrzejsi i bardziej odpowiedzialni.
          Wiedza, ze od nich zalezy atmosfera w domu. Od ich humoru kiedy wracaja i
          przyszlosc dzieci, ktora bardzo wiaze sie z relacja miedzy ich rodzicami. Tacy
          tez odchodza bo im nagle palma odbija, ale ex nie wyrzucaja do kosza razem z
          przeszloscia. Sa na tyle odpowiedzialni, ze pomagaja im przejsc przez rozpacz i
          wspieraja jak moga zarowno finansowo i psychicznie i ich next wiedza, ze razem
          z tym facetem biora na swoja glowe odpowiedzialnosc za ex i jej dzieci, nie
          dlatego, ze sama jest do chrzanu i nie potrafi zarobic, ale dlatego ze nalezy
          jej sie pomoc jak psu zupa i ze musi byc odpowiedzialna wspolnie z mezem za cos
          co rozsypalo sie z braku wyobrazni przy zawieraniu poprzedniego zwiazku... Sa
          wyjatki od tych standardow, ale to naprawde wyjatki - bo ktora kobieta rujnuje
          swoja rodzine ? Zawsze staramy sie wszystko naprawic i posklejac. Odchodzimy w
          ostatecznosci i godzimy sie z rzeczywistoscia. Dobrze by bylo, gdyby faceci tez
          umieli sie z nia pogodzic i wziac z cala odpowiedzialnoscia na swoje barki,
          obowiazki wobec tych, ktorych powolali do zycia i wobec tej, ktora kiedys byla
          dla nich najpiekniejsza albo i tylko fajna w lozku. Oni zawsze odchodza bez
          dzieci, to my z nimi jestesmy caly czas, to nas oblewa zimny pot w nocy, kiedy
          goraczka nie spada, to my gryziemy sie, bo ktos cos powiedzial naszemu dziecku,
          to my czujemy wyrzuty sumienia , ze nie bylysmy w stanie stworzyc dla nich
          szczesliwej rodziny, to my mamy straszne poczucie osamotnienia i bezsilnosci. I
          to my jestesmy odpowiedzialne za dzieci. Czym sa zatem te alimenty ? Jedna,
          jedyna skladowa obowiazku faceta wzgledem ex. I jakkolwiek bylyby wysokie -
          zawsze pozostana alimentami, czyms co rzuca sie na "odczep sie i daj mi
          spokoj", wiec naprawde nie ma za co dziekowac.
          • virtual_moth Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 11:26
            Icisek, dotykasz właśnie tego, co jest u mnie na tapecie, więc wypowiem się,
            mimo że robi nam się spora dygresja od tematu wątku (sorry, Chalsia).

            Dobrze opisałaś ten mechanizm, który popycha świeżo upieczonych tatusiów do
            oddalania się od rodziny. To jest jak jakaś plaga, choroba cywilizacyjna, rak
            toczący wiele rodzin.

            Jednakże ja, która właśie tego doświadczyłam, widzę także swoją winę. Teraz
            zachowałabym się inaczej, widząc pierwsze symptomy "ucieczki" faceta.
            Myślę, ze wiele kobiet także jest wspołwinna, tak jak ja byłam.

            Zwykle też prawdziwą przyczyną rozpadu związku nie jest nieodpowiedzialność
            facetów i egoizm kobiet, ale brak miłości... Myślę, że z jej pomocą da się
            rozwikłać każdy problem i konflikt. To z jej pomocą jesteśmy w stanie wykrzesać
            z siebie dobrą wolę. Jeśli nie ma miłości, pojawia się chęć ucieczki, zdrada,
            poczucie krzywdy, nastawienie tylko na branie.
            Myślę, że to nie jest tak, iż faceci przestają kochać, bo przerasta ich trud
            tworzenia rodziny. Myślę, że jeśli uciekają, to tak naprawdę nie kochali
            dostatecznie mocno - a moim zdaniem to błąd obwiniać kogoś za brak miłości...
            Często jest tak, że facet deklaruje miłość i nawet wierzy, że kocha - życie
            jednak potrafi boleśnie weryfikować deklaracje.

            My, te skrzywdzone, potrzebujemy tego poczucia "skrzywdzenia", ono wbrew
            pozorom daje siłę, uświęca nas, wybiela przed nami samymi. Najtrudniej jest
            zerknąć w głąb siebie i dostrzec też naszą winę i nasze grzechy, bo to powoduje
            dyskomfort psychiczny i niechęć do poniesienia wspołodpowiedzialności za rozpad
            związku.
            Nie namawiam nikogo do szukania winy w sobie, to jest bardzo indywidualna
            sprawa. Nie zawsze też przecież ta wina występuje - to o czym ja piszę to
            przecież pewne uogólnienie. Jednak wiem po sobie, że takie wewnętrzne
            rozliczenie się na dłuższą metę bardzo pomaga, łatwiej jest się wyzbyć żalu i
            poczucia krzywdy, które mogą nas niszczyć.

            Pozdrawiam
            • icisek Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 11:58
              To nie choroba cywilizacyjna, plaga itp.. smile)) Tak bylo zawsze i to jest
              fizjologicznie niemalze normalne smile Poza tym... milosc... No coz, jestem
              kobieta dobrze po czterdziestce, ale rozumiem mlode emocje, bo sama kiedys tak
              to wszystko odbieralam i naprawde duzo musialam przejsc, zeby sie nauczyc i
              zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi. I tak malo rozumiem smileI odwrotnie jest
              jesli chodzi o chec tworzenia rodziny... kobieta jest okrutna i potrafi bardzo
              nienawidzic jesli przestanie kochac, mezczyzni sa nieco inaczej zaprogramowani -
              nie odchodza tylko dlatego, ze przestali kochac. To jedno wiem na pewno, wiec
              nie probuj nawet polemizowac smile)) Udowodnione naukowo ! I naprawde
              rzeczywistosc bardzo sie rozni od naszych wyobrazen . Nie Ty jestes winna.
              Zwiazek dwojga ludzi jest na dobre i na zle. Zle (brak milosci) juz u was
              zagoscilo. Trzeba dwojga zeby to przejsc, bo kto powiedzial, ze juz nie wroci
              ta milosc ? Moze nieco w zmienionej formie, moze w poczuciu dobrze i milo
              przezytych dni ? Wspolnej trosce o dzieci, pokonywaniu rozmaitych problemow?
              Przeciez nie tak trudno nas zmienic, nas - kobiety z tych wrednych, zadrosnych,
              zaplakanych i wiecznie z pretensjami ... Wystarczy tylko odrobina serdecznosci
              i zainteresowania ze strony meza, partnera, ojca dziecka ... Czy to naprawde
              jest niemozliwe, nawet jak ta milosc poszla sie opalac, bo trwala za dlugo albo
              zbyt krotko? Ale zeby facet okazal nam ta serdecznosc i zainteresowanie, kiedy
              jest zle , musi tego sam chciec... a wiekszosc idzie na latwizne - nowa
              kobietka albo ucieczka od obowiazkow. My tego nie mozemy zrobic. Nie mamy
              wyboru, mamy dzieci i potrzaskane serce. Dokad mamy uciec ? Kto zajmie sie
              dziecmi ? Czy zatem wolno nam rozgrzeszac tego faceta, bo akurat przestal
              kochac ? I co z tego ? Milosc odchodzi i przychodzi i to wtedy kiedy najmniej
              sie tego spodziewamy. Ale to dziecinne, rozstawac sie z tego powodu. Ale zeby
              to rozumiec trzeba do tego dwojga, niestety. I to jest ten problem. Co z tego
              ze przestal kochac, my tez jestesmy na tym swiecie - my i dzieci. I my tez
              potrzebujemy pomocy, wsparcia i serdecznosci mimo, ze nie kochamy juz tak mocno
              jak kiedys i co z tego ? Zatem nie obwiniaj sie. To Ty odwalasz kawal dobrej
              roboty. I jeszcze go rozgrzeszasz, bo przestal kochac ? Biedactwo jakiz on
              musial byc nieszczesliwy smile))Nie zartuj ! Rozpisalam sie oczywiscie na temat
              standardow ale zaznaczam, ze zawsze sa jakies wyjatki i nietypowe sytuacje.
              • virtual_moth Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 12:20
                icisek napisała:

                > Zatem nie obwiniaj sie. To Ty odwalasz kawal dobrej
                > roboty. I jeszcze go rozgrzeszasz, bo przestal kochac ? Biedactwo jakiz on
                > musial byc nieszczesliwy smile))Nie zartuj ! Rozpisalam sie oczywiscie na temat
                > standardow ale zaznaczam, ze zawsze sa jakies wyjatki i nietypowe sytuacje.

                Nie mam monopolu na jedyną słuszną prawdęwink Wiem tylko, że postawa "to on jest
                wszystkiemu winien, cham, prostak, dzieciak" jest po prostu błędna. Nie trzeba
                do tego czterdziestki na karkuwink
                Ja swojego exa nie rozgrzeszam, że przestał kochać. On nie kochał mnie nigdy i
                rzeczywiście był nieszczęśliwy ze mną. Nie uważam, aby można było bagatelizować
                tę sprawę, bo od miłości wszystko się zaczyna i bez niej wszystko się kończy.
                Trzeba naprawdę silnego charakteru i poczucia odpowiedzialności, aby bez niej z
                powodzeniem tworzyć związek. Ja tego od nikogo nie wymagam i uważam, ze nikt
                nie ma prawa tego robić.
                A ja... moje winy są być może gorsze od jego zdrad i kłamstw, wierz mi. Nie
                jestem masochistką ani świętą, aby się samobiczowaćwink

                Po uświadomieniu sobie jak było NAPRAWDĘ odnalazłam spokój, wyzbyłam się
                nienawiści i żalu. Mam nadzieję, że to pomoże mi zaakceptować exa jako ojca
                mojego dziecka, jakikolwiek by nie był (dla zainteresowanych: nadal nie zgadzam
                się na dobrowolną rejestrację).

                Pozdrawiam
                • konkubinka Re: wysokosc alimentow 28.06.04, 12:27
                  nie wiem co kieruje tym czlowiekiem - egoizm tak jak ojcem mojego synka?
                  Wiem jedno , ze jesli chce aby syn byl u niego i chce byc dla niego ojcem o
                  czym ciagle daje ci do zrozumienia , to powinien wylacznie sam ponosic koszty
                  podczas gdy dziecko jest u niego.
                  Co maja do tego alimenty?Nic.Zupelnie nic.Dlatego np. nie mozna zadac
                  zwolnienia z alimentow w wakacje , bo np. w tym czasie moze trzeba zakupic
                  dziecku nowy mebel i na to wlasnie pojda alimenty.
                  I Chalsiu ja bym postawila (taa wiem latwo mi mowic sama ciagle po d...
                  dostaje ) sprawe jasno bo jak tak zaczniesz oddawac to i wlasnie za te lizaki w
                  koncu zaczniesz.
                  A skad wiesz ze maly spi w tym lozeczku , moze jego mala siostra w nim sypia.
                  Ten facet , jak juz kiedys napisalam , jest poprostu bezczelny.
    • burza4 Re: Paranoja ...... 28.06.04, 12:30
      Chalsia, cała ta sytuacja świadczy jedynie o braku klasy. Człowiekowi na
      poziomie, w dodatku zarabiającemu więcej niż dobrze nie przychodzi do głowy
      upominać się o 12 złotych, które wydał na swoje dziecko... Takie i inne akcje
      sa po prostu żenujące... i to niezależnie od tego jak wysokie alimenty się
      płaci.

      I sądzę, że jest to bezpośrednim skutkiem: a) waszych ostatnich konfliktów, b)
      jego sytuacji domowej... i jest to akcja odwetowa po prostu, osoba next też
      pewnie ma na to swój wpływ. Notabene znam dziewczynę w sytuacji podobnej do
      twojej next i ona zgrzyta zębami. Tylko że tam alimenty są rzędu 5 tys. zł
      miesięcznie, a takie ekstra zakupki - to np. wymarzone buty za 500 zł, o które
      dziecko prosi... a facet i tak stoi na stanowisku, że swojemu dziecku żałował
      nie będzie... i nawet mu do głowy nie przyjdzie rozmawiać na ten temat z eks,
      bo by go na drzewo wysłała.

      I na twoim miejscu w ogóle bym się tym nie przejmowała, on TOBIE łaski nie
      robi, że widuje się z dzieckiem, jeśli się widuje, to niech się zachowuje jak
      ojciec a nie wynajęta opiekunka, której trzeba dostarczyć różne gadżety typu
      pampersy i jedzenie. I jeśli go do siebie bierze, to niech sam zadba o
      wszystko. Jeśli mu szkoda kasy, to niech nie zabiera dziecka do siebie, będzie
      taniej...

      jak ja nie znoszę takiego kutwienia...
      • konkubinka Re: Paranoja ...... 28.06.04, 12:44
        o , wlasnie mi Burzo ujelas to w slowa tak jakbym chciala.Ja kurcze troszke
        tepawa jestem w porownaniu z niektorymi forumowiczkami i nie umiem tak pieknie
        sie wyslowic.No ale dobrze ze sa takie co zrobia to za mnie.smile
    • chalsia Re: Paranoja ...... 01.07.04, 23:47
      No więc zapytałam ojca, czemu teraz chce 40 zł za fryzjera skoro poprzednio nie
      było sprawy i za wybawialnie czy kino tez nie.
      "nie stać mnie" usłyszałam.

      Nie wiem już czy śmiać się, czy płakać.
      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • chalsia Re: Paranoja ...... 01.07.04, 23:48
        Aaa, spytałam, czy jak mały będzie chciał iść do kina na jakiś konkretny film i
        ja ojcu o tym powiem i on pójdzie z małym na ten film, to też będę musiała
        zwracać za bilety i usłyszałam "tak, jeśli bilety będą drogie".

        Chalsia
        • kkokos Re: Paranoja ...... 02.07.04, 09:34
          No to przygotuj się na zwracanie, bo pewnie pójdzie do kina w weekend, a w
          weekend bilety są droższe smile))
          a swoją drogą, jak "mnie nie stać", to się spuszcza z tonu i nie idzie do
          fryzjera za 40 zł, jak się to robiło, kiedy sie opływało w kasę, tylko idzie do
          fryzjera za 17 zł (tyle mnie kosztuje strzyżenie mojego ośmiolatka, fakt,
          zakład zupełnie nie jest trendy. co nie znaczy, że strzygą tam źle). Tyle że,
          jak to już dziewczyny wyżej pisały, w tej sprawie niestety nie chodzi o
          pieniądze smile)
        • ann_mart Re: Paranoja ...... 02.07.04, 14:20
          chalsia napisała:

          > Aaa, spytałam, czy jak mały będzie chciał iść do kina na jakiś konkretny film
          i
          >
          > ja ojcu o tym powiem i on pójdzie z małym na ten film, to też będę musiała
          > zwracać za bilety i usłyszałam "tak, jeśli bilety będą drogie".
          >
          > Chalsia

          Chalsia, a masz zwracać tylko za dziecko czy za niego też? No bo w koncu gdyby
          nie Ty to by do tego kina nie poszedł?
          Faktycznie paranoja.
          Pozdrawiam
          Anka
    • nilka13 bo, Chalsiu 02.07.04, 15:17
      ten to nie ssak. Ten to gad.
      • chalsia Re: bo, Chalsiu 02.07.04, 15:42
        big_grinDDDDDDDDDDDDDDD buahahahahahah, się obśmiałam.
        Któregoś dnia opiszę inną historyjkę, bo z tego to się już tylko chyba można
        śmiać.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • baby111 Re: bo, Chalsiu 02.07.04, 18:39
          Chalsiu!!! ja niestety tez mam kilka takich historyjek o moim byłym, z których
          to tylko kupa smiechu i nic więcej. jego pomysłowość mnie czasem zabija. ale
          coraz więcej dystansu mam, więc jakos sobie radzę. i mam do Ciebie takie może
          zbyt prywatne pytanie.... czytam Twoje posty i wiele piszesz o Exie, o waszych
          relacjach. i pytam, czy zdarza wam się normalnie pogadać, usmiechac razem z
          czegoś, szczerze powiedziec cos dobrego i miłego, czy po tym wszystkim, o czym
          pisałaś nie ma juz absolutnie miejsca na takie rzeczy?
          pozdrawiam. iwona.
          • chalsia Re: bo, Chalsiu 02.07.04, 18:52
            Nie. Niestety.
            Jest tylko (i to w bardzo ograniczonym zakresie) wymiana sucha informacji.
            Czasami (raz na kwartał ??) miewam odruch "dobroci serca" (czytaj
            niezaspokojoną chęć dzielenia się radością czy smutkiem związanym z małym z
            jego ojcem) i wyślę sms opisującego coś co ma związek z małym i ojcem.

            Smutne i bolesne jest to potwornie.
            Chalsia
            • baby111 Re: bo, Chalsiu 02.07.04, 20:23
              własnie! ja mam z tym najwiekszy problem, bo czasem jak Byłego długo nie widzę
              to się zapominam i tez mu wyślę jakiegos miłego smsa a propos spraw Synka. on
              czasem odeslę z pozdrowieniami dla Małego. takie momenty są bardzo przykre, bo
              zdaję sobie sprawe,ze własciwie on nie jest z Nim tak związany jak powinien
              ojciec byc. i właściwie nie powinno mnie dziwic to, ze on sam tak rzadko się
              nim interesujesad
              cięzko jest się z tym pogodzic, jest mi bardzo przykro, ale coraz częściej
              góruje świadomość,ze inaczej nigdy nie bedzie.
              czy czas leczy tez takie rany?
              pozdrawiam. iwona.
              kiedys gdzies przeczytałam,ze jak się człwowiek czegos bardzo boi, to powinien
              to pomysleć di końca i wtedy juz nie bedzie takie straszne. pomyslałam do końca
              to, czego najbardziej się bałam- ostatecznego rozstania i zamknięcia Naszych
              drzwi. serce zakuło. ale zyjęsmilesmilesmile
              pozdrawiam. iwona.
    • chalsia Ciąg dalszy - można się pokulgać ze śmiechu 15.07.04, 01:30
      Oto historia niedawnej mojej korespondencji sms z eksem. Dodam, że eks
      chyba był w dobrym nastroju bo mały do niego chciał zadzwonić na co ja
      oczywiście bez problemu przystałam i zamienił z ojcem kilka słów.
      Po czym (by być fair) wysłałam eksowi sms z adresem gdzie będę z małym przez
      tydzień wakacji, ze wskazaniem, ze zna to miejsce bo kiedyś z eksem (jeszcze
      wtedy mężem) się tam z kimś spotkaliśmy.
      Dla zrozumienia poniższego dodam, ze w rozmowie tel trochę wcześniej wkurzył
      mnie swoim podejściem i mu powiedziałam, że mogę mu jeszcze kilka złotych dodać
      za fatygę pójścia z dzieckiem do fryzjera.
      Mały miał jechac do ojca na sobotę. Ja mam fotelik samochodowy i ojciec ma też
      swój (bo ma małe dziecko), ale równiez pasujące dla synka. Przez kilka miesięcy
      ojciec zabierał małego razem z jego fotelikiem.

      ON "To miło i miło dostać informację"

      JA "Tak myślałam. A co do fryzjera, skoro Cię nie stać, to trzeba było wybrać
      tańszego. Przeciętnie strzyżenie dziecka kosztuje 12 zł czyli mniej niż
      HulaKula. Ja traktuję to nie jako pomoc ale jako takie tylko Wasze "męskie
      wyjście""

      ON "To nie ma znaczenia co uważasz i to beSZCZelność wpuszczać mnie w wydatki
      a potem dyskutować zwrot. Jak nie masz gotówki to po prostu zmniejszę
      przelew" (w domyśle alimentów).

      JA "Już mam i dam Ci jutro. Nie widzę nic niestosownego w dyskusji, tym
      bardziej, że kwestie wydatków jak jesteś z małym wyskoczyły po raz pierwszy.
      Trzeba było mi to powiedzieć przed a nie po fryzjerze. O której jutro
      będziesz? Uprzedzam, że fotelik (samochodowy) jest mi potrzebny i nie pożyczę
      go. Odbiorę małego 18.15 - 18.30"

      ON "To daj stary fotelik" (taki dla najmłodszych dzieci)

      JA "Stary fotelik już rok temu komuś oddałam"

      ON "To wymyśl coś"

      JA "Przykro mi. To nie moja sprawa by organizować Ci zaplecze wycieczek
      Twojej rodziny z Robertem"

      ON "To dotyczy małego"

      JA "Przyjeżdżasz po niego sam i zabierasz. Fotelik masz. Ja go od Ciebie
      odbieram. Zawsze twierdziłeś, że to nie moja sprawa co i gdzie robicie. End
      of story"

      ON "To nie ma sensu co napisałaś"

      JA "Trudno. End of story. Zabierasz małego jutro czy nie? O której?"

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • tylkomama Re: Paranoja ...... 21.07.04, 13:17
      Cóż myślałam,że tylko ja mam takie problemy. Moja córka ma 13 lat dostaje na
      nią 380 zł. Prezentów gwaizdkowych w tym roku nie dostała bo kupił jej
      wcześniej buty (180zł). Na urodziny dostała naszyjnik w firmowym pudełeczku
      który po niedługim czasie zardzewiał. Na spotkaniach które odbywają sie co
      jakiś czas próbuje ją wychowywać. Nawet rowera nie chce jej pożyczyć,
      argument "bo jest jego". Sam ubiera siebie i swoją żonkę w firmowych sklepach
      cena perfum nie schodzi poniżej 200zł i myśli, że dorastająca panna jest ślepa
      i nie widzi, że dla niej nigdy nie ma kasy a przedewszystkim serca. I pewnie
      myśli ,że tatusia kocha się tylko dlatego, że jest tatusiem
    • czekolada72 Re: Paranoja ...... 15.09.04, 22:30
      Dopisuje tu jeszcze jedna ciekawostke z mojego "podworka", aby nie rozmnazac
      postow
      Moj ex idac z naszym 11-letnim dzieckiem np na spacer czy pizze, informuje je ,
      ze nie ma pieniedzy, bo musi placic mamusi alimenty (wg niego placi mamusi, nie
      dziecku) i w zwiazku z tym za te pizze placi musi zaplacic dziecie ze swojego
      kieszonkowe, ktore to kieszonkowe dziecko dostaje ode mnie, babci, wujka z
      ciocia
      Czy to jest normalne?
    • kobrra Re: Paranoja ...... 15.09.04, 23:15
      przeciez to jest proste,do zeszłego lata miał tylko was teraz ma i inne
      zobowiaznia,w zasadzie nie rozumiem Ciebie,płaci wysokie alimenty,dlaczego
      dziwisz sie ,ze chce zwrotu za dodatkowe wydatki skoro ma na utrzymaniu rodzine?
      prezent na imieniny zrobiłas z własnej woli bez uzgadniania z nim jak mysle a
      teraz domagasz sie podziału kosztów?jestem brutalna ,zycie jest brutalne.










      • chalsia Re: Paranoja ...... 15.09.04, 23:36
        Te alimenty nie stanowią nawet 20% jego zarobków netto.
        A mówimy o 40 zł
        A faceta tak bardzo "nie stać", że aż spędza weekend w hotelu Bryza smile)))

        Chalsia
        • ashan HI, hi, hi... 15.09.04, 23:42
          Cze, Chalsiu, no to takie proste jest,a Ty, kobieto nic nie rozumiesz przecież!
          A Ty tutaj takie dzielenie włosa na czworo, co ja mówię, na szestnaścioro!
          Opamiętaj się, bo życie jest brutalne!
          pozdrawiam smile)))
          ps. masz maupkę, tylko kurcze nie wiem na którą skrzynkę wysłałam
          • chalsia Re: HI, hi, hi... 16.09.04, 00:04
            Ashan, bry, jutro looknę (dzięki !), bo poszło do roboty.
            Pozdrówko smile)
            Chalsia
        • lideczka_27 Re: Paranoja ...... 15.09.04, 23:54
          chalsia napisała:

          > Te alimenty nie stanowią nawet 20% jego zarobków netto.
          > A mówimy o 40 zł
          > A faceta tak bardzo "nie stać", że aż spędza weekend w hotelu Bryza smile)))
          >
          > Chalsia


          kryste panie, chalsia... Aż mnie sie ręce trzęsą i nie mogę policzyć ile on
          zarabia. Jezusie, toż alimenty płaci takie, jak my mamy tych piniędzy na cały
          miesiąc dla czwórki luda. A to nie jest nawet 20%? Ja to sobie nie umiem
          takiego komfortu życia wyobrazić. Ale ja Ci zdradzę: on mówi, że nie ma, bo...
          buduje dom! Już tam nie wierzę, żeby mu baba dała kisić się w dwóch pokojach,
          skoro tak majętny (a skąd on fryca za 4 dychy wytrzasnął, dziecięcego...
          kryste, wyobraźni mi brakło...). Ty masz dom (z tego co jarzę), to inni tez
          chcą, a co! A jak?!!! wink)))))))
          Już Ty się nastaw na bulenie za basen, kino i karuzelę, bo budowa
          kosztuje wink))))

          pozdrówka
          lidka
    • kobrra Re: Paranoja ...... 16.09.04, 09:25
      chyba sie pomyliłas wpisujac 40złsmile
    • kobrra Re: Paranoja ...... 16.09.04, 09:31
      a Twoje zainteresowanie ,gdzie i jak spedza czas troszeczke pachnie zazdroscia
      a jesli nie zazdroscia to zawiscia
      • kkokos Re: Paranoja ...... 16.09.04, 09:42
        kobra opanuj się, bo zawiść to widać w twoich postach smile
        pod ŻADNYM względem to nie jest normalne, że jak tatuś bierze dziecko na pizzę,
        to dziecko za tę pizzę płaci z własnego kieszonkowego!!!! Niezależnie od sum, o
        jakich mówimy.
      • chalsia Kobrra ..... 16.09.04, 11:13
        Sorki, ale nie wiem, czy Ty do mnie piszesz, czy do kogoś innego w tym wątku,
        bo jest duży i trudno się zorientować na czyje posty odpowiadasz.

        Jeśli do mnie to proszę, wyjasnij mi o co Ci chodzi pisząć:
        " chyba Ci się pomyliło z tymi 40zł"
        oraz
        " Twoje zainteresowanie ,gdzie i jak spedza czas troszeczke pachnie zazdroscia
        > a jesli nie zazdroscia to zawiscia"

        bo dopiero wtedy bedę mogła się ustosunkować i odpowiedzieć.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • chalsia Re: Kobrra ..... 16.09.04, 11:18
          Aaaaa, już chyba załapałam.

          Nic mi się nie pomyliło. 40zł to nie alimenty, ale kwota za fryzjera, jaką
          miałam mu zwrócić.

          No cóż Twój tekst:
          >> " Twoje zainteresowanie ,gdzie i jak spedza czas troszeczke pachnie
          >> zazdroscia a jesli nie zazdroscia to zawiscia"

          dokładnie pokazuje jak to można pięknie kulą w płot trafić. Może po sobie takl
          innych osądzasz. Hi Hi, śmiać mi się strasznie chce. Wyjaśnię Ci, bo to bardzo
          zabawne jest.
          Skąd wiem o Bryzie - bo synek mi powiedział, gdzie z ojcem spędził sobotę. I
          uprzedzę - nie pytałam o to dziecka, sam po prostu opowiadał.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • kobrra Re: Kobrra ..... 16.09.04, 11:39
            przepraszam widocznie nie doczytałam albo zle zrozumiałam ale i tak obstaje
            przy swoim,nie jestem do Ciebie wrogo nastawiona ,poprostu mysle,ze jesli facet
            płaci Ci niemałe pieniadze na dziecko,które sa ustalone ,to dlaczego dziwi
            Cie ,ze domaga sie zwrotu ponadplanowych kosztów?ma rodzine i tez musi o nia
            dbac.Nie osadzam nikogo ,czuje w twoim tonie poprostu zawisc,czy zle Ci sie
            powodzi?czy brakuje czegos Twojemu dziecku?czy to takie wazne ile procent ze
            swojego zarobku oddaje Ci twój były?

            > Aaaaa, już chyba załapałam.
            >
            > Nic mi się nie pomyliło. 40zł to nie alimenty, ale kwota za fryzjera, jaką
            > miałam mu zwrócić.
            >
            > No cóż Twój tekst:
            > >> " Twoje zainteresowanie ,gdzie i jak spedza czas troszeczke pachnie
            > >> zazdroscia a jesli nie zazdroscia to zawiscia"
            >
            > dokładnie pokazuje jak to można pięknie kulą w płot trafić. Może po sobie
            takl
            > innych osądzasz. Hi Hi, śmiać mi się strasznie chce. Wyjaśnię Ci, bo to
            bardzo
            > zabawne jest.
            > Skąd wiem o Bryzie - bo synek mi powiedział, gdzie z ojcem spędził sobotę. I
            > uprzedzę - nie pytałam o to dziecka, sam po prostu opowiadał.
            >
            > Pozdrawiam,
            > Chalsia
            >
            • chalsia Re: Kobrra ..... 16.09.04, 12:10
              Mam po prostu wrażenie, że nie przeczytałaś całego wątku dokładnie. Bo gdybyś
              przeczytała, to bys zrozumiała, dlaczego się dziwię.
              Jego stać na dbanie o swoją nową rodzinę.
              Po porstu nie rozumiem dlatego nagle (i to nie za pierwszym razem), w dodatku
              bez uprzedzenia - post factum, facet dopomina się o głupie 40 zł. (żeby nikogo
              nie urazić - dla eksa i dla mnie to jest właśnie "głupia" kwota).
              A ile % oddaje jest ważne w kontekście zrozumienia sytuacji - że go stać.
              Pozdrawiam,
              Chalsia
              PS.Mi powodzi się dobrze.
              • kobrra Re: Kobrra ..... 16.09.04, 12:21
                ciesze sie ,ze Ci sie powodzi ,moze dlatego nie rozumiem,moze dlatego dopatruje
                sie zawisci.Jesli chodzi o jego dbałosc o nowa rodzine i wyliczanie Ci 40
                zł,mysle ,ze nie była to jego inicjatywasmile
            • new_live Re: Kobrra ..... 16.09.04, 12:18
              Kobrra- prawda jest taka, ze alimenty stanowi niecale 20% dochodu ma znaczeni-
              bo ojciec powinie zapewnic dziecku standart zycia rowny swojemu. Jak na niego -
              bie placi aliemtow , ktore zubozaly by go, w zwiazku z tym powinie uczestniczyc
              w ekstraktach . Oczywiscie ma przytym wybor. Ale albo nmowie nie wezme dziecka
              do fryzjera- to Twoj wydatek ( przyczym to smieszne - bo dziecko jest rowniez
              jego)- no ale - przeciez jak krzykna placi aliment.
              Albo ide do fryzjera- i trudno ponosze koszty.
              Czy jak wezmie dziecko do kina- to tez bedzie domagal sie zwrotu kosztow??
              Albo jesli dziecku zepsuje sie bucik podczas wizyty u niego to kaze zwrocic za
              nowe bucki - lub lepiej odda dziecko bez bucikow a buciki zostawi u siebie- w
              koncu on je kupil, za swoje pieniadze- wiedz bede u niego ( juz nie wazne ze
              dla dziecka)

              HAHAHAHAHsmile)))
              • kobrra Re: Kobrra ..... 16.09.04, 12:27
                ok ,ojciec jest zobowiazany do zapewnienia dziecku wszystkiego co
                najlepsze,jestem z zupełnie innej półki niz chalsia i dlatego sie dziwie jej
                wymaganim

                > Kobrra- prawda jest taka, ze alimenty stanowi niecale 20% dochodu ma znaczeni-

                > bo ojciec powinie zapewnic dziecku standart zycia rowny swojemu. Jak na
                niego -
                >
                > bie placi aliemtow , ktore zubozaly by go, w zwiazku z tym powinie
                uczestniczyc
                >
                > w ekstraktach . Oczywiscie ma przytym wybor. Ale albo nmowie nie wezme
                dziecka
                > do fryzjera- to Twoj wydatek ( przyczym to smieszne - bo dziecko jest rowniez
                > jego)- no ale - przeciez jak krzykna placi aliment.
                > Albo ide do fryzjera- i trudno ponosze koszty.
                > Czy jak wezmie dziecko do kina- to tez bedzie domagal sie zwrotu kosztow??
                > Albo jesli dziecku zepsuje sie bucik podczas wizyty u niego to kaze zwrocic
                za
                > nowe bucki - lub lepiej odda dziecko bez bucikow a buciki zostawi u siebie- w
                > koncu on je kupil, za swoje pieniadze- wiedz bede u niego ( juz nie wazne ze
                > dla dziecka)
                >
                > HAHAHAHAHsmile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka